Gość: brnXB
IP: *.adsl.inetia.pl
06.09.15, 23:34
Do Polski przez granicę przedziera się imigrantka o imieniu Amal. Dzięki nietuzinkowej zaradności trafia do jakiegoś miasteczka (10-40 tyś. mieszkańców, 6 kościołów, 12 aptek, 3 centra handlowe, 12 sklepów alkohole 24h, zero teatrów, 1 biblioteka), dzięki anomalii środowiskowej (tzw. dobra postać), dostaje wikt i opierunek u Tereski (emerytka, potomstwo na emigracji w UK). Tereska początkowo jest zadowolona z siebie (cytaty z Biblii) jednak po krótkim czasie zaczyna furczeć (konflikt) z powodu ciężaru materialnego (perspektywa makro: poziom życia w Polsce). Naciska by Amal skuteczniej szukała pracy a póki co zgłosiła się o zasiłek dla bezrobotnych.
Jakimś cudem (literackie zbiegi okoliczności) Amal uzyskuje zasiłek, lecz jest on w Polsce tak umiarkowanie wysoki, że zamiast przytyć na socjalu to chudzinka niknie w oczach. Postanawia jednak wyjść do ludzi, bo usłyszała, że bez znajomości dobrej pracy nie złapie. Traf chciał, że wyszła na miasto późnym wieczorem (22:47) do tego w burce. Napotyka pierwszą grupę osób wesoło coś śpiewających (która drużyna piłkarska jest kur...), młodzi tubylcy zatrzymują Amal zgłaszając zastrzeżenia, że prawdopodobnie jest terrorystką (takie jak ona widzieli w telewizji w relacjach z zamachów), chcąc anihilować zagrożenie podejmują kroki prewencyjne: miażdżą jej nos. Amal kieruje się do najbliższego szpitala, tam jednak okazuje się, że to szpital a nie posterunek pogotowia, i musi udać się kilka ulic dalej. Po drodze napotyka mężczyznę, który jest autentycznie zdumiony tym, że jakaś kobieta ma odwagę sama spacerować w nocy po tych ciemnych uliczkach, dawno czegoś tak dziwnego nie widział w swoim kraju, na dodatek sama z portfelem w kieszeni. Wreszcie Amal dociera na posterunek pogotowia, nie ma już portfela, brak dokumentów utrudnia dostęp do pomocy medycznej, okazuje się jednak, że uszkodzenie jest tak znaczne, że wymaga interwencji chirurgicznej, a tą można uzyskać dopiero po kilku miesiącach (perspektywa makro: najdłuższe kolejki do specjalistów w UE).
Wreszcie Amal zaczyna układać sobie życie (motyw psychologicznej iluzji, wzrost elementów mrocznych), jest pośmiewiskiem (koncepcja mimesis Rene Girarda), nie udaje się jej nawiązać przyjaźni (bariera językowa: Amal włada angielskim, koleżanki z fabryki ciastek nie). Amal marzy o bliższej relacji z Bogdanem, dyrektorem fabryki (nawiązanie: Wszystko dla Pań E.Zoli), lecz początkowo Boguś jej nie zauważa, gdyż jedyne co go interesuje to obniżanie kosztów produkcji przy wzroście wydajności (apologia gospodarki wolnorynkowej). Boguś mówi swoim pracownicom, że każdy człowiek może być kim chce, każdy może odnieść sukces niezależnie od tego skąd pochodzi itp. (tu cytaty z jakiegoś ścierwa od coachów rozwoju osobistego), dlatego powinny się bardziej przykładać do pracy, zresztą na ich miejsce czeka tuzin innych (opis bezrobocia w gminie i powiecie).
Amal udręczona, sponiewierana (częstsze spotkania z autochtonami mającymi zastrzeżenia do jej okrycia głowy), wreszcie zamiast dokonać konwersji na katolicyzm (motyw: asymilacja) wpada w sidła mizantropii (cytaty z Ciorana). Nie chce przyjąć nowej religii bo przeraziły ją słowa Jana Pawła II które przeczytała jej Tereska, te że tylko Chrystus umożliwia drogę do raju (Pamieć i tożsamość). Amal drastycznie rozczarowana i emocjonalnie zniszczona nowym krajem i tym co jej zaoferował postanawia dokonać ZŁA na skalę masową (motyw z psychologii akademickiej: zarzuty o terroryzm -> samospełniające się proroctwo), szukając inspiracji w historii kraju autochtonów odkrywa, że byli przez lata truci dodatkiem do produktów spożywczych a po wypłynięciu afery na powierzchnie jedzenie nie zostało wycofane a jego producenci nie zostali ukarani.
W korytarzu obok ubikacji dopada Bogusława i oznajmia, że znalazła nowego dostawcę soli dla frykasów produkowanych przez jego fabrykę. Cena jest podejrzanie niska jak za tonę, Boguś rozwiewa jednak swoje wątpliwości wizją zysków i nowego zegarka. Odtąd tiry, nocami regularnie zasilają zakład w zasoby soli przemysłowej. Bogusław będąc pod wrażeniem zaradności nowej pracownicy wpada w jej sidła, i wspólnie trują cały kraj, a nawet eksportują: PKB rośnie.
Przesłanie końcowe - Polska powinna przyjmować tylko tych imigrantów którzy są:
1) kobietami lub dziećmi
2) zaradni na rynku pracy