Dodaj do ulubionych

"Ziemia obiecana" Książka czy film?

IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.08.09, 22:53
Byłem wielkim fanem filmu Wajdy. Ale po lekturze książki (wstyd, że
dopiero teraz) straciłem wiele entuzjazmu dla filmu. Pomijam
oczywiste uproszczenia fabuły, eliminację wielu wątków bo to są
konieczne wymogi scenariusza filmowego.

Nie podoba mi się natomiast kilka innych rzeczy. Wajda z głównych
bohaterów zrobił takich trzech łódzkich muszkieterów, gdzie niby
jeden za wszystkich i wszyscy za jednego a na końcu to Polak okazuje
się świnią. Filmowy Borowiecki jest cwaniakiem, który zdradza swoich
przyjaciół w przysłowiowej biedzie a sam sprzedaje się niemieckiemu
fabrykantowi. W książce nie ma muszkieterów a kanalią jest Moryc
Weltz, który wspierany przez łódzkie lobby żydowskie szczuje przeciw
Borowieckiemu doprowadzając do upadku fabryki. Więcej, fabryka wcale
nie pali się przez miłostki Borowieckiego. Wajda zdecydował się też
na jeszcze jedną zmianę. Wiele kwestii anty polskich wypowiadanych
w książce przez Żydów, w filmie zostało włożonych w usta Niemców. I
pomyśleć, że pomimo tych wszystkich serwilistycznych zabiegów
wybielających starozakonnych film i tak został w USA uznany za
antysemicki co pozbawiło Wajdę oskara.

I ostatnia scena w filmie czyli kolejny przykład serwilizmu tym
razem w stosunku do ówczesnej władzy. Te tłumy protestujących
robotników pod czerwonymi sztandarami i bezwzględny Borowiecki,
który wydaje rozkaz strzelania do tłumu. Leje się polska krew.
Obrzydliwe, tym bardziej że tego w ogóle nie ma w książce. Nie wiem
tylko dlaczego Wajda uparł się żeby właśnie Borowiecki, Polak, syn
szlacheckiego rodu został symbolem bezdusznego XIX wiecznego
kapitalizmu.

A jak wy oceniacie film w porównaniu do dzieła Reymonta?
Obserwuj wątek
    • Gość: herr Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? IP: 82.160.33.* 21.08.09, 09:34
      Z filmu mam niejasne przebłyski: wkręcony w maszynę, psucie robotnic
      przez playboya, ślub Borowieckiego - dla pieniędzy. Książka jest
      jednak pochwałą dynamicznego rozwoju, taką "business novel",
      scenariusz filmu został pozmieniany, żeby nie wychwalać kapitalizmu,
      który był na okrągło krytykowany w oficjalnych mediach jako wyzysk.
      Teraz jest na opak - zmieniono treść "Przedwiośnia", gdzie bohater
      na końcu przyłącza się do czerwonej manifestacji. Czyli znów
      wszystko jest czarno-białe. Teraz prawica jest OK, a lewica tępiona.
    • malgga Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? 21.08.09, 11:19
      Ravik, zgadzam się ze wszystkimi Twoimi krytycznymi uwagami co do filmu Wajdy.
      Jest on bardzo słaby. Wajda kompletnie "zmasakrował" bardzo dobrą książkę
      Reymonta (pewnie biedak się z tego powodu w grobie przewraca). Szczególnie
      drażniła mnie ostatnia, zupełnie wymyślona przez reżysera scena. I tak jak
      napisałeś Borowiecki był raczej cwaniakiem, a nie kanalią.
      Od siebie mogę jeszcze napisać, że jak zobaczyłam (brzydkiego moim zdaniem i
      będącego przeciętnym aktorem)Olbrychskiego w roli Borowieckiego to się za głowę
      złapałam. Do tej roli pasowałby moim zdaniem Jan Englert, również jeżeli chodzi
      o wygląd zewnętrzny. Ale szczytem wszystkiego było obsadzenie Kaliny Jędrusik
      jako pięknej Żydówki Lucy! Na jej widok to aż oczy krwawiły. Raz że była według
      mnie słabą aktorką, przedstawiającą tę postać jako "nieświeżą", grubą kokotę, a
      dwa, to jej wygląd pozostawiał wiele do życzenia. W tej roli widziałabym Barbarę
      Brylską.
      • malgga Mada Müller 21.08.09, 14:19
        Nie podobało mi się też, że z nieśmiałej, cichej i w sumie sympatycznej postaci
        Niemki Mady Müller zrobiono w filmie pyskatą, prymitywną babę, taką "Helgę".

        Wajda powinien się wstydzić, że nakręcił takiego knota.
        • stachkonwa Re: Mada Müller 21.08.09, 15:05
          "Ziemia obiecana" to chyba najlepszy film Wajdy. Zwłaszcza typowa
          dla Wajdy skłonnośc do naturalizmu tu świetnie brzmi. Oczywiście
          jest to coś zupełnie innego niż książka, ale chyba o to chodziło.
          Zresztą film "Popiół i diament" też niewiele ma wspólnego z ksiązką
          Andrzejewskiego
          ----
          Oczywiście antysemita autor wątku ubolewa, że Wajda nie nakręcił
          filmu antysemickiego, ale na pocieszenie dodam, że gdby obejrzał
          film dokładnie dostrzegłby parę świtnie naszkicowanych kanalii
          zydowskiego pochodzenia.
          ----
          To forum o ksiązkach, dlatego wybaczam ci brak filmowego gustu.
          • Gość: Ravik Re: Mada Müller IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.08.09, 15:58
            Tak, tak, właśnie czekałem na łatkę antysemity i nie rozczarowałem
            się. Jak widać zamiast filmu antysemickiego zawsze można zrobić anty
            polski i wtedy jest wszystko ok.

            Uspokajam cię, że film znam bardzo dobrze. Natomiast z twojego postu
            nie wynika czy czytałeś książkę.
            • stachkonwa Re: Mada Müller 21.08.09, 18:31
              Skoro tobie wolno przypinac Wajdzie łatkę antypolaka, ja mam takie
              samo prawo przypinac ci łatkę jaką chcę. dalsza "dyskusja" z z toba
              nie ma sensu, ponieważ żeby uznac "Ziemię obiecaną" za film
              antypolski trzeba zwyczajnie cierpiec na brak piątej klepki.
        • Gość: no name Re: Mada Müller IP: *.4web.pl 21.08.09, 21:40
          >Wajda powinien się wstydzić, że nakręcił takiego knota

          A dla mnie to najlepszy film Wajdy, zaraz po "Pannach z Wilka " . I
          blizej tej Łodzi Wajdy do początków Łodzi niz wyidealizowanym
          wersjom panienek z dworków - przecież ta cała Anka lepeij jest
          pokazana w scenie okładania kopulujących psów kijem niz w całej
          powiesci Reymonta! Własnie taka na pol fascynująca, na pół
          obrzydliwa jest historia tego miasta - a co do piękna Żydówki - to
          Jedrusi roztyta i zblazowana jest cudowna w tej roli.
      • Gość: Ravik Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.08.09, 16:06
        Moim zdaniem obsada filmu jest świetna. Moryc, Karol i Max (w takiej
        właśnie kolejności) to naprawdę wielkie role. Są dwa wyjątki. Kalina
        Jędrusik do roli Lucy była już trochę za stara stąd ten klimat
        dusznego buduaru w wątku z nią związanym. No i właśnie Mada Muller.
        I nie chodzi tu o aktorstwo Dykiel tylko sam pomysł na rolę. W
        filmie ta postać jest infantylną,operetkową kompletną kretynką,
        karykaturą Mady z kart książki Reymonta.
        • stachkonwa Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? 21.08.09, 18:35
          Ależ przecież właśnie z logiki scenariusza wynika ta kretynka....
        • malgga Lucy Bucholc 21.08.09, 19:55
          Tak, Kalina Jędrusik była za stara dla roli Lucy (miała 43 lata). To mnie też od
          razu uderzyło jak ją zobaczyłam. Lucy była przecież młodąkobietą, a nie w
          średnim wieku.
          • stachkonwa Re: Lucy Bucholc 21.08.09, 20:34
            Tyle, że film i ksiązka to dwie różne rzeczy, co już od dawna staram
            się wyjaśnic.
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? 21.08.09, 16:41
      Reymont od dawna jest już nieczytalnym trupem, jak większość jemu współczesnych
      pisarzy. Może Sienkiewicz broni się jeszcze (miejscami) - ale tylko jako
      stylista i sprawny narrator. Natomiast "Ziemia obiecana" Wajdy jest być może
      jego najlepszym - obok adaptacji opowiadań Iwaszkiewicza - filmem, znakomicie
      zagranym, zwłaszcza przez tercet Olbrychski, Seweryn, Pszoniak (całej trójce do
      dziś służy za wizytówkę), nawet w epizodach (niezapomniany Fronczewski,
      Zapasiewicz, Jędrusik). Do tego świetne, prawdziwie epickie, zdjęcia
      Kłosińskiego i zapadająca w pamięć muzyka Kilara. Film praktycznie bez słabych
      punktów. A że nie jest wiernym odwzorowaniem powieści? A niby czemu miałby być.
      O ile pamiętam, w napisach początkowych stoi wyraźnie: scenariusz NA PODSTAWIE
      powieści. Tam, gdzie analfabetyzm przestał być głównym problemem społecznym,
      adaptacji-luster prawie się już nie kręci, bo po co. Podobnie postępują
      reżyserzy teatralni, chcąc ożywić Moliera czy Szekspira, znaleźć w nich coś, co
      zainteresuje, zmusi do myślenia i poruszy współczesnego widza. Twoje
      pretensje są więc niepoważne. Reagujesz podobnie jak niektóre klientki firmy
      portretowej Witkacego (to mam być ja? to nie ja!), albo krytycy Picassa sprzed
      ponad wieku. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że film Wajdy będzie oglądany
      jeszcze przez wiele pokoleń kinomanów, a z powieścią Reymonta będą męczyć się co
      najwyżej studenci polonistyki.
      Ponadto w twoim poście pobrzmiewa bzdurny mit o ogólnoświatowej żydowskiej
      solidarności (mógłbym ci tu zestawić co najmniej kilkadziesiąt par znanych osób
      żydowskiego pochodzenia, których, oprócz owego pochodzenia, różni niemal
      wszystko: życiorys, poglądy polityczne, światopogląd). I w tym kontekście
      stawiasz wybitnemu reżyserowi podły i głupi zarzut: podlizywał się, ale nie
      wystarczająco. Równie podły i głupi jak oskarżanie Wajdy o antysemityzm.
      Piszesz: "Polak, syn szlacheckiego rodu, został symbolem bezdusznego XIX
      wiecznego kapitalizmu". No faktycznie straszne. Pewnie wolałbyś go widzieć w
      roli Świętego Męczennika i Obrońcy Uciśnionych. A to byś się unurzał, jak wielu
      innych, niestety, w sosie narodowego samozadowolenia, a to byś sobie
      poszczytował przed ekranem, ponapawał się cudzymi talentami i zasługami, jak
      własnymi, i
      zapomniał choć na chwilę o swojej małości i przeciętności. Tylko co by to miało
      wspólnego ze sztuką.
      • stachkonwa Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? 21.08.09, 18:34
        Święte słowa. Wajda ze starej i mocno zwietrzałej książki zrobił
        świetny film o uniwersalnym przesłaniu zrozumiałym pod każdą
        szerokością geograficzną, o czym świadczy recepcja filmu na świecie.
        Ale zawsze znajdzie się ktoś, kto wywietrzzy antypolski spisek
        oczywiscie żydowskiej prowieniencji.
      • Gość: Ravik Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.08.09, 18:38
        Moje zarzuty nie dotyczą mało wiernego odzwierciedlenia fabuły
        książki przez film. Nie podoba mi się, że Wajda unurzał w gó...e
        polskiego bohatera jednocześnie wybielając inną nację. To dokładnie
        taki sam mechanizm jaki stosuje się w materiałach propagandowych.
        Fakty niby podobne ale naświetlone i zaakcentowane w taki sposób, że
        radykalnie zmieniają ogólne wrażenie i elementarną orientację dobro –
        zło. I taką właśnie manipulację zarzucam filmowi Wajdy. Nie
        kwestionuję reżyserskiego warsztatu, zdjęć, aktorstwa, obsady (z
        wyjątkiem dwóch postaci o czym piszę w innym poście na tym wątku).
        Tym bardziej nie oskarżam go o antysemityzm. To wszystko zauważyłbyś
        bez trudu gdybyś przeczytał moje posty bez gotowej tezy jeszcze
        przed lekturą.

        Wybacz, ale twoje opinie kto jest czytany a kto jest trupem
        literackim formułowane ex catedra mogą budzić jedynie politowanie.

        Żałośni są ludzie podobni do ciebie, którzy nawyk samodzielnego
        myślenia zastąpili kroplówką „jedynie słusznej prawdy”, która zawsze
        kłania się w pas poprawności politycznej. To dlatego w moim
        poście „pobrzmiewa” ci mit, którego tam nie ma.
        • stachkonwa Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? 21.08.09, 20:37
          Gdybyś obejrzał ten film, a potem go zrozumiał, wiedziałbyś, że
          kwestie "wybielania" lub "oczerniania" narodów nie miały z tym
          filmem nic wspólnego, po0nieważ nie o to chodzi (zupełnie nie o to)
          w tym filmie.

          • Gość: Ravik Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.08.09, 22:53
            Tak, tak wiem jest to film o intrygach i romansach polskiego jaśnie
            panicza sprowadzającego na złą drogę swoich niewinnych żydowskich i
            niemieckich przyjaciół. W tle przewijają się sceny z życia XIX-
            wiecznej Łodzi. Czy dobrze zrozumiałem film łaskawco?
            • stachkonwa Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? 21.08.09, 23:47
              Źle
        • Gość: no name Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? IP: *.4web.pl 21.08.09, 21:53
          > Nie podoba mi się, że Wajda unurzał w gó...e
          > polskiego bohatera jednocześnie wybielając inną nację

          Kochanie, Wajda nikogo nie unurzał. Welt od samego poczatku jest
          pokazany jako drobny krętacz i oszust , cwaniak jakich mało
          (Pszoniak jest po prostu obłedny w tej roli) -jego wizyta u
          Grosliga to po prostu ARCYDZIELO aktorskie i arcydzieło oszustwa w
          bialych rękawiczkach i z szantazem, a jelsi DOBRZE przypatrzysz się
          scenie w pałacu Poznańskiego na końcu filmu to Moryc STOI w
          gabinecie Borowieckiego, na górze, tam gdzie wpada kamien.


          Co do Bauma - jest leniwy, przyciezki, nieco tepawy i solidny -
          swiata nie zawojuje, za to ma wszystkie niemieckie stereotypy w
          sobie samym spotegowane maksymalnie.

          Chcesz Polaka Bohatera - ogladaj " Ogniem i mieczem" - zanudzić się
          mozna od bohaterskosci u nudy a'la Skrzetuski.
        • gdytyjeszczenamucheptapta Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? 22.08.09, 02:03

          >Nie podoba mi się, że Wajda unurzał w gó...e
          > polskiego bohatera jednocześnie wybielając inną nację. To dokładnie
          > taki sam mechanizm jaki stosuje się w materiałach propagandowych.

          Niczego takiego nie uczynił. W filmie żadna z postaci nie jest propagandowo i
          topornie czarna lub biała, zła lub dobra. Wszystkie, a już na pewno wszystkie
          główne, są psychologicznie złożone, wycieniowane, zniuansowane. Budzą sympatię,
          ale chwilami też niechęć i obrzydzenie. Także Żydzi. Wielkość tego filmu wynika
          przede wszystkim z b. dobrego aktorstwa. Wajda potrafi wykrzesać z aktora - czy
          też zbudować wraz z nim - kreację wielowymiarową, a nawet genialną (o czym
          świadczy chociażby wspomniany epizod Fronczewskiego). U niego nie ma kukieł
          recytujących propagandowe slogany. Ocena: "wybielił jedną nację, unurzał inną"
          świadczy zatem o twojej złej woli lub ograniczoności.

          >w moim
          > poście „pobrzmiewa” ci mit, którego tam nie ma.

          Ależ jak najbardziej jest. No bo komu w takim razie Wajda się podlizywał (i to
          nieudolnie!), jeśli nie wpływowemu, groźnemu i jednomyślnemu lobby żydowskiemu?

          > radykalnie zmieniają ogólne wrażenie i elementarną orientację dobro –
          > zło.

          No i co, biedaczku, kompas ci się zepsuł. Ulubiony, sielankowy, prosty, czy
          wręcz prostacki, obraz świata się zmącił. Podobnie jak niejednemu inżynierowi
          dusz z przeszłości czy teraźniejszości, rojącemu o wyjątkowości tej czy innej
          nacji, jej licznych zaletach i unikalnym, monolitycznym charakterze. Ja z
          Giertychami, Wierzejskim, Rydzykiem, Lepperem? Nigdy, nigdzie, za nic, w żadne
          klocki.
          Z tobą też nie zamierzam wdawać się tu dłużej w dyskusję. A to dlatego, że
          pogrywasz sobie nie fair. Rzucasz ciężkie i obraźliwe oskarżenia pod adresem
          wybitnego i szanowanego artysty (przy okazji: jasne, że nie ty oskarżyłeś go o
          antysemityzm, czytaj ze zrozumieniem). I co gorsza - idziesz w zaparte.

          Co wobec tego można z tobą począć. Mogę cię tu zbluzgać od ostatnich, ale znowu
          ktoś napisze, że chamstwo panoszy się w necie, poza tym nie chcę widzieć
          bluzgów, nawet własnych, w sąsiedztwie nazwiska Wajdy. Świństwa, które
          powypisywałeś wystarczą aż nadto.
          Nie będę cię też straszył w żaden sposób. Zostaje mi zignorować cię, koleś. Tak
          też uczynię, no chyba że naprawdę przegniesz.

          I jeszcze parę drobiazgów:
          a) ex cathedra, a nie "ex catedra",
          b) ludzie podobni tobie, a nie "podobni do ciebie",
          c) antypolskich, a nie "anty polskich",
          d) z wykształcenia jestem literaturoznawcą, więc jakieś tam prawo do głoszenia
          wartościujących opinii na tematy literackie sobie przyznaję,
          e) nie głoszę tu żadnych prawd, a już na pewno nie jedynie słusznych.
          • Gość: Ravik Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.08.09, 10:47
            Po pierwsze. Nie jesteś zbyt bystry. Z moich wypowiedzi nie wynika,
            że uważam film „Ziemia Obiecana” za zły, słaby artystycznie, źle
            zagrany itp. W moich postach widać coś wręcz odwrotnego. Nie podoba
            mi się manipulacja, o której napisałem i tyle. Dlatego też ,
            zupełnie niepotrzebnie za każdym razem udowadniasz mi to czego
            udowadniać nie trzeba.

            Po drugie. Trochę dystansu do autorytetów (co nie oznacza mniej
            szacunku). Poczytaj sobie Gombrowicza językoznawco.

            Po trzecie. Uwielbiam tych, którzy uważają, że lepiej ode mnie
            wiedzą co napisałem, powiedziałem, co myślę. Jeszcze nie dawno
            przerabialiśmy taki schemat w naszym kraju. Pamiętasz z jakim
            skutkiem?

            Po czwarte. Budzi we mnie politowanie, jeżeli w podobnych
            internetowych polemikach, ktoś dla wsparcia swoich ocen używa
            argumentu nie do sprawdzenia typu: „jestem językoznawcą”. Jesteś?
            Ojej, to musisz być bardzo mądry.

            Po piąte. Nie potrzebnie odżegnujesz się od panów: Giertycha,
            Wierzejskiego, Rydzyka, Leppera ponieważ ładunek agresji w twoich
            postach doskonale plasuje cię w tej kompanii. Jestem pewien, że pan
            Andrzej Wajda byłby zażenowany takim obrońcą.

            Po piąte. Dziękuję ci, że mnie nie zbluzgałeś i nie straszyłeś ("w
            żaden sposób"). Szczególnie za to drugie jestem zobowiązany.

            Po szóste. Czuje się całkowicie zignorowany twoim bardzo długim
            postem.
            • stachkonwa Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? 24.08.09, 13:05
              "Byłem wielkim fanem filmu Wajdy. Ale po lekturze książki (wstyd, że
              dopiero teraz) straciłem wiele entuzjazmu dla filmu."

              Nie bardzo wygląda to na coś "wręcz odwrotnego"
    • stachkonwa Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? 21.08.09, 20:44
      "I ostatnia scena w filmie czyli kolejny przykład serwilizmu tym
      razem w stosunku do ówczesnej władzy. Te tłumy protestujących
      robotników pod czerwonymi sztandarami i bezwzględny Borowiecki,
      który wydaje rozkaz strzelania do tłumu. Leje się polska krew.
      Obrzydliwe, tym bardziej że tego w ogóle nie ma w książce."

      A jestes pewien, że nie jest to aluzja do czegoś zupełnie innego?
      • Gość: Ravik Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.08.09, 22:44
        Oświeć mnie.
        • stachkonwa Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? 21.08.09, 23:47
          Myślenie nie boli. Wysil się
    • Gość: lk Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 25.08.09, 11:54
      film mi się nie podoba
      nie sięgnęłabym po książkę, gdyby nie to, że była dodatkiem do gazety
      (Wyborczej? nie pamiętam)
      i... dla mnie super! bardzo mi się podobała, jest jedną z najlepszych według
      mnie polskich powieści
      nie zgadzam się z herr, że jest pochwałą dynamicznego rozwoju - pokazuje
      bezduszność kapitalizmu
      moim zdaniem Wajda źle obsadził aktorów
      • stachkonwa Re: "Ziemia obiecana" Książka czy film? 25.08.09, 14:20
        I to jest właśnie kwestia gustu. Moim zdaniem Wajda DOSKONALE
        obsadził aktorów, jego film jest uniwersalny i zrozumiały na całym
        świecie, a książka Reymonta to schematyczna ramotka bliżej
        Kraszewskiego niż (powiedzmy) Faulknera i wcale nie jest to
        komplement. Ale jesli ktos lubi Kraszewskiego (a znam wielu) i nie
        lubi żydów (a nam jeszcze więcej takich), to książką może byc
        zachwycony.

        > nie zgadzam się z herr, że jest pochwałą dynamicznego rozwoju -
        pokazuje
        > bezduszność kapitalizmu


        Moim zdaniem to Wajda tę bezdusznosc pokazał lepiej. Bez nudnej
        palaniny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka