Dodaj do ulubionych

Inicjatywa kobiety

14.03.08, 15:19
Panowie, jak się na to zapatrujecie? Co sądzicie o kobietach
pierwszych proponujących randki, szukających pretekstów, żeby Was
zobaczyć i lepiej poznać? Skąd wiadomo, czy facet b. pozytywnie
reagujący na widok kobiety jest zainteresowany, ale nieśmiały
(dlatego nic nie robi), czy po prostu miły, ale niezainteresowany?
Mam dylemat, czy działać, czy odpuścić. Poradźcie, prosze!
Obserwuj wątek
    • taki_s_obie Re: Inicjatywa kobiety 14.03.08, 15:36
      jak nie zadzialasz to sie nie dowiesz :))

      a podobno jest rownouprawnienie (hahahahahahahahahahahahaha
      :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD),

      to w takim przypadku, dlaczego kobieta, ktora sie interesuje jakims facetem,
      nie mialaby miec prawa do "zagadniecia" go pierwsza.
      • hirondelle Re: Inicjatywa kobiety 14.03.08, 15:51
        Nie chodziło mi o prawo lub jego brak, raczej o to, czy mężczyźni to
        lubią czy nie. Tzn. zakladam, że jeśli kobieta im się podoba, to
        mogą lubić, ale co, jeśli nie? Co sobie wtedy myslicie, jak
        reagujecie i jak odbieracie taka "przedsiębiorczą" adoratorkę?
        • taki_s_obie Re: Inicjatywa kobiety 14.03.08, 16:04
          hirondelle napisała:

          > Co sobie wtedy myslicie, jak
          > reagujecie i jak odbieracie taka "przedsiębiorczą" adoratorkę?

          jezeli jej "nie chce" staram sie byc przesadnie grzeczny i zimno-uprzejmy. :))

          a tak w ogole to nie mam nic przeciwko temu. :)

          wiesz, zle zrozumialas moja radosc z powodu "rownouprawnienia".
          ale rownouprawnienia polega nie tylko na nabraniu tych samych praw ale rozniez na przejeciu tych samych obowiazkow i ponoszeniu tych samych konsekwencji. nie rozumiem wiec dlaczego masz wattpliwosci czy mozej podjac pierwsza inicjatywe? :))
          • ja2210 przedostatnie zdanie :D 15.03.08, 04:13
    • mitado Re: Inicjatywa kobiety 14.03.08, 17:05
      Zrób jeden krok. Ale JEDEN. Jak będzie chciał to zrobi drugi.
      Najbardziej niesmiały facet, jeżeli NAPRAWDĘ chce, to będzie Cię sam
      szukał.
      A jak troki od kaleson to odpuszczamy.
      • hirondelle Re: Inicjatywa kobiety 14.03.08, 17:18
        Dzięki za konstruktywną radę. Czy, Twoim zdaniem, powinna to być
        propozycja randki czy raczej pretekst do kolejnego kontaktu?
        Pozdrawiam i dziękuję
        • mitado Re: Inicjatywa kobiety 14.03.08, 19:24
          Jak naprawdę bardzo chce to pretekst wystarczy.
          Jak chcesz zrobić rzut na taśmę - powiedz, że chciałabys sie z nim
          zobaczyć. Jak nie zareaguje od razu, to olać.
    • saksalainen Działaj, byle nie zbyt nachalnie 14.03.08, 17:39
      Jezeli kobieta nawiaze kontakt, to oczywiscie ułatwia poznanie sie. Z tym ze najlepiej zrobic to w niezobowiazujacy sposób, znalezc jakis pretekst. Mozna tez zaczac komplementem.

      Jezeli mezczyzna jest zainteresowany, to potem on podejmie inicjatywe. Chyba ze jest wyjatkowo niesmiały (bedzie sprawiał wrazenie wystraszonego), wtedy Ty musisz działac (jezeli Ci zalezy). Gdyby sytuacja przez dłuzszy czas była niejasna, mozesz zapytac wprost, czy Cie lubi, czy mu sie podobasz.

      Tylko unikaj narzucania sie i sprawiania wrazenia ze jestes "bardzo napalona", bo to odstrasza.

      W ogóle, tak naprawde to zawsze obie strony daja jakies pozytywne sygnały i wykazuja jakas inicjatywe, nigdy nie jest tak ze tylko mezczyzna "podrywa" a kobieta sie poddaje (albo odwrotnie). I mezczyzna tez musi uwazac zeby "nie przedobrzyc" (z tym ze jemu na poczatku wiecej wypada).
      • hirondelle Re: Działaj, byle nie zbyt nachalnie 14.03.08, 18:04
        Dziękuję. Rzecz w tym, że my się poznaliśmy na gruncie zawodowym
        (dla niego, ja bylam klientką). Spotkaliśmy się w ten sposób kilka
        razy, on jest wyjątkowo miły (widziałam go przy rozmowach z innymi
        klientami i współpracownikami i zauwazyłam różnicę, wobec innych
        jest rzeczowy, superprofesjonalny, do mnie się promiennie usmiechal,
        a jednoczesnie był jakby oniesmielony). Teraz nasze relacje na tym
        polu się zakończyły i musialabym specjalnie tam pojechać i
        wyłuszczyć sprawę. Nie mam już pretekstów...
        • saksalainen Re: Działaj, byle nie zbyt nachalnie 14.03.08, 18:41
          A daleko masz?

          Hmm... byłas klientką... tzn. sprzedał Ci cos, towar albo usługe... przy czym oboje działaliscie w imieniu Waszych pracodawców, tak?

          Firmy (te solidne - ale o takiej chyba mowa) przewaznie daza do tego zeby utrzymywac z klientami trwałe stosunki, tak ze jest duza szansa ze spotkacie sie znowu.

          Nie wiem ile masz wspólnego z "wdrażaniem" tego co on Ci sprzedał... moze dałoby sie umówic na "roboczy" obiad w ramach wyjasniania technicznych szczegółów? (zaznaczajac przy tym wyraznie ze ma byc w cztery oczy). I przy tej okazji powiedziec mu cos, moze w stylu ze zrobił na Tobie duze wrazenie... albo po prostu ze bardzo dobrze sie przy nim czujesz?
          • hirondelle Re: Działaj, byle nie zbyt nachalnie 15.03.08, 09:18
            Nie jest tak fajnie :(. Nie wystepowalam w imieniu pracodawcy, tylko
            swoim wlasnym, prywatnym. Pretekstow juz nie mam, bo nie mam juz
            tego, co tam naprawialam. Tego, co mam w zamian, oni nie
            naprawia ;). Stad w gre wchodzi albo rzut na tasme albo
            zaniechanie...Uczucia mam mieszane, bo on przeciez ma moj numer
            (potrzebowal go wczesniej), wiec jakby chcial , to by cos
            zrobil..Rozsadek mi mowi, zeby zaniechac, serce, zeby probowac.
            Dlatego tak sie miotam. Dziekuje za wszystkie rady, pozdrawiam
            serdecznie
            • carolla8 Re: Działaj, byle nie zbyt nachalnie 15.03.08, 14:18
              Hirondelle, a powiedz ile razy sie widzieliście w ramach tej naprawy?

              bo np.
              Jesli sporo razy, a on w trakcie tej naprawy - nie dzwonił do Ciebie z pytaniami
              (a miał przecież pretekst)- to ja darowałabym sobie.
              Raczej jest też to mało prawdopodobne aby teraz tak nagle zadzwonił.:((
              ma Twój nr telefonu, jakby bardzo chciał to by zadzwonił.
              Co ma wisieć nie utonie, tak mówią.

              Ogólnie rzecz biorąc ja uważam że, to do faceta nalezy pierwszy krok i ogólnie
              mówiąc "podchody".
              Przede wszystkim dlatego aby poczuł się jak facet.






            • plisowanka a wiesz chociaż czy jest wolny 15.03.08, 15:24
              A wiesz chociaż czy jest wolny?! Jak się okaże, że jest w stałym związku, to cię zaraz na tym forum zwymyślają!
              • hirondelle Re: a wiesz chociaż czy jest wolny 15.03.08, 15:41
                Nie wiem :(. Stad tez moj dylemat. Gdybym wiedziala na bank,
                zaryzykowalabym. Obraczki nie nosi, na 100%. Ale nasze rozmowy nie
                wychodzily poza sprawy zawodowe, wiec nie wiem. Co do pytan w
                trakcie naprawy, owszem, dzwonil nie raz. Ale mial powody.
                • saksalainen Hmm... 16.03.08, 04:40
                  Czyli masz 2 mozliwosci:
                  - zaryzykowac, albo
                  - dac sobie spokój.

                  Jezeli pójdziesz albo zadzwonisz i wyłozysz "kawe na ławe", ryzykujesz ze nic z tego nie bedzie (bo on ma partnerke albo z innych powodów nie jest zainteresowany) - z drugiej strony zyskujesz szanse ze bedzie z tego bliska znajomosc, która moze stac sie czyms wiecej.

                  Jezeli dasz sobie spokój, nic z tego nie bedzie (i to bedzie Twoja wina).
    • bluecake Re: Inicjatywa kobiety 14.03.08, 20:06
      jestem kobieta,ale wtrace swoje 5 groszy;)

      mysle,ze w Twojej sytuacji spokojnie mozesz zrobic jakis krok,
      zainicjowac pod jakims pretestem spotkanie...ale...
      jest jedno ale...
      ja jestem(a wlasciwie bylam!)typem kobiety,ktora przejmowala
      inicjatywe,tzn proponowalam pierwsze spotkanie,inicjowalam dalsze
      sprawy itp itd.
      i ZAWSZE dostawalam to co chcialam(byla "milosc" z dwoch stron)
      wchodzilam z tymi facetami w wielomiesieczne/kilkuletnie zwiazki...
      i po jakims czasie okazywalo sie,ze Ci mezczyzni
      sa generalnie BEZ inicjatywy...co mi przeszkadzalo i wkurzalo!
      nie mam na mysli tutaj "inicjatywy seksualnej"(to bylo ok:),
      ale taka zwykla...
      planowanie wyjazdu,przeprowadzka,remont mieszkania,
      decyzja wiekszego wydatku...
      oni (bylo ich trzech:)NIE POTRAFILI PODJAC ZADNEJ DECYZJI!
      jak zakonczyly sie te zwiazki mozesz sie domyslic...
      takze,ja po swoich doswiadczeniach,juz nigdy(wiem...nie mow nigdy;)
      nie przejme inicjatywy na tym polu!
      ale czasami sama z soba walcze...
      w kazdym razie faceci z inicjatywa gora!!!:)
      oczywiscie w Twojej sytuacji moze byc zupelnie inaczej,
      zrobic jeden krok jest ok,ale...dalej niech on dziala:)
      • plisowanka Re: Inicjatywa kobiety 14.03.08, 23:05
        bluecake napisała:
        > i ZAWSZE dostawalam to co chcialam(byla "milosc" z dwoch stron)
        > wchodzilam z tymi facetami w wielomiesieczne/kilkuletnie zwiazki...
        > i po jakims czasie okazywalo sie,ze Ci mezczyzni
        > sa generalnie BEZ inicjatywy...co mi przeszkadzalo i wkurzalo!
        > nie mam na mysli tutaj "inicjatywy seksualnej"(to bylo ok:),
        > ale taka zwykla...
        > planowanie wyjazdu,przeprowadzka,remont mieszkania,
        > decyzja wiekszego wydatku...

        Może z twojego punktu widzenia to był związek, a z ich - seks bez zobowiązań. Stąd też ta niechęć do przeprowadzki na przykład...

        A tak ogólnie to jest takie powiedzenie - łatwo przyszło, łatwo poszło... Jeżeli kobieta sama przychodzi do mężczyzny, to później on nie zauważy nawet jak od niego odejdzie.
        • bluecake Re: Inicjatywa kobiety 15.03.08, 11:49
          plisowanka napisała:
          > Może z twojego punktu widzenia to był związek, a z ich - seks bez zobowiązań. S
          > tąd też ta niechęć do przeprowadzki na przykład...

          nooo niezupelnie...nie trafilas z "diagnoza"
          nie bede tutaj zanudzala szczegolami swoich historii,
          ale w wielkim skrocie :"do przeprowadzki doszlo!",
          chodzi tutaj bardziej o typ faceta,ktory
          "bierze co mu los przyniesie",jest jak takie piorko na wietrze...

          > A tak ogólnie to jest takie powiedzenie - łatwo przyszło, łatwo poszło... Jeżel
          > i kobieta sama przychodzi do mężczyzny, to później on nie zauważy nawet jak od
          > niego odejdzie.


          tez sie mylisz...rozstania byly bardzo trudne!
          • plisowanka Re: Inicjatywa kobiety 15.03.08, 15:19
            Chciałabym to samo usłyszeć od twoich facetów;)
            • bluecake Re: Inicjatywa kobiety 15.03.08, 16:02
              plisowanka napisała:
              > Chciałabym to samo usłyszeć od twoich facetów;)

              eeeech...odbijasz pileczke bez sensu...
              nie masz pojecia o mnie ,o moich zwiazkach,o tych facetach
              i w ogole o zyciu!
              skontaktuje sie z nimi i spytam sie czy chcieliby
              pogadac o naszych rozstaniach z Plisowanka z FM ;)
      • silic Re: Inicjatywa kobiety 15.03.08, 01:15
        >takze,ja po swoich doswiadczeniach,juz nigdy(wiem...nie mow nigdy;)
        >nie przejme inicjatywy na tym polu!

        A to niby czemu ? Jeśli mężczyźni nie przejawiają inicjatywy to się krzywisz,
        ale jak sama jesteś bierna to jest wspaniale ? Dwulicowa baba z ciebie.
        • bluecake Re: Inicjatywa kobiety 15.03.08, 11:57
          silic napisał:
          > A to niby czemu ? Jeśli mężczyźni nie przejawiają inicjatywy to się krzywisz,
          > ale jak sama jesteś bierna to jest wspaniale ? Dwulicowa baba z ciebie.


          skad takie wnioski???
          pisalam wyzej,prosze czytac:"po swoich doswiadczeniach...",
          nie chce przejawiac (pierwsza!) inicjatywy,bo wtedy trafiam ,chcac nie chcac ,na
          takich bez inicjatywy!
          a tacy mnie nie interesuja juz,proste!
          gdzie tu dwulicowosc???




          • lupus76 Re: Inicjatywa kobiety 17.03.08, 13:51
            bluecake napisała:

            > silic napisał:
            > > A to niby czemu ? Jeśli mężczyźni nie przejawiają inicjatywy to
            się krzyw
            > isz,
            > > ale jak sama jesteś bierna to jest wspaniale ? Dwulicowa baba z
            ciebie.
            >
            >
            > skad takie wnioski???
            > pisalam wyzej,prosze czytac:"po swoich doswiadczeniach...",
            > nie chce przejawiac (pierwsza!) inicjatywy,bo wtedy trafiam ,chcac
            nie chcac ,n
            > a
            > takich bez inicjatywy!
            > a tacy mnie nie interesuja juz,proste!
            > gdzie tu dwulicowosc???
            >
            >
            Tu: nie chcesz chłopa bez inicjatywy. Dlaczego uważasz, że jakiś
            chłop chce baby bez inicjatywy?
            • bluecake lupus... 18.03.08, 22:44
              wiesz co...ja mam naprawde duzy problem
              "byciem bez inicjatywy"...:)
              napisalam wyraznie,ze nie chce juz PIERWSZA podejmowac inicjatywy,
              nakrecac sytuacji (robilam tak wczesniej!) itp itd,co nie znaczy,
              ze bede biernie przygladala sie jego zalotom;)
              biernosc(na kazdym poziomie zycia) jest mi obca,
              takze ,moze uscisle swoja wypowiedz:
              "bede przejawiala mniejsza inicjatywe,
              dajac jemu pole do popisu":)
    • no_okki Re: Inicjatywa kobiety 15.03.08, 16:10
      Tylko skutecznie działać; żadna ujma; powodzonka.
      • hirondelle Re: Inicjatywa kobiety 15.03.08, 20:10
        Dzięki :). Jak, Twoim zdaniem, byloby najskuteczniej? Pozdrawiam
    • naprawdetrzezwy Co sądzę o _której_ kobiecie? 16.03.08, 10:19
      Szpetnej raszpli ze śmierdzącycm oddechem, czy o będącej w mym typie zadbanej
      kobiecie?


      Bo mi to robi różnicę, który z takich dwóch archetypów zacznie się do mnie zalecać.
      • hirondelle Re: Co sądzę o _której_ kobiecie? 16.03.08, 10:53
        Sprobuj moze sie wypowiedziec n/t obu typow....;). Albo skoncentruj
        na drugim, bo reakcja na pierwszy jest latwa do przewidzenia.
        Zalozmy, ze sie cieszysz, i co dalej? Przejmujesz inicjatywe, czy
        pozwalasz jej kierowac rozwojem sytuacji? Zacheca Cie jej inicjatywa
        czy wrecz przeciwnie?
        • naprawdetrzezwy Przede wszystkim mile łaskoce to moje ego. 17.03.08, 13:31
          (to taka męska wersja czekoladowej kobiecej endorfiny :-))

          A potem następuje (a właściwie już wcześniej, bo podczas pierwszego widzenia) kwalifikacja - koleżeństwo, czy flirt.

          Nie da się tego (bez marnowania pieniędzy podatników w stylu: pewien znany uniwersytet przeprowadził badania, które dowiodły, że...) usystematyzować. Czasem nie iskrzy mimo sprzyjającej chwili, czasem iskrzy ale tylko po jednej stronie.

          Z tym, że wciąż rzadko spotykam kobiety z inicjatywą.
          Może to wina wyjątkowo mocno zmaskulizowanej pracy i hobby...?
          (a może po prostu brzydki jestem ;-))
    • menk.a Re: Inicjatywa kobiety 17.03.08, 12:40
      hirondelle napisała:

      > Panowie, jak się na to zapatrujecie? Co sądzicie o kobietach
      > pierwszych proponujących randki, szukających pretekstów, żeby Was
      > zobaczyć i lepiej poznać? Skąd wiadomo, czy facet b. pozytywnie
      > reagujący na widok kobiety jest zainteresowany, ale nieśmiały
      > (dlatego nic nie robi), czy po prostu miły, ale niezainteresowany?
      > Mam dylemat, czy działać, czy odpuścić. Poradźcie, prosze!

      Działać. Jeśli masz odwagę to dzialaj. Nic nie tracisz. No chyba, że
      w oczach pana, któremu się spodobasz, a który nie toleruje
      aktywności kobiet w tym zakresie.
      • no_okki Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 07:30
        menk.a napisała:

        > hirondelle napisała:
        >
        > > Panowie, jak się na to zapatrujecie? Co sądzicie o kobietach
        > > pierwszych proponujących randki, szukających pretekstów, żeby
        Was
        > > zobaczyć i lepiej poznać? Skąd wiadomo, czy facet b. pozytywnie

        > > reagujący na widok kobiety jest zainteresowany, ale nieśmiały
        > > (dlatego nic nie robi), czy po prostu miły, ale
        niezainteresowany?
        > > Mam dylemat, czy działać, czy odpuścić. Poradźcie, prosze!
        >
        > Działać. Jeśli masz odwagę to dzialaj. Nic nie tracisz. No chyba,
        że
        > w oczach pana, któremu się spodobasz, a który nie toleruje
        > aktywności kobiet w tym zakresie.
        = ja taką aktywność np. lubię. Menka, podaj mi swoje gg /:D
        • menk.a Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 10:03
          5475121 a pisz sobie. Póki co dopiero za kilka dni będę na gg.;)
          • no_okki Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 13:29
            menk.a napisała:

            > 5475121 a pisz sobie. Póki co dopiero za kilka dni będę na gg.;)
            = dzięki; oczywiście mam na myśli ciekawe rozmowy z ciekawą osobą.
            • menk.a Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 13:40
              Bez cienia kokieterii: rozczarujesz się.;)
              • no_okki Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 13:55
                menk.a napisała:

                > Bez cienia kokieterii: rozczarujesz się.;)
                = ryzyko biorę na siebie; a tak w ogóle, to już jestem.
                • menk.a Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 14:37
                  Mnie tam nie ma.;)
    • pluskwaparszywka Re: Inicjatywa kobiety 17.03.08, 13:02
      ja podejdę z innej strony.
      jeśli facet jest zaradny, samodzielny, przedsiębiorczy, obrotny i dodatkowo tobą
      zainteresowany, to pchnie znajomość do przodu sam.
      jeśli to dupa wołowa, to... cóż. czy zainteresowany, czy nie, twoje działanie
      wyjdzie ci bokiem. no, chyba że jednorazowo chcesz sobie zrobić nim dobrze
      (dosłownie; wybacz formę, ale akcja tak właśnie będzie wyglądać).
      pozdrawiam
    • lupus76 Działać. 17.03.08, 14:01
      Po pierwsze - sygnały os kobiety z pewnością zmotywuja do działania
      odbiorcę tychże sygnałów.
      Po drugie - fajnie być uwodzonym, nie? Takie nieszkodliwe
      podłechtanie ego :)
    • yokooo Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 10:13
      Zachęcić jego do działania, to wystarczy.
    • claudel6 Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 11:28
      moim zdaniem dla tego faceta to moze byc bardzo niewygodna sytuacja do
      inicjatywy - jestes/byla jego klientka, i tak normalnie za wysoce
      nieprofesjonalne uwaza sie uwodzenie klientow.
      wiec niestety inicjatywa teraz lezy po Twojej stronie. nic nie poradze od
      siebie, bo sama bym sie czula bardzo glupio wysuwajac propozycje wobec faceta,
      ktorego nie znam de facto.
      w zyciu kilka razy musialam wziac sprawy w swoje rece, majac jednak jakies
      nieminimalne powody przypuszczac, ze po drugiej stronie jest wzajemnosc, tylko
      brak odwagi. no i wiem, ze faceci lubia byc uwodzeni, ale mnie to doprowadzalo
      do szalu. w tym jestem bardzo konserwatywna - jako kobieta chce byc uwodzona
      • hirondelle Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 13:49
        Mam tak samo. Wciaż się waham. I chcialabym i boję się. Też myslałam
        o tym, co napisałaś na początku. On ma pretekst, żeby się odezwać,
        ale najwcześniej za jakieś 2 miesiące...I nie wiem, czy czekać, a
        przecież nie wiadomo, czy się odezwie...Czy zdobywać go szturmem, co
        zupełnie nie leży w mojej naturze. Qrcze, męczę się z tym strasznie,
        ale boję się coś zepsuć.
        • mitado Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 14:22
          Jak naprawdę z tego coś ma być to nic nie zepsujesz. Bo jak poprzez
          Twoje odezwanie sie gość skrewi to widać, że męczysz się nie nad tym
          egzemplarzem!
          Nie możesz czegoś wymyslec, żeby mieć pretekst do rozmowy?
        • 2polinka Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 18:20
          Jestem w podobnej sytuacji, między mną a kolegą iskrzy od pewnego
          czasu, podobam mu się, tak przynajmniej mi się wydaje. Problem w
          tym, że poza flirtem do niczego nie doszło (chociaż ja nie miałabym
          nic przeciwko). Zastanawiam się czy wykazać się inicjatywą? Jedyne
          co mnie powstrzymuje to to, że boję się dostać kosza.
          Zasadniczą kwestia w tej sprawie jest fakt, że oboje jesteśmy w
          formalnych związkach.
          • valg33 Redziałaj bo zycie krótkie jest. 19.03.08, 18:25
            • 2polinka Re: Redziałaj bo zycie krótkie jest. 19.03.08, 18:35
              Mam wrażenie, że się boi, ja nie chce nic zmieniać w moim życiu
              przynajmniej na razie, więc nie powinien bać się że będę robić mu
              problemy. On mnie pociąga i to bardzo. Taka sytuacja trwa już rok, z
              jego strony nic konkretnego poza spojrzeniami, przypadkowy dotyk
              dłoni, uśmiech, chętnie przebywa w moi towarzystwie...
          • plisowanka Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 19:54
            2polinka napisała:
            > Zasadniczą kwestia w tej sprawie jest fakt, że oboje jesteśmy w
            > formalnych związkach.

            Może facet ma zasady i sumienie - w przeciwieństwie do ciebie. Jeśli nie chce zdradzić swojej żony, to chwała mu za to... Tak, moim zdaniem powinien dać ci kosza, jeżeli będziesz mu próbowała wskoczyć do łóżka. Ale z ciebie mężataka - innym często, swemu z rzadka...
            • plisowanka Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 19:56
              A panuje stereotyp, że bliżej do zwierząt mają mężyczyźni niż kobiety. W świetle twojego przypadku jest chyba odwrotnie.
            • 2polinka Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 21:26
              wiesz nie prosiłam o ocenę mojego postępowania, bo to nie jest
              kwestią tej dyskusji, chodzi przecież o zdanie mężczyzn na temat
              inicjatywy kobiet. Większość kobiet, potrafi być zazdrosna o prawie
              wszystko i ty prawdopodobnie reprezentujesz jedną z nich, bo czym
              tłumaczyć takie wzburzenie??? Natomiast chciałam zauważyć, że to
              koloega mnie podrywał i adorował, więc chyba za ostro mnie
              oceniasz.
              • plisowanka Re: Inicjatywa kobiety 19.03.08, 23:44
                2polinka napisała:

                > wiesz nie prosiłam o ocenę mojego postępowania, bo to nie jest
                > kwestią tej dyskusji

                Rozwiązłość moralną należy tępić w każej chwili, w każdym momencie i przy każdej okazji.

                > Natomiast chciałam zauważyć, że to
                > koloega mnie podrywał i adorował, więc chyba za ostro mnie
                > oceniasz.

                Czy potrafisz odróżnić niewinny flirt/uprzejmość od chęci romansu? Być może twój kolega powiedział ci kiedyś z uprzejmości jakiś komplement, a ty od razu myślisz o romansie i seksie... Nie dość, że nielojalna wobec swojego męża, to jeszcze nimfomanka...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka