Dodaj do ulubionych

echo i promocja naszych stron

14.07.06, 06:40
W głąb ziemi po piękną przygodę
Chęciny, „Krzemionki Opatowskie”, Sandomierz i Opatów - to miejscowości w
naszym regionie, które dysponują wspaniałymi skarbami. Niemal każdy może ich
dotknąć.

Fot. A. Nowak
- Opatów słynął z wina - zapewnia Zofia Niedbała, prezes oddziału Polskiego
Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Opatowie.

Fot. A. Nowak
Sekretarz oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w
Sandomierzu Marzena Martyńska zaprasza do zwiedzania starych piwnic.

Fot. A. Nowak
Na ścianach podziemnej trasy można zobaczyć średniowieczne pieczęcie
Sandomierza.

Fot. A. Nowak
Doktor Jerzy Bąbel przed wejściem do podziemi przy szybie „Zenon” w Muzeum
Historyczno-Archeologicznego w Krzemionkach Opatowskich.Nasz region słynie ze
wspaniałych podziemnych tras turystycznych, które znajdują się w jaskiniach
sprzed milionów lat, prehistorycznych kopalniach, w dawnych piwnicach i
składach handlowych.
Jaskinia „Raj”, rezerwat „Krzemionki”, podziemia Sandomierza, Opatowa są
perełką polskiej turystki. Odwiedza je coraz więcej osób nie tylko z kraju,
ale z zagranicy. Specjalne szlaki wyznaczone są dla masowych turystów,
dzieci, młodzieży, a także dla naukowców, przyrodników, archeologów,
historyków, a nawet dla miłośników sportów ekstremalnych.
W ostatnich latach zapanowała prawdziwa moda na trasy podziemne. To, co jest
ukryte, znajduje się pod ziemią, budzi olbrzymią ciekawość. Podziemia bowiem
kojarzone są ze skarbami, duchami, niezwykłymi przygodami. To zupełnie inne
otoczenie, często dziewicze, utworzone przez naszych przodków lub
ukształtowane przez naturę, niczym nieskażone. Nic dziwnego, że podziemia
oddziałują na podświadomość ludzi. Niektórzy doszukują się w nich olbrzymiej
energii. Twierdzą, że lepiej się tam czują, lżej oddychają. Gdy przebywają
dłużej na dole, mają wrażenie, jakby się na nowo narodzili.

Z nietoperzami i białą damą
Nigdzie w Polsce ani w Europie nie ma takiej trasy, jak na Krzemionkach koło
Ostrowca Świętokrzyskiego. - To obiekt wyjątkowy, autentyczny, o ogromnej
wartości - mówi doktor Jerzy Bąbel, archeolog i zastępca dyrektora Muzeum
Historyczno-Archeologicznego. - Możemy na własne oczy przekonać się, jak
wyglądała kopalnia krzemienia sprzed 5,5 tysiąca lat. Gdy zejdziemy do
podziemi, zobaczymy życie ludzi neolitu niczym w kapsule czasu. I nie trzeba
tu żadnego wehikułu, by odbyć podróż do przeszłości.
Wprawdzie trasa turystyczna jest tworem sztucznym, współczesnym, ale przecina
wiele kopalni neolitycznych pokazując je wycinkowo i dając obraz pracy
dawnych górników, którzy wydobywali krzemień na klęczkach, w bardzo niskich
korytarzach. Takie właśnie warunki panują na trasie ekstremalnej, ale tutaj
dostęp mają jedynie naukowcy. Przed wejściem muszą nałożyć hełmy górnicze,
kombinezony, nakolanniki, bo czeka ich czołganie się w pozycji kucznej lub na
klęczkach. Opłaca się jednak trud, bo obiekt ten został najlepiej zachowany w
całości. - Trasa ta ze względu na wyjątkową wartość jest wyłączona z ruchu
turystycznego, mogą tam jedynie przebywać fachowcy, przy masowej turystyce
doszłoby do zniszczeń - wyjaśnia doktor Jerzy Bąbel.
Oprócz zwiedzania dwóch tras podziemnych turyści mogą podziwiać wystawę
skamieniałości, a także niecodzienne okazy roślinności. Teren ten bowiem jest
nie tylko rezerwatem archeologicznym, ale i przyrodniczym.
Zwiedzanie jaskini „Raj” zaczyna się od pawilonu, gdzie można obejrzeć
rodzinę neandertalczyka mieszkającego w jaskini około 50 tysięcy lat temu
oraz krzemienne narzędzia, którym się posługiwał. Są tu także szczątki
mamuta, nosorożca włochatego czy niedźwiedzia jaskiniowego. Już w samej
jaskini ogromne wrażenie wywierają kolumny naciekowe, stalaktyty,
skamieniałości koralowców znajdujące się w ścianach, rzadkość stanowią
nacieki w kształcie kulek tak zwane perły jaskiniowe. - Mostek nad niewielkim
jeziorkiem prowadzi do sali z setkami stalaktytów w różnych fazach rozwoju -
zachęca do zwiedzania kierownik Bogusława Krawczyńska. - O tej porze roku
atrakcją są przelatujące od czasu do czasu nietoperze.
Do podziemi w Sandomierzu wchodzi się z dziedzińca kamienicy Oleśnickich, a
wychodzi przy ratuszu. Na trasie są 34 komory, w których turyści poznają
historię miasta, architekturę, życie mieszczan, znamienitych postaci
związanych z miastem. Jest tutaj między innymi chodnik Leszka Białego, sala
Kazimierza Wielkiego, komnata rycerska, korytarz bakałarzy, szyb gwarków.
Oczywiście zwiedzanie trasy nie może obyć się bez legendy o Halinie
Krępiance, która rzekomo podczas trzeciego najazdu Tatarów podstępnie
wprowadziła wrogów do podziemi i razem z nimi zginęła. Uratowała przez to
miasto od całkowitego zniszczenia i spalenia. - Atrakcją są dyby i miecz
katowski, umieszczone w jednej z komór - opowiada Marzena Martyńska,
sekretarz oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. -
Ciekawostką jest także oryginalny chodnik wydrążony przez górników. Obecnie
można obejrzeć wystawy archeologiczne, krzemienia, ceramiki, garncarstwa,
rękodzieła ludowego.
W opatowskich podziemiach atrakcją jest zdjęcie z białą damą. Turyści
słuchają związanej z nią legendy. Inna wersja jest przeznaczona dla dzieci i
młodzieży, inna dla dorosłych. Są fragmenty piwnic z oryginalnymi portalami,
wojenna strzelnica z ostatniej wojny, w której żołnierze Armii Krajowej
dokonywali prób broni ręcznej i maszynowej, ekspozycja narzędzi rolniczych,
sala kupiecka. - Ciekawy jest wystrój części podziemnej trasy - wyjaśniają
Zofia Niedbała i Piotr Węglewicz z miejscowego oddziału Polskiego Towarzystwa
Turystyczno-Krajoznawczego. - Jest tak przebudowana jak prawdziwa kopalnia
węgla.

Od trzeciorzędu, przez neolit, do średniowiecza
Trasa turystyczna na Krzemionkach przecina podziemia wielu kopalń
neolitycznych. Niektóre przejścia wykuto w litej skale wapiennej. To była
robota czysto górnicza, nie archeologiczna. Dobrze spisało się tu, jak
zapewnia doktor Jerzy Bąbel, Przedsiębiorstwo Geohydrowiert z Kielc,
kierowane przez górnika, inżyniera Adama Krawczyka.
Jaskinia „Raj” jest typową jaskinią krasową, jej korytarze zostały wytworzone
w wapieniach środkowego dewonu, które przed 360 milionami lat powstały na
dnie płytkiego morza. Jej wiek, jak twierdzi Bogusława Krawczyńska, bardzo
trudno jest określić. Nie może być jednak starsza niż skały, czyli pochodzi
sprzed około 80-100 tysięcy lat, z trzeciorzędu.
W Sandomierzu mieściły się pod Rynkiem składy kupieckie. Od XIII do XVI wieku
drążono je w lessie pod budynkami, jezdniami ulic, placami, podwórkami,
czasami na 15 metrach głębokości. - Naszą tradycją było przechowywanie tutaj
soli i śledzi - opowiada Marek Juszczyk, miejski konserwator zabytków. -
Zapewniała to panująca na dole temperatura do 4 stopni Celsjusza. Sandomierz
był ośrodkiem hurtowym wielu towarów spożywczych, które były transportowane
na Węgry i Ruś. W czasie licznych napadów składy były dla mieszkańców świetną
kryjówką przed wrogiem.
Podziemia opatowskie powstały w zbliżonym okresie, co w Sandomierzu. Głównie
przechowywano tutaj śledzie, świetne wina, przyprawy, z czego słynęło miasto
w latach swojej prosperity. Wszystko oczywiście było posortowane aż na trzech
wydrążonych tutaj kondygnacjach. To były najbezpieczniejsze składy towarów,
bo świetnie chronione przed złodziejami, nie zagrożone pożarami, kradzieżami.

Przypadkowi odkrywcy
Przez wiele tysięcy lat kopalnie w Krzemionkach były ukryte w borach. Po
zakończeniu eksploatacji, od wczesnej epoki brązu na te tereny wracano
incydentalnie, w czasie wpływów rzymskich znajdowały się tu dymarki, potem
odnajdywano z tego okresu monety rzymskie. Wreszcie we wczesnym średniowieczu
polowano tu na zwierzynę, wytwarzano garnki. W XIX wieku teren ten nazywano
uroczyskiem Krzemianka.
W okresie
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka