Gość: Yśka
IP: *.orange.pl
10.12.05, 16:50
Zwykle, jak czytam jakąś bardzo dobra książkę, to jej kontynuacja okazuje się
o wiele gorsza. A już w ogóle nieporozumieniem była - wg mnie - "Scarlett"
jako kontynuacja "Przeminęło z wiatrem" (od razu widać, że to nie ta sama
osoba pisała). Mam pytanie. Czy warto czytać "Tatianę i Aleksandra" jako
kontynuację "Jeźdźca miedzianego", który bardzo mi sie podobał?
Czy "Klaudiusz i Messalina" jest równie dobry co "Ja, Klaudiusz"?