Dodaj do ulubionych

Pierwsza książka...

22.04.06, 20:28
Kiedy przeczytaliście swoją pierwszą książkę i jaki nosiła tytuł?

Dokładnie nie pamiętam ile miałam lat (ale coś w granicy 5-7 lat),ale
pamietam,że był to "Kopciuszek".
Obserwuj wątek
    • konstatacja Re: Pierwsza książka... 22.04.06, 21:22
      czytalam costam wczesniej, ale pierwsza, ktora sama z nieprzymuszonej woli
      kupilam i to zdaje sie, ze nawet za wlasne pieniadze, to byly Legendy Krola
      Artura.
      Tak sie przejelam czytaniem, ze do tej pory jej nie skonczylam, a teraz chyba
      juz przepadla. Ale do tej pory pamietam ta magiczna chwile, kiedy sama weszlam
      do ksiegarni, pamietam miejsce, pore dnia, wydanie...ech...
    • e.lalka Re: Pierwsza książka... 22.04.06, 23:18
      na jagody - coś okropnego. potem bardzo długo nie chciałam widzieć pani
      bibliotekarki.
      • elodia Re: Pierwsza książka... 23.04.06, 00:47
        "Śpiew kolibrów"
        Na tym zresztą w wieku lat czterech nauczono mnie czytać. Bo babcia moja -
        świętej cierpliwości człowiek - miała dosyć!
        Najbardziej spodobała mi się bajka O myszce Hiraniace i ciągle za babcią
        chodziłam i męczyłam o tą bajkę! A niech no tylko opuściła słówko:P
        No i nauczyła mnie czytać.
        Pierwsze tego skutki były okropne - powyrywałam wszystkie bajki ze smutnym
        zakończeniem.
        Zaś kilka lat póżniej było jeszcze gorzej - zaczęłam w tej książce pisać, dziś
        się mogę uśmiać gdy widzę na odwrocie jednego z obrazków:
        "Michał Wołodyjowski król Egiptu chory na gruźlicę bo kradł ryż
        dr ela"
        Pojęcia nie mam skąd mi takie rzeczy przychodziły do głowy:-DDD
        • bdx65 Re: Pierwsza książka... 23.04.06, 09:36
          Nie pamiętam tytułu, zaczynało się tak:

          "Proszę pana, pewna kwoka
          traktowała świat z wysoka
          i mówiła z przekonaniem:
          "Grunt to dobre wychowanie"

          Miałam wtedy 4,5 roku i wtedy nauczyłam się czytać, właśnie na niej.
          • mika_p Re: Pierwsza książka... 23.04.06, 22:20
            Bdx, to Brzechwa napisał, a tytuł to chyba własnie "Kwoka", Brzechwa na pewno.
      • veera Re: Pierwsza książka... 23.04.06, 10:43
        "Na jagody"? Przecież to było genialne! :)
        A to była taka wersja ulustrowana z Pannami Jagodziankami w czerwonych sukienkach?
        • nchyb Na jagody - pierwsza wypożyczona książka 24.04.06, 10:52
          Przeczytanej pierwszej książki nie pamiętam, gdy nauczyłam się czytać czytałam
          sporo i nie pamiętam, co było pierwsze. Za to pamiętam pierwszą wypożyczoną
          książkę - w szkolnej bibliotece, właśnie wspomniane Na jagody - dla mnie
          genialne nie były, tylko nudnawe. Pamiętam jednak z innych przyczyn.

          Czytałam już dobrze, w 1 klasie pozwolono mi korzystać z biblioteki (w tamtych
          latach w naszej szkole pozwalano wypożyczać książki pierwszoklasistom dopiero
          po pierwszym półroczu), ja w nagrodę za dobre czytanie, już gdzieś tak w
          październiku. Pani bibliotekarka dała mi właśnie Na jagody. Pomijając już
          kwestie fabuły (dla mnie nudnawej, bo już czytałam bardziej zajmujące książki) -
          nie cierpiałam i do dziś nie znoszę wielu utworów wierszowanych (pomijając
          jednak np. takiego Szekspira...). Jednak dali to jako pierwsze, grzecznie
          wzięłam.
          Książeczkę więc wzięłam, w ciągu przerwy przeczytałam, na kolejnej odniosłam i
          poprosiłam o nową pozycję. Bibliotekarka nie chciała pożyczyć. Kazała przyjść
          za tydzień, jak przeczytam. Nie wierzyła, że już przeczytałam. rzeba było
          dopiero interwencji nauczycielki, by zmieniła zdanie i uwierzyła, że są dzieci
          czytające, lubiące to zajęcie i łaknące ciągle nowych książek.

          Ale za to jak uż uwierzyła, tak przez najbliższe osiem lat miałam niczym nie
          utrudniany dostęp do książek bibliotecznych (jedynie godziny pracy biblioteki
          się liczyły...). Mogłam pożyczać co chciałam ... :-)
          • Gość: veronka Re: Na jagody - pierwsza wypożyczona książka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 11:36
            Miałam dokładnie to samo!!! W I klasie jako dzieciątko czytające już biegle,
            poszłam do biblioteki. Pani bibliotekarka wypozyczyła mi "Czarną owieczkę"
            Grabowskiego. Przed upływem 20 minut (długa przerwa) odniosłam, pani mnie
            wypedziła z krzykiem że mam przynieść jak przeczytam, a nie marudzić że pewnie
            mi się nie podoba. Do dzisiaj to jest jedno z najbardziej traumatycznych
            wspomnień z dzieciństwa ;)
            • eeela Re: Na jagody - pierwsza wypożyczona książka 24.04.06, 11:53
              Widocznie panie bibliotekarki szkolne to zle nasienie. Mam podobne wspomnienia z
              poczatkow podstawowki. Mialam jednak o tyle gorzej, ze kiedy juz dano wiare
              mojemu tempu czytania, w niczym mi to nie pomoglo. Dokladalam pani bibliotekarce
              pracy (wstac i pojsc po ksiazke), wiec nie witala mnie milo.
              • nchyb Re: Na jagody - pierwsza wypożyczona książka 24.04.06, 13:20
                > pracy (wstac i pojsc po ksiazke), wiec nie witala mnie milo.
                Moja wpuszczała mnie między półki i sama sobie rządziłam. Przed wyjściem i
                zamknięciem tylko czasem sprawdzała, czy się nie zaczytałam. Chyba nie chciała
                mnie zamknąć...
            • book_of_the_month Re: Na jagody - pierwsza wypożyczona książka 01.05.06, 23:16
              Gość portalu: veronka napisał(a):

              > Miałam dokładnie to samo!!! W I klasie jako dzieciątko czytające już biegle,
              > poszłam do biblioteki. Pani bibliotekarka wypozyczyła mi "Czarną owieczkę"
              > Grabowskiego. Przed upływem 20 minut (długa przerwa) odniosłam, pani mnie
              > wypedziła z krzykiem że mam przynieść jak przeczytam, a nie marudzić że
              pewnie
              > mi się nie podoba. Do dzisiaj to jest jedno z najbardziej traumatycznych
              > wspomnień z dzieciństwa ;)

              Moje najbardziej traumatyczne wspomnienie z dzieciństwa to pani przedszkolanka,
              która nakrzyczała na mnie, że nie uzna mojej pracy (był to rysunek, na którym
              trzeba było narysować co się dostało na Święta. Nie chciało mi się rysować
              wszystkiego, więc narysowałam tylko jakąś lalke, a resztę
              prezentów "napisałam"). Swoją decyzję umotywowała słowami: "Dzieci w
              przedszkolu nie potrafią pisać!" Jak nie potrafią, jak ja właśnie napisałam!
              No, ale cóż... I oto jak popiera się kreatywność.
              Nie pamiętam którą książkę przeczytałam jako pierwszą, ale miałam wtedy ok 4-5
              lat. Pierwszą książką wypożyczoną z biblioteki było "Na jagody".
          • kammik Re: Na jagody - pierwsza wypożyczona książka 24.04.06, 13:30
            Dalipan, jakbym o sobie czytala! Tez w ramach wyroznienia dostalam te
            nieszczesne jagody w I polroczu i odnioslam po duzej przerwie :) Z kolei w
            mojej pierwszej publicznej bibliotece wypozyczylam 3 ksiazki w piatek, zas w
            poniedzialek rano odnioslam przeczytane. Czekal mnie szybki sprawdzian z
            tresci :)
            • nchyb Re: Na jagody - pierwsza wypożyczona książka 24.04.06, 14:05
              miałam nadzieję na jakieś oryginalne wspomnienia z lat podstawówkowego
              wypożyczania, a tu co? Jakbym napisała autobiografię to zaraz by się posypały
              oskarżenia o plagiat wspomnień... :-)
              • kammik Re: Na jagody - pierwsza wypożyczona książka 24.04.06, 15:06
                Podejrzewam tu jakis ogolnopolski spisek Pań Bibliotekarek i wydawcy dziela "Na
                jagody". Czy ty tez sie wstydzilas powiedziec Pani, ze uprzejmie dziekujesz,
                ale wolalabys cos Bahdaja? :)
                • nchyb Re: Na jagody - pierwsza wypożyczona książka 25.04.06, 07:14
                  > jagody". Czy ty tez sie wstydzilas powiedziec Pani, ze uprzejmie dziekujesz,
                  > ale wolalabys cos Bahdaja? :)
                  Ja nie należę raczej do nieśmiałych i wstydliwych. Po prostu pierwszą
                  książeczkę wręczono mi w momencie zapisu, a ja jeszcze nie wiedziałam, co jest
                  w zasobach szkolnych. Jednak po pierwszym nie do końca udanym wypożyczaniu już
                  sama decydowałam co chcę czytać.
                  Wracając do "Na jagody". Moim zdaniem (nie całkiem skromnym - he, he...)może to
                  była ciekawa książka dla mniej więcej czterolatka, który siedział zasłuchany na
                  kolanach czytającej mu matki. Dla 7-latki czytającej ze sporą wprawą - było to
                  nudnawe dziełko. I potem to zdziwienie bibliotekarki, że w kilkanaście minut
                  zostało przeczytane...

                  A ja ledwie rok później Trylogię czytywałam... :-)
    • eeela Re: Pierwsza książka... 23.04.06, 15:54
      "Oto jest swiat" z serii "Poczytaj mi mamo" w wieku lat 4.
    • adao Re: Pierwsza książka... 23.04.06, 16:41
      Najpierw były książki z serii "Poczytaj mi mamo", mnóstwo tego było, pamiętam
      jakiegoś Stefka Burczymuchę, który bał się psa.
      Pierwszą książką, jaką mogę wymienić z tytułu i z autora, była "O dwóch takich,
      co ukradli księżyc" K. Makuszyńskiego. Poznałam ją w wieku 5 lat i wracałam do
      niej przez całe dzieciństwo.
      • afrikanka Re: Pierwsza książka... 23.04.06, 19:59
        O matko ale to było dawno...heheh miałam 4 lata i przeczytałam jakieś opowieści
        z lasu czy coś. ciągnęłam mamę za spódnicę, że przeczytałam cała książkę a miała
        300 stron i strasznie dużo obrazków. mama powiedziała to "wspaniale , idź się
        bawić" a potem dotarło do niej to co powiedziałam i wpadła w panikę (pozytywną).
        Bo nikt mnie nie uczył czytać;))
        • eeela Re: Pierwsza książka... 23.04.06, 23:27
          > Bo nikt mnie nie uczył czytać;))

          Mnie tez nie, ponoc zrobilam rodzinie niespodzianke :-)
          • froydis Re: Pierwsza książka... 09.05.06, 10:30
            "Poczytaj mi mamo" - genialna ta seria! Uwielbialam ja, mam z niej
            kilkadziesiat ksiazeczek i do tej pory pamietam wiele ilustracji, okladek... I
            chmurka z nazwa serii na tylnej okladce :-) Zreszta przechowuje te papierowe
            kwadraciki do dzisiaj i mam nadzieje poczytywac je kiedys swoim dzieciom.

            Ale czy to wlasnie byly moje pierwsze ksiazki, tego pewna nie jestem... Ze
            slowem pisanym zetknelam sie prawdopodobnie po raz pierwszy w formie podpisow
            pod obrazkowymi historiami z projektora. Pamietacie te klisze z bajkami?
            Cudo! :-) Moglam sobie je czytac i wyswietlac godzinami...
            • jot58ka Re: Pierwsza książka... 09.05.06, 13:12
              Ja też miałam dużo "Poczytaj mi mamo" a bajki do wyświetlania mam do dzisiaj.
              Co ciekawe, moje dzieci też bardzo je lubiły. Może niedługo przetestuję je na
              wnukach. Sama przeczytałam najwcześniej chyba Koziołka Matołka.
    • kate-gun Re: Pierwsza książka... 24.04.06, 01:10
      Potężne, ok 500-stronicowe wydanie "Baśni z 1000 i jednej nocy", mialam wtedy 6
      lat :)

      Oczywiscie wczesniej czytywalam jakies bajeczki, pamietam, ze byla taka fajna
      seria ksiazeczek dla dzieci, byly cieniutkie i mialy ksztalt idealnie
      kwadratowy o wymiarach dzisiejszego opakowania po CD.

      No ale "Basnie..." byly taka moja pierwsza powazna ksiązka. Przeczytalam jednym
      tchem! :) Mam ja do dzis, lezy sobie zakurzona gdzies w szafce ale chyba ja
      wyciagne i uhonoruje w jakims lepszym miejscu :)
      • kate-gun Re: Pierwsza książka... 24.04.06, 01:11
        o wlasnie, te ksiazeczki mialy chyba tytul "Poczytaj mi, Mamo"
    • aiczka Re: Pierwsza książka... 24.04.06, 10:16
      Kurczę, a ja nie pamiętam, jaka była pierwsza. To dlatego pewnie, że przedtem
      czytali mi ją wiele razy rodzice. Mogła być jakaś z "Poczytaj mi mamo". Pamiętam
      pierwszą wielotomową - "Czterej pancerni i pies", pierwszą przeczytaną w jeden
      dzień ("Gelsomino w kraju kłamczuchów") i pierwszą przeczytaną w pół dnia
      ("Bracia Lwie Serce").
    • jarka63 Re: Pierwsza książka... 24.04.06, 10:18
      Cztery lata i "Azbuka" - taki rosyjski elementarz...
      • staro Re: Pierwsza książka... 24.04.06, 14:51
        Miałam chyba niespełna 6 lat, jak pierwszy raz przeczytałam dość grubą
        książeczkę "Mały pingwin Pik Pok". Nikt mi do dziś nie wierzy ;) Ale ja
        pamiętam i książkę i sytuację... a przeczytałam ją sobie w przedszkolu, kiedy
        inne dzieci się grzecznie bawiły...
    • pinos Re: Pierwsza książka... 24.04.06, 19:47
      Dość pobieżnie, ale..
      po Literach - 4 Pancerni i pies, Przymanowskiego. W wieku lat 6. 9/10 nie
      rozumiałam, ale chodziło o dalsze losy Szarika.
    • sylvie21 Re: Pierwsza książka... 01.05.06, 20:29
      Natomiast pierwsza wypożyczona,to była jakaś książka o Muminkach(moja ulubiona
      bajka z dzieciństwa),nie pamiętam tytułu,a nie chcę przekręcać...
    • Gość: mała_ja Re: Pierwsza książka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.06, 17:30
      Ja w wieku 5 lat przeczytałam "Heidi" - bardzo mi się podobała, ale jak teraz
      sobie o tym pomyślę, to to była chyba jakaś skrócona wersja z obrazkami dla
      dzieci. No a później książka, w której zakochałam się totalnie i którą czytałam
      kilka razy - "Dzieci z Bullerbyn".
    • asiouek Re: Pierwsza książka... 04.05.06, 02:25
      ja nauczyłam się czytać na komiksach - bo były drukowane literki:) Pamiętam
      dokładnie, że ostatnia literka, jaką poznałam, to było "Y". Czytałam Tytusa (bez
      tego Y czytałam sobie jako Ttus) i Tarzana. To jak miałam lat koło 4ech.

      W przedszkolu to miałam taką technikę działania: Nie znosiłam leżakowania, więc
      obiecywałam paniom przedszkolankom, że w zamian za to, że nie będę musiała spać,
      to poczytam zerówce jakąś książkę i czasem się udawało:)
      Pamiętam jak czytałam im na głos "Na jagody", a jakaś dziewczyna 6latka
      powiedziała, że ja nie czytam, tylko wymyślam, bo to niemożliwe, żeby ktoś z
      maluchów umiał już czytać:)))

      Dziś duuuużo czytam córce - 4-letniej, ale ona na razie wykazuje wstręt do nauki
      literek. Więc nie zmuszam:) tylko gardło sobie zdzieram:)
    • wdeszczurosne Re: Pierwsza książka... 07.05.06, 01:05
      Pewnie nie byla pierwsza ale pierwsza, ktora sobie przypominam, a mianowicie:
      Cudaczek wysmiewaczek.
      Pamieta ktos? :)
      • sylvie21 Re: Pierwsza książka... 07.05.06, 14:15
        wdeszczurosne napisała:

        > Pewnie nie byla pierwsza ale pierwsza, ktora sobie przypominam, a mianowicie:
        > Cudaczek wysmiewaczek.
        > Pamieta ktos? :)
        Ja ją pamietam.Czytałam jakoś w pierwszej klasie podstawówki,ale to nie była
        moja lektura.
    • audrey.h Chatka Puchatka 08.05.06, 15:27
      nie pamietam w jakim wieku i jaka dokladnie ksiazke przeczytalam po raz pierwszy samodzielnie, ale z
      pewnoscia pierwsza ksiazka, ktora w calosci zostala mi odczytana :) przez tate to byla "Chatka
      Puchatka".
      Kochalam ja strasznie i przypuszczam, ze to ja pierwsza sama przeczytalam.

      Jednymi z pierwszych byly takze ksiazki o Muminkach, Plastusiowy Pamietnik, ale najwczesniej na
      pewno te z serii Poczytaj mi mamo, ale tych kompletnie nie pamietam.

      --
      audrey
    • Gość: harpoter Re: Pierwsza książka... IP: *.koba.pl / *.koba.pl 08.05.06, 19:03
      Nie pamiętam. Ale to chyba były jakieś wierszydła porymowane dla bachorów.
      Potem znałem dużo z nich na pamięć (ale to było dawno i już żadnego sobie nie
      przypominam).
    • Gość: opty Re: Pierwsza książka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.06, 11:09
      Pamiętam pierwszą książkę wypożyczoną samodzielnie z biblioteki publicznej:
      "Czarownica(e?) znad Bełdan", były to bajki, które na długo zawładnęły moją
      wyobraźnią.Pamiętam też reakcję pani bibliotekarki na to ,że oddałam ją już po
      dwóch dniach. Pani nie mogła uwierzyć,że taką grubą książkę mogłam tak szybko
      przeczytać, podejrzewała mnie o "niecne czyny" czyli nieprzeczytanie owej knigi.
      Po miesiącu zmieniła zdanie i pozwoliła mi samodzielnie buszować po całej
      dziecięcej bibliotece. I tak w wieku 8 lat zaczęła się moja długoletnia
      przyjaźń z bibliotekami publicznymi, która trwa do dziś.
      Wcześniej należałam oczywiście do biblioteki szkolnej, niestety tam dostawało
      się tylko lektury szkolne(podane zresztą przez Panią), co zupełnie mnie
      zachwycało.
    • krowa_w_kropki Re: Pierwsza książka... 10.05.06, 13:40
      "Pszczółka Maja" - na tym uczyłam się czytać, lat miałam niecałe cztery. I
      jeszcze na takich składanych bajkach: o Jasiu i Małgosi i Czerwonym Kapturku.
      Usiłowałam też czytać o jakiejś wesołej lokomotywie po czesku. Bardzo się
      dziwiłam czemu nie rozumiem słów, bo literki już do kupy składałam i dość mocno
      złościłam się na tę książkę, lokomotywa fajna, uśmiechnięta a ja koniecznie
      chciałam się dowiedzieć czemu. Książka wytrzymała złość bo była tekturowa. Czemu
      dano mi do nauki czytania czeską bajkę nie wiem do dziś.
      A potem to już pooooszło. I trwa :)
      • sylvie21 Re: Pierwsza książka... 10.05.06, 17:42
        krowa_w_kropki napisała:
        <A potem to już pooooszło. I trwa :)
        u mnie też pooooooooooooooszło i trwa :)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka