Dodaj do ulubionych

Kilka podejść do jednej książki

    • Gość: gamratka_z_łukiem Masłowska - "Wojna..." IP: 217.153.179.* 13.08.04, 08:36
      Nie dam rady przez to przejść, porażająca nędza dobra dla "yntelektualistów" i
      krytyków z przerostem ego.
      Pseudotwórczość pseudoautorki kreowanej na objawienie narodowe.
    • Gość: Małgoś Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.bi.hts / *.hts.com.pl 13.08.04, 08:42
      Nie wiem dlaczego ale "Blaszany bębenek"
      • Gość: nestea Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.crowley.pl 13.08.04, 08:56
        jak byłam mała zjadałam anie z zielonego wzgórza, ale nigdy nie przeszłam poza
        4 tom- miałam "ambiocje" przeczytac wszystkie. I klika razy zaczynałam od nowa-
        od I tomu

        Śniadanie mistrzow- suuuupeeeer, ale czytam od 5 lat i nie moge skonczyc
        biografia Che Guevarry- 2 podejscia. Wszystko fajnie, ciekawe ale zawsze
        trafiala sie jak fajniejsza ksiazka i Che szedl spac

        A najlepsza na sen jest Anna Karenina- naprawde chce ja kiedys przeczytac, ale
        jakos tak...nie moge
        • Gość: figa z makiem Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.dwory.pl / *.dwory.pl 13.08.04, 10:01
          Czarodziejska Góra - kiedyś maż powiedział mi że ją przczytał i bardzo mu się
          podobała wiec się zaparłam choć nie pogłam wyjśc ze ździwienia ze on to
          przeczytał (raczej czyta ksiazki informatyczne)
          No i zaczynałam 1 tom kilka razy...
          tera dałam za wygraną bo się przyznał że on chyba jednak fim oglądał :-)))))
        • Gość: marocaine Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 10:09
          tez czytałam "anię z zielonego wzgórza" i o ile dobrze pamiętam to ominęłam 5
          tom i dalej szło juz ok:)

          pozdrowienia
    • Gość: marocaine eco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 10:06
      no ja "paragraf" czytałam długo (prawie 3 tygodnie!!), ale w sumie jednym
      ciągiem;) i warto było!!

      ale za to "imię róży" umberto eco jest dla mnie poprostu nie do przejścia!!!
      tak jak film był dobry, to książka jest po prostu niestrawna - długie wersety
      po łacinie (nie wszystkie tłumaczone), kilometrowe zdania i wielostronnicowe
      opisy (np. opis biblioteki) sprawiają, że akcja kompletnie zamiera!! zabierałam
      się 3 razy, po czym stwierdziłam, ze do trzech razy sztuka i już więcej nię
      sięgnę po to dzieło!! wolę być niedouczona nioz skatowana;)
      • Gość: ida Dziennik Bridget Jones IP: *.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 13.08.04, 10:12
        Przebrnęłam przez Czarodziejską. Przez Joyce'a. Przez Ulissesa. Cortazara.
        Popioły. Noce i dnie. [...]
        Dziennik Bridget Jones to coś, co przyprawiało mnie o taką irytację, że nie
        byłam w stanie dotrzeć do połowy. Grocholę łyknęłam bez problemu, ba! - z
        wyraźną przyjemnością. Ale Fielding jest żenująca. Rozumiem Grocholę, że nie
        chce być do niej porównywana.
        • Gość: ida Re: Dziennik Bridget Jones IP: *.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 13.08.04, 10:31
          Ups, chyba sama coś takiego zrobiłam. Porównałam :D Mea maxima culpa.
        • Gość: moni402 Re: Dziennik Bridget Jones IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 11:15
          nareszcie ktoś "głośno" wyraził się o "inteligencji" słynnej Bridget, ta
          książka ne jest chyba dla normalnych osób (sorry jeśli kogoś obraziłam);
          przeczytałam obie części będąc pełna podziwu dla gł€poty i prostactwa
          bohaterki; dobrze, że każdy jet inny...
      • Gość: karaluch eco i kurt IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.04, 10:14
        Zabrałem się kiedyś za "Wahadło Foucolta" i odpadłem po 70 kilku stronach - z
        tych samych powodów. Ale moim magnum opus wśród książek nie dod przejścia
        jest "Hokus pokus" K. Vonneguta, co jest tym dziwniejsze, że resztę jego dzieł
        zwyczajnie połknąłem, niektóre po kilka razy.
        • Gość: sista Re: eco i kurt IP: *.crowley.pl 13.08.04, 11:06
          Moim zdaniem Vonnegut miał w życiu dwie fazy; pierwsza kiedy napisał Śniadanie
          mistrzów, Rzeźnie nr 5, Kocią kołyskę, Syreny z Tytana i chyba coś jeszcze, ale
          nie pamiętam, a potem w pewnym momencie kompletnie się wypalił i płodził takie
          gnioty jak Hokus Pokus właśnie, przeczytałam, ale bez żadnej przyjemności,
          natomiast Sinobrodego już nie zmogłam, a szkoda bo świetnym pisarzem kiedyś był.
          Irvinga lubię, zwłaszcza Tłocznię i Jednoroczną wdowę, ale Syna curku za
          cholerę nie mogłam strawić, nie wiedzieć czemu.
          Mam wielką ambicję przeczytania Czarodziejskiej Góry, ale przy pierwszym
          podejściu przeczytałam może 6 stron i język kompletnie mnie odrzucił.
          Powiedzcie czy trzeba być megaintelektualistą żeby to przeczytać? Zaznaczam, że
          swojego czasu czytałam z zachwytam Sartre'a, Camusa, Becketa i Kafkę, więc
          chyba nie jestem stracona dla literatury wysokich lotów i Manna, ale jak go
          strawić? Proszę o radę.
          • Gość: UTa Re: eco i kurt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 13:02
            Sista - a czytałaś wyznania hochsztaplera feliksa krulla? Ta ksiązka jest
            pisana jezykiem lekkim i zabawnym,a jednoczesnie stanowi popis doskonałego
            stylu literackiego manna... polecam w każdym razie na początek. POtem tonio
            kruger! co do moich ksiazek to porażką konczyłam za każdym razem podejscia do
            maxa frisha. nie wiem czemu bo obie jego ksiazki do ktorych sie dobierałam
            zapowiadały sie ciekawie. ale jakoś nie jest mi dane...
            co do paragrafu... tez nie przebrnelam, ale chyba dlatego ze uznałam ze mimo
            całej kultowości jaka otacza tę ksiazke nie jest to proza najwyższych lotów.
            pozdr.
          • jula56 Re: eco i kurt 13.08.04, 14:09
            jedyna rada to pozytywne nastawienie, "Czarodziejska góra" to książka naprawdę
            czarodziejska, bardzo plastyczna i sugestywna no i ciekawa. Mam ją w pamięci,
            myślę o niej czasem, czytam po raz kolejny.
      • Gość: Aga Re: eco IP: *.chello.pl 13.08.04, 10:57
        Ojjj, ja tez mam problemu z 'Imie rozy' I obawiam sie niestety, ze tej ksiazki
        nie strawie. Film byl bardzo ladny:)
        • Gość: benedyktynka Re: eco IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 11:39
          "Imię róży" jest moim zdaniem rewelacyjną książką i ani prez chwilę mnie nie
          zmęczyła, czego niestety nie można już powiedzieć o "Wahadle Foucaulta".
          Podchodziłam do tej książki kilka razy i tylko dzięki silnemu postanowieniu ją
          przeczytałam i na sam koniec strasznie mnie rozczarowała.
    • Gość: Aga Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.chello.pl 13.08.04, 10:49
      Jakis czas temu wpadla mi w rece 'Czekolada". Cudo! Cudo! Cudo! Natomiast dwoch
      innych powiastek tejze autorki J. Harris tj. 'Wino porzeczkowe' i 'Piec
      cwiartek pomaranczy' chyba nie dam rady przeczytac. Moze sprobuje kolejnego
      podejscia za jakis czas:) Ale "czekolada' jest cudownie czekoladowa!
    • Gość: scar Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 10:55
      Biblia
    • Gość: Stuart M Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.rzeczpospolita.pl 13.08.04, 11:05
      Paragrafu i przez rok nie przyczytam, Małego Księcia czytam w 2 godziny. :-)
    • Gość: Alic Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.biblpubl.waw.pl 13.08.04, 14:16
      Pan Wołodyjowski,Potop,Ogniem i mieczem.Prób kilka. Największy sukces 72
      strony. Cóż, sadzę, że ponownie próbowac nie będę.
      V tom Nocy i dni - z dużym bólem (sądzę, że jest po prostu znacznie gorszy).
      Masłowska - mniej więcej do połowy. Reszta przekartkowana.
      Swoją drogą - jeszcze trochę lat i bedę czytywać jedynie: biografie, pamiętniki
      i listy
      • Gość: basia Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 16:29
        Trylogia. Krzyżacy. Kilka podejść - nawet dla przyzwoitości nie mogłam.
        A "Noce i Dnie" Dąbrowskiej z przyjemnością przeczytałam jako lekturę w szkole
        (to bardzo odległe czasy). Uwielbiam biografie.
    • Gość: Allegra Re: Kilka podejść do jednej książki IP: 195.245.213.* 13.08.04, 14:48
      "Wojna polsko-ruska.." - próbowałam już 4 razy i udało mi się dobrnąć do
      aresztowania głównego bohatera oraz jego spotkania z Masłoską (oryg. pis.) na
      komisariacie... dalej za chińskiego boga nie dałam rady!
    • Gość: BlueBerry Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 16:29
      Ullisses. mimo najszczerszych checi. proby byly dwie - pierwszy raz poleglam po
      1/3, za drugim razem w okolicach polowy.
      i pomyslec ze mam za soba biblie, sienkiewicza, zeromskiego, manna, prousta i w
      ogole wiekszosc wymienionych tutaj pozycji (oprocz maslowskiej - jej nie
      czytalam swiadomie).
      • Gość: padme Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.dolsat.pl / *.dolsat.pl 13.08.04, 16:58
        Ja też nie mogłam przebrnąć przez Ulissesa.
        Niestrawny był dla mnie również Peter Handke - "Kaspar" i "Die Stunde der
        wahren Empfindung". Obie te książki "zmęczyłam" pod przymusem, ponieważ były to
        lektury na ćwiczenia.
        "Doktor Faustus" natomiast jest moim zdaniem rewelacyjną książką.
    • Gość: korek Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 16:57
      Czarodziejska Góra - no ni cholery nie mogę tej cegły zmóc
      od paru lat co roku podchodzę i nic, doszedłem gdzieś do setnej strony
      A Budenbroków w dwa wieczory zaliczyłem - bardzo mi się podobało
    • Gość: hanai Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 17:44
      Ja nie moge przebrnąć przez "Imię Róży"-trzy razy próbowałam(za trzecim
      dotarłam nawet do 150 strony...)-wymiękam przy tych filozoficzno-teologiczno-
      moralnych rozważaniach. A!I jeszcze "Świat Zofii" ciężko wchodził,ale w końcu
      przebrnęłam(trochę po łebkach czytająć fragmenty z historią filozofii co
      prawda...)-nawet warto było.ale tylko na jeden raz;)
      • Gość: Czytelnik Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 18:57
        Elemętaż
        • Gość: Czytelnik Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 19:02
          Gość portalu: Czytelnik napisał(a):

          > Elemętaż

          No dobra, serio to "Summa technologiae" i "Dialogi" Lema. Już po kilku stronach
          dało się odczuć, że to nie Bajki Robotów. A miałem plan, żeby przeczytać
          wszystko co napisał.
        • Gość: anonim Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 23:51
          ile razy siupnąłeś?
      • Gość: Kryske Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.telia.com 13.08.04, 21:56
        Wlasciwie to nie jedna ksiazka a siedem tomow. W poszukiwaniu straconego czasu
        Prousta, stanelam po 1,5 tomu. Nie moge sie zabrac za reszte, chociaz w sumie
        milo sie czyta.
    • ebak A jednak Paragraf... 13.08.04, 20:42
      'Paragraf 22' Hellera - 3 podejścia i to juz chyba koniec,
      'Rozmowa w katedrze' Llosy - 3 podejścia i to na pewno koniec,
      'Zamek' Kafki - 2 podejścia i to jeszcze nie koniec,
      'Wariacje na najniższej strunie' Fuksa - 2 podejścia - lubię Fuksa ale to już
      koniec,
      'Traktat o Bogu' św.Tomasza - chyba z 5 podejść i to na pewno nie koniec,
      'Tajfun' Conrada - 3 podejścia i wstyd bo to ma chyba z pięćdziesięt stron -
      przy okazji rada dla wszystkich smakujacych naszego Korzeniowskiego - tylko na
      raz, nie wolno odkładać książki, czytając 'Jądro ciemności' wiedziałem, że
      jeśli odłożę ją choćby na pół godziny to koniec,
      'Jedyne wyjście' Stasia-Ignasia - 2 podejścia i definitywny koniec,
      'Lęk' Kępińskiego - 3 podejścia (chyba) i chciałbym żeby to nie był koniec,
      'Sklepy cynamonowe' Schulza - 2 podejścia i nie widzę szans.
      A swoja drogą ciekawa sprawa z tym Paragrafem, może by się ktoś pokusił o
      diagnozę zjawiska...
      • Gość: Kryske Re: A jednak Paragraf... IP: *.telia.com 13.08.04, 21:59
        Faktycznie ciekawe z Paragrafem. Ja tez robilam podejscie. W/g mojego syna
        wystarczy przeczytac jedna czesc, a potem wszystko sie powtarza. Na glebsze
        wyjasnienie sie nie pokusze, bo przeciez w koncu nie przeczytalam.
    • Gość: pablosz Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.ols.vectranet.pl / 213.76.143.* 13.08.04, 21:34
      Zbójecki gościniec Brzezińskiej. Ja próbowałem i odpadam po 3 rozdziale. Żona
      próbowała i kończy na czwartym. Nie mamy zielonego pojęcia o co tam w ogóle
      chodzi. Więcej prób nie będzie...
      • Gość: olga Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.int.pl 08.10.04, 22:01
        "Kubuś Fatalista". Nawet nie wiem czemu.
        Polecam bibliotekę muzyczną -książki na kasetach (w sumie dla głuchoniemych,
        ale nie tylko) czytane przez lektorów, często świetnych aktorów (doceniłam
        nielubianego do tej pory Leszka Teleszyńskiego)to dla mnie odkrycie -od pary
        lat w ten sposób pochłaniam książki. Walkman na uszach i mogę "czytać" wszędzie
        i w każdej sytuacji. To czasem pomaga przebrnąć przez książkę, która nie chce
        poddać się :D czytaniu. Niech zgłosi się ten, kto to praktykuje.
        P.S. Mają dużo nowości!
    • Gość: titli Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 22:11
      niestety, moją zmorą jest.. Sienkiewicz :)
      a konkretnie - Krzyżacy, których mimo oceny celującej w podstawówce nie
      przeczytałam.. :P
      podejść było 5 - to chyba była 6 czy 7 klasa.. w liceum - kolejne dwa
      podejścia.. zasypiam po 15 stronach.. i nic na to nie poradzę :)
    • Gość: Nika Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.chello.pl 13.08.04, 22:58
      Przyznaję się.. nie jestem w stanie przeczytać więcej niż pół pierwszej
      strony "świętej literackiej krowy" czyli Pana Tadeusza. Ba, mimo, że naprawdę
      dużo czytam, większość lektur, typu Nad Niemnem, cały Żeromski..itp. ( za
      wyjątkiem Lalki i Faraona - Prusa)wywoływały u mnie objawy przypomninające
      narkolepsję : zaczynam czytać, zaczynam spać. Nie mogłam przebnąć równiez przez
      Briget Jones, był to dla mnie totalny bełkot. Parę razy przymierzałam się do
      Conrada - i po angielsku, i po polsku - nie mogę, po prostu nie mogę. Od paru
      lat "przymierzam się" do Stendhala, oraz do osławionych Szatańskich wersetów -
      zatrzymuję się ok. 25 strony.
      Za to Paragraf 22 przeczytałam za jednym zamachem.
      • Gość: Woda Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 23:15
        To jeszcze dorzucę:
        Paragraf 22 rzuciłam po ok. 30 stronach, ale film też mnie niezbyt kręcił.
        Nawet się specjalnie tym nie przejmuję :)). Umberto Eco, te sławniejsze
        przeczytałam jednym tchem, ale Wyspie Dnia Poprzedniego nie dałam rady pomimo
        przeczytania 1/2 stron...Innego autora (Wharton) Ptasiek był bardzo Ok,
        Spóźnieni kochankowie - ulubiona ksiażka, a inne - nie mogę przebrnąć przez
        pierwsze strony, rzuciłam w ten sposób "Tatę" a innych zarzuconych nie
        pamiętam, bo na szczęście juz byłam ostrożna z kupowaniem, i tylko wypożyczałam.

        Kiedyś jako nastolatka byłam na strasznie nudnych wczasach pod gruszą z
        rodziną, zero nastolatkowych atrakcji, pamiętam że wtedy z dokładnością do dat
        na końcu strony czytałam całą Rzeczpospolitą i Wyborczą, nawet wiadomości
        sportowe brrr, i było względnie interesująco. Potem juz nigdy w życiu nie
        obczytałam w takiej pełni żadnej gazety. Myślę też że z braku innych książek
        pewnie wzięłabym sie i za te porzucone, ale sytuacja ta na szczęście jest
        jedynie w sferze fikcji - jak na razie.
      • Gość: beta Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.man.bydgoszcz.pl 13.08.04, 23:21
        beletrystyczny Eco.
        • Gość: Chlopiec z gitara Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 01:08
          Pan Tadeusz - glownym problemem okazala sie... bariera jezykowa ;)
          no bo co to jest ten swierzop, dziecielina, te slynne kutasy etc.?
          • Gość: Chłopiec z gitarą Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 01:11
            do tych kutasow to nawet nie zdazylem doczytac... ale slyszalem od paru osob,
            ze jest tam o tym wzmianka :)
          • shea_butter Re: Kilka podejść do jednej książki 07.10.04, 17:50
            A ja nie moglam sie zmusic do "Sagi rodu Forsythow". Dopiero za trzecim razem
            sie udalo...
    • Gość: lepetitprince Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.chello.pl 14.08.04, 12:31
      Mały Książe i Paragraf są naprawdę w porządku. Natomiast nie przebrnełam nigdy
      przez Sienkiewicza i Władcę Pierścieni. Co do pisarzy iberoamerykańskich
      połykam w chwilę, szczególnie Borgesa i Marqueza. Cenie też bardzo wysoko Eco,
      chociaż mam zawsze żal do wydawcy (nowe wydania są estetyczne, ale nie można
      ich czytac w autobusach), że nie tłumaczy wszystkich zwrotów obcojezycznych.
      A Czarodziejska Góra jest naprawdę czarodziejska, chociaż też myślałam, że nie
      przebrnę zmusił mnie do tego termin w bibliotece i potem tak się rozsmakowałam,
      że przeczytałam w dwie noce drugi tom. Obecnie polecam Somoze - Hiszpan z
      zawodu psychiatra.
      P.S. Eco "naukowy" oraz Zapiski ale też nie wszystkie
      • Gość: ewazu Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.04, 20:13
        porażki;ZBRODNIA I KARA PARAGRAF 22 PODE SŁOŃCEM SZATANA DON KICHOT NIE
        BOSKA KOMEDIA
        sukcesy: NAD NIEMNEM 6razy LALKA 5 razy WOJNA I POKÓJ 4 razy PAN TADEUSZ ile
        razy jest smutno
    • Gość: m. Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.04, 22:00
      ulisses joyce`a
      gdybym miala wybrac książkę, którą miałabym zabrać na bezludną wyspę to byłby
      własnie Ulisses... Każde zdanie u Joyce`a ma tysiąc znaczeń, dlatego czytałam
      ją tak długo, ze porzucilam.. :)
    • Gość: anett Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 19:32
      mimo kilku podjesc i prob, nie moge nigdy doczytac do konca "milosci w czasach
      zarazy" g.g. marqueza...
      • Gość: Milka Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.polsl.pl 23.08.04, 13:38
        Niemozliwe! Przeciez to arcydzieło. Czytałam z zapartym tchem.
    • Gość: CZYTACZ WEISER DAWIDEK - ZA CHOLERĘ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 21:14
      Nie mogę tego badziewia zmęczyć. Pomożecie???
    • Gość: czytanka Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.crowley.pl 19.08.04, 17:08
      Z opóźnieniem ,ale musze dołączyć do tego klubu.Jak Wam sie czytało "Blaszany
      bębenek"? Bo mi fatalnie . Doszłam do (chyba )40 strony i dalej ani rusz ,a
      powinnam ,niby literatura mojej "małej ojczyzny".
      • Gość: Zuza Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 19:44
        Kiedyś "pożerałam" książki i mama musiała zawsze sprawdzać czy jakiejś latarki
        pod kołdrą nie chowam;)Oj były to czasy, były. Wszystko, co mi w ręce wpadło,
        musiałam skończyć, choćby nie wiem co;) Teraz, czasu na czytanie mniej i z tego
        też powodu kolejna (chyba już trzecia) próba przeczytania "Domu na Sekwanie"
        Whartona, okazuje się być ostatnią....Nie dam rady... Choć inne książki tego
        autora, tak jak za czasów dzieciństwa musiałam skończyć przed zaśnięciem.
        Męczyłam się jeszcze strasznie ze "Światem Zofii", ale udało mi się przebrnąć;)
        Masłowskiej też nie moge skończyć i jestem, tak, mogę powiedzieć to głośno, w
        gronie jej przeciwników. Strasznie napisana, a ja przecież jestem z tego jej
        pokolenia...
        Często za to lubię powracać do niezbyt znanej książki "Spadkobierczyni
        poszukiwana". Autora nie pamiętam, a książka znowu u kogoś - jakoś każdemu się
        podoba...
    • Gość: Lagnis Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.chello.pl 07.10.04, 19:42
      Paragraf 22 - nie podobał mi się, choc podchodziłem dwa razy i nie przeczytałem.
      • Gość: lagnis Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.chello.pl 07.10.04, 19:47
        "Paragraf 22" - nie podobał mi się, dwa podejscia i za kazdym razem
        przegrywałem.
        "Władca Pierścieni" - jestem wielkim fanem fantasy, ale Tolkien kompletnie mi
        się nie podoba, zmęczyłem pierwszy tom tylko.
    • volha Re: Kilka podejść do jednej książki 07.10.04, 23:44
      Na sumieniu mam "Pana Tadeusza" - mimo wielokrotnych prób nigdy nie udało mi
      się przeczytać tej książki (co ciekawe, filmu też nie byłam w stanie obejrzeć
      do końca).
    • mctiggle Re: Kilka podejść do jednej książki 08.10.04, 11:27
      Z Paragrafem 22 to jest tak, że albo Cię zachwyca od początku, albo nigdy się
      do niego nie przekonasz. Ja czytałem go kilka razy, dla samej przyjemności
      obcowania z tymi dialogami i pokręconą narracją. Muszę jednak przyznać że przy
      pierwszym czytaniu byłem chyba niezbyt dojrzały do niej (I klasa liceum).
      Wyłapywałem tam tylko głównie absurdalny humor. Z każdą kolejną lekturą ksiązka
      ta stawała się jednak coraz smutniejsza i radosny rechot zastępował śmiech
      przez łzy. Ale bez dwóch zdań; jest to książka, która wywarła na mnie
      największe wrażenie.
      Co do tematu wątku zaś, oto moje typy;
      - Lalka -nigdy nie lubiłem lektur,
      - Zbójecki Gościniec (pojawił się tu już)-zbyt nieprzystępne,
      - Pogrzeb Czarownicy - cała akcja do rozmowy, rozmowy, rozmowy, rozmowy...
    • Gość: Scribs Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 12:22
      Paragraf 22, o ile pamiętam dość trudno mi się czytało. Ale przeczytałem, tylko
      raz. Natomiast pamiętam, kiedy mialem 17 lat i wziąłem się za "Wojnę i Pokój",
      na wakacjach, to strasznie się męczylem, i w końcu niedoczytałem, choć zostalo
      już niewiele. Tą resztę przeczytałem, bodajże dwa lata póżniej. Natomiast,
      ostatnio, tzn. kilka miesięcy temu, gdzieś w połowie zostawiłem "Henry i June"
      Anais Nin. Trudna, przynajmniej dla mnie, jest to lektura.
      Oprocz "Wojny i Pokój", miałem klopoty z "Ptaśkiem" Whartona, "Nienasyceniem"
      Witkacego (do tej książki chcialbym wrocić jeszcze), "Wladcą pierścieni"
      Tolkiena, no ale, przynajmniej, udalo mi się dotrwać do końca.

    • amused.to.death Re: Kilka podejść do jednej książki 08.10.04, 21:48
      Pan Tadeusz - chyba najwięcej prób (jakieś 10), wciąż mi się nie udało.
      Ulisses - próbuję od 5 lat
      Władca Pierścieni - 4 próby. Czwarta udana, nawet bardzo, bo nie mogłam się od książki oderwać.
      Czarodziejska góra - prób wiele, ale udało mi się przeczytać w ciągu jakiś 4 wakacji.
      Alchemik (Paulo Coehlo) - kilka razy próbowałam, ale po kilku stronach wkurzał mnie moralizatorski ton.
      • Gość: olga Re: Kilka podejść do jednej książki IP: *.int.pl 08.10.04, 22:03
        Ja mam sposób:
        Polecam bibliotekę muzyczną -książki na kasetach (w sumie dla głuchoniemych,
        ale nie tylko) czytane przez lektorów, często świetnych aktorów (doceniłam
        nielubianego do tej pory Leszka Teleszyńskiego)to dla mnie odkrycie -od pary
        lat w ten sposób pochłaniam książki. Walkman na uszach i mogę "czytać" wszędzie
        i w każdej sytuacji. To czasem pomaga przebrnąć przez książkę, która nie chce
        poddać się :D czytaniu. Niech zgłosi się ten, kto to praktykuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka