Gość: Silvia
IP: *.9.175.181.ng.pl
12.07.12, 19:02
Właśnie skończyłam Doktorów Segala. Książka zmęczyła mnie, znudziła i ... zdenerwowała. Nie wiem skąd te zachwyty, bo - moim zdaniem - ksiazka była po prostu nudna i rozwlekła jak brazylijska telenowela. A końcówka - naiwna. Poza tym wkurzyło mnie, gdy główny bohater - bez żadnych ceregieli - rozstał się z niby ukochaną dziewczyną po tym, gdy dowiedział się, że ta nie może mieć dzieci. Niby tak ją kochał, a gdy ta mu oznajmiła, że ma problemy zdrowotne i nigdy nie będzie mogła miec dzieci, bez skrupułów pozwolił jej odejść. Jak taki bohater może wzbudzać waszą sympatię? Nie rozumiem też, dlaczego w jednej scenie rodzice adoptowanego czarnoskórego lekarza mówią, że rozpoczął swoje własne życie, ale przecież nigdy nie był tak naprawdę ich, był im "pożyczony". Jestem osobą, która ze względów zdrowotnych nie może mieć dzieci, mam adoptowane dziecko, i nie uważam , iż jest "pożyczone". Oprócz powyższych zarzutów książka po prostu mnie znudziła, ciągnęła się jak flaki z olejem , a bohaterowie byli tak jakos sucho przedstawieni, bez zadnej głębi psychologicznej. Co Wam się w tej ksiażce tak podobało? bo na blogach i forach czytam same "ochy" i "achy"..