ben-oni
30.11.07, 18:56
Musiałem (obowiązek rodzicielski...) przeczytać kawałek "Quo vadis"
na głos. Kiedyś już próbowałem to czytać "dla siebie", ale
zapomniałem dlaczego nie skończyłem. Teraz wiem. Toż to jest
grafomania czystej wody! Te "białe jak przebiśnieg ramiona Ligii",
czy "błogi uśmiech szczęścia na jego twarzy"... no w mordę! Kiedy
wreszcie ktoś odważny przesieje te plewy od ziaren polskiej
literatury? Kiedy znajdzie się w końcu ktoś odważny i powie, że tego
nie można dawać młodzieży do czytania, bo sobie spaczy gust. Kiedy -
"ku pokrzepieniu serc" nie będzie żadną rekomendacją dla książki?