Dodaj do ulubionych

Jak nie wychowac syna na pantoflarza?

23.10.08, 23:10
Nawiązując do wątku obok: mam nastoletniego syna
Chciałabym, żeby jego przyszła żona nie pomstowała
na mnie, że chłop nic w domu nie robi. Chcę by radził sobie
z domowymi pracami i rozumiał, że musi je dzielic z kobietą.
Ale boję się tego pantoflarstwa. Gdzie jest granica?
Obserwuj wątek
    • silic Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 24.10.08, 00:34
      Lepiej nie zakładaj, że chłopak się ożeni.
      Co rozumiesz przez pantoflarstwo ?
    • dzikoozka Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 24.10.08, 08:35
      ale zajmowanie się pracami domowymi uważasz za pantoflarstwo?
      I czy nie jest już za późno, jeśli dotąd wszystko robiłasz za niego?
      • atela Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 24.10.08, 21:01
        Oczywiście od dawna pomaga w domu i sprząta po sobie. Teraz jednak dorósł do
        konkretów typu pranie, gotowanie, prasowanie,domowe naprawy

        Nie spodziewałam się, że termin "pantoflarz" wymaga tłumaczenia :)

        Tu z resztą tylko w odniesieniu do prac domowych.
        Chodzi o to, że kiedy będzie "uwrażliwiony" i będzie umiał z wprawą to robic,
        jego "druga połowa" może go 'wykorzystywac", czyli po prostu migac się. Wiadomo,
        że w dzisiejszym świecie nikt nie ma czasu ani ochoty na te upierdliwe obowiązki.
        • dzikoozka Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 27.10.08, 10:42
          "Chodzi o to, że kiedy będzie "uwrażliwiony" i będzie umiał z wprawą
          to robic,
          jego "druga połowa" może go 'wykorzystywac", czyli po prostu migac
          się. Wiadomo,
          że w dzisiejszym świecie nikt nie ma czasu ani ochoty na te
          upierdliwe obowiązki. "
          I TY jako supermamusia chcesz go obronić przed zła, niedobrą synową
          miglansem?
          • mallard Dzikakoza! 29.10.08, 09:19
            Mądra matka (ojciec również) zawsze zastanawia się jak wychować
            dziecko tak, aby nie wykorzystywało w przyszłości innych, ale też i
            samo nie dało się wykorzystywać. Twórczyni wątka zapewne o coś
            takiego chodzi.
            Natomiast Ty odpowiedz sobie po co jesteś na forum, -żeby mądrze i
            rzeczowo dyskutować, czy żeby za wszelką cenę usiłować wsadzić
            wsadzić kij w mrowisko, w dość durny zresztą sposób.

            pa!
            • dzikoozka Re: Dzikakoza! 31.10.08, 12:18
              Mogłabyś sie powstrzymać od dobrych rad i oceniania innych?
              Nikt Cie o to nie prosił.
      • kobieta_na_pasach a jak traktujesz jego ojca, czyli meza? 28.10.08, 13:57
        bo mysle,ze wiecej wnioskow wyciagnie obserwujac twoj stosunek do
        mezczyzny (jego ojca) i na tych wnioskach bedzie budowal relacje ze
        swoja partnerka w zwiazku. a tak w ogole to mysle, ze wazniejsza
        role ma tu do spelnienia ojciec. jesli pokaze, ze w domu mozna
        funkcjonowac na zasadach partnerskich, jednoczesnie zaznaczajac
        granice, to syn nie bedzie mial z tym problemow.
    • adam81w Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 26.10.08, 16:59
      Nie bądź nadopiekuńcza i niech jego zdanie będzie dla ciebie ważne (np jeśli
      mówi ci, że nie chce jeść tego a tego albo że sam sobie będzie kupował rzeczy do
      ubrania to go słuchaj i mu nie kupuj sama.)
      • kruk51 Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 26.10.08, 17:57
        Widzi mi się, że już go wychowałaś do pracy na zmywaku ( domowym )
        a teraz Ci głupio, że jego kobieta może zrobić z nie go szmatę. Prze
        praszam, ale tak to jest. Jest rzecz poważniejsza. Kobieta, która osidli
        przyzwoitego faceta, zrobi z niego szmatę, sama go rzuci, bo potem twie
        rdzi, że jest mało męski a przecież jej należy się mężczyzna. I tutaj
        jest problem ! W Beskidach jest takie powiedzonko ludowe; jak bije to
        znaczy, że kocha. Coś w tym jest! Tematu oczywiście nie zamykam, bo
        jest bardzo obszerny. Nie chcę Was Panie urazić. Ale warto się zasta
        nowić czego właściwie oczekujecie od swojego mężczyzny !
        • sikorka68 Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 27.10.08, 09:23
          kruk51 napisał:

          "...jak bije to znaczy, że kocha."

          Jakby mnie uderzył, to więcej by mnie nie zobaczył, chyba że na sali sądowej.
          • kruk51 Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 27.10.08, 13:16
            Sikorka ! Nie zauważasz, że żartowałem ! A po za tym nie wiem czy by Ci się
            opłaciło; piękny obszerny dom, bogaty samochód, ciuchów bez liku, kosztowności
            na co dzień, fryzjer, kosmetyczka, co dusza zapra
            gnie. Z tym że co jakiś czas bierzesz dobre baty ! I co ? Nie warto ?
            To też żart ! Przepraszam !
            • ptaszyna12 con la violencia hacia mujeres no se juega 02.11.08, 19:01
              imho żałosny

        • sir.vimes Kruku, a moze warto byś dowiedział się 27.10.08, 11:39
          czego kobiety na pewno nie oczekują od mężczyzny?

          Temat obszerny ale warto rozważyć. Np. skąd przyszło ci do głowy, ze bicie
          odbierane jest jako męskie? Skąd przyszło ci go głowy, ze mężczyzna zmywający to
          szmata?

          Jest dokładnie odwrotnie - szmatą jest mężczyzna bijący.
    • 4v prosta recepta 26.10.08, 18:15
      recepta jest prosta:

      kobieta rządzi w domu, facet rządzi w łóżku, w pozostałych sprawach są partnerami.

      facet musi zrozumieć: jeśli kobieta będzie sprzątać, prać, prasować itp bez jego
      udziału, to wkrotce się zapuści, przestanie być seksowna, facet ją zostawi. chce
      ją zostawić? więc niech w ogole się do niej nie zbliża i całe życie przeżyje z
      własną ręką jak z żoną.

      niestety jest mało facetów, co umieją zrozumieć, że robić ze swojej kobiety nową
      mamusię to przegrany pomysł. i robią to - jedni w ten sposób, że ona jest dla
      nich służącą (zwykle to co, ktorzy mieli taka wlasnie matkę). inni są
      pantoflarzami, żonka nimi dyryguje, a im jest z tym dobrze - bo to ich nowa
      mamka jest. opiekunka i domowa szefowa.

      jedno i drugie podejście świadczy o tym, że to frajer a nie facet.
      • jednorazowy3 Re: prosta recepta 26.10.08, 18:35
        istotne jest, zeby wszyscy byli szczesliwi, a to, ze ktos kogos uwaza za frajera nikogo nie powinno obchodzic
        • kruk51 Re: prosta recepta 26.10.08, 18:44
          W tym rzecz, że w końcu się okazuje, że szczęśliwi nie są ! Facet chce
          mieć kobietę, a kobieta faceta. Atrakcyjnymi dla siebie na wzajem winni
          być całe życie. Żaden z nich nie powinien wykorzystywać uczuć partnera
          dla swojej wygody. Zagrożeniem podstawowym jest dominacja jednego z partnerów
          nad drugim. Potem jest stwierdzenie. Małżeństwo mi się nie udało !
      • kruk51 Re: prosta recepta 26.10.08, 18:35
        No i dużo trafnych spostrzeżeń ! Gratuluję !
      • lena_madzia Re: prosta recepta 26.10.08, 18:45
        mój teścio to książkowy przykład pantoflarza...czasami sie
        zastanawiam czy teściowa go kiedy cichcem nie wykastrowała:P

        to jest facet który zupełnie nie ma własnego zdania, robi
        wszyściutko co tesciowa każe, nie ma własnych pieniedzy bo wszystkie
        odaje żonie , jedynie dostaje troche na drobne wydatki..
        teściowa w ogóle go nie szanuje, czepia sie bez przerwy o byle co,
        wygłasza poniżające opinie o nim albo jego rodzinie przy osobach
        trzecich, a on nic!!! Czasem normalnie jest mi go żal...
        • kruk51 Re: prosta recepta 26.10.08, 20:30
          Właśnie mam to na myśli ! Doskonale mnie odczytałaś ! Chyba Wam kobie
          tom i nam mężczyznom nie oto chodzi. A teraz żartem; jak by swojej jedynej
          teściunio przyłożył troszeczkę to by go kochała bezkrytycznie !
          • lena_madzia Re: prosta recepta 26.10.08, 23:10
            kruk51 napisał:
            > Właśnie mam to na myśli ! Doskonale mnie odczytałaś ! Chyba Wam
            kobie
            > tom i nam mężczyznom nie oto chodzi. A teraz żartem; jak by swojej
            jedynej
            > teściunio przyłożył troszeczkę to by go kochała bezkrytycznie !


            hahaha! może niekoniecznie przyłożyć:D
            wydaje mi się że oni podświadomie sie dobrali: ona wybrała uległego
            faceta, który potulnie wykonuje wszystkie rozkazy, bo ona chce mieć
            władzę (usilnie też prubóje sterować mną i mężem)
            a on ją żeby mu matkowała, opierała, karmiła, wszystko robiła za
            niego, nawet myślała za niego.
            Mój mąż natomiast nie powielił schematu ojca, ma dość silny
            charakter, z tego też powodu stale dochodzi miedzy nim a jego matką
            do ostrych spięć-bo ona nie zaprzestaje prób przejęcia władzy i nad
            nami:(
      • pyzz Re: prosta recepta 27.10.08, 17:11
        > kobieta rządzi w domu, facet rządzi w łóżku, w pozostałych sprawach są partnera
        > mi.

        Kobieta rządzi w domu, to jest właśnie pantoflarstwo. Z definicji. Partnerstwo
        znaczy, że są partnerami i w domu, i w łóżku, i we wszystkich pozostałych sprawach.
      • kobieta_na_pasach do 4v 28.10.08, 14:03
        sam tak robisz w zyciu? ja mysle,ze to wina kobiet, ze pozwalaja
        sobie na to. ja wlasnie jestem na etapie "wychodzenia z roli".
        prawdopodobnie, a raczej na pewno, przyplace to rozwodem, bo On sie
        na taki uklad nie zgodzi. a ja kocham siebie i nie zrezygnuje z tej
        milosci.:)
    • estta1 Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 26.10.08, 21:52
      dla mnie to że facet który potrafi uprać, uprasować, ugotować to
      skarb - oznacza to po prostu że jest samodzielny i nie bedzie szukał
      kobiety która zastąpi mu mamusię. We mnie widzi atrakcyjną kobietę a
      nie przedłużenie zlewozmywaka itp. mam takiego faceta i zero w nim
      pantoflarstwa, wogóle nie pojmuję jak można bac się że facet który
      poradzi sobie mieszkając sam = pantoflarz.
    • 0-gramma Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 26.10.08, 22:26
      Nie wyręczaj Go w obowiązkach. To po pierwsze.
      Postaraj się wpoić że "Biada tej oborze gdzie krowawołem orze"

      ---------------
      Grafolog pomoc.
    • sikorka68 Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 27.10.08, 01:11
      Nie ma i lepiej się tym nie przejmuj. Zawsze może się znaleźć ktoś, kto mu
      powie, że jest pantoflarzem. Będzie to zależeć nie od Twojego syna, ale od tego,
      kto go ocenia. Są ludzie, którym niewiele wystarczy, żeby kogoś tak ocenić. Np.
      wyniesie śmieci, albo nie pójdzie z kolegami, bo się na coś umówił z żoną-
      wystarczy.
      W oczach jednych ludzi będzie dobrym mężem, a w oczach drugich- pantoflarzem.
      Twój syn układając sobie życie sam zadba o to, jak ma wyglądać jego życie, co
      jest dla niego ważne. Oby tylko czuł się z tym dobrze.
    • corgan1 pantoflarstwo to cecha osobowościowa 27.10.08, 02:55
      którą w dodatku wspiera nasza profeministyczna kultura.

      Kiedy kobieta jest podporządkowania swojemu mężczyźnie całym swoim życiem to jak
      sugerują feministki - bardzo źle więc cza się wyzwolić, bo takie
      podporządkowanie wspierane jest przez Kościół i księży mówiąc że "trzeba nieść
      ten krzyż". Kościół = ZUOOOOO. Owszem niesienie krzyża przez kobiety jest złe,
      co nie znaczy że byłoby równie złe gdyby ten krzyż niósł facet.

      Takim męskim "krzyżem" tyle że już nie kościelnym tylko świeckim jest
      pantoflarstwo. A z tym jest już inna sprawa. Generalnie kobiety nie mają nic
      przeciwko pantoflarzom, tyle że trzeba z tym zjawiskiem umieć walczyć.

      Pantoflarstwo to nie jest wbrew pozorom pomoc w prowadzeniu domu, wykąpanie
      dziecka, pójście z nim do lekarza albo na wywiadówkę, posprzątanie kuchni,
      nastawienie pralki albo zmywarki...

      Pantoflarstwo to całkowite wyrzeczenie swoich zainteresowań, potrzeb i otwarcia
      na inne doznania i podporządkowanie się kobiecie:
      żonie/córce/matce/teściowej/kochance. Nawet jeśli jedna drugiej nie znosi i
      konkuruje o władzę nad pantoflarzem jak np. żona z teściową.

      Pantoflarstwo to jest rezygnacja z pójścia na mecz, bo teraz z żoną idziemy do
      teściowej na coniedzielny obiad albo do koleżanki żony ze szkoły aby się
      przekonać że można p..dolić o niczym przez 4 godz. Pantoflarstwo to rezygnacja
      ze sportu, z wypadów na ryby, z ulubionych gazet, programów TV, kolegów bo
      "teraz musimy spędzać czas razem".

      Pantoflarstwo to także całkowite się podporządkowanie wszystkim fochom, schizom,
      minom, manipulacjom jakie mają w zanadrzu kobiety do sterowania facetami. Jak
      widać - niektórym się to niestety udaje.

      Wśród moich znajomych miałem takie przykłady ostrego ataku na tłumienie
      antypantoflarskich odruchów (jedne zwycięskie inne nie):

      - mój kuzyn po zawodówce postanowił zrobić maturę bo przeczuwał i słusznie że
      może mu się przydać; jakie miał akcje w domu z żoną i teściową to szkoda słów
      "ty na pewno kogoś masz!" albo "na ch... ci ta matura? X nie ma matury a tyle
      zarabia a Y ma mature i jest bez pracy"; kuzyn na szczęście dzięki odparciu
      ataku tych idiotek - maturę zrobił.

      - mój znajomy dostał propozycję wyjazdu na rok do Stanów na studia jako
      uzupełnienie uczelni; na tydzień przed wylotem zrezygnował z wylotu, bo jak się
      dowiedzieliśmy "jego misia będzie tęsknić, jest rozżalona i obrażona że leci bez
      niej a ona będzie sama". Nie dały perswazje że to dla niego szansa. Uparła się i
      koniec a on zrezygnował. Poleciał ktoś inny.

      - ten sam mój znajomy zrezygnował z propozycji niezłej posady w Warszawie bo
      musiałby się do niej przeprowadzić z rodziną a jak mi donieśli znajomi "jego
      misia za nic w świecie nie chce mieszkać w tym okropnym mieście i jeszcze myśl
      żeby mogłaby pracować z byle kim jest nie do zniesienia"; więc znajomy przyjął
      dopiero 3 propozycję (gorszą od 1), za to na weekend wylatuje do swojej "misi"
      która od 2 lat siedzi w domu i wychowuje dzieci bo choć po świetnej uczelni nie
      może znaleźć pracy w swoim rodzinnym mieście. Ma za to niemal rozbitą rodzinę bo
      "misia" o żadnej przeprowadzce nadal nie chce słyszeć.
      • sikorka68 Re: pantoflarstwo to cecha osobowościowa 27.10.08, 07:59
        Facet, ty tak poważnie?
        Zgodzę się z Tobą, że feminizm jest zły. I tu cię oświecę: szowinizm też i to w
        takim samym stopniu. Facet będący w związku z feministką, nie może być
        szczęśliwy, ale kobieta związana z szowinistą- też.

        "Pantoflarstwo to jest rezygnacja z pójścia na mecz,..."- jak to? Od kiedy
        faceci mają obowiązek chodzenia na mecze. Siedzieć razem z pseudokibicami,
        oberwać? Zobacz jaki nonsens: jak nie pójdziesz na mecz, to będziesz
        pantoflarzem. To to oznacza. Tych kolegów nie interesuje, czy facet lubi mecze.
        Może woli coś innego. Zobacz jakie to chore.
        Zobacz, jak oceniasz swojego kuzyna. Może tam nie jest idealnie, ale pozwól mu
        żyć, tak jak chce. To jego prawo, a ty robisz podobnie, jak jego teściowa-
        wchrzaniasz się w ich sprawy małżeńskie.
        Jeżeli związek dwojga ludzi ma być dobry, to nie może w nim istnieć ani
        feminizm, ani szowinizm, ani inne osoby trzecie.
        • zb1k Re: pantoflarstwo to cecha osobowościowa 27.10.08, 08:19
          > "Pantoflarstwo to jest rezygnacja z pójścia na mecz,..."- jak to?
          nie chodi o mecz czy ryby, to tylko przyklad
          chodzi o totalna rezygnacje z wlasnego zycia i wypelnanie planu,
          ktory kobieta sobie ukladala od kiedy skonczyla 3 latka.
          Kobiety no moze nie wszystkie, twierdza ze jak sie jest z kims to
          nie ma juz "ja" jestesmy "my", a MY nie chcemy isc na mecz, czasami
          do knajpy z kumplami, pograc na kompie itd.. Zgadzanie sie na cos
          takiego to pantoflarstwo.
          • sikorka68 Re: pantoflarstwo to cecha osobowościowa 27.10.08, 08:49
            To kobiety dbają o dom, rodzą dzieci- niejako dają siebie. Tego samego oczekują
            od "swoich wybranych".
            Piwo z kumplami, ok zdarza się. Tylko, że tak jest, że jak kobieta chce wyjść
            gdzieś z facetem zaszaleć, to on jej często odmawia, bo mu się nie chce, jest
            zmęczony, ciężko pracuje etc....
            Przed ślubem jakoś nie pracował tak ciężko, nie był zmęczony, miał polot i
            fantazję. Ile kobiet jest zawiedzionych zmianami, jakie zachodzą w facetach po
            tym, jak ona przybierze już "jego nazwisko"- żenada.
            Piwko z kumplami, ok. Tylko dlaczego nie można "skręcić" wspólnej imprezy. Takie
            rozwiązania preferuje. Kobieta, to też człowiek, a człowiek będący w związku,
            raczej nie jest wolny. W związkach gdzie są uczucia, takie problemy nie
            istnieją. Zainteresowania-ok, ale wybacz, jeżeli klu życiowym ma być "piwko", to
            żałosne. Mądry facet raczej nie ogranicza się do takich "zainteresowań": coś
            robi, uprawia sport, ryby, komputer, czyta, cokolwiek. Poza tym ma faktycznie
            trudny orzech do zgryzienia, bo musi dzielić czas między pracę, zainteresowania
            i rodzinę.

            • amatil Re: pantoflarstwo to cecha osobowościowa 27.10.08, 10:23
              >a człowiek będący w związku, raczej nie jest wolny.

              Z takim podejściem, to lepiej wcale się nie żenić/wychodzić za mąż
              • sikorka68 Re: pantoflarstwo to cecha osobowościowa 27.10.08, 10:38
                amatil napisał:

                > >a człowiek będący w związku, raczej nie jest wolny.
                >
                > Z takim podejściem, to lepiej wcale się nie żenić/wychodzić za mąż

                Wyobraź sobie, że jak dwojgu ludziom zależy na sobie, to nie jest problem. Brak
                wolności nie oznacza rezygnacji ze wszystkiego, tylko podzieleniu czasu tak, aby
                rodzina tego faceta miała też dla siebie.
                Każdy normalny człowiek ma taki etap w swoim dorobku.
                Ani kobieta, ani facet nie może zachowywać się jak egoista i myślenie skupić na
                swoich prawach. Poza prawami są obowiązki i przede wszystkim obowiązki. Zresztą,
                tylko tacy ludzie do czegoś dochodzą. A zaprzecz.
    • funstein Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 27.10.08, 11:02
      syna wychowuje ojciec.

      jak wychowasz faceta co wszystko w domu zrobi sam, to nie bedzie mu do niczego
      potrzebna kobieta i nici z wnukow.
      znam wiele takich przypadkow, ze faceci szczesliwie sobie zyja
      bez kontaktu z egoizmem i glupota kobiet.
      Wrzucenie brudow do pralki czy naczyn do zmywarki to nie
      jest taka znow wielka martyrologia.
    • amambilis Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 27.10.08, 11:05
      Ależ stuprocentowy mężczyzna to właśnie pantoflarz!
      Każda żona to przyzna!
      amabilis.blox.pl
      • sikorka68 Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 27.10.08, 11:16
        amambilis napisała:

        > Ależ stuprocentowy mężczyzna to właśnie pantoflarz!
        > Każda żona to przyzna!
        > amabilis.blox.pl

        Niekoniecznie. Ja lubię mieć swoje zdanie, ale nie uważam, że jestem
        najmądrzejsza. Mam faceta, który ma być facetem i w sprawach ważnych ma mieć
        swoje zdanie. Nie chcę sama podejmować wszystkich decyzji i za nie sama
        odpowiadać. Dom i rodzina są nasze, a nie tylko moje. Tak więc oboje mamy w tych
        sprawach coś do powiedzenia (no i do zrobienia).
      • ciotka.aka Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 27.10.08, 12:00
        e tam - nie każda !!
    • pyzz Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 27.10.08, 17:00
      Wychowywać go razem z ojcem, który sam nie jest pantoflarzem. Wychowuje się
      przykładem, a nie kazaniami.

      A jeżeli męża sprowadziłaś do roli pantoflarza, to umarł w butach.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 27.10.08, 21:19
      atela napisała:

      > Nawiązując do wątku obok: mam nastoletniego syna
      > Chciałabym, żeby jego przyszła żona nie pomstowała
      > na mnie, że chłop nic w domu nie robi. Chcę by radził sobie
      > z domowymi pracami i rozumiał, że musi je dzielic z kobietą.
      > Ale boję się tego pantoflarstwa. Gdzie jest granica?

      Myślę, że w odpowiedzeniu na to pytanie może być pomocna ta książka:
      jedyniesluszne.blox.pl/2008/10/Mezczyzna-Boska-tajemnica.html
      • atela Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 27.10.08, 23:21
        Widzę, że wątek się rozrósł. Trochę zdryfował w kierunku ogólnych rozważań nad
        istotą pantoflarstwa,ale to też ciekawe.
        Mnie jednak chodzi tylko o PRACE DOMOWE :)
        Nie założyłam wątku, żeby polemizowac z dzikoozką tylko raczej go uzupełnic.
        Uderzyło mnie w postach, że poglądy kobiet i mężczyzn różnią się tak bardzo! Po
        paru słowach, bez patrzenia na nick domyślam się kto pisze. Czyli: jest problem,
        nie ma porozumienia.
        Czekam na wypowiedzi panów, którzy jakoś go rozwiązali (ale nie spychologią) a
        przy tym nie dali się wziąc pod pantofel. Czy takie partnerskie podejście jest
        rzadkością?
        Też uważam, że syna wychowuje bardziej ojciec. Jednak jestem rozwiedziona, więc
        organizacja domu zależy wyłącznie ode mnie.
        • eed567 Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 28.10.08, 07:53
          Normalna kobieta nie szuka pantolfarza, raczej nim wzgardzi. Zamiast
          uczyc syna jak nie być pantoflarzem skoncentruj się na tym jak
          nauczyc go być partnerem. To, ze Tobie pomaga w pracach domowych nie
          znaczy, ze będzie pomagal swojej przyszlej zonie. To, ze Ciebie
          szanuje, nie znaczy, ze ja tez będzie szanowal. Wpajanie chlopakowi
          stracha przed byciem pantoflarzem tylko go nauczy odrzucania
          kompromisow. Gdy będzie musial pojsc na kompromis będzie to
          postrzegal jako uleganie kobiecie i pantoflarstwo.
          A o to czy zostanie pantoflarzem – jak będzie mu odpowiadala taka
          rola to i tak zostanie
          • aron95 Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 28.10.08, 08:49
            eed567 a jak sie poznaje pantoflarza ?
            Nauczyć syna być partnerem z tym sie zgadzam .
            Ale nauczyć też że kobiety nie potrafią być partnerkami i z regóły
            podchodzą do faceta z długą listą życzeń .
            Musi mieć wiedzę o kobiecych ułomnościach
            Czasem nawet udawać że czegoś nie potrafi
            • iga.g Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 28.10.08, 10:09
              mnie się wydaje, że po prostu trzeba o tym rozmawiać z synem, tak mimochodem
              czasami, czasem przy okazji robienia czegoś, czasem w żartach - myślę, że
              wówczas sporo można przekazać swojemu 'dziecku'

              wiadomo, że to będzie jego życie i jego decyzje..
              ja swojemu (18l obecnie) często mówiłam i mówię coś w rodzaju: partnerstwo to
              również branie pod uwagę oczekiwań, pragnień drugiej osoby, dzieje się źle jeśli
              tylko jedna osoba w związku pracuje w domu utrzymując porządek za wszystkich i
              takie tam..

              tfu, tfu.. odpukać, narazie w moim domu, naszych relacjach to działa - jak
              będzie w przyszłości - zostawiam to jemu..

              powiedziałam mu również, że co z tego jeśli dziewczyna jest ładna, zgrabna,
              dobrze wychowana jeśli np jest flejtuchem? albo potrafi np parę godzin stac
              przed lustrem kosztem np porządku w domu?
              wg mnie we wszystkim wskazany jest umiar jak i łączenie tego co dajemy i tego,
              czego oczekujemy

              staram się zaszczepic mu pewne wartości, w których go wychowujemy i mam
              nadzieję, że będzie umiał z nich skorzystać w przyszłości..

            • eed567 Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 28.10.08, 10:19
              Np gdy rezygnuje ze wspoldecydowania zrzekajac sie tych praw na
              rzecz kobiety.
              Co by nie bylo wspoldecydowanie to nie tylko prawo ale i obowiazek,
              tak jak i pewna odpowiedzialnosc.

              "Ale nauczyć też że kobiety nie potrafią być partnerkami i z regóły
              podchodzą do faceta z długą listą życzeń."

              Bycie partnerem to dluga i ciezka nauka, zarowno dla kobiety jak i
              dla mezczyzny. Nikt sie nie rodzi z umiejetnoscia "bycia dobrym
              partnerem". Jednak zaszczepianie lekow z gory sugeruje jaka postawe
              nalezy przyjac w relacjach, bez wzgledu na to jak ona bedzie sie
              ksztaltowac. W ten sposob wchodzisz w zwiazek z zalozeniem nie jak
              byc partnerem, tylko ja nie byc pantoflarzem. I tu lezy podstawowy
              blad.

              Podaj te liste kobiecych zyczen.
              • aron95 Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 29.10.08, 09:05
                eed567 napisał:
                Co by nie bylo wspoldecydowanie to nie tylko prawo ale i obowiazek,
                > tak jak i pewna odpowiedzialnosc.


                Ale jak współdecydować gdy jedna ze stron nie potrafi pójść na kompromis ? A
                właśnie ta umiejętność ; umieć przyjmować kompromisy
                leży u podstaw partnerstwa .
                Tylko logiczne kompromisy . A z logiką u kobiet jest krucho
                Więc najczęściej foruje zdanie dla samego zdania nie mające nic wspólnego z logiką
                Więc druga umiejętność; logicznego postrzegania
                Połączyć te dwie umiejętności to połowa sukcesu partnerów
                • eed567 Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 31.10.08, 11:26
                  "A z logiką u kobiet jest krucho ", "umiejętność logicznego
                  postrzegania"
                  U wielu mezczyzn z logika jest rownie krucho, czasem odnosze
                  wrazenie ze znacznie gorzej niz u kobiet. Gdybys zarzucil
                  emocjonalnosc, to moze nawet moglbym sie przychylic do takiego
                  argumentu.
                  Od razu zakladzasz, ze kobieta nie jest w stanie pojsc na logiczny
                  kompromis z powodu braku logiki w mysleniu, cytuje "Tylko logiczne
                  kompromisy . A z logiką u kobiet jest krucho".
                  Twoje zalozenie wynika z przeswiadczenia, ze Ty myslisz logicznie a
                  ona nie. Bardzo, bardzo subiektywne zalozenie.
                  Ponadto istniej cos takiego jak "emocjonalny kompromis", ktory
                  pewnie statystycznie bedzie stanowil z 50% zawieranych kompromisow w
                  zwiazkach.
            • moniowiec Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 31.10.08, 10:26
              własnie spytałam mojego męza:
              czy wykonując race domowe jest się pantoflem?
              odpowiedział że tak.
              ja tak się z tym nie zgadzam, ale to moje zdanie.
              powiem ci tak - nie jest ważne czy pomaga, ale czy to robi z chęci czy z przymusu, obowiązku. ja nie lubię zmywać i robię to rzadko (raz na 1-2 dni), czasem robi to mąz. bo CHCE. i właśnie to lubię - pomaga mi, no czasem jak poproszę, ale zawsze. za to ja go pytam o zdanie w wielu kwestiach - bo czuję że jego zdanie jest ważne. chyba to własnie jest partnerstwo. co nie oznacza że ja jednak robię większos tzw. prac domowcyh.
              ps. mąż jeszcze stwierdził że ja nie mogę być pantoflem, mogę być jedynie kokoszą :D
    • purchawkapuknieta Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 28.10.08, 10:44
      jajk, przeczytałam te wypowiedzi i mam pytanie: czy pantoflarstwo, to jest
      trypel, którego biedny chłopaczyna może złapać od jakiejś złej kobiety? a ja
      myslałam, że pantoflarz pantoflarzem się rodzi i tego nic nie zmieni. jak ze
      mnie nikt, z życiem włącznie, nie zrobiło szlachetnej Matki Teresy, tak z
      pantoflarza nie zrobi się jednostki "decyzyjnej". jakoś nie wyobrażam sobie, by
      pantoflarz szukał jednostki mniej lub na równi z nim niezzdolnej do
      odpowiedzialności, czy choćby współodpowiedzialności. oni instynktownie szukają
      kogoś hm silniejszego.
      a z drugiej strony: jestem gotowa/gotowy zaszczuć, zgnębić, złamać syna, żeby
      jakaś kobita nie zrobiła z niego pantoflarza- tak mi sie po niektórych
      wypowiedziach pomyślało.
      • eed567 Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 28.10.08, 10:51
        "a z drugiej strony: jestem gotowa/gotowy zaszczuć, zgnębić, złamać
        syna, żeby
        jakaś kobita nie zrobiła z niego pantoflarza- tak mi sie po
        niektórych
        wypowiedziach pomyślało."

        Boze chron nas od takich ludzi....
        • purchawkapuknieta Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 28.10.08, 11:22
          Bóg, niestety nie wysłuchał, nie ochronił.

    • mhr-cs Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 28.10.08, 12:09
      atela napisała:

      > Nawiązując do wątku obok: mam nastoletniego syna
      > Chciałabym, żeby jego przyszła żona nie pomstowała
      > na mnie, że chłop nic w domu nie robi. Chcę by radził sobie
      > z domowymi pracami i rozumiał, że musi je dzielic z kobietą.
      > Ale boję się tego pantoflarstwa. Gdzie jest granica?
      ja dziecko,mlodzieniesz widzi jak w domu jest wspaniale,
      jak rodzina sie rozumie to juz duzo dla niego zrobilas,
      ale jaka kobiete kiedys spotka to juz jego temat,
      i co oni zrobia to tez ich sprawa,
      ty moze sie boisz ze on bedzie lepiej
      sie rozumial z zona jak z toba,ale to normalne,
      ale jak piszesz o wychowaniu syna?
      to jakis niesmak w slowie wychowac.



      • atela Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 28.10.08, 23:47
        "partnerstwo to również branie pod uwagę oczekiwań, pragnień drugiej osoby,
        dzieje się źle jeśli tylko jedna osoba w związku pracuje w domu utrzymując
        porządek za wszystkich i takie tam.."

        "Bycie partnerem to dluga i ciezka nauka, zarowno dla kobiety jak i
        dla mezczyzny. Nikt sie nie rodzi z umiejetnoscia "bycia dobrym
        partnerem". Jednak zaszczepianie lekow z gory sugeruje jaka postawe
        nalezy przyjac w relacjach, bez wzgledu na to jak ona bedzie sie
        ksztaltowac. W ten sposob wchodzisz w zwiazek z zalozeniem nie jak
        byc partnerem, tylko ja nie byc pantoflarzem. I tu lezy podstawowy
        blad."

        Podoba mi się - inspirujące. Dziękuję za te i wcześniejsze porady :)
    • krolowa_poludnia A co ma wspólnego pantoflarstwo z pracami w domu? 29.10.08, 12:45
      Przecież z pantoflarzem mamy do czynienia, kiedy podejmujemy same wszystkie
      najważniejsze decyzje. Wydaje mi się, ze nie ma to nic wspólnego z tym czy w
      domu sprząta czy nie. Facet, który sprząta w domu nie musi być pantoflarzem.
      Facet musi mieć własne zdanie i być partnerem w domu, a nie dupą wołową. To moje
      zdanie...
    • ppo Twojemu synowi ma być dobrze! 29.10.08, 15:45
      Jesteś jego matką, więc powninno być to dla ciebie najważniejsze. Co
      cię obchodzi jakaś obca baba?! Jeśli znajdzie sobie taką, co będzie
      mu usługiwać, to jego zysk (i twoje, jako matki, szczęście). Mnie
      matka próbowała wychować na dobrego męża i ojca (pewnie dlatego, że
      mój ojciec nie był taki). Dopiero w dorosłym życiu uświadomiłem
      sobie (i matce) bezsens takiego działania. Ja nie chcę być dobrym
      mężem i ojcem! Ani w ogóle żadnym! Odrzuciłem, co matka mi wpajała i
      teraz nie narzekam na powodzenie i zawsze znajdę sobie
      jakąś "blondynkę", która pozmywa mi naczynia, upierze skarpetki i
      zrobi dobrze w łóżku. Po cholerę mi żona!? Jestem szczęśliwy bez
      tego. A jak jakaś zaczyna naciskać na małżeństwo to sygnał, że czas
      się ulotnić i poszukać następnej.

      P.S. Zanim spalicie mnie na stosie, to dodam coś na swoje
      usprawiedliwienie: wiem, że nie byłbym dobrym mężem i ojcem, więc
      nie chcę nikogo tym unieszczęśliwiać.
    • mandolinka.bramborova Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 31.10.08, 12:10
      a nie można go po prostu nauczyć odpowiedzialności za część
      obowiązków? i nie mówię tu o podzale na "część męską" oraz "część
      damską", do której on ręki nie przyłoży, tylko chodzi mi raczej o
      podział czasowy obowiązków - typu zmywanie wynoszenie śmieci co
      trzeci dzień. no i sądzę, że "pantoflarstwo" to raczej kwestia
      charakteru, jeśli ma silny, to nie pozwoli się wykorzystywać nawet,
      jak będzie potrafił zrobić w domu wszystko, od położenia dachu po
      rylowanie wiśni.
    • bucefal_macedonski Wystarczy nie bić kapciem 01.11.08, 14:43
      n/t
    • benqq Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 02.11.08, 22:33
      Najlepiej to po prostu naucz go zasad dobrego wychowania. Jeżeli będzie wiedział
      jak ma postępować z kobietą, to nigdy nie pozwoli sobie na to żeby jego przyszła
      żona robiła z nim co tylko się jej zamarzy. Facet powinien wiedzieć jak reagować
      na pewne zachowania kobiet i jak kulturalnie "sprowadzać" kobietę na Ziemię :D.
      Tak, żeby żyli w partnerstwie, a nie dyktaturze jednej ze stron. Jeżeli jest
      nastolatkiem to kup mu książkę o savoir vivrze albo podsuń mu link to jakiejś
      stronki o tym.
    • 2_sara Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 02.11.08, 22:41
      A dlaczego nie?Pantoflarz to bardzo dobra rola dla faceta.
    • ramzes161 Re: Jak nie wychowac syna na pantoflarza? 03.11.08, 09:03
      A ja uważam, że umiejętność zarówno majsterkowania jak i gotowania,
      sprzątania itp. nikomu nie zaszkodziła. Dogadanie się z partnerką to
      już sprawa indywidualna. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, w jaki
      sposób para rozdzieli swoje obowiązki. Ja bardzo lubię gotować. I w
      tej "dziedzinie" wymieniamy sie z małżonką w zależności od sytuacji.
      Do majsterkowania jej nie dopuszczam z wiadomych względów. Pomimo
      gotowania, pomocy w sprzataniu i innych "kobiecych" czynnościach nie
      uważam się za pantoflarza.
      Jest nam po prostu ze sobą dobrze. I tyle...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka