godlee
01.01.06, 19:28
Od jakiegoś czasu polubiłam Llosę. Z przyjemnością smakowałam "Pochwałę
macochy" czy "Gawędziarza" i zachęcona wypowiedziami na tym forum sięgnęłam po
"Zielony dom" i trochę się rozczarowałam. Chyba dopiero na setnej strone udało
mi się połapać w imionach części postaci i jako tako w sekwencji wydarzeń.
Teraz brakuje mi setki do ostatniej strony i zakończę bez większego żalu ;-(
Już się zbytnio nie przejmuję, że wiele rzeczy mi umyka a może to tylko takie
złudzenie i tak się powinno tą książkę czytać? A może się jeszcze rozkręci?