Gość: daria13
IP: *.crowley.pl
22.01.07, 09:28
Niedawno uświadomiłam sobie, że najprawdopodobniej nie istnieja taka. Są na
przykład osoby, dla których Dostojewski to nudziarstwo, Marquez to kupa g.,
Kafka to badziewie, a Mistrz i Małgorzata to przereklamowany gniot (większość
to cytaty z FK). W poszukiwaniu książki uniwersalnej pomyślałam o niektórych
pozycjach dla dzieci (umownie dla dzieci), o Kubusiu Puchatku, tudzież o
Muminkach. Ale podejrzewam, że znalazłoby się troche osób, które denerwuje
Panna Migotka, a Kłapouchy dla niektórych to nagłupsza postać literacka.
W tym, że nie ma książki uniwersalnej nie ma nic nagannego, ale mimo wszystko
to zastanawiające. Może jednak jakąś przegapiłam, może ktoś z Was ma pomysł
na to, która książka mogłaby bez zastrzeżeń odpowiadać wszystkim czytelnikom.
P:)