Dodaj do ulubionych

Ocena fragmentu

23.02.11, 21:07
Poproszę o komentarze co o tym myślicie. Jestem świadom, że niewiele na podstawie tak krótkiego fragmentu można stwierdzić, ale za wszelkie opinie bardzo dziekuję :)

---

Czasami mam ochotę go połaskotać, a potem chwycić za ten durny łeb i kilka razy nim o ścianę.
Wiejskie baby krzątają się wokół domów, doglądając czy kaczki należycie kwaczą, a gęsi gdaczą. Czasami wyjrzą zza płotu by sprawdzić, czy sąsiadka nie nazbyt folguje swemu mężowi i równo rwie go za łachmany, prowadząc pijanego do domu. Przez łąki i pola sunie delikatny wiatr, szemrząc wśród zbóż. Dzieciaki z wypiekami na twarzy szukają dziury w całym, skradając się tam gdzie nie wolno, podkradając blinca, co matka schowała i wspinając się na drzewa w niedzielnych ciuchach. Letni dzień powoli chyli się ku końcowi, znad stawów wstaje rzadka mgła, młode pasterki zganiają trzodę z pól, a z kominów nieśmiało wzlatuje biały dym. Wiejska sielanka jak z obrazka, przechodzi w gorącą noc jak ze snu dojrzewającego młodzieńca.
Jesteśmy na wzgórzu na skraju lasu. Ern z miną grabarza i zamkniętymi oczami próbuje wyczuć naszą ofiarę, sonduje okolicę bardzo delikatnie i z wyczuciem, inaczej mogłaby nas wykryć. Ja sobie klapłem pod starym dębem i z uwierającym w dupę korzeniem, podgryzam źdźbło trawy. W oknach domostw pod nami powoli zapalają się światła. Często kiedy jestem w trasie i nie muszę siedzieć za kółkiem, przyklejam nos do szyby i patrzę, jak ludzie zasypiają w swoich domach, pomału gasząc światła. Czasami takie chwile mają w sobie więcej magii niż ma i kiedykolwiek posiądzie Ern. I tak jest dobrze, tak powinno być.
Dobrze, że on sam nigdy tego nie przeczyta, bo potoczyłby pianę i bym oberwał.
Jest – szepnął. To nic, że jesteśmy w lesie sami, nie licząc wiewiórek i komarów. Ale Ern i tak szepnie, bo uwielbia konspirę. Naoglądał się za dużo filmów szpiegowskich.
Gdzie? - pytam, normalnie, na przekór.
Krzywi się jak dziewica. Karmię się jego irytacją.
Idzie nad rzekę, chyba chce się wykąpać.
No to idziemy nad rzeczkę w krzaczki, a potem wyskoczymy, zrobisz hokus pokus i do domu, w kimę, bo jutro też ciężki dzień.
Spoglądał chwilę w ciszy przed siebie, mam podejrzenie, że to akurat naleciałość po kilkukrotnym oglądaniu Władcy Pierścieni.
Ona pójdzie z nami.
Nie zabijamy jej? - szczerze się zdziwiłem, od ponad miesiąca fruwaliśmy po całym świecie mordując młode dziewczyny.
Znowu się skrzywił. Jako, że zazwyczaj jest skwaszony to nauczyłem się odróżniać skrzywienie na skrzywieniu. Nasza przyjaźń dziwaczeje.
To ona Paszko, to jej szukaliśmy.
Więc noc już nie moja. Roztrzęsiona, zagubiona baba w domu, jak tu niby zasnąć? Całą noc będę parzył melisę, tłumaczył, trzymał za rękę, nadstawiał ramię do bicia, aż w końcu, mam nadzieję, zaśnie nad ranem, wyczerpana swą rozpaczą.
---
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka