fregata26
04.03.09, 15:46
Witajcie
temat przeklejam z forum kobieta, moze mezczyzni beda w stanie powiedziec jak
to z ich punktu widzenia wyglada..
czy ktos z Was spotkal sie z fenomenem 'zniajacego faceta'?
Czy to jest powszechny przypadek czy nie bardzo?
Opowiem Wam maoja historie.
Poznalismy sie na imprezie, po ktore kazdy rozjechal sie w swoja strone
(mieszamy w roznych czesciach Polski).
Pozniej smsy, wyznania, coraz wieksza chec spotkania sie jak mi sie wydawalo z
2 stron). Nagle przy probie ustalenia gdzie i kiedy sie spotkamy...
wlasciwie juz bylismy umowieni a ja prawie jedna noga w samochodzie zeby tam
dojechac.. on znika.
Przestaje podnosic sluchawke choc tel dzwoni.
Ja po kilku probach ja daje sobie spokoj,po kilku mies wyjezdzam za
granice.Przed wyjazdem nagly sms, bardzo mily ale nie zobawiazujacy. Gdy
zadzwonilam, znow nie odebral.
Po 1,5 roku odzywa sie, przeprasza, mowi ze wie ze zle zrobil,ale 'nie mogl
mnie wyrzucic z pamieci'.I nie wie dlaczego to zrobil..po prostu BARDZO SIE
PRZESTRASZYL.. na pytanie czego nie chcial odpowiadac).
Wszystko zaczyna sie od nowa, z tym ze sms'y i rozmowy (tel, internet, gg) sa
bardziej smiale: wroc, bede na ciebie czekal, niezalenie od terminu,moze nawet
za rok, chce Byc z Toba, pomoge Ci znales prace tylko wroc...
dziesitki emsow i rozmow w ten sam desen.
Po 7 mies wysylam smsa ze chce wrocic i chcialabym sie spotkac.
Odpisuje ze sie cieszy ale 'jego sytuacja sie zmenila', dostal dobra prace i
wyjezdza za granice ( w jakies mega egzotyczne miejsce).
Pisze ze to oczywiscie nie ma wplywu na nasze rlacje, po prostu teraz ja bede
musiala zaczekac na niego.
Nigdy nie pisze ze sie rozmyslil co do ideii naszego spotkania..ale znika.
Ze sporadycznych i chwilowych spotkan na gg udaje mi sie wydobyc od niego
dokad, po co na jak dlugo i co to za praca.
Ostatnio kiedy probowalam zadzwonic podniosl sluchawke a kiedy mnie uslyszal
zwiesil sie na 3 sek i rozlaczyl.
Na mojego sms'a ' o co chodzi'? napisal ze jest ok tylko jest w pracy i nie
moze rozmawiac.
Chociaz bardziej to brzmialo jakby w panice rzucil sluchawke.
Od tej pory na smsy nie odpowiada, raz po tym wszystkim wyslal maila ze mnie
kocha i czy jeszcze go chce? I ciszaaa..
Nic wiecej nie pisze choc widze go logujacego sie przynajmniej raz dziennie na
jednym z portali wiec wiem ze na dostep do internetu.
Poprosilam znajomego zeby do Niego zadzwonl i zapytal gdzie jest i kiedy wraa.
Ten niestety (mlody chlopaczek wiec nie wiedzial co czyni;)) od razu wygadal
sie ze dzwoni z mojej inicjatywy.
W odpowiedzi uslyszal , jak to okreslil 'zrezygnowanym glosem' :
'Powiedz jej ze wyjechalem i nie wiem kiedy wroce'.
Mlody komentowac tego nie chcial, twierdzac ze 'wtracac sie nie bedzie'.
Widze ze facet ewidentnie boi spotkania ze mna, tak sobie mysle.
Choc juz tego nie proponuje napisalam tylko czy wszystko jet oki jak bedzie w
Polsce zeby sie odezwal.
Nawet jesli nie chce sie ze mna widziec nic ne zrobilam zeby tak nagle sie ode
mnie odsunal. Przez tel smial zartowal ze chce miec ze mna dzieci itd. Ja o
tym nie wspominalam ani nie naciskalam go na nic specjalnie. Ot wyslalam sms
ze wracam do kraju.
I 'sie zaczelo'.
Wiem ze kilka lat temu zostawla go dziewczyna, moze ma jakis uraz?
Mial tez ojca alkoholika.. nie wiem, moze boi sie odpowiedzialnosci?
Albo ze sobie nie poradzi albo nie jest wystarczajaco dobry..
Macie jakis pomysl?
Z jakich powdow facet (33 lata) tak nagle moze 'znikanc jak kamfora'?
POzdrawiam