IP: 170.134.133.* 10.04.05, 21:40

Czy we wszystkich ksiazkach Harabala sa opisy okrucienstwa
do zwierzat? Czy jest to potrzebne ?
Czytalam dwie, jedna z nich po prostu wyrzucilam. Auteczko.
Jest On uznawany za "swietnego pisarza'.Moze lekka przesada?

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Harabal 10.04.05, 22:29
      a) Hrabal - nie Harabal
      b) nie wystarczy przeczytać - trzeba też rozumieć co się czyta - szczególnie w
      przypadku Auteczka właśnie, gdzie i owszem występuje owo 'okrucieństwo' ale
      jest po pierwsze wytłumaczone, po drugie odcierpiane
      Pozdrowienia
      • Gość: foxie77 Re: Harabal IP: 170.134.133.* 10.04.05, 22:45

        w momencie wyslania postu czulam ze pokrecilam nazwisko.
        dziekuje za korekte.
        jesli chodzi o zrozumienie to jest to tzw ksiazka autobiograficzna
        i bedac wielka milosniczka zwierzat(mam dwa Koty)nigdy nie
        uwierze ,ze ktos moze tak z nimi postepowac, udajac przy tym ze
        je kocha.
        Bylam bardzo tym zawiedziona, mialam nadzieje, ze poznalam swietnego
        autora,. Rozumiem, ze ktos lubuje sie w makabrycznych
        opisach, nawet jest to czasami konieczne, ale w przypadku Auteczka.
        mam po prostu inne zdanie.

        pozdrawiam
        • dr.krisk I nie bez znaczenia jest powszechnie znany fakt.. 10.04.05, 22:51
          .. ze Hrabal do konca zycia jezdzil (do Kerska chyba) dokarmiac owe zwierzaki...
          KrisK
        • braineater Re: Harabal 10.04.05, 22:53
          Kotów pałęta mi się po pueblo w porywach do osmiu - cztery stałe, reszta
          dochodzące - ulicznice i ulicznicy, i przyznaję, że jako chłopię co z życiem
          wiejskim miało do czynienia tyle, że przeczytało Konopielkę i próbowało
          przeczytać Chłopów, też miałem cięzko ze zrozumieniem, czemu on tak, że do
          worka i o scianę, ale w miare lektury tekstu przynajmniej starałem się
          zrozumieć argumenty, które podaje Hrabal i chyba mnie w jakimś stopniu
          przekonał.
          A co do całokształtu twórczości pana Bohuszka, to po prostu, moim zdaniem,
          zaczęłaś od niewłasciwego tekstu. Spróbuj może na początek Postrzyżyny albo
          Taka piekną żałobę i dopiero jak poznasz nieco większy wycinek Hrabalowego
          świata, spróbuj wrócić do Auteczka. Może akurat wtedy...
          Pozdrowienia:)
          • Gość: foxie77 Re: Harabal IP: 170.134.133.* 10.04.05, 23:03

            no wlasnie tez tak teraz mysle, ze po prostu mialam pecha
            z pierwsza jego ksiazka,i poslucham dobrej rady.
            czy znasz przyczyne smierci tego autora

            pozdrawiam
            • dr.krisk Re: Harabal 10.04.05, 23:15
              Przyczyna smierci: wypadl (albo wyskoczyl) z okna w szpitalu...
              Z tym Hrabalem to w ogole ciezka sprawa: wymyka sie wszelkim zaszeregowaniom.
              KrisK
              • ada08 Re: Harabal 10.04.05, 23:24
                dr.krisk napisał:

                > Przyczyna smierci: wypadl (albo wyskoczyl) z okna w szpitalu...

                Ponoć wypadł karmiąc gołębie, ale może to legenda ?
                a.
                • dr.krisk Tak, czytalem o tym... 10.04.05, 23:29
                  Ale zdania sa podzielone. Nikogo przy tym nie bylo, podobno o tej wlasnie porze
                  karmil golebie z tego okna...
                  Nie wiadomo co sie w nim klebilo w te ostatnie lata. Czytalem dlugi wywiad, w
                  ktorym opowiadal o tym i o tamtym, aby nagle wybuchnac: a teraz idzcie wszyscy
                  w cholere!! I to byl koniec wywiadu.
                  Moze lepiej mu bylo w Kersku...
                  KrisK
          • szaraiwka Re: Harabal 10.04.05, 23:42
            Ale w Postrzyżynach też jest jak bohaterka obcina, tak bezmyslnie, biednemu psu
            ogonek bo teraz wszystko bedzie krótkie no i zaczyna sie od swiniobicia i tej
            radosnej zabawy z krwia... Za to w Pociagach jest wspaniale pokazana wrazliwosc
            na cierpienie zwierzat kiedy Milosz opowiada jak koszmarne sa pociagi
            transportujace zwierzeta....
            • dr.krisk A bo Hrabal nie jest dla... 10.04.05, 23:46
              .. pieknoduchow, ktorzy wcinaja parowki nie interesujac sie poczatkowymi fazami
              procesu ich wytwarzania.
              W Hrabalu jest i okrucienstwo i czulosc.
              Wszystko.
              K.
              • Gość: foxie77 Re: A bo Hrabal nie jest dla... IP: 170.134.133.* 11.04.05, 00:22

                co do parowek to sie zupelnie zgadzam.
                jest jednak roznica miedzy opisami, a robieniem tego samemu.
                sam twierdzisz, ze jest On skomplikowanym czlowiekie, a moze
                wyskoczyl przez okno jako forma pokuty?

                pozdrawiam


                • ada08 Re: A bo Hrabal nie jest dla... 11.04.05, 13:16
                  Gość portalu: foxie77 napisał(a):

                  >
                  > a moze
                  > wyskoczyl przez okno jako forma pokuty?
                  >

                  Teoria raczej ryzykowna :-) A gdyby nawet to jednak skok z okna
                  nie byłby w żadnym razie, jak piszesz, formą pokuty. Śmierć nie
                  jest pokutą, nawet ta sobie samemu zadana. Może być karą, pokutą - nie.
                  a.
    • Gość: kwiecienka Re: Harabal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.05, 22:45
      "czy we wszystkich..."?
      najlepiej sama sprawdź, to nie wymaga wiele wysiłku - wystarczy spacer do
      biblioteki miejskiej
      potem podziel się wrażeniami - z całości
      pozdrawiam

      Ps jako przeciwwagę do "Auteczka" polecam "Dobranocki dla Cassiusa"
      • Gość: foxie77 Re: Harabal IP: 170.134.133.* 10.04.05, 23:13


        zlosliwosc nie jest potrzebna, nie mialam czasu zaintereowac
        sie cala tworczoscia, a prawde powiedziawszy troche stracilam ochote
        zmienilam jednak zdanie po tak milej zachecie forumowiczow

        pozdrawiam
        • makusia_p Re: Harabal 10.04.05, 23:27
          Nie odczytuj powyżej zamieszczonych słów jako złośliwości.
          Może rzeczywiści odłóż lekturę Bohuszka Hrabala na pewnien czas, proponuję w
          ramach przeciwwagi poczytać ciepłą, zabawną powieść Jana Smida "Czyste radości
          mojego życia":
          www.merlin.com.pl/frontend/towar/379638
          Moją ukochaną książką Hrabala jest "Taka piękna żałoba", polecam Twej pamięci
          na przyszłość. Warto też zwrócić uwagą na O.Pavla "Śmierć pięknych saren. Jak
          rozmawiałem z rybami".
          Miłej lektury :)
        • Gość: kwiecienka Re: Harabal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.05, 23:41
          qrde, nie chciałam być złośliwa - jeśli tak to odczytałaś to bardzo mi przykro,
          nie miałam takiego zamiaru :-)
          (swoją drogą, mój post długo się nie wyświetlał - odpowiedzialam druga, zaraz
          po braineaterze, chyba to znak, że mój komputer chce spać)
          aha, Otę Pavla też polecam, zwłaszcza "Śmierć pięknych saren" - to przeczytaj
          koniecznie!!!
          pozdrawiam
          • Gość: foxie77 Re: Harabal IP: 170.134.133.* 11.04.05, 00:04

            Nie mam watpliwosci, po przeczytaniu tych wszystkich opini
            ze na pewno jest On bardzo dobry, i definitywnie przeczytam
            polecane mi tu pozycje.
            po prostu nie uwierze nigdy w milosc do zwierzat {Auteczko}
            przez tego czlowieka.chocby nie wiem jak to tlumaczyl.

            pozdrawiam
            • Gość: star Re: Harabal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 12:00
              Odnosze wrazenie, ze "Auteczko" jest wlasnie o tym, co budzi twoj sprzeciw. Z
              jednej strony kocham, z drugiej strony - musze zabic. Jak to pogodzic. Zabicie
              kotow jest opisane dokladnie, bo przedstawione sa wlasnie jako zaglada i to
              zaglada niezawiniona (z niczym nam sie to nie kojarzy?), ktora w dodatku wiaze
              sie z kolosalnymi wyrzutami sumienia, a wlasny wypadek samochodowy jako
              zasluzona kara, ostrzezenie, odkupienie i co tam jeszcze. Nie da sie
              zaszufladkowac tej powiesci jako autobiograficznej historii o tym, ze "mialem
              ci ja koty, ino musialem utluc, bo za duzo bylo, ale i tak je lubie".
    • margala Re: Harabal 11.04.05, 14:36
      lubię scenę świniobicia w ekranizacji "Postrzyżyn"

      pozdrawiaM.

      _____________
      Stryjek Pepin: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25513
      • hrabalek ..do policji obyczajowej... 11.04.05, 15:35
        Harabal, no obroń się wreszcie, a Ty siedzisz sobie pdalej na tym parapecie,
        nogami fikasz, i gołębie pasiesz!
        Zamiast wstępu do "Aferzystów"
        Krwawa ballada, którą napisali czytelnicy:

        "Ta świnia wybiera takie sytuację,żeby pofolgować swojej seksualnej perwersji.
        Od czasu jak go przeczytałem, nie mam spokoju, ciągle chodzi mi po głowie, aż
        strach pomyśleć, ile szkody narobi się tym wśród dorastającej młodzieży"

        "Ty wstrętny chamie, ty sklerotyczny dziadygo o sztubackich ciągotach, ty
        obleśna świnio, twoje miejsce w kryminale, policja obyczajowa powinna sie tobą
        zająć, nadajesz się za kratki albo do czubków"

        "Wygląda Pan jak poczciwy ojciec rodziny, który z nudów dłubie w nosie, a mnie
        złość bierze,że to ma być reprezentant brneńskich rodaków. Dlatego prosto w
        oczy, kawę na ławę piszę: że Też nie wstyd, ty stary, zachlany pijusie."

        "Moja dusza zaiste napiła się źródlanej krystalicznej wody. Entuzjazmowałem się
        w czasie lektury. Już dawno nie było mi tak jasno w sercu. Bo widzi Pan,
        człowiek w gruncie rzeczy jest dobry, takie dziełko jak Pańskie "Bawidułki"
        wprawia w drzenie właśnie te najlepsze struny , z których utkany jest ów
        najdoskonalszy instrument muzyczny- dusza ludzka".


        Podpisuję się pod tym wszystkim, a szczególnie pod ostatnim pięknym grafomańsko
        podpisem, bo sama bym tego lepiej nie ujęła.

        Cytaty pochodzą z listów jakie otrzymał Hrabal, a umieścił je zamiast wstępu do
        książki "Aferzyści".
        Serdecznie pozdrawiam.
        • Gość: foxie77 Re: ..do policji obyczajowej... IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 11.04.05, 17:07

          widze ze otworzylam puszke pandory, jak i to ze mam zamiar przeczytac
          wszystkie pozycje tego pisarza, prosze mnie nie posadzac o zasciankowe
          gusta, a jeszce mniej o jakas pruderie.
          czy jest jakas biografia Hrabala, ktora mi polecacie?
          co do pokuty lub kary moze to byc kara z grzechy, co przeciez moze byc
          byc forma pokuty jesli za grzechy wlasne.

          pozdrawiam









          • braineater Re: ..do policji obyczajowej... 11.04.05, 18:10
            Biografia, nie biografia w każdym razie ksiązeczka z której dużo się o panu
            Bohusku dowiedzieć można - drybling hidekutiego, wywiad rzeka praktycznie o
            wszystkim, zawierający m-dzy innymi autorskie analizy dzieł własnych. Polecam
            także Wesela w Domu - (lepiej polowac po antykwariatach bo w księgarniach lezy
            z cena momentalnie kierującą tę książkę w ręce ludzi zapełniających pólki
            pustymi okładkami w półskórkach i ze złotymi literoma na okładce), czyli
            biografię Hrabal oczami zony jego, a pisaną przez samego Hrabala. (wiem brzmi
            zawile, ale w trakcie lektury jest juz jaśniej:). Poczytać można również Listy
            do Kwiecieńki, gdzie kilka biograficznych wtrętów znajdziesz, no i poza tym
            praktycznie kazda ksiazka H. zawiera elementy autokreacyjnej autobiografii.
            Pozdrowienia:)
          • hrabalek Re: ..do policji obyczajowej... 11.04.05, 18:45
            No właśnie, Bohusz pierwszy był przy otwieraniu takich puszek, a Pandorę to on
            już pewnie dawno....
            Witamy Foxie w klubie, zaczynaj czytać i pisz jakie wrażenia:)))))))
            • Gość: foxie77 Re: ..do policji obyczajowej... IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 11.04.05, 20:11


              dziekuje za tak mile przyjecie i wspaniale rady,
              moge miec co prawda troche klopotu z realizacja ale jak
              sie to mowi "dla chcacego...}
              przy tym zawsze ciekawila mnie ocena slynnych pisarzy przez
              wspolmalzonkow.
              pamietam, wypowiedzi zony Zeromskiego ,ktorego uwielbiam
              ze byl straszny w pozyciu.
              lista sie ciagnie.
              jeszcze jedno, poniewaz nie znam jako nowy forumowicz
              tutejszej etykiety, czy watek jest utrzymywany w wybranym temacie?
              czy jak jest nowa kwestia to zaczyna sie nowy?

              pozdrawiam
              • braineater Re: ..do policji obyczajowej... 11.04.05, 20:13
                wolna hamerykanka psze paniom - tyle ze jak nie hrabalowy temat to raczej nie
                ma sensu kleic wątku pod hrabala:)
                Pozdrowienia:)
                • hrabalek Na shledanou! ahoj! 11.04.05, 20:28





                  • makusia_p to...se...ne...vrati... 11.04.05, 20:48
                    ...
                    • braineater Re: to...se...ne...vrati... 11.04.05, 20:53
                      Pytanie, całkiem zasadne chyba: wpływ oglądania w wieku dziecięcem Motyla
                      Emannuela, Krtka, Żwirka i Muchomorka oraz Wodnika Szuwarka, na późniejszą
                      fascynację Hrabalem i ogólniej czeskością.
                      Ktos widzi jakieś korelacje?:)
                      Pozdrowienia:)
                      • makusia_p Re: to...se...ne...vrati... 11.04.05, 21:06
                        Dopisałabym jeszcze "Śpiewającą lipkę", V.Ctverteka "Małą złą czarwonicę"... :)
                        I koniecznie filmowe opowieści, niezapomniane komedie - jak choćby - mam
                        nadzieję że dobrze pamiętam tytuł "Kto utopił Doktora Mraczka" (?)
                        pozdrawiam :)
                      • Gość: kwiecienka Re: to...se...ne...vrati... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 21:24
                        ahoj,
                        oczywiście, pełna korelacja:
                        najpierw perełki czeskiej animacji (z Krecikiem na czele)
                        potem krótka fascynacja czeskimi kulinariami (Lentilki jako główny składnik
                        diety do ok.10 roku życia)
                        następnie, zmiana nawyków żywieniowych (ewolucja diety) - Lentilki zamieniłam
                        na piwo...
                        ...a od piwa do Hrabala...
                        to był moment...
                        • makusia_p Re: to...se...ne...vrati... 11.04.05, 21:39
                          a arachidy w czekoladzie?
                          ;-)
                          • hrabalek Re: to...se...ne...vrati... 11.04.05, 21:42
                            makusia_p napisała:

                            > a arachidy w czekoladzie?
                            > ;-)


                            Hej! bo Foxie pomyśli,że szyjemy pod Harabala.
                            P.S.od siebie dodam czeską biżuterię:))
                            • makusia_p Re: to...se...ne...vrati... 11.04.05, 21:44
                              to jeszcze, z kulinarną przekorą, dodam ser smażony
                              ;-)
                              • hrabalek Re: to...se...ne...vrati... 11.04.05, 21:47
                                makusia_p napisała:

                                > to jeszcze, z kulinarną przekorą, dodam ser smażony
                                > ;-)

                                ..........no to jeszcze jeden ścieg.......
                                knedle i Dyrda, ze swiomi diabłami.....ech! idę już do diabła!Dobrou noc!:)
                                • braineater Re: to...se...ne...vrati... 11.04.05, 22:19
                                  No dobra a Zlaty Bazant, a knedliki z mięsem?
                                  wy to wybieracie jakieś dziwne rzeczy:)
                                  Ale tak juz bardziej serio, to chyba poniekąd ujawniliśmy ten czeski komplex,
                                  fakt, iż w naszej rodzimej sztuce narracji brak takich wyluzowanych gorzko-
                                  słodkich opowiadaczy, umiejetnie łaczących humor z dramatem, smiech z
                                  refleksją - a przynajmniej ja, (i jakiś korzec krytyków nalegających na nową
                                  powieśc polską), nie trafiłem.
                                  Pozdrowienia:)
                                  P.S miłośnikom testiny polecam jutrzejsze 'kocham kino'(22:40 jesli nic się nie
                                  zmieni) i film pana Letkiego "Moje Miasto', doskonały polski film z lat
                                  ostatnich, który naprawdę zbliża się do dokonań czeskiego kina - polecam mocno.
                                  • makusia_p Re: to...se...ne...vrati... 11.04.05, 22:27
                                    z melancholią przyznaję rację, nasze literackie smaki są inne...
                                    ale na knedliki odpowiedzią mogą być nasze kluski na parze czyli "pampuchy" ;-)
                                    pozdrawiam znad winogronowej senchy
                                  • hrabalek jaki komplex....... 11.04.05, 22:42
                                    ........już poszłam do diabła, ale jeszcze sie wróciłam....

                                    Jaki complex? a po co nam Hrabal po polsku, toż by była urawniłowka......
                                    Ech! Braineater! Polej piwa!
                                    P.S.Założę się o dwa bażanty(nie wiem co prawda z kim, że znów nie wstrzeli się
                                    tam gdzie ma się wstrzelić)
                                    • braineater Re: jaki komplex....... 11.04.05, 22:48
                                      to ja mogę te bazanty uznac za wygrane?:)
                                      bo sie wstrzeliło...
                                      Pzdr
                                      • hrabalek Re: jaki komplex....... 11.04.05, 22:52
                                        braineater napisał:

                                        > to ja mogę te bazanty uznac za wygrane?:)
                                        > bo sie wstrzeliło...
                                        > Pzdr

                                        Nie!!!!!!!!!!
                                        Bo się wstrzeliło po Makusi, a nie po Tobie, chyba,że teraz nawali- to bażanty
                                        są Twoje, a może raczej , lepiej nie , bo znów świtem bladym Kropotkin i tak
                                        dalej.............
                                    • makusia_p Re: jaki komplex....... 11.04.05, 22:53
                                      gwoli wspomnienia - jako dziecko mówiłam, że ktoś nie poszedł do diabła, ale
                                      precz a potem wrócił z tego "precza", zatem miło że wróciłaś... ;-)
                                      complex to za duże słowo, ale taka mała zazdrostka w duszy... czyż nie?
                                      łyżka dzięgciu w miodzie ;-)
                                      Nie mamy Jemu podobnych, nikt tak nie pisał jak Pavel, Kohout...
                                      Choć nasz Bruno Schulz też jest jedyny...
                                      :)
                                      • hrabalek Re: jaki komplex....... 11.04.05, 22:59
                                        makusia_p napisała:

                                        > gwoli wspomnienia - jako dziecko mówiłam, że ktoś nie poszedł do diabła, ale
                                        > precz a potem wrócił z tego "precza", zatem miło że wróciłaś... ;-)
                                        > complex to za duże słowo, ale taka mała zazdrostka w duszy... czyż nie?
                                        > łyżka dzięgciu w miodzie ;-)
                                        > Nie mamy Jemu podobnych, nikt tak nie pisał jak Pavel, Kohout...
                                        > Choć nasz Bruno Schulz też jest jedyny...
                                        > :)

                                        makusiu! Wiem !
                                        Nienacki ze Skiroławkami !Ileż tam prawd życiowych, ani mniej ani więcej niż u
                                        Bohusza.I nie ustąpię, choćby nie wiem ile piw!
                                        • makusia_p Re: jaki komplex....... 11.04.05, 23:14
                                          dochodząc do konsensusu dodam, że literatura przecież nie zna granic :)
                                          Ale tęskno mi że już raczej nic nowego nie przeczytamy, chyba że pojawi się
                                          nagle kolejna niespodzianka w stylu "Miasteczka w którym czas się zatrzymał"...
                                          Wracając na chwilę do Schulza - podobną magię odnajdywałam w Leśmianie, miłą
                                          niespodzianką była Amosa Oza "Dotknij wiatru, dotknij wody"...
                                          A Bohuszek... jedyny Ci On, niepowtarzalny... i na gołębich skrzydłach wędrując
                                          spogląda na tę naszą ziemię z wysokości niebieskiej i pewnie uśmiecha się pod
                                          nosem...
                                      • Gość: kwiecienka Re: jaki komplex....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 23:10
                                        :-)
                                        literatura literaturą,
                                        fakt, możemy być ciut zazdrosni, jest o co (KOGO)
                                        a propos zazdrostki - cóż ja przeżyłam kiedy to na koloniach w czechosłowackich
                                        (jeszcze wtedy) Pieszczanach nowopoznani "koledzy" zza południowej granicy niby
                                        to mimiochodem uświadomili mnie, że idol mojego dzieciństwa (Krecik,
                                        oczywiście) jest czeskim Krecikiem... Ileż to cierpienia było, ile łez... ja
                                        nic o tym nie wiedziałam!!
                                        "Ijoj" to przecież prawie jak po polsku było...

                                        braineaterze i hrabalku, dajcie znać na forum jak to się z tymi bażantami
                                        skończyło... kto w końcu i za czyje zdrówko wychylił :-)
                                        pozdr
                                        • hrabalek Za Bohusza! 11.04.05, 23:12

                                          • makusia_p Re: Za Bohusza! 11.04.05, 23:15
                                            Za Bohusza!!!
                  • Gość: foxie77 Re: Na shledanou! ahoj! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 11.04.05, 21:00

                    Bron Boze klejenie pod Hrabala

                    ahoj! to tak ale to pierwsze?
                    prosze uswiadomic

                    pozdrawiam
                    • hrabalek Re: Na shledanou! ahoj! 11.04.05, 21:34
                      Ty Foxie nie pytaj, Ty już czytaj!
                      Harabal uświadomi Cię już w każdej kwestii!Zaufaj!
                      Miau!(ups, przepraszam, tak mi się wymsknęło).


                      :)))
                      • Gość: foxie77 Re: Na shledanou! ahoj! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 12.04.05, 00:56

                        dlaczego zawsze ta chociaz ciupinka kpiny? {harabal}
                        jest mi bardzo milo, ze ten temat ma takie powodzenie, i
                        skorzystam z wielu rad,to pytanie bylo natury lingwistycznej.
                        niestety nie mam do pewnych rzeczy tak latwego dostepu jakby
                        sie wydawac moglo.

                        zawsze jednak mile pozdrawiam mru, mru
                        • hrabalek ...bez ciupinki 12.04.05, 07:37
                          o.k. przepraszam, ale to nie złośliwie, poprostu zaczęło mnie bawić to, że przy
                          logowaniu zaczęłam wpisywać odruchowo-harabalek, zamiast hrabalek(jak widzisz -
                          mała rzecz a cieszy)
                          Piękny dzień się zapowiada- więc powodzenia!
                          • stella25b moje "spotkanie" z Hrabalem 12.04.05, 09:21
                            zaczelo sie od "Obslugiwalem angielskiego krola" i przypominalo mi dobrego
                            wojaka Szwejka czy Cholonka Janoscha. Wlasnie to naiwne spojrzenie na brutalny
                            swiat- mnie zafascynowalo no i trzyma po hrabalowemu.
                            Pozdrawiam fascynatow:)
                            • hrabalek Julcia Krim 12.04.05, 20:07
                              W każdym z opowiadań ze zbiorku"Aferzyści" mam swoje ulubione (zakreślone)
                              zdania.

                              Julcia Krim główna bohaterka opowiadania"Legenda o pięknej Julci":

                              "To zresztą cała ja: cukier szczypczykami,ale jak coś mi się podoba, to od razu
                              chaps! do ust. To takie proste: umieć się pogrążyć we wszystkim, co żyje! Ale
                              muszę się mieć na baczności, aby gdy ktoś umiera, abym współprzeżywając wraz z
                              nim nie wyciągnęła kopyt!"

                              ........i odjechała galaxie 500

                              • makusia_p Re: Julcia Krim 12.04.05, 20:15
                                do hrabalka:
                                do wczorajszej listy "czeskości" nie dopisałam Szczudlika i Bagietki, co za
                                przeoczenie ;-)

                                pozdrawiam
                                :)
                                • hrabalek jeden taki aferzysta..... 12.04.05, 20:41
                                  ..z opowiadania "Aferzyści" poszedł szukać materiału na artykuł prasowy
                                  do "Tunelu" przy Tynie-

                                  "siedział tam taki jeden brodaty,podchodzę do niego i mówię:Panie, wyglądasz
                                  jak Jezuskind!I anim się obejrzał, jak dostałem w pysk, że hej,a ten brodacz
                                  krzyknął:Zasrany panie, wiesz pan, do kogo mówisz?Przywódca czeskich
                                  anarchistów jestem,Vrba! V jak vermuth, R jak rum, B jak bimber, A jak alasz!.
                                  Wezwałem policję i już miałem artykuł"Anarchista pobił dziennikarza w znanym
                                  praskim lokalu"".
                                  • makusia_p Re: jeden taki aferzysta..... 12.04.05, 20:45
                                    na mnie terapeutycznie działa historia o wydzierganej na plecach chłopca
                                    wymrzonej (niedoszłej łódeczce)z "Takiej pięknej żałoby"... Pasjami...
                                    ;-)
                                    • braineater Re: jeden taki aferzysta..... 12.04.05, 20:47
                                      skoro się fragmentoma dzielimy - przemarsz orszaku weselnego z Wesel w Domu i
                                      wspięcie się na komin z Takiej pięknej - sam mjut po prostu
                                      Pozdrowienia:)
                                      • makusia_p i.. "Zbyt głośna samotność"... 12.04.05, 20:56
                                        i ten skład makulatury i prasa... Chciałabym przez chwilę popatrzyć Mu przez
                                        ramię...
                                        "Trzydzieści pięć lat robię w starym papierze i to jest moja love story.
                                        Trzydzieści pięć lat prasuję stary papier i książki, trzydzieści pięć lat
                                        tytłam się w literach, wskutek czego upodobniłem się do lekykonów, których
                                        przez ten czas sprasowałem pewnie ze trzydzieści kwintali, jestem dzbanem
                                        pełnym żywej i martwej wody, starczy bym się lekko nachylił, a ciekną ze mnie
                                        same piękne myśli, a które wyczytałem, tak więc w ciągu tych moich trzydziestu
                                        pięciu lat zjednoczyłem się z samym sobą i światem wokół mnie, bo ja gdy
                                        czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę jak
                                        cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl
                                        rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie
                                        tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce
                                        naczyniek włosowatych".
                                        :)
                                        • hrabalek Re: i.. "Zbyt głośna samotność"... 12.04.05, 21:06
                                          makusia_p napisała:

                                          > i ten skład makulatury i prasa... Chciałabym przez chwilę popatrzyć Mu przez
                                          > ramię...
                                          > "Trzydzieści pięć lat robię w starym papierze i to jest moja love story.
                                          > Trzydzieści pięć lat prasuję stary papier i książki, trzydzieści pięć lat
                                          > tytłam się w literach, wskutek czego upodobniłem się do lekykonów, których
                                          > przez ten czas sprasowałem pewnie ze trzydzieści kwintali, jestem dzbanem
                                          > pełnym żywej i martwej wody, starczy bym się lekko nachylił, a ciekną ze mnie
                                          > same piękne myśli, a które wyczytałem, tak więc w ciągu tych moich
                                          trzydziestu
                                          > pięciu lat zjednoczyłem się z samym sobą i światem wokół mnie, bo ja gdy
                                          > czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę jak
                                          > cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl
                                          > rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie
                                          > tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce
                                          > naczyniek włosowatych".
                                          > :)

                                          Makusia- w gardle mam już gulę i oczy podchodzą łzami( i ani ociupinkę nie
                                          ironizuję).
                                          Hrabal- TY wyciskaczu niewieścich łez!
                                          • makusia_p Re: i.. "Zbyt głośna samotność"... 12.04.05, 21:15
                                            dla jasności, nie popieram niszczenia książek.
                                            Chciałabym mieć wpływ na to co można by uratować spod prasy, opisywane tytuły
                                            aż się o to prosiły.
                                            Hrabalku, to tak jak z wczorajszym "kocim wątkiem" z "Auteczka".
                                            Taki był Bohusz...
                                            • hrabalek Re: i.. "Zbyt głośna samotność"... 12.04.05, 21:22
                                              makusia_p napisała:

                                              > dla jasności, nie popieram niszczenia książek.
                                              > Chciałabym mieć wpływ na to co można by uratować spod prasy, opisywane tytuły
                                              > aż się o to prosiły.
                                              > Hrabalku, to tak jak z wczorajszym "kocim wątkiem" z "Auteczka".
                                              > Taki był Bohusz...

                                              .........TAKI DIABELNIE CZUŁY BARBARZYŃCA!
                                              • makusia_p Re: i.. "Zbyt głośna samotność"... 12.04.05, 21:28
                                                czerń i biel, słodycz i gorzkość, lód i żar....

                                                nie mogłaś tego ująć lepiej - DIABELNIE CZUŁY BARBARZYŃCA :)
                                                • szaraiwka Re: i.. "Zbyt głośna samotność"... 12.04.05, 21:43
                                                  albo Barbarzyńsko Czuły Diabeł.....
                                                  oj dobrze mi sie zrobilo jak poczytalam ten Harabalowski watek
                                                  • hrabalek Re: i.. "Zbyt głośna samotność"... 12.04.05, 21:45
                                                    szaraiwka napisała:

                                                    > albo Barbarzyńsko Czuły Diabeł.....
                                                    > oj dobrze mi sie zrobilo jak poczytalam ten Harabalowski watek

                                                    Hej Szaraiwko! jak się cieszę ,że dołączyłaś!
                                                  • Gość: foxie 77 Re: i.. "Zbyt głośna samotność"... IP: 170.134.133.* 12.04.05, 23:51

                                                    czytam sobie ten watek i jest mi milo ze tak przez zreszta czysty
                                                    przypadek, tak dobrze trafilam.mam kilka innych na palecie
                                                    ciekawe czy sie zalapia.towarzystwo tu widze bardzo literackie,
                                                    {czytam teraz poezje na innym watku te co na niedziel}
                                                    prosze wybaczyc ta nieszczesna pomylke z nazwiskiem, nie moge
                                                    sobie sama tego darowac.

                                                    pozdrowienia
                                                  • hrabalek Foxie....... 13.04.05, 00:15
                                                    .......spokojna głowa, z takim impetem tu wpadłaś,że nie dziwota,że ci się
                                                    litery pomyliły, dzięki za wątek, ostrzegam,że tak szybko z niego nie wylezę:)
                                                  • hrabalek "Diamentowe oczko" 13.04.05, 00:25
                                                    to również opowiadanie ze zbiorku"Aferzyści".

                                                    Główna bohaterka to Wendulka Krzisztówna, ale nie o niej chciałam napisać, ale
                                                    o innym pasażerze tego pociągu:

                                                    (wskazówka dla Pań jak należy "brać" rozmiar kołnierzyka mężowskiej koszuli)

                                                    "Słychać było rozmowę z przedziału:-Fakt, jeszcze za czasów kawalerskich poszła
                                                    mi kupić koszulę, ale nie mogła, bo nie wiedziała, który numer. Aż nagle w
                                                    drzwiach przypomniała sobie i krzyczy na cały sklep:Zawsze kiedy go duszę,to
                                                    trzymam ręce o tak! i ekspedient wziął centymetr, obwiódł jej ręce i powiada:
                                                    Numer czterdziesty".Koszula,jak państwo widzą leży na mnie jak ulał..."
                                                  • szaraiwka Re: "Diamentowe oczko" 13.04.05, 01:33
                                                    przecudne.... :-) prze prze cudne :-) no ale hrabal w ogole jest soczysty jak
                                                    kosc wyciagnieta z solidnej zupy... (to tak a propos poczatku watku i tych
                                                    nieszczesnych zwierzat a raczej tego co z nich zostaje :-)
                                                  • makusia_p Re: "Diamentowe oczko" 13.04.05, 09:01
                                                    Cudeńko!!! Majstersztyk :)

                                                    lubię jeszcze tę miłość do cygańskości... Był piewcą cygańskości, często
                                                    podejmował ją i uwieczniał w wątkach, opowiadaniach. Tak jak w filmowej postaci
                                                    choć w innym bałkańskim kolorycie - Emil Kusturica, aż skrzyło...
                                                    :)
                                                  • makusia_p do Foxie 13.04.05, 08:56
                                                    tak wspominamy tu różne wątki z Bohuszka... ta smutne, te żartobliwe, przaśne...
                                                    Na chwilę wrócę do watku który rozpoczęłaś, do watku z "Auteczka". Do poduchy
                                                    wczoraj czytałam ponownie ów wywiad rzekę w postaci książkowej, był już
                                                    wspominany, myślę o "Dryblingu Hidegkutiego czyli..." tam znalazłam wypowiedź
                                                    Hrabala związaną z trudną miłością do kotów - wypożycz ten tomik, zajrzyj na
                                                    stronę 58 - po tym jak wypowiada się o ciemności, u dołu strony od
                                                    wersu "Również Eliot..." i proponuję zakończ na 61, pozwoli Ci zajrzeć w demony
                                                    duszy i żal wyczytać... Zrozumieć co czuł...
                                                    :)
                                                  • Gość: FOXIE77 Re: do Foxie IP: 170.134.133.* 13.04.05, 16:59

                                                    jak juz wspomnialam drodzy forumowicze, zostalam przekonana
                                                    calkowicie do tworczosci tego autora.Z waszych wypowiedzi
                                                    domyslam sie o glebi jak i demonach tego czlowieka
                                                    czy jednakze wszystko mozna wybaczyc?lub zrozumiec?.
                                                    Nie mowie teraz o Hrabalu, ale o innych przypadkach gdzie
                                                    okrucienstwo do zwierzat i do ludzi bylo tlumaczone.
                                                    zadna glebia i zadne demony tego nie usprawiedliwiaja.
                                                    prosze jednak nie miec watpliwosci co to tego i juz
                                                    sie wybieram do ksiegarni po polecane przez Was pozycje

                                                    pozdrawiam

                                                    ps. oczywiscie jak sie wszyscy domyslaja
                                                    jestem crazy about my two cats


                                                  • hrabalek własne miejsce na ziemi......... 13.04.05, 22:07


                                                    "w krzewach przed zamkiem zaśpiewał pierwszy ptak. Po chwili przyłączyły się
                                                    doń inne i powietrze poranku wypełnił ptasi szczebiot.
                                                    Gaston, obejmując Cygankę wpół, zatrzymał się przed gablotką z fotosami
                                                    filmowymi.Na plakacie Gerard Philipe w rozchełstanej koszuli trzymał w ręku
                                                    szpadę.
                                                    -Chciałbym przez jeden dzień być Fanfanem...Tylko przez jeden dzień-użalał się
                                                    Gaston.
                                                    -Tym?-pokazała palcem.
                                                    -To nie żaden ten! To Gerard Philipe jako Fanfan Tulipan, rozumiesz?
                                                    -No i co z tego? A więc słuchaj, co ci powiem. Ty jesteś pomocnik hydraulika, a
                                                    kiedy ludzie nie mogą spłukać wody w klozecie, kto przychodzi? Ty! kiedy sie im
                                                    zepsuje kran, kogo wzywają? Ciebie! To o tobie i o mnie powinni nakręcić film.
                                                    A poza tym ty masz dobry zawód i jesteś pożyteczny dla ludzi, po cóż więc
                                                    miałbyś skakać po dachach, z szpadą w ręku? Kiedy przyjdziemy do cegielni , to
                                                    zobaczysz: co drugi Cygan to Fanfan Tulipan, który jednak robi cegły. A z tych
                                                    cegieł buduje się domy.
                                                    -Ale kiedy ten Gerard jest taki przystojny!
                                                    -Przystojny, przystojny-powiada Cyganka i ująwszy w palce brzeg plakatu, urwała
                                                    go jednym szarpnięciem.
                                                    -Kiedy wyprawimy sobie wesele, zaproszę swoich braci ciotecznych, którzy są
                                                    węglarzami. Zobaczysz czterech Gerardów. I przyjdzie także mój dziadek w
                                                    błękitnym surducie i z bambusową laską- opowiadała z powagą.
                                                    (..)
                                                    Jesteś tak samo przystojny jak mój tatuś Demeter, który nosił mnie na ręku i
                                                    palił, a mamusia szła za nim i tata dawał jej od czasu do czasu papierosa, aby
                                                    i ona zaciągnęła się dymkiem. Znosił na Żiżkowie węgiel do piwnic i ludzie
                                                    mówili,że wygląda jak król."

                                                    To był fragment pięknego opowiadania "Cygańska romanca", którego bohaterami są
                                                    Gaston Koszulka i Cyganka.

                                                  • makusia_p Re: własne miejsce na ziemi......... 13.04.05, 22:13
                                                    witaj Hrabalku, dzięki za bohuszkową "cygańskość"
                                                    :)
                                                  • Gość: foxie77 Re: własne miejsce na ziemi......... IP: 170.134.133.* 13.04.05, 22:13


                                                    ciekawe czy bede mogla to wszystko tutaj dostac

                                                    dzieki
                                                    pozdrawiam
                                                  • braineater Re: własne miejsce na ziemi......... 13.04.05, 22:43
                                                    wrzuć mi info o twoim mailu na mojego maila - to cie paroma rzeczoma w wersji
                                                    zdigitalizowanej uraduje:)
                                                    Pozdrowienia:)
                                                  • hrabalek ojojojojoj............:((((((((((((((( 13.04.05, 23:16
                                                    braineater napisał:

                                                    > wrzuć mi info o twoim mailu na mojego maila - to cie paroma rzeczoma w wersji
                                                    > zdigitalizowanej uraduje:)
                                                    > Pozdrowienia:)

                                                    Buhuszu! a juz miałam nadzieję,że w tym wątku prawie uda się uniknąć tych
                                                    wszystkich technicznych udoskonaleń, i .......zdigitalizowano Cię Bohuszu!
                                                    no trudno ,jakoś to musisz przełknąć:((((((((
                                                  • szaryosiol Re: ojojojojoj............:((((((((((((((( 13.04.05, 23:21
                                                    ale sie chyba dzielnie bohuszek opiera technice bom miala zamiar wyslac maila
                                                    na maila braineatera, co by mi takze, choc matka zalozycielka "harabalowskiego"
                                                    watku nie jestem, takiez zdigitalizowane cuda podeslal a tu poczta powiedziala
                                                    precz... nie ma takiej strony :-)
                                                  • hrabalek Re: ojojojojoj............:((((((((((((((( 13.04.05, 23:24
                                                    szaryosiol napisał:

                                                    > ale sie chyba dzielnie bohuszek opiera technice bom miala zamiar wyslac maila
                                                    > na maila braineatera, co by mi takze, choc matka
                                                    zalozycielka "harabalowskiego"
                                                    >
                                                    > watku nie jestem, takiez zdigitalizowane cuda podeslal a tu poczta
                                                    powiedziala
                                                    > precz... nie ma takiej strony :-)



                                                    Hi, hi, Bohusz ! trzymaj się!kombinuj dalej!
                                                  • Gość: foxie77 Re: własne miejsce na ziemi......... IP: 170.134.133.* 14.04.05, 00:02

                                                    a czy ja tez moge poprosic o taka frajde?

                                                  • hrabalek ...wiatr........ 14.04.05, 09:11
                                                    .......otworzyłam przed chwilą okno -a tu piękny poranek, ani odrobny wiatru,
                                                    dobry moment ,żeby zacytować Bohusza,mając poczucie,że nie wywołuje się wilka z
                                                    lasu.

                                                    Fragment ze "Skarbów świata całego"
                                                    -opowieści i życiu w domu starców.

                                                    Rozmowa między Otokarem Rykrem(przepiekne nazwisko) i Panem Wybornym(też nie
                                                    gorsze)i Panem Korzonkiem:

                                                    "-To wieje halny z Austrii i Bawarii-mówił pan Otokar Rykr.- Założę się,że w
                                                    Wiedniu i Monachium dziesiątki ludzi nie wytrzymują tego naporu wiatru i
                                                    popełnią samobójstwo. To jest ten halny, który wieje także nad Morawami, jak to
                                                    jest w piosence:"Wieje wiatr od Buchlowa.." Wieczorem winiarz jest wesoły, a
                                                    rankiem znajdują go powieszonego, bo nie wytrzymał tak jak dziesiątki ludzi
                                                    tego naporu halnego...

                                                    Stary znawca i świadek dawnych czasów mówił:
                                                    -To jest ten wiatr, który przyniósł w nasze strony diuny, ów piasek z
                                                    libijskich pustyń, ten wiatr najbardziej oddziaływa w okolicach, gdzie jest
                                                    wapień.
                                                    Takie Monachium całe leży na wapieniu, to ogromna misa wapienia, a ten wiatr
                                                    nadchodzi w maju, a potem w październiku i znowu w lutym, całe miasto, cały
                                                    kraj musi pić, w maju wszystkie browary odczopowują beczki"Maibock", w
                                                    październiku Bawarczycy przez cały tydzień bronią się przed halnym w ten
                                                    sposób, że tańczą i chleją piwo, a w lutym rozpalają w namiotach ogromne piece
                                                    i tysiące ludzi święcą karnawał, ale tak naprawdę to osdzołamiją sie piwem,
                                                    żeby nie popełnić samobójstwa. Jedyna rada na halny to wyjazd w okolice, gdzie
                                                    są granitowe góry i wzgórza. Ratyzbona...

                                                    Pan Wyborny skończył, pan Korzonek zaś oburącz przygładził nieposłuszne włosy.
                                                    -Ja kiedyś umrę na ten wiatr-powiedział.
                                                    -Tak mi niedobrze, jakbym cała noc hulał, całą noc pił winiak na przemian z
                                                    piwem i palił jedno cygaro za drugim albo zaciągał się Wirginią. Po halnym boli
                                                    nie tylko całe ciało ale i dusza . (...)

                                                    W Kataloni ten wiatr, który wieje znad Balearów,nazywają mediteranem, wieje on
                                                    nad krajem przez cały tydzień i nawet młodzi na odludziu nie wytrzymują tego
                                                    parcia na duszę i szaleją albo z zasady wieszaja się.
                                                    Panuje tam taki zwyczaj,że ścina się drzewo wraz z wisielcem.
                                                    W zeszłym roku dostałem list od przyjaciela, który pisał,że wezwano go,żeby
                                                    stwierdził zgon powieszonej ,młodej dziewczyny...
                                                    Przy trupie zastał matkę tonącą we łzach, próbował ją pocieszyć:
                                                    "Ma Pani przecież jeszcze dwie córki"
                                                    Ale krewni, którzy właśnie ścięli ogromne drzewo, wszyscy krewni stojący w krąg
                                                    drzewa, co padło na ziemię wraz z powieszoną, krzyczeli z matką:
                                                    "Ależ ona się powiesiła na naszej najpiękniejszej jabłoni, która dawała
                                                    dwadzieścia wiader renet."......


                                                    ...............
                                                  • szaraiwka Re: ...wiatr........ 14.04.05, 09:51
                                                    Hrabalku dawaj jeszcze... przepiekne...
                                                    oj wszyscy chyba na ten wiatr pomrzemy.... kiedys... choc Mazowsze, na ten
                                                    przyklad, ani wapienne, ani granitowe tylko piaszczyste -)
                                                  • Gość: foxie77 Re: ...wiatr........ IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 14.04.05, 15:55
                                                  • Gość: foxie77 Re: ...wiatr........ IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 14.04.05, 16:07

                                                    mam teraz kilka wolnych dni ktore poswiece, na kupno tego i innych
                                                    pozycji, czy to jednak bedzie to samo w jezyku angielskim.
                                                    nie wiem jak latwo mi bedzie zdobyc polskie przeklady.
                                                    czy ta slowianska melancholie i niuanse moze przekazac anglo?
                                                    ten wiatr no nam wszystkim wieje czasami

    • margala forum STRYJEK PEPIN 14.04.05, 09:47

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25513
      • hrabalek ..ukradzione z forum Czechy 17.04.05, 10:50
        www.praskie-gospody.siec.com.pl/hrabalowi%20wstep.html
        • Gość: foxie77 Re: ..ukradzione z forum Czechy IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 17:12

          dziekuje za link, ale tam sa wydania angielskie, natomiast ja znalazlam
          Dom Ksiazki on line i zamowilam w jezyku polskim, bo skoro zaczelam Go
          czytac po polsku chce sie zapoznac z jego tworczoscia w naszym jezyku
          pozniej porownam z angielskim tlumaczeniem, a tlumaczenie jest takie
          istotne, przeczytalam Pianistke po polsku nie znam niemieckiego, i
          bylam zawiedziona, nie mialam czasu na wersje angielska, czy warto?

          serdecznie dziekuje
          • flakonka Re: ..ukradzione z forum Czechy 18.04.05, 19:36
            po angielsku absolutnie nie - juz po polsku to nie to samo, choć tłumaczenia są
            naprawdę całkiem dobre, ale po "angielskiemu" to na pewno nie :)
            • Gość: foxie77 Re: ..ukradzione z forum Czechy IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 19.04.05, 01:45

              dziekuje za potwierdzenie moich przypuszczen, zreszta
              bylam w ksiegarni to nawet jednej ksiazki nie bylo,
              zamowilam wersje polska {dwie pozycje}przez internet.

              pozdrawiam
              • hrabalek ...polecam Doktora Gołąbka 23.04.05, 09:52
                "Mężczyzn pan doktor Gołąbek pozyskał sobie dzięki temu,że nie wypytywał ich
                wcale o choroby,ale o to, ile kto pali, ile pije. I każdemu palaczowi, kiedy
                mówił mu zgodnie z prawdą,że pali dwadzieścia papierosów, oświadczał z
                zapałem,że on pali trzydzieści, ale niech rencista stara się ograniczyć swoje
                palenie do piętnastu...

                No i rencuści wychodzili rozpromienieni, ze smakiem zaciągali sie i chwalili,
                jaki to znakomity jest ten doktor Gołąbek.
                Największy jednak entuzjazm budził u pijaków. Ledwo weszli do gabinetu, już to
                doktor po każdym poznawał i mówił z góry:
                -A więc pan pije sześć piw!
                A emeryt prostował,że pije siedem!
                Wówczas doktor Gołąbek wołał:
                -Pije pan tego piwa za mało, niech pan ograniczy swoje picie do pięciu piw
                dziennie, ale niech pan wypija za to dwa duże kieliszki wódki, najlepiej niech
                pan pije wódkę rosyjską, a kto ma mniej pieniędzy, "hanacką łagodną", ale ja
                radzę pić "prościejowską żytnią", bo ja piję pół litra dziennie, i to rano-
                radził pan doktor Gołąbek.
                -Najzdrowiej jest zamiast śniadania zjeść ogórka kiszonego maczanego w rumie...
                I tłumaczył wszystkim, że problem zdrowia czy też choroby rozstrzygnięty
                zostaje w genach, już w łonie matki, tak że jest z góry postanowione, ile kto
                dożyje, a palenie i picie nie ma żadnego wpływu, bo komu przeznaczone jest w
                genach,że umrze mając lat czterdzieści, to umrze, nawet jeśli nie pali i nie
                pije, a komu sądzone,że umrze mając lat siedemdziesiąt osiem, to może pić i
                palić, jeśli tylko ma na to pieniądze..."

                ze "Skarbów świata całego"

                • szaraiwka Re: ...polecam Doktora Gołąbka 23.04.05, 12:32
                  o w polsce pojawil sie tego typu specjalista w ministerstwie zdrowia, napisal
                  ze wszystkich sie wyleczyc nie da, a poza tym niektorzy lubia chorowac i z
                  choroby urzadzili sobie sposob na zycie... no ale z trzaskkiem wylecial za
                  taka "golebia" szczerosc... :-)
                • Gość: foxie77 Re: ...polecam Doktora Gołąbka IP: 170.134.133.* 23.04.05, 15:58


                  no nareszcie ksiazki przyszly, listy do kwiecienki oraz Skarby.
                  w listach od razu zauwazylam melancholie i czern.
                  nie jest to zjawiskiem dla mnie obcym, przeciesz wielu slynnych pisarzy
                  zmagalo sie z demonami swiata tego.
                  w kazdym razie dzieki forumowiczom poznam Hrabala, i to jest najwazniejze.

                  pozdrawiam
    • barszczyk75 przeczytaj cos innego 23.04.05, 16:24
      np pociagi pod specjalnym nadzorem, albo bambinie di praga... sa piekne..auteczko jest hardkorowe
      • Gość: foxie77 Re: przeczytaj cos innego IP: 170.134.133.* 23.04.05, 17:40

        Pociagi juz czylalam Auteczko tez, zreszta mam zamiar poznac wszystkie
        pozycje Tego autora, a przeciez to ze jest skomplikowany jest
        tylko jego zaleta, rozumiem teraz dlaczego ten watek byl taki popularny

        pozdrawiam
        • hrabalek Tęgoskór pospolity-grzyb trujący 24.04.05, 09:29

          "Tylko raz zrobiliśmy sobie potrawę z tęgoskóra pospolitego, po czym wszyscy
          straciliśmy władzę w nogach, przez trzy godziny nie mogliśmy chodzić, ale
          później możliwość poruszania się powróciła, gotowaliśmy tęgoskóra, odlewaliśmy
          wodę, dodawaliśmy go do smaku, gdy podstawę potrawy stanowiły gorzkie grzyby
          podbrzeźniaki i piestrzenice, a do tego kilka kolczaków obłączastych, które
          według profesora Smotlachy zawierają jakiś szkodliwy kwas.
          A wogóle te piestrzenice wspaniałe były w occie, w occie estragonowym,
          połączone z pieprznikiem pomarańczowym oraz sarną i młodą hubą, tak zwaną
          bułeczką , nakładaliśmy je w zimie do pucharków, tę mieszaninę pokropioną
          cytryną i odrobiną worcesteru ,mieszanina ta miała smak najdelikatniejszych
          morskich małż i langust.
          I tak jedząc przez dłuższy czas i marynując tylko podejrzane grzyby, staliśmy
          sie tak pełni owej delikatnej trucizny, iż pewnego razu, kiedy znaleźliśmy
          borowiki i udusiliśmy je w domu, wszyscy dostaliśmy wymiotów i biegunki, i
          straszliwego łaknienia, tępego bólu głowy, kurczu łudek i podwójnego widzenia
          oraz stałego dzwonienia w uszach, zdziwiliśmy szpital,że zatruliśmy się
          jadalnymi grzybami, ale ordynariusz powiedział nam później,że zdarzyło się to
          również profesorowi Smotlasze, którego znaleziono nieprzytomnego po zjedzeniu
          prawdziwków..."

          ze "Skarbów świata całego"


          www.grzyby.pl/gatunki/Scleroderma_citrinum.htm
          • Gość: foxie77 Re: Tęgoskór pospolity-grzyb trujący IP: 170.134.133.* 24.04.05, 16:26


            zaczynam wlasnie czytac Skarby jego opisy sa nie z tej ziemi.
            nic dziwnego ze wzbudza tyle emocji

            ps. pamietam te grzybobrania w naszych pieknych lasach

            pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka