Dodaj do ulubionych

Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej?

IP: *.acn.waw.pl 23.03.07, 16:42
Odnoszę wrażenie, że to dość powszechna opinia. Tyle że w zestawieniu
z "Lesiem" wszystko musi wyglądać gorzej. Pomijając więc "Lesia" - czy
autorka naprawdę tak bardzo obniżyła loty? Może po prostu czytelnicy się
zmienili?
Obserwuj wątek
    • aska90 Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej 23.03.07, 16:56
      Obawiam się, że naprawdę. Opócz Lesia kilkanascie, i wcześniej, lat temu
      tworzyła perełki, teraz szkoda słow.
      • Gość: m Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.07, 17:13
        Tak, przy jej dawnych zaśmiewałam się do łez, te nowe- nawet nie zawsze chce mi się doczytać do końca.
        • pluskotka Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej 23.03.07, 17:17
          Ostatnio czytałam ,,Krętkę bladą'', to moja pierwsza książka Chmielewskiej.
          Doczytała do końca, a gdzieżby. Ale bardzo przeszkadzało mi nazwisko Robert
          Górski. Jako, że wyobrażam sobie postacie, to tu wyobraźnia nie popracowała.
    • noida Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej 23.03.07, 17:42
      Dla mnie na przykład "Lesio" był kompletnie niestrawny, natomiast w porównaniu z
      "Wszystko czerwone", takie "Kocie worki" to po prostu chała.
      • agnieszka_azj Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej 23.03.07, 17:49
        noida napisała:
        > w porównaniu z "Wszystko czerwone", takie "Kocie worki" to po prostu chała.

        To samo miałam napisać - wystarczy porównać tylko mte dwie książki, żeby
        wiedzieć, czym rózni się "stara" Chmielewska od "nowej".

        Poza "syndromem wypalenia" ma tu chyba też znaczenie:
        a/ syndrom gwiazdy (i włascicielki wydawnictwa ;-)
        b/ zjawisko ogólnopolskie, jakim jest upadek zawodu redaktora.

        W wyniku tych dwóch zjawisk autorka nie musi się wysilać, żeby książkę wydać i
        nie ma nikogo, kto by jej powiedział, co jest nie tak i co warto poprawić.Efekt
        jaki jest, kazdy widzi. Niestety :-(((
        • Gość: anek Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej IP: *.aster.pl 23.03.07, 20:10
          > a/ syndrom gwiazdy (i włascicielki wydawnictwa ;-)
          > b/ zjawisko ogólnopolskie, jakim jest upadek zawodu redaktora.
          >
          > W wyniku tych dwóch zjawisk autorka nie musi się wysilać, żeby książkę wydać i
          > nie ma nikogo, kto by jej powiedział, co jest nie tak i co warto poprawić.Efekt
          >
          > jaki jest, kazdy widzi. Niestety :-(((
          To samo można powiedzieć o Musierowicz (mimo że włascicielką wydawnictwa nie
          jest). PRL-owska Musierowicz, cudo, kapitalistyczna - dno totalne.
          • agnieszka_azj Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej 23.03.07, 20:53
            Gość portalu: anek napisał(a):

            > To samo można powiedzieć o Musierowicz (mimo że włascicielką wydawnictwa nie
            > jest). PRL-owska Musierowicz, cudo, kapitalistyczna - dno totalne.

            Niestety, także i to racja. W "Akapicie" MM ma status gwiazdy, a wszystko co
            przyniesie traktowane jest z nabożną czcią.
            Jej ksiązkom bardzo zaszkodził fakt, że przestała je redagować pani redaktor
            Jasztal - Kowalska, która robiła to w "Naszej Księgarni".
            • Gość: jaija Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej IP: *.elblag.dialog.net.pl 24.03.07, 00:00
              Kurczę, naprawde wielu twórców, czy to pisarzy, czy reżyserzy, daje ciała na
              stare lata. Może czasem lepiej zakończyć, jak pomysłów zaczyna brakować?
              Chmielewska, niestety, rzeczywiście nie ta, co kiedyś. A było tak pięknie.
        • drzewko_szczescia Redaktor? 27.03.07, 13:54

          • drzewko_szczescia Re: Redaktor? 27.03.07, 13:56
            Chlapnęłam enterem zamiast tabem :)
            Czy możecie mi wytłumaczyć, na czym polega rola redaktora w procesie wydawania
            beletrystyki? Przy jakichś pracach naukowych, nawet popularno- naukowych to
            rozumienm- poprawia błędy merytoryczne, ale jak mógłby pomóc dobry redaktor
            takiej Chmielewskiej?
            • troppo_bella Re: Redaktor? 27.03.07, 14:22
              No so ty, przecież mógłby pomóc taki redaktor, i to bardzo. Powiedzieć: akcja
              się kupy nie trzyma, postacie bezkrwiste, mało zróżnicowane i mylą się bardzo.
              Pointa żadna. Błędy logiczne liczne - i pokazuje palcem, gdzie. Dowcipów może
              by nowych pani trochę wsadziła, bo od kurcgalopku już się flaki wywracają.
              Zróżnicować język postaci. Skrócić. Napisać jeszcze raz, ale lepiej. Dobry
              redaktor może większość książek wyciągnąć z zapaści, choć - istotnie - są
              takie, którym żaden lifting i dieta nie pomoże.
            • agnieszka_azj Re: Redaktor? 27.03.07, 17:21
              drzewko_szczescia napisała:

              >jak mógłby pomóc dobry redaktor takiej Chmielewskiej?

              troppo_bella napisała:

              Powiedzieć: akcja się kupy nie trzyma, postacie bezkrwiste, mało zróżnicowane
              i mylą się bardzo.
              > Pointa żadna. Błędy logiczne liczne - i pokazuje palcem, gdzie. Dowcipów może
              > by nowych pani trochę wsadziła, bo od kurcgalopku już się flaki wywracają.
              > Zróżnicować język postaci. Skrócić. Napisać jeszcze raz, ale lepiej.

              Dokładnie tak :-))) Dobry redaktor czyta książkę patrząc na nią świeżym okiem,
              tak jak czytać ją będa czytelnicy. Zobaczy słabe punkty, niekonsekwencje,
              miejsca gdzie akcja się rozłazi.
              Nie wiem, co jeszcze mógłby poradzić dobry redaktor Chmielewskiej, ale wiem jak
              było z Musierowicz, bo opisała to w "Tym razem serio".
              To co jest cechą charakterystyczną jej powieści - czyli wyraźnie umiejscowienie
              akcji w czasie i przestrzeni - wymyśliły redaktorki z "Naszej księgarni" i
              według ich wskazówek przerobiła "Szóstą klepkę". Teraz trudno sobie wyobrazić,
              że jej książki mogłyby się dziać w jakimś nieokreślonym miejscu, a nie na
              Jeżycach.
              • yanga Re: Redaktor? 27.03.07, 18:35
                Do redaktora należy wyłapywanie takich pomyłek jak ta, że Pyza w jednej książce
                ma oczy błękitne, a w następnych piwne. Jest tam wiecej takich kwiatków, był o
                tym oddzielny wątek. Albo w innej - świetnej zresztą książce innego autora:
                cytat z Broniewskiego przypisany Majakowskiemu, przez co przewróciła się cała
                koncepcja.
              • drzewko_szczescia Re: Redaktor? 28.03.07, 10:10
                Acha! Dzięki za wytłumaczenie :)
                A "Lesia" pamiętam czytanego w odcinkach w "Lecie z radiem" przez Irenę
                Kwiatkowską :D- płakałam ze śmiechu.
      • yanga Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej 27.03.07, 17:55
        No, że już "Lesio" mi się nie podobał, to wręcz strach się przyznać, bo on ma
        mnóstwo wielbicieli. Ja lubiłam bardzo jej pierwsze książki: "Krokodyla", "Całe
        zdanie" - chociaż dłubanie szydełkiem w skale mnie nie przekonało, zapamiętałam
        Taorminę jako raj na ziemi, nieosiągalny dla obywatelki PRL-u (w zeszłym roku
        tam byłam i wspominałam). "Wszystko czerwone" to książka, na której skończyła
        się dla mnie Chmielewska.
    • waldemar_batura Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej 24.03.07, 20:33
      Gość portalu: czytelnik napisał(a):

      > Odnoszę wrażenie, że to dość powszechna opinia. Tyle że w zestawieniu
      > z "Lesiem" wszystko musi wyglądać gorzej. Pomijając więc "Lesia" - czy
      > autorka naprawdę tak bardzo obniżyła loty? Może po prostu czytelnicy się
      > zmienili?

      Nie tylko w zestawieniu z "Lesiem", choć to jej nr 1 - praktycznie wszystkie
      książki Chmielewskiej aż po "Ducha" i "Dzikie białko" są co najmniej o parę klas
      lepsze niż te wydawane po 1989 r. (z których wyróżniają się na plus tylko
      niektóre tytuły opracowane na podstawie wcześniejszych rękopisów, jak "Lądowanie
      w Garwolinie"). Przecież wystarczy porównać kilka stron jej starszej książki z
      nowszą, żeby to zauważyć.
      • meduza7 Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej 25.03.07, 23:49
        Co mnie najbardziej uwiera w "nowych" książkach Chmielewskiej, to że pełne są
        jakichś kompletnie obcych ludzi, którzy ni cholery mnie nie obchodzą. Jak się
        czytało np. "Wszyscy jesteśmy podejrzani" to człowiek po prostu widział te
        żywe, krwiste postacie, identyfikował się z nimi, kibicował ich poczynaniom,
        zastanawiał, kto z nich jest mordercą... Ostatnio natomiast męczę "Mnie zabić"
        i stwierdziłam właśnie, że cała intryga w gruncie rzeczy nadaje się jedynie do
        zapomnienia. Ale męczę dalej, z poczucia obowiązku chyba. Poza tym: wszyscy
        bohaterowie mówią identycznym "chmielewskim" językiem, który przez swą
        powtarzalność przestał już bawić (no ileż można się śmiać z kurcgalopku czy
        mięty z bubrem), a jak czytam, że policja nie zauważyła w pokoju hotelowym
        śladów po leżącym tam nieboszczyku z odstrzeloną połową głowy i trzeba było
        dopiero świadka, który zeznał, że tam ktoś leżał - to mi się nóż w kieszeni
        otwiera. Jak rownież śmiech pusty mnie ogarnia, gdy czytam o tych wszystkich
        cudnej urody Kasiach i Dorotkach, znających po 20 języków i otrzymujących
        milionowe spadki po zmarłych ciotkach.
        Jednak zasadnicza różnica jest bardziej subtelna... powiedziałabym, że wynika
        z braku tej lekkości i wdzięku, jakim charakteryzowała się "dawna" Chmielewska,
        wdzięku, dzięki któremu człowiek był w stanie zaakceptować nawet najbardziej
        absurdalną intrygę (Całe zdanie nieboszczyka np.). Nawiasem mowiąc, coś
        podobnego mają w sobie Bondy, których przecież również nie sposób traktować jak
        filmow sensacyjnych serio. Teraz ten wdzięk gdzieś się niestety ulotnił i choć
        autorka wygrzebała się z dołka, w jakim utkwiła gdzieś w połowie lat 90-tych,
        to jej obecne powieści są "czytalne" i niewiele więcej. Nasunęło mi się takie
        porównanie: "stara" Chmielewska była jak wino z dobrego rocznika, potem
        mieliśmy do czynienia z Dorato z Ambry (czy innym wyrobem przemysłowym), a
        obecnie jest to średniej klasy wino stołowe, może i nie paskudne, ale nic
        oryginalnego.
    • Gość: SF Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej IP: 212.160.172.* 26.03.07, 11:38
      Chyba każdy twórca ma "złoty okres" i całą resztę. Ja w każdym razie nie
      przypominam sobie żadnego (mówimy o tych, którzy już "dziesiąt" lat
      tworzyli/tworzą), który by ciągle dostarczał perełek ...
      Może Borges, w filmie Lynch. Trochę żartując - jak nie umrze młodo, to zawsze
      wypoci coś nietenteges :)
      • agnieszka_azj Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej 26.03.07, 12:03
        Cała sztuka polega na tym, żeby wiedzieć, kiedy przestać... ;-)))
    • mikalo5 Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej 26.03.07, 12:21
      Ja słyszałem natomiast , że książki tej Pani piszą już teraz niestety
      asystentki zatrudnione w jej wydawnictwie.Może to tylko plotka
      • agnieszka_azj Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej 27.03.07, 17:23
        Chyba jednak plotka, choć czytając niektóre z jej ostatnich książek można
        podejrzewać, że jest to kiepski plagiat.
    • Gość: norsk_skogskatt Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej IP: *.w86-197.abo.wanadoo.fr 28.03.07, 11:04
      A ja dodałabym do tej krytyki jeszcze jeden, chyba istotny element:
      Obie panie musiały się przystosować do zmienionej rzeczywistości.
      W czasach PRL ich książki były lekkie, dowcipne i zawierały spory element krytyki codziennego życia,
      sformułowanej w taki sposób, że cenzura nie mogła tego obciąć.
      I były odświeżającym elementem w tamtej siermiężnej rzeczywistości.
      Ktoś, kto nauczył się lawirować literacko w tamtych czasach wypracował sobie pewien styl.
      Ten styl niestety niezbyt dobrze działa w obecnej rzeczywistości.
      W dodatku trzeba dogodzić różnym grupom naraz: coś mniej intelektualistów a więcej religijnych.
      Toż w Jeżycjadzie zaczęto odmawiać zdrowaśki i latać do kościoła dopiero po transformacji.
      Już nie ma potrzeby bycia odważnym inaczej (bieda, ale czyste ręce zajęcia nielegalne), trzeba się
      zmierzyć z zupełnie innymi warunkami życia.
      U Chielewskiej podobnie.
      Chociaż np. Dwie głowy i jedna noga oraz Zbieg okoliczności jeszcze mnie ubawiły.
      Zwłaszcza traktat o wychodkach w tej drugiej książce.
      Dzięki "Całemu zdaniu nieboszczyka" odwiedziłam też zamek Chaumont, z którego się pani
      Chmielewska dzielnie wydłubywała szydełkiem.
      I zgadza się, wydawnictwa też mocno obniżyły loty. Płacą jeszcze redaktorom i korektorom, a
      przynajmniej tacy figurują na okładkach, między okładkami jakoś się tego nie czuje.
      • paulina.galli Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej 30.03.07, 23:17
        Chmielewska uwielbialam za Lesia, Cale zdanie, Wszystko czerwone...Dzikie
        bialko,Zwyczajne zycie, Skarby , Wszyscy jestesmy podejrzani i pare innych
        ksiazek starszych - nawet jesli nie byly mi tak bliskie jak w/w to ogolnie
        trzymaly poziom i byly mila rozrywka :)
        A potem cos sie stalo - nie wiem co :(- ale nie jestem w stanie przez ksiazki
        J.Ch przebrnac - nudze sie, dekoncentruje, ziewam i ogolnie mecze - wiec
        przestalam czytac
        Do starszych wracam od czasu do czasu z duza przyjemnoscia - wiec to chyba nie
        to ze sie az tak bardzo zestarzalam :)

        aha - swego czasu powstala grupa ktora twierdzila ze... J.Ch placi komus za
        pisanie ksiazek po czym firmuje je wlasnym nazwiskiem .
        Troche teoria spiskowa - ale to "tapniecie" bylo b. wyraznie widoczne i jakies
        takie wysilanie sie na "styl chmielewskiej" - niby p[odobnie ale... juz wogole
        nie smiesznie- ze pomimo nie wyznawania tej teori - reki uciac sobie ze tak nie
        jest - nie dam :)


        ps. tesknie za "stara" chmielewska :(
        • paulina.galli Re: Czy Chmielewska naprawdę pisała kiedyś lepiej 30.03.07, 23:25
          ps. porownanie z winem - dobre :)

          ps2. jeszcze jedna rzecz w nowych mnie drazni - J.CH zalapala maniere pisania
          dialogow - taka ze ja przestaje lapac o co biega.
          Tzn. sili sie na tak "naturalny" jezyk ze osoba czytajaca - gubi sie o czym do
          cholery mowa i co kto i gdzie powiedzial - troche tak jakbysmyu stali na
          przystanku i wpadala nam w ucho konwersacja 2ch obcych osob nmowiacych o jakis
          "ktosiach" ktore "gdzies" "cos" "komus" powiedzialy.
          Normalnie - osluchac - dla zabicia nudy czekajac na tramwaj - mozna (i od razu
          zapomniec :)) ale w ksiazce to strasznie meczy - mimo wszystko slowo pisane nie
          do konca moze byc stylizowane az tak na jezyk "z ulicy"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka