Dodaj do ulubionych

moja żona nie jest ambitna

30.08.09, 12:53
witam wszystkich

mam poważny problem jak zmotywować żonę do większej aktywności zawodowej, ona
skończyła filologię angielską na Uniwersytecie i pracuje w przedszkolu jako
nauczycielka, ja jestem menagerem w dużej firmie, chciałbym żeby zajęła się
poważniejszymi rzeczami na przykład tłumaczeniami (skończyła też studia
podyplomowe w tym kierunku) ale problem polega na tym że ona nie chce jest jej
chyba tak wygodnie ciągle się o to kłócimy.Nawet już nie chodzi o pieniądze,
ale o prestiż, przecież to nie brzmi zbyt poważnie nauczycielka w przedszkolu.
Poradźcie co mam zrobić.

Piotr
Obserwuj wątek
          • srebrnalza Re: moja żona nie jest ambitna 30.08.09, 13:50
            > Ja bym się wstydziła mieć takiego faceta jak Ty, który pie...
            > takie bzdury!
            dokładnie!
            jeśli komuś zależy na drugiej osobie < tudzież żonie> to
            równoznacznym wydaje się, że powinno zależeć na szczęściu tej osoby.
            może wypadałoby się zastanowić czy aby na pewno "wiemy lepiej co dla
            innych jest najlepsze", albo może nie kierować się tylko własnym
            dobrem?
            skoro ona nie chce zmienić pracy to może daje jej ona wystarczjącą
            satysfakcję.
            • hagi_no zakompleksiony dupe.k 31.08.09, 13:46
              prosta piłka - bierz rozwód i znajdź sobie jakiegoś paszczura z IQ
              żaby - byle miała jaką dobrą fuchę. Mam dziecko w przedszkolu i
              podziwiam pracujące tam przedszkolanki. Trzeba mieć naprawdę
              PREDYSPOZYCJE by pracować na takim stanowisku. Plus nie zapominajmy
              jakie śmieszne pieniądze dostają.
              • trurl100 Re: zakompleksiony dupe.k 31.08.09, 15:53
                I zapewne uczy dzieci angielskiego. W moim przedszkolu pani ucząca
                dzieci jest autorką książeczek i płyt dla dzieci, dzieci świetnie
                mówią po angielsku ( piękny akcent). Jak Pan Bóg kogoś chce pokarać,
                to mu rozum odbiera. Taki zakompleksiony mąż ( co znajomi powiedzą
                na polu golfowym) to naprawdę żałosny okaz ...
          • zamknij.oczy Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 23:16
            ewelline napisała:

            > Ja bym się wstydziła mieć takiego faceta jak Ty, który pie...
            > takie bzdury!

            Ja myślę, że to głupia prowokacja. Nie wierzę, że może istnieć dupek
            myślący w ten sposób. Chociaż... skład sejmu też wybierają ludzie,
            więc wszystko jest możliwe.
        • twoj_aniol_stroz Piotr 30.08.09, 15:11
          To jest klasyczny przykład niskiego poczucia własnej wartości. U
          CIEBIE rzecz jasna a nie u żony. Chłopie! Kolegów się wstydzisz, bo
          zona w przedszkolu pracuje???? Maszeruj jak najszybciej do
          psychologa i podreperuj trochę spojrzenie na otaczający Cię świat.
          Dziś jesteś menagerem, jutro bezrobotnym na utrzymaniu żony... Takie
          jest życie, a to jak dasz sobie radę w takiej sytuacji zależy od
          Twojego nastawienia. Na dziś od razu Ci mówię, że gdyby taki
          scenariusz miał miejsce to kończysz z depresją lub jako alkoholik.
          Jeśli popracujesz nad sobą jest bardzo duża szansa, że schematu nie
          powielisz tylko swietnie sobie poradzisz, czego z całego serca Ci
          życzę.
        • 4aaa Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 11:49
          Jakbys naprawde kochał zone, to nie wstydzil bys sie nawet o niej powiedziec ze
          np.mieszka na smietniku.

          Jak za nia wychodziles to kogo brales za zone ?? Ja - czy jej prace i kariere???

          Ogarnij sie troche czlowieku.
        • li_lah Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 11:52
          gosciu to ona sie powinna wstydzić ciebie, ze jestes taki ograniczony! aby
          pracowac w przedszkolu trzeba miec skonczone studia i to nie byle jakie, wiec
          twoja zona nie jest nikim, jest wyksztalcona i ma dość odpowiedzialną pracę. a
          to, ze nie napier.... w excellu od rana do wieczora tylko pracuje na rozwoj
          dzieci, to juz inna sprawa, mysle, ze jej praca jest większym wyzwaniem niż twoja!

          aha twoja żona moze zacząc naprawde dobrze zarabiać, wystraczy ze bedzie
          pracowac w prywatnym przedszkolu, albo założy własne. trzymaj sie panie "wysokie
          stanowisko"
        • anty_pro_ana Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 12:01
          piot-r36 napisał:

          > tylko że trochę się wstydzę powiedzieć znajomym czym ona się zajmuje i
          > rzeczywiście jest to problem dla mnie

          Nie jest wstydem posyłać dziecko do przedszkola, ale wstydem jest gdy żona
          pracuje w przedszkole. Nie rozumiem czy wróciły czasy gdy państwo nie bratało
          się ze służbą, czy ja coś przegapiłam?

          A przyszło ci do głowy, że żona zaczęła pracę w przedszkolu, urodziła dziecko,
          zmieniły się jej priorytety i teraz uważa swoją nową pracę za spełniającą i
          satysfakcjonującą? Czy przyszło ci do głowy, że ważniejsza jest dla ciebie
          opinia kolegów niż własnej żony?
        • kindofmagic masz poważne kompleksy... 31.08.09, 12:07
          Rozwiedz sie z nia, niech znajdzie bardziej pewnego siebie mezczyzne,
          a ty znajdziesz sobie pania prezes, przy ktorej zablysniesz na
          przyjeciu.

          Ja rozumiem, ze mozna sie wsytdzic jesli zona jest glupia jak cep
          (choc chyba glownie siebie, ze tylko taka cie chciala) ...

          Masz wyksztalcona i inteligentna zone, ktorej radosc daje praca z
          dziecmi. Obawaiam sie ze jestes dupkiem. Bez urazy, stary. Ani BMW
          nie powiekszy ci wacka, ani zona w zarzadzie spolki nie doda
          prestizu, jesli jestes niepewnym siebie mlodym dorobkiewiczem. Tu
          trzeba miec klase, moze kiedys to zrozumiesz.
        • eye-witness Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 13:32
          Natomiast ja wstydzilabym sie faceta, ktory uwaza, ze jak jest ciut wyzej, to
          jest od razu lepszy. Wstydzilabym sie wyjsc do ludzi z takim zarozumialcem jak ty.

          Twoja zona ma prawo robic to, co robic lubi. Tobie nic do tego.
        • dorsai68 Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 16:59
          piot-r36 napisał:

          > tylko że trochę się wstydzę powiedzieć znajomym czym ona się zajmuje i
          > rzeczywiście jest to problem dla mnie

          To nie mów... a jak już musisz, to z lansem powiedz, że tak rewelacjnie zarabiasz w tej swojej "korpofigofago", że stać was, by żona pracowała dla przyjemności, w przedszkolu.
        • lol76 piotr-36 31.08.09, 17:11
          Z twojego nicka wynika ze masz 36 lat. A zachowujesz sie jakbys mial
          20. Jak taki napuszony egoista, ktory sie wstydzi przyznac znajomym
          co robi jego zona...
          Co jest dla cibie wazniejsze zona czy znajomi? Odpowiedz sobie na to
          pytanie a potem zachowuj sie stosownie do tej odpowiedzi.
        • sikorka68 Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 23:00
          piot-r36 napisał:

          > tylko że trochę się wstydzę powiedzieć znajomym czym ona się zajmuje i
          > rzeczywiście jest to problem dla mnie

          Jakim cudem?! Zawód nauczyciela jest prestiżowy, to tylko Twoje kompleksy...
        • panna_holly Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 23:42
          Twoja żona ma jeden problem - beznadziejnego męża, który sie wstydzi tego, ze
          żona lubi swoją pracę. Lepiej by było dla niej, gdybyś ją zostawił. Serio. Dupek
          z Ciebie.
          BTW - wiesz, że nauczycielką w szkole jest żona wiceprezydenta USA Joe Bidena?
          On nie ma z tym problemu.
          • zz26 Re: moja żona nie jest ambitna 01.09.09, 00:53
            > BTW - wiesz, że nauczycielką w szkole jest żona wiceprezydenta USA Joe Bidena?
            > On nie ma z tym problemu.

            ale ten Joe Baiden nie gra w golfa z błekitnokrwistymi nadludźmi którzy są lepsi
            od samego boga
      • three-gun-max Re: Po prostu jej za dobrze 31.08.09, 16:53
        Taa, ona lubi swoją "pracę" a facet musi zarabiać bo z jej pensji to pewnie można kupić co najwyżej dużą paczkę papieru toaletowego. Moja rada jest taka: przykręcić jej strumień z forsą. Niech utrzymuje się przez pewien czas tylko ze swojej pensji. Wtedy powinna zmądrzeć i wziąć się do prawdziwej roboty.
    • ferdperson Re: moja żona nie jest ambitna 30.08.09, 13:09
      Jak możesz mówić, że praca w przedszkolu nie jest ambitnym
      zajęciem?! Zawsze podziwiałam Panie przedszkolanki. Trzeba być
      niesamowicie kreatywną, energiczną a jednocześnie spokojną osobą aby
      ogarnąć, zainteresować a czasem przytulić i pocieszyć te
      kilkanaście/dziesiąt żywych sreberek.
      To chyba Ty masz problem, a nie ona. Daj dziewczynie realizować się
      w życiu w tym co lubi i w czym jest dobra. Może lubi pracę z dziećmi
      a ślęczenie godzinami w samotności przy komputerze po prostu ją
      nudzi...
      • piot-r36 Re: moja żona nie jest ambitna 30.08.09, 16:19
        nie wstydzę się jej, bardzo ją kocham jednak nie uważam żeby osoba po
        literaturze amerykańskiej na UJ i po studiach podyplomowych z tłumaczenia uczyła
        3 latki angielskiego, nie jest przedszkolanką w dosłownym tego słowa znaczeniu,
        ona ich tylko uczy angielskiego. Mówi że w tym się spełnia, ale nie rozumiem
        dlaczego nie powalczy o lepszą pracę jak ma zdolności i możliwości, proponowałem
        jej pracę w firmie u siebie, nie jest zainteresowana,uważam tylko że się marnuje.
        • baddaterka Re: moja żona nie jest ambitna 30.08.09, 17:48
          jezeli ona mowi ze sie w tej pracy spelnia, to nie realizuj swoich
          ambicji przy jej pomocy... To niewazne co ludzie mowia i jak ja
          widza... wazne ze masz bardzo madra, wyksztalcona zone, ktora jest
          zadowolona ze swojej pracy...
          Jakby zmeczna i nieszczesliwa wracala pozno z pracy bylbys
          zadowolony?

        • mvszka Re: nie jest ambitna ta ,która nic nie robi 30.08.09, 18:10
          nie powalczy o lepszą pracę? Widocznie coś innego każde z was
          rozumie pod słowem "lepsza" .Ty masz manie prestiżu, a ona nie
          ma,widocznie lubi dzieci, a nie każdej kobiecie(nawet matce)się to
          zdarza,doceń to- potrafisz?.
          Że ma takie wykształcenie-chwała dla niej ,a uwierz ,że kogoś bez
          anglistyki (po zwykłm kursie)nie wpuszczą do przedszkola na
          nauczycielkę angielskiego,nie ma znaczenia,że to 3latki.
          Nauczanie to gługotrwały proces ,a nie dyspozcje wydawane przez
          MANAgera ( może kilka lekcji od żony)i to jest materia, w której ona
          chce pracować.
          Jak tu powiedzieć znajomym ,że żona jest TYLKO przedszkolanką?
          Napij się, poluzuj krawat i pomyśl,że inni muszą mówić znajomym o
          tym ,że żona im rogi przyprawiła.
        • ideefiks Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 12:12
          > Mówi że w tym się spełnia, ale nie rozumiem

          No bo jak ktoś może się spełniać nie trzepiąc przy tym wielkiej
          kasiory, prawda?
          Dziwoląg jakiś z tej twojej żony, czy co? Być szczęśliwym w pracy i
          nie być "menagerem w dużej firmie" albo przynajmniej prezesem... Toż
          to się w głowie nie mieści... :)
        • zaneczka Re: moja żona nie jest ambitna 01.09.09, 17:58
          W zeszlym miesiacu mialam ten sam problem co Twoja zona.Tylko,ze u
          mnie skonczylo sie ogromna klotnia,kilkudniowym wyprowadzeniem z
          domu.Moja sytuacja jest doslownym odbiciem Twojej-tyle,ze ja pracuje
          w szkole ponadgimnazjalnej.
          Zaczelo sie od niespodzianki,a wlasciwue propozycji nie do
          odrzucenia, a scisle mowiac pracy.Sposob w jaki zostalo
          wyartykuowane przy jego znajomych byl jak jak policzek w twarz i
          chyba nigdy mnie tak nie upokorzyl przy obcych ludziach.
          Widzisz,pieniadze nie graja roli jesli wkoncu znajdziesz prace,ktora
          Cie uskrzydla, w ktorej widzisz sens, ktora Cie napedza.Praca
          nauczyciela gdziekolwiek, wlasnie to daje.To sa ciagle
          wyzwania,szukanie wiedzy,odnajdywanie jej,czasem malymi kroczkami,a
          czasem z wielka satysfakcja przelatujesz przez calosc.
          Zdaje sobie sprawe,ze mozesz tego nie rozumiec,ze zamykasz wszystko
          w zerach na koncie-owszem to jest jakis wyznacznik,niektorzy tylko
          tego sie trzymaja.
          Wiesz,dziwilam sie tylko jednemu-dlaczego nigdy przy rozmowie o
          pracy nie powiedzial slowa,nie wtracil czegos,ze to nieistotne,ze
          nie widzi sensu mojej pracy,ze go to smieszy...
          Od tamtego czasu wszystko wrocilo do normy, za propozycje pracy
          niedoodrzucenia grzecznie podziekowalam,nie pytalam jak przyjeli to
          znajomi-w swoim srodowisku nie przyznalabym sie,ze posiadam takiego
          partnera.
          I jeszcze jedno-pracuje w szkole,bo nie mam jeszcze wlasnych dzieci,
          to mi rowniez cos daje,calkiem sporo...
          A jesli zona chcialaby zmienic prace,powiedzialaby Ci o
          tym,posluchaj jej czasem :)
        • izabella9.0 Re: moja żona nie jest ambitna 17.09.09, 18:56
          Napisałeś na początku ,że się jej trochę wstydzisz..teraz ze się jej nie
          wstydzisz ,napisałeś ze chcesz żeby zrobiła studia podyplomowe teraz piszesz ze
          ona ma już je zrobione.

          Powiedz mi czy ty jesteś idiotą czy tylko udajesz? kobieta się uczyła i znalazła
          prace która jest być może jej pasją po co więc piąć się wyżej ? bo to żebyś ty
          mógł sie pochwalić w towarzystwie ? po to żeby była nieszczęśliwsza? ja bym ci w
          mordę dala i w dupę kopnęła.
          Zachowujesz sie gorzej niz dziecko
      • twoj_aniol_stroz Re: moja żona nie jest ambitna 30.08.09, 19:42
        Przecież kolega nie mówi, że ona za mało zarabia, że on wypruwa
        flaki a ona nie chce pomóc. Kolega wyraźnie powiedział, że:
        1. uważa pracę nauczyciela angielskiego w przedszkolu za mało ambitną
        2. wstydzi się powiedzieć znajomym gdzie żona pracuje
        3. uwaza, ze żona w obecnej pracy się nie realizuje należycie
        4. wykształcenie żony jest marnowane na mało ambitna pracę
        Wybacz, ale to są argumenty człowieka, który prestiż, pieniądze i
        karierę uwaza za podstawę bytu. To co tu robi grono forumowe to
        prezentacja stanowiska pt: "nie zawsze twoje szczęście oznacza także
        szczęście drugiego człowieka".
        • piot-r36 Re: moja żona nie jest ambitna 30.08.09, 22:13
          zdecydowanie nie chodzi tu o pieniądze, potrafię utrzymać rodzinę, ta praca w
          przedszkolach miała być tymczasowym rozwiązaniem bo nasza córka się urodziła i
          potrzebowała opieki, a wiadomo Ola nie pracowała na cały etat, ale niestety
          przeciągnęło się to wszystko i teraz żona nie chcę zajmować się czymś innym. Nie
          myśli nawet o zmianie pracy. Oczywiście uważam że prestiż jest ważny, bo tym
          zyskujemy sobie szacunek, nauczyciele nie są szanowani w ogóle. Myślałem że
          dostanę tu konkretne rady jak przekonać żonę do zmiany stanowiska a nie wiadro
          pomyj i propozycje pójścia do lekarza.
          • poprioniony Re: moja żona nie jest ambitna 30.08.09, 22:21
            > Myślałem że dostanę tu konkretne rady jak przekonać żonę do zmiany
            > stanowiska a nie wiadro pomyj i propozycje pójścia do lekarza.

            Chcesz isc do lekarza z wiadrem pomyj?
            Naprawde jestes klinicznym debilem, albo
            swietnym trollem, szacun w tym drugim przypadku.
          • marguyu Re: moja żona nie jest ambitna 30.08.09, 23:38
            piotrze,
            a czy ty zdajesz sobie sprawe z tego jak wyglada praca tlumacza?
            Widze, ze nie wiesz.
            Ja wiem, pracowalam kilkanascie lat jako tlumacz we roznych
            dziedzinach. Duzo tlumaczen technicznych, sporo dyplomacji, niemalo
            literatury; Prestizowo wyglada, co?
            Tylko, ze przez te lata czesto wyjezdzalam, wciaz bylam poza domem,
            czesto pracowalam po kilkanascie godzin na dobe i nie bylam na
            wakacjach, bo jak slyszalam slowa: "wyjazd, hotel i restauracja"
            odrzucalo mnie. Wolalam w koncu posiedziec w domu przy wylaczonych
            telefonach.
            Jest tez inna wersja - tlumacz przysiegly zarabiajacy na zycie w
            doskokach. Raz 30 zl, innym razem az 200 zl dizennie. Pasjonujace
            jak cholera!
            Ciesz sie wiec z tego, ze twoja zona znalazla swa pasje w nauczaniu
            przeczkolakow. Jest to niezmiernie odpowiedzialna i godna uznania
            praca. Zycze jej wiele powodzenia :)

            Wyjasnij mi jeszcze jedno; co uwazasz za prestiz?
            Zewnetrzne oznaki materialnego dobrobytu? Plakietki z tytulami na
            biurowych drzwiach ?
            Nie traktuj tego co teraz napisze jako zlosliwosc, ale wierz mi, ze
            robienie z "prestizu" zyciowego priorytetu jest dowodem
            niedojrzalosci, dosc ciasnych horyzontow i zupelnego braku
            indywidualizmu. Uniformizacja; musi byc jak u innych, bo jesli nie
            to jest zle; grupa moze ciebie odrzucic. Wiedzac, ze grupa odrzuca
            slabe osobniki... reszty domysl sie sam.

            Gwoli przestrodze; wiesz jak sie skonczyla moja kariera? Po latach
            mialam serdecznie dosyc, maz tez, sprzedalismy wszystkie prestizowe
            oznaki materialnego dobrobytu i zyciowych osiagniec i pojechalismy z
            dwiema walizkami na drugi koniec swiata. Podroz trwa do dzis.;)
            • piot-r36 Re: moja żona nie jest ambitna 30.08.09, 23:55
              witam i dziękuje za odpowiedź

              jak żona studiowała jeszcze to marzyła jej się praca tłumacza,dlatego nie
              potrafię zrozumieć jej wyboru, w końcu ludzie powinni dążyć do rozwoju
              zawodowego i doskonalenia.Nie wiem za bardzo w czym jest problem. Co spowodowało
              tą sytuację?
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 00:03
                Praca w nauczaniu moze byc o wiele bardziej spelniajaca i dajaca wieksza
                satysfakcje niz tlumaczenia. Tlumaczenia to jednak tlumaczenie tego, co ktos
                inny ma do powiedzenia, nic kreatywnego, ponadto siedzenie wiele godzin przed
                kompem, albo/i jak mowila przedmowczyni wyjazdy.

                A nauczanie przedszkolakow daje natychmiastowe efekty, prawie namacalne.
                Dzieciaki ucza sie, robia postpey, rosna. MOzna sie z nimi bawic i wyglupiac.
                Najtrudniej jets uczyc male dzieci. DO tego potrzeba najwiekszych
                profejosnalistow. Wielu nauczycieli potrafi radzic sobie z nstolatakami i
                doroslymi. Te grupy sa zazwyczj bardziej zmotywowaane bo jest jakis wymog -
                egzamin, praca itd. A dzieci nie maja takich wymogow formalnych, wiec jak
                nauczycielka jest kiepska umieraja z nudow.

                Ja bym sie cieszyla na Twoim miejscu, ze zona sie spelnia. A moze i na
                tlumaczenia sie przestawi za kilka lat, jak jej sie praca w przedszkolu troche
                znudzi. Szkolnictwo bywa trudne;)
                • i.pisz.co.chcesz Re: tak tylko na marginesie:) 31.08.09, 01:03
                  grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                  > Praca w nauczaniu moze byc o wiele bardziej spelniajaca i dajaca
                  wieksza
                  > satysfakcje niz tlumaczenia.
                  Tlumaczenia to jednak tlumaczenie tego, co ktos
                  > inny ma do powiedzenia, nic kreatywnego,
                  ----
              • lacido Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 00:14
                plany mogą ulec zmianie
                wydaje Ci się, że skoro nie dąży do tego co chciała robić na studiach tzn że się
                nie rozwija? Widzę, że nie masz szacunku dla tych co wykonują mniej pracę
                słabiej wygradzaną (co nie znaczy że ejst ona mniej wyczerpująca czy ambitna)
              • mop_baba Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 00:29
                Jesteś menagerem i nie potrarfisz poradzić sobie w własną żoną? :)

                "· Lider musi też mieć psychospołeczne umiejętności w dziedzinie komunikowania się ( mówienia i słuchania ), przekonywania innych, radzenia sobie z trudnymi ludźmi, taktu i uroku osobistego.
                · Lider powinien mieć takie cechy, które czynią z niego sprawnego organizatora, a wiec inicjatywę, innowacyjność, umiejętności planowania, stawania i egzekwowania zadań.

                Ja tam se radze z chłopem . Scierą i po problemie:)
              • monikinha Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 09:43
                piot-r36 napisał:

                > witam i dziękuje za odpowiedź
                >
                > jak żona studiowała jeszcze to marzyła jej się praca tłumacza,dlatego nie
                > potrafię zrozumieć jej wyboru, w końcu ludzie powinni dążyć do rozwoju
                > zawodowego i doskonalenia.Nie wiem za bardzo w czym jest problem. Co spowodował
                > o
                > tą sytuację?


                a) nie miała fajnych zleceń
                b) nie dostała pracy w firmie tłumaczeniowej
                c) lubi dzieci i zobaczyła, że uczenie ich jest bardzo fajne

                Po co dorabiać ideologię tam, gdzie jest proza życia.
                Znajomym kłam, że żona tłumaczy orzecznictwo ETS, na pewno im zaimponujesz.
                A tak na marginesie - macie własne dzieci?
              • marguyu Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 10:06
                piotrze,
                chciala czegos abstrakcyjnego, zaczela prace w przedszkolu, poznala
                ja, spodobalo sie jej i juz nie chce zmieniac. Normalna reakcja
                czlowieka, ktory znalazl swoj zawodowy "kawalek podlogi".
                Tylko krowy nie zmieniaja opinii, pogladow i planow. Stoja i zuja
                przez cale zycie.
                Ciesz sie z tego, ze zona robi to co lubi i zgrabnie laczy wlasna
                prace z zyciem rodziny.
              • ethlin Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 12:11
                Nie wszystkim rozwoj jest niezbedny do szczescia. Probujesz urobic ja na swoja
                modle - zostaw dziewczyne w spokoju skoro to co robi daje jej radosc i
                satysfakcje...

                Zgadzam sie z tymi ktorzy sadza ze takie myslenie jest przejawem zupelnej
                niedojrzalosci i niskim poczuciem wartosci autora watku...
          • twoj_aniol_stroz Piotr 31.08.09, 09:15
            Psycholog to nie lekarz. Nie wysłałam Cię do psychiatry (to jest
            lekarz), ale właśnie do psychologa, ponieważ wyraźnie widać, że
            bardzo krucho u Ciebie z poczuciem własnej wartosci. To nie są
            pomyje, to nie jest krytyka Ciebie jako człowieka, ale Twojego
            sposobu patrzenia na świat i ludzi wokoło.
            Piszesz, że prestiż jest ważny, bo dzięki niemu zyskujemy szacunek.
            Opowiem Ci historię, która nauczyła mnie szacunku do wszystkich
            ludzi bez wyjątku. Bywam w dsm dość regularnie, czasem zostaję wypić
            kawę, czasem chwilę pogadam "o wszystkim i o niczym"... Kiedyś był
            taki dzień (w sumie to cały miesiąc), że wszystko waliło mi się na
            głowę, wszystko było nie tak... Przyjechałam pod bramę jak zwykle i
            wyszła jedna z mam po to co przywiozłam. Spojrzała na mnie i
            stwierdziła, że chyba coś jest nie tak, że jakaś taka smutna
            jestem... Zaprosiła na kawkę i tak sobie siedziałyśmy i
            rozmawiałyśmy. Wcale nie miałam ochoy na zwierzenia, niewiele miałam
            do powiedzenia, a już pakowanie na głowę kobiecie bezdomnej, w
            dodatku ze "stadkiem" dzieci, jeszcze własnych problemów to było coś
            co nie mieściło mi się w głowie. Ale jakoś tak wyszło, że między
            wierszami ona bardzo wiele wyczytała, zrozumiała, a potem... potem
            usłyszałam słowa, które w ciągu chwili postawiły mnie na nogi, słowa
            bardzo mądre, pomocne, ciepłe i pełne zrozumienia. Kilka jej pyań,
            które pomogły mi zrozumieć wiele... Do dziś nie wiem kim była z
            zawodu, nie wiem o niej nic poza tym, że miała na imię Gosia, miała
            troje dzieci i ogromną dobroć w oczach, a nie miała kompletnie nic
            materialnego: była bezdomna, mieszkała w domu samotnej matki jeszcze
            chwilę a potem odeszła... Nie wiem, czy znalazła jakąś pracę, czy
            gdzieś wynajęła mieszkanie... Nie wiem, ale wiem, że jej słowa wtedy
            bardzo pomogły, zmieniły mnie diametralnie...
            Szacunek... tak, teraz mam szacunek absolutnie dla każdego
            człowieka, nawet tego śmierdzącego brudem i wymiocinami, pijanego
            bezdomnego... Teraz wiem, że on taki jest bo gdzieś, ktoś go
            skrzywdził, gdzieś ktoś nie podał we właściwej chwili pomocnej ręki,
            on nie miał tyle szczęścia co ja i nie spotkał na swojej drodze
            takiej Gosi, która pokazała inny świat...
            Prestiż... dziś go masz, bo jesteś na kierowniczym stanowisku, ale
            jutro, za tydzień czy rok może stać się tak, że stracisz tę pracę...
            Niekoniecznie z własnej winy, równie dobrze z powodu wredności
            kolegi a może dlatego, że przypadek losowy sprawi, że już nie
            będziesz potrzebny... i wtedy co? Nie nalezy Cię szanować, bo nie
            masz pracy? Nie jest wart funta kłaków boś bezrobotny? To prosta
            droga do depresji, do alkoholizmu...
            Chciałeś rady jak przekonać żonę do zmiany stanowiska... Tak, taka
            jest Twoja optyka, przyszedłeś tutaj i okazało się, że to raczej Ty
            powinieneś zmienić swoje spojrzenie, bo jesteś w błędzie... Ni jedna
            osoba tak napisała, ale większość. Nie obrażaj się, bo nie ma o co.
            Raczej popatrz obiektywnie (wiem, że to niemożliwe, ale choć trochę
            mniej subiektywnie) i przemyśl jeszcze raz to co tu zostało
            powiedziane. Nie zawsze jest tak, że mamy rację, nie zawsze nasze
            poglądy mają być niezmienne... I wcale nie chodzi o to, żeby bić się
            w piersi i mówić: "mea culpa" - nie o to chodzi... Chodzi o to byś
            był wolny i szczęśliwy a nie zniewolony opinią kolegów, przełożonych
            i podwładnych. Tego Ci naprawdę życzę: wolności,głębkiego oddechu,
            dystansu do pracy, pieniędzy i wszelkich dóbr materialnych :)
          • a.k.77 Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 11:56

            człowieka szanuje się za to jaki jest a nie za to czym się zajmuje
            zawodowo. Dla mnie godna szacunku jest osoba, która robi to co lubi
            i co daje jej satysfakcję. Nie mam szacunku dla osób, które mierzą
            wartość człowieka (bo szacunek jest miernikiem wartości) rodzajem
            wykonywanej pracy. Dla mnie żadna uczciwa praca nie hańbi, a manager
            nie jest więcej wart od sprzątaczki tylko dlatego że nie zamiata
            tylko np ogląda wykresy.
          • kindofmagic Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 12:18
            a czego sie spodziewales? Moj tesc zarabia na swoich firmach taka gore
            forsy, ze nie umiem sobie jej wyobrazic, a jego zona od 20 lat zajmuje
            sie domem, bo lubi. A moglaby z powodzeniem byc w zarzadzie firm meza.

            Zastanow sie co w zyciu sie liczy. Jesli zona jest leniwa to ja
            motywuj, zeby robila co lubi ale jezeli wlasnie to robi to ciesz sie
            razem z nia.
          • krociech prestiż jest ważny, bo tym zyskujemy sobie szacu 31.08.09, 15:07
            Mój drogi, szacunek zyskujemy sobie szanowaniem ludzi.
            Jeżeli rodzice nauczyli Cię, że szacunek zdobywa się dzięki prestiżowi, to mam dla Ciebie złą wiadomość - źle Cię nauczyli.
            Prestiżem można zdobyć sobie szacunek jedynie bufonów, szpanerów i ludzi pustych w środku. Sorry.
          • towditowdi Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 15:53
            "...Oczywiście uważam że prestiż jest ważny, bo tym
            zyskujemy sobie szacunek..."

            Odważysz się zrobić ankietę kogo forumowicze darzą większym
            szacunkiem: Panią, która ich dzieci w przedszkolu uczy angielskiego,
            czy menadżera z dużej firmy?

            Ja swój głos oddaję na Panią od angielskiego. Dlaczego?

            Też zarządzam i mam córkę(6 l.). Widzę czego ja ją jestem w stanie
            nauczyć. Widzę również z jaka wiedzą przychodziła z j. angielskiego
            (dotychczas tylko w przedszkolu). Naprawdę wielki szacun dla Pani
            Agnieszki od angielskiego w przedszkolu. A zarządzanie? - w
            większości firm to władza nadana z urzędu, którą sprawować może
            wielu. W niewielu przypadkach poparta jest wiedzą ekspercką czy
            charyzma przywódcy. Ot, zwykłe rzemiosło.
            Pozdrawiam
          • nomina Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 20:56
            "Oczywiście uważam że prestiż jest ważny, bo tym
            > zyskujemy sobie szacunek, nauczyciele nie są szanowani w ogóle".

            To może zmień podejście? Zacznij szanować nauczycieli, ucz swoje dzieci szanować nauczycieli, propaguj wśród znajomych szacunek wobec nauczycieli, żeby przekazywali swoim dzieciom poszanowanie nauczycieli itd.

            I druga rzecz: mówisz, że prestiż zawodowy jest bardzo ważny. Wobec tego powinieneś zmienić swoją pracę - manager to takie pospolite i obciachowe zajęcie. Aż głupio się przyznawać w towarzystwie...
          • sikorka68 Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 23:05
            piot-r36 napisał:

            "Myślałem że
            > dostanę tu konkretne rady jak przekonać żonę do zmiany stanowiska a nie wiadro
            > pomyj i propozycje pójścia do lekarza. "

            Wyciągnij wnioski i zmień się:) Powodzenia:)
          • dosia2308 Re: moja żona nie jest ambitna 01.09.09, 18:30
            Ja Ciebie doskonale rozumiem ponieważ nigdy w życiu nie chciałabym związać się z
            kimś kto pracuje na posadzie. A już w szczególności, nie daj Boże, w koncernie
            jakimś! Strach pomyśleć, że mógłby być choć trochę podobny do Ciebie:)...
            Powodzenia!
        • silic Patrz pan/pani... 31.08.09, 00:38
          > Wybacz, ale to są argumenty człowieka, który prestiż, pieniądze i
          > karierę uwaza za podstawę bytu.

          A jak ja piszę takie coś w wątku o pani, która narzeka na swego mało ambitnego,
          nie zorientowanego na kasę i karierę mężczyznę, to zaraz dopada mnie sfora
          ujadających pań (?), że "ambitny być musi", że "kasę przynosić powinien" i że
          "co to za mężczyzna który nie jest jakimś figo-fago"...
          • menk.a Re: Patrz pan/pani... 31.08.09, 08:03
            silic napisał:

            > > Wybacz, ale to są argumenty człowieka, który prestiż, pieniądze i
            > > karierę uwaza za podstawę bytu.
            >
            > A jak ja piszę takie coś w wątku o pani, która narzeka na swego mało ambitnego, nie zorientowanego na kasę i karierę mężczyznę, to zaraz dopada mnie sfora
            > ujadających pań (?), że "ambitny być musi", że "kasę przynosić powinien" i że
            > "co to za mężczyzna który nie jest jakimś figo-fago"...
            >

            Chyba zbyt wybiórczo czytasz te sfory ujadających pań .
            • silic Re: Patrz pan/pani... 01.09.09, 01:55
              > Chyba zbyt wybiórczo czytasz te sfory ujadając
              > ych pań
              .

              Chyba nie zauważyłaś, że w tym wątku się nie wypowiedziałem więc nie miał mnie
              kto dopaść. Także fakt, że mnie dopadają , nie oznacza , że każda pani jest
              ujadającą.
          • lavinka Re: Patrz pan/pani... 31.08.09, 12:50
            Ujadajace panie to typówka forum kobieta, ale z tego co pamiętam sporo
            dziewczyn było po tronie romantyka (w tym ja).Nie uogólniaj,proszę :)
            Poza tym polecam dyskusję na wykopie, sporo śmiesznych komci :)
    • i.pisz.co.chcesz Re: moja żona nie jest ambitna 30.08.09, 22:58
      > Poradźcie co mam zrobić.
      >
      Przygotować lekcje - lacznie z pomocami i zabawami, bo do takich
      dzieci trzeba umiec dotrzec roznymi drogami, aby zapamietaly
      informacje - a nastepnie przeprowadzic lekcje, ale tak, aby
      dzieciaki w skupieniu zechcialy w niej uczestniczyc. Zapewniam, ze
      szybko nabierzesz szacunku dla pracy nauczyciela tej grupy wiekowej.

      Poza tym efekt pracy nauczyciela zalezy tylko od niego, w efekt
      pracy osoby zarzadzajacej ma swoj wklad czasami wiele osob:) - nie
      ujmujac tu jednak nikomu:)
    • showmessage Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 09:53
      Jak dla mnie to dowodzi to jedynie tego, że lubi przebywać z dziećmi. Fakt iż
      może robić to co lubi wyraźnie podkreśla twój prestiż czy jak to nazwać. Mnie by
      nie przeszkadzało to w żadnym stopniu. Nigdy jakoś nie wpadłem na to żeby mówić
      żonie czym się ma zajmować ze względu na to czym ja się zajmuję. ;)
      • krociech Pełne poparcie 31.08.09, 15:23
        Ja bym tam był zadowolony, gdyby moja żona dzięki zarabianym przeze mnie pieniądzom mogła sobie pracować, gdzie by chciała. Niewątpliwie widziałbym dodatkowy sens swojej bezsensownej pracy.
        BTW na razie jest na wychowawczym i oby jak najdłużej, bo źle jej z synkiem nie jest mimo magistro-inżynierskich studiów.
      • martitka18 Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 11:52
        A od kiedy to zony wybierajac prace maja spelniac ambicje mezow,a
        nie swoje? Skoro jej ta praca odpowiada,to ma ja zmienic tylko po
        to, aby maz wielki pan menager mogl sie wychwalac przed kolegami?
        Komus widze woda sodowa uderzyla do menadzerskiego lba.
    • maxweber3 Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 12:03
      hehe kilka dni temu gazeta promowała na stronie głównej podobny wątek założony przez kobietę. Ona - pracująca w korporacji a on gdzieś tam dorywczo od czasu do czasu. Wtedy było pełno rad (głównie pań) żeby zostawić go bo to śmierdzący leń ;) A autora wątku nie rozumiem bo mi słowo manager nie kojarzy się jakoś wcale z prestiżem. Ale tak czy siak życzę powodzenia.
      • probably_lupus Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 12:05
        Czyli GW nas znowu podpuszcza bzdetami. Ale interes się kręci, odsłony są...

        maxweber3 napisał:

        > hehe kilka dni temu gazeta promowała na stronie głównej podobny wątek założony
        > przez kobietę. Ona - pracująca w korporacji a on gdzieś tam dorywczo od czasu d
        > o czasu. Wtedy było pełno rad (głównie pań) żeby zostawić go bo to śmierdzący l
        > eń ;) A autora wątku nie rozumiem bo mi słowo manager nie kojarzy się jakoś wca
        > le z prestiżem. Ale tak czy siak życzę powodzenia.
    • probably_lupus Żart? 31.08.09, 12:03
      Mam nadzieję, że to żart, żeby trochę forum podkręcić.
      Jeśli nie to Twoja żona, która wykonuje fajną, odpowiedzialną i potrzebną
      ludziom pracę powinna się wstydzić Ciebie: korporacyjnego klona (ups przepraszam
      menadżera średniego szczebla). Jeśli Ty się wstydzisz tego, że ona robi coś co
      lubi i co ma sens, zamiast klepać tabelki, prezentacje i podniecać się wynikami
      sprzedaży to powinna Cię natychmiast rzucić i znaleźć kogoś, kto w głowie ma
      mózg i właściwe poczucie własnej wartości.
    • ideefiks brak słow, "menagerze"... 31.08.09, 12:05
      piot-r36 napisał:

      > ale o prestiż, przecież to nie brzmi zbyt poważnie nauczycielka w
      przedszkolu.

      Wiesz co? Zbyt poważnie to nie brzmi raczej, że ty jesteś menagerem -
      przynajmniej w obliczu poziomu umysłowego, jaki zaprezentowałeś
      powyższym wpisem.

      Pozdrowienia dla wszystkich pań przedszkolanek.

      Cymbałów, którzy nie doceniają i nie szanują ich pracy (nawet gdy
      nazywają siebie "menagerami w dużej firmie") zdecydowanie nie
      pozdrawiam...

      A i jeszcze wyrazy współczucia dla twojej małżonki, "menagerze w
      dużej firmie"...
    • trisenna Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 12:09
      Księżna Diana pracowala w przedszkolu. Naprawde myslisz, ze odbieralo jej to
      chociaz odrobine prestizu?? :)

      Zastanow sie nad tym, dlaczego tak Ci to przeszkadza. Co wlasciwie sie stanie
      jak powiesz koledze: "moja zona pracuje z dziecmi w przedszkolu i jest w tym
      swietna"?? :)
      Sprobuj zrozumiec, ze to jak ludzie oceniaja Was to w duzym stopniu kwestia
      tego, jak Wy sie z tym czujecie. Jesli Ty bedziesz dumny z Zony, to zapewne nikt
      w tym nie bedzie widzial problemu.
      • bogiemslawiena ludzie kochani, to troll przecież! 31.08.09, 12:18
        ...bo nie uwierzę, że po tym padole takie dupki chodzą...

        Drogi Piotrze, powinieneś sobie na drzwiach mieszkania dać tabliczkę
        z napisem "mgr manager Piotr XYZ" :D
        Na wizytówkach też, a co.

        www.przystanekkuchnia.blogspot.com
        =^..^=
        http://www.matkaboskamaciczna.blogspot.com
        =^..^=
        • kasiorekk Re: ludzie kochani, to troll przecież! 31.08.09, 13:49
          > Drogi Piotrze, powinieneś sobie na drzwiach mieszkania dać tabliczkę
          > z napisem "mgr manager Piotr XYZ" :D

          jeśli już to MENAGER ;)

          a Pan, Panie Piotrze powinien popracować nad poczuciem własnej wartości, bo z
          Pana żoną wszystko wydaje się być w porządku - robi, to co lubi, sprawia jej to
          satysfakcję, a jedyną osobą która ma problem z jej pracą jest Pan
    • longpath Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 12:26
      Wszyscy tu na Ciebie naskoczyli, słusznie zresztą, ale znam podobny
      problem z "własnego podwórka" i wydaje mi się, ze nie chodzi tu o
      problem z Twoją samooceną czy małymi ambicjami żony, ale o ten cały
      wyścig szczurów, w który wszyscy wpadliśmy. Rozwijać się, robić
      karierę, dążyć do czegoś, mierzyć coraz wyżej, praca, praca,
      prestiż. Coć Ci powiem, życie jest na to za krótkie i to, co
      naprawdę ważne, to żyć tak, żeby nam było dobrze. Jeśli ktoś jest
      spełniony w pracy, która daje mu satysfakcję - ideał. Chciałabym
      tak - robić to lubię i jeszcze dostawać za to pieniądze. Nie
      szukałabym wtedy niczego innego. Prestiż i kariera to tylko słowa,
      ambicja to tylko jedna z setek cech charakteru. Nie warto kogoś
      ranić, wmawiając mu, że jest do bani, bo nie ma abmicji. Nie każdy
      chce być szczurem w pościgu za kawałkiem sera, który i tak pod
      koniec życia okaże się zepsuty. Rozważ to.
      • ideefiks Re: nie jestem na bieżąco 31.08.09, 12:44
        lavinka napisała:

        > Albo to kolejna podpucha, albo ja nie jestem na bieżąco w
        prestiżowych
        > zawodach. Czy ktoś mógby mi podać jakie zawody teraz są
        prestiżowe?
        > ;)))

        Z pewnością "menager w dużej firmie" :)
        • lavinka Re: nie jestem na bieżąco 31.08.09, 12:56
          A no tak, "menager" w dużej firmie to z pewnością stanowisko
          prestiżowe. Zwłaszcza wśród innych "menagerów". To może pan wątkowy
          im powie,że jego żona jest "menagerem" w przedszkolu i po sprawie?
          ;)))

          A tak na poważnie, kuzynka jet przedszkolanką, inaczej pewnie nie
          miałabym bladego pojęcia o tej pracy.To bardzo intelektualna praca
          wbrew pozorom, nie wiem czy nie bardziej niż "menegerska", a już na
          pewno bardziej absorbująca od tłumaczeń. ;) Widać,że mąż nie bardzo
          sobie zdaje sprawę na czym polega praca żony, nie docenia jej (a
          mógłby, tylko nie wie za co). A ta biedna żona pewnie mu jeszcze
          koszule prasuje.... ale to oczywiście także mało prestiżowe zajęcie
          ;)

          O ile to oczywiście nie podpucha i nie strzępimy sobie palców na
          darmo klikając w klawiaturę :)
          • minka5 Re: nie jestem na bieżąco 31.08.09, 14:28
            lavinka napisała:

            > A tak na poważnie, kuzynka jet przedszkolanką, inaczej pewnie nie
            > miałabym bladego pojęcia o tej pracy.To bardzo intelektualna praca
            > wbrew pozorom, nie wiem czy nie bardziej niż "menegerska", a już
            na pewno bardziej absorbująca od tłumaczeń. ;)


            Kuzynka jest przedszkolanką, czyli praca znana Ci z drugiej ręki. A
            tłumaczenie jakieś w życiu zrobiłaś, aby twierdzić, że jest mniej
            absorbujące?

            Do autora - nie wydaje mi się, aby tłumacz cieszył się wielką
            pozycją społeczną. To ciężka i żmudna praca. A jeśli mowa o
            tłumaczeniach pisemnych - to i samotna praca. Tego życzyłby Pan
            żonie, skoro sama nie chce?
            Do każdego zawodu trzeba czuć to 'coś'. Inaczej jest się tylko
            wyrobnikiem. Żona - wyrobnik brzmiałoby lepiej?
            • lavinka Re: nie jestem na bieżąco 31.08.09, 16:15
              Bardzo ciekawe zważywszy na to,że ja jakoś zdaję obie sprawę z tego
              jak wygląda praca kuzynki po kilku rozmowach z nią, a mąż owej
              przedszkolanki - nie. I tym sobie bardziej zaprzątam głowę niż
              roztrząsaniem co jest bardziej prestiżowe. Pisząc absorbujące miałam
              na myśli czas jaki się poświęca na pracę, bo to nie jet tylko
              siedzenia z dziećmi,ale drugie tyle czasu na wymyślanie zajęć i
              sposobów na nauczenie ich. O ile oczywiście przedszkolanka jest
              ambitna. Wydaje mi się,że robienie tłumaczeń jest o tyle
              spokojniejszą pracą,że nie trzeba ogarnąć kilkunastu trzylatków
              naraz. To praca z tekstem, nie z żywymi ludźmi. Ale oczywiście także
              może pochłonąć całą uwagę, zależy kto jak do swojej pracy podchodzi.
    • golfstrom Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 13:11
      No ale Ty przeciez tez nie jestes ambitny.

      Skoro najbardziej w zyciu doskwiera Ci brak prestizu oraz ta drewniana noga w postaci zony, za ktora musisz sie wstydzic przed ludzmi, to trzeba byc konsekwentnym. Ale Ty, zamiast pozbyc sie zony i znalezc taka, ktora bedzie sie dobrze prezentowac w CV, nadal tkwisz przy jakiejs, przepraszam za okreslenie, przedszkolance.

      To swiadczy o Tobie, a nie o zonie.

    • mala_mocco Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 13:12
      witaj
      jeszcze nie mam męża ale mam chłopaka i ja słyszę że jestem znów zbyt ambitna bo
      studiuję zaocznie mam normalny etat i jeszcze kolejny chce ciągnąć żeby więcej
      zarabiać - więc mnie stopuje, żebyśmy mieli czas dla siebie. Widzisz moim
      zdaniem zawsze można znaleźć problem nawet tam gdzie go nie ma. Korzystaj z tego
      co masz.
    • aeromonas Re: moja żona nie jest ambitna 31.08.09, 13:18
      Sorry: albo jesteś trollem, albo idiotą, a na pewno pretensjonalnym
      bubkiem. Nauczanie małych dzieci to zawód wymagający bardzo wysokich
      kwalifikacji i bardzo twórczy. Wątpię, czy potrafiłbyś go wykonywać,
      jeśli nawet nazwy swojego własnego zawodu nie potrafisz poprawnie
      napisać (mAnager, a nie mEnager, menage to po angielsku z francuska
      houskeeping, może jesteś więc "kurem domowym"?, choć dom to zwykle
      niezbyt duża firma...). Współczuję szczerze twojej żonie.
    • rarely myslalem ze to dla kobiet 31.08.09, 13:20
      jest wazne czym zajmuje sie mezczyzna i co robi bo maja tzw instynkt
      gniazda

      a dla mezczyzn licza sie duze cycki zdrowa cera i udany seks

      ale widocznie skoro sa meskie kobiety to sa i kobiecy mezczyzni
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka