lotus41
25.10.05, 11:23
A nie mówiłem?
Jęki z piaskownicy
25.10.2005 09:19 (aktualizacja 09:29)
Rafał A. Ziemkiewicz
Rafał A. Ziemkiewicz / INTERIA.PL
Część działaczy Platformy Obywatelskiej obraziła się śmiertelnie, że naród,
zamiast wybrać najlepszych, przeniósł ponad nich oszołomów z PiS. Owszem,
wspomniani działacze oswojeni już byli z myślą, że nie da się wziąć rządowych
posad inaczej, niż w koalicji, ale to przecież oni mieli w tej koalicji
rozdawać karty, a nie Kaczory.
Owszem, wspomniani działacze oswojeni już byli z myślą, że nie da się wziąć
rządowych posad inaczej, niż w koalicji, ale to przecież oni mieli w tej
koalicji rozdawać karty, a nie Kaczory. A skoro nie, to oni się nie bawią.
Niech Kaczory szukają sobie poparcia u populistów, niech im stawiają Lepper z
Giertychem warunki, niech Marcinkiewicz je będzie musiał spełnić, niech szlag
trafi tę Polskę, która nie głosowała tak, jak powinna, bardzo dobrze, i im
gorzej, tym lepiej!
Wspomnianych działaczy upewniają w takiej postawie mędrkowania medialnych
autorytetów. Nie wchodźcie do rządu, namawiają platformersów, za rok albo
półtora będą następne wybory, i wtedy wygracie wszystko. Nie wchodźcie do
rządu, albowiem PiS to socjaliści, a wy jesteście wszak liberałami. Wielu
dziennikarzy ochoczo i chyba cokolwiek bezmyślnie dało się wpuścić w ten kanał
i od paru dni rozpisuje się, jakie to wielkie różnice dzielą program PiS od
programu PO.
Skąd to wiedzą, zważywszy, że PO nigdy żadnego programu nie ogłosiła? W
kuluarach sugerowano, że taki program jest, i że jest tak liberalny, iż
stratedzy postanowili go na razie nie ujawniać. No, jeśli to prawda, to teraz
już możemy te tajemnicę poznać. Gdzież ten liberalny, poważny program, który
miał stanowić podstawę rządzenia po wygranych wyborach? No, proszę mi go zaraz
pokazać!
Spokojny jestem, że nikt niczego nie pokaże, bo niczego do pokazania nie ma.
Ale miałem okazję śledzić wypowiedzi prominentów PO na różnych seminariach,
półoficjalnych spotkaniach z ekspertami, i to w czasie, gdy wydawało się
platformersom, że pełnię władzy mają już jak w banku. W ogólnikach, owszem,
było tam zawsze coś o wolnym rynku. Ale gdy dochodziło do konkretów, śpiewka
zmieniała się diametralnie. Podatków obniżyć się nie da, bo budżet nie
wytrzyma. Przedsiębiorczości nie można uwolnić, bo to zbyt radykalne.
Biurokracji nie da się ograniczyć, bo skąd brać na odprawy dla zwalnianych
urzędników, a zresztą oni się nie dadzą zwolnić. Transferów socjalnych nie
sposób ograniczyć, bo ludzie się nie zgodzą. ZUS jest jaki jest, ale
zreformować go nie można, bo coś tam. I tak dalej.
Podobno Rokita ma jakiś własny, prywatny program, i podobno jest on w miarę
liberalny. Ale akurat Rokita jest za koalicją. O wielkiej części PO - i to tej
właśnie, która nawołuje dziś, aby nie wchodzić w koalicję z "populistami" - z
całą odpowiedzialnością mogę natomiast powiedzieć, że tacy sami z niej
liberałowie, jak z SLD za czasów premiera Millera. To nie żadne fundamentalne
różnice są tu przeciwwskazaniem do współrządzenia. To urażona duma warszawki i
krakówka, oraz odziedziczone po nieboszczce udecji przekonanie, że my jesteśmy
najlepsi i pełnia władzy należy nam się jak psu buda.
Plaforma zrobi jak chce, ale jako prosty wyborca coś jej mam do powiedzenia:
panowie, obiecywaliście po wielokroć, że będziecie rządzić razem z
Kaczyńskimi. Deklarowaliście się jako demokraci, szanujący wyroki wyborców.
Jeśli teraz wydaje wam się, że doprowadziwszy do kryzysu i przyśpieszonych
wyborów zarobicie sobie na lepszy wynik wyborów, to grubo się mylicie - chyba,
że prawo wyborcze zostałoby ograniczone do pracowników kilku opiniotwórczych
redakcji. Przestańcie nas straszyć, że się obrazicie i pójdziecie sobie z
piaskownicy, bo zachowujecie się jak... powiedzmy delikatnie, jak nadąsane dzieci.
Rafał A. Ziemkiewicz
(INTERIA.PL)