czepialska
26.10.06, 10:41
No właśnie - co?
Jacy autorzy, książki są dla was drogowskazem, lekiem ...
Jakie zawarte w nich frazy, myśli, tezy zasługują na uwagę, niezapomnienie ...
Niżej wklejam te, które ostatnio sobie odświeżam, i których lektura przyprawa
mnie o drżenie.
"... postanowił wykorzystać tę sztukę, by otrzymać naukowy dowód istnienia
Boga. Był pewien, że za pomocą skomplikowanego procesu nakładających się
jedna na drugą ekspozycji, dokonanych w różnych miejscach domu, prędzej czy
później uzyska dagerotyp Boga, jeżeli Bóg istnieje, albo obali raz na zawsze
wszytskie hipotezy co do jego istnienia."
"...Dopiero po latach, osamotniony przez czas i ludzi, gdy świat chował mu
się we wspomnieniach, usłyszał je. To było jak powrót do domu, jak doznane
szczęście, którego nie mógł pamiętać. Czekał więc i słuchał. Głos potężniał z
każdą chwilą i coraz mocniej zamykał go w sobie. Aż drzewa za oknem, drzewa
które właśnie się zazieleniły, odeszły razem z wiatrem. Ucichł także i
deszcz. Nawet oddech zamilkł zadziwiony."
"... Noce pustyni mogą być zimne, ale ta była ogniem. Śniło mi się, że jakaś
rzeka Tesalli (której wodom zwróciłem złota rybę) przybywała mnie wykupić;
słyszałem, jak się zbliża po czerwonym piasku i czarnym kamieniu; chłód i
uporczywy hałas deszczu obudziły mnie. Pobiegłem nagi, aby go powitać.
Kończyła się noc; pod żółtymi chmurami plemię, nie mniej szczęśliwie niż ja,
poddawało się gwałtownej ulewie z rodzajem ekstazy."
"... Po dobiegającym zewsząd zapachu wiedziałam, że to wiosna. Bo tylko wtedy
drzewa wydzielały ten słodkawy opar wymieszany z wilgocią pól i błota.
Rozglądając się na boki, powoli zeszłam w dół. Tam gdzie bielały kłody drewna
poukładanego w równe stosy. Padał deszcz i było zimno. Otuliłam się swetrem,
który nagle dziwnie się rozrósł i furkotał na wietrze. Dopiero po chwili
zobaczyłam, że pełen jest ptaków, co hałaśliwie tłukły się wśród jego
splotów. Baby, idące ze święconym, zdawały się mnie nie zauważać. Może na
prawdę mnie już nie było? Wśród ostro wyrysowanych drzew czerwieniała tylko
kościelna wieża. Jeszcze przez chwilę czułam tylko ten zapach. Zapach koszy,
bab i lasu. Potem uniosły mnie ptaki."