Dodaj do ulubionych

"Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną" D...

IP: *.si.net.pl 19.09.02, 14:18
Przeczytam na pewno i gratuluję intuicji wydawcy i samej autorce.
Niech rzyje młode, niech rzondzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: Alex DeLarge "Cały świat autorka pokazuje oczami tępego muła" IP: *.matarnia.pl / 192.168.0.* 03.10.02, 14:22
      I to ma być recenzja? Ten facet nie potrafi się nawet normalnie
      wysławiać ;-)))) Kolego Staszewski, chyba trzeba cofnąć się do
      podstawówki po parę lekcji języka polskiego ;-)))))))
    • Gość: michałkł Masłoska rules IP: w3cache:* / *.dau.citynet.pl 18.10.02, 22:38
      jak w tytule, kupiłem dzisiaj wieczorem książkę, przeczytałem
      kilkadziesiąt stron, siadłem do komputera żeby sprawdzić co w
      świecie i wracam do lektury; książka jest niesamowita, śmieszna,
      inteligentna, znakomita; pozdrawiam Masłoską, niechaj dalej
      pisze;
      m.
      • celia Re: Masłoska rules 19.10.02, 01:03
        A ja się zastanawiam, czy fenomen tej książki nie polega wyłącznie na
        umiejętności imitacji. Przecież cała "Wojna" jest monologiem "dresa", ergo:
        autorka naśladuje tylko pewien slang, nie stwarza własnego jezyka, jest jak
        satyryk, który potrafi mówić jak - dajmy na to - Wałęsa. Ciekawe, czy Masłowska
        napisze kiedyś książkę napisaną własnym językiem. I czy będzie to dobra proza.
        • gtk Re: Masłoska rules 19.10.02, 09:49
          celia napisał(a):

          Ciekawe, czy Masłowska
          >
          > napisze kiedyś książkę napisaną własnym językiem. I czy będzie to dobra proza.

          Ja sobie zadaję to samo pytanie, ale nie zmienia to dla mnie faktu,
          że "Wojna..." jest świetną, inteligentną i przede wszystkim przezabawną
          książką. Jeżeli Masłowska będzie potrafiła napisać coś ZUPEŁNIE innego, to
          będzie znaczyło, że jest dojzałą pisarką. Jeśli zatrzyma się na tym języku i
          tej tematyce, to wkrótce będzie nudna. Ja w każdym razie trzymam za nią kciuki.
          • Gość: saba Re: Masłoska rules IP: 217.153.91.* 19.10.02, 13:08
            no tak, może pisze nie swoim językiem - ale przecież różne stylizacje np.
            gwarowe, archaizacje itp. zabiegi na języku to właśnie jest kunszt, i dzieje
            literatury są pełne dzieł, pisanych "nie swoim" językiem, bo językiem
            bohaterów. Życzę autorce powodzenia na drodze szukania swojego stylu w
            literaturze, bo początki są niezłe.
        • Gość: JURGEN Re: Masłoska rules IP: *.50.39.63.chcg.grid.net 14.12.02, 07:41
          CELIA MA RACJE , MOZE JEDNAK POCZEKAJMY NA ORGINALNY JEZYK AUTORA A NIE KOPIE
          KOGOKOLWIEK
    • Gość: Dies Wielki talent IP: 62.29.191.* 19.10.02, 18:38
      Wspanialy talent. Genialna, zjadliwie ironiczna książka,
      drastyczna groteska, mistrzowski czarny humor. Obraz naszych
      czasow, obraz mlodego pokolenia. Prawda naszych czasow. Powieśc
      jest wybitna, nie mozna miec co do tego watpliwosci.
      • Gość: futuristka Re: Wielki talent IP: *.tkchopin.pl 04.11.02, 22:23
        Dorota uczyła się w tym liceum co ja,pani z polskiego zawsze ją
        chwaliła i pewnie ma rację.Życzę powodzenia na dalszej drodze
        życia....oby jej głos przebił się w tłumie tych coraz to
        bardziej sztucznych ludzi.
    • Gość: Ginny Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.net.bialystok.pl / *.net.bialystok.pl 08.11.02, 11:02
      Przeczytałam. Nie zachwyciło. Książka jest dobra jako socjologiczny czy
      antropologiczny obraz pewnego typu młodzieży, ale to nie jeszcze nie świadczy o
      tym, że jest wybitna. Ale w końcu Dorota ma 19 lat( tyle, co ja), więc jak na
      ten wiek to rzecz jest na pewno warta uwagi. Zobaczymy, co napisze potem.
      • Gość: Ala Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.02, 15:15
        Dorota chodzila razem ze mna do przedszkola i pani przedszkolanka zawsze ja
        chwalila.
        • Gość: l. Maślanka IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 08.11.02, 16:35
          Coż. Nie chodziłem z Maślanka do przedszkola, ani do szkoły, nie leżelismy na
          jednym oddziale w szpitalu ani pewnie nigdy się nie spotkaliśmy. Ale to nie
          ważne.
          Nie udało mi się wbić w poprzednią dyskusje na forum a coś napisać chcę bo
          książka mi sie podobała.

          Uważam, że ta młoda Maselniczka ma świetny słuch a do tego całkiem niezłą
          intuicję, która pozwoliła jej stworzyć dość przekonywującą kreację Silnego.
          Jest brutalna, wręcz syntetyk brutalistyczny, szorstka, gożka jak spid i równo
          pojebana co bynjmniej nie powinno być rozumiane pejoratywnie. Wręcz przeciwnie
          gdyż świat, który wykreowała jest jeszcze bardziej chory niż ona a jest to
          tylko odbicie naszej codzienności. Naszej tzn. polskiej. Naszej zbiorowej
          odpowiedzialności za to, że jest tak a nie inaczej.
          Masłowska ma świetny język. Żadna z tego nowomowa raczej zintensyfikowana,
          zagęszczona i podana po całkiem ciekawej obróbce składniowej, formalnej nasza
          piękna, codzienna, potoczna i jako taka zarobaczona, kurwiąca polszczyzna.
          Zapisać w ten sposób konsekwentnie 150 stron to całkiem niezły wynik i wypada
          podziękować autorce za to, że jej się chciało.

          Nie jest tu absolutnie istotne to z jakich powodów napisała tą książkę i kim
          jest. "ruska wojna" jako taka uwolniła w pewien sposób naszą literaturę od
          mitów przeszłości. Jest zawieszona tu i teraz i grzebie sie w tym syfie, który
          tak mało osób zauważa lub udaje, lubniewiadomoco...

          Co do treści, metatresci, drugich, trzecich i czwartych denek to uważam, że
          przyjdzie jeszcze na to czas. Pod warunkiem, że młoda gwiazda nie stanie sie za
          bardzo pop - na co może wskazywać chociażby czytanie książki na ucho przez eter
          radiowy.
          Zresztą już wysysa ludzi dookoła bez cienia skrupułów do czego zreszta się
          przyznaje. A że sama wydaje się taka mała, zagubiona i w ogóle. Cóż. Ma 19 lat.
          hehe...

          Ale czyta się. I o tym jaki odniosła sukces najdobitniej swaidczy szum mediów i
          skwierczenie czytelników na forach. Młoda niech pisze i by tylko nie zadławiła
          się jaką karaska w śmietanie bądź popularno-ością.

          l.
      • silny Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' 08.11.02, 16:14
        Gość portalu: Ginny napisał(a):

        > Przeczytałam. Nie zachwyciło. Książka jest dobra jako socjologiczny czy
        > antropologiczny obraz pewnego typu młodzieży, ale to nie jeszcze nie świadczy
        > o tym, że jest wybitna. Ale w końcu Dorota ma 19 lat( tyle, co ja), więc jak
        > na ten wiek to rzecz jest na pewno warta uwagi. Zobaczymy, co napisze potem.

        Fajnie Ala, znów cię widzieć zwłaszcza na tym syfiastym forum .
        I fajnie, że nam tyle powiedziałaś co tak w ogóle myślisz na temat tej książki.
        Przekaże Masłoskiej.



        • Gość: Ginny Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.net.bialystok.pl / *.net.bialystok.pl 08.11.02, 18:02
          To aby na pewno do mnie?
          • silny Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' 08.11.02, 19:01
            Gość portalu: Ginny napisał(a):

            > To aby na pewno do mnie?

            No raczej musowo do Ciebie Ala bo niby że do kogo by to miało być?
            Ja bardzo poważam Cię jako kobietę, cenię Twoj intelekt, urodę i ogólne
            oczytanie i cieszę się, jeśli mogę z Tobą porozmawiać i wymienić opinie na
            różne kulturalne tematy.
            I muszę jeszcze nadmienić, że wcale mi to nie przeszkadza, że występujesz na
            tym syfiastym forum pod pseudonimem niejakiej Ginny. Nie dziwi mnie to tym
            bardziej jeśli zważyć ilu psychicznych tutaj się pojawia osobników.

            P.S. Masłoskiej jeszcze nie napotkałem.

            • Gość: Ala Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.02, 19:07
              Silny, czy tobie sie cos nie poyebalo pod kopulka?
              • silny Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' 09.11.02, 13:13
                Gość portalu: Ala napisał(a):

                > Silny, czy tobie sie cos nie poyebalo pod kopulka?

                Wiesz co? Ty wcale nie jesteś Ala tylko jakaś zmurszała, brudna szmata, któta
                się pod Alę beszczelnie podszywa. Ala nigdy nie użyłaby takich chamskich
                wulgaryzmów co Ty, gdyż jest osobą z gruntu rzeczy kulturalną i obytą czyli nie
                to co Ty.
                Żegnam i nie będę się już z Tobą na temat wypowiadał.

                • Gość: Ala Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.02, 13:44
                  Nie jednemu psu Burek, ale cos widze, ze ten swiat dla ciebie zbyt sie
                  skomplikowal.
                  PS. A gadac z toba i tak mi sie nie marzylo.
    • Gość: Kuna Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 11.11.02, 18:11
      Jestem w trakcie czytania. I ona jest lepsza, niz ja oceniają. Wszyscy wypisuja
      tylko o języku, o sluchu językowym, a ona ma też sluch "psychologiczny", na to
      co moze tkwic w ludziach i to jednak innych, niz ona sama.Ale sposob w jaki ją "
      sprzedawali" w mediach byl zenujacy, bo troche odstraszal od lektury.
      Sprzedawali ją jak towar, a ona naprawde umie pisac.Ale to juz sa winni
      dziennikarze, piszacy plytko, byle jak, dla wierszowki,dla "hitu", a nie dla
      myslenia. Teraz pora aby o Maslowskiej zaczeli pisac prawdziwi krytycy.
      Gruszczynski w Tyg.Powszechnym napisal o niej pierwszy, naprawde ciekawy,
      analityczny tekst.
      • silny Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' 13.11.02, 11:17
        Wlasnie, ograniczanie krytyk do samego jezyka to chyba spore nieporozumienie.
        Ta ksiazka jest bardzo prawdziwa, ma wiele autentyzmu nie tylko poprzez
        niecodzienna perspektywe. Przyznam, ze po kilku pierwszych stronach,
        uwzgledniajac tez mlody wiek autorki myslalem sobie: "no dobra, to by bylo
        pewnie na tyle - nieszablonowy w literaturze jezyk, srodowisko. Fajnie, ale
        zaraz skonczy jej sie amunicja i dalej bedzie juz tylko powtarzac klisze ze
        stron nr. 1 i nr. 2. Ale bylo jednak inaczej. Masloska ciagle na nowo byla w
        stanie zaskoczyc mnie czyms... nowym wlasnie. Przeczytalem ksiazke niemal
        jednym tchem i pewnie gdy mnie najdzie znow jesienna chandra, przeczytam ja na
        nowo.
        I czy ten jezyk rzeczywiscie jest "dresiarski"? Przeciez "dresy" to tez produkt
        spoleczny, nie biora sie z prozni. Wiele elementow tego jezyka czy tej logiki
        spotykam na codzien rowniez wsrod ludzi, ktorych nie mozna byloby posadzic
        o "dresiarstwo". Czyz Ala i jej rodzice "wspolnie trenujacy aerobik i jezdzacy
        na rowerach trzymajac sie za rece" sa od nich (nalecialosci jezykowych i
        systemu wartosci) wolni? Nie wydaje mi sie. Wszyscy po trochu sa dresiarzami a
        silny jest w tym po prostu bardziej konsekwentny od innych. Patrzac z jego
        perspektywy wylazi nie tylko dresiarstwo innych ale i ich cale zaklamanie i
        ustawiczne wysilki w maskowaniu ich dresiarskich motywacji.
        Szkoda, ze sama autorka dyskwalifikuje sie nieco kokietujac alopodobnie w
        jednym z wywiadow, iz "wstydzila sie" tego, ze tak latwo mogla sobie przyswoic
        ow jezyk, ze w niej tez jest pewnie taki "dresiarz". Tchnelo to troche ukryta
        pogarda wobec tych ludzi, o ktora nie chcialbym jej posadzac.

        • Gość: Kuna Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 21:17
          Dla mnie to w ogole nie jest powiesc dresiarska - tylko po prostu
          powiesc.Silny tez nie jest dresiarzem, ani nie jest - jak chce Piotr
          Gruszczynski w Tyg.Powszechnym - "facetem, ktory wysiaduje w drogiej
          knajpie".Silny jest chlopakiem z blokowiska w malym miasteczku, niebogatym, na
          utrzymaniu mamusi, raz strzeli sobie amfe, raz komus ja odsprzeda, stac go
          najwyzej na postawienie Arlecie frytek i kielbasy w budce kolo amfiteatru, a
          nie np. wina i krabow w knajpie, a w jego wizji uporzadkowania sobie wreszcie
          zycia(na koncu) miesci sie przyjecie roli egzekutora dlugow - bo wtedy wreszcie
          bedzie mial kase. Silny to chlopak z mojego sasiedztwa, na widok ktorego
          przechodze na druga strone ulicy. Gdyby nie Maslowska - nigdy bym go nie
          poznala. A powinnam, bo ICH jest o wiele wiecej, niz NAS. I to jest wartosc
          dodatkowa powiesci.
          • Gość: venus Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.tele2.pl 14.11.02, 23:35
            Poczytajcie co Maslowska pisze co tydzien w Przekroju.
            pisze innym jezykiem i dobrze pisze.
        • Gość: Jacek M. Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.02, 22:41
          Ja sie z Tobą Silny zgadzam w procentach stu. Mnie sie Masłoska
          nrawi, nie umiem nią nawijać, ale sie wprawie. Mój świat
          wprawdzie jest trochę gdzie indziej i kiedyindziej, ale masłoska
          rusza takie tematy wiecej uniwersalne także. Że nawet i ja
          skumam. I też jak Ty mam dadzieje, że sie z Silnego nie nabija,
          bo jest on w końcu także romantykiem, a jego cierpienie nie jest
          inne niż moje jak go ta suka zdradzaMagda, którą on jednak kocha
          i nienawidzi zresztą. Choć wkońcu jest on twardy, nie mientki.
          Jak również ma on smieszne poczucie humoru, jak juz
          zauważonowczesniej! Jak wżyciu naprawde! Jak sondzisz Silny,
          masłoska daje szanse, czy tylko tektura, macdonald i piasek od
          sztorma w siatce zhitu?
    • Gość: 606172232 Re: dorota IP: *.walim.sdi.tpnet.pl 13.12.02, 22:52
      zwaliła mnie z nóg.widziałem ją tylko raz w jakimś
      programie.teraz przewalam strony i wariuje.jutro musze kupić tę
      książke
    • Gość: Semafor Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.turek.sdi.tpnet.pl 25.12.02, 22:02
      Inne wypowiedzi na temat tej książki.

      Literatura nic
      Tygodnik "Wprost", Nr 1047 (22 grudnia 2002)


      Na bezrybiu i Masłowska gwiazda

      Wystarczyła jedna słaba powieść, by 19-letnia mieszkanka Wejherowa stała się
      symbolem tego, co najnowsze, najlepsze, najbardziej awangardowe w polskiej
      literaturze. Jest z pozoru skandalizująca książka, jest upozowana na
      skandalistkę autorka: rude włosy, papieros w zębach, w tle smętne, odrapane
      blokowisko... W telewizyjnym programie "Idol" jeden z jurorów, chcąc wytknąć
      uczestniczce ignorancję, zapytał: - "Wiesz, kim jest Dorota Masłowska?"
      Masłowska, autorka "Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną", wali
      prosto z mostu: "Zawstydziłam wszystkich tym, że rzyganie, defloracja i
      walenie konia zostało postawione w jednym rządku z drzewami i kwiatami.
      Napisane na papierze i wydrukowane. Dlatego może jestem hańbą polskiej
      literatury". Dorota Masłowska, Krzysztof Varga, Robert Neumann - to tylko
      kilka przykładów pisarzy okrzykniętych ostatnimi czasy gwiazdami. Ich książki
      są agresywnie reklamowane, bo polska literatura na gwałt potrzebuje chociaż
      złudzenia, namiastki sukcesu.

      Słaby Silny

      "Hańba polskiej literatury" - brzmi jak hasło reklamowe, które razem z opinią,

      że to pierwsza w Polsce tzw. powieść dresiarska, nakręciło koniunkturę.
      Tymczasem główny bohater, niejaki Silny, to raczej wy(tfu!)r fantazji
      dziewczyny z prowincji na temat tego, co też może się roić w głowie blokersa.
      Masłowską wsparli jej starsi koledzy po fachu. "Ta metrykalnie młodziutka
      dziewczyna ma w sobie tak niesłychaną dojrzałość pisarską i taki dar władania
      polszczyzną, dar rozpruwania, nicowania, rozbijania na miazgę języka i
      tworzenia z tej miazgi języka swoistego, że możliwości dalszego rozwoju wydają
      się tu nie do zmierzenia" - wyrokował Jerzy Pilch. W wielki dzwon uderzył też
      poeta Marcin Świetlicki, oświadczając, że warto było pożyć 40 lat, by coś
      podobnego przeczytać. I tak sukces medialny stał się faktem. Teraz tylko
      czekać, aż ktoś wejherowską nastolatkę zgłosi do literackiego Nobla.

      Kto podrze te bazgroły?
      Za wrzawę wokół Masłowskiej w najmniejszym stopniu odpowiada ona sama.
      Wykorzystała swoje pięć minut i poparcie zachwyconych nią tzw. autorytetów.
      Skoro jej powieść okrzyknięto arcydziełem, zaczęła publikować, gdzie popadło -
      od felietonów w "Przekroju" po esej w cyklu "Generacja Nic" w "Gazecie
      Wyborczej". Głód nowych twarzy, które miałyby się stać wizytówką kolejnego
      pokolenia, jest tak wielki, że wystarczy cokolwiek wydrukować, by na autora

      aczęto się powoływać. Przykładem Krzysztof Varga. "Tequila" i "Karolina" -

      powieści o "piciu, pannach i rocku" - aż proszą się o opatrywanie
      przymiotnikiem kultowy, który zazwyczaj znaczy tyle co nic. Varga miał już
      nominację do Nike, pochlebnie pisał o nim Andrzej Stasiuk. Niestety, trudno
      ufać tym opiniom - to po prostu towarzystwo wzajemnej adoracji.
      Krytyka literacka, podzielona według środowiskowo-politycznego klucza,
      kompletnie straciła autorytet. Kto więc ma weryfikować oceny ferowane przez
      zaprzyjaźnionych recenzentów lub kolegów pisarzy? Powinna to robić - jako
      najbardziej wpływowe medium - telewizja. Niestety, większość obecnych na
      antenie programów kulturalnych jest robiona według schematu "u cioci na
      imieninach". Ich gospodarze wdzięczą się do zaproszonych twórców i nawzajem
      siebie przekrzykują. Dopóki najważniejszym celem telewizyjnej publicystki
      kulturalnej będzie zapewnienie pisarzom dobrego samopoczucia, dopóty nie
      doczekamy się polskiego Marcela Rei-cha-Ranickiego ani Bernarda Pivota. Czy
      ktoś się odważy publicznie podrzeć pseudointeligenckie, nudne bazgroły?

      Grzech wtórności
      Ile wart jest "Szum" Roberta Neumanna - powieść, która jest nieudaną próbą
      opisu zepsutego do szpiku kości świata polskich mediów? Autor poważył się
      jedynie na atrakcyjny temat, reszta to już nawet nie szum, lecz cisza - z
      zażenowania. Obcowanie z taką literaturą, pozbawioną krzty wdzięku, nie należy
      do przyjemności. Wystarczą przytoczone przez autora nazwiska Piotra
      Bratkowskiego oraz Roberta Stillera (wiadomo - autorytety muszą być) i jedna
      czy dwie entuzjastyczne recenzje, by w Polskę poszło hasło: sukces. I koniec.
      Skołowany czytelnik przyjmuje za dobrą monetę frazesy wymyślone przez biuro
      reklamowe wydawnictwa i umieszczane w widocznym miejscu na skrzydełku książki
      lub specjalnej banderolce.
      Na tronie królowej nakładów wciąż siedzi Joanna Chmielewska, ale po piętach

      epcze jej Katarzyna Grochola. "Nigdy w życiu" czy "Serce na temblaku" walczą

      na lis-tach bestsellerów z powieściami Paula Coelho, Williama Whartona czy z
      Harrym Potterem. I wszyscy zapomnieli, że także proza Grocholi skażona jest
      grzechem podstawowym - wtórnością. To przecież niemal dosłowne przeniesienie
      na rodzimy grunt bohaterki w rodzaju Bridget Jones. Stosując telewizyjne
      kryteria, powieści Grocholi są jak programy na licencji, kręcone według
      wymyślonego przez kogoś innego scenariusza.
      Na podobnej zasadzie próbuje się wykreować nurt feministyczny: w
      wersji "dojrzałej" (Krystyna Kofta) i "młodzieżowej" (Kinga Dunin).
      Współczesna literatura polska nie przestanie istnieć bez dobrej powieści.

      wszem, mamy w tej dziedzinie świetne tradycje - od "Lalki" po "Noce i dnie" -

      ale jest też kilka innych, nie gorszych gatunków literackich, w których można
      coś ważnego powiedzieć o współczesności. Dobra passa poetycka Polaków, która
      wynika z aktywności uznanych mistrzów (Miłosz, Szymborska, Różewicz,
      Barańczak), prozy z epickim zacięciem nie zastąpi. Prędzej uczyni to
      literatura faktu, w szczególności wspomnieniowa, która przeżywa wyraźny
      renesans. Skutki nadymania Masłowskiej do rangi odkrycia będą opłakane: ponoć
      na firmamencie pojawił się ostrzyżony na łyso siedemnastolatek ze Świdnicy,
      który opublikował pierwszą w Polsce hiphopową odyseję.

      Jacek Wakar
      Poczet przereklamowanych
      Dorota Masłowska wykorzystała swoje pięć minut i poparcie zachwyconych nią
      tzw. autorytetów
      Olga Tokarczuk ostatnio opublikowała "Grę na wielu bębenkach"
      Kinga Dunin reprezentuje nurt feministyczny w wersji "młodzieżowej"
      Krzysztof Varga - jego "Tequila" otarła się o nagrodę Nike

      anna Kowalewska zdobyła pierwszą nagrodę w konkursie literackim za "Tego lata

      w Zawrociu"
      Magdalena Tulli - autorka "Snów i kamieni"

      atarzyna Grochola - powieścią "Nigdy w życiu" na listach bestsellerów depcze

      po piętach Harry'emu Potterowi
      Jerzy Pilch chwali Masłowską i sam zbiera laurki od zaprzyjaźnionych
      recenzentów
      Krystyna Kofta reprezentuje nurt feministyczny w wersji "dojrzałej"
      Tomasz Jastrun - lepszy felietonista niż pisarz



      • Gość: Nu! Re: 'Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną' IP: *.bmj.net.pl 26.12.02, 15:40
        "Kto więc ma weryfikować oceny ferowane przez
        zaprzyjaźnionych recenzentów lub kolegów pisarzy? Powinna to robić - jako
        najbardziej wpływowe medium - telewizja. "

        Uhahahahaha!

        "Wykorzystała swoje pięć minut i poparcie zachwyconych nią tzw. autorytetów."

        Chyba mu się z bigbrawerem coś pomyliło.
        To są kpiny nie rezenzja. Wtydźcie się, Wprost, wstydźcie...

        MASŁOSKA RZONDZI!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka