Gość: gkaminski IP: *.si.net.pl 19.09.02, 14:18 Przeczytam na pewno i gratuluję intuicji wydawcy i samej autorce. Niech rzyje młode, niech rzondzi. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Alex DeLarge "Cały świat autorka pokazuje oczami tępego muła" IP: *.matarnia.pl / 192.168.0.* 03.10.02, 14:22 I to ma być recenzja? Ten facet nie potrafi się nawet normalnie wysławiać ;-)))) Kolego Staszewski, chyba trzeba cofnąć się do podstawówki po parę lekcji języka polskiego ;-))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michałkł Masłoska rules IP: w3cache:* / *.dau.citynet.pl 18.10.02, 22:38 jak w tytule, kupiłem dzisiaj wieczorem książkę, przeczytałem kilkadziesiąt stron, siadłem do komputera żeby sprawdzić co w świecie i wracam do lektury; książka jest niesamowita, śmieszna, inteligentna, znakomita; pozdrawiam Masłoską, niechaj dalej pisze; m. Odpowiedz Link Zgłoś
celia Re: Masłoska rules 19.10.02, 01:03 A ja się zastanawiam, czy fenomen tej książki nie polega wyłącznie na umiejętności imitacji. Przecież cała "Wojna" jest monologiem "dresa", ergo: autorka naśladuje tylko pewien slang, nie stwarza własnego jezyka, jest jak satyryk, który potrafi mówić jak - dajmy na to - Wałęsa. Ciekawe, czy Masłowska napisze kiedyś książkę napisaną własnym językiem. I czy będzie to dobra proza. Odpowiedz Link Zgłoś
gtk Re: Masłoska rules 19.10.02, 09:49 celia napisał(a): Ciekawe, czy Masłowska > > napisze kiedyś książkę napisaną własnym językiem. I czy będzie to dobra proza. Ja sobie zadaję to samo pytanie, ale nie zmienia to dla mnie faktu, że "Wojna..." jest świetną, inteligentną i przede wszystkim przezabawną książką. Jeżeli Masłowska będzie potrafiła napisać coś ZUPEŁNIE innego, to będzie znaczyło, że jest dojzałą pisarką. Jeśli zatrzyma się na tym języku i tej tematyce, to wkrótce będzie nudna. Ja w każdym razie trzymam za nią kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: saba Re: Masłoska rules IP: 217.153.91.* 19.10.02, 13:08 no tak, może pisze nie swoim językiem - ale przecież różne stylizacje np. gwarowe, archaizacje itp. zabiegi na języku to właśnie jest kunszt, i dzieje literatury są pełne dzieł, pisanych "nie swoim" językiem, bo językiem bohaterów. Życzę autorce powodzenia na drodze szukania swojego stylu w literaturze, bo początki są niezłe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JURGEN Re: Masłoska rules IP: *.50.39.63.chcg.grid.net 14.12.02, 07:41 CELIA MA RACJE , MOZE JEDNAK POCZEKAJMY NA ORGINALNY JEZYK AUTORA A NIE KOPIE KOGOKOLWIEK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dies Wielki talent IP: 62.29.191.* 19.10.02, 18:38 Wspanialy talent. Genialna, zjadliwie ironiczna książka, drastyczna groteska, mistrzowski czarny humor. Obraz naszych czasow, obraz mlodego pokolenia. Prawda naszych czasow. Powieśc jest wybitna, nie mozna miec co do tego watpliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: futuristka Re: Wielki talent IP: *.tkchopin.pl 04.11.02, 22:23 Dorota uczyła się w tym liceum co ja,pani z polskiego zawsze ją chwaliła i pewnie ma rację.Życzę powodzenia na dalszej drodze życia....oby jej głos przebił się w tłumie tych coraz to bardziej sztucznych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ginny Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.net.bialystok.pl / *.net.bialystok.pl 08.11.02, 11:02 Przeczytałam. Nie zachwyciło. Książka jest dobra jako socjologiczny czy antropologiczny obraz pewnego typu młodzieży, ale to nie jeszcze nie świadczy o tym, że jest wybitna. Ale w końcu Dorota ma 19 lat( tyle, co ja), więc jak na ten wiek to rzecz jest na pewno warta uwagi. Zobaczymy, co napisze potem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ala Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.02, 15:15 Dorota chodzila razem ze mna do przedszkola i pani przedszkolanka zawsze ja chwalila. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: l. Maślanka IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 08.11.02, 16:35 Coż. Nie chodziłem z Maślanka do przedszkola, ani do szkoły, nie leżelismy na jednym oddziale w szpitalu ani pewnie nigdy się nie spotkaliśmy. Ale to nie ważne. Nie udało mi się wbić w poprzednią dyskusje na forum a coś napisać chcę bo książka mi sie podobała. Uważam, że ta młoda Maselniczka ma świetny słuch a do tego całkiem niezłą intuicję, która pozwoliła jej stworzyć dość przekonywującą kreację Silnego. Jest brutalna, wręcz syntetyk brutalistyczny, szorstka, gożka jak spid i równo pojebana co bynjmniej nie powinno być rozumiane pejoratywnie. Wręcz przeciwnie gdyż świat, który wykreowała jest jeszcze bardziej chory niż ona a jest to tylko odbicie naszej codzienności. Naszej tzn. polskiej. Naszej zbiorowej odpowiedzialności za to, że jest tak a nie inaczej. Masłowska ma świetny język. Żadna z tego nowomowa raczej zintensyfikowana, zagęszczona i podana po całkiem ciekawej obróbce składniowej, formalnej nasza piękna, codzienna, potoczna i jako taka zarobaczona, kurwiąca polszczyzna. Zapisać w ten sposób konsekwentnie 150 stron to całkiem niezły wynik i wypada podziękować autorce za to, że jej się chciało. Nie jest tu absolutnie istotne to z jakich powodów napisała tą książkę i kim jest. "ruska wojna" jako taka uwolniła w pewien sposób naszą literaturę od mitów przeszłości. Jest zawieszona tu i teraz i grzebie sie w tym syfie, który tak mało osób zauważa lub udaje, lubniewiadomoco... Co do treści, metatresci, drugich, trzecich i czwartych denek to uważam, że przyjdzie jeszcze na to czas. Pod warunkiem, że młoda gwiazda nie stanie sie za bardzo pop - na co może wskazywać chociażby czytanie książki na ucho przez eter radiowy. Zresztą już wysysa ludzi dookoła bez cienia skrupułów do czego zreszta się przyznaje. A że sama wydaje się taka mała, zagubiona i w ogóle. Cóż. Ma 19 lat. hehe... Ale czyta się. I o tym jaki odniosła sukces najdobitniej swaidczy szum mediów i skwierczenie czytelników na forach. Młoda niech pisze i by tylko nie zadławiła się jaką karaska w śmietanie bądź popularno-ością. l. Odpowiedz Link Zgłoś
silny Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' 08.11.02, 16:14 Gość portalu: Ginny napisał(a): > Przeczytałam. Nie zachwyciło. Książka jest dobra jako socjologiczny czy > antropologiczny obraz pewnego typu młodzieży, ale to nie jeszcze nie świadczy > o tym, że jest wybitna. Ale w końcu Dorota ma 19 lat( tyle, co ja), więc jak > na ten wiek to rzecz jest na pewno warta uwagi. Zobaczymy, co napisze potem. Fajnie Ala, znów cię widzieć zwłaszcza na tym syfiastym forum . I fajnie, że nam tyle powiedziałaś co tak w ogóle myślisz na temat tej książki. Przekaże Masłoskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ginny Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.net.bialystok.pl / *.net.bialystok.pl 08.11.02, 18:02 To aby na pewno do mnie? Odpowiedz Link Zgłoś
silny Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' 08.11.02, 19:01 Gość portalu: Ginny napisał(a): > To aby na pewno do mnie? No raczej musowo do Ciebie Ala bo niby że do kogo by to miało być? Ja bardzo poważam Cię jako kobietę, cenię Twoj intelekt, urodę i ogólne oczytanie i cieszę się, jeśli mogę z Tobą porozmawiać i wymienić opinie na różne kulturalne tematy. I muszę jeszcze nadmienić, że wcale mi to nie przeszkadza, że występujesz na tym syfiastym forum pod pseudonimem niejakiej Ginny. Nie dziwi mnie to tym bardziej jeśli zważyć ilu psychicznych tutaj się pojawia osobników. P.S. Masłoskiej jeszcze nie napotkałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ala Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.02, 19:07 Silny, czy tobie sie cos nie poyebalo pod kopulka? Odpowiedz Link Zgłoś
silny Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' 09.11.02, 13:13 Gość portalu: Ala napisał(a): > Silny, czy tobie sie cos nie poyebalo pod kopulka? Wiesz co? Ty wcale nie jesteś Ala tylko jakaś zmurszała, brudna szmata, któta się pod Alę beszczelnie podszywa. Ala nigdy nie użyłaby takich chamskich wulgaryzmów co Ty, gdyż jest osobą z gruntu rzeczy kulturalną i obytą czyli nie to co Ty. Żegnam i nie będę się już z Tobą na temat wypowiadał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ala Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.02, 13:44 Nie jednemu psu Burek, ale cos widze, ze ten swiat dla ciebie zbyt sie skomplikowal. PS. A gadac z toba i tak mi sie nie marzylo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuna Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 11.11.02, 18:11 Jestem w trakcie czytania. I ona jest lepsza, niz ja oceniają. Wszyscy wypisuja tylko o języku, o sluchu językowym, a ona ma też sluch "psychologiczny", na to co moze tkwic w ludziach i to jednak innych, niz ona sama.Ale sposob w jaki ją " sprzedawali" w mediach byl zenujacy, bo troche odstraszal od lektury. Sprzedawali ją jak towar, a ona naprawde umie pisac.Ale to juz sa winni dziennikarze, piszacy plytko, byle jak, dla wierszowki,dla "hitu", a nie dla myslenia. Teraz pora aby o Maslowskiej zaczeli pisac prawdziwi krytycy. Gruszczynski w Tyg.Powszechnym napisal o niej pierwszy, naprawde ciekawy, analityczny tekst. Odpowiedz Link Zgłoś
silny Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' 13.11.02, 11:17 Wlasnie, ograniczanie krytyk do samego jezyka to chyba spore nieporozumienie. Ta ksiazka jest bardzo prawdziwa, ma wiele autentyzmu nie tylko poprzez niecodzienna perspektywe. Przyznam, ze po kilku pierwszych stronach, uwzgledniajac tez mlody wiek autorki myslalem sobie: "no dobra, to by bylo pewnie na tyle - nieszablonowy w literaturze jezyk, srodowisko. Fajnie, ale zaraz skonczy jej sie amunicja i dalej bedzie juz tylko powtarzac klisze ze stron nr. 1 i nr. 2. Ale bylo jednak inaczej. Masloska ciagle na nowo byla w stanie zaskoczyc mnie czyms... nowym wlasnie. Przeczytalem ksiazke niemal jednym tchem i pewnie gdy mnie najdzie znow jesienna chandra, przeczytam ja na nowo. I czy ten jezyk rzeczywiscie jest "dresiarski"? Przeciez "dresy" to tez produkt spoleczny, nie biora sie z prozni. Wiele elementow tego jezyka czy tej logiki spotykam na codzien rowniez wsrod ludzi, ktorych nie mozna byloby posadzic o "dresiarstwo". Czyz Ala i jej rodzice "wspolnie trenujacy aerobik i jezdzacy na rowerach trzymajac sie za rece" sa od nich (nalecialosci jezykowych i systemu wartosci) wolni? Nie wydaje mi sie. Wszyscy po trochu sa dresiarzami a silny jest w tym po prostu bardziej konsekwentny od innych. Patrzac z jego perspektywy wylazi nie tylko dresiarstwo innych ale i ich cale zaklamanie i ustawiczne wysilki w maskowaniu ich dresiarskich motywacji. Szkoda, ze sama autorka dyskwalifikuje sie nieco kokietujac alopodobnie w jednym z wywiadow, iz "wstydzila sie" tego, ze tak latwo mogla sobie przyswoic ow jezyk, ze w niej tez jest pewnie taki "dresiarz". Tchnelo to troche ukryta pogarda wobec tych ludzi, o ktora nie chcialbym jej posadzac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuna Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 21:17 Dla mnie to w ogole nie jest powiesc dresiarska - tylko po prostu powiesc.Silny tez nie jest dresiarzem, ani nie jest - jak chce Piotr Gruszczynski w Tyg.Powszechnym - "facetem, ktory wysiaduje w drogiej knajpie".Silny jest chlopakiem z blokowiska w malym miasteczku, niebogatym, na utrzymaniu mamusi, raz strzeli sobie amfe, raz komus ja odsprzeda, stac go najwyzej na postawienie Arlecie frytek i kielbasy w budce kolo amfiteatru, a nie np. wina i krabow w knajpie, a w jego wizji uporzadkowania sobie wreszcie zycia(na koncu) miesci sie przyjecie roli egzekutora dlugow - bo wtedy wreszcie bedzie mial kase. Silny to chlopak z mojego sasiedztwa, na widok ktorego przechodze na druga strone ulicy. Gdyby nie Maslowska - nigdy bym go nie poznala. A powinnam, bo ICH jest o wiele wiecej, niz NAS. I to jest wartosc dodatkowa powiesci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: venus Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.tele2.pl 14.11.02, 23:35 Poczytajcie co Maslowska pisze co tydzien w Przekroju. pisze innym jezykiem i dobrze pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek M. Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.02, 22:41 Ja sie z Tobą Silny zgadzam w procentach stu. Mnie sie Masłoska nrawi, nie umiem nią nawijać, ale sie wprawie. Mój świat wprawdzie jest trochę gdzie indziej i kiedyindziej, ale masłoska rusza takie tematy wiecej uniwersalne także. Że nawet i ja skumam. I też jak Ty mam dadzieje, że sie z Silnego nie nabija, bo jest on w końcu także romantykiem, a jego cierpienie nie jest inne niż moje jak go ta suka zdradzaMagda, którą on jednak kocha i nienawidzi zresztą. Choć wkońcu jest on twardy, nie mientki. Jak również ma on smieszne poczucie humoru, jak juz zauważonowczesniej! Jak wżyciu naprawde! Jak sondzisz Silny, masłoska daje szanse, czy tylko tektura, macdonald i piasek od sztorma w siatce zhitu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 606172232 Re: dorota IP: *.walim.sdi.tpnet.pl 13.12.02, 22:52 zwaliła mnie z nóg.widziałem ją tylko raz w jakimś programie.teraz przewalam strony i wariuje.jutro musze kupić tę książke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Semafor Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.turek.sdi.tpnet.pl 25.12.02, 22:02 Inne wypowiedzi na temat tej książki. Literatura nic Tygodnik "Wprost", Nr 1047 (22 grudnia 2002) Na bezrybiu i Masłowska gwiazda Wystarczyła jedna słaba powieść, by 19-letnia mieszkanka Wejherowa stała się symbolem tego, co najnowsze, najlepsze, najbardziej awangardowe w polskiej literaturze. Jest z pozoru skandalizująca książka, jest upozowana na skandalistkę autorka: rude włosy, papieros w zębach, w tle smętne, odrapane blokowisko... W telewizyjnym programie "Idol" jeden z jurorów, chcąc wytknąć uczestniczce ignorancję, zapytał: - "Wiesz, kim jest Dorota Masłowska?" Masłowska, autorka "Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną", wali prosto z mostu: "Zawstydziłam wszystkich tym, że rzyganie, defloracja i walenie konia zostało postawione w jednym rządku z drzewami i kwiatami. Napisane na papierze i wydrukowane. Dlatego może jestem hańbą polskiej literatury". Dorota Masłowska, Krzysztof Varga, Robert Neumann - to tylko kilka przykładów pisarzy okrzykniętych ostatnimi czasy gwiazdami. Ich książki są agresywnie reklamowane, bo polska literatura na gwałt potrzebuje chociaż złudzenia, namiastki sukcesu. Słaby Silny "Hańba polskiej literatury" - brzmi jak hasło reklamowe, które razem z opinią, że to pierwsza w Polsce tzw. powieść dresiarska, nakręciło koniunkturę. Tymczasem główny bohater, niejaki Silny, to raczej wy(tfu!)r fantazji dziewczyny z prowincji na temat tego, co też może się roić w głowie blokersa. Masłowską wsparli jej starsi koledzy po fachu. "Ta metrykalnie młodziutka dziewczyna ma w sobie tak niesłychaną dojrzałość pisarską i taki dar władania polszczyzną, dar rozpruwania, nicowania, rozbijania na miazgę języka i tworzenia z tej miazgi języka swoistego, że możliwości dalszego rozwoju wydają się tu nie do zmierzenia" - wyrokował Jerzy Pilch. W wielki dzwon uderzył też poeta Marcin Świetlicki, oświadczając, że warto było pożyć 40 lat, by coś podobnego przeczytać. I tak sukces medialny stał się faktem. Teraz tylko czekać, aż ktoś wejherowską nastolatkę zgłosi do literackiego Nobla. Kto podrze te bazgroły? Za wrzawę wokół Masłowskiej w najmniejszym stopniu odpowiada ona sama. Wykorzystała swoje pięć minut i poparcie zachwyconych nią tzw. autorytetów. Skoro jej powieść okrzyknięto arcydziełem, zaczęła publikować, gdzie popadło - od felietonów w "Przekroju" po esej w cyklu "Generacja Nic" w "Gazecie Wyborczej". Głód nowych twarzy, które miałyby się stać wizytówką kolejnego pokolenia, jest tak wielki, że wystarczy cokolwiek wydrukować, by na autora aczęto się powoływać. Przykładem Krzysztof Varga. "Tequila" i "Karolina" - powieści o "piciu, pannach i rocku" - aż proszą się o opatrywanie przymiotnikiem kultowy, który zazwyczaj znaczy tyle co nic. Varga miał już nominację do Nike, pochlebnie pisał o nim Andrzej Stasiuk. Niestety, trudno ufać tym opiniom - to po prostu towarzystwo wzajemnej adoracji. Krytyka literacka, podzielona według środowiskowo-politycznego klucza, kompletnie straciła autorytet. Kto więc ma weryfikować oceny ferowane przez zaprzyjaźnionych recenzentów lub kolegów pisarzy? Powinna to robić - jako najbardziej wpływowe medium - telewizja. Niestety, większość obecnych na antenie programów kulturalnych jest robiona według schematu "u cioci na imieninach". Ich gospodarze wdzięczą się do zaproszonych twórców i nawzajem siebie przekrzykują. Dopóki najważniejszym celem telewizyjnej publicystki kulturalnej będzie zapewnienie pisarzom dobrego samopoczucia, dopóty nie doczekamy się polskiego Marcela Rei-cha-Ranickiego ani Bernarda Pivota. Czy ktoś się odważy publicznie podrzeć pseudointeligenckie, nudne bazgroły? Grzech wtórności Ile wart jest "Szum" Roberta Neumanna - powieść, która jest nieudaną próbą opisu zepsutego do szpiku kości świata polskich mediów? Autor poważył się jedynie na atrakcyjny temat, reszta to już nawet nie szum, lecz cisza - z zażenowania. Obcowanie z taką literaturą, pozbawioną krzty wdzięku, nie należy do przyjemności. Wystarczą przytoczone przez autora nazwiska Piotra Bratkowskiego oraz Roberta Stillera (wiadomo - autorytety muszą być) i jedna czy dwie entuzjastyczne recenzje, by w Polskę poszło hasło: sukces. I koniec. Skołowany czytelnik przyjmuje za dobrą monetę frazesy wymyślone przez biuro reklamowe wydawnictwa i umieszczane w widocznym miejscu na skrzydełku książki lub specjalnej banderolce. Na tronie królowej nakładów wciąż siedzi Joanna Chmielewska, ale po piętach epcze jej Katarzyna Grochola. "Nigdy w życiu" czy "Serce na temblaku" walczą na lis-tach bestsellerów z powieściami Paula Coelho, Williama Whartona czy z Harrym Potterem. I wszyscy zapomnieli, że także proza Grocholi skażona jest grzechem podstawowym - wtórnością. To przecież niemal dosłowne przeniesienie na rodzimy grunt bohaterki w rodzaju Bridget Jones. Stosując telewizyjne kryteria, powieści Grocholi są jak programy na licencji, kręcone według wymyślonego przez kogoś innego scenariusza. Na podobnej zasadzie próbuje się wykreować nurt feministyczny: w wersji "dojrzałej" (Krystyna Kofta) i "młodzieżowej" (Kinga Dunin). Współczesna literatura polska nie przestanie istnieć bez dobrej powieści. wszem, mamy w tej dziedzinie świetne tradycje - od "Lalki" po "Noce i dnie" - ale jest też kilka innych, nie gorszych gatunków literackich, w których można coś ważnego powiedzieć o współczesności. Dobra passa poetycka Polaków, która wynika z aktywności uznanych mistrzów (Miłosz, Szymborska, Różewicz, Barańczak), prozy z epickim zacięciem nie zastąpi. Prędzej uczyni to literatura faktu, w szczególności wspomnieniowa, która przeżywa wyraźny renesans. Skutki nadymania Masłowskiej do rangi odkrycia będą opłakane: ponoć na firmamencie pojawił się ostrzyżony na łyso siedemnastolatek ze Świdnicy, który opublikował pierwszą w Polsce hiphopową odyseję. Jacek Wakar Poczet przereklamowanych Dorota Masłowska wykorzystała swoje pięć minut i poparcie zachwyconych nią tzw. autorytetów Olga Tokarczuk ostatnio opublikowała "Grę na wielu bębenkach" Kinga Dunin reprezentuje nurt feministyczny w wersji "młodzieżowej" Krzysztof Varga - jego "Tequila" otarła się o nagrodę Nike anna Kowalewska zdobyła pierwszą nagrodę w konkursie literackim za "Tego lata w Zawrociu" Magdalena Tulli - autorka "Snów i kamieni" atarzyna Grochola - powieścią "Nigdy w życiu" na listach bestsellerów depcze po piętach Harry'emu Potterowi Jerzy Pilch chwali Masłowską i sam zbiera laurki od zaprzyjaźnionych recenzentów Krystyna Kofta reprezentuje nurt feministyczny w wersji "dojrzałej" Tomasz Jastrun - lepszy felietonista niż pisarz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nu! Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.bmj.net.pl 26.12.02, 15:40 "Kto więc ma weryfikować oceny ferowane przez zaprzyjaźnionych recenzentów lub kolegów pisarzy? Powinna to robić - jako najbardziej wpływowe medium - telewizja. " Uhahahahaha! "Wykorzystała swoje pięć minut i poparcie zachwyconych nią tzw. autorytetów." Chyba mu się z bigbrawerem coś pomyliło. To są kpiny nie rezenzja. Wtydźcie się, Wprost, wstydźcie... MASŁOSKA RZONDZI! Odpowiedz Link Zgłoś