Dodaj do ulubionych

Okoliczności śmierci LMM

21.09.08, 16:42
Wnuczka LMM, Kate Macdonald Butler wyjawiła skrywany dotąd przez
rodzinę fakt: LMM popełniła samobójstwo przez przedawkowanie leków
(zostawiła list pożegnalny, stąd wiadomo, że nie był to wypadek)


"Despite her great success, it is known that she suffered from
depression, that she was isolated, sad and filled with worry and
dread for much of her life. But our family has never spoken publicly
about the extent of her illness.

What has never been revealed is that L.M. Montgomery took her own
life at the age of 67 through a drug overdose."

Źródło: (z wczorajszej gazety)

www.theglobeandmail.com/servlet/story/RTGAM.20080919.wmhmontgomery0920/BNStory/mentalhealth


Może nie powinno to szokować, ostatecznie powszechnie wiadomo, że
LMM cierpiała na depresję, ale mimo wszystko niełatwo to przyjąć do
wiadomości:(
Obserwuj wątek
    • spinelli Re: Okoliczności śmierci LMM 21.09.08, 17:41
      supervixen napisała:

      > Wnuczka LMM, Kate Macdonald Butler wyjawiła skrywany dotąd przez
      > rodzinę fakt: LMM popełniła samobójstwo przez przedawkowanie leków
      > (zostawiła list pożegnalny, stąd wiadomo, że nie był to wypadek)
      >


      Kiedy przeczytalam to w Globe uderzylo mnie: Oczywiscie!
      Przeciez pisala do McMillana, ze powolanie Stuarta bedzie ostatnim ciosem, po
      ktorym straci wole zycia, a potem informacja o jej smierci po tym jak jej syn
      idzie na wojne...
      Znow wrocil do mnie smutek - nie bylam w stanie przeczytac ostatniego tomu jej
      dziennikow, biore sie za to i biore, moze teraz mi sie uda.

      Spin
    • pontecorvo Re: Okoliczności śmierci LMM 24.09.08, 10:57
      Pomimo lektury Pamiętników, Biografii, Emilki (zwłaszcza ten III tom) i
      wypływającej stad wiedzy o jej depresji, nie spodziewałam się... Czyż
      samobójstwo nie stoi w mocne opozycji z religią, a co by nie mówić, Maud miała
      własną, specyficzną wiarę i była przywiązana do tradycji, choć oczywiście nie ze
      wszystkimi dogmatami się zgadzała ???
    • floram Re: Okoliczności śmierci LMM 24.09.08, 11:54
      Rzeczywiście zaskoczyła mnie ta informacja, ale biorąc pod uwagę ile ona w życiu przecierpiała, można to zrozumieć.

      Myślę, że największym problemem w jej życiu była obawa `co ludzie powiedzą?`, gdyby mniej tym się przejmowała byłaby szczęśliwsza i zdrowsza psychicznie. Udawanie nigdy nie wychodzi psychice na dobre, prędzej czy później się to odbija.
    • supervixen List pożegnalny? 01.10.08, 13:10
      Ta notatka została znaleziona przy łóżku Maud w dniu jej śmierci.


      "This copy is unfinished and never will be. It is in a terrible
      state because I made it when I had begun to suffer my terrible
      breakdown of 1940. It must end here. If any publishers wish to
      publish extracts from it under the terms of my will they must stop
      here. The tenth volume can never be copied and must not be made
      public during my lifetime. Parts of it are too terrible and would
      hurt people. I have lost my mind by spells and I do not dare think
      what I may do in those spells. May God forgive me and I hope
      everyone else will forgive me even if they cannot understand. My
      position is too awful to endure and nobody realizes it. What an end
      to a life in which I tried always to do my best."

      Jeśli ktoś chciałby tłumaczenie, to wiecie:) Krzyczeć:)

      Trochę dziwny ten liścik, mam wątpliwości czy jest to list
      pożegnalny sensu stricto, że tak powiem. Gdyby pisząc go planowała
      samobójstwo jeszcze tego samego dnia to chyba nie pisałaby, że
      dziesiąty tom (pamietników, jak rozumiem) ma nie być publikowany za
      jej życia). Nie rozumiem:/

      Wiem, że w Globe ukazał się artykuł, który przedstawia inną
      interpretację tego listu i (chyba) neguje przypuszczenie, że Maud
      odebrała sobie życie. Niestety nie ma w necie pełnej bezpłatnej
      wersji. Spinelli, może Ty czytałaś?:)
        • pontecorvo Re: List pożegnalny? 01.10.08, 13:27
          Hej
          akurat teraz nie mogę sobie czasowo pozwolić na tłumaczenie artykułu - czy
          mogłabyś chociaż skrótowo przedstawić główne myśli?

          Rozumiem, że jest jakaś niezgodność w interpretacji śmierci LMM? Dwie różne opcje?
          • supervixen Re: List pożegnalny? 01.10.08, 13:43
            Chodzi przede wszystkim o to, że autorka biografii LMM, która
            niedługo się ukaże, choć nie wyklucza opcji samobójstwa, twierdzi że
            nie jest to jedyne wytłumaczenie śmierci LMM i pozostawionego listu.
            Pod koniec życia LMM była w bardzo złym stanie fizycznym i była
            właściwie uzależniona od jakichś leków i jak sama napisała w tym
            liście, "tracę czasami zmysły". W związku z tym mogło się zdarzyć po
            prostu, że nieświadomie wzięła za dużo leków, nie zamierzając
            przedawkować.

            Co do listu, wg pani Rubio został napisany dwa dni przed śmiercią i
            jest numerowany jak notatki, które LMM czyniła do dziennika, co
            miałoby świadczyć, że nie był w zamierzeniu listem pożegnalnym.
            Notatki z wcześniejszymi numerami z tego roku zaginęły - wg niej
            mógł zniszczyć je Chester, syn LMM, bo mogło być w nich dużo (złego)
            na jego temat.

            Poza tym Rubio przywołuje inne wydarzenie: gdy jakaś znajoma
            powiedziała do LMM, że zobaczą się za tydzień, LMM odpowiedziała, że
            wątpi, czy za tydzień "wciąż tu będzie". Ale znów, tłumaczy że nie
            musiało to oznaczać zamiaru samobójstwa, mogło to byc przeczucie
            osoby, która wiedziała, jak jest z nią źle.

            Generalnie, Rubio nie upiera się, że to NIE BYŁO samobójstwo. Po
            prostu oferuje alternatywną interpretację.
              • supervixen Re: List pożegnalny? 02.10.08, 09:55
                Kto wie... jeśli miałoby się zabrać za to WL, to pewnie dużo zależy
                od tego, jaką popularnością cieszą się wszystkie te jubileuszowe
                wznowienia.

                Sama biografia zapowiada się ciekawie, no i objętościowo
                zachęcająco - 750 stron:)

                Biografia ma wyjść w listopadzie, więc pewnie zamówię sobie na
                Gwiazdkę, no chyba że pierwsze recenzje byłyby negatywne... I w ten
                sposób spędzę święta na dołującej niechybnie lekturze:)
      • spinelli Re: List pożegnalny? 02.10.08, 03:07
        >
        > Trochę dziwny ten liścik, mam wątpliwości czy jest to list
        > pożegnalny sensu stricto, że tak powiem. Gdyby pisząc go planowała
        > samobójstwo jeszcze tego samego dnia to chyba nie pisałaby, że
        > dziesiąty tom (pamietników, jak rozumiem) ma nie być publikowany za
        > jej życia). Nie rozumiem:/


        Wlasciwie - LMM, krolowa pozorow, mogla napisac taki list, wydaje mi sie, ze ona
        ciagle zamieszczala takie klauzule odnosnie publikacji jej dziennikow na wypadek
        smierci. Byc moze nawet gdy to pisala nie byla w pelni wladz - nei tyle
        umyslowych co emocjonalnych, moze stad wiec niescislosci.

        Nie chce udawac madrali wiekszej niz dr. Mary Rubio ale jestem w stanie sobie
        nawet wyobrazic, ze LMM popelnila samobojstwo nie przyznajac sie przed sama
        soba, ze to robi.
        Mam nadzieje, ze mnie rozumiecie, ona cale zycie udawala przed sama soba,
        blokowala wlasne uczucia, potrzeby, zeby nie zwariowac. Byla, jak napisalam
        krolowa pozorow, cale zycie robila dobra mine do zlej gry byc moze to bylo
        ostatnie co mogla zrobic dla tzw opinii publicznej. Pozegnac wie w liscie ale
        nie do konca nazwac to tym czym bylo


        Zaraz siade i przetlumacze artykul.
        Spinell
        • spinelli Przetlumaczylam artykul 02.10.08, 05:21
          ale poniewaz, jak napisalam - mam zamiar wykorzystac to tlumaczenie w
          pazdziernikowej Pinezce to nie chce sie jeszcze dzielic nim z Gazeta Wyborcza,
          ktorej dziennikarze maja zwyczaj korzystania z materialow zamieszczanych na forach:)

          jesli jednak ktos zyczy sobie to z przyjemnoscia wysle tlumaczenie na priv.

          Spinelli
              • miranna Re: wyslalam nt 28.10.08, 11:40
                A czy ja też mogłabym prosić o to tłumaczenie. Dopiero wczoraj dowiedziałam się o prawdopodobnej samobójczej śmierci LMM i do teraz nie mogę się otrząsnąć.
                Pozdrawiam
                miranna
                • spinelli teraz mysle, ze teoria samobojstwa jest naciagana 28.10.08, 18:03
                  przeczytalam kolejny artykul w Globe and Mail, zawierajacy wywiad z Mary Rubio -
                  biografem L.M.Montgomery. Artykul ten mysle, ze skutecznie obala teorie
                  samobojstwa, wiec otrzasnij sie:)
                  Jesli zechcesz poczekac kilka dni to obydwa artykuly ukaza sie w tlumaczeniu i
                  wraz z komentarzem w pinezka.pl
                  Pozdrawiam
                  Spinelli
                  • supervixen Re: teraz mysle, ze teoria samobojstwa jest nacia 29.10.08, 12:14
                    Fakt, jak dla mnie argumenty przeciw brzmią przekonująco. Inna
                    sprawa, że nawet jeśli LMM nie odebrała sobie życia, takie
                    wspomnienia jej rodziny i rozważania biografii wciąż przypominają o
                    tym, jak źle z nią było.

                    A jeszcze moje pierwsze wrażenie po tym drugim artykule było takie,
                    że ta sprawa została specjalnie rozdmuchana właśnie teraz, przed
                    premierą biografii (choć Rubio powiedziała, że nic nie wiedziała o
                    tym, że wnuczka LMM zamierza opublikować taki artykuł) Pewnie to
                    było mylne wrażenie, tak to jest jak się żyje w epoce celebrytów:)
                    • spinelli Re: teraz mysle, ze teoria samobojstwa jest nacia 30.10.08, 00:36
                      supervixen napisała:

                      > Fakt, jak dla mnie argumenty przeciw brzmią przekonująco. Inna
                      > sprawa, że nawet jeśli LMM nie odebrała sobie życia, takie
                      > wspomnienia jej rodziny i rozważania biografii wciąż przypominają o
                      > tym, jak źle z nią było.
                      >

                      To, ze bylo z nia strasznie zle nie ulega watpliwosci. To, ze moglo to byc
                      niezamierzone przedawkowanie rowniez jest prawdopodobne.
                      W to ze dr. Rubio nie wiedziala o tym, ze wnuczka LMM zamierza pisac artykul
                      wierze calkowicie.

                      Stewart Macdonald przed swoja smiercia zawierzyl wszystkie (?) dokumenty dr.
                      Rubio, ktora dokonala olbrzymiego dziela sortujac i edytujac dzienniki,
                      scrapbooki, zdjecia, dokumenty.
                      Rodzina nie miala pewnie nawet bladego pojecia ile tego jest a tym bardziej co
                      sie w nich znajduje.

                      Pamietajmy - nowa biografia nie zostala autoryzowana przez rodzine pisarki a
                      wiec musi tam istniec jakis zgrzyt. Najprawdopodobniej gdyby rodzina miala
                      dostep do papierow LMM wiekszosc z nich nigdy nie ujrzaloby swiatla dziennego.
                      Coz, kazda rodzina chce chronic to co uwaza w swojej historii za stosowne.

                      Wierze jednak gleboko, ze dr. Rubio stosowala sie z aptekarska dokladnosci do
                      wytycznych pozostawionych tak przez Lucy Maud jak i Stewarta.

                      Spinelli

                      ps. Niestety znow nie zdolalam dzis dotrzec do ksiegarni. Ach ten Halloween!!!:)
        • supervixen Re: List pożegnalny? 02.10.08, 10:06
          Nooo... ciekawa teoria. Jak napisała Pontecorvo, prawdy się nigdy
          nie dowiemy, ale spekulacje zostaną już na zawsze.

          W ogóle ta sprawa po raz kolejny uświadomiła mi, w jak fatalnym
          stanie była LMM. "What an end to a life in which I tried always to
          do my best", "I shall be driven to end my life". Kontrast jej
          psychiki ze znakomitą większością jej książek (wyłączając jedynie
          Emilkę) jest porażający.
        • pontecorvo Re: List pożegnalny? 07.10.08, 09:26
          spinelli napisała:
          > Mam nadzieje, ze mnie rozumiecie, ona cale zycie udawala przed sama soba,
          > blokowala wlasne uczucia, potrzeby, zeby nie zwariowac. Byla, jak napisalam
          > krolowa pozorow, cale zycie robila dobra mine do zlej gry byc moze to bylo
          > ostatnie co mogla zrobic dla tzw opinii publicznej. Pozegnac wie w liscie ale
          > nie do konca nazwac to tym czym bylo

          Tak sobie myślę o tych słowach Spinelli i wyobrażam, co czuła LMM tworząc postać
          Joanny/Valerie (już po przemianie). Ta odwaga mówienia o tym, co naprawdę się
          myśli, to szczęście kichnięcia wtedy, gdy ma się ochotę, to wyznanie uczuć
          mężczyźnie wbrew opinii, wbrew rodzinie, wbrew konwenansom. Czy czasem Joanna
          nie utożsamia ukrytych pragnień samej autorki???
    • elwinga Czy ktoś już czytał tę biografię? 29.10.08, 17:02
      Z opisu na Amazonie wnioskuję, że jest tam jakiś wątek polski:

      Mary Henley Rubio has spent over two decades researching Montgomery’s life, and
      has put together a comprehensive and penetrating picture of this Canadian
      literary icon, all set in rich social context. Extensive interviews with people
      who knew Montgomery – her son, maids, friends, relatives, all now deceased – are
      only part of the material gathered in a journey to understand Montgomery that
      took Rubio to Poland and the highlands of Scotland.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka