braineater 13.08.06, 12:09 stary wątek tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=20302659&a=32291054 A nowy od dzis co tydzień, aż mi się znudzi:) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
braineater Michal Ajvaz - Rzeka Podziemna 13.08.06, 12:11 Michal Ajvaz Rzeka Podziemna Wertykalne związki w wierszu są fikcją. W istocie każdy wers jest częścią długiego horyzontalnego tekstu, który na chwilę się uwidacznia, gdy przebiega kartkę, jak rzeka podziemna, co wypływa z głębi, by znów zniknąć. w piasku. Biały papier za ostatnią literą linijki tchnie jeszcze niewyraźnie zasypanymi słowami (już raczej tylko ich zapachem), czasami w białej pustce zjawia się kawałek zdania, niejasny obraz coś jak halucynacja polarnika na śnieżnej równinie. Są to senne obrazy portu z tłumem, co roi się na molo, obrazy dżungli, gdzie nad ruinami świątyni wschodzi szkarłatne słońce, w promieniach lśnią zroszone posągi ze złota, krzyczą ptaki. Czy zdołamy pójść niknącym tropem wiersza? Nie utoniemy w białej kartce? Odważymy się porzucić bezpieczny brzeg farby drukarskiej? Jeśli nie nauczymy się słuchac tekstu pustej kartki, To chyba nie zrozumiemy też sensu słów wydrukowanych. Sens słów chłonie soki całości, co rozpościera się aż do puszczy i aż do brzegu. Ocean jest blisko. Kiedy znajdziecie się na końcu wersu, porzućcie głupi nawyk wracania na początek kolejnej liniji. idźcie dalej, przekroczcie nareszcie granice. Nie bójcie się zabłądzić w ogrodzie dojrzewających obrazów. Dotrzyjcie raz do końca drogi, do srebrzystej kraty: od lat cierpliwie tam na was czekają. Tłum Leszek Engelking w: Michal Ajvaz: Morderstwo w Hotelu Interkontinental. Powrót Starego Warana. Inne Miasto. wyd Pogranicza, 2006, ss. 24-25 P:) Odpowiedz Link Zgłoś
good_morning Re: Michal Ajvaz - Rzeka Podziemna 14.08.06, 12:39 marzy mi sie podobny watek na muzyce ;) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Michal Ajvaz - Rzeka Podziemna 14.08.06, 12:48 ze tekstami, czy rapidowanymi songami w całości?:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
good_morning Re: Michal Ajvaz - Rzeka Podziemna 14.08.06, 14:40 a rapidowania nikt by sie nie czepial? :) bo ja za taka wersja bym byla. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Michal Ajvaz - Rzeka Podziemna 14.08.06, 14:42 tego tu sie nikt nie czepia, mimo, że też to są rzeczy kopirajtowe. Da się to chyba podciagnąć pod 'sample for critical review or info':) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
skajstop Re: Michal Ajvaz - Rzeka Podziemna 14.08.06, 14:44 Zawsze się zachwycałem twoją giętkością słowa :P - Wydawnictwa i ich obyczaje Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Michal Ajvaz - Rzeka Podziemna 14.08.06, 15:06 No cóz, naruszanie bezsensownych praw kopirajtowych wymaga lekkiej ekwilibrystyki:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
good_morning Re: Michal Ajvaz - Rzeka Podziemna 14.08.06, 16:26 ew. tekst, a reszta to znajdz watek 'w tym tygodniu sluchamy'. wszystko zorganizowane ;) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Karel Kryl - Kołysanka 20.08.06, 11:19 Karel Kryl Kołysanka Zaśnij, syneczku, śpij, pod powiekami skryj niebieskie swe źrenice. Kiedyś zwiędną jak mech, gdy ci życie i pech obrócą świat na nice. Zaspokoją twą chęć dwie dziewczyny lub pięć, bo można tak bez końca. Któraś powie ci "nie", rany zabliźnią się i pójdziesz w ślady ojca. Śpij nam, syneczku, śpij, mleka starczy,więc pij, bo jesteś grzecznym synkiem. Kiedyś wyrośniesz nam, w barze usiądziesz sam nad zgoła innym drinkiem. Szybko upłynie czas, wstąpisz do armii raz, broń błyśnie zamiast słońca. Wódka na chwile złe, cofać nauczysz się i pójdziesz w ślady ojca. Śpisz już, syneczku, śpisz, bieda piszczy jak mysz, a strach ma dyżur nocny. Zimny żłobek dzień w dzień, mama podrzuci cię na wychowanie obcym. Przepis jak kłamać masz rzucą ci prosto w twarz, zysk każdy to twa strata. Kompromisy, by żyć, cel - samotność jak nić... I będziesz niczym tata. tłumaczenie: Renata Putzlacher-Buchtova za stroną: pobocza.pl/pob22/index.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lilimeye Re: Słowa na niedzielę - reaktywacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.06, 13:57 Kieruj swe oczy na ten właśnie dzień, bo on jest życia istotą. Na jego krótkiej drodze leżą wszystkie prawdy i realia twojego istnienia: szczęście dojrzewania, chwała działania, przepych piękna. Bo Wczoraj niczym innym jest jak sen, a Jutro tylko wizją. Lecz dobrze przeżyte Dziś uczyni każde Wczoraj snem szczęśliwym i każde Jutro wizją nadziei. Dlatego kieruj swe oczy na ten właśnie dzień. Takie jest powitanie świtu. Kalidasa Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Herbert J. Becher - dwa wiersze 27.08.06, 11:14 *** Niektórym kapanie z kranu każe porzucić bierność i zająć stanowisko. Najpierw próbują własnoręcznie zaprowadzić na powrót spokój we wszechświecie. Bez rezultatu? Wówczas kładą szmatę lub spodeczek, póki znów nie zacznie kapać głośniej. Ale wyobrażenie spadającej kropli odbiera im spokój i sądzą, że słyszą niezmiennie synkopy, które zestawiają z upływem czasu. Pozostaje im zamknąć główny zawór, z wiadomym skutkiem w klozecie, albo po prostu ucieczka tam, gdzie też kapie, ale z cudzego kranu. *** Ciągle szukający śmiertelnego wroga, ucieleśnionego zła. Inności, niepojętości, systemu myślenia, wymykającego się własnej logice. Tropiący niebezpieczną wolność, unikającą podporządkowania się wyższym wartościom. Równość utrzymującą, że dorównuje wyższym wartościom. Braterstwo, definiujące się samo i swą tolerancją relatywizujące wyższe wartości i zagrażające im. Ciągle dążący do określenia własnej wartości przez odgraniczenie. Gotowi każdorazowy stan własny uznać za wyższą wartość. Niezdolni do zakwestionowania go z cudzego punktu widzenia. Pewni wyłączności swych kompetencji w kwestii prawdy. Nie wierzący, że można przypisać jej siłę przezwyciężającą wszystko. Usiłujący dodać jej siły szminką i modnymi ubiorami. Gotowi w razie czego całkiem ją zasłonić. Tłumaczenie z j. niemieckiego Jacek St. Buras [w:] Literatura na świecie 12 (172), grudzień 1985, ss. 233-234. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Paul Durcan - dwa wiersze 03.09.06, 11:25 Kobieta, która trzyma piersi w ogrodzie za domem - Dlaczego trzyma pani piersi w ogrodzie za domem? - Cóż, społeczeństwo jest zdominowane przez mężczyzn, prawda? - Owszem, to prawda, może jednak zechciałaby pani nam wyjaśnić...? - Oczywiście, że wyjaśnię, oczywiście: Widząc, że społeczeństwo jest zdominowane przez mężczyzn I że wokół piersi robi się tyle szumu, Postanowiłam trzymać piersi w ogrodzie za domem I raz albo dwa razy dziennie biorę je na spacer - Zwykle na smyczy, ale czasem je spuszczam - A one sobie podskakują i popisują się trochę I tym sposobem mężczyźni mają podglądanie z głowy A ja dalej mogę się zajmować innymi sprawami. Kiedyś zostawiałam je na noc pod tym gwiaździstym niebem Ale wtedy mali mężczyźni zakradali się tu przez mur. Mam inne rzeczy na głowie oprócz piersi: Australia - na przykład - Australia. Prawdę mówiąc, o Australii myślę bardzo dużo. - Panno Delio Fair, bardzo pani dziękujemy za rozmowę. - -------------------------------------------------------------------------------- Żona, która rozbiła telewizor, idzie siedzieć "Weszła do domu, wysoki sądzie, i rozwaliła telewizor; Ja z dziećmi spokojnie oglądałem "Kojaka" A ona wkroczyła do dużego pokoju i oznajmiła Że jeśli zaraz nie wyłączę telewizora Ona po prostu kopnie w ekran; Nie wyłączyłem, więc ona wyłączyła za mnie - Pamiętam ten moment dokładnie, bo akurat Kojak Zastrzelił panią o takim, jak żona imieniu I warknął w stronę trupa - Dobranoc, królowo Maeve - I wtedy zdjęła buty i rozwaliła telewizor; Musiałem zabrać dzieci do matki; Dotarliśmy do niej przed samym końcem "Kojaka"; (Moja matka, wysoki sądzie, ma do "Kojaka" słabość); Kiedy wróciłem do domu, żona już usunęła Resztki telewizora do pojemnika na śmieci I powiedziała - Nie poślubiłam telewizora I nie wiem czemu moje dzieci lub dzieci kogokolwiek Miałyby mieć telewizor za ojca lub matkę, Lepiej byłoby zejść razem do pubu i porozmawiać Albo pograć na automatach - Po czym się odwróciła i poszła z powrotem do pubu." Sędzia O'Bradaigh powiedział, że żony, co wolą automaty od rodzinnego telewizora Są zagrożeniem dla rodziny, która jest podstawową komórką społeczną Podobnie jak telewizor nazwać można podstawową komórką rodzinną A kiedy, jak w tym przypadku, żona przemocą urzeczywistnia swe upodobania Jedynym dla niej miejscem jest więzienie. Apelacji nie przyjęto. za: Paul Durcan, Wiersze,tłumaczenie Piotr Sommer, Literatura na świecie 10-11 (315- 316)1997, ss 3-5 P:) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Hilaire Belloc - Lord Lucky 10.09.06, 11:57 Lord Lucky stał się ważnym Księciem W sposób tak dziwny, że z przejęciem Zasiadam oto - będę szczery - Do opisania tej Afery. Typ dość śliski, zdaniem wielu, W podłym gnieżdżący się hotelu, Mający wręcz opinię osła - A jednak Losu dłoń go wzniosła W przeciągu pół minuty może Do wpływów w Rządzie i przy Dworze, Bogactw, zaszczytów i respektu. Zrekonstruujmy zdarzeń bieg tu: Prawdziwy Książe grono Gości zaprosił raz do swoich Włości, Aby polować na Jelenie. Jeden z nich (Gości) zaproszenie Tak cenił (był to Mr Meyer, Zam. w Rabley Abbey w Rutlandshire), Że - snob - nie przyznał się, iż w dłoni Nie miał był nigdy Palnej Broni. Gdy się przedzierał przez kłujący Jałowiec, oddał strzał niechcący I - pif-paf!bęc! - morderczy Ołów Trafił wprost w jeden z Oczodołów Księcia; ten drugie oko słupem Wzniósł i padł plackiem oraz trupem. Lord Ugly, jego pierworodny Następca, ryknął: "Chamie! Godny Jesteś, bym ja, Arystokrata, Nauczył cię pod Groźbą Bata, Jak strzelać!". Tu, sam jak trup blady, Wziął się do ostrej Kanonady Na prawo, lewo, w tył i w bok. Że jednak miał dość krótki wzrok, Ustrzelił tylko z prawej lufy Młodszego brata, lorda Goofy, Podczas gdy z lewej lufy wypał Trafił w mężczyznę, który łypał Zdziwionym okiem na niemiłą Scenę, a był - tak się złożyło - Trzecim z kolei bratem-lordem. Wyrżnąwszy dubeltowym mordem Swój ród, Lord Ugly, ze swej strony, Został skazany i stracony. (Prawie nie zdarza się tak smętny Finał, gdy Zbrodniarz jest Majętny). Tego samego jeszcze lata Lord Lucky najął adwokata, Dowiódł, gdzie trzeba, swoich praw I - z łaski, rzekłbym, trzech "pif-paf!" (Ech, Życie, pełneś ty Zagadek!) - Otrzymał tytuł, dom i spadek. A od momentu ich objęcia Okazał klasę godną księcia, Raz tylko zapraszając pana Meyera na lunch i szampana. Tłumaczenie Stanisław Barańczak 44 opowiastki, Wybór, wstęp, przekład i opracowanie S. Barańczak, Biblioteczka Poetów j. angielskiego, Wyd. Znak, Kraków 1998, ss.217-218 Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Miroslav Holub - Krótkie Refleksje 17.09.06, 11:40 Krótka Refleksja o Kotach co rosną na drzewach Gdy jeszcze krety miały walne zgromadzenia i lepszy wzrok, nastała taka chwila, że kretom się zachciało wiedzieć, co jest tam na górze. I wyłoniły komisję do zbadania, co jest tam na górze. Komisja zaś wysłała bystrookiego, szybkonogiego kreta. Ten z kolei, opuściwszy rodzimą glebę ujrzał drzewo i na nim ptaka. I została stworzona teoria, że tam w górze rosną na drzewach ptaki. Jednakowoż niektórym kretom to się wydawało zbyt proste. I wysłały następnego, by stwierdził, czy na drzewach rosną ptaki. Była już pora zmierzchu i na drzewie darły się koty. I przeto kret drugi oznajmił, że na drzewie rosną koty. I tak powstała alternatywna teoria o kotach. Dwie przeciwstawne teorie spędziły sen z powiek neurotycznemu prezesowi komisji. Toteż sam poszedł się przekonać. Była już wtedy noc i mrok jak w studni. Obie teorie są błędne, rzekł czcigodny kret, Ptaki i koty to złudzenia optyczne, powstałe wskutek załamań światła. W rzeczywistości tam w górze Jest to, co i tu w dole, tylko gleba jest rzadsza i górne korzenie drzewa coś tam szepczą, ale tak ledwo-ledwo. I na tym stanęło. Od tamtej pory krety pozostają w ziemi, żadnych komisji nie ustanawiają i wierzyć nie chcą, że istnieją koty, A jeśli nawet, to tak ledwo-ledwo. -------------------------------------------------------------------------------- Krótka refleksja o teorii względności Albert Einstein podczas rozmowy - (Knowledge is dicovering what to say) - podczas rozmowy zatem z Paulem Valery został zapytany: Jak pan, panie Einstein, radzi sobie ze swoimi myślami? Czy je pan zapisuje w chwili, kiedy się zrodzą? Czy też dopiero pod wieczór? Lub może nazajutrz rano? Albert Einstein odparł: Panie Valery, w naszym rzemiośle to rzecz tak rzadka, że kiedy już człowiekowi jakaś myśl zaświta, na pewno jej nie zapomni Nawet po roku. /Miroslav Holub, Krótkie Refleksje, tłum. Józef Waczków, [w:] Literarura na Świecie 2 (139), Luty 1983 Warszawa, ss. 3-5/ Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Carl Sandburg -Wybierzmy króla 24.09.06, 14:49 Wybierzmy króla, który będzie żył wiecznie - orzechowy król, ziemniaczany król, uszczelkowy król, spiżowo-gwoździany król tapetowy król w tapetowej koronie, z tapetową królową w tapetowej biżuterii. Wybierzmy króla tak bystrego, tak szybkiego, tak twardego, że będzie trwał wiecznie - już wszyscy potakiwacze podsuwają piłki mówiąc królowi: "Tak, szefie, będziesz trwał wiecznie!" i potem ktoś mówi to cebulowemu królowi, leszczynowemu królowi, eklerowemu królowi albo królowi gumy do żucia, i każdy król zjednoczonego mocnego syndykatu słucha tych potakiwaczy prawiących, że żył będzie wiecznie, że jest taki bystry, taki szybki, taki twardy, tak jest - szef, który nigdy nie będzie gryźć ziemi, nie zejdzie w dół i nie będzie kanapką dla robaków tak jak my - klienci, jak my klienci. Tłumaczenie Krzystof Mętrak [w:] Poeci jezyka angielskiego, tom 3, Warszawa 1974, PIW, ss. 148-149 Odpowiedz Link Zgłoś
braineater DJ Enright - trzy wiersze 01.10.06, 12:32 jeden raczej smutny, dwa o kotach, choć i pies się gdzieś szwęda między wierszami. Zmiana Czasy się zmieniły. Przypomnij sobie bezradność Pańszczyźnianych chłopów, Niewytłumaczalną tyranię Panów. Lecz czasy się zmieniły. Wszystko nam wyjaśniono Co do szczegółu. Tropimy logikę naszych panów Cal po calu. Po chłopach zostały religie, Smutne i użyteczne pieśni. Chłopi czasem uciekali, Było dokąd uciekać. Czasy się zmieniły *** Dogmat Koty mają cztery nogi jak my, lecz Ich mowa nie jest tak zwięzła, ostra, dobra Jak nasza. To kotom zawdzięczamy złą sławę. Ich ugryzienia są gorsze niż nasze szczekanie. Myślą że żyjemy w dziewięciu wcieleniach Lecz doczekamy się swojego dnia. *** Też się lubi książki Ja również gustuję w książkach Które mają wygodne narożniki Służące do pocierania policzków, A także gładką powierzchnię do podpierania brody Albo do tego, żeby szykownie ułożyć na niej ogon. Są wśród nas tacy, co wypruwają środki - Uważam, że to wulgarne i krótkowzroczne, Chociaż w deszczowe popołudnia dość zabawne, A czasem wybaczalne: Dom to nie biblioteka. Bibliografia: 1 i 2, tłum Bohdan Zadura, Literatura na świecie nr 5-6 (226-227), Warszawa 1990, ss. 293-296 3, tłum. Piotr Sommer, Literatura na świecie nr 10-11 (351-352), Warszawa 2000, s. 231 Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Yevhen Hudz - Sally 08.10.06, 12:00 czyli trochę zamiast wiersza, bo to piosnka raczej jest, z repertuaru Gogol Bordello, ale z drugiej strony odpowiedź na pytanie, którego nikt nie zadał pod tytułem 'czy możliwa jest poezja po Czernobylu?' tekst po oryginalnemu bo po pierwsze jest prosty, po drugie po przetłumaczeniu składałby się w sporej części z kropek. Yevhen Hudz - Sally Sally was a fifteen year old girl from Nebraska Gypsies were passing through her little town They dropped something on the road , she picked it up... And cultural revolution right away begun! Oh no, cultural revolution just begun Oh no, cultural revolution just begun They always were afraid that I was schizophrenic... They always were afraid schto ja rodinu prodam a po pravde ja bil prosto malenkij medvedik spizdil vsjo u vseh i vsjo nahuj proebal... Oh no, cultural revolution just begun Oh no, cultural revolution just begun From all the tables of contents that Mother Earth provides I'd like to be a big fat fucking fly The one that spins around your head all day and all night and sound of it is just like a what?... ...but by the accident of some kind divine dispensation I ended up being walking United Nation And I survive even fucking radiation A big fat fucking what? And I would visit you a lot z płyty Gypsy Punks. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater John Ashbery - Historia mojego życia 15.10.06, 10:06 Historia mojego życia Byli sobie kiedyś dwaj bracia. A potem był już tylko jeden: ja. Dorosłem szybko, nawet zanim nauczyłem się prowadzić auto. I oto ja teraz: parszywy dorosły. Myślałem wyrobić sobie zainteresowania którymi zainteresować mógłby się kto inny. A tu kiszka. Chwyciła mnie rzewna tęsknota za tym, co wyglądało na miłe młode lata. W miarę jak coraz bardziej się starzałem, miałem też coraz więcej miłosierdzia dla własnych myśli i konceptów, uważając, że są przynajmniej tak samo dobre jak cudze. Wtedy ogromna żarłoczna chmura pojawiła się i zawisła nad horyzontem, i wysysała go przez jakieś długie miesiące albo lata. tłumaczenie Piotr Sommer, [w:]O krok od nich. Przekłady poetów amerykańskich, Biuro Literackie, 2006 Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Tim Burton - Robot Boy 23.10.06, 00:48 Mr. an Mrs. Smith had a wonderful life. They were a normal, happy husband and wife. One day they got news that made Mr. Smith glad. Mrs. Smith would would be a mom which would make him the dad! But something was wrong with their bundle of joy. It wasn't human at all, it was a robot boy! He wasn't warm and cuddly and he didn't have skin. Instead there was a cold, thin layer of tin. There were wires and tubes sticking out of his head. He just lay there and stared, not living or dead. The only time he seemed alive at all was with a long extension cord plugged into the wall. Mr. Smith yelled at the doctor, "What have you done to my boy? He's not flesh and blood, he's aluminum alloy!" The doctor said gently, "What I'm going to say will sound pretty wild. But you're not the father of this strange looking child. You see, there still is some question about the child's gender, but we think that its father is a microwave blender." The Smith's lives were now filled with misery and strife. Mrs. Smith hated her husband, and he hated his wife. He never forgave her unholy alliance: a sexual encounter with a kitchen appliance. And Robot Boy grew to be a young man. Though he was often mistaken for a garbage can Tim Burton Melancholy Deatch of oyster Boy Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Craig Raine - Fryzjer 05.11.06, 11:14 Fryzjer kłania się dysząc jak okarynka, by nożycami jak jelenie rogi zorać czyjąś szyję. Lub wypuszcza w powietrze elektryczne brzytwy obrębione stalą z szeregu gdzie drzemią jak nietoperze. Jego nożyczki plotkują wokół uszu, przycinają grzywkę, osypując twarz węglowym pyłkiem. Łańcuszek tłustych włosów wplótł się w jego grzebień. Fryzjer wciera kropelki kremu wnętrzem dłoni, pachnącej fajką, masuje skalp jak pianista na koncercie a potem gestem malarza strząsa z twarzy żelazne opiłki. Myje swe nadgarstki jak mucha, bierze zapłatę i czeka aż następny pokryty prześcieradłem mebel zasiądzie, by go odkurzyć. Marzy o sianokosach, gdy nagrzewa się radio. Craig Raine, Wiersze, tłum. Jerzy Jarniewicz, Literatura na świecie nr 3(212), 1989, s. 319 Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Tomasz Majeran - Errata 12.11.06, 11:39 Errata Ważniejsze błędy dostrzeżone w druku: Jest: Wydanie 1 Powinno być: NOWOŚĆ ! Jest: Wydanie 2, zmienione Powinno być: TERAZ JESZCZE LEPSZE !! Jest: Wydanie 3, poszerzone Powinno być: 15% GRATIS !!! Jest: Wydanie 4, zmienione i poszerzone Powinno być: ALFABETYCZNY SPIS UTWORÓW W PREZENCIE !!! Jest: Utwory wybrane Powinno być: OSZCZĘDZASZ 44 ZŁOTE !!! Jest: Utwory zebrane Powinno być: Wyślij HAIKU o treści SMS a dostaniesz extra TRIOLET Za: www.biuroliterackie.pl/przystan/przystan.php?site=220 Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Bertolt Brecht - Ulubione zwierzę pana Keunera 19.11.06, 11:26 Kiedy pytano pana Keunera o zwierzę Które najbardziej ceni Mówił, że słonia i tak to uzasadniał: Słoń łączy siłę z chytrością. Nie jest to marna chytrość, wystarczająca Żeby ujść prześladowaniu albo się nażreć Nie zwróciwszy na siebie uwagi Ale ta chytrość, co rozporządza siłą Do wielkich przedsięwzieć. Gdzie to zwierzę przeszło Zostawia po sobie szeroki ślad. Jest jednak Dobroduszne i zna się na żartach. Dobry z niego przyjaciel Tak jak i dobry wróg. Bardzo duże i ciężkie Jest jednak bardzo szybkie. Jego trąba Dostarcza ogromnemu cielsku żywności W tym również drobnych orzeszków. Uszy ma ustawne: Słyszy tylko to co mu odpowiada. Poza tym dożywa późnego wieku. Jest towarzyski I to nie tylko względem słoni. Wszyscy Zarówno lubią go jak i boją się Swoisty komizm Powoduje, że można mu nawet oddawać cześć Ma gróbą skórę, na której noże się Łamią. Ale przy tym nie brak mu subtelności. Potrafi być smutny. Umie się gniewać Lubi tańczyć. Umiera w gąszczu. Kocha dzieci oraz inne małe zwierzęta. Jest szary i rzuca się w oczy tylko przez swój ogrom. Jest niejadalny. Umie dobrze pracować. Lubi pić i jest wtedy wesoły Robi też coś dla sztuki: Dostarcza słoniowej kości. Źródło: jakieś ksero, brak tłumacza i całej reszty:) Odpowiedz Link Zgłoś
itek1 Re: Bertolt Brecht - Ulubione zwierzę pana Keuner 19.11.06, 11:49 Wiecej historyjek pana K.: www.yolanthe.de/stories/brecht01.htm BTW bardzo lubie pana BB. Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: Bertolt Brecht - Ulubione zwierzę pana Keuner 19.11.06, 13:21 itek1 napisał: > BTW bardzo lubie pana BB. Też lubię:-) "Bardzo to poczciwi ludzie, Pod warunkiem, że żadnemu Nie przeszkodzić w walce o to, Co odebrać chce innemu" /Piosenka prezydenta policji (z pewnej bardzo taniej opery :-))/ a. Odpowiedz Link Zgłoś
itek1 Re: Bert Brecht 19.11.06, 19:52 > Też lubię:-) W takim razie dopisze wyjatkowo do watku Braineatera (moze mi wybaczy) jeden z wielu moich ulubionych wierszykow (wszak to jeden moich ulubiencow): 'Sag nicht zu oft, du hast recht, Lehrer! Laß es den Schüler erkennen! Strenge die Wahrheit nicht allzu sehr an: Sie verträgt es nicht. Höre beim Reden!' Na j.polski przelozyl go Piotr Sommer (LnS Nr 5-6/2006) 'Nauczycielu, nie mów zbyt często Nauczyclelu, nie mów zbyt często, że masz rację! Niech uczeń sam to pojmie! Nie naciągaj prawdy: Ona tego nie przetrzyma. Słuchaj jak mówisz!' Odpowiedz Link Zgłoś
braineater David Ignatov - East Bronx 26.11.06, 21:13 Na ulicy dwoje dzieci ostrzy noże o krawężnik. Rodzice wychyleni z okna patrzą, rozmyślają, palą papierosy, po czym cofają się do środka by usiąść na sedesie w ubikacji, zamknąć drzwi i czytać o szczęśliwości dwóch żółwi na wyspie Pacyfiku - zawsze same i zawsze świeci im słońce. za: Wśród amerykańskich poetów, wybór, redakcja i tłumaczenie <najczęsciej koszmarne> Tadeusz Rybowski, Ossolineum, Warszawa/Kraków 1979, s. 37 Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Philip Larkin - dwa wiersze. 10.12.06, 12:06 Wysokie okna. Gdy widzę parę smarkaczy, po których Poznać, że on ją rypie i że im nawzajem Dobrze dzięki pigułce czy innej diafragmie - Wiem, że to właśnie jest tym rajem, O którym każdy starzec marzył całe życie: Dawne więzi i gesty, niby muzealny Kombajn, zepchnięte na pobocze drogi, A kto młody, ten zjeżdża po długiej zjeżdżalni W basen szczęścia, bez końca. Ciekaw jestem, czy też Ktoś czterdzieści lat temu, patrząc na mnie z boku, Także myślał: "Ten będzie miał dopiero życie; Żadnego już tam Boga, zimnych potów w mroku Na myśl o piekle, fałszu klękania przed kleszym kutasem, Którym się gardzi. Tacy, jak on będą drwili Z tych bzdur, z radosnym piskiem zjeżdżając w swój basen, Wolni, cholera, jak ptaki." I w tej samej chwili Zamiast słów, myśl rozjaśnia blask wysokich okien: Szkło przeniknięte objawieniem słońca, Za szkłem błękit powietrza, puste i głębokie Nigdzie, nic nie mówiące, nie mające końca. *** Pałac zimowy. Ludziom na ogół z wiekiem stopniowo przybywa wiedzy: Nie dla mnie wasze proste reguły, drodzy koledzy. Przez całe moje drugie ćwierćwiecze starałem się dzielnie Wyzbyć nauk wpojonych przez szkoły tudzież uczelnie. I nie wchłonąć niczego, co później się działo na świecie. Dziś nic mi nie mówią nazwiska, na które natrafiam w gazecie. Nie poznaję znajomych i odwracam się do nich tyłem. Lub twierdzę, że nigdy nie byłem gdzieś, gdzie wiadomo, że byłem. Najlepiej będzie, jeśli zdołam wreszcie samą Przyczynę białych plam uczynić białą plamą. Nie będę wiedział nic. Umysł, pełen niczego, Zamknie się wtedy w sobie, podobny polom, śniegom. Philip Larkin, 44 wiersze, tłumaczenie i wybór Stanisław Barańczak,Biblioteczka Poetów Języka Angielskiego, wyd. Arka, Kraków 1991. Odpowiedz Link Zgłoś