Dodaj do ulubionych

GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika?

IP: 192.168.0.* 15.04.02, 12:16
Obserwuj wątek
    • Gość: Ginny Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: 80.48.102.* 15.04.02, 14:12
      Ano, czytam. Tzn. czytałam "Nigdy w życiu". Miłe. Co wynika? A czy coś musi? Po
      prostu miły relaksik-nieźle napisane, dowcipne, pogodne i tyle.
      • maretina nie lubie kiedy ktos nie ma wlasnych pomyslow 28.04.02, 11:14
        usilowalam przweczytac ksiazke Grocholi. ale zniechecilam sie szybko, po
        pierwszych stronach. moze nie sama trescia, ile faktem, ze nie lubie, kiedy
        ktos podlapuje pomysly innych. polska brigit jones... a gdzie wlasne pomysly na
        pisanie?!to tak jak podrobki typu: tic-tak... wiadomo co to jest prawda? ale sa
        tez zic-zac... poskie, po co wymyslac cos nowego? jak to wiadomo, ze sie
        sprzeda na fali sukcesu tic-tacow, inne przyklady to: adidas -adidos :)
        baton "pawelek"-gawelek
        maretina
        • czarodziejka Re: nie lubie kiedy -- do maretiny 28.04.02, 20:33
          maretina napisał(a):
          > nie lubie, kiedy ktos podlapuje pomysly innych. polska brigit jones...
          > a gdzie wlasne pomysly na pisanie?!

          moim zdaniem ksiazki grocholi sa kompletnie inne od ksiazek fielding
        • Gość: Iza Re: nie lubie kiedy ktos nie ma wlasnych pomyslow IP: 212.160.239.* 29.04.02, 13:57
          Masz zupełną rację. Przecyztałam kiedys "Nigdy w życiu" i miałam wrażenie jakby
          autorka na siłę próbowała stworzyć śmieszną książkę.Ale mimo wszystko denerwuje
          mnie ta nagonka na Panią Grocholę. Niech sobie ludzie czytają jak im się
          podoba. Dobrze, ze w ogóle czytają.
    • czarodziejka Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 16.04.02, 00:34
      czytalam dwie z cyklu "zaby i anioly" (czy tez "anioly i zaby" ;oP )
      dobrze sie bawilam ;o)


      • Gość: Anka Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.02, 01:19
        I o to chodzi! Nie co dzień mam chęć na Gombrowicza.
        • czarodziejka Re: GROCHOLA - czytacie 16.04.02, 16:36
          Anka napisał(a):
          > I o to chodzi! Nie co dzień mam chęć na Gombrowicza.

          no jasne! ;o)
          z tego samego powodu (zeby sie dobrze bawic) czytam np. chmielewska i
          musierowiczowa ;o)

          • veronique11 Re: GROCHOLA - czytacie 17.04.02, 12:45
            Mnie się bardzo podobają jej książki . Czytaliście " podanie o miłość ?"
            Zupełnie w innym stylu ... byłam oczarowana .
            Kiedyś na jakiejs wyprzedaży ( wszystkie najfajniesze ksiązki kupuję
            " przypadkiem" ) kupiłam opowiadania Kazimierza Orłosia ( podobno tata pana z
            telewizji).
            Właśnie w klimacie " podania o miłość " , taki zbiór opowiadań ,
            nostalgicznych , czasami dziwacznych , tytuł " ostatnie wrota w las" albo cos w
            tym stylu ...
            • Gość: Anka Re: GROCHOLA - czytacie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.02, 02:20
              I dlatego Grochola to miły czas na odmózdżenie, na ten pęd albo skrajności. Jak
              już czytać to klasyków?????? Nie zawsze. Zresztą ona tego nie ukrywa. Ma być
              miło, śmiesznie i relaks. I jest. I za to ją cenię.
              Pozdrawiam jej wielbicielki.
    • 013y Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 19.04.02, 07:38
      Nic niestety nie wynika z czytania książek Grocholi.Pretensjanalne ble.ble,ble
      • veronique11 Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 19.04.02, 10:39
        Co znaczy dla Ciebie " pretensjonalność ?
        Bo dla mnie Twoja opinia jest właśnie takim ble, ble , ble...
        • 013y Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 19.04.02, 11:43
          Pretensjonalny - roszczący sobie pretensje (np.do bycia dobrą książką ,
          literaturą, do pozostania w pamięci czytelników , do przetrwania w pamięci
          kilka lat itd itp.) Pytanie było jasne "co z tego wynika"(z czytania książek
          Grocholi).Otóż nic-i nie jest to tylko moje zdanie(patrz post Ginny-"a musi coś
          wynikać").Jest to oczywiście moje zdanie , a nie chodzi o to,aby wszystkie
          wypowiedzi były entuzjastyczne.
          Namnożyło nam się ostatnio tych "polskich Bridget Jones"ale są nieporównywalnie
          gorsze od oryginału, bo:
          1.oryginał był dowcipny
          2.przedstawiał problem kłopotów kobiety z własną tożsamością w sposób nowy
          3.można coś takiego napisać tylko raz-następne będą nudne
          Wszyscy możemy pisać pamiętniki,spisywać refleksje,ale to nie znaczy , że od
          razu jest literatura lub że warto to upowszechniać .O niejakiej Deotymie mało
          kto pamięta ,a książki np.Urbanowskiej("Księżniczka") zwyczjnie trącą
          myszką .Zgadzam się jednak , że nie ze wszystkiego musi coś wynikać .Wszak
          czytelnicy są różni-jedni sięgają po książkę w celu szybkiego czy krótkiego
          oderwania się od codzienności , dla innych czytanie to cel sam w sobie i tu
          podejście jest bardziej krytyczne.Z gustami się nie dyskutuje - to nie jest
          złośliwość tylko poważne stwierdzenie.





          • veronique11 Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 19.04.02, 12:35
            Jasne że każdy ma "swój gust "
            Ale z Twojej wypowiedzi wynika , że poddajesz krytyce rzecz , którą znasz
            jedynie ze streszczenia ...
            Po pierwsze , jej książki nie mają formy pamiętnika
            Po drugie , " Nigdy w życiu " powstała o wiele wcześniej niż okrzyczane już "
            pamiętniki B.J."
            Ja czytałam wszystkie książki Grocholi , żadna nie przypomina zupełnie
            " pamiętników B.J." zwłaszcza " Podanie o miłość " - Totalne przeciwnieństwo ,
            opowiadania mają specyficzny nastrój , daleki od " lekkiego humoru " B.J.
            raczej skłaniają do refleksji ...
            Krytyka jest zawsze cenna jeśli , krytyk zna twórczość i ma jakieś konkretne
            argumenty , z którymi się można zgadzać lub nie .
            Moim zdaniem , Ty chyba raczej nie masz ..
            • 013y Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 22.04.02, 12:08
              Użycie wyrażenia pamiętnik było dość niefortunne , jako pewien skrót myślowy-
              mam na myśli formę wypowiedzi, sposób zapisu i treść –jest to wyłącznie rejestr
              codziennych banalnych czynności .Używam tego określenia pod wpływem świeżej
              lektury fragmentów dostępnych w internecie ( onet-polityka-czytelnia ) . Nie
              twierdzę , że znam dogłębnie wszystkie książki Grocholi ale tak to już jest ,
              autor musi czytelnika zainteresować aby ten sięgnął po jego wszystkie książki .
              Co do krytyki – to nie jest forum krytyczno-literackie , tylko opinie
              przeciętnych czytelników. Nie będę wyważać otwartych drzwi –
              zacytuję opinię pod którą się podpisuję , a która najlepiej zilustruje mój
              stosunek do autorki :
              „Bohaterka: sympatyczna, rozgadana, zatroskana o los dzieci, zagubiona w
              chaosie domowych obowiązków, wyczekująca na księcia z bajki, którym, a jakże,
              okazuje się jej życiowy partner – jest tak naiwna w swoim pragnieniu przeżycia
              wielkiej romantycznej miłości, że aż trudno odmówić jej atrakcyjności.
              Wszystko, co prócz tego nie kojarzy się z przyziemnymi sprawami pochłaniającymi
              energię matki i żony, zostaje z prozy usunięte. Dzięki temu przed czytającymi
              otwiera się bezgraniczna przestrzeń infantylizmu, która wciąga niczym wir
              morski. O wartościach artystycznych prozy Grocholi nie warto dyskutować, bo
              wyglądałoby to tak, jakby odcinek telenoweli porównywać z Bergmanem.
              Judytę, trzydziestoparoletnią bohaterkę „Nigdy w życiu!” i „Serca na temblaku”
              życzliwi chętnie nazywają polską Bridget Jones, co moim zdaniem jest lekkim
              nieporozumieniem. Nie ujmując niczego rodzimej pisarce, poczciwą inteligencję
              jej bohaterki trudno porównywać z wyrafinowaną, wyzwoloną, zdystansowaną wobec
              siebie i świata postawą młodej Brytyjki. Paplaninę Judyty trudno zaś porównywać
              do błyskotliwych, autoironicznych obserwacji bohaterki Helen Fielding. ”
              Porównanie do BJ wykreowały media-była taka akcja „szukamy polskiej BJ” i
              nazwisko Grocholi często się w niej pojawiało. Opowiadania nie są mi znane ale
              treść tego co udało mi się przeczytać zredukowane do rejestru codziennych
              czynności i najprostszego zapisu zdarzeń odstręczają od reszty .Chyba jest to
              wpływ jej długoletniej pracy w rubryce „Odpowiedzi na listy czytelników”.
              Trochę tolerancji dla cudzych gustów drodzy oponenci! A może odezwie się
              wreszcie ktoś kto nie jest Grocholą zachwycony?



            • Gość: ewa Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 24.04.02, 14:01
              zwracam uwagę, ze to sam wydawca promował "Nigdy w życiu" pod hasłem "Polska
              Bridget Jones". Sam, przez nikogo nieprzymuszany, nalepił jej tę etykietkę. a
              teraz się odżegnuje. to mnie brzydzi do Grocholi - po wykorzystaniu superchwytu
              promocyjnego (bo to ten właśnie chwyt zapewnił im sprzedaż), aspirują do rangi
              Czegoś Lepszego (wystarczy poczytać zapisy czatów albo wywiady z Grocholą).
              Owszem, to jest pretensjonalne.
              • 013y Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 26.04.02, 07:47
                To żałosne ,ze stosuje sie takie chwyty promocyjne,bo te dwie książki
                prezentują zupełne przeciwne postawy kobiece (mówiąc oczywiście w
                uproszczeniu).Bridget mówi"ja chcę mężczyzny-nie umiem gotować, nie znam zbyt
                dobrze połozenia państw w Europie,ale to nie jest dla mnie
                problemem,najważniejszza jestem JA i to czego pragnę" .Bohaterka Grocholi
                mówi"robię schab ze śliwkami,robię pranie"itp.Posłużenie się takim hasłem
                promocyjnym to już nie nadużycie , ale świadome wprowadzenie potencjalnych
                czytelników w błąd. Stąd pewnie to hasło w mediach "szukamy polskiej BJ".
                Dzięki za wsparcie w dyskusji.
                • zdzicha chwyty promocyjne 30.05.02, 22:41
                  A na Chmielewską mówi sie polska Agata Christie. No i co z tego? Czy to
                  umniejsza jej talent i dorobek pisarski? A tez tworzy fikcję literacką na bazie
                  własnych przeżyć, dodając do tego wątki kryminalne.
                  Każdy może napisać pamiętnik i wydać go drukiem. Od marketingu zalezy, czy się
                  sprzeda, ale od autora, czy będzie interesujący.

                  zdrv
                  zdzicha
          • Gość: vincenta Akurat orginalna Bridget byla zalosna IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.06.02, 18:14
            013y napisał(a):

            > Namnożyło nam się ostatnio tych "polskich Bridget Jones"ale są nieporównywalnie
            >
            > gorsze od oryginału, bo:
            > 1.oryginał był dowcipny


            Według mnie akurat Brigid wcale nie byla dowcipną, tylko zalosną kobietą, ktora
            nie radzila sobie z wlasnymi slabosciami (alkohol, wieczna walka z nadwaga i
            papieros w zebach, i ani razu nie powiedziala nic blyskotliwie zabawnego.

            > ..Zgadzam się jednak , że nie ze wszystkiego musi coś wynikać .Wszak
            > czytelnicy są różni-jedni sięgają po książkę w celu szybkiego czy krótkiego
            > oderwania się od codzienności , dla innych czytanie to cel sam w sobie i tu
            > podejście jest bardziej krytyczne.Z gustami się nie dyskutuje - to nie jest
            > złośliwość tylko poważne stwierdzenie.

            Tez sie zgadzam, ze z ksiazek nie musi nic wynikac, czasem czyta sie dla samej
            sztuki czytania, dla zrelaksowania sie, oderwania od codziennej bieganiny.
            Jelsi moglabym cos polecic z seri Jones (tylko naprawde zabawne :)), to
            przeczytajcie sobie " Cel matrymonialny". Niestety nie pamietam autorki

            Pozdrawiam vincenta
      • aja7 Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 23.04.02, 20:41
        013y napisał(a):

        > Nic niestety nie wynika z czytania książek Grocholi.Pretensjanalne ble.ble,ble

        Można sobie teoretyzować i snobistycznie kręcić nosem, do momentu aż nie
        dotkniemy tego sami. Czytając "Nigdy w życiu" myślałam, że to śmiszna
        opowiastka. Nagle mój facet zachował się jak "ten od Joli" i dopiero wtedy
        zrozumiałam, że w książkach Grocholi coś jest! "Serce na temblaku" trochę
        pomogło i czekam na więcej. Wiem, że Grochola pisze dla mnie i żadna egzaltowana
        Bridget Jones się do niej nie umywa!!!
    • wierna1 Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 22.04.02, 10:29
      0 13 zaprezentowała znaną już w tyk kraju postawę: "Cudze chwalicie - swego nie
      znacie".
      Zresztą zachłyśnięcie się zachodem i negowanie wszystkiego, co swojskie to
      coraz częstsza postawa. Takie nam wyrosło pokolenie! Nawet mój 12-letni syn
      wychowuje się na książkach obcych pisarzy. Przeczytał już trylogię Tolkena
      i "Harrego Pottera". Do lektur zadanych w szkole podchodzi, jak do jeża. Ale
      jak już przeczyta (bo musi) to stwierdza, że książka była fajna.
      I tak to jest z rodzimymi pisarzami. Z góry książka będzie drętwa, a pomysł
      zerżnięt od pisarza zachodniego.
      Dla mnie Grochola to kwintesencja polskości, współczesnej kobiety. Czytając ją,
      wiem w jakim świecie przebywam i rozumiem to, co czytam.
      • 013y Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 22.04.02, 12:33
        To jest dyskusja o autorze , a nie promocja hasła „Teraz Polska”. Nic takiego
        co świadczyłoby o bezkrytycznym zachłyśnięciu się zachodem nie wynika z mojego
        tekstu . Z wydanych w ostatnim roku za interesujące polskie nazwisko uważam -
        Krzysztof Varga (Tequila).Jednak bez kontaktu z literaturą obcą nie byłoby
        Miłosza i Szymborskiej . Co to za ocena – polskie dobre , obce-złe . Co do
        lektur –niechęć do ich czytania bierze się stąd właśnie , ze jest to przymus .
        Większość rzeczy narzuconych robimy niechętnie i czytanie książek nie jest tu
        wyjątkiem .
        • Gość: Hanni Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 02:39
          Co nie zmienia faktu, że twoje argumenty są pozbawione głebszej treści. Jałowe
          ble ble ble od którego niedobrze mi się robi...
          • 013y Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 24.04.02, 10:34
            Poważnie i bez żadnej złośliwości-oczekuję w takim razie na argumenty głębokiej
            treści-niech się czegoś nauczę.
            • Gość: zula Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 13:25
              A ja myślę 013y, że nie jesteś jeszcze kobietą, żę nie wiesz co znaczy przejść
              przez te wszystkie zakręty życia i nie wiesz jak bardzo pomaga świadomość, że
              jest na świecie ktoś, kto przez to przeszedł i przeżył to co Ciebie właśnie
              dotyka. Grochola może nigdy nie wejdzie do kalsyki ale ona zdaje się do tego
              nawet nie pretenduje. Nie mniej jednak, jak mówi w wywiadach z nią
              przeprowadzanych, cieszy się gdy widzi dziewczynę siedzącą w pociągu, czytającą
              jej książkę i śmiejącą się do łez. Jej książki mają być antidotum na pęd i
              wyścigi szczurów, na pogoń za każdym gorszem, lekiem na zło które nas otacza.
              One nie mają nas wznieść na intelektualne wyżyny, lecz sprawić by choć przez
              chwilę pojawił się na naszej twarzy uśmiech.

              I jeszcze przy okazji zapytam, czy Dzienniki BJ czytałaś/łeś? Dobrze się przy
              nich bawiłaś/łeś? Dla mnie ta książka nie powinna wogóle zaistnieć na rynku.
              Pozdr.
              • 013y Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 25.04.02, 09:40
                No właśnie ,rzecz w tym ,że wcale nie pomaga mi świadomość że inni przeżywają (
                lub przeżyli)podobne zakręty .Nie szukam w książkach analogii lub odpowiedzi na
                swoje własne problemy .Ale dzięki za pozbawioną napastliwości odpowiedź.
                Co do BJ-czytała ją moja córka to i przy okazji ja .Właściwie nic nie mogę
                powiedzieć o tej książce - brak osobistych refleksji.Jest na rynku i tyle ,
                bywają gorsze .Może to śmieszne , ale jedyną myślą po przeczytaniu było - jak
                osoba wykształcona ( z książki wynika że Bridget ma wyższe wykształcenie)może
                być tak infantylna.Ale naturalnie rozumiem celowość "przerysowania" postaci .
              • Gość: Aga Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: *.future-net.pl 28.04.02, 22:20
                A ja mam dokładnie odwrotne zdanie. To Grochola nie powinna była zaistnieć na
                rynku. Ona i kilka innych nawiedzonych grafomanek na fali popularności kultowej
                Bridget spłodziły żalosne "polskie wersje" tej ksiązki - swietniej napisanej,
                odświeżająco nowej, dowcipnej, no i kreującej bohaterkę z którą wreszcie mogą
                się utożsamiać trzydziestoletnie nowoczesne kobiety. A co nam zaserwowały
                Grochola i inne? Czterdziestolatka z nastoletnią córką, zdradzdzana przez męża,
                tłusty babsztyl z kretyńskimi problemikami. Ja - mimo, że wiekowo akurat
                pomiędzy Bridget i Justyną - ani taka nie jestem, ani nie mam takich znajomych,
                Gott sei dank. A z Bridget jak najbardziej się utożsamiam - też się wiecznie
                odchudzam (i jak książkowa Bridget ważę "całe" 56 kilo), też mam przyjaciela
                geja i uwielbiam pubowe spotkania z przyjaciólkami, tyle tylko, że już mam
                swojego Marka Darcy'ego.
                Moim zdaniem miłoby było, gdyby polscy pisarze szukali oryginalnych pomysłów, a
                nie lansowali się "po plecach" bestesellerów zagranicznych. A jesli nie
                potrafią, to niech nie piszą - zawsze kilka drzew ocaleje. Bo te, które
                wyciąto, żeby wydać "Żaby i anioły" oddały ducha niepotrzebnie.
                Pozdrawiam bridgetopodobne forumowiczki, a justynopodobnym szczerze współczuję,
                hehe.

                PS. W którymś z postów pojawiło się zdanie, jakoby to Grochola pierwsza
                napisała swoją książkę przed Fielding - kompletny bullshit.
                • veronique11 do mis Agi 02.05.02, 11:35
                  Ja napisałam że " Nigdy w życiu " powstało wczesniej niż "Pamiętniki.."
                  I nie jest to " bullshit" ( masz kłopoty z językiem polskim ? )


                  • Gość: Aga Re: do mis Agi IP: *.se.com.pl 07.05.02, 11:57
                    Owszem, jest to bullshit. Fielding napisała swoją książkę GRUBO przed Grocholą.
                    Nie wiesz, co to znaczy? Zamiast po grafomańskie wypociny Grocholi, sięgnij po
                    słownik. A "miss" pisze się przez dwa "s".
              • Gość: Aga Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: *.future-net.pl 28.04.02, 22:23
                Gość portalu: zula napisał(a):

                > Grochola może nigdy nie wejdzie do kalsyki

                na pewno nie wejdzie ani do "kalsyki" ani do klasyki

                by choć przez chwilę pojawił się na naszej twarzy uśmiech.

                raczej irytacja i zażenowanie grafomanią

                > I jeszcze przy okazji zapytam, czy Dzienniki BJ czytałaś/łeś? Dobrze się przy
                > nich bawiłaś/łeś?

                ja czytałam i się świetnie bawiłam, a Grochola powedrowała do kosza na śmieci -
                tam gdzie jej miejsce
    • veronique11 Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 25.04.02, 10:08
      013y - cokolwiek jesteś , ona czy on .... obserwuję Twoje wypowiedzi i nadal
      nie wiem ..
      Czytałeś (aś) ?? To bardzo PROSTE pytanie na które w zasadzie nie
      odpowiedziałeś(aś). Tego właśnie nie lubię , jak ktoś owija w bawełnę zamiast
      odpowiedzieć wprost .
      Modne jest snobowanie się na intelektualistę ( żadnych łatwych książeczek ... o
      nie , nie ...czytuje tylko klasyków , uhm.. )
      A w ciemnym kącie się ściska horrorek Kinga , albo jakieś ckliwe romansidło .
      Do autobusu obowiązkowa literatura poważna , trzymamy książkę tak , żeby było
      widać dobrze tytuł... tak to bywa moi mili..
      A ja ponawiam pytanie ..Czytałeś (aś)?
      • 013y Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 26.04.02, 08:38
        Nic nie owijam .Niedokładnie przeczytałaś poprzednie moje wypowiedzi.Wyraznie
        było napisane,ze nie są mi znane wszystkie książki Grocholi.Znam "Nigdy w
        życiu" ,fragmenty dostępne aktualnie w internecie "Serce na temblaku"oraz
        publikowane w odcinkach fragmenty w prasie kobiecej(tytułu gazety nie pamiętam -
        sięgam czasem po egzemplarz koleżanek). Powtarzam , że autor musi cztelnika
        zainteresować , aby ten przeczytał wszystkie jego ksiązki . A na podstawie
        wyżej przeczytanych mam zdanie krytyczne.Wolno mi? - wolno . Kinga nie czytam.W
        autobusie nic nie czytam,bo się nie da. I po co te złośliwe
        dociekania .Dyskusja -tak uważam funkcjonuje jako wymiana poglądów , a nie
        złośliwości.Gdybyśmy wszyscy mieli to samo zdanie nie byłoby dyskusji.
    • veronique11 DO : 013y 25.04.02, 10:14
      Jeszcze jedno ... od kiedy wyższe wykształcenie determinuje nas do nie-bycia
      infantylnymi ???
      Mam tak dziwnych znajomych z tytułem magistra ... niektórzy wręcz makabrycznie
      zaniżają poziom intelektualny w kraju .. chociaż w swojej dziedzinie są warci
      swego tytułu..
      Tak to już jest ...
      • 013y Re: DO : 013y 26.04.02, 08:57
        Zgadzam się w 100%.Tak tylko mi się nasunęło "samo" i za szybko zostało
        przelane na ekran
    • Gość: ano Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: *.sponsor.com.pl 25.04.02, 20:01
      Ja czytałam. Bardzo przyjemne książki, zabawne, lekko napisane. Nie muszę
      czerpać z nich filozoficznych treści, ale chyba mogę przeczytać coś
      odprężającego przy okazji wolnego dnia? Mam się tego wstydzić czy co??
      Pamiętajmy że większość ludzi w naszym kraju nie sięga w wolnym czasie po żadną
      książkę! Nie widzę nic złego w propagowaniu beletrystyki.
      • Gość: Viva Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 03:03
        Brawo Veroniko!!! Ta hipokryzja, którą reprezentuje niejaka 0 coś tam, jest
        żenująca. Tępmy zamierzoną błazenadę.
        • 013y Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 26.04.02, 09:02
          Zgnieść robaków myślących inaczej.A jak!
          Rozumiem argument , że jest to lektura odprężająca (post powyżej) -ale taki jak
          Twój?
          • amelia25 Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 26.04.02, 09:53
            Prześledziłam dyskusję przyciągnięta tytułem wątku, no i cóż – powiem szczerze,
            że moje odczucie zbliżone są do tych jaki opisała 013y.
            Przeczytałam „Nigdy w życiu”, no i stwierdziłam „że to nie moja bajka”.
            - Nie podoba mi się po prostu, przyznam że czytałam bez wstrętu ale i w pewnym
            momencie przestałam się spodziewać że książka jakoś się dla mnie rozwinie poza
            pewien łatwy do przewidzenia schemat, poza tym nie podoba mi się styl pisania i
            poczucie humoru też na jakichś innych falach, co nie znaczy że odmawiam
            czytelniczkom i czytelnikom inteligencji, czy zaniżonych ambicji, bo wierzę, że
            może się komuś podobać i przynieść dużo radości – czytamy przecież także i dla
            przyjemności i relaksu. Cóż ja czytam wtedy coś innego.
            Osobiście na pewno nie mam ochoty wracać do tej lektury – być może trochę zbyt
            pochopnie osądzam - ale na dalsze części też nie mam ochoty.
            Dziwna jest ta dyskusja - może warto pamiętać o starym przysłowiu że o gustach
            się nie dyskutuje, w każdym razie nie w konwencji krucjaty nawracającej kogoś
            na jedynie słuszne poglądy - równie dobrze można byłoby przypomnieć sobie
            lekcję polskiego z „Ferdydurke”, kiedy zmuszano uczniów do zachwytu nad
            wieszczem:)
            Przyznaję, że nie zawsze czytam klasyków i często sięgam po „odprężające”
            lektury – moją ulubioną jest wówczas – pisane w konwencji pamiętnika „Bolesne
            dojrzewanie Adriana Mole’a” i kolejne części.
            Podpowiadam, że nie utożsamiam się z bohaterem, ani nigdy nie byłam angielskim
            nastolatkiem ;)
            Pzdr
            • Gość: zula Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 12:52
              Kiedy czytałam "Nigdy w życiu" bawiłam się świetnie, śmiałam się do łez i
              myślałam sobie - świetna książka, świetna autorka. Jako, że książkę tą kupiłam
              nie dawno, kupiłam od razu drugą część. Po przeczytaniu pierwszej nie mogłam
              się doczekać co też przydaży się Judycie w drugiej części... no było już mniej
              zabawniej a i czytanie nie sprawiało już takiej frajdy. Momentami odnosiłam
              wrażenie, iż wszystko jest wymuszone i pisane trochę na siłę. A wątek z
              koleżanką, która nie oddaje pożyczonych pieniędzy wydał mi się mocno
              przesadzony a zachowanie głównej bohaterki sprawiało że miałam ochotę przywalić
              jej po głowie, ale jak? No nic to, przeczytałam.
              Kiedy wybrałam się ostatnio do Empiku, przypomniałam sobie o polecanym przez
              kogoś na tym forum opowiadaniu tej samej autorki "Przegryźdć dżdżownicę",
              kupiłam więc, no i "Podanie o miłość" bo po co dwa razy biegać do księgarni.
              Przeczytałam "dżdżownicę"... i , jestem...rozczarowana, zdziwiona, że to ta
              sama autorka, zniesmaczona używanym słownictwem i ogólnie gdybym mogła to
              odniosłabm tę książeczkę do księgarni i poprosiła o zwrot pieniązków. Aż boję
              się zajrzeć do "Podania..." bo będę musiała powiedzieć, że Grochola, to nie to
              co mi się w pierwszej chwili wydawało.
              Pozdr.
          • Gość: AA Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: *.man.polbox.pl 26.04.02, 16:53
            013y napisał(a):

            > Zgnieść robaków myślących inaczej.A jak!
            > Rozumiem argument , że jest to lektura odprężająca (post powyżej) -ale taki jak
            >
            > Twój?

            Nie koniecznie zgnieść, ale mieć odmienne zdanie. To już boli, co? Drażni? Nie
            znoszę, gdy tacy jak ty wybielaja się. Po co? Wolisz Bridget. Ok. No,
            rzeczywiście loty wysokie. Grochola to dno i syf. Nie znoszę zakłamania. Takie
            jest moje zdanie.

            • Gość: Zoska Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: *.opole.dialup.inetia.pl 28.04.02, 18:59
              Gość portalu: AA napisał(a):

              > Nie koniecznie zgnieść, ale mieć odmienne zdanie. To już boli, co? Drażni?

              Pewnie boli i drażni ale najwyrazniej nie 013...bo to jej sie najbardziej dostalo
              za to, ze nie pieje z zachwytu nad aktualnym bestsellerem. Odpowiedziala na
              zadane pytanie i posypaly sie gromy. Dla niej to moze byc pretensjonalne.
              Ma do tego prawo?
              Nie rozumiem tylko dlaczego tyle osob potraktowalo ta opinie tak personalnie?
              013 nic nie wspomniala o czytelnikach Grocholi...
              Jesli ktos ma inne zdanie od nas, to co, jest od razu zagrozeniem?
              Przywalic mu, bo czuje sie lepszy? Bo nie trzyma z nami? Toz to Ciemnogrod
              013 nigdzie nie napisala, ze gardzi wielbicielkami Grocholi, czego nie mozna
              powiedziec o tychze... Podarda jest tu zreszta eufemizmem, bo niektore posty
              wyznawczyn KG ...

              >Nie znoszę, gdy tacy jak ty wybielaja się.
              Dlaczego wkladasz w jej usta cos, czego nie powiedziala ani nawet IMO nie
              zasugerowala? Inne zdanie niz Twoje i co... to juz snobizm? Milo.

              > Nie znoszę zakłamania. Takie
              > jest moje zdanie.

              Zaklamanie? Boze, ales Ty egzaltowana... Co Ty robisz na forum dyskusyjnym?
              Potrafisz rozmawiac z osobami o odmiennych pogladach? Czy przekracza to Twoje
              mozliwosci?

              013 nie daj sie tej sforze! Brawo za odwage gloszenia niepopularnych, jak sie
              okazalo, pogladow. I gratuluje poziomu dyskusji. Nie dalas sie sprowokowac.
              Podziwiam.
              • Gość: AA Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: 217.99.1.* 29.04.02, 00:16
                Gość portalu: Zoska napisał(a):



                > 013 nie daj sie tej sforze! Brawo za odwage gloszenia niepopularnych, jak sie
                > okazalo, pogladow. I gratuluje poziomu dyskusji. Nie dalas sie sprowokowac.
                > Podziwiam.

                Wiesz czego ci gratuluję? Egzaltacji na poziomie 0. PR 013. Żenada!Nie ma to jak
                mówic w trzech osobach boskich, co?

    • kosmitka9 Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 27.04.02, 19:55
      Właśnie czytam, słucham radia Eska i jestem na forum, mam ochote zbudowac dom
      przy pomocy górali i pic z nimi wódke czasami, zobacze na co bede miała ochote
      na końcu książki.
      • Gość: Rybka Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: *.acn.pl / 10.131.129.* 28.04.02, 19:39
        kosmitka9 napisał(a):

        > Właśnie czytam, słucham radia Eska i jestem na forum, mam ochote zbudowac dom
        > przy pomocy górali i pic z nimi wódke czasami, zobacze na co bede miała ochote
        > na końcu książki.

        Ja byłem w tym domu w Milanówku, co go górale stawiali (właściwie tylko dach) i
        uważam, że naprawdę jest tam bardzo miło. Kawał świetnej roboty ci górale
        zorbili, tym bardziej że uwinęli się w 1 tydzień. Pani Kasia to też bardzo miła
        osoba, ale czuję podskórnie, że jak postawi na swoim, to wióry mogą lecieć...
        Książki natomiast nie są złe - to tyle co można powiedzieć... ale to rzecz gustu,
        prawda...
        Są ludzie, któzy kochają Władcę Pierścieni i są tacy, którzy uważają to za
        totalne badziewie... podobnie z Wiedźminem... Więc i tu są różne opinie... i
        będą...


        • kosmitka9 Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 30.04.02, 12:00
          Gość portalu: Rybka napisał(a):

          > kosmitka9 napisał(a):
          >
          > > Właśnie czytam, słucham radia Eska i jestem na forum, mam ochote zbudowac
          > dom
          > > przy pomocy górali i pic z nimi wódke czasami, zobacze na co bede miała oc
          > hote
          > > na końcu książki.
          >
          > Ja byłem w tym domu w Milanówku, co go górale stawiali (właściwie tylko dach) i
          >
          > uważam, że naprawdę jest tam bardzo miło. Kawał świetnej roboty ci górale
          > zorbili, tym bardziej że uwinęli się w 1 tydzień. Pani Kasia to też bardzo miła
          >
          > osoba, ale czuję podskórnie, że jak postawi na swoim, to wióry mogą lecieć...
          > Książki natomiast nie są złe - to tyle co można powiedzieć... ale to rzecz gust
          > u,
          > prawda...
          > Są ludzie, któzy kochają Władcę Pierścieni i są tacy, którzy uważają to za
          > totalne badziewie... podobnie z Wiedźminem... Więc i tu są różne opinie... i
          > będą...
          >
          >

          W Milanówku,mówisz,chyba pojade obejrzeć to miejsce.Konczę "Nigdy w życiu",
          załuje ,że bohaterka nie ma jeszcze samochodu i ciągle dzwiga ogromne torby z
          zakupami.
    • Gość: osa rozczarowałam się IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 19:20
      Przeczytałam "dżdżownicę" - bardzo mi się podobało... "Nigdy w życiu" -
      początek świetny....no a dalej...brazylijska telenowela po prostu (niestety)
      • Gość: kA DO PANI KASI :)))))) IP: *.chello.pl 28.04.02, 22:58
        Mam nieodparte wrazenie, ze pod roznymi nickami kryje sie tutaj ta sama
        osoba....
        Pani Kasiu, przestanmy bronic rozne dzodzwnice, wiem na pewno, ze stac Pania na
        cos dużo wiekszego (nie objetosciowo!). Szkoda czasu i talentu. Naprawde.
        Pozdrawiam - kA
        • wierna1 Re: Do wrogów 29.04.02, 14:28
          Do wszystkich nie darzących sympatią pisarstwa Pani Grocholi, a uzurujących
          sobie prawo owienia do nie per Pani Kasiu. Słuchajcie w niedziele od 10,00 do
          12,00 radiowej "Trójki" , gdzie Pan Mann i Pani Grochola przyjemnie sobie
          dywagują. Pani Katarzyna bardzo inteligentnie daje kontrę niebyle jakiemu
          przeciwnikowi, bo Wojciechowi Mannowi. Może zmienicie trochę zdanie na temat
          jej twórczości i zacznie ją postrzegać przez pryzmat osobowości pisarki.
          Czego serdecznie życzy Wierna Czytelniczka
          • Gość: kA JAKICH WROGÓW???? IP: *.chello.pl 29.04.02, 16:47
            Az mam ochote zapytać: Co ma piernik do wiatraka? Bo niby dlaczego mam zmieniac
            zdanie na temat twórczości pani Kasi (myslę, że zwracając sie w ten sposób
            okazuje jedynie sympatie i nikogo nie obrazam. A poza tym jakiej formy mam
            uzywac: Pani Grocholo? W wolaczu brzmi to beznadziejnie), sluchajac co ona na ten
            temat ma do powiedzenia.
            Zawsze z przyjemnościa jej slucham, jest to bardzo inteligentna, blyskotliwa i
            oryginalna osoba, ale to wcale nie oznacza, ze musza mi sie podobac jej ksiazki.
            Juz Gombrowicz w "Ferdydurke" wystarczajaco wysmial tego typu postawy. No bo za
            co mamy kochac Grochole? Bo wielka osobowoscia jest!!!!
            No nie tedy droga!
            A co do niedzielnych spotkan pani Grocholi z panem Mannem, to na razie byly dwa i
            mam nadzieje, ze bedzie wiecej. W tym miejscu zgadzam sie - pani Kasia jest
            swietna! (O niebo lepsza od jej poprzedniczki) Slucham jej naprawde z wielka
            przyjemnoscia i zaluje, ze nie znam osobiscie.
            Serdecznie pozdrawiam - kA
            • wierna1 Re: JAKICH WROGÓW???? 30.04.02, 14:51
              Gość portalu: kA napisał(a):

              > Az mam ochote zapytać: Co ma piernik do wiatraka? Bo niby dlaczego mam zmieniac
              >
              > zdanie na temat twórczości pani Kasi (myslę, że zwracając sie w ten sposób
              > okazuje jedynie sympatie i nikogo nie obrazam. A poza tym jakiej formy mam
              > uzywac: Pani Grocholo? W wolaczu brzmi to beznadziejnie), sluchajac co ona na t
              > en
              > temat ma do powiedzenia.
              > Zawsze z przyjemnościa jej slucham, jest to bardzo inteligentna, blyskotliwa i
              > oryginalna osoba, ale to wcale nie oznacza, ze musza mi sie podobac jej ksiazki
              > .
              > Juz Gombrowicz w "Ferdydurke" wystarczajaco wysmial tego typu postawy. No bo z
              > a
              > co mamy kochac Grochole? Bo wielka osobowoscia jest!!!!
              > No nie tedy droga!
              > A co do niedzielnych spotkan pani Grocholi z panem Mannem, to na razie byly dwa
              > i
              > mam nadzieje, ze bedzie wiecej. W tym miejscu zgadzam sie - pani Kasia jest
              > swietna! (O niebo lepsza od jej poprzedniczki) Slucham jej naprawde z wielka
              > przyjemnoscia i zaluje, ze nie znam osobiscie.
              > Serdecznie pozdrawiam - kA


              Dla ścislości - były trzy.
              Co do grzecznościowych zwrotów to radzę poczytać Kamyczka. Formy zdrobniałej
              używamy w stosunku do osoby, którą bardzo dobrze znamy i łączy nas z nią pewna
              zażyłość. Tak więc zwrot "pani Katarzyno" wcale nie brzmiałby źle.
              Gdyba Pani Grochola miała np. na imię Ewa to pisałabyś : pani Ewuniu, czy pani
              Ewciu, czy pani Ewo?
              Pozdrawiam

          • Gość: RYbka Re: Do wrogów i .... IP: *.acn.pl / 10.131.129.* 29.04.02, 18:28
            wierna1 napisał(a):

            > Do wszystkich nie darzących sympatią pisarstwa Pani Grocholi, a uzurujących
            > sobie prawo owienia do nie per Pani Kasiu. Słuchajcie w niedziele od 10,00 do
            > 12,00 radiowej "Trójki" , gdzie Pan Mann i Pani Grochola przyjemnie sobie
            > dywagują. Pani Katarzyna bardzo inteligentnie daje kontrę niebyle jakiemu
            > przeciwnikowi, bo Wojciechowi Mannowi. Może zmienicie trochę zdanie na temat
            > jej twórczości i zacznie ją postrzegać przez pryzmat osobowości pisarki.
            > Czego serdecznie życzy Wierna Czytelniczka


            Dzieło literackie jest całością samą w sobie - to znaczy dobre dzieło literackie.

            Jaśli do jego odczytania trzeba analizować osobowość autora, będziemy mieli np.
            feministyczne dziadostwo, które jest do dupy, ale przez pryzmat osobowości ma
            znaczenie, bo oddaje ducha autora...

            Np. powieść jest do kitu, ale jako powieść faministyczna już do kitu nie jest.
            Tak samo faministyczne fantasy, faministyczny dramat... itp.. Smutne... wkrótce
            dojdziemy do etapu: literatura dobra inaczej, bo widziana przez pryzmat autora
            przygłupa, który pisze cienko, ale trzeba mu to wybaczyć bo jest przygłupem...

            Tymczasem sztuka literatura itp. są bardzo demokratyczne i dla facetów i dla
            kobiet i wcale nie potrzeba wyjaśniać książki osobą autora. Jeśli dzieło jest
            dobre, to się obroni. A jeśli dzieło jest kiepskie to nawet inteligentny autor,
            który je napisał, takiego kiepskiego dzieła nie obroni. I tyle...

            Może nie powołujmy się na osobę autora, czy jest taka czy owaka, tylko mówmy czy
            książka jest dobra czy zła, a nie czy autor jest ciekawą osobą. Inaczej będziemy
            mieli jakieś tandetne książkowe MTV, gdzie więcej jest pseudo-autorów niż dobrej
            muzyki...
            • Gość: kA Re: Do wrogów i .... IP: *.chello.pl 29.04.02, 19:40
              Gość portalu: RYbka napisał(a):

              >
              > Tymczasem sztuka literatura itp. są bardzo demokratyczne i dla facetów i dla
              > kobiet i wcale nie potrzeba wyjaśniać książki osobą autora. Jeśli dzieło jest
              > dobre, to się obroni. A jeśli dzieło jest kiepskie to nawet inteligentny autor,
              >
              > który je napisał, takiego kiepskiego dzieła nie obroni. I tyle...

              I O TO WŁASNIE CHODZI!!!!
              • milia Re: Do wrogów i .... 30.04.02, 09:59
                Zgadza sie - kazde dzieło powinno się bronic samo. Wiersz, powieść, obraz,
                utwór muzyczny sa skończone i zamknięte, odrywają sie od autora i żyją zyciem
                niezależnym. Żyją po wielekroć, gdyz każdy odbiorca inaczej owo dzieło rozumie.
                I ma do tego pełne prawo. Osoba autora, a bardziej jego intencje podczas aktu
                twórczego nie maja tu nic do rzeczy.
                Pozdrawiam - Milia
                • wierna1 Re: Milia 30.04.02, 14:55
                  milia napisał(a):

                  > Zgadza sie - kazde dzieło powinno się bronic samo. Wiersz, powieść, obraz,
                  > utwór muzyczny sa skończone i zamknięte, odrywają sie od autora i żyją zyciem
                  > niezależnym. Żyją po wielekroć, gdyz każdy odbiorca inaczej owo dzieło rozumie.
                  >
                  > I ma do tego pełne prawo. Osoba autora, a bardziej jego intencje podczas aktu
                  > twórczego nie maja tu nic do rzeczy.
                  > Pozdrawiam - Milia


                  Owszem, pod warunkiem, że dzieło się napisało samo.
                  Pozdrawiam
            • wierna1 Re: Do Rybki 30.04.02, 14:54
              Gość portalu: RYbka napisał(a):

              > wierna1 napisał(a):
              >
              > > Do wszystkich nie darzących sympatią pisarstwa Pani Grocholi, a uzurującyc
              > h
              > > sobie prawo owienia do nie per Pani Kasiu. Słuchajcie w niedziele od 10,00
              > do
              > > 12,00 radiowej "Trójki" , gdzie Pan Mann i Pani Grochola przyjemnie sobie
              > > dywagują. Pani Katarzyna bardzo inteligentnie daje kontrę niebyle jakiemu
              > > przeciwnikowi, bo Wojciechowi Mannowi. Może zmienicie trochę zdanie na tem
              > at
              > > jej twórczości i zacznie ją postrzegać przez pryzmat osobowości pisarki.
              > > Czego serdecznie życzy Wierna Czytelniczka
              >
              >
              > Dzieło literackie jest całością samą w sobie - to znaczy dobre dzieło literacki
              > e.
              >
              > Jaśli do jego odczytania trzeba analizować osobowość autora, będziemy mieli np.
              >
              > feministyczne dziadostwo, które jest do dupy, ale przez pryzmat osobowości ma
              > znaczenie, bo oddaje ducha autora...
              >
              > Np. powieść jest do kitu, ale jako powieść faministyczna już do kitu nie jest.
              > Tak samo faministyczne fantasy, faministyczny dramat... itp.. Smutne... wkrótc
              > e
              > dojdziemy do etapu: literatura dobra inaczej, bo widziana przez pryzmat autora
              > przygłupa, który pisze cienko, ale trzeba mu to wybaczyć bo jest przygłupem...
              >
              > Tymczasem sztuka literatura itp. są bardzo demokratyczne i dla facetów i dla
              > kobiet i wcale nie potrzeba wyjaśniać książki osobą autora. Jeśli dzieło jest
              > dobre, to się obroni. A jeśli dzieło jest kiepskie to nawet inteligentny autor,
              >
              > który je napisał, takiego kiepskiego dzieła nie obroni. I tyle...
              >
              > Może nie powołujmy się na osobę autora, czy jest taka czy owaka, tylko mówmy cz
              > y
              > książka jest dobra czy zła, a nie czy autor jest ciekawą osobą. Inaczej będziem
              > y
              > mieli jakieś tandetne książkowe MTV, gdzie więcej jest pseudo-autorów niż dobre
              > j
              > muzyki...

              Myślę, że jeśli ktoś nie ma ciekawej osobowości, nie napisze ciekawej książki.
              Osobowość jest kształtowana od dziecka. Na nią składają się: przekazywana wiedza
              rodziców i bliskich, otoczenie, w którym dziecko przebywa, podróże, doświadczenia
              losowe itp. Stą dtyle bubli na półkach w księgarniach.
              Pozdrawiam
              • asiall Tak, czytam... 02.05.02, 08:47
                Czytam i nie mam zielonego pojęcia co to oznacza dla świata (tego próbują
                dociec goście forum....) WIem natomiast co to oznacza dla mnie. Chodzę sobie
                spokojnie po świecie i chociażby w domu lub w Bibliotece Miejskiej mam do
                wybory mnóstwo książek przeróżnego rodzaju. Według mnie sprawa jest prosta -
                jest czas na Marię Dąbrowską i na Katarzynę Grocholę. Człowiek uczący
                się/studiujący/pracujący gdziekolwiek może mieć ochotkę przeczytać książkę Pani
                Grocholi. Proszę bardzo! Ta książka nie propaguje przemocy czy chamstwa więc
                czytajmy ją sobie do woli. Każdy ma własny rozumek, żeby ocenić czy podobała mu
                się czy nie, ale żeby skrytykować, należy wcześniej POZNAĆ przedmiot sporu.
                Pozdrawiam serdecznie.
                Asia
                • Gość: micka Re: Tak, czytam... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.05.02, 15:45
                  czytam, lubie, smieje sie :)
              • Gość: Goga Re: Do Rybki IP: 192.39.188.* 21.05.02, 12:23
                > Myślę, że jeśli ktoś nie ma ciekawej osobowości, nie napisze ciekawej książki.
                > Osobowość jest kształtowana od dziecka. Na nią składają się: przekazywana wiedz
                > a
                > rodziców i bliskich, otoczenie, w którym dziecko przebywa, podróże, doświadczen
                > ia
                > losowe itp. Stą dtyle bubli na półkach w księgarniach.
                > Pozdrawiam

                Masz rację, ale co to ma wspólnego z panią Grocholą? W poprzedniej wypowiedzi
                użyłaś innej argumentacji: ma ciekawą osobowość - czyli pisze ciekawe książki. A
                to już nieprawda. Ciekawa osobowość jest być może konieczna do pisania dobrych
                książek, ale to nie znaczy, że jest wystarczająca.

                • Gość: Ginny Re: Do Rybki IP: *.net.bialystok.pl / 10.2.21.* 31.05.02, 11:48
                  Ciekawa osobowośc nie musi iśc w parze z talentem literackim, po prostu.
    • quba Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? 31.05.02, 18:07
      bzdurne książczydła !!!!
      • Gość: noida Luźna refleksja nt. snobizmu intelektualnego. IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 09.06.02, 16:20
        Abstrachując od całej dyskusji, bo nie czytałam książek pani Grocholi [nawiasem
        mówiąc, dlaczego używamy formy "pani Grocholi" a nie uzywamy formy "pana
        Dostojewskiego" albo "pana Hłaski"?Czy to oznacza, że jak ktoś nie żyje to już
        nie powinno się mieć dla niego szacunku? A może to tylko lęk przed tym, że pani
        Grochola zajrzy na ten wątek i coś sobie złego o naszej kulturze osobistej
        pomyśli?], zastanowiła mnie jedna rzecz. Mianowicie ktoś tutaj na wątku potępia
        snobizm na czytanie klasyków. Dlaczego? Co jest złego w czytaniu klasyków?
        Snobowanie się na czytanie klasyków nie jest niczym złym. Osobiście jestem
        zdania, że jeśli ktoś czytuje klasyków, nawet snobując się, to tylko mu wyjdzie
        na zdrowie. Gorzej, jak tylko kupuje klasyków i stawia ich na półce udając, że
        czytał. Ale tak?
        Prawdę mówiąc nawet jestem za snobowaniem się na klasyków, dobre kino, teatr i
        inne intelektualne rozrywki. W każdym razie wolę to, niż zajadłe uwagi typu "A
        ty to tylko takie artystyczne czytasz/oglądasz!" jakby to było coś złego. Nie
        ma nic złego w pójściu do kina na dobrą, amerykańską komedię czy przeczytaniu
        sobie luźnej i wesołej książki Grocholi (zrównam ją jednakowoż z Dostojewskim),
        ale nie widzę też nic złego w chodzeniu na ambitne filmy do kina, gdzie
        niekoniecznie trzeba opychać się popcornem oraz czytaniu klasyków, nawet w
        tramwaju jeśli ktoś akurat lubi i ma ochotę. No i jeszcze argument "i tak
        czytam więcej niż niejeden Polak, który czyta jedną książkę rocznie" mnie
        zupełnie śmieszy. A może jednak warto byłoby wyżej postawić poprzeczkę i
        stwierdzić "czytam mniej niż niejeden snobujący sie na klasyków" i zabrać się
        też czasem za coś ambitniejszego. Niestety u nas moda na intelektualistów jakby
        zanikła, a wielka szkoda. Hmm.. może nawet warto byłoby założyć Stowarzyszenie
        Wspierające Snobizm Intelektualny. Kto byłby chetny w nim uczestniczyć?
    • Gość: jang Re: GROCHOLA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.06.02, 21:36
      wlasnie skonczylam czytac "podanie o milosc"
      uwazam, ze to swietne opowiadania
      a autorka wykazala sie tak wielka elastycznoscia swego warsztatu pisarskiego,
      ze tylko bic brawo

      wczesniej przeczytalam dwa tomy jej powiesci "anioly i zaby"
      • quba Re: GROCHOLA 10.06.02, 08:24
        Gość portalu: jang napisał(a):

        > wlasnie skonczylam czytac "podanie o milosc"
        > uwazam, ze to swietne opowiadania
        > a autorka wykazala sie tak wielka elastycznoscia swego warsztatu pisarskiego,
        > ze tylko bic brawo
        >
        > wczesniej przeczytalam dwa tomy jej powiesci "anioly i zaby"

        wszystkie książki z gatunku tzw, :literay=ury kobiecej" [co za dyrnu tremin]
        doytyczą jednego - jak zdobyc chłopa i jak go sobie zatrzymac
        idiotyzm

        • Gość: jang Re: GROCHOLA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 20:04
          quba napisał(a):
          > wszystkie książki z gatunku tzw, :literay=ury kobiecej" [co za dyrnu tremin]
          > doytyczą jednego - jak zdobyc chłopa i jak go sobie zatrzymac
          > idiotyzm
          >

          chyba malo czytales z tej polki
          zerknij na ostatnie opowiadanie grocholi w tomie "podanie o milosc"
          jest o siostrach


          • quba Re: GROCHOLA 13.06.02, 11:42
            Gość portalu: jang napisał(a):

            > quba napisał(a):
            > > wszystkie książki z gatunku tzw, :literay=ury kobiecej" [co za dyrnu tremi
            > n]
            > > doytyczą jednego - jak zdobyc chłopa i jak go sobie zatrzymac
            > > idiotyzm
            > >
            >
            > chyba malo czytales z tej polki
            > zerknij na ostatnie opowiadanie grocholi w tomie "podanie o milosc"
            > jest o siostrach
            >
            > rozczaruje Cie, po obejrzeni w TV wywiadu z Grochola nie mam zamiaru w ogóle
            sięgać po jej literature

        • noida Re: GROCHOLA 12.06.02, 22:35
          quba, bo życie się wokół tego kręci
          tylko i wyłącznie, niestety
          • quba Re: GROCHOLA 13.06.02, 11:44
            noida napisał(a):

            > quba, bo życie się wokół tego kręci
            > tylko i wyłącznie, niestety

            jesteś pewna ? ja raczej jestem innego zdania
            pozdrowka

    • Gość: mysia200 Re: GROCHOLA - czytacie? I co z tego wynika? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 16.06.02, 16:29
      wiecie co -przeslalam w prezencie zonie mojego ojca(wiem ze brzmi durnie ale
      tak jest)Polce nie mieszkajacej w Polsce od 20 lat opowiadania Grocholi -i co? -
      jest zauroczona,uwaza ze sa super. bo sa niezle.jak na opowiadania (bo nie
      lubie tego gatunku)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka