Dodaj do ulubionych

D. Maslowska, znakomita krytyka !

26.03.04, 14:06
Musialem odbebnic inne miejsca, ale nie mozna niestety sciagnac artykulu a
pisarce z ostatniego numeru "Der spiegel".

Polecam :www.schriftstelle.de/thema_6_/kritik/kritik_4_.php

Pani Doroto jak pisza w Spieglu "porazila" ich Pani.

Gratuluje sukcesu w Niemczech, ktory juz przeklada sie na liczbe sprzedanych
ezgzemplarzy. Taka Polske chcemy widziec!

Jeszcze raz gratulacje!

M.S.
Obserwuj wątek
    • Gość: Stella Re: D. Maslowska, znakomita krytyka ! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.03.04, 15:23
      Milo bedzie znow ujrzec jakies polskie nazwisko na polkach ksiegarskich w
      Niemczech. Jednak nie uprzedzajmy faktow co do sprzedanych egzemplarzy.
      Najwazniejsza instytucja literacka w tym kraju jest jak wiadomo Marceli Reich-
      Ranicki i jesli on da pozytywna krytyke, to wtedy napewno bedzie mozna mowic o
      sukcesie "egzemplarzowym" tej ksiazki. Podobnie bylo z Olga Tokarczuk, ktora
      niestety nie odniosla sukcesu w Niemczech.
      • mathias_sammer Re: D. Maslowska, znakomita krytyka ! 26.03.04, 19:27
        Gość portalu: Stella napisał(a):

        > Milo bedzie znow ujrzec jakies polskie nazwisko na polkach ksiegarskich w
        > Niemczech. Jednak nie uprzedzajmy faktow co do sprzedanych egzemplarzy.
        > Najwazniejsza instytucja literacka w tym kraju jest jak wiadomo Marceli Reich-
        > Ranicki i jesli on da pozytywna krytyke, to wtedy napewno bedzie mozna mowic
        o
        > sukcesie "egzemplarzowym" tej ksiazki. Podobnie bylo z Olga Tokarczuk, ktora
        > niestety nie odniosla sukcesu w Niemczech.

        Stello, Reich Ranicki jest dobrym literatem kochajacym jezyk niemiecki. Nie
        jest juz jednak instytucja , te pozycja stracil po wyjawieniu faktow, ze
        wspolpracowal z komunistami. Ogladalnosc "Kwartetow literackich" tez spadla,
        choc wiadomo oczywiscie, ze zawsze nie byla najwieksza.

        Mam nadzieje, ze Maslowska bedzie dobrze sie sprzedawac, tak samo jak
        Kapuscinski, Huelle czy Stasiuk. Poza tym o Maslowskiej teraz bardzo glosno a
        jak wiesz reklama dzwignia czegostam do dzwigania, wiec moze sie udac. Cieszy
        mnie sukces Polakow za granica. Czytalem tylko jej felietony w Przekroju
        dlatego nie bede wypowiadal sie na temat ksiazki, ktorej jeszcze nie znam.
        Felietony jak najbardziej w porzadku.

        Pani Dorotko, jeszcze raz gratulacje!
        M.S.
        Czy do tak mlodej osobki nalezy mowic Pani..?
        • Gość: Nu! Re: D. Maslowska, znakomita krytyka ! IP: *.bmj.net.pl 26.03.04, 19:32
          heej ! melduj nam tu, jak cos sie będzie działo
          w temacie, bo my ciekawi :D
          Nu!
          • Gość: Stella Re: D. Maslowska, znakomita krytyka ! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.03.04, 19:56
            Wiesz Mathias, mysle, ze reputacji Ranickiego nic nie zdola zniszczyc. To
            wyznanie przynioslo mu jednynie dodatkowy rozglos. A to ze ogladalnosc Kwartetu
            spadla - zgadzam sie 100% z Toba - ja ostatnio tez nie ogladam regularnie.;)

            Wymieniles Kapuscinskiego,Huelle i Stasiuka ja dorzucilabym do tej trojki
            przede wszystkim Szczypiorskiego. To wlasnie Szczypiorski i Kapuscinski podbili
            niemiecki rynek ksiazki. Zycze tego takze Dorocie Maslowskiej.
            • Gość: wr Re: D. Maslowska, znakomita krytyka ! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.04, 20:18
              Na jakim programie i o której jest Kwartet Literacki?
              Dziękuję.
              • Gość: Stella Re: D. Maslowska, znakomita krytyka ! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.03.04, 21:18
                Juz go nie ma. Zawsze lecial w nocnych godzinach na ZDF.
        • staua Re: D. Maslowska, znakomita krytyka ! 26.03.04, 21:47
          Ogladalnoasc "Kwartetu" spadla, bo go juz nie ma. Najwyzej powtorki...
          • Gość: Stella Re: D. Maslowska, znakomita krytyka ! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.03.04, 21:50
            Dlatego tez ja go nie ogladam regularnie ;))
    • Gość: Jan I w "Frankfurter Allgemeine" IP: *.dclient.hispeed.ch 29.03.04, 23:58
      Entuzjastyczna recenzja Masłowskiej w relacji z Targów Książki w Lipsku:
      www.faz.net/s/Rub79A33397BE834406A5D2BFA87FD13913/Doc~EB86FDE2B61594C1ABFD881270ACA3AE4~ATpl~Ecommon~Scontent.html

      Dla niemieckojęzycznych, nie chce mi się tłumaczyć:
      "Kaputt geschrieben", Von Johanna Adorjan

      Śródtytuły:
      Diese zarte Person schreibt ein Buch aus Sicht eines männlichen Junkies
      240 Seiten lang im Staccato eines Maschinengewehrs
      Sprache, die etwas holpert, nach und nach aber fremdartigen Charme entwickelt

      Sie will ihren Roman als Metapher dafür verstanden wissen, daß das Leben der
      meisten Menschen banal und sinnentleert ist. "Wie bei ,Warten auf Godot'", sagt
      sie, "man wartet auf irgend etwas, und während man wartet, passieren lauter
      absurde Dinge."

      Więc już mamy rozwiązanie zagadki - jak Godot ;-)
      (wy tu sobie godota...)
      • mathias_sammer Re:cytat z ksiazki 01.04.04, 20:54
        Dla tych, ktorzy nie znaja ksiazki (czyli i dla siebie) zamieszczam fragment z
        sieci.
        ad rem. Ranicki- nie ogladalem kwartetu od miesiecy, bo o tej porze zwykle
        spie, ale czytuje go w FAZ.
        klaniam sie,
        M.S.
        ...
        Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
        (fragmenty powieści)



        I kiedy teraz budzę się, pamiętam to dobrze, bo mógłbym powiedzieć każde słowo,
        co pomyślałem, ale kiedy budzę się, Magdy już nie ma, choć może nie ma jej
        jeszcze albo nie ma jej wcale. Wstaję z ziemi, która jest o tej porze nocy
        zimna i strzepuję się z dżinsów, strzepuję się z katany. Magdy nie ma i to
        zauważam od razu, od razu się podkurwiam, choć po ocenieniu okazuje się, że mam
        zarówno portfel, co jest kluczowe dla sprawy, jak również dokumenty. Nie bardzo
        też wiem, co było, kiedy już moja wizja natury gospodarczej znikła na ten czas,
        kiedy robiłem coś, zanim się tu obudziłem. Jest to gorzej bardziej niż,
        przepraszam za słowo, ale urwany film. Widzę mnóstwo piasku, co uważam, że jest
        prawdziwie aekonomicznym marnotrastwem, co, muszę stwierdzić z przykrością,
        mnie prowadzi do kurwicy. Po prostu groźna choroba kurwica. Kiedy więc idąc
        znajduję woreczek foliowy, bez cienia zwłoki sypię do niego piach. Po czym
        zakręcam i chowam, gdyż na przypadek braku gotówki, na przypadek załamania
        rynku, może się to okazać cennym faktem, wręcz plusem. Potem znajduję jeszcze
        dwie reklamówki z hit-u, co również boli mnie w serce, ten brak jakiejkolwiek
        ekonomii w kraju, gdzie dobre jeszcze całkiem reklamówki są położone na ziemi i
        zostawione na marnację. A przede wszystkim pastwę lumpenproletariatu. Tak więc
        po obietnicy solennej, że zaraz Magda na pewno przyjdzie, gdyż przykładowo
        poszła się chociażby odlać, idę sypać piasek. Uważam, że trzeba go w całości
        zebrać jak najprędzej. Gdyż jeśli on nie trafi w nasze ręce, to koniec.
        Zostanie on do cna rozdrapywany przez zdrajców.
        Wtedy tak w podobny sposób rozmyślam. Zaczynam nawet, co jest rzadkie, próbować
        zapisać te różne myśli, obliczenia na ziemi. Niestety piszę szybko. Co rzutuje
        na to, że są to litery, są to cyfry z gruntu niewyraźne. Ale chuj z tym, gdyż
        gdzieś w pobliżu, ponieważ jest zupełnie ciemno, słyszę Magdę, która
        najwyraźniej się śmieje z czegoś. Zastanawiam się, co jest w tym śmiesznego.
        Nie w tym, ale wręcz w ogóle, co jest śmiesznego. No więc widzę ją, chociaż ona
        wyraźnie nie jest sama, tylko jest z kimś. Wręcz z mężczyznami, w dodatku
        dwoma. Co mnie skłania do interakcji. Do reakcji. Gdyż co by nie było między
        nami złego, jej miłość jest z tego, co pamiętam, moja, a jej ciało również
        moje. Tak więc czegoś tu nie rozumiem, kiedy ona tak idzie swawolnie. Macha
        dupką. Sama słodycz. Noga niekulawa. Modelka, aktorka i równocześnie
        piosenkarka w jednym. Przeleciana na wylot. Dziurawe rajstopy reklamuje,
        kupujcie dziurawe rajstopy, takie są teraz w ostatnich trendach najbardziej
        modne. I koniecznie kule pod pachą, koniecznie zajebane ze szpitala.
        Co kurwa? mówię do niej, gdyż ta zaistniała nagle sytuacja wytrąciła mnie
        zupełnie z rozważań. A ona mówi do tych facetów tak: to jest właśnie ten mój
        upośledzony psychofizjologicznie brat. Jak sobie radzisz, co? - to mówi do
        mnie. Piszesz sobie na piasku, to dobrze z twojej strony. bo ja jeszcze z tymi
        panami mam tu kilka spraw, twoje kule ci tu zostawiam, jakbyś chciał wracać do
        domu albo w ogóle może gdzieś iść, to przyduś tą kulą do ziemi, to będzie ci
        łatwiej.
        Stoję tak chwilę z patykiem, a jeden z tych facetów, straszny z wyglądu
        zboczeniec i utajony perwers, czarna skóra, sweterek z paskiem, mówi: wiesz co,
        Magda, w ogóle nie jesteś podobna, mimo że jesteś jego rodzeństwem. Ona na to
        mówi: No. Tak jak w życiu. Za to mamy te same nazwisko. Po czym mówi do mnie:
        Silny, słuchaj, jak ty masz na nazwisko?
        Robakoski Andrzej - odpowiadam zgodnie ze swoimi zapatrywaniami. A ta szmata na
        to przebiegle mówi: no właśnie! Ja też się tak nazywam właśnie. Robakoska na
        nazwisko.
        Wtedy ja jeszcze milczę, gdyż jestem bezradny wobec takiego prostactwa, takiego
        badylarstwa. Drugi facet podchodzi bliżej, jest takiego bardziej sportowego
        typu w dresie, bo tamten to taki uprzedzający pedałek, proszę bardzo, witam
        bardzo, amfa, kwasik, traweczka, muchozol, i ten w dresie, ten bardziej
        sportowy mówi: patrzcie, on tu coś napisał. Wtedy stoją tam wszyscy nad moim
        planem strategicznym niczym bez mała ministerstwo edukacji i sportu, i starają
        się usilnie odczytać. Jak już nadmieniałem trochę wcześniej, są to litery
        niewyraźne, takie znaki trochę bardziej abstrakcyjne, żeby nie powiedzieć
        nieistniejące.
        Gdyż on jest niezupełnie normalny, mówi Magda. Dlatego właśnie używa takiego
        pisma. Jest to pismo używane przez psychicznych z dałnem.
        Oni już chcą iść. Magda jest już prawie bliska zrobienia fiku-miku i odejścia w
        otchłań, odejścia w pizdu z tymi dwoma bumelantami. Trójosobowa komisja do
        spraw edukacji i sportu, ten spedalony pedał od edukacji i od spraw liter, a
        Magda z tym w dresie robią w sporcie, świetnie robią, bardzo to widzę.
        Mówię tak: chodź no, flądro, na momencik tu na stronę. Chodź, nie bój mi się,
        nie zajebię ci. Ponieważ z szoku, z tego szoku dokonanego na moich poglądach,
        na moich uczuciach, jestem całkowicie bezradny.
        Całkowicie bez sił. Nie jestem taki z natury znowu delikatny, gdyż powiem nawet
        otwarcie że w mojej przeszłości, która była nawet jeszcze nie tak dawno, byłem
        dość porywczy, co zresztą miało swoje stygmaty w moim związku z Magdą. Od razu
        skory, od razu gotowy, żeby wyjść na solo. Ale ta jątrząca przykrość,
        wyrządzona mi tak bardzo bez udziału mojej winy. To mnie nagle uczyniło
        delikatnym, łagodnym. Gdyż jest to kolejna krzywda ponownie wyrządzona na mnie
        niczym na ofierze.
        Więc mówię: no chodź. Chcę minutkę z tobą mówić. Widzę, jaka jest w niej
        niepewność. Ona się waha, ona się, że tak powiem, boi. Wie, co uczyniła, wie,
        że wszystko między nami będzie inaczej, więc trzęsie tyłkiem, obciąga sobie
        kieckę, patrzy raz w prawo raz w lewo raz prosto. W różne strony patrzy,
        przeważnie raz w tę, raz wewtę. Czy ona jest doszczętnie głupia, ja się tak jej
        pytam, gdyż już coraz to gorzej ze mną, gdyż moje uczucia runęły, moje nerwy
        runęły, jestem przez nią zniszczony, jestem psychicznie i nerwowo konający.
        Tamci dwaj patrzą się na mnie. Są współczujący dość, ale chcą już iść. Magda
        spogląda na tego z dresem raz, a raz na tego pedała, który jak się potem
        dowiedziałem ma ksywę Jaskóła.
        Dupa mu odżyła, mówi, wskazywawszy na mnie, po czym szybko mówi: idziemy stąd,
        do tamtych ich oczywiście.
        Teraz się wkurwiam nie na żarty. Teraz już nie ma przebacz, nie ma, że Silny,
        dobra dusza, ministrant na kościele służący do mszy, sama łagodność, samo dobre
        serce. Dobry kochany Silny, co będzie spełniał za innych dobre uczynki, jak są
        na praktykach. Silny błyszczący oczami u kierownika sklepu za jakieś szmaty
        ukradzione bez gustu nawet, bez żadnego poczucia gustu. Bo Silny to taka jest
        firma, chcesz, to z nią zrywasz, potem skurcz w łydce, to myk, jeden telefon,
        Silny na miejscu wyliże ci podłogę spod nóg, żebyś chodziła po czystym. Silny
        zginie za ciebie w wojnie polsko-ruskiej, zasłaniając cię od ciosu sztandarem,
        flagą biało-czerwoną. Chociaż wszystkie twe koleżanki będą ci chętnie chciały
        nią przyjebać za te wszystkie twoje wręcz niezbyt moralne po prostu występki.
        Ale Silny stanie i cię obroni. Nie ma przebacz, dziewczyno, teraz, gdy na
        ciebie patrzę, to wiem, iż moja miłość do ciebie była z gruntu niesłuszna. I że
        tę wulgarną zniewagę, którą teraz poniosłem od ciebie, będziesz musiała surowo
        zapłacić.
        Teraz właśnie decyduję, że nie będę dłużej czuł tego uczucia, które we mnie
        wzbudziłaś, gdy cię pierwszy raz ujrzałem w samochodzie Lola. Teraz właśnie
        upuszczam kijek, choć przed chwilą wypisałem nim na ziemi plany na przyszłość
        dla nas, ilość naszych dzieci, koszty mieszkania, prania, koszty wesela
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka