Dodaj do ulubionych

dziecko - bohaterem

IP: *.61.classcom.pl 27.11.10, 11:19
Polecicie mi jakieś książki, w których głównym bohaterem jest dziecko, jednakże nie chodzi mi o literaturę dziecięcą. Coś w stylu np. "Modlitwy za Owena" J. Irvinga.
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: dziecko - bohaterem 28.11.10, 00:49
      "Skrzywdzona"-autentyczna historia wykorzystywanej od małego dziecka dziewczynki.
    • ada08 Re: dziecko - bohaterem 28.11.10, 08:14
      Emile Ajar - Życie przed sobą.
      a.
      • Gość: kleopatraa Re: dziecko - bohaterem IP: *.61.classcom.pl 28.11.10, 09:59
        dziękuję Ada:-) Zapowiada się bardzo ciekawie, smutno i ciekawie... Koniecznie przeczytam:-)
    • agnieszka_azj Re: dziecko - bohaterem 28.11.10, 11:35
      "Moja siostra, moja miłość" i "Zabić drozda" - pierwsze, które przychodzą mi do głowy.
      • agnieszka_azj Re: dziecko - bohaterem 28.11.10, 11:37
        I jeszcze Flawia de Luce.
    • maniaczytania Re: dziecko - bohaterem 28.11.10, 11:46
      Martha Grimes - Hotel Paradise
    • Gość: prostychlop Re: dziecko - bohaterem IP: *.olsztyn.mm.pl 28.11.10, 18:19
      klasyczna będzie "Gra Endera" Carda. a mi się bardzo podobały "Dzieci Darwina" Grega Beara. tylko warto znać pierwszą część - "Radio Darwina", też znakomita, choć bohaterowie są dorośli.
    • kubissimo Re: dziecko - bohaterem 28.11.10, 18:19
      "Nie boje się" Niccola Ammanitiego, "Dlaczego dziecko gotuje sie w mamałydze" Aglai Veteranyj, "Kraina traw" Mitcha Cullina.
      ze starszych rzeczy "Wyspa Artura" Elsy Morante.
    • aga80r Re: dziecko - bohaterem 30.11.10, 20:11
      "Poczwarka" Teranowskiej, "Złodziejka książek" Zusak, "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku" Ligockiej - choć nie wiem czy do końca jest to historia opowiedziana z pkt. widzenia dziecka bo dopiero jestem na poczatku tej książki, "Moje drzewko pomarańczowe" José Mauro de Vasconcelos - nie czytałam, ale podobno przejmująca lektura.
    • rozmowy-z-monitorem Re: dziecko - bohaterem 01.12.10, 02:02
      Złodziejka książek - Zusak.
      • Gość: mypol Re: dziecko - bohaterem - chory pomysl dyktatury IP: *.pools.arcor-ip.net 04.12.10, 17:44
        Nie jest rzeczą dziecka strugać bohatera - rzeczą
        dorosłych jest za to stworzyć świat, w którym dzieci nie muszą
        odgrywać bohaterów. Model kazdej dyktatury, tej domowej tez. Proste, co nie?

    • padma Re: dziecko - bohaterem 04.12.10, 23:03
      Polecam "Odzyskany" J.M. Hyland i Ross Raisin "Istny raj".
      • Gość: mypol Re: dziecko - bohaterem IP: *.pools.arcor-ip.net 09.12.10, 11:39
        rok 80-81, polska, wroclaw:
        jestem malutkim dzieckiem. stoje z mama w coraz dluzszych kolejkach. zle mi sie
        robi, nie widze konca. widze tylko mase ludzi, zniecierpliwionych,
        zdenerwowanych. coraz mniej towaru w sklepach na polkach, ale coraz dluzsze
        kolejki.

        poczatek roku 81:
        mama & tata prowadza dlugie rozmowy, ktorych nie rozumiem. ale czuje, ze
        wszyscy sa poddenerwowani, czuje, ze cos sie dzieje i boje sie. rodzice
        zaczynaja mi tlumaczyc.
        zaczely sie problemy w pracy z powodu "wspolpracy" z solidarnoscia, tzn z
        powodu antykomunistycznej postawy.

        lato 81:
        tata traci prace ("powod": wyzej podany). coraz dluzsze rozmowy i dyskusje
        miedzy rodzicami.
        "lalus", mowi tata, "wyjedziemy z wroclawia, z polski".
        moj swiat sie wali: "ale ja nie chce, tu chodze do szkoly, mam kolezanki, tu
        jest BABCIA! ja nie chce!!"

        pierwszy tydzien grudnia, przed 13. 12. 1981:
        tata wsiada do auta, wszyscy placza, ja najbardziej.
        "nie placz, zabko. tata pojedzie najpierw, zorientuje sie, przygotuje wszystko.
        a ty z mama pojedziesz do babci sie pozegnac i 14 grudnia (!!!!!!!!!)
        dojedziesz z mama. to juz niedlugo, zobaczysz jak szybko czas przebiegnie".
        auto rusza a ja biegne za autem i biegne i biegne i placze i placze...
        z mama jedziemy do babci sie pozegnac.

        12. 12. 1981:
        jeszcze dwa dni i juz zobacze sie z tata!!


        13. 12. 1981:
        okropny krzyk i placz budzi mnie. jest jeszcze ciemno. babcia & dziadzia
        wpadaja do pokoju przerazeni. w kuchni jest wlaczone radio. ktos wlacza
        telewizor. hymn polski, jaruzelski, przemowa.
        ja nic nie rozumiem!! ja sie tylko boje!! mama tlumaczy mi, ze nie mozemy
        pojechac do taty. nie teraz, pozniej.
        "kiedy", pytam mamy. mama placze.
        moj swiat wali sie poraz drugi.

        okres stanu wojennego, wroclaw, plac solny:

        chcemy kupic kwiaty na grob zmarlej siostry mamy. sprzedawczyni mowi do
        mamy: "prosze brac dziecko i uciekac z placu. tu bedzie demonstracja. bedzie
        niebezpiecznie, milicja i zomo".
        mama lapie mnie za reke i biegniemy dalej. na dworzec, do autobusu, bez kwiatow
        ale pojedziemy.
        autobus zostaje zatrzymany, na pograniczu miasta wroclaw, na pograniczu
        wojewodztwa?...nie pamietam dokladnie. kontrola "przepustek" pozwalajacych sie
        przemieszczac. wchodza umundurowani z bronia. mama nie ma przepustki. nie
        wyrobila, nie dostala, zapomniala wziasc z domu? chce tylko na grob siostry i
        zaraz wrocic.
        "prosze wysiasc z dzieckiem z autobusu! wracac!", krzyczy jeden z
        umundurowanych.
        w poblizu nie ma przystanku, jestesmy poza miastem. wracamy autostopem do domu.
        nastepny dzien w szkole, jedna z kolezanek opowiada, ze byla z rodzicami na
        placu solnym. nie zdazyli uciec. lali ich woda i uzywali gaz, szczypiacy w
        oczy.

        okres stanu wojennego, u babci, na wsi:
        jest wieczor, babcia i dziadzia ida zwierzeta nakarmic. w tym momencie jest
        wylaczony prad. ida po swieczki. przy swieczkach siedzimy wieczorami w domu u
        babci. jest ponuro i smutno. odczuwam to jak koniec swiata, jakby juz nigdy nie
        mialo byc nastepnego dnia.

        okres stanu wojennego, wroclaw:
        znowu stoimy z mama w kolejkach. tak dlugich, jakich nigdy jeszcze nie
        widzialam. stoimy po: buteleczke smietany. jezeli ja stane sobie osobno, to
        mama moze kupic jedna buteleczke a ja druga. nie mozna wiecej jednej osobie.
        idziemy kupic bluzeczki dla mnie do szkoly, mama zabiera ze soba ksiazeczke
        dziecka, bo bez ksiazeczki nie dostanie tych bluzeczek.
        i jeszcze nie wolno zapomniec kartek na zywnosc (??), bo inaczej nie bedziemy
        mogly zrobic zakupow.

        sierpien 1984, warszawa lotnisko:
        po 3 latach lecimy do TATY! nareszcie!

        sierpien, 1984, juz inny kraj, lotnisko:
        TAM, TAM, za odprawa celnicza stoi tata! macham, placze, biegne...celnicy
        troche zdziwieni, usmiechaja sie...


        przepraszam, za mozliwe bledy, roznego rodzaju...jak wynika z mojego opisu, nie
        wychowalam sie juz w polsce i niestety robie bledy.
        Pozdrawiam

        (to najbardziej wzruszajacy mnie tekst czytany w tym portalu od czasu kiedy go odwiedzam)
        To jest ten odwieczny model od setek lat, polski bohater bleee - teraz sa wyjazdy iluzyjne za kasa, nie oszukujmy sie za chlebem, bylo jeszcze powstanie i maly powstaniec... A dzieci dalej graja przymusowo role bohaterow: wspolnikow, opiekunow,cwaniakow i ch...omik wie jakie jeszcze cyniczni
        im przydziela
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka