Dodaj do ulubionych

S. King + D. Koontz

22.07.02, 15:44
Czytaliscie ich? Maja calkiem fajne pomysly, ale denerwuje mnie jedna
rzecz... czy na litosc boska musza wtracac watki rodem z harlequin'ow? Czemu
zawsze musi pojawic sie cudowna rodzina, a juz co najmniej cudowna zona lub
kobieta, na widok ktorej wszyscy faceci wariuja. Jakas tesknota za
niespelniona milosc? Nie uwazacie, ze taki przeslodzony na sile wcisniety
watek ociekajacy miodem strasznie obniza poziom ich powiesci?
Obserwuj wątek
    • Gość: grovan Re: S. King + D. Koontz IP: *.pl 22.07.02, 20:57
      vanila napisała:

      > Czytaliscie ich? Maja calkiem fajne pomysly, ale denerwuje mnie jedna
      > rzecz... czy na litosc boska musza wtracac watki rodem z harlequin'ow? Czemu
      > zawsze musi pojawic sie cudowna rodzina, a juz co najmniej cudowna zona lub
      > kobieta, na widok ktorej wszyscy faceci wariuja. Jakas tesknota za
      > niespelniona milosc? Nie uwazacie, ze taki przeslodzony na sile wcisniety
      > watek ociekajacy miodem strasznie obniza poziom ich powiesci?


      Dlaczego? Bo to pewien dobrze sprzedający się schemat. Zdecydowanie przoduje w
      tym Koontz, w którego prawie każdej powieści taki właśnie układ się powtarza. U
      Kinga jest tego zdecydowanie mniej - w tej chwili trudno mi sobie przypomnieć w
      jakiej jego powieści występuje motyw rodziny, która walczy ze złem jak monolit.
      Jest coś takiego w "Lśnieniu", ale tam motyw przewodni to narastające
      szaleństwo. A czy to obniża jakośc powieści? W pewnym sensie tak, bo z góry
      wiadomo, że ta kobieta/ta rodzina wyjdzie z opresji cało. Jeśli jednak intryga
      jest interesująca, to taki wątek zbytnio mi nie przeszkadza.

      P.S. To miło spotkać kogoś kto czyta obu panów. Co podobało Ci się najbardziej?
      A co najmniej? Pozdrawiam.
      • vanila Re: S. King + D. Koontz 23.07.02, 09:37
        Ja rozumiem, ze to pewne dopelnienie ksiazki, bo byc moze bez takich watkow
        ksiazki bylyby zbyt ciezkie i graniczace ze S-F. Ale w taki sposob w jaki
        opisuja, zwlaszcza Koontz, takie zwiazki sprawia, ze to sie staje niezjadliwe.
        Nie przeczytalam jeszcze ich wszystkich ksiazek (a zajmie mi to na pewno sporo
        czasu), wiec nie moge ocenic wszystkich. Jesli chodzi o Koontz'a to moja
        ulubiona ksiazka jest "Zmrok", moze dlatego, ze lubie taka "czarna magie" a i
        watek milosny jest delikatny. Za to po przeczytaniu "Zimnego ksiezyca"
        odechcialo mi sie wszystkiego, przebrnelam do konca, a jakze, ale niesmak
        pozostal po tej cudownej rodzince i 7 letnim dziecku madrzejszym od polowy
        doroslej ludzkosci. Fakt, King potrafi lepiej wywazyc proporcje...
        Czytales "Worek kosci"? Jest niezla, ale ten watek przepieknej kobiety. Pewnie
        pomyslicie ze mam jakies kompleksy na tym punkcie... a to nie o to chodzi. Jak
        czytam horror, to oczekuje .. horroru, a nie harlequin'a lub peanow na czesc
        pieknosci, zawsze tak "rzadko spotykanej". Cos te pieknosci jednak sa czesto
        spotykane... ludzie bez wad tez... Ja rozumiem... dobro zwycieza zlo, ale czy
        to musi byc tak kontrastowo przedstawione? W tym wypadku ja jestem za zlem...
        na przekor tej slodyczy.
      • Gość: Turek Re: S. King + D. Koontz IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 23.07.02, 12:25
        Gość portalu: grovan napisał(a):

        > vanila napisała:
        >
        > > Czytaliscie ich? Maja calkiem fajne pomysly, ale denerwuje mnie jedna
        > > rzecz... czy na litosc boska musza wtracac watki rodem z harlequin'ow? Cze
        > mu
        > > zawsze musi pojawic sie cudowna rodzina, a juz co najmniej cudowna zona lu
        > b
        > > kobieta, na widok ktorej wszyscy faceci wariuja. Jakas tesknota za
        > > niespelniona milosc? Nie uwazacie, ze taki przeslodzony na sile wcisniety
        > > watek ociekajacy miodem strasznie obniza poziom ich powiesci?
        >
        >
        > Dlaczego? Bo to pewien dobrze sprzedający się schemat. Zdecydowanie przoduje
        w
        > tym Koontz, w którego prawie każdej powieści taki właśnie układ się powtarza.
        U
        >
        > Kinga jest tego zdecydowanie mniej - w tej chwili trudno mi sobie przypomnieć
        w
        >
        > jakiej jego powieści występuje motyw rodziny, która walczy ze złem jak
        monolit.
        >
        > Jest coś takiego w "Lśnieniu", ale tam motyw przewodni to narastające
        > szaleństwo. A czy to obniża jakośc powieści? W pewnym sensie tak, bo z góry
        > wiadomo, że ta kobieta/ta rodzina wyjdzie z opresji cało. Jeśli jednak
        intryga
        > jest interesująca, to taki wątek zbytnio mi nie przeszkadza.
        >
        > P.S. To miło spotkać kogoś kto czyta obu panów. Co podobało Ci się
        najbardziej?
        >
        > A co najmniej? Pozdrawiam.

        Ja też czytam obu panów K. Nie będę chyba orinalny ale najbardziej podobały mi
        się wczesne książki Koontza. Pierwszą, jaką przeczytałem był "Grom" i zupełnie
        mnie zaskoczyła sposobem narracji, wartką akcją, potem
        przeczytałem "Opiekunów" - chyba najlepszy Koontz. Niezłe było także "Złe
        miejsce". Wyróżniłbym jeszcze "Odwiecznego Wroga" i może zaskakującą "Pieczarę
        Gromów". Potem stwierdziłem, że zaczyna się stopniowo powtarzać i idzie tylko w
        wynaturzone bez potrzeby opisy np. "Północ", "Ściana strachu" wydawała mi się
        niezła, ale też mnie rozczarowała, podobnie "Nocne dreszcze". Zauważyliście ,że
        u Koontza zawsze musi być morderca psychopata, który czerpie rozkosz z
        mordowania? Po iluś tytułach z rzędu, gdzie psychopata prześladuje młodą
        kobietę, która znajduje pomoc u "mężczyzny po tragicznych przejściach"
        zrezygnowałem i na pewien czas odłożyłem jego książki.
        Jeśli chodzi o Kinga to najbardziej lubię "Christine" - może za tę atmosferę
        lat 60.? Oczywiście straszne jest 'Miasteczko Salem" i 'Smętarz". W "Misery'
        niesamowity jest pomysł powieści w powieści - tego, ze równocześnie czytamy
        książkę, którą pisze główny bohater. Roczarowało mnie z kolei "To" przeczytałem
        i koniec był fatalny mimo dobrego przecież pomysłu 'Zabójcy klauna'. Aha i
        dobre są też opowiadania "4. po północy" - nawet 'langoliery", które w filmowej
        wersji wypadły kiepsko w opowiadaniu są OK
        Pozdr
        T
        • Gość: grovan Re: S. King + D. Koontz IP: 217.153.35.* 23.07.02, 16:45
          A czy widziałeś ekranizację"To"? Co prawda oglądałem to dawno, ale [pamietam,
          że podobał mi sie całkiem. Zresztą King jest ekranizowany często (np. za moment
          ukaże się na kasetach i DVD tasiemiec - ponad 4 godziny - zatytułowany Red
          Rose)- w przeciwieństwie do Koontza. Niestety ekranizacje są różne - z reguły
          nietrafione. Da się jednak wyróżnić parę naprawdę dobrych filmów - np. Zielona
          mila, Skazani... Natomiast Langoliery, o których wspominasz - to katastrofa.
          Pamietam też ekranizację Bastionu - zakończenie beznadzieja. Zgadzam się z
          Tobą, że wcześniejsze książki Koontza, tj. te wcześniej wydane w Polsce, były
          naprawdę niezłe. Potem zacząto wydawać te z początków jego twórczości no i jest
          tam parę żenad. Ale ostatnio jest jakby lepiej. PZDR>
          • Gość: Turek Re: S. King + D. Koontz IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 24.07.02, 09:45
            Gość portalu: grovan napisał(a):

            > A czy widziałeś ekranizację"To"? Co prawda oglądałem to dawno, ale [pamietam,
            > że podobał mi sie całkiem. Zresztą King jest ekranizowany często (np. za
            moment
            >
            > ukaże się na kasetach i DVD tasiemiec - ponad 4 godziny - zatytułowany Red
            > Rose)- w przeciwieństwie do Koontza. Niestety ekranizacje są różne - z reguły
            > nietrafione. Da się jednak wyróżnić parę naprawdę dobrych filmów - np.
            Zielona
            > mila, Skazani... Natomiast Langoliery, o których wspominasz - to katastrofa.
            > Pamietam też ekranizację Bastionu - zakończenie beznadzieja. Zgadzam się z
            > Tobą, że wcześniejsze książki Koontza, tj. te wcześniej wydane w Polsce, były
            > naprawdę niezłe. Potem zacząto wydawać te z początków jego twórczości no i
            jest
            >
            > tam parę żenad. Ale ostatnio jest jakby lepiej. PZDR>

            W Langolierach fatalny był koniec, te potworki przypominające Crittersy-
            rzeczywiście katastrofa, chociaż zapowiadało się nieźle (najpierw widziałem
            ekranizację, a potem czytałem)
            Widziałem "To" i oczywiście jak "To" w większości horrorów bywa finał był
            fatalny. Oglądałem "To" za jednym razem, więc wydało mi się zbyt rozwlekłe i
            podobnie jak z nową wersją "Lśnienia", która przyznam się wynudziła mnie mocno.
            Zdecydowanie lepiej wypadają ekranizacje Kinga w wersji kinowej - Christine,
            Misery, wspomniane przez Ciebie Zielona Mila, czy Skazani, że o lśnieniu z
            Nicholsonem nie wspomnę
            Nie wiem jak się sprawa ma z ekranizacjami książek Koontza, słyszałem tylko o
            marnych recenzjach dla "Odwiecznego wroga" i obiło mi się o uszy, że nakręcono
            kiedyś "Ścianę strachu"
            Pozdr
    • Gość: Dosia Re: S. King + D. Koontz IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 24.07.02, 04:38
      Nie zgadzam sie wcale.
      Co do Koontza, nie bede sie wypowiadac, bo za malo go znam, ale u Kinga
      wlasnie rzadko wystepuje happy end, a jezeli, to i tak nie do konca, niby
      wszystko w porzadku, ale cos tam sie jeszcze czai, i nie wiadomo czy nie
      wyskoczy gdzies zza rogu.
      I bardzo czesto, postacie ktore czytelnik polubi niestety marnie koncza.
      • Gość: grovan Re: S. King + D. Koontz IP: 217.153.35.* 25.07.02, 16:00
        Gość portalu: Dosia napisał(a):

        > Nie zgadzam sie wcale.
        > Co do Koontza, nie bede sie wypowiadac, bo za malo go znam, ale u Kinga
        > wlasnie rzadko wystepuje happy end, a jezeli, to i tak nie do konca, niby
        > wszystko w porzadku, ale cos tam sie jeszcze czai, i nie wiadomo czy nie
        > wyskoczy gdzies zza rogu.
        > I bardzo czesto, postacie ktore czytelnik polubi niestety marnie koncza.

        Ale z czym się nie zgadzasz????
        Ci do tego braku happy endu, to racja. Zresztą podobnie z "rozwlekłością"
        ekranizacji. Często odnoszę wrażenie, że bierze sie ona stąd, że autor
        scenariusza czy reżyser usiłuje stopniować napięcie. I mu to lekutko nie
        wychodzi. Ale wracając do Koontza. Moim zdaniem można się łatwo zniechęcić, o
        ile trafi się na jakąś jego słabiznę - a parę takich popełnił. PZDR
    • Gość: lamia Re: S. King + D. Koontz IP: *.freebsd.lublin.pl 25.07.02, 00:51
      mam pewna teorie wg ktorej King i Koontz to ta sama osoba..

      pozdrawiam
      • vanila Re: S. King + D. Koontz 25.07.02, 10:10
        Ta sama osoba? Hmmm.... Czyzby King pod postacia Koontz'a zajmowal sie pisaniem
        ukrytych romansow, tudziez harlequinow (bo w harlequinach zawsze wszystko jest
        idealne)? Niespelniona dusza?
        Dlaczego tak uwazasz?
        • Gość: lamia Re: S. King + D. Koontz IP: *.freebsd.lublin.pl 27.07.02, 22:13
          Uwazam tak,poniewaz czytajac ksiazki ( po jednej) obu tych panow wydaly mi sie nad zwyczaj podobne. Chodzi oczywiscie o styl... A tak po zatym - ja nie lubie takiej literatury. Jakos do mnie nie przemawia. Moze za powaznie podchodze do ksiazek. Ksiazka to dla mnie cos wiecej niz rozrywka.. Coz takie zboczenie.

          pozdrawiam :)
          • Gość: Bombel Re: S. King + D. Koontz IP: 213.25.168.* 02.08.02, 14:39
            Gość portalu: lamia napisał(a):

            > Uwazam tak,poniewaz czytajac ksiazki ( po jednej) obu tych panow wydaly mi
            sie
            > nad zwyczaj podobne. Chodzi oczywiscie o styl... A tak po zatym - ja nie
            lubie
            > takiej literatury. Jakos do mnie nie przemawia. Moze za powaznie podchodze do
            k
            > siazek. Ksiazka to dla mnie cos wiecej niz rozrywka.. Coz takie zboczenie.
            >
            > pozdrawiam :)
            No to się pochwal cóż to za ambitną literature czytujesz.
            • Gość: lamia Re: S. King + D. Koontz IP: *.freebsd.lublin.pl 03.08.02, 14:37
              A kto powiedzial, ze ambitna? Napisalam tylko ze inna :)))) W Kingu i Koontzu nie moge znalesc czegos wiecej niz fabula.. jakiejs ukrytej mysli... Styl mi tez nie odpowiada.. jest monotonny. No nic. Nie bede wiecej wyrzekac na tych panow :) W sumie to tylko chcialm tu zaprezentowac moja teorie na ich temat :)

              pozdrawiam :)))
      • Gość: grovan Re: S. King + D. Koontz IP: 217.153.35.* 25.07.02, 15:56
        Gość portalu: lamia napisał(a):

        > mam pewna teorie wg ktorej King i Koontz to ta sama osoba..
        >
        > pozdrawiam

        Teoria ciekawa, ale, chwała Opatrzności, nieprawdziwa.
    • Gość: Dosia Re: S. King + D. Koontz IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 25.07.02, 22:03
      Nie zgadzam sie z porownywaniem Kinga do tworczosci harlequinowej, brr, co za
      pomysl.
      Oczywiscie , ze King i Koontz to dwie rozne osoby, co do tego nie ma zadnych
      watpliwosci. drugim wcieleniem Kinga byl Bachman, ale zmarl biedaczek na raka
      pseudonimu
      Grovan, jesli interesuje Cie tworczosc SK, wpadnij na strone
      www.stephenking.one.pl
      Bardzo duzo sie tam ciekawego dzieje.
      pozdr.
      • Gość: wsciekla Re: S. King + D. Koontz IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.02, 22:57
        U Kinga: Carrie nie była piękna i rozwaliła pół miasteczka, w "Miasteczku
        Salem" tą 'cudowną' w końcu musieli wrzucić do rzeki (oczywiście z obciętą
        głową), w "Cuju" laska tłucze kijem psa, w "Wielkim Marszu" w sumie to tak
        otwarcie żadnej laski nie ma itd., itd. dla tych co go znają nie muszę dalej
        wymieniać. Gdzie te piękne i cudowne i olśniewające, w sumie żadnych happy
        and'ów (nawed w "Krysi" nie są na koniec razem sorry za opisanie końca :).
        Koonza przeczytałam dopiero 2 xiążki i jestem w trakcie trzeciej i tu
        rzeczywiście trochę tego więcej ale żeby od razu porównywać z harlekinami, no
        cóż. (u mnie w bibliotece publicznej king i koonz stoją na półce z fantastyką,
        a harlekiny kilka metrów dalej na osobnej półce)

        :-* dla wszystkich fanów kinga (szczególnie dla dosi :-*)

        wściekła

        P.S. Może trzeba więcej czytać ;)
        • Gość: lamia Re: S. King + D. Koontz IP: *.freebsd.lublin.pl 03.08.02, 14:42
          Gość portalu: wsciekla napisał(a):

          >> P.S. Może trzeba więcej czytać ;)

          Hehe... Kiedys bym powiedziala, ze owszem trzeba czytac jak najwiecej. W tej chwili nie wiem, czy 'zbojeckie ksiazki' nie narobily wiecej szkody w moim zyciu niz czegos dobrego. Ale jednak moge napisac - czytajcie, czytajcie wiecej - byle czegos lepszego od Kinga i Koontza - to powinna byc przygrywka do lepszej literatury, albo odpoczynek po ciezkim dniu, ale nie glowna lektura :)

          pozdrawiam
          • Gość: grovan Re: S. King + D. Koontz IP: *.pl 03.08.02, 18:46
            Gość portalu: lamia napisał(a):

            > Gość portalu: wsciekla napisał(a):
            >
            > >> P.S. Może trzeba więcej czytać ;)
            >
            > Hehe... Kiedys bym powiedziala, ze owszem trzeba czytac jak najwiecej. W tej
            ch
            > wili nie wiem, czy 'zbojeckie ksiazki' nie narobily wiecej szkody w moim
            zyciu
            > niz czegos dobrego. Ale jednak moge napisac - czytajcie, czytajcie wiecej -
            byl
            > e czegos lepszego od Kinga i Koontza - to powinna byc przygrywka do lepszej
            lit
            > eratury, albo odpoczynek po ciezkim dniu, ale nie glowna lektura :)
            >
            > pozdrawiam

            Nie to dobre, co dobre, tylko to co się nam podoba. Czytam różne i
            duuuuuuużżżżo. I wolę Kinga od rozreklamowanego a pustego Hariego Kunzru. King
            to nie Dostojewski, ale - nie mylmy dwóch różnych systemów walutowych. Pzdr.
            • Gość: lamia Re: S. King + D. Koontz IP: *.freebsd.lublin.pl 03.08.02, 20:07
              Gość portalu: grovan napisał(a):

              > Nie to dobre, co dobre, tylko to co się nam podoba.

              Oj... tu sie nie moge zgodzic... glupie to przyslowie. Bo z tego by wynikalo,ze 'dobre' sa ksiazki Sandemo i 'dobry' jest Titanic... Gusty przecietne sa przewaznie przecietne... :)

              Czytam różne i
              > duuuuuuużżżżo.

              To sie chwlai - masz porownanie :)

              King
              > to nie Dostojewski, ale - nie mylmy dwóch różnych systemów walutowych. Pzdr.

              Hyhy... Dostojewski to tez literatura popularna :) Ale troszke inaczej popularna..wsrod innego kregu czytelnikow. :) no dobra. nic wiecej nie powiem :)))

              pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka