Dodaj do ulubionych

koniecznie przeczytaj i oceń

IP: *.promax.media.pl / 192.168.2.* 30.05.02, 22:19
Powrót Taty

Mały chłopiec wyszedł na drogę. Był brudny i bosy, jednak stał przed
ciepłym słońcem i uśmiechał się. Nagle drogę przejechał tir. Kierowca przeklął,
ale nie miał już po co się zatrzymywać.
-Cholera jasna! Znowu gówniarz na drodze, przez te ścierwa wydaję majątek na
myjnię!
Włączył CB.
-Ben do Franka- wrzasnął w radio.
-Tu Frank, przejdź na 33,8. Odbiór.
-Jestem na trasie E-45, dostałem skurwysyna pod koła. Odbiór.
-Słyszałem, że konwój pierdolnął gdzieś w pobliżu, włącz wycieraczki stary, ha,
ha . Odbiór.
-Nie śmiał byś się kiedy bym pokazał ci rachunek z myjni. Odbiór.
-Sorry Ben , uważaj na siebie, to nie był mały ładunek. Odbiór.
-Dzięki, bez odbioru.-odłożył CB i ściągnął nogę z gazu.
-Pieprzone klony, mnożą się, a teraz jeszcze ten konwój. Będzie trzeba uważać
mój mały-pogłaskał kundla siedzącego na miejscu pasażera.
Droga była pusta, ale jechał pod słońce. W każdej chwili to coś mogło
wyskoczyć i wkręcić się pod koła. Niecierpliwie spoglądał na budzik. Wskazówka
wahała się między 90 a 100.Za każdą minutę zrobioną przed czasem dostawał
patola dodatkowo, ręka go swędziła aby zmienić bieg.
-Frank do Bena- usłyszał w radiu.
-Tu Ben. Odbiór.
-Nowe wiadomości: wysłali grupę likwidacyjną, może być jatka. Odbiór.
-Ponowne dzięki. Bez odbioru. Słyszysz Sam- zwrócił się do psa- będzie zadyma
zapolują na te małe ścierwa-Sam pomachał ogonem-nie ty piesku. Dotrzemy do domu
to sobie zapolujemy. Dobra-denerwowała go ta powolność-nic nie widać, dodajmy
trochę gazu.
Przycisnął pedał, sprzęgło, wyższy bieg i mknął już przez pustynię swym
pięknym tirem, tylko ze zderzaka wciąż zwisały szczątki małego, brudnego
chłopca.
-Jak żaden się nie napatoczy to do wieczora... O kurwa!- przeraził się i
wcisnął hamulec. Zarzuciło tirem i obracając się stanął w poprzek drogi.
-Widzisz to Sam-drogą płynęła rzeka małych istot- do cholery gdzie ta
ekspedycja. Tego ścierwa jest za dużo. Przejadę pierwszą setkę, a potem stanę-
a rzeka płynęła ,rzeka małych ,brudnych chłopców, wprost na tira Bena.
-Bez walki się nie poddamy-obrócił się i wyciągnął swego kochanego shot-guna.
-No dziecinko pokaż co potrafisz-załadował i wyszedł z kabiny. Wystrzelił. W
pierwszym rzędzie padło trzech, ale reszta nie zważała na kule i wciąż parła do
przodu. Byli już tylko w odległości kilkudziesięciu metrów. Wystrzelił
ponownie, potem znów i tak kilkanaście razy, aż usłyszał tylko głuchy trzask.
-Zrobiłaś swoje dziecinko-pogładził rozgrzaną lufę i wyrzucił daleko poza drogę.
-A teraz zabawimy się w taran-wrócił do kabiny i zapuścił silnik. Obrócił wóz,
cofnął jakieś sto metrów i przycisnął pedał gazu. Wjechał w nich jak w ciasto,
pozostawiając za sobą przeoraną krwią szosę. Jednak po 50 metrach, coś
trzasnęło i silnik zdechł. Zrobił jeszcze kilka metrów i zatrzymał się na kupie
ciał.
-Wygraliście jestem wasz-wypuścił psa i sam wyszedł z kabiny, a mali chłopcy
obeszli ciała swych braci i zbliżali się do niego.
-Życie było piękne, ale kiedyś musi przyjść ten koniec- wypowiedział ostatnią
sentencję ,a jeden z chłopców już był przy nim
-Koniec-wyszeptał i zamknął oczy. Nagle poczuł małą dłoń ściskającą jego duży
kciuk.
-Tato-powiedział chłopiec i uśmiechnął się.

Obserwuj wątek
    • ignatz Re: koniecznie przeczytaj i oceń 31.05.02, 00:41
      Ja to litosciwie przemilcze. Zadam tylko jedno pytanie: po co?
    • fibin Re: Powrót innego taty 31.05.02, 12:01
      Powrót Misia

      Piękny wieczór jest tej wiosny,
      Tak spokojny, tak radosny.
      Na osiedlowym podwórku,
      Pranie suszy się na sznurku,
      Pod trzepakiem leży Burek,
      Co przed chwilą podlał murek,
      Kwitnie kwiatek, ptaszek śpiewa,
      Dziadek na ławeczce ziewa,
      Dzieci bawią się radosne,
      W każdym miejscu czuć już wiosnę.

      Tylko w domu u Ciemniaków,
      Wszyscy kurczą się ze strachu,
      Wszyscy z niepokoju bledną,
      Dręczy ich pytanie jedno:
      Kiedy tatko z pracy wróci ,
      Straszną niepewność ukróci,
      Będzie trzeźwy czy zalany,
      Okrutny czy też kochany?
      Czy znów przyniesie słodycze,
      Czy razy, których nie zliczę?

      Jasio w małej drżącej ręce,
      Trzyma książkę, ale więcej
      Już się czytać biedny boi,
      Nic go wcześniej nie ukoi,
      Aż ta się wyjaśni sprawa,
      Będzie bicie czy zabawa?
      Wie już nawet mała Gienia,
      Nie ma życia bez cierpienia,
      Laleczkę do serca tuli,
      Pożyczyła ją od Uli,
      Tatko jej nie kupi przecież,
      Lepsze rzeczy są na świecie!

      Ciemniakowa też się trzęsie,
      Coś tam podłubie przy mięsie,
      To zupę jeszcze doprawi,
      Lecz ta myśl ja straszna dławi,
      Czy znów za słona nie będzie,
      Gdy Misiu do niej zasiędzie?
      Podbite oczy przeciera,
      Siniaki z wczoraj rozciera,
      W duchu modlitwę powtarza:
      Niech to więcej się nie zdarza!

      Nagle jakiś hałas słychać,
      Wszyscy przestają oddychać,
      Piski straszne na podwórku,
      I wrzask: Dobrze ci tak, Burku!
      I już nie ma wątpliwości,
      Dzisiaj nie będzie litości,
      Tatko wraca nawalony,
      Do swych dzieci, do swej żony.
      Niestety, drodzy rodacy,
      Misiu Ciemniak wraca z pracy,
      Już od progu się rozdziera:
      Czemu nikt mi nie otwiera?
      Dawać kapcie, dawać piwo,
      Obiad na stół, ino żywo!

      Jasiu szybko książkę chowa,
      Sprawa wszak to nie jest nowa,
      Nie będzie już dziś czytania,
      Trzeba siąść do oglądania!
      Nawet biedna, mała Gienia,
      Biegnie wartko, bez wytchnienia,
      Lalkę rzuca gdzieś do kąta,
      Później się wszystko posprząta.
      Ciemniakowa wyćwiczona,
      Jak każda porządna żona,
      Zupkę szybciutko nalewa,
      Bo Misiu zaczyna ziewać.

      Lecz już dobrze, już w porządku,
      Siedzą wszyscy w równym rządku,
      Przed Świętym Telewizorem.
      Zebrali się w samą porę,
      Bo Misiu pilota chwyta,
      Nawet programu nie czyta,
      Wszyscy czują, co ich czeka,
      Wszak to przyszłość jest człowieka,
      To jest program nad programy,
      Wiedzą o tym wszystkie chamy.

      Misiu sapie: Ha, widzicie,
      Jakie to prawdziwe życie?
      Patrzcie, uczcie się gówniarze,
      Bo was mocno pasem skarzę,
      Niech próbuje mi kto czytać,
      Zaraz biedy se napyta!
      To są fakty, to są ludzie,
      I przestańcie żyć w ułudzie,
      Że jest jakieś inne życie,
      Poza tym co tu widzicie!

      Swą przemową zachwycony,
      Sięga po łyżkę od żony,
      I zaczyna zupkę chłeptać,
      Wzrok ostro wlepiając w ekran.
      Nagle za gardło się chwyta,
      Rusza na żonę z kopyta,
      Żona szepcze wystraszona:
      Przecież nie była za słona,
      Tak bardzo się dziś starałam,
      Nawet cukru szczyptę dałam!
      Lecz Misiu wali jak leci,
      Kopie żonę, bije dzieci,
      Wyprowadza cios za ciosem
      I wyje nieludzkim głosem:
      Ty skretyniała idiotko,
      Zrobiłaś zupę ZA SŁODKĄ!

      Pzdr:)
    • Gość: ala Re: koniecznie przeczytaj i oceń IP: *.promax.media.pl / 192.168.2.* 09.06.02, 11:38
      durne
    • buh Re: koniecznie przeczytaj i oceń 09.06.02, 16:20
      jako były zapalony CB-radiowiec pragnę poinformować, że nie gra mi to z rzeczywistością...
      • Gość: noida Re: koniecznie przeczytaj i oceń IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 09.06.02, 16:26
        Brrr... upiorne, ale i trochę kupy się nie trzyma. Jeśli to opowiadanie s-f
        potrzeba byłoby wyraźniejszego dania do zrozumienia, że to s-f, oraz
        wytłumaczenia, skąd te dzieci. A jeśli mam się wypowiedzieć odnośnie moich
        subiektywnych odczuć- nie pisz więcej takich makabresek, bo zimno się robi.
    • Gość: kowalik oceniam IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.06.02, 21:28

      nic nie zrozumialem, ale za to wylapalem kilka bledow :-P

      Gość portalu: boonki napisał(a):
      > jednak stał przed ciepłym słońcem
      stal PRZED sloncem? ciekawe ...

      > Nagle drogę przejechał tir.
      biedna droga, przejechano ja ...

      > Kierowca przeklął,
      a moze zaklal?

      > Droga była pusta, ale jechał pod słońce.
      "ale"? jakie "ale"?

      > wyskoczyć i wkręcić się pod koła.
      a moze wkrecic W kola?

      > Za każdą minutę zrobioną przed czasem dostawał
      umiesz zrobic minute przed czasem? fiu fiu przed JEJ czasem? fiu fiu fiu

      > ręka go swędziła
      a moze swędziała?


      > mknął już przez pustynię swym pięknym tirem, tylko ze zderzaka wciąż zwisały
      "tylko" zwisaly?


      • Gość: emjotu Re: oceniam IP: 149.156.82.* 10.06.02, 09:25
        Gość portalu: kowalik napisał(a):

        >
        > nic nie zrozumialem, ale za to wylapalem kilka bledow :-P
        >
        > Gość portalu: boonki napisał(a):
        > > jednak stał przed ciepłym słońcem
        > stal PRZED sloncem? ciekawe ...
        >
        > > Nagle drogę przejechał tir.
        > biedna droga, przejechano ja ...
        >
        > > Kierowca przeklął,
        > a moze zaklal?
        >
        > > Droga była pusta, ale jechał pod słońce.
        > "ale"? jakie "ale"?
        >
        > > wyskoczyć i wkręcić się pod koła.
        > a moze wkrecic W kola?
        >
        > > Za każdą minutę zrobioną przed czasem dostawał
        > umiesz zrobic minute przed czasem? fiu fiu przed JEJ czasem? fiu fiu fiu
        >
        > > ręka go swędziła
        > a moze swędziała?
        >
        >
        > > mknął już przez pustynię swym pięknym tirem, tylko ze zderzaka wciąż zwisa
        > ły
        > "tylko" zwisaly?
        >
        >

        bravo Kowalik bravo pięknie wyszukałeś te głupotki
        badziew to niewątpliwy.
        • ignatz Re: oceniam 10.06.02, 17:44
          He. Kowalik i to z Warszawy. Maciek?
    • spacja Re: koniecznie przeczytaj i oceń 10.06.02, 08:48
      a mi się spodobało
      pozdr.
      s.
    • bukowski27 boonki 11.06.02, 08:35
      jezlei masz 10-15 lat... to mozliwe ze wszystko przed toba... jezeli masz
      wiecej niz 15 to daj spokoj... lemem nie bedziesz... zle napisane, nieciekawe,
      o niczym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka