Dodaj do ulubionych

Nie, no k...., przegięcie....

11.10.10, 16:37

Nie uwierzycie, tak jak ja nie wierzę. Jedyne co mam teraz w bani to 'kur*w, kur*a, kur*a!!!'

Od jakiegoś czasu byl spokoj z pornosami mojego faceta, kij z tym że siedzi na witrynie za ktorą placi 70$ miesięcznie, olałam to. Aż do dzis.

Zerknęłam przypadkiem (naprawde!) zabierając do mycia kubki po kawie, wczoraj pracowal do późna'. Patrzę, i oczom nie wierzę. Przecieram. Nagle wszystko zaczęło mi pasować jak w ukladance w ktorej brakowalo środkowego puzzla.... patrzę na pootwierane zakladki (przegląda niby to portal informacyjny, ale widze pozostale karty)- oczywiscie, znajoma witryna AE, dalej: 'Handsome boy...', dalej.... "Gay amateur" i nie, nie lesbijskie -.-

Moj facet jest, w najlepszym przypadku bi, w najgorszym, najpaskudniejszym, parszywym rodzajem pedała który oszukuje kobiete dla 'przykrywki' i dziecka.

Nerwowo przeszukuję internet. Setki historii, zrozpaczone żony, po 20 latach zdradzone z facetem. Kupa tekstow że oni to robią z premedytacją. Że mają nawet swoj schemat na 'upolowanie' niczego nie podejrzewającej babki.

No i siedzę, w szoku, w 4 miesiącu ciąży. Pytanie, co dalej. Normalnie, wracając ze 'spotkania biznesowego' (oczyiscie w swojej wyobrazni widzę jak na tym 'spotkaniu' obciąga facetom, albo co gorsza, daj d...' ) zastalby pusty dom i klucze w skrzynce na listy. Ale wiem że teraz odpowiadam nie tylko za siebie, a sama sobie nie poradze. Mamy wspólną firme, pracy nie znajde, bo kto zatrudni ciężarną. I nie wiem co robic dalej, chyba skocze do wisły.

Nie uwierzę,że facet ogląda gejowskie porno z ciekawości. Nawet jesli raz to zrobil to juz dawno i sie obrzydzil.

Teraz pytanie: bi (ostatecznie moglabym przeżyć) czy pedał? Przecież nie bede wychowywac dziecka w zaklamaniu z pedałem! Jak to sie stalo że wczesniej niczego nie zauwazylam,a raczej, nie powiązalam różnych niepokojących sygnałów?

Wiem że nic mi nie doradzicie ale chociaż się wygadalam.

I tak, chociaż jedna osoba na tym forum ma bardziej parszywy żywot od Vitka ;)

Dno.
Obserwuj wątek
    • zakletawmarmur Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 17:05
      > Moj facet jest, w najlepszym przypadku bi, w najgorszym, najpaskudniejszym, par
      > szywym rodzajem pedała który oszukuje kobiete dla 'przykrywki' i dziecka.

      Nie panikowałabym tak od razu, ja też czasami wchodze na różne dziwne stronki bez żadnego
      konkretnego powodu, tak tylko, żeby popatrzeć, "zorientować się w temacie"...

      Mój brat tak kiedyś wkurzał kuzynkę. Miała zwyczaj nachalnie gapić się komuś w monitor. Otwierał taką stronkę ze zdjęciami gejów w różnych seks ujęciach. Mina kuzynki- bezcenna:-)

      No i nie zapominaj, że te stronki lubia same się otwierać, nie wiadomo skąd i po co.

      Swoją drogą mam wrażenie, że odkąd jesteś w ciąży to szukasz na tego swojego faceta haka.
      • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 17:33

        Wiesz, żeby to byla tylko ta stronka, jako jednorazowy 'wybryk' to pewnie pomyslalabym to samo- że mu się sama otworzyla alboże robi sobie ze mnie jaja.

        Ale 1. to jest płatna strona ktora sama się nikomu nie otworzy (chociaż pewnie niektorzy by chcieli)
        2. Kazdy normalny czlowiek automatycznie zamyka takie popupy, w dodatku jest tym zirytowany
        3. Nigdy nie 'gapię mu się w monitor' wszystko co zaobserwowalam, to albo katem oka, albo 'przy okazji' gdy sam mi cos pokazywal a ja zwracalam uwage raczej na pozostale otwarte zakladki...
        4. Na tej stronie placi sie oddzielnie za kazdą kategorie tematyczną żeby miec dostęp do zdjęć i filmow- skoro oglądał gajów znaczy że zaplacił za gejów.... wczesniej siedzial tylko na swingersach i to bylo tylko średnioniepokojące.
        5. Jak do tego dodasz pozostale dziwne problemy, jak impotencja, czy różne takie to wszystko pięknie wychodzi. /czytalam że geje potrafią jechac 10 lat na viagrze żeby żona nie zauwazyla ze cos nie teges..../
        6. Jak czasem zejdziemy na *ten* temat, zauważyłam , że on ma go gejów bardzo negatywy stosunek, wyraża się o nich dość pogardliwie, a to podobno u kryptogejów dośc powszechne...

        Jak mam to sprawdzic niby? Przecież nie zapytam 'Kochanie, nie jesteś przypadkiem gejem'? W najlepszym przypadku mnie wyśmieje, w najgorszym zarzuci focha na calego że go oskarżam o takie obrzydliwe rzeczy i jeszcze grzebię w kompie :/ bo fakt podejrzalam to jak wyszedl z domu ale nie wlaczyl mu sie jeszcze wygaszacz....

        Przydalby się jakis gej- detektor. Podobno inni geje wyczuwają ktory facet jest gejem, nawet jesli sam o tym nie wie. Nie znam żadnego geja. Nie wiem jak to sprawdzic :(
        • santo_inc Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 18:19
          > Jak mam to sprawdzic niby? Przecież nie zapytam 'Kochanie, nie jesteś przypadki
          > em gejem'? W najlepszym przypadku mnie wyśmieje, w najgorszym zarzuci focha na
          > calego że go oskarżam o takie obrzydliwe rzeczy i jeszcze grzebię w kompie :/ b
          > o fakt podejrzalam to jak wyszedl z domu ale nie wlaczyl mu sie jeszcze wygasza
          > cz....

          Nie, nie pytaj tak, jak napisałaś. Zapytaj wprost, bez owijania w bawełnę. Podaj wszystkie czynniki, które Cię do takiej konstatacji doprowadziły i tyle.
          • m00nlight Nie przyzna sie... 11.10.10, 18:26

            Nawet, jesli mam racje, a mam nadzieje ze nie mam.

            Zaloże sie o co chcecie, że powie, że to przypadek, że samo się otworzylo i inne bzdety. Jemu jest teraz nie na rękę się przyznawac.

            Pomyslalam że może skoro nie jest przeciwnikiem seksuologow (nawet byl, ale doszli do wnioskow ktore ja rozpatrzalam w pierwszej kolejnosci), może pojde do jakiegoś speca, Starowicza powiedzmy, on na ukryty gejostwie sie zna. Pojde najpierw sama, powiem mu o swoich podejrzeniach, a potem zaciągnę swojego M niby to pierwszy raz, i niby to z innego powodu. Że tamten pierwszy byl niekompetentny i gówno całe pomógł, i bla bla. Myślę że przy specjaliście się nie wyprze.
            • xciekawax Re: Nie przyzna sie... 11.10.10, 19:48
              wiesz, ja tez ogladam strony pornograficzne, ale gejowski strony mi nigdy same nie wyskakuja. Trzeba byc na owych aby wyskakiwaly, a jezeli w historji jest ich wiecej to na pewno byl.
        • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 19:23
          Jakie "dziwne" problemy? Znaczy, ze czesto migal sie od seksu, nie mial ochoty, miewal problemy z erekcja? Ogolnie zastanow sie jak sie uklada czy tez ukladalo Wasze pozycie seksualne.
          Podejrzane, bo skoro placi za takie stronki, to raczej cos w tym jest. Co nie zmienia faktu, ze mnie by juz wk..lo, ze facet za takie rzeczy placi, szkoda kasy, kurna.
          W kazdym razie nie rob nic pochopnie, ochlon troche i sie zastanow co i jak i poobserwuj troche dalej sytuacje.
          • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 19:44

            Wiesz, akurat taka kwota nie jest dla nas specjalnie znacząca, więc wisi mi to. Żeby to bylo 'normalne' porno to ok, rozumiem argument że takie strony sa przynajmniej bezpieczne i żaden syf mu nie wlizie.

            Tyle że w tym przypadku nie ma opcji otworzenia takiej strony 'przypadkiem'...
            • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 22:40
              Wiesz tutaj nie chodzi o to czy ta kwota jest znaczaca, bo abstrahujac od tego, ze i tak szkoda kasy, za to mozna sobie dwa razy w miesiacu wyjsc do knajpy na kolacje i pobyc razem, albo dziecku na zabawke wydac, ale o to, ze uskarzasz sie, ze ciagle oglada porno a jak ma nie ogladac skoro zaplacil. Psychologia, zaplacilem musze wykorzystac.
              Zawsze sie zastanawialam kto jest taki glupi i za to placi, ale na szczescie sa tacy, bo inaczej interes w ogole by sie nie krecil :)
    • gacusia1 A wiesz,kochana... 11.10.10, 17:59
      ze ja naprawde wolalabym,zeby moj maz puscil sie z facetem niz z kobieta? Jesli juz ma mnie zdradzac to naprawde lepiej zniose faceta :) Po prostu wtedy bede spokojna,ze ja naprawde nic nie moglam zrobic by ratowac zwiazek,bo przeciez sobie fiu.a nie przyszyje ;) A gdyby z jakas panna,to zawsze pytalabym siebie-w czym ona lepsza ode mnie,czy ladniejsza,szcuplejsza,taka,sraka,owaka....i moja samoocena leglaby w gruzach. A tak? No coz...bydlak,bo oszukal ale przynajmniej nie z mojej winy :)
      No fakt,ze juz dziecka to mogl Ci nie robic. To juz swinstwo do potegi. Ale jeszcze jedno Ci powiem. Gdy bylam juz kilka lat po rozwodzie i nie trafilam na zadnego NORMALNEGO faceta,to mowilam mojemu przyjacielowi-gejowi-ze jesli sie nikt nie trafi to go poprosze o przysluge ;) wiesz co mam na mysli,no nie?
      Powodzenia zycze i sprobuj patrzec na to pozytywnie.
      • m00nlight Re: A wiesz,kochana... 11.10.10, 18:30

        No tak, tylko ja chcialam normalną rodzinę a nie dziecko z gejem. A juz na pewno nie planowalam samotnego macierzyństwa.

        Jeśli sie okaże że on to zrobil specjalnie, to uczynię jego żywot marnym. Dziecka na pewno nie zobaczy, ale płacił będzie. I zadbam żeby wszyscy ci przed którymi tak skrzętnie to ukrywal się dowiedzieli. W jego środowisku to śmierć. Bo nie uwierzę, że nagle doznał olśnienia. Takie rzeczy się odkrywa najpozniej natolatkiem będąc. Gadanie że 40-latek nagle odkryl że jest gejem to bujda. Myslał że wszystkich oszuka łącznie z sobą, dżizes, wierzyć mi się nie chce że mnie to spotkało.
        • tiresias Re: A wiesz,kochana... 11.10.10, 19:40
          Bo n
          > ie uwierzę, że nagle doznał olśnienia. Takie rzeczy się odkrywa najpozniej nato
          > latkiem będąc. Gadanie że 40-latek nagle odkryl że jest gejem to bujda.
          ===
          uwierzysz czy nie, ale jednak to nie bujda. poczytaj więcej, np.
          en.wikipedia.org/wiki/Latent_homosexuality
        • gacusia1 Szczerze mowiac....masz racje 11.10.10, 21:14
          mam kolege,ktory bardzo mlodo sie ozenil. Mila dwoje dzieci. Dzieci juz dorosle a on dopiero zonie oznajmil,ze odchodzi bo jest gejem. Najsmieszniejsze to,ze mnie si eon bardzo podobal tyle,ze zonaty byl :D. A na weselu mojego brata(bo to wspolny kumpel) pocalowal mnie z jezyczkiem a ja myslalam,ze jego zona wsadzi mi widelec w oko :P No i taki ten swiat porypany a wraz z nim ludzie ;)
        • arronia Re: A wiesz,kochana... 11.10.10, 21:49
          Do głównego wątku wiele nie dodam. Za wcześnie?

          Ale jedno napiszę: nawet nie myśl o wkręcanie się w granie dzieckiem. Nie karz dziecka odcięciem od ojca, nie karz ojca odcięciem od dziecka. Cokolwiek jest między dorosłymi, jest między nimi, niech zostanie. Będziecie razem czy osobno, nie usiłuj zmienić faktu (bo nie zmienisz), że dziecko ma dwoje rodziców. Rób co chcesz, ale to jest i jego dziecko. Jest gejem, czy nie (albo bi).

          A gejowskie/lesbijskie siedzenie w szafie... Choćby po to trzeba w swoich głowach ustawiać (i dzieci uczyć), że to po prostu inna orientacja, a nie grzech, obrzydlistwo, pedalstwo, whatever. Żeby nikt nie miał powodu udawać kogoś, kim nie jest. I niszczyć innym życia. I sobie.
          • ore.ona Re: A wiesz,kochana... 11.10.10, 22:04
            Nie karz
            > dziecka odcięciem od ojca, nie karz ojca odcięciem od dziecka.<
            Zgadzam się,
            Poza tym gej też może być bardzo dobrym ojcem tak samo jak heteroseksualny facet.
        • zakletawmarmur Re: A wiesz,kochana... 11.10.10, 22:50
          Dziec
          > ka na pewno nie zobaczy, ale płacił będzie

          Im dłużej Cię czytam tym bardziej dochodzę do wniosku, że ta wersja byłaby Ci nawet na rękę. Miałabyś pretekst do "zostawienia gościa w skarpetkach" i najlepiej, żeby nie wtrącał Ci się do wychowania. Czy to nie jest tak, że po zaciążeniu facet przestał Ci być potrzebny? No, tylko jego kasa by się jeszcze przydała.

          Nie twierdzę, że robisz to z premedytacją. Może to jakiś dziwny instynkt. Skojarzyło mi się z wątkiem Urqu (a może to był wątek Glam) o zapachach... Urqu pisał, że niektórym kobietom w ciąży partner zaczyna śmierdzieć i wolą przebywać z osobami o zbliżonym do swojego profilu genetycznego. Może u Ciebie też włączył się ten instynkt dlatego tak ciągle doszukujesz się u tego swojego faceta powodów do rozstania...
          • urquhart Re: A wiesz,kochana... 12.10.10, 00:18
            > Nie twierdzę, że robisz to z premedytacją. Może to jakiś dziwny instynkt. Skoja
            > rzyło mi się z wątkiem Urqu (a może to był wątek Glam) o zapachach... Urqu pisa
            > ł, że niektórym kobietom w ciąży partner zaczyna śmierdzieć i wolą przebywać z
            > osobami o zbliżonym do swojego profilu genetycznego. Może u Ciebie też włączył
            > się ten instynkt dlatego tak ciągle doszukujesz się u tego swojego faceta powod
            > ów do rozstania...

            Jak się chce przywalić psu to kij się znajdzie Prawda? :)
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,99568053,99612431,zapach_MHC_a_zmiany_w_ciazy_i_przy_antykoncepcji.html
            Dla przypomnienia, artykuł nie jest już dostępnym ale tu jest o pigułkach które symulują ciąże poniekąd:
            zdrowie.onet.pl/1503073,2042,,,,pigulka-moze-zniechecic-do-zapachu-partnera,seks.html
            Warto wiedzieć co nas popycha do róznych dziwnych reakcji...

            _____________________________________
            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
    • siostrakuleczki Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 18:36
      Rzeczywiście nie ciekawie. Sama bym się wkur..ła!
      Współczuję że obczaiłaś to teraz jak już jesteś w ciąży.
      Spróbuj postawić go pod murem, nie pytaj nie namawiaj na zwierzenia tylko powiedz wprost, że wiesz, że poznałaś jego tajemnicę-wykrzycz mu to w twarz. Swoją drogą- jeżeli to prawda to co odkryłaś to ten człowiek jest niezłą świnią. I jeszcze niewinne dziecko w to wplątuje, wszystko żeby tylko ukryć swą świńską tożsamość. Nie mam nic do gejów ale takie zachowanie powinno być karane sądowo- mam na myśli oszukiwanie kobiety małżeństwem i dzieckiem aby tylko ukryć prawdę. To wystrachany tchórz i tyle. Krew się gotuje.
      Mam nadzieję jednak że to tylko pomyłka i Twoje podejrzenia okażą się bezpodstawne.
      • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 18:40

        Właśnie zanim 'rzucę mu w twarz oskarżeniami' wolalabym się upewnić. Co jak co, to sprawa ciężkiego kalibru -.-

        Nawet gorsze, kur... de od zdrady.
        • siostrakuleczki Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 18:53
          Po tym rzuceniu w twarz powinnaś się już upewnić, wyczytać między wierszami z jego zachowania. Jak umiejętnie zagrasz przekonaną to on powinien pęknąć i się przyznać a jeśli nie jest tym oszustem to powinnaś już wiedzieć po jego minie i zachowaniu. Zawsze jeśli się okaże że to jednak pomyłka-czego Ci życzę- wybronisz się ze wpadłaś w panikę, że to był tylko chwyt aby się upewnić, że musiałaś to wykrzyczeć bo się o niego bałaś, że go stracisz i takie tam babskie bla bla bla, że go bardzo kochasz itp.
          A jeśli okaże się już tą świnią to nie miej wyrzutów do siebie, nie ma się co nad nim litować skoro tak Cię skrzywdził.
          Trzymaj się.
    • gomory Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 19:33
      Nie przyjmuj od razu najgorszej dla siebie wersji. Moze byc wiele roznych wytlumaczen calkiem niewinnych. Ot omsknela mu sie mysza i zamiast "gruppen sex" kliknal w "gay sex" bo w tym czasie drapal sie po jajach ;). Albo szukal jakichs swingersow i wolal najpierw sprawdzic po nickach czy nie trafi na meska impreze. Albo to byl jakis tam pakiet promocyjny czy cos takiego. Przypadki chodza po ludziach. Raczej odrzuc pomysly, ze jakis terapeuta bedzie Tobie pomagal w ewentualnym coming oucie meza. Jednak byloby to nieetyczne gdyby on sobie tego nie zyczyl.
      Hm... a w tym portalu to mozna dawac ogloszenia? No, ze w Twoim miescie, wrecz dzielnicy chetny "handsome boy" spotkalby sie na wspolne ogladania porno i cos wiecej. Mogloby byc ciekawe dla Ciebie czy dajmy na to by sie nie skusil.
      • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 19:47

        To jest portal tylko ze zdjęciami, i filmikami, w dodatku amerykański.

        Ogłoszeń nie ma.

        Wiesz, jesli moje zatrudnianie terapeuty do rozwiązania nurtującej mnie życiowej kwestii jest 'nieetyczne' to na ile 'etyczne jest to że on będąc gejem wpędził mnie w dziecko? z premedytacją? Skoro on ze mną tak postąpil nie widzę powodu by przejmować się 'etyką'...

        Nie zamierzam skonczyc za 20 lat jako porzucona żona kryptogeja ktory postanowil na starosc sprobowac związku homo. To juz wole spieprzyc z dzieciakiem poki mały i mu sciemniac cale życie że ojciec zginął na wojnie.
        • zakletawmarmur Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 22:33
          > l na starosc sprobowac związku homo. To juz wole spieprzyc z dzieciakiem poki m
          > ały i mu sciemniac cale życie że ojciec zginął na wojnie

          A dlaczego miałabyś to robić?
          Bo ojciec jest gejem i się wstydzisz, że jest zboczony?
          Pobudka mamy 2010 rok...
          Z chęci zemsty?
          Tylko komu robisz wtedy dobrze, sobie czy dziecku?


          Polecam film "Wszystko o mojej matce" i Almodovara. Tak na poprawę nastroju i naukę tolerancji:-) W "Prawie pożądania" też jest fajny motyw z nietypową rodziną ale ten pierwszy lepiej pasuje do Twoich dylematów...
          • arronia Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 23:44
            > A dlaczego miałabyś to robić?
            > Bo ojciec jest gejem i się wstydzisz, że jest zboczony?
            > Pobudka mamy 2010 rok...

            Ta... A potem zdziwienie, że niektórzy geje (tzn. większość) nie garną się do przyznawania się do swojej orientacji, że niektórzy szukają przykrywki, że oszukują siebie i innych ;) Nie uważam, żeby nieprzychylność świata była usprawiedliwieniem dla kłamstw czy krzywdzenia innych, ale zrozumieć to zjawisko wcale tak trudno nie jest.
        • gomory Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 23:46
          > Wiesz, jesli moje zatrudnianie terapeuty do rozwiązania nurtującej mnie życiowej kwestii jest 'nieetyczne'

          Chyba niefortunnie sie wyrazilem. Mialem na mysli, ze nieetyczne byloby gdyby terapeuta sklanial klienta ktory sobie tego nie zyczy do deklarowania swoich preferencji seksualnych. Wiec wcale nie musialby grac po Twojej stronie tak jak zakladasz.
        • gacusia1 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 12.10.10, 04:36
          Ale po co klamac? Dlaczego dziecko nie powinno znac prawdy-zakladajac,ze prawda jest iz jego ojciec jest gejem?
          To przeciez NIE TWOJA WINA,ze pokochalas faceta,ktory okazal sie gejem. To ani wstyd ani upokorzenie. To on sie bedzie wstydzil ,ze probowaj heteryka udawac.
          Noo ale narazie spokojnie pomysl,jak dowiedziec sie tego na 100%
      • gacusia1 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 12.10.10, 04:33
        Nie mydlij oczu,Gomory :) sam nie wierzysz w to co piszesz :P
    • prawdziweja Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 19:35
      Rozmawiałaś z nim kiedyś na temat gejów, biseksów itp. Wspomniałaś,że wyrażał się o nich
      z pogardą, ale tak przy okazji (np. parady równości) czy podczas rozmowy. Ja swojego się dosyć dokładnie wypytałam czy miał doświadczenia z facetami, czy oglądał tego typu porno itp.

      Poza tym mówisz, że to są płatne strony, więc mając ten argument on się sianem nie wywinie, że mu się przez przypadek otworzyło.

      Jeśli to prawda możesz go puścić w skarpetkach i jeszcze wnioskować o alimenty na Ciebie, nie tylko na dzieciaka, przecież nie masz szans w ciąży, czy z noworodkiem na rękach od razu pracę znaleźć. A to on tak Ciebie urządził.

      Miejmy jednak nadzieję, że jest biseksem, wbrew pozorom takich czystych homo wcale nie ma tak wielu, może się po prostu wstydzi, iż ma ciągoty również do facetów. Pisałaś, że miał problemy z potencją, może tacy geje są dla niego na tyle silnym bodźcem, iż włącza ich sobie, że tak powiem od czasu do czasu do repertuaru.
      Ja osobiście oglądam porno lesbijskie, kręcą mnie także kobiety, ale związku z dziewczyną w żadnym wypadku nie planuje i nie jest to dla mnie żadna tragedia. Obejrzę sobie raz na jakiś czas taki filmik i w zupełności mi to wystarcza.

      P.S A jak jest bi to może jakiś trójkącik mkm będzie możliwy ;) Oczywiście żartuję, wiem, że nie jest Ci do śmiechu...Bądźmy dobrej myśli, że jednak nie jest perfidnym kryptopedałem.
      • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 19:42

        No wlasnie największa mam nadzieje że jest 'tylko' bi. Na MKM ew moglabym sie dac namowic ^^

        Bo jak jest perfidnym kryptogejem to nie wiem, jaja mu urwe.
        • sisi_kecz Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 19:58
          Wymiękam...

          można zajść w ciążę, ale czy trzeba tak zaraz zejść na psy ?

          byłaś spoko forumowiczką, to co Ci sie teraz porobiło, to żenada, moonlight.

          od czasu ciąży mąż Ci:

          zaśmierdł,
          zszedł na drogę onanizmu,
          zboczył się,
          zmienił orientację seksualną.

          Czy wystarczyło, że bardziej interesuje sie ciążą niż Ty, abyś zaczęła go w swoim umyśle nienawidzić i zwalczać ?

          zal.pl
          • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 20:06

            Nie zwalczam go.

            To że siedzi w: a) porno, 2) gejowskim porno to fakty, zaobserowane przeze mnie osobiście.

            Trudno powiedzieć że to ja zeszłam na psy, poki co, nie znienawidzilam go jeszcze, choc jestem powaznie wkurzona i bede dążyć do poznania prawdy.

            Jesli moje podejrzenia się sprawdzą, mam wszelkie powody by go znienawidzić, nie uważasz?
            • sisi_kecz Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 20:10
              Ok, jak sie sprawdzą Twoje nagłe rewelacje,
              to oddam Ci wszystkie niezużyte wkładki laktacyjne ;)
              • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 20:14

                Jesli sie nie sprawdzą to też mi możesz oddac :P

                Wiem co widzialam. Na razie nie feruję wyroków, ale sprawdze to.
            • czerwony.poll74 A jak jest bi to co wtedy? 12.10.10, 08:33
              W sumie gdyby żona mnie miała zdradzić, to wolałbym z inną kobietą żeby zdradziła, w ostateczności mogłaby ją do domu przyprowadzić.
        • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 19:59
          Skoro byly sygnaly wczesniej, czyli w lozku nie pasowalo i teraz dochodza do tego tego typu strony, to moze warto sie temu dokladniej przyjrzec.
          Nawet jezeli okaze sie, ze facet jest bi, wazne, zeby nie rzutowalo to na jakosc Waszego seksu, uwazam. Czyli jezeli stwierdzisz, ze mkm jak najbardziej Cie bawi, to OK. Istotne jest jednak jak wyglada Wasz seks we dwoje. I jak on widzi swoje zycie seksualne, ograniczy sie do stronek czy bedzie szukal kontaktow seksualnych z mezczyznami(niekoniecznie w Twojej obecnosci) i co Ty na to? Nie mam doswiadczenia w kwestii jak to jest kiedy ktos jest bi a jednoczesnie w stalym zwiazku.
          Teraz jestes w ciazy, wiec to tez szczegolne okolicznosci, mozesz faceta tak nie pociagac jak kiedys, ale ogolnie wazne co bedzie dalej i co bylo w przeszlosci w Waszym lozku.
      • songo3000 Ludzie, myślcie a dopiero potem paszczę 11.10.10, 20:01
        otwierajcie. Albo i lepiej nie otwierajcie bo i tak jesteście beznadziejni.

        Gay, homoseksualista, pedał, ... jak zwał tak zwał nie będzie seksualnie zainteresowany kobietą. Generalnie mu nie stanie a jeśli już to z dużym trudem. JAKOŚ dotąd śladu po czym tak konkretnym nie było więc Panie i Panowie a w szczególności Autorko wątku PRZESTAŃCIE PIERDOLIĆ w tym temacie.

        Biseks to i owszem. I teraz: jeżeli byłby bardziej w stronę homo to sorry, 'prawdziwie męski świat' byłby od niego dosyć szybko po poznaniu. Jeżeli bardziej w stronę hetero to wątek 'kościstych dup' byłby traktowany jako ciekawostkę czyli.... dokładnie tak jak to Moonlight od miesięcy tu przy okazji innych wątków fragmentarycznie opisuje.

        Autorce pozostaje jak zwykle normalnie i z naciskiem z facetem porozmawiać (co JAK ZWYKLE okazuje się kosmicznym problemem z 1000 różnych wymówek ze strony tutejszego narzekacza), ustalić na czym stoi i zaakceptować lub nie wyłaniającą się sytuację.

        Dobra rada: marzenia anonimowych idiotek o puszczeniu faceta w skarpetkach z powodu 'bo on zrobił jej dziecko' proponuję omówić z nieświętym Mikołajem przy jego najbliższej wizycie. Raz, dzieciaka zrobili obydwoje i to nie na drodze gwałtu. Dwa, życzę powodzenia w udowodnieniu jakimkolwiek sądzie homoseksualizmu u faceta, który dopiero co walnie (no chyba, że to nie on? ;) przyczynił się do poczęcia a i wcześnie bzykał nie najgorzej.

        Moon, po Twoich ostatnich postach mam już pewność, że pieluchowe zapalenie opon mózgowych zaczyna się wcześniej niż to medycyna przewiduje. Znacznie wcześniej :DDD

        Wrzuć na luz i wyłóż mu kawę na ławę. Tak po prostu.
        • kag73 Re: Ludzie, myślcie a dopiero potem paszczę 11.10.10, 20:12
          "Gay, homoseksualista, pedał, ... jak zwał tak zwał nie będzie seksualnie zainteresowany kobietą. Generalnie mu nie stanie a jeśli już to z dużym trudem. JAKOŚ dotąd śladu po czym tak konkretnym nie było więc Panie i Panowie a w szczególności Autorko wątku PRZESTAŃCIE PIERDOLIĆ w tym temacie."

          Bardzo sie mylisz i niestety malo wiesz w temacie. Wiec Ty lepiej sam doczytaj, dowiedz sie co i jak a potem serwuj zdania typu "ludzie myslcie..."
          • songo3000 Re: Ludzie, myślcie a dopiero potem paszczę 11.10.10, 20:27
            Wiem tylko/aż tyle ile przekazują mi konkretne, żywe osoby - znajomi o orientacji homoseksualnej i na tym opieram swoje opinie. Sensacyjne blogi i forumowe newsy rodem z SuperExpressu przy całej swojej otwartości jakoś nie mogę potraktować poważnie.
          • mujer_bonita Re: Ludzie, myślcie a dopiero potem paszczę 12.10.10, 07:57
            kag73 napisała:
            > Bardzo sie mylisz i niestety malo wiesz w temacie. Wiec Ty lepiej sam doczytaj
            > , dowiedz sie co i jak a potem serwuj zdania typu "ludzie myslcie..."

            Nie myli się. Nie da się na dłuższą metę ukrywać orientacji homoseksualnej. Biseksualną - owszem.
        • m00nlight Re: Ludzie, myślcie a dopiero potem paszczę 11.10.10, 20:13

          To poczytaj sobie historie kobiet, ktore przez 20 lat zastanawialy się co jest z nimi nie tak, dowiadując się w ok. 40 że mąż nie dośc że ma romans, to jeszcze z facetem!

          Co powiedzieć dośc dużemu, jeśli nie dorosłemu dziecku? Kochanie, Twój tatuś jest pedałem? Dramat jakis. I im więcej czytam widze że to nie takie rzadkie zjawisko....
          • zakletawmarmur Re: Ludzie, myślcie a dopiero potem paszczę 11.10.10, 20:33
            > Co powiedzieć dośc dużemu, jeśli nie dorosłemu dziecku? Kochanie, Twój tatuś je
            > st pedałem? Dramat jakis. I im więcej czytam widze że to nie takie rzadkie zjaw
            > isko....

            Zgadzam się z wami dziewczyny, że zjawisko wcale nie jest takie rzadkie jak Songo twierdzi, Dobrze to widać w pokoleniu naszych rodziców. Znam gejów, którzy mieli przez wiele lat żony. Jakoś nie mieli problemów, żeby dwójkę dzieci spłodzić a nawet bzyknąć żonę, gdy zaczynała węszyć...

            Nie rozumiem jednak problemu "co dziecku powiedzieć". Miałabym problem, żeby powiedzieć dziecku, że jego ojciec jest gwałcicielem ale gejem? Jak się odpowiednio do tego podejdzie to dziecko może się nawet poczuć wyjątkowe. Nie każdy przecież pochodzi z tak wyjątkowej rodziny;-) Mój przyjaciel w takiej sytuacji by się ucieszył:-) Pamiętam, jak jego rodzice przechodzili kryzys i miał nadzieje, że się rozwiodą. Oczami wyobraźni widział, jak będzie mógł w towarzystwie tych wszystkich przeciętniaków z pełnych rodzin, zabłysnąć.
            :-)
            • mujer_bonita Re: Ludzie, myślcie a dopiero potem paszczę 12.10.10, 07:53
              zakletawmarmur napisała:
              > Zgadzam się z wami dziewczyny, że zjawisko wcale nie jest takie rzadkie jak Son
              > go twierdzi, Dobrze to widać w pokoleniu naszych rodziców. Znam gejów, którzy m
              > ieli przez wiele lat żony. Jakoś nie mieli problemów, żeby dwójkę dzieci spłodz
              > ić a nawet bzyknąć żonę, gdy zaczynała węszyć...

              Zaklęta - kobiety z pokolenie naszych rodziców ukrywały również mężów skaczących regularnie w bok. Co nie oznacza, że o tym:
              a) nie wiedziały
              b) nie było sygnałów
          • songo3000 Re: Ludzie, myślcie a dopiero potem paszczę 11.10.10, 20:43
            Nic tylko się powiesić. A co za różnica z kim jest romans skoro tak czy siak jest to zazwyczaj złamanie zaufania? Bo jak, jak tatuś bzyknie na boku koleżankę z pracy to już z ulgą powiesz do dziecka 'spoko, to tylko nowa cipka'????
            Zresztą możesz uprzejmie nie wpędzać się w coraz to nowe odmęty paranoi bo sama pisałaś, że jak dotąd nie była ŻADNYCH oznak romansowania mężula (z kimkolwiek).

            Co do 'odkrywania problemu' na świecie to przykładowo:
            w takiej Brazylii większość mężczyzn jest biseksualna
            w takiej islamskiej Turcji czy Tunezji znaczna część (w tym większość z obszaru turystyki) mężczyzn to biseksy.
            Nie, żeby to miało Cię jakoś pocieszyć ale wyraziłaś zainteresowanie...

            Jeszcze raz. Porozmawiaj, przyciśnij i ustal sytuację faktyczną. A potem przemyśl i zdecyduj co dalej.
            • zakletawmarmur Re: Ludzie, myślcie a dopiero potem paszczę 11.10.10, 22:20

              Ja myśle, że z takim gejem to nawet lepiej mieć dziecko niż z hetero:-) Hetero po rozwodzie może szybko zapylić następną i przestać się dzieckiem interesować a homo nie będzie miał tyle możliwości... Mam wrażenie, że homo są bardziej zaangażowani jako ojcowie. Ciekawe co na to statystyki jeśli chodzi o płacenie alimentów i kontakty z dzieckiem u hetero i homo.
          • xciekawax Re: Ludzie, myślcie a dopiero potem paszczę 11.10.10, 20:51
            Znalam przyjaciolke i jej brata ktorzy mieszkali u swojego ojca, geja i jego partnera. Ojciec po splodzeniu dwojki dzieci uznal ze jest gejem. Matka pracowala w innym kraju.

            I wiesz co? zylo im sie dobrze. I wcale nie uwazam ze musi byc jakas stygma z tym zwiazana. Takie zycie.
          • mujer_bonita Re: Ludzie, myślcie a dopiero potem paszczę 12.10.10, 07:54
            m00nlight napisała:
            > To poczytaj sobie historie kobiet, ktore przez 20 lat zastanawialy się co jest
            > z nimi nie tak, dowiadując się w ok. 40 że mąż nie dośc że ma romans, to jeszcz
            > e z facetem!

            I te 20 lat 'zastanawiania się' to właśnie sygnał, że facet jest gejem. To 20 lat przeoczonych sygnałów. Człowiek nie dowiaduje się takich rzeczy z dnia na dzień.

            > Co powiedzieć dośc dużemu, jeśli nie dorosłemu dziecku? Kochanie, Twój tatuś je
            > st pedałem? Dramat jakis. I im więcej czytam widze że to nie takie rzadkie zjaw
            > isko....

            Proponuję powiedzieć, że matka jest nietolerancyjną homofobką :)
      • zakletawmarmur Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 20:58
        > Jeśli to prawda możesz go puścić w skarpetkach i jeszcze wnioskować o alimenty
        > na Ciebie, nie tylko na dzieciaka, przecież nie masz szans w ciąży, czy z nowor
        > odkiem na rękach od razu pracę znaleźć. A to on tak Ciebie urządził.

        A dlaczego miała by mieć prawo puścić gościa w skarpetkach? Ja rozumiem, że jeśli jest gejem, jeśli ją okłamał to zachował się źle ale czy to daje prawo do mszczenia się?

        IMO daje prawo do rozstania się. Jeśli dziewczyna jest faktycznie w złej sytuacji materialnej to może wystąpić o alimenty na siebie (na jakiś czas- a nie "na całe życie"). Jeśli bardzo jej zależy na rozwodzie z orzeczeniem winy to też ma prawo (choć ja jestem zdania, że lepiej sobie odpuścić). Jednak "jak puścić gościa w skarpetkach" pachnie mi raczej wykorzystaniem tej sytuacji jako pretekstu, żeby "się ustawić".
    • xciekawax Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 19:46
      > No i siedzę, w szoku, w 4 miesiącu ciąży. Pytanie, co dalej. Normalnie, wracają
      > c ze 'spotkania biznesowego' (oczyiscie w swojej wyobrazni widzę jak na tym 'sp
      > otkaniu' obciąga facetom, albo co gorsza, daj d...' )

      Wow, a ja myslalam ze to ja mam przesrane zycie.... nawet nie wiem co Ci powiedziec.

      pewnie jest bi, skoro oglada gole babki rowniez. ja bym na Twoim miejscu poszla z nim do seksuologa.
      • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 19:49
        do seksuologa niby ze pod jakim pretekstem? "Kochnie, ogladasz za duzo porno, idziemy do seksuologa"?
        • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 19:53

          Wczesniej sam poszedl biorąc pod uwage niskie libido i klopoty z potencją. Zbadal testosteron, niby niski, ale w normie.

          No i tamten seksuolog wydumal ze to na pewno od antydepresantow -.- sama by na to wpadla.

          Dlatego mysle ze wyciągnięcie go drugi raz nie bedzie szczegolnie kłopotliwe, tak mysle.
          • songo3000 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 20:05
            Pytanie tylko po co, bo realnego powodu takiej wizyty nie widzę...
            • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 20:09

              A oglądales kiedys gejowskie porno? podobało ci sie?

              To już wiesz po co.
              • xciekawax Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 20:13
                ale wtedy poszedl w innym celu, a teraz by poszedl w innym.

                Mysle ze rozmowa z seksuologiem rozjasnilaby mu umysl kim jest, dlaczego oglada gejowskie porno, i zastanowilby sie co poczac z obecna sytuacjia. A noz rowniez podjolby leczenie sie z uzaleznienia od pixeli, skoro to kaleczy wasz zwiazek (brak seksu, przesiadywanie na necie zamiast zblizac sie do zony, emocjonalne oddalenie sie, itd...)
              • songo3000 ???? 11.10.10, 20:51
                Oglądałem. Oglądałem też 'sekrety rozmnażania się skorupiaków' na Discovery Sci i wywoływało to u mnie podobny stan emocjonalny. I nadal nie wiem PO CO.

                A może wyobrażasz sobie, że doktor 'naprawi' mężusia i wytłumaczy mu, że podniecanie się tym czy owym jest fe i tak naprawę to go nie interesuje? To może od razu wysłać go do tego cwaniaka pastora w USiA co ponoć 'konwertuje' pedałów, hehe.
                • efi-efi Re: ???? 11.10.10, 21:00
                  No ale jakby co, to ręki nie dasz sobie uciąć, że on nie jest different?
                  • songo3000 Re: ???? 11.10.10, 21:04
                    Nie w tym sęk, tej chwili zakładam, że jest bi. Pytanie tylko, w którą stronę mocniej (IMHO w stronę hetero) i co z tym fantem Moon zrobi dalej. I właśnie dlatego nie rozumiem po co seksuolog. Jako mediator? 'świadek prawdy'? To już jakiś prawnik lepiej.
                    • m00nlight Re: ???? 11.10.10, 21:14

                      A wlasnie po to, żeby się DOWIEDZIEĆ jak jest naprawde.

                      Mysle że nawet jak go przycisne to sie wykręci i wmówi mi paranoje.

                      I naprawde, w tym momencie opcja z bi jest dla mnie najbardziej do zniesienia. Dopoki sie nie zacznie puszczać (z kimkolwiek, niezależnie od płci) to moze sobie byc, wsio mi to.

                      Ale troche nie widze siebie w roli przykrywki, tekturowej figurki w szopce ze świętą rodziną, tym bardziej nie wyobrażam sobie seksu z facetem ktory w tym czasie wyobraża sobie...hmmm... innego faceta? give me a break....

                      Tu chyba sprawa okreslenia czy mam do czynienia z bi czy homo, jest nadrzędna by w ogole myslec co dalej.
                      • songo3000 Re: ???? 11.10.10, 21:46
                        Jak go skutecznie przyciśniesz odnosząc się do zaobserwowanych faktów to się nie wykręci. Ewentualnie odmówi zeznań ale to oznacza zupełnie inne pole do manewru.
                        Wpadło mi do głowy, że seksuolog może pomóc - mu pomóc w ewentualnym określeniu swojej seksualności o ile sam się w niej zagubił. W innym przypadku niby co, miałby odgrywać rolę księdza na spowiedzi?

                        > Ale troche nie widze siebie w roli przykrywki, tekturowej figurki w szopce ze ś
                        A kto by tak chciał?

                        > więtą rodziną, tym bardziej nie wyobrażam sobie seksu z facetem ktory w tym
                        Jak chciałabyś sprawdzić o czym dowolny facet myśli w trakcie seksu z Tobą??? Trochę te życzenie naiwne jest :)

                        > Tu chyba sprawa okreslenia czy mam do czynienia z bi czy homo, jest nadrzędna b
                        > y w ogole myslec co dalej.

                        O czy truję od pierwszego postu w tym wątku ale wredny Songo to oczywiście się nie zna i głupoty wypisuje... ;PPP
                • gacusia1 No dobra,Songo... 11.10.10, 21:22
                  To jak taki madry jestes i wszystkie tu posty negujesz,to jaka masz rade dla autorki? Rozmowa z mezem? W co ty wierzysz? Chyba w tego Sw.Mikolaja wierzysz myslac,ze sie facte do gejowskich upodoban przyzna,zwlaszcza teraz gdy zmajstrowal dzieciaka-tak ON ZMAJSTROWAL! Bo gdyby autorka wiedziala,to by z gejem do lozka nie szla. Poszla,bo chciala normalna rodzine i dziecko-z HETEROSEKSUALNYM facetem. Tak wiec,drogi songo,jej "winy" w poczeciu dziecka z gejem nie ma za grosz! A i w sadzie sprawe ma wygrana jesli przylapie go na kontaktach z gejem.
                  Rozmowa wiec odpada. Co radzisz wiec? Zyc tak dalej? A moze zalozyc trojkat? Albo czworokat lepiej.
                  • songo3000 Re: No dobra,Songo... 11.10.10, 21:39
                    Taaa. 'Rozmowa więc odpada'... z takim podejściem to nawet w sklepie nic nie załatwisz. Rozmowa jak najbardziej, niech i byłaby to rozmowa śledczego z podejrzanym przy użyciu wszelkich środków perswazji :))) Lepsze to jednak niż ambiwaletne założenie, że 'jest tak' bo JA tak sobie wyobraziłam. Co dalej to już jej w dwóch postach radziłem

                    W sądach powiadasz. W sądach obywatelko to trzeba swoje tezy udowodnić więc... no powodzenia.
              • jakniejatokto Re: Nie, no k...., przegięcie.... 12.10.10, 19:18
                ja oglądam. I podoba mi się :) a żebym była tak całkowicie hetero, to nie mogę powiedzieć -.-
                acha - jestem kobietą.
                No i co teraz? :-)
          • ore.ona Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 21:31
            Moon, coś podobne do siebie te nasze męża.. I podobne problemy miewamy. Mój to chyba krypto, nie uświadamia sobie do końca i bardzo neguje homoseksualistów. Tak jak pisałaś może zaprzyjaźniony gej pomógłby Ci to odkryć. Albo impreza trochę więcej alkoholu dla męża ładnych chłopców i kobitek dla równowagi. A Ty możesz szybciej „iść spać” QRDE, nie umiem pocieszyć Cię… I jeszcze ciąża.
            Powinnaś mieć dowody zanim zaczniesz zamartwiać się. Zanim podejmiesz decyzję. Coś więcej niż same stronki, bo to może być tylko ciekawość innego.
            Z drugiej strony napisałaś kiedyś o takim braku bliskości, byciu razem w mniej komfortowych codziennych sytuacjach, to też imo jest dziwne.
            Światełko, trzymam za Ciebie kciuki:)
    • zyg_zyg_zyg Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 21:19
      A jak on to zrobił specjalnie i tylko po to, żeby Ci zagrać na nosie? Nie zrobiłaś się za bardzo upierdliwa ostatnimi czasy?
      • gacusia1 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 21:25
        jesli nawet facet to zrobil dla jaj,to z niego cham do potegi. Kobieta w ciazy a on jej funduje taki stres "dla jaj"? Moze i ona upierdliwa ale to trzeba pomoc a nie dobijac i jeszcze dziecku tym szkodzic. Taki zart to mozna wykrecic kumplowi albo dziewczynie,ktorej sie chce pozbyc ale nie zonie w ciazy,no wybacz...
        • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 21:43
          Nie sadze, zeby zrobil cos takiego dla jaj. ktory powazny chlop by sie pakowal w takie tarapaty i do tegokiedy zona w ciazy.
          Niepokojace, ze oglal stronki dla gejow, czyli tylko z facetami, a nie np. trojkaty mkm czy odwrotnie, moze dlatego sklania sie w kierunku "homo" jednak. No chyba, ze rzeczywiscie z ciekawosci. Jednak skoro z pogarda sie wyraza o gejach(a jednoczesnie ich oglada), zawsze tajemniczo klikal cos innego kiedy ona zblizla sie do komputera, miewal juz problemy z potencja(moze rzeczywiscie winien testosteron a moze nie) jest to dosc podejrzane. To, ze ktos jest homoseksualista wychodzi czesto dopiero po czasie. Sprawa jest zlozona, nastawienie w spolecznenstwie niezbyt przyjazne. czasem homoseksualisci spychaja swoje sklonnosci gdzies do podswiadomosci, potrzebuja dosc dlugo, zeby przyznac sie przed samym soba, ze sa gejem i czasami dopiero po latach przyznaja sie do tego oficjalnie i wchodza w zwiazki z ta sama plcia.
          Oczywiscie nie mamy zadnej pewnosci, ze maz moon jest gejem cz bi.
          Proponuje nie wariowac ale troche poobserwowac.
    • potwor_z_piccadilly Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 21:36
      W tym watku zdecydowanie trzymam linie moich meskich przedmowcow.
      Twoj facet moze byc tylko poszukiwaczem nowych wrazen. Szuka prewersji bo znudzily go standardy. Widocznie jak zreszta wiele kobiet zyjesz z typem o wyraznych cagotach orgiastycznych i wcale sie nie zdziwie gdy ktoregos dnia wpadniesz na to forum z sensacja ze drapnelas go podgladajacego bestiality.
      Tu jednak mam pewna obawe o nasze monitory. Przy Twoim nabuzowaniu, pierdzielna jak amen w pacierzu.

      • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 21:46
        A wiec potworze i inni mescy przedmowcy, powiedzcie nam tak w tajemnicy, jak czesto zdarza Wam sie ogladac gejowskie porno? Obiecujemy, ze zachowamy to dla siebie:)
        • songo3000 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 21:51
          Ja już się wypowiedziałem więc czekam z niecierpliwością na innych ;)))
        • kompresor666 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 02:24
          kag73 napisała:

          > A wiec potworze i inni mescy przedmowcy, powiedzcie nam tak w tajemnicy, jak cz
          > esto zdarza Wam sie ogladac gejowskie porno? Obiecujemy, ze zachowamy to dla si
          > ebie:)

          nie dałem rady nigdy, a podchodziłem ze 20x.Wyłączałem jak się tylko akcja zaczynała.
          Za to spokojnie dałem rady polukać animalsex. Tzn jak kobiety robią laskę np. koniowi ;-)
          Ale mnie za normę nie bierzcie. W żadnym razie ;-)

          Do samych gejów nic nie mam. Czasem nawet myślę że im prościej na świecie, bo ich nie obowiązuje jebana monogamia. Myślę że mógłbym być, ale nie jestem i nie umiem patrzeć na takie porno.
          • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 11:15

            Skąd niby masz informację że gejów nie 'obowiązuje monogamia'?

            Przecież oni też tworzą związki, też się zdradzaja i rozstają, a nawet... chodzą na terapie par, np.

            Co za stereotypowe myslenie.

            BTW monogamia nikogo nie 'obowiązuje'- wybieramy ją sami. Nikt Ci nie każe się wiązać z jedną kobietą przecież!
            • urquhart gejów nie 'obowiązuje monogamia'? 14.10.10, 11:46
              m00nlight napisała:
              > BTW monogamia nikogo nie 'obowiązuje'- wybieramy ją sami. Nikt Ci nie każe się
              > wiązać z jedną kobietą przecież!

              No ale mamy preferencje zależne od płci.
              Chyba w Płeć Mózgu Anne Moore było statystycznie ile partnerów statystycznie ma W Nowym Yorku w grupie 20-30lat rocznie kobieta homo 1-2, facet hetero 7, facet homo 150 (tak około z pamięci).
              Teraz rozumiesz różnicę podejścia?
              _____________________________________
              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
              • kompresor666 Re: gejów nie 'obowiązuje monogamia'? 14.10.10, 13:47
                urquhart napisał:

                > No ale mamy preferencje zależne od płci.
                > Chyba w Płeć Mózgu Anne Moore było statystycznie ile partnerów statystycznie ma
                > W Nowym Yorku w grupie 20-30lat rocznie kobieta homo 1-2, facet hetero 7, face
                > t homo 150 (tak około z pamięci).
                > Teraz rozumiesz różnicę podejścia?

                nic dodać nic ująć. Pojęcie wierności wśród gejów raczej nie odnosi się do fizyczności. Bardziej do uczuć. I taka monogamia by mi pasowała :)
            • kompresor666 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 13:44
              m00nlight napisała:

              > Skąd niby masz informację że gejów nie 'obowiązuje monogamia'?
              > Przecież oni też tworzą związki, też się zdradzaja i rozstają, a nawet... chodzą na terapie par


              e tam, ale myślę że są bardziej wyluzowani jednak. Jakby nie patrzeć to faceci, trochę inni,
              ale jednak :)
      • czerwony.poll74 Nie chrzań, jakie nowe wrażenia 12.10.10, 08:35
        Normalny facet to może lesby oglądać i się przy nich pałować, sam oglądam czasami, ale widok faceta ciągnącego drugiemu budzi we mnie odruch wymiotny, jak bym chciał poszukać nowych wrażeń to wrzuciłbym sobie nielegalną używkę, a nie oglądał pedałów.
    • efi-efi Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 21:43
      Ja bym spytała. Małżeństwo to nie pole walki i nie powinno zastawiać się pułapek "na wroga", tropić, zwalczać i mieć haka w zanadrzu (jakby co).

      Zakładasz z góry, że wyprze się, zrobi z Ciebie wariatkę itp.
      No raczej będzie musiał "wydać oświadczenie" skoro ogląda co ogląda.

      Ja np.nie oglądam stron K+K, w ogóle. Nie chciałabym aby mnie dotykała kiedykolwiek kobieta, chociaż nie napawa mnie to wstrętem, ale jestem w 100% zorientowana na płeć odmienną.
      No ale zaglądam czasami na stronki z "dziwadłami", typu 2 w 1, grube, brzydkie albo stare + młode lub inne . I doprawdy nie oznacza to, że mam inklinacje w kierunku osobnika z nieoznaczoną płcią bądź do tłustej kobity.
      No i gdyby mój mąż spytał mnie po jakiego grzyba tam wchodzę to - nie mając nic na sumieniu- wyczerpująco odpowiedziałabym, bez zażenowania, bez złości, na pewno przekonująco.

      Spytaj i tyle, a potem dopiero kombinuj.
      • songo3000 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 21:53
        > No ale zaglądam czasami na stronki z "dziwadłami", grube, brzydkie, stare
        Powiedz od razu że przeglądasz Naszą-Klasę ;DDD
        • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 22:01
          songo3000 napisał:

          > > No ale zaglądam czasami na stronki z "dziwadłami", grube, brzydkie, stare
          > Powiedz od razu że przeglądasz Naszą-Klasę ;DDD
          >
          Dobre!
          Wiecie co, ja tam mysle, ze niech se kazdy oglada co chce, czasami sie ludzie doszukuja nie wiem czego a to wszystko niewinne ogladanie. Niemniej jednak rzecz zaczyna byc "podejrzana" kiedy w lozku cos nie gra i "odkrywa" sie takie rzeczy. I to jest istotne, jezeli seks w zwiazku jest satysfakcjonujacy dla obojga, to nich se ta druga osoba patrzy na co chce i masturbuje ile chce i co tam jeszcze lubi. Warunek: zona/maz nie czuje sie zaniedbywana albo traktowana po macoszemu.
          Taa, moon ma pewnie problem jak zapytac, bo maz moze skierowac rozmowe na temat: kontolujesz mnie, sprawdzasz jakie strony odwiedzam a nie skoncentrowac sie na udzieleniu odpowiedzi po cholere na te strony wlazil. Pewnie jej glupio, ze zobaczyla co nie powinna.
          • potwor_z_piccadilly Re: Nie, no k...., przegięcie.... 11.10.10, 23:54
            kag73.
            Przyznam ze gejowkie zawsze mnie mierzilo, a tymi bardziej przystepnymi znudzilem sie.
            Tyle tylko ze ja nie jestem nim i widocznie w perwesyjnych fantazjach, gosc bije mnie na glowe.
            • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 12.10.10, 00:03
              Bo ja wiem czy gejowskie porno to az taka perwersja, zwlaszcza jezeli ma sie tendecje homo albo jest kobieta i lubi popatrzec na mezczyzn dobrze zbudowanych? Nie powiedzialabym, po prostu seks miedzy dwojgiem ludzi. Wszyscy znamy zupelnie inne perwersje, duzo "gorsze".
              A tak nawiasem, wydaje mi sie tez dos typowe, ze po pewnym czasie naprawde sie znudzic :)
              • potwor_z_piccadilly Re: Nie, no k...., przegięcie.... 12.10.10, 00:24
                Dla facetow tak.
                Widzisz, mamy tu do czynienia chyba ze znudzonym codzinnoscia i ogarnietym orgiastycznymi fantazjami gosciem. Sadze ze dla niego kazde porno ktore "trzacha" jest dobre. To jak z pijakiem. Wszystko wychla, byle tylko sponiewieralo.
                Nie tylko to jak sadze jest smutne. Smutna jest przyczyna.
                Boje sie ze facet swoj zwiazek malzenski traktuje nie jak milosna idylle, lecz jak zimny kontrakt. Bawi sie sam tak jak mu sie podoba.
                • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 12.10.10, 00:26
                  kto wie, moze jest rzeczywiscie uzalezniony od porno.
                • urquhart Re: Nie, no k...., przegięcie.... 12.10.10, 00:52
                  potwor_z_piccadilly napisał:
                  > Dla facetow tak.
                  > Widzisz, mamy tu do czynienia chyba ze znudzonym codzinnoscia i ogarnietym orgi
                  > astycznymi fantazjami gosciem. Sadze ze dla niego kazde porno ktore "trzacha" j
                  > est dobre. To jak z pijakiem. Wszystko wychla, byle tylko sponiewieralo.

                  Pierwszy raz słyszę o takim co go każde porno podnieca, a już trochę ludzi "znudzonym codzinnoscia i ogarnietym orgiastycznymi fantazjami" spotkałem.
                  Albo homo kogoś kręci albo nie, to jak nie można być "troszeczkę" w ciąży.
                  _____________________________________
                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
    • urquhart dwie wiadomości, dobra i zła 12.10.10, 00:47
      He, he, są dwie wiadomości, dobra i zła którą wolisz pierwszą?
      Lepiej zakończyć HapyEndem?
      Ta zła to wbrew powszechnym oczekiwaniom będzie gorzej niż było i fajne się skończyło:
      www.edziecko.pl/rodzice/1,102740,8269548,Naukowcy__bezdzietne_pary_sa_szczesliwsze__Potwierdzasz_.html
      Ale za to przynajmniej zyska na tym dziecko:
      www.edziecko.pl/rodzice/1,102740,8379055,Naukowcy__dzieci_homoseksualistow_sa_lepiej_przystosowane.html
      :) :) :)
      _____________________________________
      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
      • zamysloneniebo Re: dwie wiadomości, dobra i zła 12.10.10, 01:45
        Ja bym na Twoim miejscu go zapytała jednak, zamiast czekać, aż być może (bo nie wiadomo tego na pewno) znajdziecie się u seksuologa. Coś będzie musiał przecież odpowiedzieć.

        Swoją drogą, to wydaje mi się, że wcześniej w ogóle byłaś do niego bardziej pozytywnie nastawiona, wyczytać można było o miłości do niego etc.

        I wiesz co? Niektórzy mogą się bać przyznać do homoseksualizmu, właśnie dlatego, bo boją się tak negatywnej oceny... nie tolerujesz homo? Tak abstrahując od tej sytuacji, czemu nazywasz facetów homo "pedałami"? Pewnie w rozmowie z Twoim facetem, też tak się o nich wyrażałaś? Jeśli tak, to może on potwierdzał Twoje opinie po prostu, niekoniecznie sam tak sądząc...

        Rozumiem, że się denerwujesz, gdyby rzeczywiście facet wiedział wcześniej o swojej orientacji (mam na myśli tylko homo, bo bi to nie dotyczy) i świadomie wszedł w poważny związek z Tobą, to oczywiście byłoby to nie w porządku. Jednak jeśli czuł pociąg do facetów, ale do Ciebie też, to mógł chcieć zwalczyć myśli o seksie z mężczyznami i chciał być z Tobą. I tak powstrzymuje się przed seksem z facetami, ale za to ogląda gejowskie porno, bo jednak mu nie minęło (co zresztą, wcale nie jest dziwne)...

        Jeszcze w kwestii rozmowy: nie sądzę, byś była w stanie, z taką nienawiścią do niego, czekać na dobry moment na to, by z nim pogadać i udawać, ze wszystko jest w porządku. Facet sam zorientuje się po Twoim zachowaniu, że coś jest nie tak. Z kolei przed rozmową postaraj się uspokoić i nie zaczynać od obelg i dzikiej wściekłości, bo tym sposobem on ze strachu na pewno się nie przyzna. Postaraj się zacząć ze zrozumieniem i wykaż się odrobiną dobrej woli, zapytaj po prostu, czy może powiedzieć, w jakim celu ogląda takie filmy i zdjęcia, czy podobają mu się mężczyźni itd. Jak na niego napadniesz, to większa szansa, że się wyprze, bo będzie tak się bronił.
        • zamysloneniebo Jeszcze jedno... 12.10.10, 01:50
          ...,bo zapomniałam w poprzednim poście.

          Facet ma 40 lat, tak? Jak długo jesteście razem? Co było wcześniej, miał jakieś związki z kobietami?
        • m00nlight Re: dwie wiadomości, dobra i zła 12.10.10, 08:37
          Daleko mi do homofobii,

          Gdyby ktokolwie, nie wiem, moj brat, przyjaciel, whatever, okazal się gejem nie mialabym nic a nic przeciwko, bo niby czemu, niech każdy żyje jak chce. Ale z gejami nie zaklada się rodzin, nie ma się dzieci (no chyba że jest to wspomniana przyjacielska przysluga dla singielki z wscieklizną macicy).

          Jest wstrętnym pedalem, jesli mnie oszukal, i wykorzystal żeby mieć tę swoją 'rodzinę'. Tylko to jest źródłem mojej nienawiści, nie sam fakt.

          Ma 30+, miewal wczesniej rozne związki, a nawet jedno malzenstwo za sobą, ale tylko z kobietami. Nie można więc powiedziec że brak mu doświadczenia.

          Ech, sama już nie wiem. "Poczekam, popatrzę, zrozumiem więcej'

          Jak trafie na nowe rewelacje dam znać.
          • mujer_bonita Re: dwie wiadomości, dobra i zła 12.10.10, 08:57
            m00nlight napisała:
            > Ech, sama już nie wiem. "Poczekam, popatrzę, zrozumiem więcej'
            > Jak trafie na nowe rewelacje dam znać.

            Nie - Ty nie poczekasz na zrozumienie. Ty poczekasz i poszukasz kolejnych punktów do dowalenia, nowych 'rewelacji'. Normalne życie chyba Cię nie interesuje. Rozmowa, szczerość - po co lepsza sensacja i nienawiść do własnego faceta.
    • mujer_bonita Ciąża zdecydowanie Ci nie służy :) 12.10.10, 08:04
      Hormony szaleją, emocje buzują, zamiast spokojnie porozmawiać - nakręcasz się i szukasz sensacji. Przyjmujesz zawsze najgorszy wariant. Zaogniasz problemy zamiast je łagodzić. Wolisz 'rzucę mu w twarz' zamiast 'porozmawiam'.

      Niezależnie od całej tej sytuacji - żal mi Twojego męża ;)
    • lilyrush Re: Nie, no k...., przegięcie.... 12.10.10, 09:39
      moonlight..z przerażeniem patrze co sie z Tobą w tej ciąży dzieje...hormony szaleją, ty z nimi walczysz i przegrywasz. Nie pomagasz tym a nie sobie ani dziecku.
      Z Twoich akcji widać wyraźnie, ze wściekła jesteś, ze w tą ciąże czujesz sie wrobiona i szukasz własnie najmniejszego powodu, żeby sie na swoim facecie odegrać, ze Ci to zrobił.
      Dla Twojego dobra- dziewczyno- dałaś sobie to zrobić i tego stanu juz nie cofniesz. Będziesz miała dziecko, niezależnie od tego czy Ci facet śmierdzi albo jest gejem. Możesz w to nie wierzyć, ale Twoje emocje wpływają na dziecko juz teraz. Chcesz mieć dziecko, które wiecznie ryczy i jest wściekłe na cały świat juz dzień po porodzie?
      Nie twierdze, ze cos sobie uroiłaś i nie masz racji. Może masz. Ale zianie nienawiścią do niczego dobrego nie doprowadzi. I jeszcze te teksty, ze facet dziecka nie zobaczy?
      A wiesz , ze przy uniemożliwianiu kontaktu on może pójść do sadu i Ty będizesz miała problemy? Moze także znieść alimenty, jeśli facet udowodni, ze w żaden sposób nie ma szansy byc ojcem dla tego dziecka?
      • songo3000 Ja tylko trzymam kciuki co by 12.10.10, 10:57
        koleżance jak najszybciej przeszło. Co sobie już nagrabiła i jeszcze nazbiera to i tak później zapłaci bo, takie jest życie. Argumentów rozsądnych czy jakiegokolwiek pomyślunku na tą chwilę nie przyjmuje więc może ... samo przyszło to i samo pójdzie :)
        • m00nlight Re: Ja tylko trzymam kciuki co by 12.10.10, 11:13

          Nie ma argumentow rozsądnie tlumaczących oglądanie przez faceta gejowskiego porno :/

          Z ciekawosci, to moze sobie takie rzeczy obejrzeć 15-to, a nie 30-toparolatek, no daj spokoj....

          Zresztą z badan empirycznych przeprowadzonych na niewielkiej próbie moich znajomych hetero płci męskiej, gejowskie porno ich wręcz obrzydza. Bez wyjątku! I tak jak faceci akceptują, a nawet jarają się lesbijskim seksem, tak gejowskim już niekoniecznie. Nie bez powodu przecież nazywacie 'MKM' -'tym gorszym trójkątem'
          • kag73 Re: Ja tylko trzymam kciuki co by 12.10.10, 11:37
            "Nie bez powodu przecież nazywacie 'MKM' -'tym gorszym trójkątem>"

            Kto nazywa to "gorszym"? z mojego punktu widzenia, to lepszy trojkat niz kmk, bo jestem hetero kobieta. Jezeli juz trojkat, to wlasnie taki:)
            Oczywiscie faceci woleliby odrotnie, ale to inna kwestia. Zresza to zuplenie inna bajka dwoch facetow razem niz dwoch facetow z kobieta, bo wtedy moze chodzic o teamwork miedzy nimi, czyli oboje "zajmuja" sie kobieta. trudno tutaj mowic o tym czy wtedy w trojkacoe ktos jest bi. Co innego gotowosc mezczyzny czy kobiety do sypiania z osobnikiem plci przeciwnej i tej samej plci 1:1. Wtedy okreslilabym to jako "bi".
            I oczywiscie faceci hetero "jaraja" sie seksem dwoch kobiet, bo w koncu lubia kobiety a dwie ladne kobiety razem to jeszcze lepiej niz jedna ladna kobieta. Proste.

            • songo3000 Wcale nie takie proste 12.10.10, 21:44
              Trójką KMK ma poważne minusy:
              - trzeba wydatkować CO NAJMNIEJ 2x więcej energii na satysfakcję 2x większej liczby partnerek
              - nie za bardzo można się skupić na czerpaniu PEŁNI przyjemności z konkretnej kobiety bo 'ta druga' też jest na horyzoncie
              * dodatkowo pamiętajcie, że mało który facet ma podzielną uwagę.

              Koleżanki, pewnie mało która pomyślała o takiej zabawie w ten sposób, co? :)))
              • kag73 Re: Wcale nie takie proste 12.10.10, 21:56
                To zalezy kto czego oczekuje w takim trojkacie KMK. Moze kobiety chca/moga zajac sie soba. Jest jeszcze opcja dwie kobiety rozpieszczaja jednego mezczyzne. Oczywiscie jezeli obie kobiety chca, zeby mezczyzna sie zajal nimi a one nie chca zajmowac sie soba badz nim to juz inna kwestia. tak czy siak, jak dla mnie, jezeli trojkat to MKM ;)
                • songo3000 Trochę hardkoru ;) 12.10.10, 22:25
                  Trójką, gdzie są 2 kobiety bi + facet na dokładkę jest IMO specyficzny. Z kolei 2 babeczki 'obsługujące' faceta to raczej agentura (nooo, może jeszcze jakieś specjalne urodziny ;)))

                  W typowym, hehe seksie to raczej każda ze stron oczekuje, że będzie obsługiwać jak i będzie obsłużona.

                  I teraz trochę hardkoru czyli czysta matematyka :D Jeżeli mam do wyboru
                  a) 'typowy' trójkąt KMK gdzie funkcję jakości z punktu widzenia faceta można modelować równaniem
                  Qm1 = -Eb1 -Eb2 +a%*P1 +a%*P2 +Padd

                  gdzie,

                  Eb1, Eb2 - (E)nergia wydatkowana na obsługę (b)abeczi1 i (b)abeczki2

                  a% - współczynnik związany z dzieleniem uwagi pomiędzy babeczki, osłabiający (P)rzyjemność od nich otrzymywaną przyjmujący wartości z zakresu <0 ; 1)

                  Padd - dodatkowa przyjemność wynikająca z efektu synergii jednoczesnej działalności obydwu babeczek. Wartości bardzo silnie zależne od 'nowości' i konkretnych fetyszy a jak wiadomo, fetyszyści są zawsze w mniejszości :)

                  b) Typowe seks z każdą (tą samą babeczką) osobno. Funkcja jakości jest już trywialna:
                  Qm2 = - Eb1 -Eb2 +P1 +P2

                  Lemat1:
                  Uwzględniając ogół populacji, gdzie specyficzne fetysze stanowią n-ty centyl przy najprostszym, Gaussowskim rozkładzie preferencji przyjmujemy, że
                  Padd < n*a%*P(n)

                  Teza:
                  W ogólnym przypadku
                  Qm2 > Qm1

                  Dowód:
                  Tylko organoleptyczne badania terenowe :P

                  Oczywiście to tylko liniowe przybliżenie tego dynamicznego układu więc z definicji niedoskonałe, hehe.
                  • kag73 Re: Trochę hardkoru ;) 12.10.10, 22:50
                    No wlasnie pytanie czy jezeli ktos sie decyduje na trojkat, to ma to cos wspolnego z "typowym" seksem.
                    Jezeli tak, to mogles sobie oszczedzic rozpiskow i rownan, zaraz bym Ci powiedziala, ze jak obie babki chca byc osluzone przez tego pana a on ma je obsluzyc i zaspokoic to mu sie nie oplaca, im raczej tez nie bardzo. To juz zdecydowanie lepiej "zrobic" rzecz z jedna a pol godziny z druga, z kazda z osobna. Nie ulega kwestii :) Co innego kiedy kazdy "miesza" z kazdym, albo dwie osoby koncentruja sie na jednej, albo jedna "delektuje" sie ogladaniem dwoch w akcji do czasu i w pewnym momencie tez moze "zamieszac".
                    • songo3000 Re: Trochę hardkoru ;) 12.10.10, 22:55
                      A tam, na drugim monitorze piszę artykuł i tak jakoś samo mi z rozpędu wyszło :)
          • sisi_kecz taaa, abstrahując 12.10.10, 11:49
            od tych farmazonów co już powypisywałaś, a raczej w związku z nimi;) to zamiast roztrząsać: czy geje mogą kochać kobietę, powinno się rozkręcić dyskusję pod tytułem:
            jak lęk przed rodzicielstwem zmienia zrównoważone osoby w oszołomów, oraz jaki jeszcze zastępczy temat, po zgnębieniu partnera może opętać umysł kobiety w rozpaczy, że traci niezależność ?

            Zamiast tych wkładek laktacyjnych (stać Cię- na razie, polecam Nuk'a), to odstąpię Ci krótką prognozę:

            ciążowe szaleństwo będzie u Ciebie trwało aż do rozwiązania, będziesz na ambiwalentnych emocjach i schizach, potem urodzisz maleństwo i dostaniesz pierwszą i najważniejszą aksymalną jazdę bez trzymanki jakiej doświadczyłaś- gówno będzie to dziecko obchodzilo, że masz humory, wątpliwości, lęki i bunty- będziesz zap[ierdalać 24 h przy nim, od razu na głęboką wodę, bez taryfy ulgowej, bez rozczulania sie nad tym co Ty czujesz, czego potrzebujesz.
            Świetnie to leczy z egoizmu, z durnych problemów i szukania dziury w całym.

            Tego nie unikniesz i to dostaniesz.
            A do tego czasu: ciesz sie swobodą bycia ciągle jeszcze dzieckiem, bo to dziecko, po przyjściu na świat "dzidziusia", zostanie poddane bezwględnej eksterminacji.

            Takie prawo natury i dobrze:)
            • sisi_kecz Re: taaa, abstrahując 12.10.10, 15:47
              Nie jestem na liście "wierzących",
              ale nie wyobrażam sobie funkcjonowania tego forum bez wstępnego kredytu zaufania dla piszącego.

              Dlatego takie zabawy w podrzucanie zgniłków na żer forumowiczów, uważam za durnotę i dziecinadę.
              Świadczy tylko o autorze, że głupie zabawy mu w głowie.

              :(
          • songo3000 Re: Ja tylko trzymam kciuki co by 12.10.10, 21:35
            > Zresztą z badan empirycznych przeprowadzonych na niewielkiej próbie moich znajo
            Pogrążasz się Moon. Pogrążasz w odmętach swoich... ciężko nawet nazwać czego.
            Szukając haka na Tego Zboczeńca, Który Śmiał Zrobić Ci Ciążę sięgasz to zasłużonych klasyków propagandy :(
          • prosaodzycia Re: Ja tylko trzymam kciuki co by 14.10.10, 18:06
            Rozumiem Twoje obawy doskonale i myślę, że niestety mogą okazać się słuszne. Z moich obserwacji wynika, że faceci są najzawziętszymi homofobami...Zachowanie Twojego faceta budzi więc pewne podejrzenia.
    • efi-efi Re: Oświeć nas 12.10.10, 09:48
      Dlaczego nie porozmawiasz? Bo nam nie odpowiedziałaś do tej pory czemu nie skorzystasz z najprostszego rozwiązania.
      • zakletawmarmur Re: Oświeć nas 12.10.10, 09:57
        > Dlaczego nie porozmawiasz? Bo nam nie odpowiedziałaś do tej pory czemu nie skor
        > zystasz z najprostszego rozwiązania.

        Może chodzi o to, żeby udawać głupią a za plecami zbierać dowody zbrodni?
        • m00nlight Re: Oświeć nas 12.10.10, 10:55
          Masz rację, zamierzam się upewnić, i 'zebrać dowody' korzystając z tego że on nie wiedząc że ja coś węszę, niekoniecznie się z tym kryje.

          Inaczej, zrobi ze mnie głupka, wmówi ciążową paranoję, pozaciera ślady i będzie udawał niewiniątko.

          Może nie wiecie ale faceci potrafią też być wyrachowani i bezwzględni- widać to często po ich zachowaniu przy rozwodach, sprawach o alimenty, etc, czasem jak się tego slucha to w pale się nie mieści że ktos może być zdolny do takiej podlosci, a jednak :) Znam w najbliższym otoczeniu sytuację, że facet odszedl do kochanki, złożył pozew i tak zakręcił w sądzie że dostał wyrok z orzeczeniem jej winy :) a ona została z dwójką małych dzieci, bez mieszkania i bez grosza. Wiecie dlaczego? Bo NIE ZBIERAŁA DOWODÓW, tylko cierpiała w milczeniu, a takie węszenie wydawało jej się nieczyste i podłe.

          Napisalam maila do babki ktora miala problem z mężem gejem- też zostala oszukana i wykorzystana, z tego co wiem to ma w planach nawet zalożenie jakiejś fundacji dla kobiet pokrzywdzonych przez pedałów (inaczej się nie da tego nazwac). Wiedzieliscie że są w necie strony dla gejów z poradami pt 'jak złowić kobitkę, wmówić jej miłość, ukryć gejostwo' itd? Ja nie twierdze, że wszyscy tak robią,wierzę, że są przypadki dla ktorych odkrycie orientacji jest takim samym dramatem jak dla tej kobiety. Ale jest pewna grupa działających z premedytacją. I dla takich nie mam ani szacunku, ani współczucia. Tak jak nie współczuję zabójcom, gwałcicielom, oszustom itd. To nie ma nic wspolnego z homofobią.

          Jak byście nazwali lesbijkę która zamota biednego faceta tylko po to żeby się zapłodnić i mieć dziecko do wychowywania ze swoją laską? :) No tak,to troche inna sytuacja bo taka może złapać byle goscia w dni plodne i biedak nawet o niczym nie będzie wiedzial. Gej ma nikle szanse na dziecko, niewiele jest kobiet ktore zgodzilyby sie dobrowolnie urodzic dziecko dla pary gejow, np, a w większosci panstw wciąż jeszcze adopcja nie jest możliwa. Więc co robią? Uciekają się do świństw.

          Żeby nie bylo, ja nie oskarżam swojego faceta, jeszcze. I naprawde mam nadzieję że moje obawy okażą się bezpodstawne a za jakiś czas sama się będę śmiała ze swojej głupoty. Nie szukam na siłę, po prostu staram się nie przeoczyć oczywistych sygnalow tylko dla samooszukiwania się. Po prostu wolalabym wiedziec na czym stoje teraz, a nie za 10 czy 20 lat, żeby nie okazalo sie ze zmarnowalam pol życia z kryptogejem w związku bez przyszlosci. To chyba dośc rozsądne, tak myślę
          • songo3000 O sorry... 12.10.10, 11:12
            Moon, zapisz sobie te wątki bo znikają po jakimś czasie. Ok, w ramach kultywowania wredności sam Ci je zapiszę i zapodam za jakiś rok.
            Bo jak sama wyłuszczyłaś bez 'twardych dowodów' to... wyprzesz ze świadomości cały ten smród, którym zioniesz i od jakiegoś czasu łaskawie werbalizujesz na tym forum.

            > osci, a jednak :) Znam w najbliższym otoczeniu sytuację, że facet odszedl do ko
            I oczywiście WSZYSTKIE mężatki powinny tropić i założyć teczkę swoim mężusiom na taką ewentualność jak tylko zauważą, że zwrócił choć raz uwagę na inną.

            > Żeby nie bylo, ja nie oskarżam swojego faceta, jeszcze.
            Niee, no jasne. KOBIETO Ty nie tylko oskarżyłaś ale też już wydałaś kilka fascynujących wyroków. Teraz jak prawdziwy bolszewik zabrałaś się za zbieranie 'dowodów' na poparcie swoich przemyśleń.

            > Po prostu wolalabym wiedziec
            Jakoś pomijasz milczeniem lub negujesz WSZELKIE sugestie co by poszukać tej wiedzy u źródła. Skoro jesteś takim jasnowidzem, że od razu wiesz co będzie na tej rozmowie to możne po prostu zacznij wygrywać w Totka?

            Jeszcze raz. Kobieto, opamiętaj się bo szkodzisz nie tylko sobie!
            • m00nlight Ok... 12.10.10, 11:35

              Chcesz wiedziec jak bedzie wyglądala ta rozmowa? Ja wiem. On będze mial odpowiedz na KAŻDY mój argument, i nawet wiem jaką. Wiem, bo troche go znam, jak widac nie tak dobrze jakbym chciala ale wystarczająco. Nie wiem gdzie on się tego nauczyl, pewnie to jego biznesowe środowisko tak go zepsulo, w sumie, skoro jest dobry w negocjacjach handlowych , to i w związkowych tym bardziej. On ma ZAWSZE odpowiedź na KAŻDY argument. Co najlepsze, zawsze ma rzeczową odpowiedź i ciężką do podważenia. Zupelnie, jakby przeszedl jakis ful-wypas kurs erystyki. Czasem sie dziwie czemu nie poszedl w politykę.

              Poruszylam wczoraj wątek porno, dla Twojej wiadomosci Oczywiscie nie wspomnialam że przyuwazylam to gejowskie. Stwierdzil ze to nic, że 'czasem sobie zerka dla zabicia czasu gdy otwierają mu się załączniki. Sensowne? sensowne. Zwlaszcza ze nie mam dowodow na to ze on w tym porno siedzi caly czas, czy więcej niż 'rozsądnie', o ile da się wskazac ile to rozsądnie. Jak zapytalam czemu korzysta z platnych stron, odpowiedzial dokladnie to co wiedzialam ze odpowie! Że: 1. stać go na to, 2. z płatnej strony syf mu nie nalezie do kompa. To co niby mu mialam na to powiedziec? Ja też płacę za itunes, ba! płacę abonament w farmeramie :P co pewnie każdy normalny popuka się w czolo, więc skoro ja moge wydawac kase na pierdoly, to on tym bardziej. I z tego wszystkiego tak odkręcil sytuację, że znowu on jest ok, a ja ta zła co się czepia.

              Jak go przycisne o gejoswo zrobi dokladnie to samo- znajdzie 1000 argumentow że to moja paranoja, a potem sie zbunkruje.

              Więc już wolę swoje bolszewickie metody. Jesli sie okaże że rzeczywiscie przesadzam, to nawet go przeproszę- i oczywiscie zwale na hormony :P A co jesli sie okaże że nie przesadzam? No, przynajmniej jako jedyna dobra rzecz w chujowej sytuacji, że bede miala jakies pole do manewru żeby nie zostać całkowicie wydymaną.
              • gravedigger1 Re: Ok... 12.10.10, 12:10
                m00nlight napisała:

                > Chcesz wiedziec jak bedzie wyglądala ta rozmowa? Ja wiem. On będze mial odpowie
                > dz na KAŻDY mój argument, i nawet wiem jaką. Wiem, bo troche go znam, jak widac
                > nie tak dobrze jakbym chciala ale wystarczająco.

                m00nlight, przecież Ty nie masz za grosz zaufania do swojego faceta. Z góry zakładasz, że rozmawiając z Tobą będzie kłamał i manipulował. Lecz się albo natychiast się z nim rozstań, jeśli nie chesz, żeby Twoja paranoja Cię zniszczyła.
              • mujer_bonita Re: Ok... 12.10.10, 12:36
                m00nlight napisała:
                > Poruszylam wczoraj wątek porno, dla Twojej wiadomosci Oczywiscie nie wspomniala
                > m że przyuwazylam to gejowskie. Stwierdzil ze to nic, że 'czasem sobie zerka dl
                > a zabicia czasu gdy otwierają mu się załączniki. Sensowne? sensowne. Zwlaszcza
                > ze nie mam dowodow na to ze on w tym porno siedzi caly czas, czy więcej niż 'ro
                > zsądnie', o ile da się wskazac ile to rozsądnie. Jak zapytalam czemu korzysta z
                > platnych stron, odpowiedzial dokladnie to co wiedzialam ze odpowie! Że: 1. sta
                > ć go na to, 2. z płatnej strony syf mu nie nalezie do kompa. To co niby mu mial
                > am na to powiedziec? Ja też płacę za itunes, ba! płacę abonament w farmeramie :
                > P co pewnie każdy normalny popuka się w czolo, więc skoro ja moge wydawac kase
                > na pierdoly, to on tym bardziej. I z tego wszystkiego tak odkręcil sytuację, że
                > znowu on jest ok, a ja ta zła co się czepia.

                I oczywiście ani przez moment nie dopuszczasz do siebie myśli, że mógł mówić prawdę????

                > Więc już wolę swoje bolszewickie metody. Jesli sie okaże że rzeczywiscie przesa
                > dzam, to nawet go przeproszę- i oczywiscie zwale na hormony :P

                Bolszewickimi metodami można sobie ekspresowo rozwalić związek. Taka jesteś pewna, że mąż wszytko przetrzyma? Że będzie miał do Ciebie zaufanie? Bierzesz go za taki pewnik?
              • xciekawax Re: Ok... 12.10.10, 20:05
                Kup sobie program szpiegowski na komp.

                Ale powinnas z nim porozmawiac ze to nie ogladanie porno ci pszeszkadza tylko to ze przez to oddalacie sie od siebie.
          • mujer_bonita Re: Oświeć nas 12.10.10, 11:54
            m00nlight napisała:
            > Żeby nie bylo, ja nie oskarżam swojego faceta, jeszcze.

            Jeszcze nie oskarżasz a już szykujesz się na wojnę. Wywiad iście wojskowy i nakręcanie się na maksa. Podchody, przyczajenie i ATAK!!!

            Masakra, normalnie masakra :/
            • songo3000 Re: Oświeć nas 12.10.10, 21:40
              To się nazywa taktyka Bonitko ;) bo działania wojenne już trwają. Co prawda cele strategiczne są strasznie mętne ale co tam.
          • zakletawmarmur Re: Oświeć nas 12.10.10, 12:19
            Znowu wyszedł mi elaborat ale to wszystko dlatego, że jestem bardzo brzydka, nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi no i nie mam fury za 100000zł:-)

            > Może nie wiecie ale faceci potrafią też być wyrachowani i bezwzględni- widać to
            > często po ich zachowaniu przy rozwodach, sprawach o alimenty, etc, czasem jak
            > się tego slucha to w pale się nie mieści że ktos może być zdolny do takiej podl
            > osci, a jednak :)

            Wiesz co, ja wychodzę z założenia, że lepiej jest ufać niż kontrolować. Każdy ma prawo do chwili słabości. Może prócz wrednych sadystów, nikt nas nie krzywdzi bo chce nam dokopać, nasycać się naszym cierpieniem. Z reguły krzywdzi się kogoś z niemocy lub najnormalniej w świecie głupoty. Życie nauczyło mnie, że czasami bardziej opłaca się nadstawić drugi policzek, niż oddać.

            Znam w najbliższym otoczeniu sytuację, że facet odszedl do ko
            > chanki, złożył pozew i tak zakręcił w sądzie że dostał wyrok z orzeczeniem jej
            > winy :) a ona została z dwójką małych dzieci, bez mieszkania i bez grosza.

            Miała za to czyste sumienie bo sama zachowała się ok. Tym bardziej jeśli facetowi nie udało się jej sprowokować do mszczenia się. Jestem przekonana, ze finansowo też sobie poradziła. Może zamieszkała w MOPSie, może zmobilizowała się na całego i odkryła jaka potrafi być super zaradna, może dzięki temu nauczyła się, że obcy ludzie potrafią być dobrzy? Tak czy inaczej jestem przekonana, że ani ona ani dzieci z głodu nie umarły. No i dostała szanse na nowe życie (gdyby chciała od męża odejść to pewnie miałaby wyrzuty sumienia). W innym przypadku kisiła by się z mężem, w kiepskim związku, do śmierci.

            A jak jemu życie się ułożyło? Myślisz, że taki złośliwiec i kombinator będzie sobie żył szczęśliwie w luksusach z kochająca go kobietą? Myślisz, że kochanka, której nie przeszkadzała świadomość, jak wrednie potraktował eks żonę i własne dzieci jest warta kochania i sama potrafi kochać szczerze? Myślisz, że ona da się tak łatwo mu wykiwać, czy nauczona doświadczeniem potraktuje go dużo gorzej?

            Przypomina mi się znajoma mojej mamy. Przez całe życie otaczała się luksusami, nie pracowała, w domu też nic nie robiła bo miała od tego służbę. Około 40 rzucił ją mąż w bardzo poniżający zresztą sposób, pozbawił praktycznie wszystkiego. Kobieta bez doświadczenia zawodowego, bez kwalifikacji z dnia na dzień została bez środków do życia. I wiec co? Dała sobie radę. Kilka lat później stwierdziła, że rozstanie z mężem było najlepszą rzeczą, która mogła jej się jeszcze przytrafić. Dlaczego? Bo odkryła w sobie takie zdolności i pokłady energii, których nigdy by się nie spodziewała odkryć. Odbiła się od dna a nawet można by powiedzieć, że jakąś karierę zrobiła, pierwszy raz w życiu nawiązała szczere przyjaźnie (takie nie oparte na "bo z tymi to warto") a nawet poznała miłość. Nie żyła już w luksusie ale nawet za tym nie tęskniła. Dlaczego? Bo najprzyjemniejsze rzeczy są za darmo. A jej mąż? Wierz mi wszystko do niego powróciło zwielokrotnione.

            Nigdy nie można przewidzieć co jak się skończy i kto na tym lepiej wyjdzie w ogólnym rozrachunku. Jedno jest pewne, zło rodzi zło a dobro rodzi dobro.

            Jeśli będziesz popadać w paranoje, szukać haków, kombinować "jak puścić go w skarpetkach" i dziecka pozbawić to nie wypracujesz na tych fundamentach szczęśliwego życia.
            • kompresor666 Re: Oświeć nas 14.10.10, 02:33
              zakletawmarmur napisała:

              > Znowu wyszedł mi elaborat ale to wszystko dlatego, że jestem bardzo brzydka,
              > nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi no i nie mam fury za 100000zł:-)

              Halo, halo! Ja Cie lubię, choć w ogóle nie znam. Ba, powiem wręcz że mnie kręcisz , bo "równa" z Ciebie babka i poglądy masz bardzo mi bliskie ;)

              także wypraszam sobie!
              :)
              • zakletawmarmur Re: Oświeć nas 14.10.10, 18:04
                I właśnie za to lubie internet:-)

                Ludzie mają takie idealistyczne wyobrażenie o piszących...
                • kompresor666 Re: Oświeć nas 15.10.10, 03:20
                  zakletawmarmur napisała:

                  > I właśnie za to lubie internet:-)
                  > Ludzie mają takie idealistyczne wyobrażenie o piszących...

                  :) mówisz live bywasz zrzędzącą jędzą ? coś w to wątpię.
          • gacusia1 No,kochana tu strzal w 10-tke 13.10.10, 14:06
            "Może nie wiecie ale faceci potrafią też być wyrachowani i bezwzględni- widać to często po ich zachowaniu przy rozwodach, sprawach o alimenty, etc, czasem jak się tego slucha to w pale się nie mieści że ktos może być zdolny do takiej podlosci, a jednak :)"

            Moj ex-maz wlamal sie do mojego mieszkania (podczas rozwodu i sprawy o alimenty), powkladal butelki z alkoholem do lodowki,powyjmowal jedzenie i zrobil fotki. Zrobil balagan w mieszkaniu i tez zrobil fotki. Przedstawil je na sprawie,usilujac wmowic sedzi,ze jestem alkoholiczka.
            Moglabym ksiazke napisac o tym,co on wyprawial i wyprawia,pewnie stad moj sceptyzm co do niewinnosci facetow w takich wypadkach. Aaa...dodam,ze rozwod byl z powodu jego zdrad i rekoczynow.
            • kag73 Re: No,kochana tu strzal w 10-tke 13.10.10, 14:09
              No nie zartuj, gacusia, szok. to prawie jak w tym dowcipie, tylko, ze w druga strone.

              -"Kiedy pan poznal swoja zone?"
              -"Podczas rozwodu".
              • gacusia1 Re: No,kochana tu strzal w 10-tke 13.10.10, 21:36
                Niestety,dlatego teraz mam skrzywione spojrzenie na facetow :/
            • chrrr Re: No,kochana tu strzal w 10-tke 13.10.10, 14:09
              O rany boskie. Jakie jeszcze numery odstawiał? Do tej pory miałam wrażenie, że tego typu opowieści to bardziej legendy miejskie. Widocznie potrzebuję uświadomienia...
              • zakletawmarmur Re: No,kochana tu strzal w 10-tke 13.10.10, 14:28
                Wynajmiowanie świadków mających na celu udowodnienie np. kurestwa żony:-)
                • gacusia1 Hahaha-dokladnie 13.10.10, 21:38
                  Przyszedl do mnie wtedy wspolny znajomy i mowi
                  -Wiesz,twoj maz mi zaplacil,zebym zeznawal przeciw tobie ale jak ty zaplacisz wiecej(podal kwote) to bede zeznawal dla ciebie.
                  Jesli ktos ma jeszcze jakies pomysly,to moj ex to wszystko robil podczas rozwodu.
                  • m00nlight Re: Hahaha-dokladnie 13.10.10, 21:46
                    Wiesz, wspolczuje. I pozostaje się cieszyc ze sie uwolniłaś od takiego typka.

                    Ja znam sytuacje kolesia ktory 'zwolnil sie' z roboty- robil dalej na czarno oczywiscie, kupil nowa forke a w sądzie płakał że jest bezrobotny i bidny bez grosa nie stac go na alimenty na wlasne dziecko...

                    Tacy nie znają wstydu. Ani nie maja skrupułów, co najgorsze, prawda o nich wychodzi często gęsto dopiero w takich sytuacjach.
                    • urquhart Biedny Miś, wyskakuj z furki 14.10.10, 00:52
                      m00nlight napisała:
                      > Ja znam sytuacje kolesia ktory 'zwolnil sie' z roboty- robil dalej na czarno oc
                      > zywiscie, kupil nowa forke a w sądzie płakał że jest bezrobotny i bidny bez gro
                      > sa nie stac go na alimenty na wlasne dziecko...

                      No a przecież jak biedny miś zrobił dziecko to nową furką powinna jeździć mamusia a on chodzić goły, po coś mu dupy nadstawiała:
                      www.youtube.com/watch?v=R1usTzERW48
                      _____________________________________
                      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                      • zakletawmarmur Mężczyźnie zemsta się należy? 14.10.10, 09:18
                        A czy różni się nie płacenie na swoje dziecko alimentów od puszczania gościa w skarpetkach? Jak dla mnie to poziom s*****syństwa jest zbliżony:-)

                        Oczywiście jeśli robi coś mężczyzna to jest to "należna mu sprawiedliwość". Jeśli coś robi kobieta to jest to podłe:-)
                        • urquhart kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta należy 14.10.10, 10:05
                          > A czy różni się nie płacenie na swoje dziecko alimentów od puszczania gościa w
                          > skarpetkach? Jak dla mnie to poziom s*****syństwa jest zbliżony:-)

                          Etycznie to teoretycznie ocena jest taka sama. Praktycznie kara i ocena legalności jest inna.
                          Parę tysięcy alimenciarzy zasiedla więzienia a mszczącym się kobietom włos z głowy nie spadnie.
                          Większośc facetów w RP nie płaci alimentów . Większość facetów w RP ma też zasądzone alimenty w wysokości maksymalnej 3/5 dochodów lub wyższej, gdyż na wniosek powódki sąd może zasądzić na podstawie nie faktycznych dochodów tylko pieniędzy jaki ma możliwość zarobić facet i większość takich wyroków zapada zaocznie.
                          Ot choćby jak tu czytałem wczoraj gdzie żona z dnia na dzień rozłożyła mężowi firmę i puściła z rozmysłem w skarpetkach. Włos jej za to z głowy nie spadnie choć zemsta była ewidentna bo zona wiedziała że adres jest zły i mąż nie ma szans obrony.
                          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8502623,Sad_pomylil_adres__komornik_zajal_mu_konto.html_____________________________________
                          Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                          • zakletawmarmur Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 10:23
                            Włos jej za to z głowy nie spadnie c
                            > hoć zemsta była ewidentna bo zona wiedziała że adres jest zły i mąż nie ma szan
                            > s obrony.

                            ILink nie otwiera się. Ja też znam przypadek, gdzie facet przejął firmę po jej ojcu a i tak nie miał skrupułów, żeby kobitę puścić w skarpetkach i to jeszcze z dziećmi:-) Czy to oznacza, że kobietom zemsta powinna się należeć?

                            Większość facetów w RP ma też zasą
                            > dzone alimenty w wysokości maksymalnej 3/5 dochodów lub wyższej, gdyż na wniose
                            > k powódki sąd może zasądzić na podstawie nie faktycznych dochodów tylko pienięd
                            > zy jaki ma możliwość zarobić facet

                            A dlaczego? Bo wlaśnie mężczyźni kombinują, ukrywają dochody, żeby tylko tej wrednej cipie kasy nie dać.

                            > Parę tysięcy alimenciarzy zasiedla więzienia a mszczącym się kobietom włos z gł
                            > owy nie spadnie.

                            Może dlatego, że kobiety mają mniejsze możliwości, żeby się mścić? Nie sądzę, żeby 90% kobiet (tak jak alimenciarzy niepłacących alimentów) miała możliwści, żeby faceta puścić w skarpetkach...

                            No ale widzę, że dla Ciebie fakt, że jakaś kobieta źle potraktowała mężczyznę oznacza, że im można wybaczyć błędy. Ba, nawet potraktować to jako "walkę o należną im sprawiedliwość". Czyli powinieneś rozumieć te wszystkie walczące, które nie chcą, wyjść na frajerki:-)
                            • songo3000 Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 10:58
                              > Może dlatego, że kobiety mają mniejsze możliwości, żeby się mścić? Nie sądzę, ż
                              Eee, może dlatego, że nasze 'państwo prawa' jednak ma i używa instrumentów do wspierania ex-żon i gnębienia ich ex-mężów za to w drugą stronę praktycznie nie ma NIC? Typowe tłumaczenie 'a u was to murzynów biją' nie rozmyje tej ewidentnej dysproporcji :)
                              • zakletawmarmur Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 11:11
                                > Eee, może dlatego, że nasze 'państwo prawa' jednak ma i używa instrumentów do w
                                > spierania ex-żon i gnębienia ich ex-mężów

                                Jakie?
                                Pytałam już wiele razy... Jakie to mamy prawa umożliwiające gnębienie eks mężów?
                                Jakie to przywileje mają eks żony w PL?

                                300 zł alimentów na dziecko? Połowę majątku wypracowanego w czasie trwania związku?
                                • urquhart Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 11:27
                                  zakletawmarmur napisała:
                                  > Jakie?
                                  > Pytałam już wiele razy... Jakie to mamy prawa umożliwiające gnębienie eks mężów
                                  > ?
                                  > Jakie to przywileje mają eks żony w PL?

                                  A ile tysięcy alimenciarzy siedzi w kiciu na koszt podatników? Zapomniałaś już?

                                  Alimenty zaczynają się od 650pln. Zasiłęk dla bezrobotnych 645 po 3 miesiącach 517pln
                                  60% pracujących dostaje netto poniżej 2000 wg Gus. Alimenty x2 od takiej pensji już przewyższa 3/5...

                                  _____________________________________
                                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                  • mujer_bonita Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 11:56
                                    urquhart napisał:
                                    > > Jakie to przywileje mają eks żony w PL?
                                    > A ile tysięcy alimenciarzy siedzi w kiciu na koszt podatników? Zapomniałaś już?

                                    Kara za niepłacenie aliantów to 'przywilej eks żony'????

                                    > Alimenty zaczynają się od 650pln.

                                    No nie bądź śmieszny! 'Zaczynają się' od 650??? W jakim kraju???
                                    • urquhart Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 12:35
                                      mujer_bonita napisała:
                                      > Kara za niepłacenie aliantów to 'przywilej eks żony'????

                                      Nie jest to czasem jedyne karanie niewywiązywanie się z roszeń pieniężnych w RP wiezieniem? Nie jest to wyjątek.
                                      Mężczyźni który chcą alimentów od lepiej usytuowanej żony na siebie są wyśmiewani ze by się wstydzili. Dla kobiet alimenty na żonę to norma. Chedorzył niech płaci! Równouprawnienia w alimentach w RP nie ma za grosz. Nie zauważasz tego czasem jako feministka?

                                      > No nie bądź śmieszny! 'Zaczynają się' od 650??? W jakim kraju.

                                      No tu się nie orientuje za dobrze fakt, parę razy czytałem że to najczęściej zasądzana typowa kwota na żonę czy dziecko.
                                      _____________________________________
                                      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                      • mujer_bonita Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 12:57
                                        urquhart napisał:
                                        > Mężczyźni który chcą alimentów od lepiej usytuowanej żony na siebie są wyśmiewa
                                        > ni ze by się wstydzili. Dla kobiet alimenty na żonę to norma. Chedorzył niech p
                                        > łaci! Równouprawnienia w alimentach w RP nie ma za grosz. Nie zauważasz tego cz
                                        > asem jako feministka?

                                        Ależ bzdura. Najpierw piszesz o przywilejach kobiet a później o obyczajowości. Zdecyduj się. W RP jest 100% równouprawnienia w alimentach - jak ktoś chce i są przesłanki to nie ma problemu z udowodnieniem. Mylisz tu fakt, że częściej kobiety spełniają przesłanki do alimentów na siebie (rozwód z winy męża, pogorszenie sytuacji materialnej) co nijak się ma do braku równouprawnienia. Jeszcze raz - alimenty na siebie można dostać z uwagi na przesłanki a nie na płeć. I w PL są zasądzane rzadko.

                                        > No tu się nie orientuje za dobrze fakt, parę razy czytałem że to najczęściej za
                                        > sądzana typowa kwota na żonę czy dziecko.

                                        Bardzo źle się orientujesz. W zasadzie w ogóle się nie orientujesz klepiesz tylko stereotypy.
                                  • zakletawmarmur Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 17:07
                                    > Alimenty zaczynają się od 650pln.

                                    Gdzie? W PL? Ja sama znam dziewczyny dostające 250-300 zł alimentów a ich eksi wcale tak mało nie zarabiają...
                                  • zakletawmarmur Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 17:47
                                    Od 650 zł?

                                    www.bankier.pl/wiadomosc/Alimenty-a-kredyt-2184056.html
                                    "Biorąc pod uwagę fakt, że średnia wysokość alimentów w Polsce nie przekracza 500 zł,"

                                    Średnia nie przekracza 500 zł! A gdzie tu do minimum:-)
                                • songo3000 Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 17:43
                                  Mówimy o praktyce prawa w PL?
                                  1. 'dziecko powinno być przy matce'. Pieprzyć pieniądze. Zasunięcie takiego manewru ojcu, który chce i ma warunki do opieki z tego co mi wiadomo (a nie Uru napisał :) jest całkiem częste.
                                  2. związane z (1) zresztą: jeśli to tylko możliwe to cyckamy faceta z czego się da mają jako argument dziecko właśnie.

                                  Nie twierdzę, ze to nagminne czy częste nawet ale że w tym kraju TAK można robić w świetle prawa.
                                  • zakletawmarmur Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 17:51
                                    > Mówimy o praktyce prawa w PL?

                                    Praktyka?
                                    To ile praktycznie procent ojców walczy o dziecko?!

                                    > Nie twierdzę, ze to nagminne czy częste nawet ale że w tym kraju TAK można robi
                                    > ć w świetle prawa.

                                    W imie prawa można też walczyć o obniżenie alimentów, opiekę ojca nad potomstwem, alimenty na siebie od eks żony a nawet dzieci. Nawet ojciec, ktory nie płacił alimentów na dzieci ma prawo walczyć o alimenty na siebie:-)
                            • urquhart Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 11:02
                              zakletawmarmur napisała:
                              > No ale widzę, że dla Ciebie fakt, że jakaś kobieta źle potraktowała mężczyznę o
                              > znacza, że im można wybaczyć błędy. Ba, nawet potraktować to jako "walkę o nale
                              > żną im sprawiedliwość". Czyli powinieneś rozumieć te wszystkie walczące, które
                              > nie chcą, wyjść na frajerki:-)

                              link raz jeszcze:
                              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8502623,Sad_pomylil_adres__komornik_zajal_mu_konto.html

                              Nie rozumiem walki i zemsty, tak szczerze. Ale nie jestem w sytuacji w której mógłbym rozumieć
                              Rozumiem też jak tłumaczą socjolodzy sytuacje w krajach starej europy. Alimenty na żonę w odróżnieniu do Polski są znacznie rzadziej, a alimenty na dzieci stanowią małą cześć dochodów facetów nie polskie 3/5 dochodów. Sąd nie zakłada ze może istnieć szara strefa i lewe dochody, ewentualnie je ściga zamiast zakładać kwot na podstawie zemsty i wyobrażeń powódki. I 80% alimenty płaci. Znacznie częściej płaca tez kobiety niż w Polsce, gdzie alimenty stają się często źródłem utrzymania.
                              Pozdrawiam
                              _____________________________________
                              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                              • mujer_bonita Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 12:04
                                urquhart napisał:
                                > Alimenty na żonę w odróżnieniu do Polski są znacznie rzadziej

                                W Polsce alimenty na żonę zasądzane są często???? Skąd takie bzdury czerpiesz???

                                > a alimenty na dzieci sta
                                > nowią małą cześć dochodów facetów nie polskie 3/5 dochodów.

                                Bo jednak ich dochody są sporo wyższe nie sądzisz?
                                • urquhart Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 12:40
                                  mujer_bonita napisała:
                                  > W Polsce alimenty na żonę zasądzane są często???? Skąd takie bzdury czerpiesz??

                                  Z artykułów porównujacych sytuacje w Polsce i starej europe. Nie mój konik wiec nie bede sam drązył.

                                  > Bo jednak ich dochody są sporo wyższe nie sądzisz?

                                  To akurat kumam. Jakie ty widzisz wyjście? Przeprowadzić się gdzie dochody wyższe a dziecko kosztuje podobnie?

                                  _____________________________________
                                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                  • mujer_bonita Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 12:58
                                    urquhart napisał:
                                    > Z artykułów porównujacych sytuacje w Polsce i starej europe. Nie mój konik wiec
                                    > nie bede sam drązył.

                                    Nie będziesz drążył tylko przyjmiesz za pewnik coś, co pasuje do Twoich wizji :) Mógłbyś chociaż zalinkować te artykuły.

                                    > To akurat kumam. Jakie ty widzisz wyjście? Przeprowadzić się gdzie dochody wyżs
                                    > ze a dziecko kosztuje podobnie?

                                    Nie ma wyjścia - zwracam tylko uwagę na Twoją standardowa manipulację liczbami. Jakimi to kobiety są takimi harpiami, że tyyyyle dochodu eksom zabierają. Nie tyle zabierają tylko oni tak mało zarabiają. Sądy w pierwszej kolejności oceniają koszty utrzymania dziecka a jemu żołądek się nie zmniejszy bo tatuś kiepsko zarabia. Swoją drogą przytoczone przez Ciebie alimenty (650zł) są zdecydowanie bliżej średniej niż minimom i żeby stanowiły 3/5 dochodu to trzeba by zarabiać jakieś 1100netto - to niewiele powyżej minimalnej krajowej :)
                                    • urquhart Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 13:58
                                      mujer_bonita napisała:
                                      > Nie będziesz drążył tylko przyjmiesz za pewnik coś, co pasuje do Twoich wizji :

                                      Dyskutujesz czy tylko punktujesz mnie? Bo swoje argumenty i wizje nie popierasz jakoś linkami czy źródłami ale protekcjonalnie wymagać ci ode mnie łatwo.

                                      > Swoją drogą przytoczone przez Ciebie alimenty (650zł) są zdecydowanie
                                      > bliżej średniej niż minimom i żeby stanowiły 3/5 dochodu to trzeba by zarabiać
                                      > jakieś 1100netto - to niewiele powyżej minimalnej krajowej :)

                                      Zapominasz chyba że w najgorzej zarabiających rodzinach rodzi się statystycznie najwięcej dzieci.
                                      _____________________________________
                                      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                      • mujer_bonita Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 14:27
                                        urquhart napisał:
                                        > Dyskutujesz czy tylko punktujesz mnie? Bo swoje argumenty i wizje nie popierasz
                                        > jakoś linkami czy źródłami ale protekcjonalnie wymagać ci ode mnie łatwo.

                                        Wymagam jedynie linków do badań na które się powołujesz.

                                        > Zapominasz chyba że w najgorzej zarabiających rodzinach rodzi się statystycznie
                                        > najwięcej dzieci.

                                        No świetnie - tylko widzisz, kobiety w takich rodzinach też są biedne. I często w związku z sytuacją wydają na dzieci znacznie więcej niż 3/5 własnego dochodu. Tylko u nich się tego nie odnotowuje bo nie są to zasądzone alimenty.
                              • kag73 Re: kobiecienie ma watpliwości ze sie zemsta nale 14.10.10, 13:16
                                "Rozumiem też jak tłumaczą socjolodzy sytuacje w krajach starej europy. Alimenty na żonę w odróżnieniu do Polski są znacznie rzadziej, a alimenty na dzieci stanowią małą cześć dochodów facetów nie polskie 3/5 dochodów."

                                Nie wiem co masz na mysli mowiac o "starej europie", ale np. w Niemczech musza placic jak za zboze, zarowno na dzieci, jak i na zone, ktora ze wzgledu na opieke nad dziecmi nie pracowala zawodowo, ma tylko "mala" posadke, np. Na dzieci placa w zaleznosci od wysokosci zarobkow i wieku dziecka.
              • sisi_kecz Re: No,kochana, ciekawośc pierwszy stopień;) 13.10.10, 14:40
                chrrr napisała:

                > O rany boskie. Jakie jeszcze numery odstawiał?'

                a co to ma wspólnego z mężem moonlight?

                on odstawił taki numer, że sie cieszy z ciąży swojej żony i stara sie przetrwać jej ciążowe wojny hormonalne i być może już mu trochę na dekiel trzaska, bo ma co tydzień nowy sajgon, tym razem hasło: pederasta! ;)

                gacusia może założyć własny wątek, bo tu już i tak dosyć jest bajzlu.

                duze pozdro!!!
        • mujer_bonita Re: Oświeć nas 12.10.10, 11:52
          zakletawmarmur napisała:
          > Może chodzi o to, żeby udawać głupią a za plecami zbierać dowody zbrodni?

          Jasne - przecież mąż to jej wróg, wstrętny śmierdzący pedał i trzeba się na wojnę szykować. Zdobyć 'dowody' rozwieść się, zabrać całą kasę i do końca życia być cierpiętniczą 'samotną matką'.

          Prawda nie ma znaczenia - liczy się sensacja i dramat życiowy. JAKIKOLWIEK.
    • m00nlight A tak abstrahując 12.10.10, 11:20
      zupełnie od sytuacji...

      Tak mi się nasunęło, niejako przy okazji, to juz bez związku ze mną.

      Jak myślicie czy gej może kochać kobietę? Byl kiedyś w seksie w wielkim mieście taki wątek że koles ktorego wszyscy mieli za geja (nie pamietam juz czy on sie przyznawal czy nie) ożenił się. Oczywiscie obnosił się z niezwykłą miłością do swojej żony a laski się zastanawialy o co kaman. Czy ona nie wiedziala tego o czym wszyscy wiedzieli, czy wiedziala a świadomie zdecydowala sie na taki związek? Czy to możliwe że on nie kłamie mówiąc że ona jest 'miłością jego życia'? Może jest coś takiego, jakiś rodzaj uczuć ponad seksem, pożądaniem i orientacjami. Przecież istnieją 'białe małżeństwa', ludzie ktorzy twierdzą że się kochają a wcale nie postrzegają swoich partnerow w seksualny sposob.... szczerze nie wyobrażam sobie jak cos takiego może funkcjonowac. W sumie, dobry temat do myslenia :)
      • gacusia1 Re: A tak abstrahując 12.10.10, 14:04
        Probujesz znalezc usprawiedliwienie dla postepku twojego meza? Wiesz,kazdy ma uczucia. Kochac,jak przyjaciela czy siostre moze i gej kobiete ale w zadnym innym kontekscie milosc nie wchodzi w gre. No,chyba ze ktos jest zupelnie zagubiony i niezdeklarowany to wtedy kto wie.
        • gravedigger1 Re: A tak abstrahując 12.10.10, 16:55
          gacusia1 napisała:

          > Probujesz znalezc usprawiedliwienie dla postepku twojego meza? Wiesz,kazdy ma u
          > czucia.

          A co to niby za postepek? Że oglądał gejowskie porno? To jeszcze nikgogo gejem nie czyni. Znam kilka kobiet, które lubią oglądać seks lesbijski, ale nie są lesbijkami. Nawet bi nie są, tzn. nie ciągnie ich do seksu z tą samą płcią.
          • gacusia1 Re: A tak abstrahując 13.10.10, 01:46
            Po pierwsze jako "postepek" mialam na mysli zmajstrowanie dziecka.
            Po drugie,ogladac mozna ale placic za to,zeby to ogladac to juz o czyms swiadczy. Zwlaszcza gdy dochodza rozne inne fakty,o ktorych pisala autorka.
            Ja tam zycze jej jak najlepiej ale jakims dziwnym trafem moje doswiadczenie zyciowe podpowiada mi ten pesymistyczny scenariusz. Obym sie mylila,naprawde bardzo chce!
            • gravedigger1 Re: A tak abstrahując 15.10.10, 08:21
              gacusia1 napisała:

              > Po pierwsze jako "postepek" mialam na mysli zmajstrowanie dziecka.

              Zmajstrowanie dziecka przy obustronnej chęci to "postępek"? Nie za bardzo to rozumiem. :)

              > Po drugie,ogladac mozna ale placic za to,zeby to ogladac to juz o czyms swiadczy.

              A moim skromnym zdaniem oglądanie za pieniądze jest bardziej uczciwe. I nieco kuriozalna wydaje mi się opinia, że jak za darmo to jest OK, a jak za pieniądze to już nie. :)

              > Ja tam zycze jej jak najlepiej ale jakims dziwnym trafem moje doswiadczenie zyc
              > iowe podpowiada mi ten pesymistyczny scenariusz. Obym sie mylila,naprawde bardz
              > o chce!

              W tym "obym sie mylila" jest (moim zdaniem) ukryta chęć, żeby jednak wyszło na Twoje. :)
              • m00nlight Widzisz i tu jest pies pogrzebany 15.10.10, 10:10

                Bo nie do końca była 'obustronna chęć' zmajstrowania dziecka.

                Raczej na zasadzie, że on miał parcie na dziecko i wiercil mi dziure w brzuchu od dluższego czasu. Ja do niedawna byłam zdeklarowaną antymatką, pozniej jakos mi przeszlo, nie wiem czy to efekt permanentnej indoktrynacji mojego M, a może się po prostu zestarzalam. W pewnym momencie do tematu dziecka podeszlam dość obojętnie, na zasadzie, skoro on tak starsznie chce, a mi jest wszystko jedno, niech mu bedzie. Gdybym wtedy mialachociaż cień podejrzeń, nigdy bym się nie zgodzila na takie zobowiązanie.

                I to mamy na mysli mowiąc o 'postępku', że, być może, zostalam zwyczajnie oszukana i wykorzystana. Sprzedał mi wizję normalnej, szczesliwej rodziny, ja to kupiłam. A teraz siedze i myślę: rany, ale kanał.
                • gravedigger1 Re: Widzisz i tu jest pies pogrzebany 15.10.10, 10:29
                  m00nlight napisała:

                  > Bo nie do końca była 'obustronna chęć' zmajstrowania dziecka.

                  Chesz powiedzieć, że nie do końca chciałaś, ale się zgodziłaś? Zmuszał Cię do tego? Szantażował?

                  > Raczej na zasadzie, że on miał parcie na dziecko i wiercil mi dziure w brzuchu
                  > od dluższego czasu. Ja do niedawna byłam zdeklarowaną antymatką, pozniej jakos
                  > mi przeszlo, nie wiem czy to efekt permanentnej indoktrynacji mojego M, a może
                  > się po prostu zestarzalam. W pewnym momencie do tematu dziecka podeszlam dość
                  > obojętnie, na zasadzie, skoro on tak starsznie chce, a mi jest wszystko jedno,
                  > niech mu bedzie.

                  No to współczuję Twojemu dziecku.

                  Gdybym wtedy mialachociaż cień podejrzeń, nigdy bym się nie zgodzila na takie zobowiązanie.

                  Szkoda, że paranoja podejrzeń owładnęła Tobą dopiero teraz. Gdyby to się stało wcześniej, przynajmniej dziecko nie zostąłoby skrzywdzone.

                  > I to mamy na mysli mowiąc o 'postępku', że, być może, zostalam zwyczajnie oszuk
                  > ana i wykorzystana. Sprzedał mi wizję normalnej, szczesliwej rodziny, ja to kup
                  > iłam. A teraz siedze i myślę: rany, ale kanał.

                  A ja myślę, że to Twój partner został oszukany. Myślał najprawdopodobniej, że będzie miał dziecko z kobietą, która go kocha, a okazuje się, że tego, co do niego czujesz na pewno nie można nazwać miłością.
                  • m00nlight Re: Widzisz i tu jest pies pogrzebany 15.10.10, 10:35

                    Nie, myślał najprawdopodobniej że ma taki dobry bajer że uda mu się ta farsę pociągnąć do śmierci :P

                    Ja natomiast juz od jakiegoś czasu mam mocne podejrzenie graniczące z przekonaniem że on po prostu chce mieć dzieci, reszta nieważna.
                    • gravedigger1 Re: Widzisz i tu jest pies pogrzebany 15.10.10, 11:15
                      m00nlight napisała:

                      > Nie, myślał najprawdopodobniej że ma taki dobry bajer że uda mu się ta farsę po
                      > ciągnąć do śmierci :P

                      Im szybciej skończy związek z Tobą, który rzeczywiście jest farsą, tym lepiej. Niestety, Twój partner jeszcze nie wie, że to jest farsa.

                      > Ja natomiast juz od jakiegoś czasu mam mocne podejrzenie graniczące z przekonan
                      > iem że on po prostu chce mieć dzieci, reszta nieważna.

                      Podejrzenia graniczące z przekonaniem... To podobnie jak w SMIERSZ... oni też tam mieli podejrzenia przeradzające się w pewność i na tej podstawie wykonywali wyroki... Jeśłi chesz być uczciwa wobec siebie, to powiedz swojemu partnerowi, że jesteś prawie pewna, że jest gejem i wnieś sprawę do sądu o rozwód.
                • mujer_bonita Nie chciałaś dziecka a teraz się mścisz... 15.10.10, 10:33
                  m00nlight napisała:
                  > Bo nie do końca była 'obustronna chęć' zmajstrowania dziecka.
                  (...)
                  > niech mu bedzie. Gdybym wtedy mialachociaż cień podejrzeń, nigdy bym się nie zg
                  > odzila na takie zobowiązanie.

                  IMO nie podświadomie nie chciałaś dziecka a teraz się to ujawnia w niechęci a wręcz nienawiści skierowanej przeciw mężowi 'sprawcy całego zamieszania'. Najpierw śmierdział teraz jest 'wstrętnym gejem'. A jak okaże się hetero to znajdzie się kolejna rzecz.

                  Współczuję - jemu i dziecku :/
                  • gravedigger1 Re: Nie chciałaś dziecka a teraz się mścisz... 15.10.10, 11:17
                    mujer_bonita napisała:

                    > IMO nie podświadomie nie chciałaś dziecka a teraz się to ujawnia w niechęci a w
                    > ręcz nienawiści skierowanej przeciw mężowi 'sprawcy całego zamieszania'. Najpie
                    > rw śmierdział teraz jest 'wstrętnym gejem'. A jak okaże się hetero to znajdzie
                    > się kolejna rzecz.

                    Mam podobną opinię w tej sprawie. Szkoda, że nie ma tabletek na paranoję...
      • gomory Re: A tak abstrahując 12.10.10, 14:08
        > Jak myślicie czy gej może kochać kobietę?

        Wg mnie to zalezy od kondycji seksualnej. Jesli ktos ma zerowa to wyobrazam sobie, ze moglby odczuwac dobre uczucia takie jak zakochany minus pozadanie. Swiat seksu dla niego nie istnieje, wiec nie ma znaczenia teoretyczna orientacja homo, bi, hetero. Chociaz i tak nie wyobrazam sobie by heteroseksualny facet dotkniety impotencja starcza przyjazn do kumpla zaczal nazywac miloscia ;).
        Jednak przewazajaca czesc ludzkosci poped seksualny ma. Wiec wykluczyc tego skladnika milosci sie nie da. 100% gej nie zakocha sie w kobiecie. W tym momencie odkladam na bok mlodych eksperymentujacych, zdobywajacych doswiadczenia i poszukujacych swoja prawdziwa nature.
      • potwor_z_piccadilly Re: A tak abstrahując 12.10.10, 18:05
        m00nlight napisała:

        > Jak myślicie czy gej może kochać kobietę?

        My juz nie myslimy, my juz przy Tobie zgamonielsmy.

        > Byl kiedyś w seksie w wielkim mieście
        > taki wątek że

        To Ty zycia uczysz sie na serialach ?
        Zostaw w spokoju filmidla i zadaj sobie pare pytan.
        - Czy zauwazylas wczesniej u malzonka dziwne symptomy. Cos w rodzaju oh, ah.
        - Czy zauwazylas z jego strony jakies oznaki zainteresowania facetami.
        - Czy i w jakim procencie kontrolujesz jego czas wolny.
        - Czy w czasie trwania Waszego zwiazku zlapalas malzonka na klamstwie.
        Zamiast szalec, pokombinuj.
        Jeszcze tylko przypomne.
        Miedzy fantazjami a ich realizacja bardzo czesto istnieje przepasc ktora dla wiekszosci ludzi jest absolutnie nie do przejscia.
        Co do fantazji gejowskich to wierze ze u facetow sa mozliwe. Zyjemy w na tym swiecie bombardowani wszelakimi tresciami. Przemyca sie do naszej swiadomosci to co cwaniaki chca nam wbic pod czaszki. Taki Playboy (wydanie krajowe).
        Niby moda, torsy mlodzianow, gadzety, bryki na alusach i niewinne z pozoru artykuly, a tu po latach wyszlo szydlo. Redaktor naczelny, gwiazda tv Raczek, ciota pierwszej wody. Moze ktos mi powie ze nie, nie, facio nie przemycal gejowskich tresci. Przemycal, przemycal.

        • potwor_z_piccadilly Re: A tak abstrahując 12.10.10, 18:14
          Nie skonczylem a poszlo.
          To ze jestesmy bombardowani homoseksualnymi tresciami nie znaczy ze kobiety zaczna sie wzajemnie lizac a chlopy lapac innych za tylki.
          Efek jakis jednak bedzie, jaki. ?
          Ano taki ze czesc populacji zbaranieje.
        • gomory Re: A tak abstrahując 12.10.10, 20:34
          > Taki Playboy (wydanie krajowe).

          Polskie wydanie Playboya wg mnie nie bardzo kwalifikuje sie do gazety erotycznej dla mezczyzn.
          Raczej life-stylowiec dla zapracowanych ludzi pokazujacy im biezace trendy. Takie czasopismo sprzedajace wiedze ktory gadzet uchodzi za wysmakowany, a ktory obciachowy. Do tego ma byc pismem na ktore kobieta moze rzucac okiem z ekscytacja zerkania w podziemne zakamarki meskiego swiata. Ma ono lezec u dentysty, w studiu fryzjerskim, salonie kosmetycznym by dalo sie sprzedawac reklamy "ekskluzywnych" producentow. Prawde mowiac wg mnie homoseksualista to akurat potencjalnie jeden z lepszych wyborow na naczelnego :).
          No sorrryyyy.... ale taka gazeta jest raczej nijaka dla przecietnego faceta. Jesli opisywany temat go pasjonuje to i tak ma wiedze wieksza niz przedstawiona bedzie w artykule. Za to czasopismo ktore on czyta zabije nuda przecietna kobiete. Podobnie z tresciami seksualnymi. Niby rzuce okiem z zaciekawieniem na rozkladowke z wyfotoshopowana gwiazda ekranu.
          Jednak wolalbym zeby ta gwiazda robila rzeczy ktore 1/3 pan wykrecilyby oblicze z obrzydzenia ;).
          • potwor_z_piccadilly Re: A tak abstrahując 12.10.10, 21:29
            Przyznam ze nie bardzo znam to czasopismo. Wybralem je ze wzgledu na orientacje naczelnego. Jesli chodzi o tresci to nie twierdze ze istnieja czytelne zachety. Twierdze ze moga istniec zakamuflowane.
            Moge sie mylic, ale tez i nie, bo jesli faceci zamiast mnozyc doznania ostro pukajac w roznych wariantach bialoglowy, wariuja w kierunku homo, to cos tu jest nie teges.
            • jakniejatokto Re: A tak abstrahując 13.10.10, 01:14
              uuu no, w Seksie w Wielkim Mieście był wątek gejowski.
              A w Beverly Hills 90210 nie było?
              W Jeziorze Marzeń był.

              WTF.
              Przysięgam, jesli ja tak zacznę wariować w ciąży to możecie mnie zdzielić czymś w łeb.
              m00nlight - z przykrością stwierdzam że niepotrzebnie stwarzasz sobie problemy i histeryzujesz.
              potwór - w zasadzie mnie nie interesuje kto kogo puka jeśli nie jestem stroną pukaną lub pukającą. Reszta może sobie robić co chce. Ot, tolerancja :)
    • ditchdoc Re: Nie, no k...., przegięcie.... 13.10.10, 06:28
      to ciekawe ze kobieta ktora z premedytacja zdradzala bylego meza, z zonatymi mezczyznami na dodatek, jakos bez skrupułow, tak reaguje na zainteresowanie swojego meza kobietami 2D na ekranie monitora ;)

      jakos nie pasuje jedno do drugiego ;)
      • efi-efi Re: Nie, no k...., przegięcie.... 13.10.10, 14:27
        Autor: m00nlight napisała:
        >> zamierzam się upewnić, i 'zebrać dowody'

        - Tylko pamiętaj, że jak nie ma dowodów to znaczy, że zostały zniszczone :)))
      • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 13.10.10, 18:45
        Przeczytajże wątek.

        Albo chociaż pierwszy post.

        Żeby to były babki, to bym sie nie czepiala :/
    • m00nlight Mam plan :P 13.10.10, 18:46


      Ale nic Wam nie powiem bo sie wam nie spodoba :P

      Jak wypali to dam znac.
      • kag73 Re: Mam plan :P 13.10.10, 19:12
        m00nlight napisała:

        >
        >
        > Ale nic Wam nie powiem bo sie wam nie spodoba :P
        >
        > Jak wypali to dam znac.

        Nie badz labadz, powiedz!
      • ore.ona Re: Mam plan :P 13.10.10, 19:22
        Tu mało co komu się podoba, więc nie szczyp się, tylko uchyl rąbka;)
        Przeanalizujemy chociaż wspólnie czy plan ma szansę wypalić.
        No chyba że mąż podczytuje i jest zawsze krok do przodu..
      • potwor_z_piccadilly Re: Mam plan :P 13.10.10, 20:10
        m00nlight napisała:

        > Jak wypali to dam znac.

        Tylko pamietaj dac ten znak, bo sobie pomyslimy ze zamiast wypalic, zdetonowalo.
        • asocial Re: Mam plan :P 13.10.10, 20:47
          Podziwiam stalowe nerwy. Na pewno bardziej sa na reke niz reakcja a´la sycylijska dziewoja. Ja bym chyba nie mogla z zimna krwia zbierac dowodow i tej samej nocy wtulac sie w kolesia. Podziwiam, na pewno lepiej na tym wyjdziesz i pan nie zwali akcji na ciazowe hormony.

          Nie wiem czy cokolwiek dodam do tematu, moi dwaj najblizsi przyjaciele to wlasnie para gejow. Sa ze soba od baaaardzo dawna wiec nie mieli wiele doswiadczen, ale oczywiscie mieli jakies tam kilkumiesieczne zwiazki z dziewczynami. Jak to mowili ´´od zawsze byli gejami´´, nigdy nie mieli zadnego zdjecia/ filmu porno z kobieta.

          Ale np. moj byly wspolokator i kolega z pracy otwarcie przyznaja, ze sa po dlugoletnich zwiazkach z kobietami. Jeden z nich po kilku latach zwiazku, w ´´europejskiej stolicy gejow´´ stwierdzil ´´czemu nie?´´. Obecnie kobiety go w ogole nie interesuja. Podobnie jak w kolega z pracy: byl prawie 10 lat z kobieta, nie bylo zle, nie mial problemow z potencja, nie mial rozdwojenia jazni, nie czul sie zle. Sprobowal z mezczyna i juz tak zostalo.

          skoro twoj facet (nie sledzilam watkow) jest tak rozpasany w kwestii porno (ze nawet placi za tego typu portale: nie chodzi o stawke, ktora akurat jest psia, ale np. ja -a problemu z porno nie mam- nawet 5 gr bym nie zaplacila, bo po co), to moze to ´´zwykla´´ ciekawosc? Nuda (nie w zyciu seksualnym, tylko ogolnie, zbyt duzo wpolnego czasu przed kompem)? Albo chec rozeznania sie w temacie? Ja np. namietnie udzielam sie na forum emama, a nie mam dzieci ani ich nie planuje miec ;).

          Powtarzam, nie sledzilam Twoich poprzednim watkow, z tego co widze, to temat porno jest juz przez was przegadany, ja w takiej sytuacji nigdy nie bylam, wiec pewnie uznalabym to za jednorazowy wybryk/ wysmialabym albo sama z zainteresowaniem zajrzala, co sie miedzy chlopami dzieje, na zasadzie discovery channel. W przypadku dosc intensywnego i regularnego porno nie mam nic do powiedzenia, bo nigdy nie zrozumiem jak regularne ogladanie porno/ sm/ amateur/ hardcore/ moze NIE nudzic/ NIE smieszyc/ i ze tez ludziom nie jest zal tych nacpanych panienek, ktore nawet nie ruszaja tylkiem i jedyne dzwieki jakie wydaja to z bolu:))
      • m00nlight Re: Mam plan :P 13.10.10, 21:05

        Oj, powiem tylko tyle że jestem teraz wzorem wszelkich cnót i generalnie do rany przyłóż.

        I tak sobie tylko zbieram kase na koncie, tak na wszelki ;)

        Im pewniej i swobodniej się poczuje, że oblężenie zakończone, tym większa szansa że zaobserwuję coś więcej.

        A tymczasem przy śniadaniu zakrztusiłam go kawą ;) Zapytałam sobie jak gdyby nigdy nic: 'Jak myślisz, jak ktoś jest 'bi' to podniecałby się najbardziej hemafrodytami?' Jakby nie było, 2in1' ;) Trzeba bylo widziec jego minę ^^

        W zasadzie, ta sytuacja nawet mnie zaczyna bawić, nic nie mam do stracenia a i tak już wdepłam w kanał, więc co pozostało? 'Always look on the bright side of life' ;)
        • gacusia1 Re: Mam plan :P 13.10.10, 21:43
          Powodzenia,Moonlight. Niech zdarzy sie cud i niech sie okaze,ze to tylko zaspokojenie ciekawosci bylo.
          • songo3000 Re: Mam plan :P 14.10.10, 00:55
            'Cud' się już nie zdarzy. Cokolwiek robimy prędzej czy później wywołuje to reakcję, bo takie są prawa przyrodnicze. Jeśli pedziowidzki mają rację to wiadomo co będzie. Patrząc skrajnie w druga mańkę, jeśli mężusiowi się tylko omsknęło o te porno to po serwowaniu mu tego całego 'śmierdzenia' i innych wyczynów UB w odpowiednim momencie żonie odpłaci. Tak czy siak będzie płacz i lament towarzyszek ale cóż to da? Po prostu szkoda...
        • zakletawmarmur Re: Mam plan :P 13.10.10, 21:59
          A jednak kobiety potrafią być perfidne...
          • ore.ona Re: Mam plan :P 13.10.10, 23:06
            > A jednak kobiety potrafią być perfidne...<

            E tam, chyba miałaś na myśli jego?
            Bo jeśli ją wpakował w to z pełną świadomością własnych skłonności to jak to nazwać?
            Żona, jeśli już coś w ogóle zauważy to z reguły ma to ręce i nogi.
            Sama będąc na miejscu moon byłabyś pewnie wniebowzięta i łaskawa?

            Przyjmuję że historia moon jest prawdziwa:)
        • xciekawax Re: Mam plan :P 14.10.10, 02:04
          Przykro mi to mowic, ale ty sobie jeszcze nie zdalas sobie sprawy z tego co sie dzieje w Twoim zwiazku. Pomimo tego ze myslisz ze to jest jakas gra w przechytrzenie partnera - to wszystko na Tobie sie odbije. Pamietam jak zobaczylam papiery rozwodowe, i jak zaczelam ryczec. Bylam do tej pory ok, tez gralam przed partnerem ze mnie to nie rusza, ale gdy sama usiadlam i zaczelam czytac to juz nie moglam klamac przed sama soba ze wszystko sie skonczylo.

          Zastanow sie..... co tak naprawde to wszystko znaczy.... Czy to takie smieszne? to nie jest gra. To Twoje zycie. Czasami wydajesz mi sie mala dziewczynka, i jest to niby "cute", czyli fajne, i rozkoszne, ale wiesz......male dziewczynki glosu jednak nie maja, tylko robia fochy, albo glupie psikusy.

          Moze czas wyrosnac?

          To nie sa zarty. Na serio, to Twoje zycie. I moze nie ma sie czego obawiac, ale byc moze wlasnie dlatego Cie wybral - bo jestes/zachowujesz sie jak mala dziewczynka ktora mozna latwo manipulowac i ktora gra w gierke zamiast zyc wlasnym zyciem. I zeby nie bylo, zycze ci wszystkiego najlepszego, ale i tak to, jak sie zachowujesz stawia wielki znak zapytania nad..... Twoim rozwojem emocjonalnym?
          • m00nlight Re: Mam plan :P 14.10.10, 09:35
            Wiesz, tak się składa że też mam już za sobą rozwód. Po 5 latach małżeństwa. I wiesz co? Nie ryczalm ani razu a papiery pisalam sama. Wiesz o czym wtedy myslalam? Nie o tym że kończy się związek (no, skoro był do dupy to lepiej wczesniej niż później), czy o rozpaczy nad 'złamanym życiem' ale o tym jak przy okazji rozwodu nie dać się wydymać. I osiągnęłam co chcialam a nawet więcej. Na rozprawie (byla tylko jedna, z racji tego że bez orzekania iinnych pierdół) wręcz tryskalam dobrym humorem że ta farsa w końcu się skończy. A moje 'gierki' dały mi mniej więcej tyle że ex machnął ręką na wszystko, wiec sprawa poszla bezproblemowo. A że został goły? Życie. Zresztą, uczciwie to i tak nic mu się nie należało.

            Teraz jestem już nauczona doświadczeniem i wiem że nic nie trwa wiecznie, i w najgorzej chujowej sytuacji zbieram się do kupy i skupiam na kombinowaniu, jak wyjść z calej sytuacji z jak najmniejszą stratą. Teraz robie wlasnie to samo, zamiast się boczyc, robic awantury,rzucac fochy i tupać nóżką udaje że nic nie wiem, niczego nie widzę, a na boku kręcę sobie swoje lody. Jesli moj facet (NIE-mąż, na szczęście), istotnie ma cos do ukrycia, będzie tak zaaferowany tym żeby siebie kryć że nie skapuje mojego kombinowania. A to jest i tak tylko działanie zabezpieczające na wypadek najgorszej ewentualności.

            Czy wyrachowane? na pewno, ale przynajmniej nie będę jedną z tych co później wyją w poduszkę jakie to były głupie i naiwne.
            • sisi_kecz oprócz dziecka, mam nadzieję. 14.10.10, 09:46
              Nie oceniam tym razem ;)

              Czy wyrachowane? na pewno, ale przynajmniej nie będę jedną z tych co później wy
              > ją w poduszkę jakie to były głupie i naiwne. '

              i nigdy nikogo bezgranicznie nie pokochasz.

              Nie wiem, co lepsze...
              • ore.ona Re: oprócz dziecka, mam nadzieję. 14.10.10, 10:44
                Wyrachowani to cecha charakteru, albo się ją ma albo nie.
                Bezgraniczne kochanie często kończy się wizytami u psychiatry lub nawet w szpitalu.
                Kobieta która w kryzysowej sytuacji „przytomnieje” i potrafi zadbać o własne/i dziecka/ interes, nie jest, imo wyrachowana tylko silna. Wykluczam tu jednak działania typu-„puszczony w skarpetkach”.
                Jeśli związek powstał bez udziału uczuć, to można mówić o wyrachowaniu.
                Dla mnie jasne jest, że gdy okaże się że pan ma inne preferencje, oszukaną jest moon.
                W dodatku zdecydowała się na dziecko.
                Dlatego ważne jest ustalenie czy to preferencje czy zwykła ciekawość.
                Nie wierzę że on może przyznać się /szczera rozmowa/sam do tego co skrzętnie ukrywa.
                Moon wcześniej wspominała że sama pornografia nie jest dla niej problemem.
                • sisi_kecz Re: oprócz dziecka, mam nadzieję. 14.10.10, 14:37
                  "bezgraniczne kochanie" to w sumie masło maślane, tak napisalam niefortunnie, bo przecież milość jest uczuciem bez dna i granic:)

                  miłość warunkowa to jakaś proteza, a to co wspominasz, ore.szko, że lądują w psychiatryku, to też nie miłość tylko dysfunkcje emocjonalne (szukanie ojca, zalepianie pustki, rozpaczy, kompulsywne typy osobowości, itp.)

                  Jest taka zasada: kocham i sprawdzam.
                  Ale ja sie z nią nie zgadzam- jestem po pewnych przejściach (jak każdy), mam dosyć sporą nadwrażliwość emocjonalną (zdiagnozowane) i nie bylo mi łatwo przełamać trach i nieufność, że jak o ładnie ktoś ujął: będę wydymana.
                  Ale bez zaufania, ze właśnie on nie skrzywdzi i że będzie dobrze, prawdziwie i na zawsze- to bym obie dala spokój z tworzeniem relacji na jakiś koślawych fundamentach typu: jest okazja, lepszy sie nie trafi, bo kasiasty, zegar biologiczny, itp.

                  mi tam dobrze z moją wiarą w miłość,
                  to wielka ulga poczuć wolność od lęku :)

                  duze pozdro!!!
            • zakletawmarmur Re: Mam plan :P 14.10.10, 10:33

              Widzę, że bardzo boisz się wyjść na frajerkę... Tak bardzo, że jesteś w stanie oszukiwać swojego faceta a nawet go okradać. Bo nazwijmy to po imieniu, to co robisz to złodziejstwo, nic innego.

              Skojarzyło mi się z wątkiem Kutuzowa:
              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,115323649,115424449,Re_mini_podsumowanie_.html

              a dokładniej z tym:

              Z lękami to jest tak, że nie wiadomo co z nich wyrośnie. U zdrowego
              człowieka lęk z czasem maleje. To proste boimy się tego czego nie
              znamy a gdy poznajemy przestajemy się bać. U człowieka chorego lęk
              nie maleje a nawet może się pogłębiać... Wpada się w fobię. Na
              każdym kroku doszukuje się potwierdzenia słuszności swoich lęków,
              szuka się ludzi, z którymi można się solidaryzować. Stopniowo traci
              się kontakt z rzeczywistością... Im głębiej w las tym więcej drzew.
              Problem polega na tym, że do takiego człowieka trudno jest dotrzeć.
              Nie pomaga logiczne przedstawienie problemu bo taki człowiek nie
              myśli logicznie. Tacy ludzie mogą zmieniać się w studnie bez dna.
              Oczekują, że na każdym kroku będzie się im coś udowadniało. Nie
              ważne ile się w studnie właduje i tak nigdy się nie napełni. Nie
              wiem czy u Ciebie to fobia ale faktycznie czasami brzmisz
              przerażająco.

              I tyle mam Ci do powiedzenia...
              • m00nlight Re: Mam plan :P 14.10.10, 11:25

                Wskaż mi w jaki sposób JA oszukuję i okradam swojego faceta?

                Mam połowe udziałów w firmie, dzięki temu, on korzysta, nie bede tlumaczyc o co kaman, to zawiłe, ale korzysta na tym. Skoro mam polowe udzialow- nalezy mi sie polowa zyskow czyż nie? Ja nie kontroluję wydatkow swojego faceta, na dobrą sprawe nie wiem na co i ile wydaje pieniędzy. On nie kontroluje moich. Więc co dla niego za różnica czy ja sobie wydam np pare tys na buty czy je sobie zachomikuję?

                Zapaliła mi się czerwona lampka, więc kombinuję jak się zabezpieczyc. W razie gdyby to kiedyś 'pieprzło', to chociaż nie będę zaskoczona, i chociaż jeden problem mi odpadnie z głowy. Uważam że to zwykla zapobiegliwosc, a nie oszukwanie. Zapewniem Cię że wiele kobiet po rozwodzie żałuje że nie pomyslalo o tym żeby zrobic to co ja teraz robię.
                • mujer_bonita Re: Mam plan :P 14.10.10, 11:58
                  m00nlight napisała:
                  > la niego za różnica czy ja sobie wydam np pare tys na buty czy je sobie zachomi
                  > kuję?
                  > Zapaliła mi się czerwona lampka, więc kombinuję jak się zabezpieczyc. W razie g
                  > dyby to kiedyś 'pieprzło',

                  A pomyślałaś jak zareaguje Twój mąż jak się o tym wszystkim dowie? Wtedy ci się dopiero związek 'pieprzenie' :)
                • zakletawmarmur Re: Mam plan :P 14.10.10, 17:44
                  Z tego co pisałaś nie pracujesz... Zresztą nie w tym rzecz.
                  Wypłacasz z jego (wspólnego) konta pieniądze i wpłacasz na swoje. Nie informujesz go o tym. Jeśli uważasz, że jesteś w porządku i to co robisz jest ok to dlaczego nie powiesz mu tego wprost?
            • xciekawax Re: Mam plan :P 14.10.10, 15:05
              Jezeli tak do tego podchodzisz to zwracam honor. lol. I zazdroszcze chyba osobowosci, lol. Tez zdaje sobie sprawe ze w zyciu trzeba byc przynajmniej troche samolubnym i dbac o swoje dobro.
    • alcine Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 12:37
      Zabiorę głos jako prawdopodobnie była żona geja, bo mnie to Wasze teoretyzowanie trochę wkurzyło...

      Byliśmy małżeństwem 17 lat, od 4 lat jesteśmy po rozwodzie, to on odszedł w końcu. Nie rozumiałam dlaczego, mimo że wiedziałam, że nie jest w naszym małżeństwie dobrze (np. w sferze seksu), to ciągle te strony pozytywne przeważały. Wydawało mi się, że możemy to naprawić, bo więź między nami poza tym była naprawdę ok i bolało mnie, że on nie chciał, tak jakby zupełnie mu nie zależało.

      Zorientowałam się, że coś jest na rzeczy mniej więcej rok temu, czyli już długi czas po rozwodzie, gdy zobaczyłam go w mieście z jakimś przystojniakiem i oboje wyglądali po prostu...hm, zbyt oczywiście jak na dwóch facetów hetero. Przysięgam, że wcześniej mi to nawet przez myśl nie przeszło. Zresztą popełniłam tu jakiś czas temu post na temat aseksualności mojego ex i słowa tam nie ma na temat bycia gejem.

      Więc żeby nie przynudzać, z mojego punktu widzenia symptomy (teraz, kiedy się już domyślam) były takie:

      - po chwilowym wybuchu uczuć, seks przysiadł (po mniej więcej ok. 2 latach). Tak, kładłam to na karb spowszednienia. Było unikanie seksu, a jakże, pod właściwie każdym pretekstem (za gorąco, za zimno, za późno, za wcześnie, boli głowa, krzyż, palec, etc), potem problemy z potencją, potem dawanie do zrozumienia, że ze mną jest coś nie tak, używanie sformułowań: "jestem jak w potrzasku" (to podobno typowe dla gejów będących w związku z kobietą).
      Dochodzi jeszcze do tego wyskakiwanie z łóżka po każdej "akcji" do której w końcu ewentualnie doszło w celu natychmiastowego umycia się, obrzydzenie do wielu aspektów fizyczności.

      - Nadmierna dbałość o swoją własną fizyczność- w którymś momencie po okresie chyba depresji kiedy nadmiernie pił, szlajał się, grał w kasynie i miał w d... wszystko, również własny wygląd i potem kiedy prawda na temat jego orientacji musiała dotrzeć do niego bez osłon- totalna zmiana. 20 kg w dół, nowe ciuchy, fitness, solarium, kosmetyczka, nowy samochód, nowa muzyka, nowi znajomi... Totalna zmiana wizerunku. Mogę długo na temat różnych dziwactw mojego ex w sprawach wyglądu, ale nie o to chodzi. Pewnie, na początku wyglądało to jak typowy kryzys wieku średniego.

      - Pedanteria, od zawsze. Przestawiony o cm przedmiot wprawiał go we wściekłość. Ponoć również dosyć typowe- jak nie kontrolujesz swojego życia, próbujesz kontrolować przynajmniej swoje otoczenie.

      - Tajemniczość i unikanie bliskości. Ktoś tu napisał o braku zaufania. Po prostu ktoś kto nie był w związku z osobą unikającą bliskości nie może wiedzieć jak to jest. Ma rację moonlight, kiedy pisze, że on znajdzie logiczne uzasadnienie każdego zarzutu, tak że koniec końców wychodzi się na głupka i jędzę, co się tylko czepia.
      Słowo daję, ja tego w ogóle nie byłam świadoma, że żyłam z facetem (albo obok niego), o którym mogłabym dowiedzieć się wszystkiego i specjalnie mnie by to nie zszokowało. Jakby na przykład okazał się super agentem obcego wywiadu. Jak dla mnie, spokojnie prawdopodobne. Taki człowiek jest tak przyzwyczajony do krycia się, nieodsłaniania i wiecznego bycia czujnym, że wmówi każdą bajkę. A Ty, babo, czujesz się jak kretynka. Jestem pewna, że jak ktoś przez to przeszedł, wie o czym tu piszę.

      Teraz tak- po tym jak różne fakty zaczęły układać mi się w całość, zaczęłam zgłębiać temat. Dowiedziałam się, że my kobiety łapiemy się na związek z ukrytym gejem, bo nie rozumiemy idei. Wydaje nam się, że osoba homoseksualna nie będzie zainteresowana związkiem z osobą hetero. Błąd! Mężczyzna homoseksualny nie musi wcale być typem p. Jacykowa, to jest tylko taka barwna otoczka, wcale nie reprezentatywna dla całej masy mężczyzn, którzy czują FIZYCZNY pociąg do innych mężczyzn, ale kompletnie nie odnajdują się w tym EMOCJONALNIE. A ponieważ nie identyfikują się z ruchem homo ani z jego prominentnymi przedstawicielami, chcą wierzyć, że to minie, że można te ciągoty jakoś stłumić. Najlepiej nadaje się do tego związek z kobietą, niestety... A że mogą uprawiać z kobietą seks... Podobno tak jest, że w młodym wieku, kiedy popęd jest duży, można bzyknąć w zasadzie wszystko co się rusza :). Nieprzypadkowo najwięcej szokujących coming outów zdarza się podczas kryzysu wieku średniego, kiedy jakość przechodzi w ilość. Mnie to przekonuje.

      Nie tak dawno temu w USA (a gdzieżby indziej) wybuchł skandal obyczajowy, gdy prominentny pastor Ted Haggart został przyłapany na kontaktach homoseksualnych. Z ciekawości obejrzałam sobie jego wypowiedzi u Larry'ego Kinga i Oprah. On się tam określił jako "bicurious" :). To tak a propos oglądania gejowskiego porno i usprawiedliwienia dla niego. Albo ktoś jest gejem (jak zwał tak zwał) i pociągają go kontakty fizyczne z innymi mężczyznami albo zwyczajnie mu na samą myśl robi mu się niehalo. To tyle w kwestii: jest czy nie jest.

      Bottomline jest taki, że mężczyzna żeniąc się z kobietą może chcieć wyprzeć się swojej natury, może nawet się do niej nie przyznać przed samym sobą (a co dopiero wyznać to żonie!), historia zna takie przypadki. Więc nie pitolcie mi tu, że dziewczyna sobie to wymyśliła, bo jej w ciąży hormony biją. Facet który ogląda (i jeszcze za to płaci) gejowskie porno z całą pewnością jest zainteresowany tego rodzaju kontaktami, jak zwał jego orientację tak zwał. Nie ma żadnej pewności, że nie uległ lub że nie ulegnie tym ciągotom w życiu realnym, a tu już stajemy przed problemem STD chociażby.

      • mujer_bonita Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 13:01
        alcine napisała:
        > Zabiorę głos jako prawdopodobnie była żona geja,
        (...)
        > Byliśmy małżeństwem 17 lat,
        (...)
        > Zorientowałam się, że coś jest na rzeczy mniej więcej rok temu, czyli już długi
        > czas po rozwodzie, gdy zobaczyłam go w mieście z jakimś przystojniakiem i oboj
        > e wyglądali po prostu...hm, zbyt oczywiście jak na dwóch facetów hetero.

        I oczywiście biseksualność wykluczyłaś z marszu?
        • alcine Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 13:26
          Niektórzy specjaliści zajmujący się tematem uważają, że określenie "biseksualny" zostało wymyślone po to, żeby stępić problem. Sprawić, że w sumie tabu jakim dla wielu mężczyzn jest pożądanie innego mężczyzny staje się mniej przerażające. Jakkolwiek, to tylko kwestia frazeologii.
          Dla mnie to nie ma znaczenia, ja wiążąc się z tym facetem nie przyjmowałam opcji, że oprócz kobiet mogą kręcić go jeszcze mężczyźni. Nikt nie pytał mnie czy jest to dla mnie dopuszczalna opcja.
          Znalazłam taką wypowiedź faceta, który po latach ujawnił swoją orientację ma ten temat:

          "For the most part, bisexuality among adult men tends to be a transitional state. When you look at the statistics by age group, those who identify themselves as being bisexual tend to be in late adolescent years or early 20’s. As we humans sexually experiment and learn about ourselves, we tend to change our ‘bisexual’ self-identity to that of heterosexual or homosexual. By the time we are in mid-life, the number of people identifying as bisexual drops dramatically. In my own case, I identified as being bisexual for several years because I loved my wife and was sexually active with her, but at the same time I was sexually attracted to men though I had no interest in a love relationship with a man. So I didn’t seem to fit in either the heterosexual column or the homosexual column. But as I learned more about me and experimented with men physically and emotionally, it became clear that I was predominately sexually and emotionally attracted to men. I had been subconsciously trying to avoid emotional bonds with men because I instinctively knew that it would be a life altering experience that would threaten my self-concept and my marriage. I could have sex with men but as long as I didn’t love them, I wasn’t gay. Inevitably however, I met a man who I fell deeply in love with. I had an emotional response that I had never known existed. Limerence, that feeling of deep love that has an obsessive-compulsive quality to it, is something I never knew existed. I had never experienced it in my life until he came along. The feelings were so deep and overwhelming that it instantly destroyed any self-concept of bisexuality. I wasn’t caught in the in-between world of loving a woman and yet being physically drawn to men. I was fully engulfed in physical and emotional desire for another man. I couldn’t possibly be any more gay – not by any stretch of the definition."
          **************************************
          Nic nie uczyni cię szczęśliwym bez twojej zgody. Nic nie uczyni cię nieszczęśliwym bez twojej zgody.
          • mujer_bonita Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 14:16
            alcine napisała:

            > Niektórzy specjaliści zajmujący się tematem
            (...)
            > Znalazłam taką wypowiedź faceta, który po latach ujawnił swoją orientację ma te
            > n temat:

            Litości - specjaliści, czy 'facet powiedział'?

            > Dla mnie to nie ma znaczenia, ja wiążąc się z tym facetem nie przyjmowałam opc
            > ji, że oprócz kobiet mogą kręcić go jeszcze mężczyźni. Nikt nie pytał mnie czy
            > jest to dla mnie dopuszczalna opcja.

            A co ma do tego 'opcja'? Nie rozumiem dlaczego niedopuszczalna? Bo co? Czym osoba biseksualna będąc w związku różni się od heteroseksualnej?
            • alcine Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 15:01
              Nie ma w tym jakiejś straszliwej sprzeczności- niektórzy specjaliści tak twierdzą, a ten szczególny facet, który również jest terapeutą i coachem, dzieli się swoją historią. Tyle.

              Co do drugiej kwestii, myślę, że dobrze byłoby jednak wiedzieć o osobie, z którą się człowiek wiąże przynajmniej pewne podstawowe fakty. Lub uzyskać tę wiedzę w możliwie krótkim czasie. Ja tak mam i mam do tego prawo. Akurat orientacja ma tu mało do rzeczy, ale należy do pewnych rudymentarnych kwestii.

              Jako wieloletni lurker na tym forum znam dość dobrze Twój temperament polemiczny, Bonito, ale w tym wypadku IMO używasz go w złej sprawie.
              • mujer_bonita Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 15:22
                Alcine,

                Ja nie twierdzę, że Twój mąż nie był gejem. Może był. Natomiast negowanie istnienia osób biseksualnych uważam za dość niedorzeczne (choćby z prozaicznego faktu poznania takich). Nie wiem też na jakich specjalistów w temacie się powołujesz bo są i tacy 'specjaliści', który uważają, że homoseksualizm to kwestia wychowania i da się to 'wyprostować' :)

                W kwestii przytoczonego przez Ciebie cytatu - moim zdaniem jest to raczej przykład panseksualizmu - seksualności idącej za fascynacją/emocjami związanymi z konkretnym człowiekiem, niezależnie od jego płci.
                • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 15:34
                  Bonita, a ja mysle, ze ona jak najbardziej na podstawie jej doswiadczen z bylym mezem, moze przyjac, ze jest homoseksualista. To by tlumaczylo jego klopotoy z potencja, unikanie seksu z nia, szukanie wymowek. Jasne, moze byl to zupelnie inny problem, libido czy testosteron, mozliwe, ale niekonieczne.
                  Jezeli bylby bi to raczej by problemow z seksem z nia nie mial, bo kreca go obie strony a decydujace jest zaangazowanie emocjonalne.
                  • xciekawax Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 16:24
                    Chociaz mysle ze kazdy czlowiek jest w jakims sensie bi, czasami w malutkim procencie, czasami wiekszym, to tez mysle ze ten procent moze sie z czasem powiekszyc lub zmiejszyc. Moze bylo tak ze tej pani maz byl w duzym procencie gejem od poczatku, ale wlasnie z wiekiem mu to sie zmienilo. Tak czy owak i tak nie byl z nia szczery od poczatku.

                    I to jest wlasnie to - nieuczciwosc w stosunku do siebie i partnera. Co za roznica czy to sa dlugi kredytowe, kochanki, czy bycie bi, czy gejem.

                    A rozmawiajac ze swom znajomym gejem az sie zdziwilam ilu zna facetow w tak zwanych "dobrych malzenstwach" ktorzy na boku maja faceta, ale zony nie zostawia przez presjie rodziny i spoleczenstwa. Ale z wiekiem to meczy, to udawanie - i potem jednak nie wytrzymuja i odchodza. Jest to wstretne w stosunku do partnerki, ale jako spolecznosc tez ponosimy za to odpowiedzialnosc, gdyz pchamy takich facetow w takie nieuczciwe zycie gdyz te inne alternatywy (szczegolnie w malych miastach i na prowincji) sa po prostu nie do przyjecia.
                    • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 15.10.10, 10:30

                      Mysle też że nie do końca jest tak, że ci 'biedni geje' są zmuszeni przez spoleczenstwo do czegokolwiek.

                      Nie znam wprawdzie osobiscie żadnego geja (przynajmniej zdeklarowanego), ale sporo się naczytalam na ten temat. Wielu z nich zupelnie się nie odnajduje emocjonalnie w tym, wiedzą, że seksualnie kęcą ich mężczyźni, czesto nawet to akceptują- stąd, podejmowanie licznych kontaktow seksualnych z róznymi partnerami, w tym męskimi prostytutkami, ale zupełnie nie wyobrażają sobie relacji z innym facetem, związku, wspolnego mieszkania.

                      Dlatego usiłują te 2 sfery rozdzielic i czesto prowadza podwojne życie: homo i hetero. Wielu znajduje nawet satysfakcję w związkach z kobietami, tworząc rodziny. Jednak ich żony, zazwyczaj mocno zaniedbane seksualnie, już niekoniecznie. Męczy natomiast takie ukrywanie się, zresztą to zrozumiale, tak jak każdy wieloletni romans predzej czy pozniej albo pieprznie, albo tak czy siak jakoś sprawa się rozwiąże.

                      Czytalam artykul o małżeństwie kobiety z gejem, tą różnicą, że ona od początku wiedziala na co się porywa. Są razem od x lat, mają dom, dzieci, oboje twierdzą że są superprzyjaciółmi i szczęśliwi, nikt z otoczenia nie zna ich 'sekretu', przy czym oboje mają na boku 'bzykacza'. To jeszcze rozumiem, ale uczciwość to podstawa, a nie takie bunkrowanie.
                  • mujer_bonita Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 18:08
                    kag73 napisała:
                    > Bonita, a ja mysle, ze ona jak najbardziej na podstawie jej doswiadczen z bylym
                    > mezem, moze przyjac, ze jest homoseksualista. To by tlumaczylo jego klopotoy z
                    > potencja, unikanie seksu z nia, szukanie wymowek. Jasne, moze byl to zupelnie
                    > inny problem, libido czy testosteron, mozliwe, ale niekonieczne.
                    > Jezeli bylby bi to raczej by problemow z seksem z nia nie mial, bo kreca go obi
                    > e strony a decydujace jest zaangazowanie emocjonalne.

                    Ale ja nie twierdzę, że nie był, Może był - może nie. Alcine napisała, że seks przysiadł po 2 latach. To dość długo jak na geja nie sądzisz?

                    Ja znam akurat bardzo dobrze przypadek pewnej biseksualnej (a w zasadzie waśnie panseksualnej) kobiety, która po 10 latach małżeństwa (2 dzieci) w tym ostatnich dwóch spędzonych na próbach jego ratowania rozwiodła się i związała z kobietą. A teraz jej eks-mąż oczywiście twierdzi, że małżeństwo rozpadło się, bo przecież ona lesbijką była, wstrętną oszustką i tylko wykorzystała go do spłodzenia dzieci :)
                    • alcine Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 18:25
                      No, ale hipotetycznie mogło tak być.... Bo małżeństwo osoby homoseksualnej z heteroseksualną z założenia jest "zatrute" przez tą odmienność, nawet jeśli to jest nieuświadomione lub specjalnie spychane gdzieś w odmęty nieświadomości.
                      • mujer_bonita Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 18:31
                        alcine napisała:
                        > No, ale hipotetycznie mogło tak być.... Bo małżeństwo osoby homoseksualnej z he
                        > teroseksualną z założenia jest "zatrute" przez tą odmienność, nawet jeśli to je
                        > st nieuświadomione lub specjalnie spychane gdzieś w odmęty nieświadomości.

                        Ale to nie było małżeństwo osoby homoseksualnej z heteroseksualną.
                • alcine Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 16:34
                  Mnie akurat jest obojętne jak to nazwiemy. Naprawdę nie mam z tym problemu, bo nie w tym rzecz. Dla mnie to on może być kimkolwiek. Tym bardziej że jest już były.

                  Rzecz w tym, że to co nazywacie biseksualnością zakłada, że seks ze stałą partnerką nie wystarcza, że szuka się wrażeń z mężczyznami, często w jakiś szemranych okolicznościach. Jeśli obie strony to akceptują, to ok, ale najczęściej tak nie jest.

                  Przeczytałam wiele historii kobiet (głównie rzecz jasna amerykańskich), gdzie coming outy zdarzały się po wielu, wielu latach w sumie zgodnych małżeństw. Ekstremum to 37 lat... Jasne, seks w takich związkach na ogół szwankował, ale jak widać po tym forum, to nie jest jakiś straszny ewenement.
                  Ale najboleśniejsze w tym jest to, że kobiety zazwyczaj wiedziały że coś jest nie tak, i najczęściej brały winę na siebie, starały się jeszcze bardziej, podczas gdy u podstaw ich małżeństwa leżało niewybaczalne "niedopowiedzenie", eufemistycznie rzecz ujmując. Wiele kobiet zadaje sobie pytanie- no, dobrze, niech będzie że on jest bi-, no ale dlaczego to musi oznaczać, że ja mu nie wystarczam? Przecież jak ktoś jest hetero, to nie zakładamy że ma prawo do bzykania jeszcze innych osób niż własną partnerkę, prawda? To znaczy prawo ma, ale monogamia jest pewną normą na ogół. Więc jak to jest? Jak dla mnie to trochę ściema jest i tyle.
                  • ore.ona Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 17:11
                    > Ale najboleśniejsze w tym jest to, że kobiety zazwyczaj wiedziały że coś jest n
                    > ie tak, i najczęściej brały winę na siebie, starały się jeszcze bardziej, podcz
                    > as gdy u podstaw ich małżeństwa leżało niewybaczalne "niedopowiedzenie", eufemi
                    > stycznie rzecz ujmując.<
                    Dobrze że zabrałaś głos alcine. Wiele osób nie rozumie jaki szok można przeżyć dowiadując się prawdy o bliskiej osobie. Nie mieszkam już z mężem /poprosiłam by zamieszkał w naszym wynajmowanym dotąd mieszkaniu/ a to, co przeżywałam gdy unikał seksu/jeszcze przed ślubem/ i jak bardzo siebie obciążałam winą za to, na szczęście już przeszłość. Nie próbuję już dociec kim jest tak naprawdę, czy sobie to uświdamia czy nie, nie próbuje znaleźć chłopaka, którego tak czule obejmował z wyrazem rozkoszy na twarzy i tłumaczeniem że instynkt ojcowski to przecież. Nie próbuje zrozumieć jego słów-„nie nadaje się do małżeństwa”, „kocham Cię przecież” wszystko to już mnie nie obchodzi. Zamknęłam ten etap i oby nigdy to się nie powtórzyło. Pozdrawiam:)
                  • mujer_bonita Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 17:20
                    alcine napisała:
                    > Rzecz w tym, że to co nazywacie biseksualnością zakłada, że seks ze stałą partn
                    > erką nie wystarcza, że szuka się wrażeń z mężczyznami, często w jakiś szemranyc
                    > h okolicznościach. Jeśli obie strony to akceptują, to ok, ale najczęściej tak n
                    > ie jest.

                    Mylisz się - biseksualność absolutnie NIC takiego nie zakłada. To co opisujesz dzieje się tak samo w związkach osób heteroseksualnych.

                    > Wiele kobiet zadaje sobie pytanie- no, dobrze, niech bę
                    > dzie że on jest bi-, no ale dlaczego to musi oznaczać, że ja mu nie wystarczam?

                    I jeszcze raz - biseksualność w żaden sposób nie oznacza, że partner przeciwnej płci 'nie wystarcza'. Czy zdrady małżeńskie 'bo żona nie wystarcza' zwalisz na heteroseksualność?

                    > Przecież jak ktoś jest hetero, to nie zakładamy że ma prawo do bzykania jeszcz
                    > e innych osób niż własną partnerkę, prawda?

                    W przypadku osób biseksualnych w związkach również nie zakładamy takiego prawa. Naprawdę nie wiem skąd Ci się bierze takie rozumowanie???
                    • alcine Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 18:21
                      Ano, bierze mi się stąd, że ta biseksualność wychodzi na jaw zazwyczaj przy okazji odkrycia przez stałą partnerkę zdrady z mężczyzną... Takie standardowe tłumaczenie- nie jestem gejem, przecież cię kocham, prawdopodobnie jestem bi...

                      W sumie dla żony, która odkrywa, że jej mąż oprócz niej, posuwa także innych facetów, to naprawdę nie ma jakiegoś zasadniczego znaczenia jak to nazwiesz. Dla mnie czy on jest bi, czy homo czy jakkolwiek by tego nie nazwać, nie ma większego znaczenia. Znaczenie ma kłamstwo, oszustwo i ukrywanie prawdziwego ja. I robienie rzeczy poza małżeństwem potencjalnie zagrażających zdrowiu osób pozostających w tym związku. Zresztą, dotyczy to także chodzenia na dziwki.
                      • mujer_bonita Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 18:34
                        alcine napisała:
                        > Ano, bierze mi się stąd, że ta biseksualność wychodzi na jaw zazwyczaj przy oka
                        > zji odkrycia przez stałą partnerkę zdrady z mężczyzną...

                        A upodobania pana do orala wychodzą przy okazji odkrycia wizyty u prostytutki. O czym to według Ciebie świadczy?

                        > Znaczenie ma kłamstwo, oszustwo i ukrywanie prawdziwego ja. I rob
                        > ienie rzeczy poza małżeństwem potencjalnie zagrażających zdrowiu osób pozostają
                        > cych w tym związku. Zresztą, dotyczy to także chodzenia na dziwki.

                        I to jest sedno. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest hetero czy biseksualny - ważne jest czy zachowuje się fair w stosunku do partnera.
                        • ore.ona Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 19:27
                          Nie ma znaczenia, czy ktoś jest hetero czy biseksualny - ważne
                          > jest czy zachowuje się fair w stosunku do partnera<

                          Z ewentualn kochanką sobie poradzę z inną orientacją męża-nie, jestem bez szans.
                          • mujer_bonita Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 20:41
                            ore.ona napisała:
                            > Z ewentualn kochanką sobie poradzę z inną orientacją męża-nie, jestem bez szans

                            W jaki sposób jesteś 'bez szans' z biseksualnością?
                            • xciekawax Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 21:25
                              a jak kochanka jest 15 lat mlodsza od ciebie i facet ma juz ciebie w dupie - to jak sobie z taka poradzisz?
                              • ore.ona Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 21:39
                                > a jak kochanka jest 15 lat mlodsza od ciebie i facet ma juz ciebie w dupie - to
                                > jak sobie z taka poradzisz?<

                                Do tej pory nie zdarzyło mi się to.
                                Wybieram facetów którzy nie polują na młode laski i mam dość wysoką samoocenę.
                                I dlatego potrafię wygrać:)
                                • xciekawax Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 22:34
                                  LOL ;) i tak trzymaj!!!
                                • mujer_bonita Re: Nie, no k...., przegięcie.... 15.10.10, 08:05
                                  ore.ona napisała:
                                  > Wybieram facetów którzy nie polują na młode laski i mam dość wysoką samoocenę.
                                  > I dlatego potrafię wygrać:)

                                  O naiwności :D
                            • ore.ona Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 21:34
                              Dyskutując na temat porno jesteś zdania że źle odbija się ono na pożyciu małżeńskim. Moje zdanie-źle jest wtedy gdy jest podstawą w zaspokajaniu potrzeb i związek na tym cierpi. Podobne zdanie mam jeśli chodzi o skłonności do osobników tej samej płci. Jeśli w pożyciu następują ciągi z brakiem ochoty na seks i zaczyna to być regułą, to mizianie się męża z chłopakiem odbieram jako sygnał – kręci mnie co innego. Ponieważ nie mam tego co ma ten który wygrywa, moja walka o związek nie ma sensu.
                              Nie wiem czy mąż jest bi czy homo, wiem że boi się czystej podpaski, nie garnie się do seksu oralnego, czule obejmował chłopaka o długich włosach i dziewczęcej urodzie, ma czasem kobiecą gestykulację oraz tracił zainteresowanie seksem ze mną i byłą żoną. Dlatego nie mogę rozpatrywać tego w kontekście upodobań bi.
                              • songo3000 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 21:55
                                > czule obejmował chłopaka o długich włosach i dziewczęcej urodzie, ma czasem kobiecą gestykulację oraz
                                Eee, może to była dziewczyna, tyle że z gatunku brzydka wielbicielka Zmierzchu :DDD
                          • songo3000 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 20:59
                            O naiwności :)

                            A niby jak 'sobie poradzisz' z kochanką a tym samym 'sobie nie poradzisz' z kochankiem?
                            W pierwszym przypadku będziesz mocniej loda robić czy tam częściej się udostępniać jako złota recepta na kochankę, he?
                            • ore.ona Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 21:45
                              > W pierwszym przypadku będziesz mocniej loda robić czy tam częściej się udostępn
                              > iać jako złota recepta na kochankę, he?
                              Nie,
                              raczej będę się nie udostępniać i czekać na błaganie o loda:)
                              Pokaże również że ja mogę odejść bardziej zdecydowanie, a strata jest imo duża;)
                              Tak w skrócie, szczegóły zachowam dla siebie.
                              Nigdy nie miałam wątpliwości że minimum starania z mojej strony to już sukces:)
                              • songo3000 Nie ma to jak kobieca logika inaczej ;) 14.10.10, 21:52
                                > raczej będę się nie udostępniać i czekać na błaganie o loda:)
                                A niby dlaczego facet z konkretną 'alternatywą' miałby o cokolwiek prosić nie mówiąc już o błaganiu? Przecież ma to wszystko z definicji gdzie indziej.

                                > Pokaże również że ja mogę odejść bardziej zdecydowanie, a strata jest imo duża;
                                Znaczy, duża jesteś?
                                ;PPP

                                I znowu czegoś tu nie rozumiem. Skoro bije od Ciebie taka pewność siebie i własnych walorów to dlaczego od razu jest pass na myśl o konkurowaniu z potencjalnym kochankiem?
                                • kag73 Re: Nie ma to jak kobieca logika inaczej ;) 14.10.10, 21:58
                                  Songo, Ty tez udajesz wariata, czy co.
                                  Bo co innego, ze facet pojdzie w bok, bo kobieta nie "daje", nie robi loda, nie jest wyuzdana, nie lubi seksu analnego, jezst oziebla a co innego kiedy zwyczajnie brakuje mu meskiej fizycznosci w lozku, czyli tego cholernego PENISA. Czy tak trudno to zrozumiec? Zadna kobieta tutaj nie pomoze i niewiele zdziala, jezeli on bedzie czul taki brak, bo jest bi, albo wlasnie homo.
                                  • kag73 Re: Nie ma to jak kobieca logika inaczej ;) 14.10.10, 22:07
                                    Aha i moim zdaniem jak najbardziej niepokoiloby mnie gdyby moj facet byl bi, bo nie wiem w jakim stopniu i czym to sie objawia a noz widelec zapragnie faceta, bo mu ciagle bedzie czegos brakowalo. Podczas kiedy, jak dla mnie, u faceta hetero mam wieksza szanse, ze jednak zadowoli sie tym co mam do zaoferowania. Na zasadzie dopoki ja "daje" nie ma prawa do kochanki, chyba, ze mnie sie znudzi i mu powiem, ze nie mam nic przeciwko temu. A bi, owszem moze tez byc wierny z zasady ale do tego nieszczesliwy albo prawie bez ochoty na mnie, bo jemu chlopa trzeba. Dla hetero na rzesach moge stanac, moze pomoze, ale dla bi chyba trudniej, niekoniecznie pomoze.
                                    • songo3000 Re: Nie ma to jak kobieca logika inaczej ;) 14.10.10, 22:29
                                      Cały czas nie widzę rozróżnienia problemu ze względu na płeć. Jeżeli partnerowi do życia jak tlenu potrzeba >innego< osobnika to możesz sobie na rzęsach stawać a i tak NIC nie wskórasz.
                                      Jeżeli jednak ciągoty do innego (i tu kurde, naprawdę niezależnie do czego: babek, facetów, kur czy kaloryferów) są słabsze niż chęć tzw. wierność to jest szansa, że szafa będzie grała.

                                      Po prostu jak dla mnie naiwne jest myślenie, że łatwiej zatrzymać przy sobie mającego ciągoty 'do innych' heteroseksualnego partnera niż będącego w tej samej sytuacji - biseksualnego.

                                      Chyba, że Ty o czymś innym :)
                                      • mujer_bonita Re: Nie ma to jak kobieca logika inaczej ;) 15.10.10, 08:13
                                        songo3000 napisał:
                                        > Cały czas nie widzę rozróżnienia problemu ze względu na płeć. Jeżeli partnerowi
                                        > do życia jak tlenu potrzeba >innego< osobnika to możesz sobie na rzęsa
                                        > ch stawać a i tak NIC nie wskórasz.

                                        Ja właśnie nie rozumiem takiego rozumowania babek - jak facet ma pociąg do filigranowych Azjatek to pozostanie wierny ale jak do innych facetów to na pewno zdradzi i jeszcze niby ma na to 'przyzwolenie'? Gdzie tu logika?
                                      • m00nlight Re: Nie ma to jak kobieca logika inaczej ;) 15.10.10, 10:39

                                        Ale wiesz, jak si jest atrakcyjną babką jest duża szansa że inne opadną w przedbiegach. Natomiast braku pewnego 'atrybutu' który dla faceta może być własnie tym, czego brakuje nijak nie nadrobisz...

                                        Jak to już któraś z dziewczyn ładnie napisala: "Penisa se przecież nie doszyję'

                                        To chyba o to wlasnie chodzi.

                                        Jesli jestem np blondynką ale facet ma ciągoty do brunetek to mogę się przefarbować, schudnąć, powiększyć se cycki, dużo mogę. Ale faceta z siebie nie zrobię przecież....
                                        • songo3000 Naiwna, ok naiwna :) 15.10.10, 20:48
                                          Możesz się farbować, pompować cycki, golić/zapuszczać cipkę a i tak NIGDY nie będziesz INNA. I dlatego dla amatora nowych wrażeń odpadniesz w przebiegach.
                                  • songo3000 Re: Nie ma to jak kobieca logika inaczej ;) 14.10.10, 22:38
                                    No no, a gdzie Twoja wyobraźnia?
                                    Jak już sama wspomniałaś:
                                    - jak nie lubi anala to niech polubi
                                    - są takie ciekawe pasy z fajnymi penisami na allegro już od 30 PLN...
                                    ;PPP
                                • ore.ona Re: Nie ma to jak kobieca logika inaczej ;) 14.10.10, 22:28
                                  > A niby dlaczego facet z konkretną 'alternatywą' miałby o cokolwiek prosić nie m
                                  > ówiąc już o błaganiu?<
                                  Co nazywasz konkretną alternatywą?
                                  Starannie wybieram, czerpiąc z wzorów rodzinnych gdzie mama średniej urody kobieta ale z niesamowitym wdziękiem, seksem i niepowtarzalną osobowością sprawiła że najprzystojniejszy w mieście facet całe życie walczył z potencjalnymi rywalami. Mama na szczęście wpatrzona w niego jak we wzór cnót:)


                                  Skoro bije od Ciebie taka pewność siebie i włas
                                  > nych walorów to dlaczego od razu jest pass na myśl o konkurowaniu z potencjalny
                                  > m kochankiem?
                                  Ja bym to nazwała spokojem o własną moc;)
                                  bo zobaczyłam że grozi to pustym łóżkiem i jest niezależne ode mnie i bardzo stresująco wpływa na mój raczej pogodny stosunek do życia i dystans do problemów.
                                  A operacja plastyczna w tej sytuacji nie wchodzi w grę.


                                  • songo3000 Re: Nie ma to jak kobieca logika inaczej ;) 14.10.10, 22:36
                                    > Co nazywasz konkretną alternatywą?
                                    Jak to co. Sama napisałaś o sytuacji, w której partner kochankę już 'ma'. Kochanka przypominam, ma to do siebie, że na daną chwilę pod względem seksualnym dystansuje Cię o rząd wielkości bo inaczej... nie byłaby kochanką, nieprawdaż? :)

                                    Tak więc straszenie pustym łóżkiem czy wiara w swoje moce w sytuacji posiadania przez partnera chwilowo lepszej alternatywy, delikatnie mówiąc mu zwisa.
                                    • ore.ona Re: Nie ma to jak kobieca logika inaczej ;) 14.10.10, 22:48
                                      chwilowo lepszej alternatywy<
                                      Bo dokładnie tak by było. Chwilowo lepsza.
                                      Ja również widzę chwilowo lepszych, lecz nie wchodząc z nimi w bliższe relacje, widzę po jakimś czasie że to znów gorszy bo….. Dlatego nie przeraża mnie fakt że pani jest chwilowo lepsza, raczej zagrzewa do boju;)
                                      Bardzo trudno mi znaleźć kogoś kto przytrzyma mnie na tyle długo bym była pewna że nie stracę zainteresowania i fajnie będzie nam razem. Moim partnerom równie trudno. Sukces w trafionym doborze:)
                                      Ale nie przypuszczałam że mogę wybrać faceta preferującego swoją płeć:(
                                      I mam temat do przegadania z psychologiem;)
                                      • m00nlight Re: Nie ma to jak kobieca logika inaczej ;) 15.10.10, 12:19

                                        Własnie dla wielu kobiet taka wersja jest wręcz niemożliwa.

                                        Podejrzewalyby męża o WSZYSTKO, ale nie o to, że jest GEJEM!

                                        W starowiczu jest ciekawy fragment opisujący realny przypadek takiego ukrytego gejostwa: żona popadla po latach w depresję, bo całą 'winę' nieudanego pożycia brała na siebie, stawała na rzęsach a efektów niet, więc starała się jeszcze bardziej, ale to wciąż było za mało. Była ślepa na wszelkie sygnały, bo po prostu nie brala pod uwage *takiej* możliwości. Łatwo jest wietrzyć kochankę, dopatrywac się problemu znudzeniu, starzeniu, dzieciach, spadku atrakcyjności fizycznej, ale nikt normalny nie podejrzewa partnera w pierszej kolejnosci o homoseksualizm. Bo niby 'po co gej mialby się wiązać z kobietą', albo padają ofiara stereotypu że gej z kobietą nie moze uprawiac seksu, i skoro mu sie zdarzylo 5 razy w 10 lat i wyszlo z tego dwoje dzieci, to dla części ludzi jasne jest że gejem nie jest <wide Songo>
                                        • alcine Re: Nie ma to jak kobieca logika inaczej ;) 15.10.10, 12:49
                                          > Podejrzewalyby męża o WSZYSTKO, ale nie o to, że jest GEJEM!

                                          U mnie dokładnie tak samo. Możecie w to nie wierzyć, bo to jest niewiarygodne, ale mam dokładnie takie same doświadczenia.
          • claudel6 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 21:49
            > Niektórzy specjaliści zajmujący się tematem uważają, że określenie "biseksualny
            > " zostało wymyślone po to, żeby stępić problem. Sprawić, że w sumie tabu jakim
            > dla wielu mężczyzn jest pożądanie innego mężczyzny staje się mniej przerażające

            mi też sie tak wydaje
            • songo3000 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 21:58
              To że, iluśtam set milionom (z górką) biseksualistów na świecie wydaje się zupełnie inaczej to drobny szczegół. Cóż oni/one mogą wiedzieć o PRAWDZIWEJ nauce, hehe.
              • claudel6 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 22:28
                a Ty znasz osobiscie te set milionow? czy tez ci sie wydaje, ze jest tak jak piszesz?
                • songo3000 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 22:43
                  Osobiście znam znacznie mniej reprezentatywną grupkę. Za to składającą się z żywych a co najważniejsze realnych osobników. Jak to się ma do wydawania opinii na podstawie przeczytanych skrótów z wniosków aż jednego 'badacza'? No cóż...
                  • zakletawmarmur Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 23:04
                    Ja myśle, że tak jest u części homo.
                    Mężczyznom jest się trudniej pogodzić z homoseksualizmem... Od przynajmniej kilku gejów słyszałam, że na początku tłumaczyli sobie, że są bi. Biseksualizm łatwiej jest zaakceptować. Wiadomo "dwa razy większa szansa na randkę", jesteśmy nowocześni, wyzwoleni i ciągle jeszcze nie homo:-) Właściwie to nie wiem, czy to nie jest częsty element w tej drodze do akceptacji.

                    Nie można jednak powiedzieć, że każdy bi jest gejem w drodze do akceptacji:-) Biseksualiści istnieją, mówię z całą pewnością:-) A oprócz nich jest grupa gejów, dla których jest to sposób na oswojenie się z myślą...
                    • songo3000 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 23:20
                      Zaklęta, cenię sobie zarówno Twoje jak i Kag rozważania i eee 'wolnomyslicielstwo' :) Niemniej jednak akurat w tym temacie nawiązuję do 'twardych' opinii z mojego ulubionego sektora usług - prostytucji :P
                      Tak się jakoś składa, że na tym rynku (akurat w PL też) wyraźnie widać kto jakie preferencje dosłownie oferuje. Wystarczy sięgnąć do źródła i wyraźnie widać, że grupa osób dająca dupy zarówno facetom jak i babeczkom to nie (jak się sugeruje) margines.

                      Twierdzenie, że gej czy lisbijka (czyli w 100% homo) parająca się prostytucją będzie obsługiwać każdą z płaci to delikatnie mówiąc, farmazony.

                      Jasne, że taki narkoman na głodzie to i psu obciągnie ale chyba o czym innym tu mowa.
                      • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 23:55
                        songo3000 napisał:

                        > Zaklęta, cenię sobie zarówno Twoje jak i Kag rozważania i eee 'wolnomyslicielst
                        > wo' :) Niemniej jednak akurat w tym temacie nawiązuję do 'twardych' opinii z mo
                        > jego ulubionego sektora usług - prostytucji :P
                        > Tak się jakoś składa, że na tym rynku (akurat w PL też) wyraźnie widać kto jaki
                        > e preferencje dosłownie oferuje. Wystarczy sięgnąć do źródła i wyraźnie widać,
                        > że grupa osób dająca dupy zarówno facetom jak i babeczkom to nie (jak się suger
                        > uje) margines.
                        >
                        > Twierdzenie, że gej czy lisbijka (czyli w 100% homo) parająca się prostytucją b
                        > ędzie obsługiwać każdą z płaci to delikatnie mówiąc, farmazony.
                        >
                        > Jasne, że taki narkoman na głodzie to i psu obciągnie ale chyba o czym innym tu
                        > mowa.
                        >

                        Ja tutaj niczego podobnego nie utrzymuje, wiesz. Wczuwam sie tylko w sytuacje, jak to jest kiedy ktos jest bi i moze mu czegos brakuje w zwiazku hetero i watpie, ze pomoze tutaj jakas zabawka.
                        Co do uslug i platnosci, zdziwilbys sie, jak dobrze zaplacisz to gotowa jestem reke w gowno wlozyc, np. ;)
                        I wlasnie seks z ta osoba nie oznacza, ze jednak dazyl by sie do zwiazku z osoba tej samej plci. Homoseksualisci tez ludzie, maja uczucia, angazuja sie emocjonalnie, problem w tym, ze zazwyczaj sa sprowadzani tylko do seksualnosci, nic poza tym. Prawie kazdy kto widzi pedala zaraz mysli albo gorszy sie jego zyciem seksualnym, prawie nikt nie mysli, ze on swojego partnera darzy uczuciem tak ja wszyscy inni hetero swoich.
                      • zakletawmarmur Re: Nie, no k...., przegięcie.... 15.10.10, 10:10

                        Nie wiem co rozmyślania o prostytutkach mają do tego wszystkiego? Jaki ma to sens? Nie kumam toku myślenia... Wśród męskich prostytutek jest sporo hetero. Ci faceci często w ten sposób na żonę i dzieci zarabiają.

                        Zwróć uwagę, ze większość aktów porno, grających w filmach dla panów też kiedyś była "normalnymi 100% heretykami". Wiesz jak zaczynali? W zwykłych filmach dla hetero i zarzekali się, że w innych nigdy nie zagrają:-) Jednak z czasem oswoili się z tym. Na planie spotykali kolegów, którzy już byli w fachu kilka lat dłużej... Dla których to już była norma, tym bardziej, ze w filmach dla panów dużo lepiej płacą. Normalni aktorzy porno nie zarabiają dużo i prawda jest taka, że jeśli chcą się utrzymać to albo muszą odnieść sukces tak jak Rocco albo grać w filmach dla gejów.

                        To jest to stopniowe przełamywanie granicy, gotowanie żaby (zwaliłam od Mujer bo bardzo mi się to porównanie podoba), z kim przestajesz taki sam się stajesz, eksperyment stanfordzki (człowiek stopniowo przyzwyczaja się do wszystkiego) itp.

                        Tak samo jest z tymi dziewczynami, które trafiają do nightclubów i zarzekają się, że nigdy nie będą uprawiać seksu za pieniądze, tylko striptiz:-) A po kilku miesiącach, gdy widzą ile ich koleżanki kasiory wyciągają, zmieniają zdanie.
                        Tak samo jak moi koledzy, przebywając wśród bardzo otwartych ludzi o różnej orientacji, w klimacie mocnego wylajtowania, przynajmniej raz całowali się z facetem. Normalnie by im się to nie przydarzyło nigdy i jak "każdy" facet, myśleli by, że to ohyda:-)
                        • songo3000 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 15.10.10, 20:51
                          I dowodzi to co najwyżej, że wszyscy jesteśmy potencjalnymi biseksami :D

                          Jest tylko taka 'mała sprawa'. Jakoś nigdy nie opisano przypadku co by gej (100% homo) przez przebywanie i aklimatyzację w towarzystwie hetero w tego hetero się przemienił.
                          • zakletawmarmur Re: Nie, no k...., przegięcie.... 15.10.10, 21:08

                            A kto powiedział, że facet musi być biseksem, homo, żeby pocałować się na imprezie z facetem, grać w homo porno czy bzykać się za pieniądze z mężczyznami? Fakt, że to robi nie znaczy, że jest bi albo homo:-)

                            > % homo) przez przebywanie i aklimatyzację w towarzystwie hetero w tego hetero s
                            > ię przemienił.

                            Nie wiem... Znam za to gejów i lesbijki, bzykające się z przedstaweicielami płci przeciwnej a nawet żyjące przez jakiś czas w takich układach...
                            • gravedigger1 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 10:42
                              zakletawmarmur napisała:

                              > Nie wiem... Znam za to gejów i lesbijki, bzykające się z przedstaweicielami płc
                              > i przeciwnej a nawet żyjące przez jakiś czas w takich układach...

                              To nie są geje ani lesbijki - to są osoby biseksualne. A dlaczego tylko przez jakiś czas? Bo seksualność człowieka jest "wielkością" zmienną.
                  • claudel6 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 23:13
                    ja nie wydałam żadnej opinii. napisałam tylko, że tak mi sie tez wydaje. ma prawo mi sie wydawać. i nie na podstawie tego, co powiedział jakis jeden facet, tylko całokształtu mojej 30-kilkuletniej wiedzy zyciowej. czyli nie mam statystyk, ani badań, ale naczytałam i naogladałam sie róznych historii, które rzeczywiście wskazują na to, ze zadeklarowanie biseksualizmu jest łatwiejsze dla wielu kryptohomoseksualistów niz przyznanie się do homoseksualizmu. nie twierdzę, ze postawa czysto biseksualna nie występuje. prawdopodobnie wystepuje, choć nie znam nikogo kto byłby biseksualistą pośrodku, czyli pociągałyby go tak samo kobiety jak i mężczyzni. znam osoby hetero i homo, ktore mają doświadczenia z drugą płcią (sama taką jestem), ale nie znam nikogo, kto potrafiłby stworzyć tak samo mocny emocjonalnie i pełny związek z jedną i drugą płcią.
                    • songo3000 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 23:26
                      Zapraszam na prywatną wycieczkę do Indii gdzie takie (jak i o wiele egzotyczniejsze konfiguracje) nie są rzadkością. Po prostu wystarczy wychować się w kulturze NIE-judeochrześcijańskiej gdzie seksualna schiza jak zgniły robak od tysiącleci drąży umysły.
                      • claudel6 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 23:37
                        ale jakie konfiguracje? jak napisalam - znam osoby, ktore mialy kontakty seksualne z jedną i drugą płcią. ale dla mnie to za mało, by uznac kogos za biseksualist(k)ę. sama sie za taka nie uważam, bo pójść do łózka z kobietą bym mogła, ale stworzyć trwałego związku - nie.
                        • songo3000 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 23:55
                          Związkowe, rodzinne, długoterminowe. O takie się chyba pytasz.
            • potwor_z_piccadilly Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 22:03
              Wielu, to znaczy ilu ? Jaki procent ?
              To jeszcze na szescie jest margines. To ze jest widoczny wynika z faktu ze margines ten dzis jest mocno aktywny.
              • songo3000 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 14.10.10, 22:49
                Radzę trochę głębiej zainteresować się tematem w jakiś deszczowy dzień to może Ci ożywczo ciśnienie skoczy :D Taki to margines jak i żyjący w celibacie katolicki kler - teoretyczny, hehe.

                Prawda jest też taka (odwieczna zresztą), że jak coś się nam w głowie nie mieści, to i żadne wyniki badań czy eksperymenty nas nie przekonają.
                Niemniej jednak podróże kształcą...
            • sisi_kecz sie waham... 14.10.10, 23:04
              czy faceci, którzy nad wszystko, preferują anal ze swoja kobietą są bi, czy kryptohomo.

              ?
              • songo3000 Re: sie waham... 14.10.10, 23:30
                Eee, to na pewno kryptopedofile bo marzy im się tak mała, ciasna dziurka do pieprzenia.
                Chociaż w przypadku niektórych babeczek na pewno przeżywają okrutne rozczarowanie, hehe.
      • m00nlight OMG 14.10.10, 22:13

        No to super.

        Właśnie większość z tych symptomów ktore opisalas odnajduję w swoim facecie -.-

        Dzięki za ten post, przynajmniej wiem że mi szajba nie odwala, ale że jest coś na rzeczy i ja to sprawdzę.

        A wszelkie moralizowania o zaufaniu, bezgranicznej miłości etc możecie sobie wsadzic nie powiem gdzie. Nie jestescie na moim miejscu - chujowym jak nieszczęście, a jakże.
        • xciekawax Re: OMG 14.10.10, 22:32
          Bardzo mi przykro Moonlight! Naprawde! Dobrze ze macie dobra sytuacjie finansowa.

          Tzn zbieraj te dowody, prawda jest wazna, musisz wiedziec z kim zyjesz skoro Tobie nie powie.

          Ale na razie nie definiuj jeszcze jego, bo bez konkretnych dowodow to nic jeszcze nie wiadomo. Zreszta, on sam moze nie wiedziec, tylko dopiero moze ciekawosc go zrzera. U niego ta realizacjia moze zajac lata.
        • songo3000 Faktycznie, omg 14.10.10, 23:08
          Wiesz Moon, rób tak dalej.

          Zamiast ruszyć dupę i chociaż spróbować jasno i konkretnie wyprostować sytuację z Twoim, (uwaga, komedia)
          - kochanym mężczyzną (hehehe)
          - ojcem waszego przyszłego dziecka (pfff)

          Nadal wydawaj zaoczne wyroki, stawiaj wzniosłe tezy, skrupulatnie zbieraj TYLKO TE fragmenty rzeczywistości, które do tez pasują, dawaj się podpuszczać zawiedzionym życiem a przez to kurewsko obiektywnym towarzyszkom, oskub pedała na 'w razie czego', i dla wszystkiego przygotuj kilka alternatywnych kijów jakby PRZYPADKOWO żaden z powyższych pechowo nie był trafiony.

          Tylko bądź koleżanko, bądź z łaski swojej przygotowana na sytuację, że jeśli jednak wstrętny pedał nie okaże się za bardzo pedalski to nie pstrykniesz palcami jak gdyby nigdy nic. Niestety, nie zwalisz wszystkiego na 'misiu, bo ciąża, bo hormony...'. Po prostu poniesiesz, jak każdy konsekwencje swoich obecnych wyborów. Jak wielkie? to już zależy od stopnia ślepoty i odporności emocjonalnej Twojego faceta, niemniej jednak rozumiem, że z kretynem się nie związałaś...

          A potem, jeśli będzie źle to... spokojnie zapraszam tutaj. Myślę, że nie tylko ja pomogę, słowo. Za to gwarantuję, że po obecnych klakierkach szukających tylko i wyłącznie relay-a do przeżywania swoich traum śladu już nie zobaczysz.
          • zakletawmarmur Re: Faktycznie, omg 14.10.10, 23:26
            A dlaczego?

            Obawiam się, że ona faceta ma w dupie niezależnie od tego czy jest winny czy nie jest:-) Szuka sobie na niego haka, jeśli nie jest homo to znajdzie się coś innego, odpowiednio mocnego. Byle tylko mieć pretekst, żeby odwalać mu takie akcje...

            Swoją drogą to sie zastanawiam co by było, gdyby okazało się, że jednak jest hetero? Gdyby wkurzył się na dziewczynę i z nią zerwał? Czy oddałaby mu pieniądze? Przecież wtedy wina byłaby po jej stronie:-)
            • songo3000 Re: Faktycznie, omg 14.10.10, 23:33
              Ja jednak liczę, że przyjdzie jej w końcu opamiętanie (taka poczciwa dusza ze mnie :) Tyle, że wtedy płacz pozostanie. Przykre i tyle.
            • mujer_bonita Re: Faktycznie, omg 15.10.10, 08:22
              zakletawmarmur napisała:
              > Obawiam się, że ona faceta ma w dupie niezależnie od tego czy jest winny czy ni
              > e jest:-) Szuka sobie na niego haka, jeśli nie jest homo to znajdzie się coś in
              > nego, odpowiednio mocnego. Byle tylko mieć pretekst, żeby odwalać mu takie akcj
              > e...

              Oczywiście, że ma w dupie. Najpierw facet był zły bo ona nie potrafiła zainicjować seksu a on się 'nie domyślał', potem śmierdział, teraz jest pedałem. Coś po prostu musi być nie tak :)

              > Swoją drogą to sie zastanawiam co by było, gdyby okazało się, że jednak jest he
              > tero? Gdyby wkurzył się na dziewczynę i z nią zerwał? Czy oddałaby mu pieniądze
              > ? Przecież wtedy wina byłaby po jej stronie:-)

              Jasne, że by nie oddała w końcu miała 'uzasadnione podejrzenia'. No i tym bardziej jakby facet po tych numerach odszedł, przecież zatrzymałaby kasę 'dla dobra dziecka' bo ją wstręciuch z niemowlakiem zostawił :D
          • ore.ona Re: Faktycznie, omg 14.10.10, 23:47
            Podobno gdy niektórym brak argumentów sięgają po cięższy kaliber-obrażanie epitetami/klakier-lizus, wazeliniarz, sługus/ w celu zdyskredytowania przedmówcy.
            Wrednyś songo, ale to Twój problem:)
            • songo3000 Re: Faktycznie, omg 14.10.10, 23:53
              Nikt nie jest doskonały :)
              • ore.ona Re: Faktycznie, omg 15.10.10, 00:00
                Można spróbować, imo każdy powinien rozwijać się, nawet w tak subtelnej kwestii jak sposób prowadzenia dyskusji.
                Proponuje zacząć od sygnaturki, a potem już pójdzie z górki
                • songo3000 Re: Faktycznie, omg 15.10.10, 00:14
                  > Można spróbować, imo każdy powinien rozwijać się, nawet w tak subtelnej kwestii
                  Toż i się rozwijam w wielu kierunkach. Próba rozwoju we wszystkich jednocześnie jest jednak mocno utopijna niestety, więc...

                  > Proponuje zacząć od sygnaturki, a potem już pójdzie z górki
                  Wolne żarty!?! To dzieło powstało pod wpływem twórczego błysku. Rozumiem, że niektórym solą w oku jest ale...
                  ... żeby tak bezpardonowo atakować feminizm? i to kobieta?? Z drugiej strony rzuca to pewne światło...
                  :DDD
            • mujer_bonita Re: Faktycznie, omg 15.10.10, 08:17
              ore.ona napisała:
              > Podobno gdy niektórym brak argumentów sięgają po cięższy kaliber-obrażanie epit
              > etami/klakier-lizus, wazeliniarz, sługus/ w celu zdyskredytowania przedmówcy.
              > Wrednyś songo, ale to Twój problem:)

              Wybacz - argumentów sporo było. Rozsądnych i merytorycznych + nakłanianie do szczerej rozmowy. To, że ktoś jest ślepy i głuchy na wszytko poza swoją wizją 'wstrętnego pedała' to już nie jest wina niczyjej złośliwości.
          • ditchdoc Re: Faktycznie, omg 15.10.10, 08:26
            songo3000 napisał:

            > Zamiast ruszyć dupę i chociaż spróbować jasno i konkretnie wyprostować sytuację
            > z Twoim, (uwaga, komedia)
            > - kochanym mężczyzną (hehehe)
            > - ojcem waszego przyszłego dziecka (pfff)
            >
            > Nadal wydawaj zaoczne wyroki, stawiaj wzniosłe tezy, skrupulatnie zbieraj TYLKO
            > TE fragmenty rzeczywistości, które do tez pasują, dawaj się podpuszczać zawied
            > zionym życiem a przez to kurewsko obiektywnym towarzyszkom, oskub pedała na 'w
            > razie czego', i dla wszystkiego przygotuj kilka alternatywnych kijów jakby PRZY
            > PADKOWO żaden z powyższych pechowo nie był trafiony.
            >
            > Tylko bądź koleżanko, bądź z łaski swojej przygotowana na sytuację, że jeśli je
            > dnak wstrętny pedał nie okaże się za bardzo pedalski to nie pstrykniesz palcami
            > jak gdyby nigdy nic. Niestety, nie zwalisz wszystkiego na 'misiu, bo ciąża, bo
            > hormony...'. Po prostu poniesiesz, jak każdy konsekwencje swoich obecnych wybo
            > rów. Jak wielkie? to już zależy od stopnia ślepoty i odporności emocjonalnej Tw
            > ojego faceta, niemniej jednak rozumiem, że z kretynem się nie związałaś...

            songo trafil w 10, strasznie naginasz tylko wygodne fakty. Imo final masz juz w glowce. Pojebalo Cie cos ostatnio moon, wydawalas sie znacznie rozsadniejsza.
            • alcine Re: Faktycznie, omg 15.10.10, 09:30
              Ta, jasne, facet przyzna się ochoczo do wszystkiego i zaczną nowe życie happily ever after. No, pogięło was? Który facet przyzna się do bycia gejem, gdy całe swoje dorosłe życie funkcjonował jako normals, no który? Comming out ludzi, którzy funkcjonują w swoim środowisku jako geje jest wystarczająco trudny (polecam wywiad z J. Poniedziałkiem), a co dopiero, kiedy całe dorosłe życie się kłamie na swój temat. Co z rodziną, znajomymi, ludźmi w pracy? Naprawdę myślicie, że to takie cholernie proste? Bo przecież on chyba zna Moonlight, wie że gdyby prawda wyszła na jaw, ona nie zostawi kamienia na kamieniu....
              No i jaki on ma interes w tym, żeby się ujawnić? Przecież tak jest dobrze jak jest. Ma kobietę, a więc nie podpada pod żadne lewe podejrzenia, realizuje się (może wirtualnie, może nie) w tajemnicy przed otoczeniem, a ta niedogodność, że baba od czasu do czasu pomolestuje... No, shit happens :).
              Może on nawet jeszcze nie podjął żadnych kroków w celu urzeczywistnienie swoich ciągot, tylko ogląda i się onanizuje. Ale czy któryś z Was, heteryków onanizuje się przy gejowskim porno? Regularnie?? I płaci za jego oglądanie?? Wiem, że tak nie jest, więc nie wmawiajcie dziewczynie paranoi.

              Nie mówię, że ma zaraz, już, od razu rozwalić wszystko i zrobić aferę międzynarodową, ale lekceważenie sygnałów od własnej intuicji zazwyczaj się nie kończy dobrze.
              Ja bym popatrzyła sobie w jego historię przeglądarki, czy nie bywa na gejowskich czatach, bo jeśli bywa to nie po to żeby rozmawiać o metafizyce, tylko zwyczajnie umawia się na spotkania w realu. No i dobrze też byłoby popatrzeć w wyciągi z kart kredytowych i takie tam.

              A w ogóle to się Moonlight nie nakręcaj, tylko myśl o dziecku, bo jak słusznie ktoś napisał ryzykujesz, że będziesz miała najbardziej upierdliwe dziecko świata jak się już urodzi, takie co to nic mu nie dogodzi od samego początku. Bo ono te nerwy przeżywa razem z Tobą. I tak co się stało to już się stało, pewne fakty się dokonały i tego nie zmienisz. Od Twojej reakcji zależy jak przez to oboje przejdziecie, Ty i dziecko.

              • mujer_bonita Re: Faktycznie, omg 15.10.10, 09:42
                alcine napisała:
                > Ta, jasne, facet przyzna się ochoczo do wszystkiego i zaczną nowe życie happily
                > ever after. No, pogięło was?

                No bo oczywiście facet jest gejem. Nie znasz go, nic o nim nie wiesz ale jest wstrętnym gejem :) A jak przeczy to tym bardziej jest gejem!
                • alcine Re: Faktycznie, omg 15.10.10, 10:16
                  Bardzo przepraszam, nie użyłam NIGDZIE określania "wstrętny" w odniesieniu do tej sytuacji. Nie wiem skąd tym razem Tobie to się w tym kontekście nasunęło. Czyzby jakaś projekcja? :)

                  Wyczuwam tu niedookreślone sugerowanie homofobii. No, więc doświadczenia wielu ludzi pokazuje, że osoby hetero będące nieświadomie w związkach z osobami homo wykazują w życiu dużą tolerancję i akceptację w odniesieniu do odmienności (tak to w uproszczeniu nazwijmy, żeby się znowu ktoś nie przyczepił). Mają przyjaciół odmiennej orientacji i generalnie nie wykazują przeciętnych zachowań homofobicznych- tak jest w Ameryce, nie wiem naturalnie jak u nas, bo nikt takich badań nie robił.
                  Ja mam ze swojej strony sporo zrozumienia i empatii, bo to musi być niewyobrażalnie trudne dla kogoś kłamać całe swoje życie na swój temat, śmiać się kiedy słyszy się "niewinne" żarty o "pedałach" (a tego jest w naszym otoczeniu wprost MNÓSTWO, zaczęłam to właśnie zauważać) i w sumie nienawidzić jakiejś swojej ważnej części osobowości. Ale nawet to nie usprawiedliwia oszukiwania w związku na tak fundamentalny temat. W ogóle wchodzenie w ten związek ze złych pobudek.

                  Ad rem- nie wiem czy mąż moonlight jest gejem, bo to nie moja sprawa. Ale jeśli znalazła jakieś wskazówki, to ma prawo chcieć znać prawdę. Doświadczenie innych ludzi podpowiada, że coś może być na rzeczy skoro jej samej się lampka ostrzegawcza zapaliła. Tej prawdy będzie musiała dojść samodzielnie, jeśli tak wybierze, bo partner jej najprawdopodobniej nie pomoże. Ale żadnych prostych rozwiązań tu nie będzie.

                  **************************************
                  Nic nie uczyni cię szczęśliwym bez twojej zgody. Nic nie uczyni cię nieszczęśliwym bez twojej zgody.
        • xciekawax Re: OMG 15.10.10, 03:40
          tez jedna uwaga....... miej pewnosc ze on nigdy nie odgadnie Twojego hasla na To forum, albo automatycznie mu sie to nie wlaczy. Bo nie chcesz aby to widzial.
          • gravedigger1 Re: OMG 15.10.10, 08:40
            xciekawax napisała:

            > tez jedna uwaga....... miej pewnosc ze on nigdy nie odgadnie Twojego hasla na T
            > o forum, albo automatycznie mu sie to nie wlaczy.

            Nie ma żadnego hasła do tego forum. Gdyby mąż moon miał taką szpiegowską smykałkę jak ona, to na pewno znalazłby jej wpisy. Sądzę jednak, że nie dopatruje się wszędzie spisków wymierzonych w siebie w odróżnieniu od autorki wątku.

            > Bo nie chcesz aby to widzial.

            Czyżbyś sądziła, że dobrze jest dopóki mąż nie dowie się, że moon go okłamuje? To co robi ona to jest okłamywanie partnera i knucie za jego plecami. Czyżbyś uważała, że to jest fair? A jak Ciebie oszukiwał mąż, to było nie fair? Wytłumacz mi, jeśli chcesz i możesz, jak oceniasz oceniasz postawę moon z etycznego punktu widzenia.
            • songo3000 Re: OMG 15.10.10, 09:54
              Kolego, nie wymagaj za wiele. Etyka to się skończyła tam, gdzie zaczęły wstrętne pedały :)))
            • zakletawmarmur Re: OMG 15.10.10, 10:23
              Wytłumac
              > z mi, jeśli chcesz i możesz, jak oceniasz oceniasz postawę moon z etycznego pun
              > ktu widzenia.

              Bo to jest ta grupa ludzi, która uważa, że "szanuje się tych, którzy na to zasłużyli". Czyli jeśli kogoś się nie szanuje to wniosek jest jeden- nie zasłużył:-)
              • ninazkonina OMG i dochodzenie prawdy 15.10.10, 10:37
                Nie no to jest jakiś totalny obłed. Moon z postem, w którym okazuje sie spanikowaną i pewnie oszukiwaną kobietą w ciązy jest oskarżona o nadinterpretację róznych faktów, które mogłyby zaniepokoić wiekszość partnerek .

                Dlaczego tutaj nikt nie stara się pomóc w dojściu do prawdy ? Tylko wszyscy gdybyją jaka to ona okropna i przewrażliwiona .
                Ja na jej miejscu chcialabym wiedziec z kim żyję pod jednym dachem. Nie wszyscy są do tego stopnia wyluzowani, ze jakieś tam preferencje seksualne sa osobista sprawa męża czy żony.
                • mujer_bonita Re: OMG i dochodzenie prawdy 15.10.10, 10:47
                  ninazkonina napisała:
                  > Dlaczego tutaj nikt nie stara się pomóc w dojściu do prawdy ? Tylko wszyscy gdy
                  > byją jaka to ona okropna i przewrażliwiona .
                  > Ja na jej miejscu chcialabym wiedziec z kim żyję pod jednym dachem. Nie wszyscy
                  > są do tego stopnia wyluzowani, ze jakieś tam preferencje seksualne sa osobista
                  > sprawa męża czy żony.

                  Jak to nikt nie stara się jej pomóc? Popieranie podjazdowej wojny z mężem ma być pomocą? IMO pomocą jest uświadomienie jej, że takie zachowanie tak czy inaczej zniszczy związek.
                  • ninazkonina Re: OMG i dochodzenie prawdy 15.10.10, 10:53
                    myślę, ze nie musi stosować podjazdowej wojny, ale musi też zakładać taki wariant, w którym mąż jest niepewny i w przyszłości wszystko może sie zdarzyć.

                    Wyprzedzając fakty lepiej wiedzieć coś wiecej o tym mężczyżnie. Na spokojnie coś ustalić. Bez nerwów, spinania.

                    Tylko jak ? Ja bym poprzegladała rózne strony razem z mężem i zobaczyła jak reaguje na kobiety na facetów. Myślę, że obserwacja musi być dłuższa, żeby była skuteczna. Zakładanie, że poznawanie partnera, dowiadywanie się o nim czegoś to wojna podjazdowa ?
                    Najlepiej wmówić dziewczynie, że ma być tolerancyjna do bólu i zapomnieć o sobie ?
                    • taher-bata Re: OMG i dochodzenie prawdy 15.10.10, 10:58
                      Czy tak trudno zauwazyc ze gosciu ma w dupie autorke i jej podchody
                      i spokojnie dmucha chlopcow i dziewczynki na boku.
                      • gravedigger1 Re: OMG i dochodzenie prawdy 15.10.10, 11:07
                        taher-bata napisała:

                        > Czy tak trudno zauwazyc ze gosciu ma w dupie autorke i jej podchody
                        > i spokojnie dmucha chlopcow i dziewczynki na boku.

                        hahaha To jest dopiero wniosek!!! Grautuluję! Sherlock Holmes przegrywa z Tobą w przedbiegach. :D
                        • songo3000 Re: OMG i dochodzenie prawdy 15.10.10, 20:56
                          A Watson z rozpaczy puszcza się z młodocianymi chłopcami w mrocznych zakamarkach Londynium ;PPP
                • gravedigger1 Re: OMG i dochodzenie prawdy 15.10.10, 11:10
                  ninazkonina napisała:

                  > Dlaczego tutaj nikt nie stara się pomóc w dojściu do prawdy ? Tylko wszyscy gdy
                  > byją jaka to ona okropna i przewrażliwiona .

                  Do jakiej prawdy??? Przecież autorka już tę prawdę ustaliła i podjęła odpowiednie działania, żeby zabezpieczyć swoją przyszłość. Teraz chodzi jej tylko o znalezienie dowodów na potwierdzenie tego, co ona już wyczuła swoim szóstym zmysłem.
                  • ninazkonina Re: OMG i dochodzenie prawdy 15.10.10, 11:33
                    znów odchodzenie od tematu Jak odkryć prawdziwą naturę faceta ? Jaki trick zastosować ?
                  • m00nlight I tu się mylisz. 15.10.10, 11:35

                    Chcę się DOWIEDZIEĆ, sama dla siebie, o co kaman.

                    Generalnie, poza tym że zyskam tę wiedzę niewiele to zmieni, w tej sytuacji.

                    'Dowody' żadne nie sa mi potrzebne, bo jak już pisalam nie jestesmy małżeństwem i niczego przed sądem dochodzić nie zamierzam.
                    • gravedigger1 Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 11:44
                      m00nlight napisała:

                      > Chcę się DOWIEDZIEĆ, sama dla siebie, o co kaman.
                      >
                      > Generalnie, poza tym że zyskam tę wiedzę niewiele to zmieni, w tej sytuacji.

                      Ale po co? Przecież masz już podejrzenia graniczące z pewnością, więc czego Ci więcej potrzeba? Całkowitą pewność mogłabyś uzyskać, gdybyś przyłapała go w niedwuznacznej sytuacji z innym facete, ale sądzę, że to mało prawdopodobne. Po co masz marnować swoje życie w związku z kryptogejem? Jesteś prawie pewna, że Cię okłamał i okłamuje nadal, że "naciągnął" Cię na dziecko. To są wystarczające powody do zakończenia związku.
                      • m00nlight Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 12:02
                        Bo 'prawie' jednak robi różnicę.
                        • gravedigger1 Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 12:07
                          m00nlight napisała:

                          > Bo 'prawie' jednak robi różnicę.

                          Ale "prawie" to już dostatecznie dużo żeby stwierdzić, że fundament zaufania rozsypał się w proch. To już jest powód do "rozwiązku".
                          • m00nlight Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 12:14

                            Sorry, ale 'zaufanie' nie zakłada totalnej ślepoty i naiwnego idiotyzmu...
                            • gravedigger1 Re: I tu się mylisz. 18.10.10, 10:39
                              m00nlight napisała:

                              > Sorry, ale 'zaufanie' nie zakłada totalnej ślepoty i naiwnego idiotyzmu...

                              Sorry, ale "zaufanie" nie polega na snuciu podejrzeń z wyprzedzeniem w stosunku do bliskiej osoby i prowadzeniu gierek za plecami. Jak mu nie ufasz, to powiedz to jasno i wyraźnie. Daj mu szansę, by ustosunkował się do Twoich podejrzeń. Jesli natomiast podejrzewasz, że jego "ustosunkowanie" będzie podejrzane niezależnie od tego, co powie i co zrobi, to jest już najwyższy czas na zakończenie tego związku.
                    • zakletawmarmur Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 11:49
                      > 'Dowody' żadne nie sa mi potrzebne, bo jak już pisalam nie jestesmy małżeństwem
                      > i niczego przed sądem dochodzić nie zamierzam.

                      Ale Tobie nie chodzi o rozstanie (już byś to zrobiła). Tobie przecież chodzi o podbieranie mu pieniędzy a właściwie o pretekst...
                      • m00nlight Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 12:02
                        Tu też się mylisz.

                        Nie muszę mu niczego 'podbierać' czego zresztą nie robię.
                        • zakletawmarmur Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 12:12

                          Czyli Twój facet wie, że wpłacasz sobie zarobione przez niego pieniądze na własne konto "na wypadek rozstania"?
                          • m00nlight Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 12:22
                            Tu się kryje podstawowy błąd Twojego rozumowania.

                            Firma jest wspólna, więc pieniądze zarobione przez nią też, to chyba oczywiste?

                            On może placic sobie za porno, ja mogę sobie placic 'skladki ubezpieczeniowe' Nie ma w tym nic zdrożnego. BTW- on mi sie nie chwalil ze placi za gejowskie porno, dlaczego więc ja mialabym sie chwalic że oszczędzam?
                            • zakletawmarmur Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 13:45
                              > Firma jest wspólna, więc pieniądze zarobione przez nią też, to chyba oczywiste?

                              Jeśli tak to dlaczego się z tym kryjesz?!
                              Jeśli firma faktycznie jest wspólna i masz w niej podobny udział to nie powinnaś mieć żadnych skrupułów, żeby powiedzieć wprost o oszczędnościach na wypadek rozstania.
                              No chyba, że to taki pic na wodę, żebyś mogła składki płacić i nie czuła się taka bidna... Wiele razy tu na forum podkreślałaś jak komfortowa jest Twoja sytuacja finansowa dzięki temu facetowi... Teraz się okazuje, że jednak zarabiasz pieniądze i to tyle samo co on?

                              > On może placic sobie za porno, ja mogę sobie placic 'skladki ubezpieczeniowe' N
                              > ie ma w tym nic zdrożnego. BTW- on mi sie nie chwalil ze placi za gejowskie por
                              > no, dlaczego więc ja mialabym sie chwalic że oszczędzam?

                              Jest subtelna acz istotna różnica. On nie mówi Ci o porno nie dlatego, że chce Cię okraść ale dlatego, że co najwyżej się wstydzi. Tak samo jakbyś sobie po tajniacku kupowała lek na hemoroidy, krem na powiększanie cycków czy płaciła kasę za ebooka "jak wyszczuplić uda".

                              Nie uważam, że dobrze robi mając przed Tobą sekrety.
                              Ale tak naprawdę to nie wiesz czy faktycznie je ma. Założyłaś, ze to pewniak. W dodatku nie odchodzisz... Dlaczego? widocznie się opłaca...
                              • m00nlight Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 15:04

                                Właśnie o to chodzi że niczego nie 'założyłam', a usiłuję dojść prawdy. Przecież nie rozwalę sobie związku, w dodatku w ciąży będąc, opierając się tylko na własnych domysłach? Bez przesady. Ale chcę żeby moje dziecko miało normalną rodzinę i jeśli się dowiem że moje podejrzenia są słuszne, to już wole być samotną matką niż wychowywać dziecko z gejem... i w dodatku z oszustem. Jeśli okażą się niesłuszne, to ufff, odetchnę z ulgą, ale będę drążyć dalej bo coś jest jednak nie teges. To tak jak z chorobą, wiadomo że coś jest nie tak, człowiek źle się czuje, ale niewiadomo co mu jest a symptomy ma niejednoznaczne- pasują do wielu róznych rzeczy, ale ostatecznie niewiadomo. Można wiec albo leczyc na pale, na zasadzie 'Boli mnie glowa to ją utne, przestanie boleć' albo kontynuowac diagnostykę do skutku...
                                • kag73 Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 15:08
                                  uwazam, ze akurat wychowywanie dziecka z gejem, ktory jest jego ojcem, wcale nie jest niczym zlym, nie tutaj wiedzialbym problem. gej tez czlowiek i moze do tego dobry ojciec. Raczej martwiloby mnie zycie seksualne, jak ono mialoby wygladac, jezeli by mi na nim zalezalo. Chodziloby tylko i wylacznie o moje zadowolenie z relacji a nie o to, ze skresle kogos i pozbawie go roli ojca, bo jest gejem.
                                • zakletawmarmur Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 17:19
                                  Do czasu "poznania prawdy" będziesz przed nim ukrywać fakt "oszczędzania jego pieniędzy"?
                                  • m00nlight Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 18:08

                                    Skończże w końcu z 'jego pieniędzmi' i zrozum że mam do nich równe prawa. Wtedy łatwiej Ci będzie przestać traktowac moje 'ubezpieczenie' jako formę złodziejstwa.
                                    • zakletawmarmur Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 18:17
                                      Powtórzę więc pytanie:

                                      "Jeśli tak to dlaczego się z tym kryjesz?!
                                      Jeśli firma faktycznie jest wspólna i masz w niej podobny udział to nie powinnaś mieć żadnych skrupułów, żeby powiedzieć wprost o oszczędnościach na wypadek rozstania.
                                      No chyba, że to taki pic na wodę, żebyś mogła składki płacić i nie czuła się taka bidna... Wiele razy tu na forum podkreślałaś jak komfortowa jest Twoja sytuacja finansowa dzięki temu facetowi... Teraz się okazuje, że jednak zarabiasz pieniądze i to tyle samo co on?"
                                      • m00nlight Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 19:37

                                        To proste. Żeby nie wiedział ze cokolwiek wietrzę.
                                        • zakletawmarmur Re: I tu się mylisz. 15.10.10, 19:44
                                          A dlaczego miałby mieć coś przeciwko temu, że oszczędzasz SWOJE własne pieniądze?
                                    • mujer_bonita Na złodzieju czapka gore ;) 15.10.10, 23:01
                                      m00nlight napisała:
                                      > Skończże w końcu z 'jego pieniędzmi' i zrozum że mam do nich równe prawa. Wtedy
                                      > łatwiej Ci będzie przestać traktowac moje 'ubezpieczenie' jako formę złodziejs
                                      > twa.

                                      Wybacz ale g...o pod inną nazwą śmierdzi tak samo. Nikt nie przestanie traktować kradzieży jak kradzieży tylko dlatego, że Ty sama nadałaś jej eufemistyczną nazwę.

                                      Masz do pieniędzy równe prawa? Czy w ogóle zdajesz sobie sprawę JAKIE masz prawa i obowiązki związane ze wspólnotą majątkową? Polecam lekturę KRiO - Dział III Rozział I- na przykład to:
                                      "Art. 36. (29) § 1. Oboje małżonkowie są obowiązani współdziałać w zarządzie majątkiem wspólnym, w szczególności udzielać sobie wzajemnie informacji o stanie majątku wspólnego, o wykonywaniu zarządu majątkiem wspólnym i o zobowiązaniach obciążających majątek wspólny."

                                      Tak więc ukrywając przez mężem część majątku łamiesz prawo. Wiedziałaś o tym?
                                      • gladys_g Re: Na złodzieju czapka gore ;) 16.10.10, 13:29
                                        No to M00n (nie będąca żoną zresztą chyba) wyszła na paranoiczną, opętaną chciwością i hormonami złodziejkę.

                                        Lepsze to, niż po 10 - 20 latach wyjść na kompletnie pozbawioną poczucia własnej wartości, starzejącą się frajerkę zostawioną z dziećmi, kiedy to szanowny konkubent bez pardonu acz zgodnie z prawem puścił ją w skarpetkach wyprowadzając kasę z firmy, bo postanowił wyjść z szafy i takie to jego zbójeckie prawo do poszukiwania szczęścia.

                                        Bo właśnie tak by ją podsumowało szanowne forum. I że dlaczego się nie zabezpieczyła finansowo, jak mogła nie zauważać widocznych sygnałów itp itd.

                                        Baba zawsze winna, nie?
                                        • songo3000 Re: Na złodzieju czapka gore ;) 16.10.10, 13:38
                                          Zastrzegam, że nie mam wiedzy co by oceniać strasznie niejasny aspekt finansowy Moon ale ogólnie rzecz ujmując:

                                          'zabezpieczyć się' a 'zarąbać co nie moje' to dwie ZUPEŁNIE RÓŻNE sprawy. Dodam, że sprawy oczywiste dla ludzi bez 'jajnikowych/plemnikowych' klapek na oczach.

                                          A może Ty posłanką jesteś? Bo by się zgadzało.
                                          • gladys_g Re: Na złodzieju czapka gore ;) 16.10.10, 13:57
                                            songo3000 napisał:

                                            > Zastrzegam, że nie mam wiedzy co by oceniać strasznie niejasny aspekt finansowy
                                            > Moon ale ogólnie rzecz ujmując:
                                            >
                                            Ja też nie. Zauważyłam tylko we wątku, że firma jest ich wspólna, dom chyba jego ale ona ma też swój, nie mam pojęcia jednak, jak wyglądają ich wzajemne rozliczenia i w sumie to mnie to nie obchodzi.

                                            > 'zabezpieczyć się' a 'zarąbać co nie moje' to dwie ZUPEŁNIE RÓŻNE sprawy. Dodam
                                            > , że sprawy oczywiste dla ludzi bez 'jajnikowych/plemnikowych' klapek na oczach
                                            > .
                                            >
                                            Uhm. Tyle, że laska robi paniczne ruchy, nie do końca przemyślane. Bo ją nieźle pewnie zeschizowała sytuacja i przerosła. Ja wierzę, że ludzie są z reguły dobrzy i uczciwi i mam nadzieję, że jak się dziewczyna pozbiera, to przestanie robić paniczne, nieuczciwe ruchy i wejdzie na jasną stronę mocy.

                                            Zaznaczam, ja nie jestem zwolennikiem okradania partnera ani nie uważam, że rozmnożenie się zwalnia człowieka z uczciwości (wręcz przeciwnie). Ale jakoś empatyzuję (jest takie słowo w ogóle?) z przerażoną dziewczyną, która być może dała się wrobić w ciążę (mam wyjaśniać?) i w jej trakcie dowiaduje się jak koncertowo może jej chłop spieprzyć jej życie.
                                            Nic miłego zapewne.

                                            > A może Ty posłanką jesteś? Bo by się zgadzało.
                                            >

                                            pfff.
                                            • ore.ona Re: Na złodzieju czapka gore ;) 16.10.10, 17:20
                                              I najbardziej oburzeni są zaciążeni panowie i panie w „ciąży”(czyli bezdzietne).
                                              Paniom dzieciatym dziwię się niezmiernie, skąd ten nadmiar krytycznych ocen w stosunku do kobiety w ciąży.
                                              Ale być może wirtualny świat do tego upoważnia- ich zdaniem.
                                              Rozumiem jak czuje się kobieta w ciąży gdzie zamiast szczęśliwego happy endu widać początek przepaści. Moglibyście to uwzględnić i znaleźć innego przeciwnika na wylewanie własnych frustracji i dowartościowywanie się kosztem ”tej złej”.
                                              • zakletawmarmur Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 01:21
                                                Rozumiem, że jeśli kobieta jest w ciaży to jest ponad prawem i zasady moralne jej nie dotyczą:-)
                                                • ore.ona Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 09:13
                                                  Można się „bawić” u umoralnianie dorosłej osoby, ale powinno mieć to formę pozbawioną napastliwości. Sama należę do osób dość bezpośrednich ale są granice.
                                                  I taka mała uwaga- zanim moon zrozumie co autor miał na myśli, odbiera zawartą w treści niechęć i agresję. Te emocje niestety odbiera również dziecko. Moje dostało swoją dawkę od siódmego m-ca ciąży.
                                                  Może wystarczy pomóc rozwiązać Jej problem powstrzymać się od komentowania?
                                                  Jak dla mnie nie czuje się bezpieczna w związku, a powinna, przynajmniej teraz.
                                                  • songo3000 Taaa :) 17.10.10, 09:32
                                                    A to, że koleżanka sama sobie funduje całą paczkę negatywnych emocji i ciągle szkodzi rozwijającej się ciąży to już dyskretnie przemilczałaś. I jak, nie zamierzasz jej Coś Z Tym Zrobić w ramach solidarności macic?

                                                    > Może wystarczy pomóc rozwiązać Jej problem powstrzymać się od komentowania?
                                                    Jakby Moon chciała rozwiązać przedstawiany tu problem to by zrobiła cokolwiek w tym kierunku. Napastliwe komentarza pojawiły się zaraz po tym jak stał się jasne, że koleżanka nie chce 'się obudzić' tylko realizuje inne cele z taką otoczką.

                                                    I jakoś tak dziwnie się składa, że podobne wnioski wyciągnęło sporo osób zazwyczaj planowo nie zgadzających się ze sobą. Ale to pewnie jakaś pierdoła.

                                                    > Można się „bawić” u umoralnianie dorosłej osoby, ale powinno mieć t
                                                    > o formę pozbawioną napastliwości. Sama należę do osób dość bezpośrednich ale są
                                                    > granice.
                                                    Co właśnie 'udowodniłaś' w poprzednim poście stawiając po stronie ZOMO tych 'nie-ciążowych' :)
                                                    Ehhh, hipokryzja w tym narodzie to chyba cecha wrodzona, nie nabyta.
                                                  • ore.ona Re: Taaa :) 17.10.10, 12:36
                                                    I jak, nie zamierzasz jej Coś Z Tym Zrobić w ramach solidarności macic?<
                                                    A nie przyszło Ci do głowy że mogłabym stanąć po stronie faceta wychowującego samotnie dziecko i mającego problem z napastliwym otoczeniem?
                                                    Zafiksowałeś się songo na macicy.

                                                    > Co właśnie 'udowodniłaś' w poprzednim poście stawiając po stronie ZOMO tych 'ni
                                                    > e-ciążowych' :)
                                                    ne rozumiem- jakie ZOMO??

                                                  • songo3000 Re: Taaa :) 17.10.10, 13:01
                                                    > A nie przyszło Ci do głowy że mogłabym stanąć po stronie faceta wychowującego
                                                    Mogłabyś też polecieć na księżyc. Jak na razie jednak na ziemi stoisz.

                                                    > ne rozumiem- jakie ZOMO??
                                                    Noo jasne, że 'nie rozumiesz' :)))

                                                    Oto i wrogowie :)
                                                    > I najbardziej oburzeni są zaciążeni panowie i panie w „ciąży”(czyli bezdzietne).
                                                    A oto zdrajcy przebrzydli :))
                                                    > Paniom dzieciatym dziwię się niezmiernie, skąd ten

                                                    Możesz się nie zgadzać ale hipokryta ma to do siebie, że święcie wierzy w uczciwość i 'logiczność' swoich osądów.
                                                  • ore.ona Re: Taaa :) 17.10.10, 13:33
                                                    > > A nie przyszło Ci do głowy że mogłabym stanąć po stronie faceta wychowują
                                                    > cego
                                                    > Mogłabyś też polecieć na księżyc. Jak na razie jednak na ziemi stoisz<

                                                    Napiszę inaczej, całe życie /od małego dziecka/ wolałam przebywać w towarzystwie mężczyzn, i tylko niektóre kobiety budziły/ą we mnie sympatię, więc koncepcja „przede wszystkim czy też masz macicę” nijak ma się do mnie.

                                                    > Noo jasne, że 'nie rozumiesz' :)))<
                                                    Songo, jeśli napisałam że nie rozumiem to znaczy *tylko tyle-nie rozumiem i nie doszukuj tu podwójnego dna bo go zwyczajnie nie ma.

                                                    > A oto zdrajcy przebrzydli :))
                                                    > > Paniom dzieciatym dziwię się niezmiernie, skąd ten
                                                    >
                                                    > Możesz się nie zgadzać ale hipokryta ma to do siebie, że święcie wierzy w uczci
                                                    > wość i 'logiczność' swoich osądów.<

                                                    Zdrajcy to Ookreślenie którego sam użyłeś.
                                                    Staram się wyrażać swoje odczucia, na tyle precyzyjnie na ile tylko potrafię to zrobić.

                                                    Dziwię się że kobieta, która była w ciąży „zapomniała” lub też nie potrafi wczuć się w sytuację „mało komfortową” innej kobiety w 4-mc-u ciąży. Pozostałym się nie dziwię, gdyż pamiętam że przed ciążą było to dla mnie abstrakcją.

                                                    Twoim zdaniem jak powinnam wyrazić swoje odczucia?
                                                    Może miałam zachować wygodne milczenie?



                                                  • zakletawmarmur Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 15:17
                                                    > Można się „bawić” u umoralnianie dorosłej osoby, ale powinno mieć t
                                                    > o formę pozbawioną napastliwości.

                                                    Nie prawda. Formę dostosowuje się do okoliczności...
                                                    Wyobraź sobie, że widzisz jak ktoś Ci córkę gwałci... Bawisz się w umoralnianie pana gwałciciela czy łapisz za sztachetę i przypierdalasz mu w łeb? Ja nie miałabym wątpliwości.

                                                    To co robi Moon wydaje mi się skurwysyństwem i tyle. Dodatkowo jestem w szoku, że są tu ludzie, którzy ją w tym wspierają bo "jej się to opłaca". Tak jak byłam w szoku, że Polakom nie przeszkadzałoby posłanie polskich wojsk do Iraku, gdybyśmy tylko zarobili na tym pieniądze.
                                                  • ore.ona Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 17:40
                                                    Oboje ustalili możliwy do pobrania limit pieniędzy i trzymają się tego. Moon zamiast wydawać oszczędza. Oszczędza z powodu obaw które zrodziły się z podejrzeń że jest oszukiwana. Jest w ciąży, zabezpiecza swój byt i dziecka na wypadek gdy to się potwierdzi. Panikuje. To wiem, nie z Twojego wydaje mi się, tylko z tego co powiedziała moon/ z pierwszej ręki/.

                                                    W sytuacji gdyby ona wyprowadza pieniądze w dużej ilości /przekraczającej ich ustalenia to z pewnością robi źle. I wtedy powinna dostać przekaz -to jest złe, nieuczciwe i karalne. Wystarczy, imo. Bez delektowania się.
                                                  • zakletawmarmur Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 18:21
                                                    > Oboje ustalili możliwy do pobrania limit pieniędzy i trzymają się tego.

                                                    > W sytuacji gdyby ona wyprowadza pieniądze w dużej ilości /przekraczającej ich u
                                                    > stalenia to z pewnością robi źle.

                                                    Jeśli mąż ustali z żoną, że w godzinach od 20-22 ma czas dla siebie to czy to oznacza, ze może wszystko? Czy może w tym czasie iść do kochanki?

                                                    Czy fakt, że żona nie pyta codziennie "kochanie jesteś mi wierny" oznacza, że facet nie oszukuje żony zdradzając ją? Pewne rzeczy są oczywiste, tak jak to, że o odkładaniu pieniędzy ze wspólnego konta na swoje własne, powinno się faceta powiadomić.

                                                    Jeśli jest w porządku to dlaczego przed facetem trzyma to w tajemnicy? Czego się boi?

                                                    I wtedy powinna dostać przekaz -to jest złe,
                                                    > nieuczciwe i karalne. Wystarczy, imo. Bez delektowania się.

                                                    Nie wiem czy zauważyłaś ale próbowałam:-) Poczytaj moje posty z początku tej dyskusji. Nie skłoniło do refleksji... Dopiero, gdy napisałam ostrzej w ogóle zwróciła uwagę.
                                                  • m00nlight good point 17.10.10, 20:02

                                                    otoz to, sama bym tego nie ujęła lepiej (krócej?).

                                                    Zresztą wyjasnialam to wzdluz, wszerz, i na ukos, ale widze niektorzy mają problem z rozumieniem prostego przekazu i tylko klepią swoją mantrę pt 'Balcerooowicz muuusi odejść!'

                                                    Widać boli, ale w innym miejscu. Ciekawe gdzie :>
                                                  • zakletawmarmur Re: good point 17.10.10, 20:06
                                                    Nie wiem kogo tu coś boli...
                                                    Konkretów się nie doczekam, widocznie jakiś powód jest...
                                                  • m00nlight Re: good point 17.10.10, 20:16
                                                    Jakie chcesz konkrety? Weź się ogarnij i powiedz o co ci chodzi a nie tylko klepiesz w kółko to samo ignorując wszelkie argumenty?
                                                  • zakletawmarmur Re: good point 17.10.10, 20:48
                                                    Jakie argumenty padły?

                                                    Ty nie piszesz w kółko?
                                                    Pytam jeszcze raz...

                                                    "Jeśli tak to dlaczego się z tym kryjesz?!
                                                    Jeśli firma faktycznie jest wspólna i masz w niej podobny udział to nie powinnaś mieć żadnych skrupułów, żeby powiedzieć wprost o oszczędnościach na wypadek rozstania.
                                                    No chyba, że to taki pic na wodę, żebyś mogła składki płacić i nie czuła się taka bidna... Wiele razy tu na forum podkreślałaś jak komfortowa jest Twoja sytuacja finansowa dzięki temu facetowi... Teraz się okazuje, że jednak zarabiasz pieniądze i to tyle samo co on?"
                                        • zakletawmarmur Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 01:22
                                          Wychujać zanim ktoś nas wychuja... Co za taktyka;-)
                                          • mujer_bonita Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 09:00
                                            zakletawmarmur napisała:
                                            > Wychujać zanim ktoś nas wychuja... Co za taktyka;-)

                                            Nie dość, że wyhujać to jeszcze ładnie to nazwać, żeby wydawało się super mądrym i słusznym działaniem. A g...o pod inną nazwą śmierdzi dalej :)

                                            Swoją drogą bardzo chciałabym zobaczyć reakcję pana na wieść o działaniach M00n. Albo jeszcze lepiej - chciałabym zobaczyć reakcję M00n jakby jej facet powiedział 'Kochanie - ostatnio tak Ci w ciąży odbijało, że postanowiłem się ubezpieczyć i przelałem naszą wspólną kasę na moje konto. Na wszelki wypadek' ;P
                                            • songo3000 Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 09:39
                                              Cholera, a ja ostatnio jakiś mientki jestem bo bym naprawdę nie chciał.

                                              Niestety, i tak mam paskudne wrażenie, że za jakiś czas sobie to (pomiędzy wierszami) wyczytamy z kolejnej sensacyjne relacji. Nikt w miarę kumaty długoterminowo idiotą nie bywa.
                                            • m00nlight Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 09:48
                                              Ajjj czepiliscie sie tych pieniedzy jak rzep psiego ogona.

                                              Prawda jest taka że wgląd we wspolne firmowe konto i dostęp do niego mamy oboje. Oboje możemy wyplacac/ przelewac/ wplacac kase ale to nie jest tak że ja sobie wyplace a on nie bedzie wiedzial! Tak samo na odwrot. Wystarczy sprawdzic historie rachunku i widac jakie wyplaty, przelewy i w jakiej wysokosci, i kiedy byly. A skoro dostępu nie ma nikt inny, to chyba wiadomo z jak nie ja to on i na odwrot, rany boskie. Przy czym mamy ustalony limit przelewow na 30 tys wiec nawet gdyby ktos chcial to calej kasy na raz nie ruszy, ni ma bata. Musielibysmy isc RAZEM do banku. Wiec nie wiem skad sie wam wzielo to 'okradanie'. Po prostu zamiast wydawac glupio kase, jak do tej pory- postanowilm przyoszczędzic na ubezpieczenie ot co, nie wiem czym sie tu emocjonowac. Juz mi sie nawet nie chce tlumaczyc ale widze coraz lepsze teorie sobie tworzycie wiec musze.

                                              PS wczoraj znowu oglądal 'normalne' porno, to ja juz nic nie wiem.
                                              • zakletawmarmur Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 10:10
                                                > Ajjj czepiliscie sie tych pieniedzy jak rzep psiego ogona.

                                                Ajjj my okropne nie dajemy biednej, pokrzywdzonej Moon bezstresowo robić oszczędności...

                                                Dlaczego nie odpowiedziałaś na moje pytania?

                                                Czy w analogicznej sytuacji, gdybyś to Ty była swoim facetem nie czułabyś się oszukana, okradziona? Tak szczerze sobie odpowiedz...
                                                • m00nlight Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 10:50

                                                  Szczerze ? nie. Nie sprawdzam na co wydaje pieniądze. Tak samo jak on mnie nie sprawdza, a przecież wie doskonale, ILE wydaję.Myślę że jest dośc inteligentny i potrafi liczyć. Ale nie pyta, skoro nie pyta to co sie bede wychylać.

                                                  Zresztą dalej uważam że to ostatnia głupota nie mieć żadnych oszczędności. Głupia sprawa, nie wiem, wypadek, cokolwiek a ty jesteś na lodzie z niczym i co. Powiedzmy, szukasz pracy, no ale nawet jesli masz kurewskiego farta i od razu cos znajdziesz, wyplata za miesiąc. Bylam juz raz w podobnej sytuacji, i podziękuję więcej.

                                                  Tak więc dalej nie uważam że robi coś złego a juz na pewno, nikogo nie okradam. Nie podebralam mu przecież karty z porfela i nie wyplacam cichaczem kasy, wszystko jawnie i do sprawdzenia, dlatego ZUPEŁNIE nie kumam, o co wam ogole chodzi? W czym widzicie problem? Bo ja naprawde nie wiem.
                                                  • songo3000 To może jakieś dementi 17.10.10, 11:59
                                                    Dobra Moon, bo faktycznie zaczyna tu się jakiś smród tworzyć, rozumiem że z nieporozumienia.
                                                    - Rozumiem, że oszczędności to fajna i pożyteczna sprawa.
                                                    - Rozumiem też, że źródłem finansowania tego chomika jest świadczona przez Ciebie praca lub tantiemy proporcjonalne do finansowego/rzeczowego/prawnego lub intelektualnego wkładu własnego w jakieś przedsięwzięcie.
                                                    - Rozumiem także, że sprawa ta i pokrewne jak wysokość wypłacanych osobowo kwot jest formalnie uregulowana z uczestnikami tegoż przedsięwzięcia.

                                                    Tak czy nie?

                                                    I nie jest to tylko abstrakcyjne pytanko w wirtualnej dyskusji na zapyziałym forum. Po prostu studiując swego czasu komentarze do Kpc natknąłem się na dosyć logiczne wyjaśnienia od nośnie rozliczeń/wspólnot majątkowych a sprowadzających się do 'wszystko jest dobrze dopóki wszystko jest dobrze'
                                                    Czyli gromadzenie i korzystanie z majątku w sposób wspólny nie nastręcza kłopotu w interpretacji prawnej dopóki żadna ze stron nie działa w tym zakresie przeciwko interesowi drugiej (czyli de facto nie są dla siebie stronami, hehe). Każda inna sytuacja to nadeptywanie na odcisk KC czasami z dosyć płynnym przejściem na KK.
                                                    Skoro tak pilnie śledzisz forumowo-blogowe historyjki poczytaj i o takowych.

                                                    Po prostu: chcesz się zabezpieczać, rób to z głową bo tu faktycznie może się wyskoczyć jakiś diabeł z pudełka.
                                                  • m00nlight Re: To może jakieś dementi 17.10.10, 14:39

                                                    Oj, przeczytaj post poniżej bo mi sie nie chce po raz 10ty z rzędu tego tlumaczyc.

                                                    Bo jak widać wg niektorych jak se kupie np buty za 3000 to jest ok, ale jak rezygnując z glupiego wydatku wplace se to na konto to już jest be i kryminal? Dziwne podejscie. Skoro mamy wspolne konto z obustronnym wglądem w jego stan jak i historię przeprowadzanych operacji (więc nic sie nie da ukryc do cholery), a dochody pochodzą z zysków WSPÓLNEJ (50/50 udzialow) firmy, przy czym ustalilismy ze jedno drugiemu nie pcha nochala w osobiste wydatki, to co za różnica?

                                                    Czyli że co, niby jak chcialbys to uregulowac? To jakiś bezsens. Rozumiem że gdybyśmy byli wspolnikami i obcymi sobie ludzmi to jakies regulacje by sie przydalo, ale skoro prowadzimy 'wspolne gospodarstwo' to juz chyba nie jest aż tak istotne? Co za roznica kto w ktorym miesiacu zaplaci rachunki, to kupi chleb, a kto zaplaci za urlop, skoro i tak kasa idzie ze wspolnego wora?

                                                    PS on i tak jest w lepszej sytuacji bo ma drugą firme ktora jest w calosci jego i z tego kasy to ja nawet nie wiem ile on ma. I szczerze? nie interesuje mnie to.
                                                  • ore.ona Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 12:28
                                                    Gdybyś wcześniej napisała, że przestajesz wydawać na prawo i lewo, a zaczynasz oszczędzać bo zapaliło Ci się czerwone światełko, może nie mieliby pożywki na efektowną hodowlę wyimaginowanej koncepcji okradania.
                                                  • m00nlight Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 14:26
                                                    O ile mi wiadomo napisalam to na samym początku -.-

                                                    No ale co tam, czego nie doczyta to sie sobie dopowie :P
                                                  • zakletawmarmur Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 14:43
                                                    No właśnie w tym problem, że nie napisałaś precyzyjnie a wszystko świadczy przeciw temu, że jesteś uczciwa...
                                                    1. Wcześniej wiele razy na forum podkreślałaś, że rolą Twojego faceta jest dostarczać Ci zasobów.
                                                    2. Pisałaś, że jesteś w dupie, bez pracy i pieniędzy. Jeśli firma jest w połowie Twoja to masz legalne źródło dochodów, czyż nie? Nie jesteś więc w dupie:-)
                                                    3. Nie chcesz tego ze swoim facetem przedyskutować. Jeśli masz takie same prawa do zarobionych pieniędzy, nie powinnaś mieć problemów, żeby ustalić wprost że część kasy sobie przelewasz na konto "w razie kłopotów".

                                                    Co więc sobie dopowiedziałam? Napisz tym razem konkretnie!
                                                  • zakletawmarmur Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 14:50
                                                    Zrozum, że nie o to chodzi, że oszczędza. Chodzi o to, że ukrywa to przed swoim facetem.
                                                  • m00nlight Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 20:04

                                                    Ile razy napisalam że nie ukrywam? 4? 5?

                                                    Czytasz cokolwiek czy zafiksowalas sie na pisaniu postow pt 'Moon okrada swojego faceta'? Popros kogos żeby Cię pacnął może przeskoczy dalej.
                                                  • zakletawmarmur Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 20:05
                                                    Ale bierzesz "niby na buciki"? Czy powiedziałaś, że zakładasz konto na oszczędności?
                                                  • m00nlight Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 20:19

                                                    O ja pie***szlag mnie trafi zaraz.

                                                    Nie, nie mówię nigdy na co biorę. I nikt mnie o to nie pyta. Ani ja nie pytam bo TAK USTALILIŚMY. Nie wiem, moze Ty się spowiadasz z każdej wydanej złotówki i uważasz że to jedyna słuszna droga ale wiesz, niektórzy nie muszą (i nie robią tego)

                                                    Zresztą czepilaś się jakbym Twoje pieniądze wydawała.
                                                  • zakletawmarmur Re: Na złodzieju czapka gore ;) 17.10.10, 20:55
                                                    Nie wiem, moze Ty się spowiadasz z każdej wydanej złotówki i
                                                    > uważasz że to jedyna słuszna droga ale wiesz, niektórzy nie muszą (i nie robią
                                                    > tego)

                                                    Nie nie spowiadam się:-) On też.

                                                    Byłabym jednak wściekła i on też by był, gdyby któreś z nas założylo sobie konto i zaczeło tam wpłacać "wspólne" pieniądze na wypadek rozstania. Takie rzeczy powinno się przedyskutować nawet jeśli oznaczają oszczędzanie na stałych wydatkach.

                                                    Tu nie chodzi o sam fakt, że "facet traci pieniądze". Tu chodzi o fakt, że ukrywasz przed nim fakt robienia oszczędności. Nie wypłacasz tych pieniedzy na buciki tak jak on myśli... Skoro pieniądze Ci się należą, nie powinnaś mieć z tym żadnego problemu...
                                              • songo3000 Tragedia, nie? :) 17.10.10, 12:04
                                                > PS wczoraj znowu oglądal 'normalne' porno, to ja juz nic nie wiem.
                                                WIEM! W tym niby normalnym porno są przecież faceci z kutasami na wierzchu! Na nich się niechybnie skupiał a nie na wstrętnych cipach. Na pewno znajdziesz jakieś smutne relacje, gdzie babeczka widząc te same poszlaki w końcu rozwiodła się z masowym mordercą.
                                              • arronia Re: Na złodzieju czapka gore ;) 18.10.10, 19:53
                                                > PS wczoraj znowu oglądal 'normalne' porno, to ja juz nic nie wiem.

                                                Spójrz na to tak. Twój mężczyzna oglądał zawsze sporo porno. Część przy Tobie, część mniej lub bardziej się kryjąc. I to było w przeważającej liczbie porno hetero. Na to całe "morze porno" trafiłaś na kilkanaście (czy ile ich tam miał opłacone) filmów gejowskich. Nie zapominaj o tej proporcji. Przecież to całe porno męsko-damskie oglądał z własnej woli, nie na pokaz. A oglądał, bo widać go podniecało. Jak miał kłopoty z potencją, też oglądał porno hetero (nawet jeśli nie wyłącznie takie, to również takie). Czyli musiało go to kręcić. Wyobrażam sobie, że gdyby go nie kręciło wcale, to by go wcale nie oglądał (może musiałby polegać na swojej fantazji? może nie byłoby widać żadnej pornografii, bo z gejowską musiałby się baaardzo kryć?). Może by mówił, że pornografia jest niska, głupia, nie dla niego, niepodniecająca - cokolwiek, żeby brak pornografii nie dziwił.
                                • gravedigger1 Re: I tu się mylisz. 18.10.10, 10:45
                                  m00nlight napisała:

                                  > Jeśli okażą się
                                  > niesłuszne, to ufff, odetchnę z ulgą, ale będę drążyć dalej bo coś jest jednak
                                  > nie teges.

                                  To jest właśnie paranoiczne podejście! Czy Ty zdajesz sobie sprawę, co napisałaś? Stwierdziłaś, że nawet jeśli Twoje podejrzenia okażą się nieuzasadnione, to nadal będziesz go podejrzewać! To absurd jakiś. Normalnie jak u Kafki w "Zamku"! :)
            • xciekawax Re: OMG 15.10.10, 15:15
              Gravedigger, kazdy czlowiek ma prawo do wiedzy z kim obcuje. Gdybym podejrzewala meza o romans, to bym juz dawno szpiega na komp zainstalowala. I do dzisiaj bije sie po glowie ze wczesniej tego nie zrobilam, bo teraz oczywiscie za pozno.

              Nie porownuj sprawdzenie sytuacji, gdy ma sie do tego powody (sorry, ale ja widzialam meza porno na komp ale gejowskich nigdy), do kur....wienia sie z panienkami.
              • gravedigger1 Re: OMG 18.10.10, 10:58
                xciekawax napisała:

                > Gravedigger, kazdy czlowiek ma prawo do wiedzy z kim obcuje. Gdybym podejrzewal
                > a meza o romans, to bym juz dawno szpiega na komp zainstalowala. I do dzisiaj
                > bije sie po glowie ze wczesniej tego nie zrobilam, bo teraz oczywiscie za pozno.

                A gdybym ja miał na tyle mocne podjrzenia w stosunku do partnerki, że myśłałbym o założeniu "szpiega", to bez zakładania tego szpiega zakończyłbym związek. Brak zaufania oznacza rozkład związku.

                > Nie porownuj sprawdzenie sytuacji, gdy ma sie do tego powody (sorry, ale ja wid
                > zialam meza porno na komp ale gejowskich nigdy), do kur....wienia sie z panienk
                > ami.

                No właśnie, jak można wyciągać wniosek o kurwieniu się z panienkami czy z facetami na podstawie tego jakie porno się ogląda? Wytłumacz mi to? Czy oglądałaś/-sz porno? Czy to oznacza, że się "kur...wisz"?
        • m00nlight Re: OMG 15.10.10, 11:25

          To nie jest żadna 'wojna podjazdowa'.

          Ja po prostu mając podstawy do podejrzeń, obserwuję i zabezpieczam tyły.

          Niestety, z tego co wyczytalam, zarówno w literaturze seksuologicznej róznych autorów na ten temat, jak i wypowiedzi kobiet które to przeżyły 1. Widzę sporo niepokojących symptomów, a daleko mi do 'naginania', 2. wiem że w tym przypadku rozmowa nic nie pomoże. Sporo z tych kobiet, ktore w pewnym okresie życia (najczęściej ok 40, 50 lat) zostały porzucone przez męża bądź tez odkryły romans z facetem w pewnym momencie związku miewały takie podejrzenia i PYTAŁY, najcześciej już na samym początku. I co? 50 na 50 zostały WYŚMIANE za 'absurdalne' pomysły, albo facet zarzucił focha że takie paskudne oskarżenia. Nie znam przypadku żeby facet się przyznał. Nie oszukujmy się, jesli ktoś nie ma odwagi przyznać że jest gejem dorastając (są takie przypadki) nie będzie mu łatwiej w wieku 20, 30, 40 lat. Często nigdy się nie przyznają chociaż fakty sa niezaprzeczalne. Albo przyznają się dopiero gdy zupełnie sa pod ścianą. Często faceci nie akceptują swojej seksualnosci do tego stopnia, ze gdy w końcu sami przestaną się oszukiwać i przyznają fakt, że są gejami popadają w depresję i popełniają np samobójstwo. Na tyle ten fakt jest dla nich nie do zaakceptowania, bo oni by chcieli być 'normalni' a to przeciez niezależne od nich. Nikt nie wybiera sobie orientacji.

          Nie rozumiecie, że jeśli w tej chwili ujawnię się ze swoimi podejrzeniami, osiągnę najwyżej tyle że moj facet zejdzie głębiej do podziemia. A wtedy istotnie, mam spore szanse że prawda wyjdzie za 20 lat.

          Osobiscie, poki co brak mi wiedzy i doswiadczenia, a także obiektywizmu by zdiagnozowac go samodzielnie - na wspolpracę nie ma co liczyc!- dlatego umowilam się na konsultacje do Starowicza. Zapewne drugi raz będzie trzeba się 'stawić' razem i z tym nie powinno być problemu. Myślę że to jest najlepsze wyjście, tak czy siak taka wizyta nie zaszkodzi, bo problem jest, bez wątpienia.

          PS dla tych co twierdzą że mam w dupie faceta, powiem tyle: gdyby istotnie tak było, nie bawilabym się w podchody. Mam pół firmy którą zgodnie z wszystkimi dokumentami 'kupiłam'. Więc gdyby zależało mi tylko na pieniądzach, nie cackalabym się. Bo prawda jest taka że w tym momencie pakuje walizy i sie wyprowadzam (mam gdzie, moj wlasny dom stoi pusty) a i tak jestem 'ustawiona'. Po to wlasnie zamierzam dojsc prawdy, bo liczę jednak na to że sprawa nie jest az tak beznadziejna na jaką wygląda.I chcę tę prawdę poznać zanim urodzę. Jedno wiem na pewno: cos jest bardzo nie halo i nie są to moje 'urojenia', mówcie co chcecie.
          • gravedigger1 Re: OMG 15.10.10, 11:37
            m00nlight napisała:

            > Nie rozumiecie, że jeśli w tej chwili ujawnię się ze swoimi podejrzeniami, osią
            > gnę najwyżej tyle że moj facet zejdzie głębiej do podziemia. A wtedy istotnie,
            > mam spore szanse że prawda wyjdzie za 20 lat.

            Nie ma najmniejszego sensu, żebyś ujawniała swoje podejrzenia. Nie ma też sensu w pytaniu męża o to jak jest naprawdę. To co piszesz, dobitnie świadczy o tym, że nie uwierzysz mu, jeśli jego wersja będzie niezgodna z Twoimi podejrzeniami. Jedyne rozsądne wyjście to zakończenie tego związku w możliwie najkrótszym czasie. Czy Ty naprawdę nie widzisz, że nie istnieje, żaden solidny fundament, na którym ten związek mógły istnieć przez długie lata? Czy naprawdę nie widzisz, że zainstalowałaś już minę pod tym związkiem i tylko czekasz na odpowiedni moment, żeby zapalić lont?
          • alcine Re: OMG 15.10.10, 11:38
            Mnie się wydaje (ale to tylko moje zdanie), że jeśli Twój partner ma coś do ukrycia, nie namówisz go na wizytę u Starowicza. No, ale to się okaże.
            • gravedigger1 Re: OMG 15.10.10, 11:47
              alcine napisała:

              > Mnie się wydaje (ale to tylko moje zdanie), że jeśli Twój partner ma coś do ukr
              > ycia, nie namówisz go na wizytę u Starowicza. No, ale to się okaże.

              A co jeśli facet jest fair, ale uważa (podobnie jak spora część wypowiadających się w tym wątku), że jego partnerka popada w paranoję. Czy na pewno będzie chciał wtedy dowodzić, że nie jest wielbłądem?
              • m00nlight Re: OMG 15.10.10, 12:12
                Cholera jasna, jaką paranoję?

                Koleś ogląda gejowskie porno!

                Nawet gdyby nie było innych niepokojących sygnałów samo to wystarczy, żeby go podejrzewać... Widze u ciebie wybiórczość myślenia, założyłeś sobie że mam na celu pognębienie i porzucenie faceta nawet jesli jest chodzącym świętym i caly czas w kółko to gadasz, a wcale nie zwracasz uwagi na agrumenty świadczące o tym że jednak mogę mieć rację.

                Gdyby to była paranoja wydumalabym sobie to z czapy, nie majac żadnych podstaw, a niestety, podstawy są. I to jest wlasnie problem. Wedlug Ciebie dopoki nie przylapie swojego faceta na seksie z innym faceem nie mam prawa podejrzewac gejostwa? Nawet jesli zdradza symptomy i jara się gejowskim porno? no soryy.

                To tak jak kobieta nie powinna podejrzewac męża o kochankę, dopoki go z nią nie zlapie w łozku? to nic że znalazła telefonie esemesy a pare życzliwych osob jej sprzedalo ciekawe infromacje, dopoki go nie zlapie to wszelkie oskarżenia oznaczają jej paranoje i chęć 'rozwalenia związku'? dziwny tok myslenia.

                Czyli mam być ślepa, głucha, zapomnieć o sprawie i cieszyć się z zajebistego związku, bo jeszcze poki co nie mam 'pewnego' dowodu? Zajebista porada :)
                • kag73 Re: OMG 15.10.10, 12:24
                  Otoz. M00n, ja Cie doskonale rozumiemi i dziwi mnie, ze ludzie podejrzewaja cCie o paranoje, jakby bylo to najnormalniejesze w swiecie, ze facet niby hetero placi i oglada gejowskie porno i do tego sa jeszcze inne symptomy. Ty wiesz najlepiej jak wyglada Wasze zycie seksualne i mysle, ze czasem warto posluchac intuicji.
                  A skoro wiesz, ze facet sie wyprze, to fakt nie ma sensu go o to pytac. Wiadomo sytuacja jest nieprzyjemna, ale warto miec oczy otwarte i dowiedziec sie co jest grane. Moze byl to tylko przypadek, raz sobie poogladal gejow.
                  • mujer_bonita 'Symptomy' 15.10.10, 12:46
                    kag73 napisała:
                    > facet niby hetero p
                    > laci i oglada gejowskie porno i do tego sa jeszcze inne symptomy.

                    Był taki odcinek w Housie, gdzie lecą samolotem i jedna osoba zaczyna chorować. Podejrzewają jakąś tropikalną zaraźliwą chorobę. Lekarz pyta pasażerów o pewne objawy i sporo z nich je odczuwa. Objawy są totalnie wymyślone (choć realnie odczuwane przez pasażerów) i mają na celu potwierdzenie tezy, że to tylko zbiorowa panika.

                    Niestety tak pracuje umysł ludzki. Pytanie czy to co widzi dziś M00nlight to prawdziwe symptomy czy paranoidalne doszukiwanie się czegoś, co bardzo chce znaleźć? Bo jak bardzo się uprzeć to do tezy wszystko można nagiąć.
                    • kag73 Re: 'Symptomy' 15.10.10, 12:49
                      No nazywalo sie, ze wczesniej facet mial problemy z potencja, unikal seksu czy tez dazyl do niego raczej rzadko. Pewnie mozliwe, ze winne sa hormony, libido czy cos innego. Niemniej jednak w obliczu takich zachowan moze byc zaniepokojona widzac gejowskie porno, za ktore zaplacil.
                      • mujer_bonita Re: 'Symptomy' 15.10.10, 13:18
                        kag73 napisała:
                        > No nazywalo sie, ze wczesniej facet mial problemy z potencja, unikal seksu czy
                        > tez dazyl do niego raczej rzadko. Pewnie mozliwe, ze winne sa hormony, libido c
                        > zy cos innego. Niemniej jednak w obliczu takich zachowan moze byc zaniepokojona
                        > widzac gejowskie porno, za ktore zaplacil.

                        Kag - M00nlight wątku dotyczącym jej problemów z inicjowaniem seksu napisała tak:
                        'Heh, w poprzednim małżeństwie to mnie wiecznie bolała głowa i raz na
                        miesiąc to bylo dla mnie tak w sam raz, za to moj ex sie ciągle
                        skarżył na moją oziębłość, kto wie, może nawet tu siedzi, hehehe ;)'
                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,112580262,112717445,Re_No_i_dupa_zbita_.html
                        Rozumiem, że należy z tego wnioskować, że w poprzednim związku M00n była lesbijką?
                        • kag73 Re: 'Symptomy' 15.10.10, 13:22
                          Aaa, to ja o tym zapomniawszy, czy nie skojarzywszy watku:) Hmm, skomplikowana historia zatem.
                    • alcine Re: 'Symptomy' 15.10.10, 13:07
                      Ja już się nie odzywam, bo wyjdzie na to, że forum wmówiło moonlight coś czego nie ma i nigdy nie było.
                      Pozyjemy- zobaczymy. Prawda i tak wyjdzie na jaw, wcześniej czy później.
                      • songo3000 To może zróbmy listę pedalskich symptomów: 15.10.10, 21:07
                        - oglądanie gejowskiej strony raz
                        - yyyyyy
                        - mmm
                        - pffffff
                        nooo, dużo tego.
                        • m00nlight To może zróbmy 16.10.10, 18:26

                          Widzisz, gdybyś poczytal trochę takich historii, zauważyłbyś bardzo wiele analogii. Ja przeczytalam ich sporo- od opisów przypadkow klinicznych w literaturze naukowej po artykuły i blogi.

                          I to brzmi, jakby, z niewielkimi zmianami, wszystkie napisala jedna osoba!

                          Jeśli nie chce Ci się czytać to skrócę. Wygląda to mniej więcej tak:

                          Ona poznaje wyjątkowego faceta, zazwyczaj atrakcyjnego, otoczonego wianuszkiem kobiet, on zazwyczaj przed nią miał wiele partnerek, na brak powodzenia nie narzekał. Ona myśli kurcze, taki wspaniały facet, że też zwrócił uwagę właśnie a mnie, co za szczęście. On empatyczny, erudyta, świetnie się dogadują, on ma tyle ciekawych zainteresowań. Taki wyjątkowy, wrażliwy,taki... inny niż wszyscy których znała do tej pory (no właśnie! nie podejrzewa nawet jak bardzo inny). Wszystko jest wspaniale, on romantyczny, dba o nią jak o księżniczkę, nie rozwala skarpet po mieszkaniu, czasem nawet świetnie gotuje. Tylko seksu nie za dużo. No ale jakiś jest, zresztą co tam seks, jest dużo czułości, przytulania, przecież kobiety tego potrzebują :) On dośc szybko dąży do dzieci, najczęściej na jednym się nie kończy. Wtedy seksu jest duużo. Aż cel zostaje osiągnięty. Wtedy on zaczyna się oddalać. Na zewnątrz- szczęśliwa 'wszystkomająca' rodzina, ładny dom, zadbane dzieci, czego chcieć więcej. A ona przeżywa swój dramat. Bo on odtrąca, niby wszystko jest ok, ale nie całuje, nie przytula, o seksie można pomarzyć, jeśli już jakiś jest-on 'nieobecny duchem'. Coraz częściej na próby rozmów seksie reaguje agresją, 'żona zrobila się czepliwa' i 'niewiadomo o co jej chodzi'. Ona podejrzewa romans, szpieguje. Aż w końcu odkrywa i ) oddycha z ulgą bo domnmana kochanka to 'tylko jakis kumpel', no ok, normalne facet chce sie wyrwac z kumpel na piwo. Czasem na weekend (ryby, polowania, inne tzw męskie sprawy).Często farsa trwa jeszcze dlugo. Na koncu odnajduje się fotki/smsy inne rzeczy dowodzące że łączy ich nie tylko przyjaźń- w wersji hardkorowej, ona odkrywa że on ma wielu kochankow, z ktorymi umawia się przez internet, czasem za to płaci. Final jest taki że on odchodzi do faceta a ona zostaje z dziecmi- czasami nastolatkami, czasami dorosłymi i co im powiedziec? Co powiedziec rodzicom, znajomym, rodzinie, ktorzy przez x lat mieli ich za taką dobraną parę.

                          I co, on wije nowe gniazdko miłości a ona rozpacza nad zmarnowanym życiem, często nadal kocha. I wtedy dopiero dostrzega to wszystko czego przez tyle lat nie widziala, drobiazgi, dziwne teksty, zachowania, epizody. Wszystko można bylo odkryc juz wczesniej, ale byla najpierw zaslepiona miłością, potem zajęta dziecmi.

                          Tak wlasnie to wygląda w olbrzymiej większosci przypadkow. Ja nie chcę być jednym z nich, tyle.
                          • alcine Re: To może zróbmy 16.10.10, 20:16
                            O, zapomniałaś jeszcze o zarzucie nimfomanii i bycia zboczoną, kiedy kobieta naciska na seks.
                          • songo3000 Moon koleżanko 17.10.10, 09:53
                            Ciebie naprawdę pokręciło :) Co Cię obchodzą relacje (zresztą bez ŻADNEJ gwarancji prawdziwości) z życia obcych ludzi skoro jedynym 'realem' jest TWOJE?
                            Równie dobrze mogłabyś doszukiwać się podobieństw do przekrętów Leoncia wywiniętych Esmeraldzie w 246 odcinku "Zbuntowanej Dziewicy z Limy".

                            Liczą się tylko fakty z waszego życia i żeby je uporządkować rozpocząłem listę. I co? i guzik jak dotąd.

                            Jak ktoś już kiedyś bardzo mądrze powiedział: tylko prawda może nas wyzwolić.
                            Jeżeli sama oczekujesz prawdy, sama też musisz prawdę reprezentować. A jak na razie jesteś kurewsko daleko od podobnego stanu.
                            • m00nlight Re: Moon koleżanko 17.10.10, 10:59

                              Wiesz, tak to se możemy. Skoro JA widzę symptomy i analogie, to nikt z forum nie zobaczy tego lepiej. W końcu nie mieszkacie z nami w domu (na szczęście!) i nie możecie tego ZOBACZYĆ czy uslyszec na wlasne oczy/uszy. Tak czy srak w swojej opinii mozecie bazowac tylko na tym co ja tu piszę, ew jak niektorzy na swoich wlasnych wyobrażeniach ;) A i tak bedziecie dalej ode mnie, taka prawda. Ja widze, slysze, wyciągam wnioski, bo mnie to dotyczy bezpośrednio, może i brak mi obiektywnego spojrzenia, no ale wlasnie dlatego wybieram się do specjalisty, czyż nie? Myślę że taki spec jak Starowicz wyczuje geja z kilometra, w koncu widzial setki podobnych historii, wie na co zwracac uwage. I bez przesady, jesli on stwierdzi ze problem leży gdzie indziej, to nie zamierzam z tym dyskutowac, tak jak nie podważa się decyzji lekarza, w koncu to on jest po medycynie, mi by sie nie chcialo. I tyle w temacie.

                              W sumie moje podejrzenia kręcą się wokol
                              1. Ukrytego gejostwa
                              2. Wyjątkowo hardkorowej wersji SMiL.

                              Symptomy się w wielu miejscach pokrywają, nie mam wystarczających kompetencji żeby to ocenic.
                  • xciekawax Re: OMG 15.10.10, 15:31
                    zgadzam sie z Kag73 - jezeli intuicjia podpowiada to trzeba sie jej sluchac. I Tyle!
                  • gravedigger1 Re: OMG 18.10.10, 11:12
                    kag73 napisała:

                    > M00n, ja Cie doskonale rozumiemi i dziwi mnie, ze ludzie podejrzewaja cCi
                    > e o paranoje, jakby bylo to najnormalniejesze w swiecie, ze facet niby hetero p
                    > laci i oglada gejowskie porno i do tego sa jeszcze inne symptomy.

                    Zauważ swój błąd kag73: facet płaci za stronę pornograficzną, na której są różne rodzaje pornografii, w tym gejowska. Oglądanie ni eczyni homoseksualistą. Czy jeśli ktoś ogląda filmy, na których mordują ludzi, to znaczy, że jest mordercą?
                    • kag73 Re: OMG 18.10.10, 11:27
                      Jak juz napisalam, ona jest podejrzliwa, bo nie chodzi tylko o gejowskie porno, tylko o inne problemy z seksem miedzy nimi.
                      Moze wcale nie jest gejem, tylko po prostu preferuje porno, woli filmiki o przeroznej tresci niz seks z nia. Nie wykluczam.
                      • gravedigger1 Re: OMG 18.10.10, 11:34
                        kag73 napisała:

                        > Jak juz napisalam, ona jest podejrzliwa, bo nie chodzi tylko o gejowskie porno,
                        > tylko o inne problemy z seksem miedzy nimi.

                        Szkoda, że nie była podejrzliwa w stosunku do siebie, gdy miała problemy natury seksualnej w stosunku do swojego poprzedniego partnera. Myślę, że retrospektywnie powinna zacząć podejrzewać się o bycie lesbijką.
                      • mujer_bonita Re: OMG 18.10.10, 11:37
                        kag73 napisała:
                        > Jak juz napisalam, ona jest podejrzliwa, bo nie chodzi tylko o gejowskie porno,
                        > tylko o inne problemy z seksem miedzy nimi.
                        > Moze wcale nie jest gejem, tylko po prostu preferuje porno, woli filmiki o prze
                        > roznej tresci niz seks z nia. Nie wykluczam.

                        Jakie problemy? To, że ona nie potrafi zainicjować seksu a on się 'nie domyśla'? Bo z tego co pamiętam to zgłaszała na forum.
                      • songo3000 JAKIE? 18.10.10, 19:16
                        > tylko o inne problemy z seksem miedzy nimi.
                        Nie raz, nie dwa prosiłem Moon co by wypisała te niepokojące fakty. Ba, nawet listę zacząłem i co?... o czymś to świadczy.
                        Nooo tak, o fakty prosiłem a nie fantasmagorie to i może dlatego.

                        Poza tym Kag, wytłumacz mi prostemu jakim cudem 'inne, nie-pedziowskie problemy' umacniają u Autorki podejrzenia/przekonanie o domniemanym homo lub biseksualizmie 'ukochanego' ???
                        Bo jak dla mnie to są dosyć sprzeczne założenia a razem podpadają pod paranoję lub... bardzo, bardzo złe intencje.
                        • kag73 Re: JAKIE? 18.10.10, 20:57
                          No z tego co ja zrozumialam, zanim jeszcze zaszla w ciaze facet mial problemy z potencja i seks byl rzadko, podczas kiedy porno bylo chyba zawsze. I ona teraz wymyslila, widzac to gejowskie porno, ze moze on jest homo.
                          Zeby nie bylo, osobiscie nie uwazam, ze jej chlop musi byc homo, moze miec inny problem
                • gravedigger1 Re: OMG 18.10.10, 11:09
                  m00nlight napisała:

                  > Cholera jasna, jaką paranoję?

                  To jest paranoja jak cholera! :)

                  > Koleś ogląda gejowskie porno!
                  >
                  > Nawet gdyby nie było innych niepokojących sygnałów samo to wystarczy, żeby go p
                  > odejrzewać...

                  Znam ludzi, którzy lubią sobie pooglądać SM albo takich, co zoofilskei porno też oglądają, ale nie są ani sadystami, ani masochistami, ani zoofilami. Są po prostu ciekawi różnych przejawów ludzkiej seksualności. Jeżeli oglądanie porno gejowskiego jest dla Ciebie wystarczającym powodem do podejrzewania homoseksualizmu Twojego faceta, to oglądanie porno powinno być powodem podejrzewania go jeśli nie o zaistniałą zdradę, to o czynne przygotowywanie się do niej.

                  > Widze u ciebie wybiórczość myślenia, założyłeś sobie że mam na ce
                  > lu pognębienie i porzucenie faceta nawet jesli jest chodzącym świętym i caly cz
                  > as w kółko to gadasz, a wcale nie zwracasz uwagi na agrumenty świadczące o tym
                  > że jednak mogę mieć rację.

                  Przecież on może być świętym w tej dziedzinie (tzn. heteroseksualny) a i tak przecież będziesz go podejrzewać. I jego wyjaśnienia nie pomogą. Sama to napisałaś!

                  A jeśli chodzi o rację to każda kobieta i każdy mężczyzna może już na początku związku zacząć podejrzewać, że partner/-ka będzie ją/jego zdradzać. I mogą mieć rację, ale takie podejście oparte na podejrzeniach "wyprzedzających" to paranoja.

                  > Gdyby to była paranoja wydumalabym sobie to z czapy, nie majac żadnych podstaw,
                  > a niestety, podstawy są. I to jest wlasnie problem.

                  Oglądanie porno (nawet gejwoskeigo) nie daje podstaw do posądzania o homoseksualizm.

                  > Czyli mam być ślepa, głucha, zapomnieć o sprawie i cieszyć się z zajebistego zw
                  > iązku, bo jeszcze poki co nie mam 'pewnego' dowodu? Zajebista porada :)

                  Nie, nie ciesz się! Podejrzewaj go na każdym kroku i bądź przygotowana, że Twoje najgorsze podejrzenia okażą się słuszne. To świetna strategia na budowanie udanego związku. Powodzenia! :)
                  • kag73 Re: OMG 18.10.10, 11:24
                    "Znam ludzi, którzy lubią sobie pooglądać SM albo takich, co zoofilskei porno też oglądają, ale nie są ani sadystami, ani masochistami, ani zoofilami. Są po prostu ciekawi różnych przejawów ludzkiej seksualności. Jeżeli oglądanie porno gejowskiego jest dla Ciebie wystarczającym powodem do podejrzewania homoseksualizmu Twojego faceta, to oglądanie porno powinno być powodem podejrzewania go jeśli nie o zaistniałą zdradę, to o czynne przygotowywanie się do niej."

                    Az sie dziwie, ze Ci ludzie Ci o tym opowiadaja jakie porno ogladaja. Co z drugieje strony swiadczy jak najbardziej o "niewinnosci" ich czynnosci, inaczej pewnie zachowaliby to dla siebie.
                    I sadze, obiektywnie na to patrzac, ze m00n ma podejrzenia, bo w ich zyciu seksualnym cos nie gra. Pisala o jego problemach z potencja, unikaniu seksu itd. Nie twierdze, ze facet jest gejem, ale seks miedzy nimi zdaje sie nie do konca funkcjonowac, on chcialby moze raz na miesiac, ona duzo czesciej. Pewnie moze to jego libido/hormony, moze ona go az tak nie kreci, moze seks z nia jego nudzi. Nie wiadomo o co biega, ale o cos biega.

                    Pewnie dlatego jej fantazja pracuje na pelnych obrotach.
                    • gravedigger1 Re: OMG 18.10.10, 11:40
                      kag73 napisała:

                      > Az sie dziwie, ze Ci ludzie Ci o tym opowiadaja jakie porno ogladaja. Co z drug
                      > ieje strony swiadczy jak najbardziej o "niewinnosci" ich czynnosci, inaczej pew
                      > nie zachowaliby to dla siebie.

                      Wyobraź sobie, że są ludzie, którzy nie wstydzą się swoich zainteresowań w dziedzinie seksu. :) Są też tacy, dla których seks jest tematem tabu, jest zły, jest brudny i nie należy o nim z nikim rozmawiać. To efekt wychowania zazwyczaj.

                      > I sadze, obiektywnie na to patrzac, ze m00n ma podejrzenia, bo w ich zyciu seks
                      > ualnym cos nie gra. Pisala o jego problemach z potencja, unikaniu seksu itd. Ni
                      > e twierdze, ze facet jest gejem, ale seks miedzy nimi zdaje sie nie do konca fu
                      > nkcjonowac, on chcialby moze raz na miesiac, ona duzo czesciej. Pewnie moze to
                      > jego libido/hormony, moze ona go az tak nie kreci, moze seks z nia jego nudzi.
                      > Nie wiadomo o co biega, ale o cos biega.

                      O coś biega, ale żeby na tej podstawie snuć podejrzenia o gejostwo i przygotowywać się na to, że to gejostwo okaże się faktem? Wspomniałem już o tym, że moon też miała podobne problemy ze swoim libido w poprzednim związku. Czy okazała się lesbijką?

                      > Pewnie dlatego jej fantazja pracuje na pelnych obrotach.

                      Zdecydowanie zbyt wybujała ta fantazja, granicząca z paranoją.
                      • kag73 Re: OMG 18.10.10, 13:14
                        gravedigger1 napisał:

                        > Wyobraź sobie, że są ludzie, którzy nie wstydzą się swoich zainteresowań w dzie
                        > dzinie seksu. :) Są też tacy, dla których seks jest tematem tabu, jest zły, jes
                        > t brudny i nie należy o nim z nikim rozmawiać. To efekt wychowania zazwyczaj.

                        Wyobraz sobie, ze jest jeszcze cos posrodku, mozna sie nie wsytdzic, nie uznawac, ze seks jest zly, ale po prostu zwyczajnie o tym nie rozmawiac, albo nie w detalach. Poza tym jest roznica miedzy ciekawoscia jesli chodzi o ogladanie praktyk seksualnych i roznych dziwolagow a preferencjami wlasnymi. Zaloze sie, ze gdyby rzeczywiscie krecil ich seks z np. jakims osiolkiem albo koza i czynnie by go uprawiali, by Ci o tym nie opowiadali, no chyba, ze byliby z Toba bardzo blisko i nie musieli obawiac sie, ze bedziesz ich ocenial i wpakujesz do jakiejs szuflady pt. "zbokol" np.
                        Bo gdyby wszysccy byli taaak baaardzo otwarci i tolerancyjni nie mielibysmy w naszym pieknym kraju nagonki na homoseksualistow i wiekszosci bardzo negatywnego stosunku do nich.
                        • gravedigger1 Re: OMG 18.10.10, 16:21
                          kag73 napisała:

                          > Wyobraz sobie, ze jest jeszcze cos posrodku, mozna sie nie wsytdzic, nie uznawa
                          > c, ze seks jest zly, ale po prostu zwyczajnie o tym nie rozmawiac, albo nie w d
                          > etalach.

                          Oczywiście, że tak też można i nie ma w tym nic dziwnego. Można też oglądać gejowskie porno i nie być gejem, można wypożyczać za pieniądze filmy (np. na DVD) ze scenami, w których zabija się ludzi i nie być mordercą.

                          > Poza tym jest roznica miedzy ciekawoscia jesli chodzi o ogladanie prak
                          > tyk seksualnych i roznych dziwolagow a preferencjami wlasnymi.

                          Tak, jest różnica, ale oglądanie bez praktykowania nie tworzy homoseksualisty.

                          > Zaloze sie, ze g
                          > dyby rzeczywiscie krecil ich seks z np. jakims osiolkiem albo koza i czynnie by
                          > go uprawiali, by Ci o tym nie opowiadali, no chyba, ze byliby z Toba bardzo bl
                          > isko i nie musieli obawiac sie, ze bedziesz ich ocenial i wpakujesz do jakiejs
                          > szuflady pt. "zbokol" np.

                          Tu też masz rację. Gdyby obawiali się odrzucenia przez otoczenie, to nie afiszowaliby się ze swoimi preferencjami (przynajmniej większość by tego nie robiła).
                          • m00nlight Re: OMG 18.10.10, 17:47
                            No to na podobnej zasadzie:

                            Człowiek ktory sie jara gołymi dziecmi w sieci nie jest pedofilem bo 'nie praktykuje' tylko ogląda?

                            Ściągnij sobie pedofilskie porno na kompa a potem sprobuj w sądzie wytlumaczyc się powyższym argumentem :) powodzenia!

                            A tak abstrahując, zastanawiam się czy czlowiek oglądający filmy na ktorych naprawde zabija się ludzi, czy sceny z niepozorowanych gwałtów (mając świadomosc że to NIE fikcja filmowa) na pewno jest 'normalny'. Ja myślę że nasyca w ten sposob swoją psychopatyczną ciekawość w nieco bardziej akceptowany spolecznie sposob. W życiu by mi nie przyszlo do gowy że można coś takiego obejrzeć i jeszcze się tym jarać.
                            • songo3000 Bzdury, niestety jak zwykle ostatnio 18.10.10, 19:07
                              > Człowiek ktory sie jara gołymi dziecmi w sieci nie jest pedofilem bo 'nie prakt
                              OCZYWIŚCIE że nie czyni go takie oglądanie pedofilem czy zoofilem, nekrofilem czy innym podobnym. I żadnym sądzie nie zadano by nawet pytania o takie preferencje.
                              Za to wnikliwie skupiono by się na kwestii nielegalnego posiadania lub/i rozpowszechniania tych materiałów ponieważ to na fali populizmu komputerowe piksele (a nie ściganie realnych zboczeńców) jest zabronione i 'rozpracowywane'

                              > e to NIE fikcja filmowa) na pewno jest 'normalny'. Ja myślę że nasyca w ten spo
                              > sob swoją psychopatyczną ciekawość w nieco bardziej akceptowany spolecznie spos
                              Czym to się różni od nasycania TWOJEJ ciekawości (w założeniu realnymi) historyjkami kobiet masowo porzucanych przez 'wstrętnych pedałów'???
                              Gdzie znajdujesz w tym swoją 'normalność'?
                            • gravedigger1 Re: OMG 19.10.10, 10:15
                              m00nlight napisała:

                              > Człowiek ktory sie jara gołymi dziecmi w sieci nie jest pedofilem bo 'nie prakt
                              > ykuje' tylko ogląda?
                              >
                              > Ściągnij sobie pedofilskie porno na kompa a potem sprobuj w sądzie wytlumaczyc
                              > się powyższym argumentem :) powodzenia!

                              Moon, to zupełnie inny przypadek. To jest czyn zabroniony prawem, a ani homoseksualizm ani oglądanie homoseksualnego porno zabronione ni ejest.

                              > A tak abstrahując, zastanawiam się czy czlowiek oglądający filmy na ktorych nap
                              > rawde zabija się ludzi, czy sceny z niepozorowanych gwałtów (mając świadomosc ż
                              > e to NIE fikcja filmowa) na pewno jest 'normalny'. Ja myślę że nasyca w ten spo
                              > sob swoją psychopatyczną ciekawość w nieco bardziej akceptowany spolecznie spos
                              > ob. W życiu by mi nie przyszlo do gowy że można coś takiego obejrzeć i jeszcze
                              > się tym jarać.

                              Ja nie pisałem o oglądaniu prawdziwych scen mordowania ludzi, ale oglądanie nawet fikcyjnych scen mordu lub oglądanie gejowskiego porno MOŻE być przejawem odstępstwa od normy. Może ale nie musi. Widzisz różnicę?
                              • m00nlight Re: OMG 19.10.10, 11:03

                                O ile pamiętam, pisales o zoofilii :P A nie tylko o homoseksualizmie. BTW nie rozumiem dlaczego porno ze zwierzętami nie jest karane prawem, powinno być.

                                Co do zabijania, widac, nieporozumienie. Pisales o 'placeniu za filmy na ktorych zabija się ludzi' wiec myslalam że chodzi ci o takie autentyczne, ktore mozna nabyć w podziemiu. Fikcyjnego zabijania masz pelno za darmo, wystarczy pyknąć dowolny kanał :P Ale raczej jest to tak powszechne że nikt się tym już nie jara.

                                Niestety, doszlismy do tego że ludzka rasa ulega zezwierzęceniu (o ile można to tak nazwac, zwierzęta nie zabijają się dla przyjemnosci). To , co kiedyś szokowalo (seks, przemoc) teraz jest na porządku dziennym, przejadlo się. Nic dziwnego że ludzie przesuwają granice coraz dalej. Dlatego dzisiejsze porno tak wygląda jak wygląda (i o zgrozo, młodzież edukująca się na takich produkacjach naprawde mysli że to co oni wyprawiają miesci się w normach, spolecznych i seksualnych).

                                Bodaj Depko pisal, że od nadmiaru porno istotnie można 'nabawic' się wszelakich zaburzen. Ktos kto dużo ogląda coraz 'mocniejszych' filmikow nabiera przekonania że to normalne zachowania i usiluje je wprowadzac w życie. O ile dobrze pamiętam to pisal że homoseksualizmu od porno tez można się nabawic (mial na mysli przeswiadczenie, że stosunek homoseksualny jest 'normalnym zachowaniem' dla osoby heteroseksualnej).

                                I masz racje, samo oglądanie nie oznacza zboczenia, ale oznacza że jest taka możliwosc. Mysle że normalna osoba obejrzy cos raz z ciekawosci i nie potrzebuje więcej, czasem się zbrzydzi. Ala jak ktos ogląda zoofilie regularnie i sie tym jara, to sorry, cos z nim jest nieteges. Nawet jesli (poki co) nie wprowadza tego w życie.
                                • gravedigger1 Re: OMG 19.10.10, 11:31
                                  m00nlight napisała:

                                  > O ile pamiętam, pisales o zoofilii :P A nie tylko o homoseksualizmie. BTW nie r
                                  > ozumiem dlaczego porno ze zwierzętami nie jest karane prawem, powinno być.

                                  Tak, pisałem o zoofilii, która podobnie jak homoseksualizm nie jest karana w RP. I dlaczego niby powinna być karana? Przecież, jeżeli np. kobieta posuwana przez psa ma z tego przyjemność, a psu też się krzywda nie dzieje, to z co tu karać? Gwoli informacji, rozpowszechnianie pornografii w sposób narzucający jej odbiór osobom postronnym jest przez KK zabronione niezależnie od tego czy jest to pornografia hetero, homo, zoo czy pedofilska.

                                  > Fikcyjnego zabijania masz pelno za darmo, wystarczy pyknąć
                                  > dowolny kanał :P Ale raczej jest to tak powszechne że nikt się tym już nie jara.

                                  Nie, to nie jest fikcyjne zabijanie za darmo. Za odbiór programów telewizyjnych płaci się abonament (w przypadku telewizji publicznej) albo zawiera się umowę z dostawcą usługi i płaci się za to. Pomijam oczywiście oglądanie pirackie, które z punku widzenia prawa jest nielegalne.

                                  > Niestety, doszlismy do tego że ludzka rasa ulega zezwierzęceniu (o ile można to
                                  > tak nazwac, zwierzęta nie zabijają się dla przyjemnosci).

                                  No tak, szliśmy, szliśmy i w końcu doszliśmy. :) Moim zdaniem nie jest tak źle jak wieszczą domorosłe Kasandry. :) Gdybyś cofnęła się np. 2000 lat i zobaczyła jakie jatki ludzie urządzali na co dzień i od święta, to myślę, że zmieniłabyś zdanie o naszym współczesnym świecie.

                                  > Bodaj Depko pisal, że od nadmiaru porno istotnie można 'nabawic' się wszelakich
                                  > zaburzen. Ktos kto dużo ogląda coraz 'mocniejszych' filmikow nabiera przekonan
                                  > ia że to normalne zachowania i usiluje je wprowadzac w życie.

                                  Myślę, że to dotyczy osób w okresie dojrzewania i kształtowania się poglądów. Jeśli o mnie chodzi, to jako dorosły jestem już na tyle ukształtowany, że pornograficzna iluzja nie jest w stanie zmienić mojego światopoglądu.

                                  > O ile dobrze pami
                                  > ętam to pisal że homoseksualizmu od porno tez można się nabawic (mial na mysli
                                  > przeswiadczenie, że stosunek homoseksualny jest 'normalnym zachowaniem' dla oso
                                  > by heteroseksualnej).

                                  A to ciekawe! Po raz pierwszy słyszę, że istnieje uzasadniona teoria, że homoseksualizmu można się "nabawić" przez oglądanie jakiegokolwiek porno. :)

                                  > I masz racje, samo oglądanie nie oznacza zboczenia, ale oznacza że jest taka mo
                                  > żliwosc.

                                  Nieoglądanie gejowskiego porno też nie wyklucza bycia gejem. A oglądanie nie świadczy o byciu gejem.

                                  > Mysle że normalna osoba obejrzy cos raz z ciekawosci i nie potrzebuje
                                  > więcej, czasem się zbrzydzi. Ala jak ktos ogląda zoofilie regularnie i sie tym
                                  > jara, to sorry, cos z nim jest nieteges. Nawet jesli (poki co) nie wprowadza te
                                  > go w życie.

                                  Różne są granice "zbrzydzenia". Ciebie brzydzi np. seks między facetami i jak przypuszczam zoofilia, ale już nie brzydzi (o ile się nie mylę) seks lesbijski. Dla kogoś o innych poglądach twoje niebrzydzenie się seksem lesbijskim może być sygnałem wskazującym na to, że jesteś lesbijką. I co jesteś? Sądzę, że nie.
              • alcine Re: OMG 15.10.10, 12:34
                Nie musi niczego chcieć dowodzić. Przecież wizyta u seksuologa to nie wizyta u proktologa, na litość, więc jeśli gościowi zależy na dobru partnerki to może dla niej się przejść, choćby z ciekawości. No i nie sądzę, żeby moon była taka naiwna, żeby namawiać go na wizytę tekstem: pójdziemy, kochanie sprawdzić u pana doktora czy nie jesteś aby gejem.

                **************************************
                Nic nie uczyni cię szczęśliwym bez twojej zgody. Nic nie uczyni cię nieszczęśliwym bez twojej zgody.
            • m00nlight Re: OMG 15.10.10, 12:04
              Zobaczymy. Sam już byl u seksuologa, więc nie ma problemu z samym podejściem do terapii. Sam też przyznał że jest problem, więc, nie będzie mial racjonalnej wymówki. Jesli odmówi wizyty to też będzie dla mnie jakas informacja...
              • efi-efi Re: OMG 15.10.10, 14:37
                Miał wcześniej inne związki i nawet żonę.
                Dlaczego się rozstali, wiesz coś na ten temat?
                • m00nlight Re: OMG 15.10.10, 14:58

                  Co do rozwodu z żoną znam tylko JEGO wersję. W której oczywiście to ona była 'be' a on święty. Dlatego nie traktuję tego specjalnie poważnie.

                  Co do poprzednich związków, nic specjalnego. Ot, za każdym razem 'niby fajnie ale to nie to'.

                  Przypomnialo mi się coś jeszcze. Kiedys powiedzial mi że jedna z jego bylych dziewczyn przy okazji dosc nieprzyjemnego rozstania zarzuciła mu.... gejostwo. Oczywiscie byl tym strasznie oburzony że jak ona tak mogla. Ot, kolejny drobiazg do kolekcji.
                  • sisi_kecz Resume 15.10.10, 20:19
                    Generalnie podsumowałam cała aferę moonlight jako pierwsza w tym wątku, wątpiąc w jej rewelacje:
                    -forum.gazeta.pl/forum/w,15128,117441221,117448042,Re_Nie_no_k_przegiecie_.html?wv.x=1

                    Ale po następnych setkach postów jakie napłynęly do tematu, w tym postów Autorki, chciałam jeszcze wyrazić jak to sie mawia: wielkie ubolewanie, że ludzie wiążą sie ze sobą na tak nieszczerych i płytkich podstawach.

                    Z tego co pamiętam o m00n (a dosyć zapamiętałam, bo pozytywnie wypadała na początku), to jest osobą, która po nieudanym pioerwszym małżeństwie weszła w drugi poważny związek też z rozwodnikiem. Obecnie jest na jego utrzymaniu, bo studiuje i nie pracuje. Wspominała, że świetnie sie dobrali, dużo dali sobie wsparcia, stworzyli relację wyjątkową ze względu na wzajemne wcześniejsze przejścia. Że jest szczęśliwą i spełnioną kobietą i kocha swojego faceta.
                    Tak ładnie pisała i mądrze doradzała, że uwielbiał ją nawet ditchdoc i mu sie przy postach m00n nawet wzkaźnik gigera na na k.rwy wyłączał ;)

                    Co zostało z tego idyllicznego obrazka po tym wątku?
                    Na moje oko:
                    zależna finansowo i nie mogąca (ciężko jest i to nie zarzut) znaleźć pracy dziewczyna, zachodzi w ciążę, bo nie miała akurat lepszego pomysłu na siebie- w sumie czas biologiczny najwyższy, pracy nima, gościu dziecka pragnie: wniosek "się poświęcę, umocnię swoją pozycję".
                    I tu sie zaczyna taka jazda, jakiej w życiu nie widziałam, łącznie z angażowaniem Starowicza (jak nie stwierdzi gejostwa, to zaraz usłyszymy jakio to konował?), wyprowadzaniem kasy z firmy i snuciem wizji samotnego macierzyństwa usprawiedliwiającego m00n z wszystkiego na resztę życia.

                    Tu nie chodzi o to, czy on jest gejem czy nie.
                    Chodzi o to, że tu nie było miłości, szczerości i bliskości z tym człowiekiem.
                    Tu była od początku wyrachowana i wyliczona dziewczynka, której sie wydaje, że jak zna kilka sztuczek psycho, omami faceta, forum i wszystkich dookoła to osiągnie pełnię szczęścia i ludzie będą jej sprytu zazdrościć.
                    "Gupki, co nie umią " pilnować swojego interesu, tylko sie bezgranicznie zakochują.

                    Wiesz, co? Potwierdzasz to powiedzonko, że na egzaminach na psychologię połowę kandydatów komisja odrzuca i zapisuje do siebie na terapie.
                    Ale Ciebie nie odrzucili... przecież tak ładnie grasz ;)

                    pozdro
                    -
                    Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
                    John Gray
                    • xciekawax Re: Resume 15.10.10, 20:44
                      WOW! jestem pelna szacunku za ten post! Cos w tym jest. Szczerze mowiac to ja tez myslalam nawet jak fajnie takiej moon jest, bo ma kase, fajnego faceta, i teraz dziecko na drodze, a jej najwiekszy problem to narzekanie na figure- czego wiecej pragnac?

                      A teraz... tak sobie mysle ze mi jest ciezko, ale zamienic sie bym nie chciala ;)
                    • lucyliu Re: Resume 16.10.10, 17:31
                      Świetnie podsumowane, też mam takie wrażenia. Brak prawdziwej miłości do drugiego człowieka, takiej miłości która by zatrzymała tą kulę śniegu którą się zaczyna toczyć... Wg mnie wyrok już wydano, tylko teraz trzeba nazbierać kwitów...
                    • m00nlight Re: Resume 16.10.10, 18:37

                      Raz, jak zdawalam na studia bylo 30 kandydatow na jeden indeks ;) ale to szczegol.

                      2 bardzo ładną zrobiłaś analizę niestety nieprawdziwą.

                      I tyle, tłumaczyć się nie będę bo nie ma po co. Widac że empatii w Tobie za grosz, ale w sumie co sie dziwic, Twoj facet nie siedzi w gejowskim porno.

                      I właśnie, że tu CHODZI oto czy on jest gejem, to jest sprawa fundamentalna. Bo jesli tak, to potwornie mnie oszukal, od samego początku kłamał, kłamał o uczuciach, przede wszystkim. Jak widać 'moje sprytne sztuczki psycho' nie pomogły mi w wykryciu tego dostatecznie szybko. Piękne słówka łatwo się łyka, niestety. A jak się jest kimś zafascynowanym, łatwo przeoczyć niepokojące sygnały. Teraz naprawdę walę się w czerep że się dalam w taki kanał wpędzić, naiwna. To że ktośtam na forum sobie coś napisze naprawde mi zwisa, mam poważniejsze problemy, najważniejszy, jak się z tego wszystkiego wymanewrować z jak najmniejszymi stratami. I to nie jest wyrachowanie, to rozsądek. Szkoda tylko że wczesniej mi go zabraklo.
                      • sisi_kecz Re: Resume 16.10.10, 20:48
                        Coraz częściej słyszę, że nie jestem empatyczna, może po prostu nie mam już ochoty komunikować solidarności z bolączkami świata całego?

                        Przed urodzeniem pierwszego dziecka byłam istną królewną.
                        Wszystko mi sie należało, a jak ktoś mnie nie podziwiał to wypad i zemsta. Robiłam tylko to, co sprawiało mi przyjemność, nigdy nie musiałam troszczyć sie o kasę, a zagonić mnie do jakiegoś obowiązku w domu graniczyło z cudem, a na pewno wiązało sie z fochem wielkiego kalibru.
                        Nie wiedziałam, że jestem tak samolubna dopóki dziecko nie dało mi szkoły.
                        Prawdy o sobie, bez wstrząsu się nie odkryje, gdy jest sie zadufaną i przekonaną o swej niezwykłej wartości glorią.
                        Przepowiedziałam Ci ten wstrząs oraz to, że do tego czasu będziesz brnęła w swoje schizy i ich racjonalizowanie.

                        Ten gej urodził sie w Twoim umyśle, odkąd zaczęłaś pasjami czytywać literaturę z zakresu seksuologii, w tym historie o żonach gejów.
                        Jesteś jak w tej anegdocie z "Trzech panów w łódce nie licząc psa", gdzie gość dorwawszy sie do encyklopedii chorób, odkrył u siebie wszystkie opisywane choroby, z wyjątkiem jednej: zwyrodnienia kolan, które miewały panny służace od klęczenia na grochu. Pokrzywdzony poczuł się ów jegomość, że ta choroba jest poza jego zasięgiem ;)

                        pozdro!
                        • m00nlight Re: Resume 16.10.10, 20:57
                          Wiesz co?

                          Obyś miala racje :)

                          Z wielką radością i ulgą Ci ją przyznam.
                      • songo3000 Re: Resume 17.10.10, 11:25
                        > I właśnie, że tu CHODZI oto czy on jest gejem, to jest sprawa fundamentalna. Bo jesli tak, to
                        > potwornie mnie oszukal,
                        Ano o to chodzi. Bo jeśli jednak nie, to TY go potwornie oszukujesz. Naprawdę masz go za idiotę, że nie widzi choć połowy z tego?
                        • m00nlight Re: Resume 17.10.10, 11:31
                          No to wskaż mi konkretnie JAK ja go oszukuję?

                          Że mam podejrzenia? Że się czaję żeby nie zszedł głębiej do podziemia? Nie rozumiem takiego toku myślenia.
                          • songo3000 Konkrety, konkrety,... i dupa. 17.10.10, 11:39
                            W tym sęk, że nie (chcesz) rozumiesz. Ty się nie 'czaisz' tylko szykujesz frontalny atak na z góry upatrzone cele strategiczne. Tylko się głupio tu wygadałaś i teraz wielkie zdziwienie, że komuś stojącemu z boku włos się zjeżył na głowie.

                            Powtarzam pot raz TRZECI konkretne pytanie: jakie to fakty przemawiają za 'wstrętnym pedałem'???

                            ...i jakoś konkretnych odpowiedzi z Twojej strony brak. Tylko please, bez 'bo jedna taka babka to pisała, że....' tym razem.
                            • m00nlight Re: Konkrety, konkrety,... i dupa. 17.10.10, 14:31

                              Czyli ze co? mam ci streścić w poście całość naszego 'pożycia' ze szczegółami żebyś mógł zawyrokować czy sa w tym symptomy pedalstwa czy nie ma?

                              Bez przesady. Jak mowilam, kierując się intuicją i własnym subiektywnym przeczuciem 'w kościach' mam powody do obaw. By je potwierdzic/ rozwiać zamierzam udać się do lepszego specjalisty w tej dziedzinie niż ludziki z forum. Nie prosze nikogo o zdiagnozowanie tej sytuacji, bo jak ja nie jestem w stanie tego zrobic, wy tym bardziej. I tyle :P Liczylam raczej na moralne wsparcie hehe. No ale przynajmniej wam sie nie nudzi i możecie się pooburzać do woli. Jak bedzie coś wiadomo, z przyjemnością się podziele nowymi informacjami. Tymczasem, sprawa stoi w miejscu i chyba nie bedziemy tego mielić?
                            • zakletawmarmur Re: Konkrety, konkrety,... i dupa. 17.10.10, 15:01

                              A jeśli nawet się okaże, że facet jest gejem czy to będzie oznaczać, że dziewczyna może go okradać?
                      • zakletawmarmur Re: Resume 17.10.10, 14:52
                        Jak dla mnie to byłaś bardzo rozsądna:-)

                        Nie zaszłaś w tą ciażę z byle kim...
                        • m00nlight Re: Resume 17.10.10, 16:28

                          Ja już naprawde nie rozumiem gdzie Cię boli.

                          No chyba oczywista sprawa że w ciążę nie zachodzi się z 'byle kim', chyba że jest się panienką spod disko bandżo która nie wie do czego służy kondom...

                          I skończ prosze z tym 'okradaniem' bo to już się nudne robi.
                          • zakletawmarmur Re: Resume 17.10.10, 18:27
                            > Ja już naprawde nie rozumiem gdzie Cię boli.

                            Chłopak przygarnął Cię do domu, dał wikt i opierunek, w pełni zaufał, dając dostęp do pieniędzy, które sam zarabia, troszczy się o Ciebie i dziecko. A Ty?
                            • ki_czort Re: Resume 17.10.10, 19:08
                              A ona odkrywa jego nie dość zachęcająco-otwierającą postawę względem seksu (no bo chłop ma działać, żeby ona się przemogła i zainicjowała), następnie seksualną niemoc, następnie śmierdzenie, następnie bycie gejem.

                              Jak nie urok to sraczka, jak to mówią.
                            • m00nlight Re: Resume 17.10.10, 20:14
                              Piękna analiza sytuacji.

                              Szkoda że z dupy wzięta :) Wymyslilas sobie jakąś historię ala kopciuszek, szkoda tylko że nijak to się ma do mnie.

                              Raz, jak już napisalam nieraz, mam gdzie mieszkac, nikt nie musial mnie 'przygarniać pod dach', nie wiem czy wiesz, ale czasem ludzie chcą mieszkać razem, no i, z praktycznych względów, w dwóch domach się nie da- albo inaczej da się ale to dosc niewygodne gdy oba dzielą grube kilometry. Równie dobrze on mógłby mieszkac u mnie. Żadna różnica.

                              Dwa, raczej ja mogę powiedzieć że JEMU daję wikt i opierunek ;) B to ja gotuję, piorę (zazwyczaj) i sprzątam. Żebyś widziała nas dom po moim powrocie z 3dniowej nieobecnosci zrozumialabys o co kaman.

                              Skoro napisalam już co najmniej 10 razy że prowadzimy WSPÓLNĄ firmę naprawdę nie wiem skąd Ci się biorą wciąż i w kółko 'jego pieniądze' czy 'zarobione przez niego'. I zdziwię Cię, nie leżę calymi dniami do góry dupą, też mam w tym swoj udzial pracy. Więc skończ już bo pomyślę że coś z Tobą nieteges.

                              A że się troszczy to dobrze. Ja też się troszczę. Ale to się nijak ma do moich podejrzeń i reszty sytuacji, więc nie rób tu ze mnie pasożyta, złodziejki i czarnej niewdzięcznicy bo zdecydowanie zbyt daleko się zapędzasz.
                              • zakletawmarmur Re: Resume 17.10.10, 21:05
                                Powtórzę po raz setny, bo jestem z tych cierpliwych...

                                To Ty pisałaś, że facet Cię utrzymuje (przynajmniej kilka miesięcy temu tak było). To Ty podkreślałaś na początku wątku, że nie pracujesz i jesteś w dupie. No ale rozumiem, że w ciągu tych kilku dni znalazłaś pracę i nawet zarabiasz tyle co on.
                                To że coś tam masz też już wiemy bo przecież z byłym mężem się rozwieść potrafiłaś...

                                Tylko po co ten brak szczerości w obecnym?

                                Firma jest wspólna więc i finanse są wspólne. Masz więc prawo powiedzieć facetowi, że cześć SWOJEJ kasy chcesz zaoszczędzić na czarną godzinę. Tylko tyle? Dlaczego więc aż tyle?
                              • sisi_kecz Re: Resume 18.10.10, 16:41
                                W sobotę na Planete leciał dokument o kryptogejach w amerykańskiej polityce.

                                Gubernator jakiegoś stanu zrobił konferencję prasową z kamerami, a na niej coming out . Obok stała żona, a on przeprosił ją za to co przeszła i podał sie do dymisji.

                                To trudny temat, ale istnieje.
                                Z przykładów podanych w tym filmie, nie było żadnego geja, który chciałby lub miałby dziecko z żoną czy narzeczoną.
                                To chyba nielogiczne, wikłanie sie przez dziecko jeszcze głębiej w układ, który wewnętrznie się odrzuca.

                                pozdro
                  • arronia Re: OMG 16.10.10, 19:56
                    > Kiedys powiedzial mi że jedna z jego bylych dz
                    > iewczyn przy okazji dosc nieprzyjemnego rozstania zarzuciła mu.... gejostwo. Oc
                    > zywiscie byl tym strasznie oburzony że jak ona tak mogla. Ot, kolejny drobiazg
                    > do kolekcji.

                    Albo wręcz przeciwnie. Jeżeli ktoś ma z jakiegoś powodu poczucie winy, albo kompleks, albo sam przed sobą i światem nie chce się do czegoś przyznać, raczej nie będzie podnosił tego tematu. Nie w połączeniu ze swoją osobą. Okradający swoją firmę nie powie obecnemu szefowi, że "mój poprzedni szef posądził mnie o kradzież! Co za idiota!". Żeby się nie przyczepił temat do człowieka. Żeby nie dać innym podstawy do myślenia, że w każdej plotce, każdym kłamstwie jest ziarno prawdy.

    • anatol1 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 15.10.10, 17:16
      Twoj malzonek placi za witryne $70 bo nie chce zeby wlazlo jakies swinstwo tymczasem za ta cene mozna kupic i zainstalowac kompletna ochrone komputera przed jakimikolwiek atakami i voila mozna oglada co sie chce . Wiec jak to jest , boi sie dziadostwa ze stron porno , z innych juz nie ? . Wybacz ale ktos tu kreci .
      • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 15.10.10, 18:12

        Mamy ochrone na wszystkich kompach.

        Ne wiem, to że placi to najmniejszy problem. On jest z tych co kupuje oryginalne płyty, filmy, gry, więc być może uznał że porno też jakies prawa autorskie się należą.

        Przytoczylam to tylko jako argument przemawiający przeciwko tezie że mu się 'omskło', bo to dowodzi że oglądał to co chciał oglądać. Czy bardzo? Nie wiem, zdarzalo mu się placic więcej za głupsze rzeczy.
      • ore.ona Re: Nie, no k...., przegięcie.... 15.10.10, 18:17
        Tak dla równowagi: sama mogłabym zapłacić za porno z lesbijkami/choć nie mogłabym dotykać, pieścić kobiety/ ale nie płaciłabym za to samo w następnym miesiącu, tylko wybrałabym inne, ciekawe dla mnie.
        Czy te 70 to opłata miesięczna?
        Może w takim razie zobacz co będzie dalej?
      • songo3000 Za cenę 70$ mógłby spokojnie 15.10.10, 21:14
        urządzić sobie seans z miłym męskim ciachem na telefon.
        Halo, jest tam kto? Tu chodzi o porno - wizualizację fantazji, które chcemy zobaczyć ale niekoniecznie, zupełnie niekoniecznie kiedykolwiek realizować. Ale do niektórych nawet proste przekazy nigdy nie dotrą.
        • xciekawax Re: Za cenę 70$ mógłby spokojnie 15.10.10, 21:28
          a ty regularnie ogladasz gejowskie porno? jak czesto?
          • songo3000 Re: Za cenę 70$ mógłby spokojnie 15.10.10, 21:50
            Codziennie. Codziennie mijam reklamy LOGO.

            Swoją drogą to, że regularnie oglądam lesbijskie sceny w pornolach pewnie powoli czyni mnie lesbijką, hehe.
            • asocial Re: A ja mam pytanie 17.10.10, 02:50
              A jesli sie okaze (co bedzie dosyc trudne, bo teraz cokolwiek sie stanie, trudno bedzie ciebie przekonac, ze ta sytuacja to nic takiego), ze naprawde nic sie nie stalo?
              Ot, ciekawosc rzecza ludzka?
              Cos na zasadzie discovery channel.
              Ja nawet co jakies kilka miesiecy przegladam cafe. pl z regionow mojego domu rodzinnego i warszawy, z czystej ciekawosci, moze beda foty znajomych ze szkoly? Jak sie wyrywa w necie?
              Gdyby moj ksiaze mnie kiedys przylapal, to by chyba zszedl.

              Nie mowiac juz o tym, ze jak ostatnio spedzilam caaaly wieczor przegladajac anose (cos w rodzaju miejscowej garsoniery, amatorskiej) z mojego miasta.
              Tylko te ze zdjeciami. Najbardziej interesowaly mnie ogloszenia transwestytow.
              Idac Twoim tokiem myslenia, moj facet musialby ze mna zerwac/ krecic swoje lody na boku, bo kreca mnie travello.

              A moze to po prostu samospelniajace sie proroctwo? Jak babka ma schize ciazowe, to nagle ulice zapelniaja sie zaciazonymi panienkami i dzieciakami.

              Wg mnie zapedzilas sie okrutnie. Przy takiej determinacji sama sobie moglabys wmowic, ze naprawde to nie jestes w zadnej ciazy.

              Wiec co zrobisz, jesli to naprawde nic takiego? Bedziesz sobie zyla w zwiazku jakby nigdy nic? W koncu kolesiowi do watpliwosci sie nie przyznalas, caly czas bylas ´´do rany przyloz´´, on sie w ogole nie skapnal, ze cos bylo nie tak. Nie bedzie Ci trudno wrocic do zaufania (z Twojej strony) i do ´´normalnosci´´?


    • kobieta_z_polnocy Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 14:30
      Całe niemal forum wlazło na autorkę, zarzucając jej wszystko, od szaleństwo hormonów po okradanie męża. Brawo dla państwa, wygląda na to, że wszyscy tylko czekali na okazję do jatki.

      A do autorki:
      moonlight, nie sposób stwierdzić, czy twój facet to gej czy też nie, więc ten wątek odłóżmy na bok, natomiast nie da się ukryć, że coś w waszym związku mocno szwankuje i pokuszę się o stwierdzenie, że sporą część winy ponosi za to twój partner.

      Z tego bowiem co piszesz nie od dziś wyłania się obraz mężczyzny, który ma w sobie bardzo mało zdolności komunikowania się z drugą osobą (chodzi o sprawy seksu). Nic z tego co piszesz nie wskazuje niezbicie na to, że on cię zdradza, że jest gejem lub że cię oszukał, ale jego postępowanie cechuje jednak pewna doza braku empatii, a może wyobraźni. On po prostu jest dla ciebie jak zamknięta twierdza w tych sprawach i wcale się nie dziwię, że przychodzą ci do głowy różne myśli, skoro nie masz pojęcia, co siedzi w jego głowie.

      On seksu nie inicjuje (jeśli dobrze pamiętam), woli porno panienki za niemałe pieniądze (70 $ za miesiąc?? za filmiki, których pełno w necie za darmo?? nawet jeśli was stać, nie szkoda tych pieniędzyy na coś takiego?), nie do końca cię zaspokaja i kiedy próbujesz z nim rozmawiać, odkręca kota ogonem. Nie wiem czemu forum tak na ciebie wsiadło. W moim odczuciu on (celowo bądź bezmyślnie) odcina się od ciebie w tych kwestiach, co sprawia że czujesz się osamotniona i odepchnięta, co z kolei jest pożywką do nieufności.

      Zarzut jego byłej o gejostwo może, moim zdaniem, wynikać z tego, że on wobec niej zachowywał się podobnie: mało namiętny, przyklejony do golizny w komputerze, ucinający wszelkie rozmowy i chęć porozumienia.

      Jedyne co ci mogę radzić, to uporczywe uświadamianie twojego męża, że jego zachowanie jest bardzo szkodliwe nie tylko dla ciebie (zwłaszcza teraz, gdy jesteśw ciąży), ale dla was obojga. Być może on nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo niszczycielskie jest jego zachowanie.

      Jedno jest pewne: wykończysz się tą ciągłą nieufnością. Coś musicie zrobić i akurat wspólna wizyta u terapeuty nie jest złym pomysłem. Może się okazać (na 95%), że twój facet to "normalny" heteryk, jedynie pozbawiony empatii, wyobraźni i nieco samolubny w kwestiach erotycznych. Co nie oznacza, że problemu nie ma.
      • mujer_bonita Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 14:54
        kobieta_z_polnocy napisała:
        > Z tego bowiem co piszesz nie od dziś wyłania się obraz mężczyzny, który ma w so
        > bie bardzo mało zdolności komunikowania się z drugą osobą (chodzi o sprawy seks
        > u). Nic z tego co piszesz nie wskazuje niezbicie na to, że on cię zdradza, że j
        > est gejem lub że cię oszukał, ale jego postępowanie cechuje jednak pewna doza b
        > raku empatii, a może wyobraźni. On po prostu jest dla ciebie jak zamknięta twie
        > rdza w tych sprawach i wcale się nie dziwię, że przychodzą ci do głowy różne my
        > śli, skoro nie masz pojęcia, co siedzi w jego głowie.

        Czyli może po prostu.... JEST FACETEM???
        • kobieta_z_polnocy Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 15:09
          Bez przesady, nie jedźmy stereotypami.
          • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 15:12
            No to wlasciwie tylko czesciowo pasowaloby do stereotypu: faceci wprawdziemaja problemy z komunikacja, za to ROBIA swoje i z tym nie ma problemu. Poza tym raczej latwo ich rozgrysc :)
            • kobieta_z_polnocy Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 15:17
              Oczywiście, że by pasowało. Jednak cały szkopuł tkwi w proporcjach. Wydaje mi się, że w przypadku męża moonlight ta małomówność i wycofanie przybrały nieco zbyt duże rozmiary, co, jak widać, odbija się bardzo źle na ich wzajemnych relacjach.

              Nie wiem jak wy, ale jakby mój facet wolał płacić (!) za porno kosztem moich potrzeb, a ja doszłabym do etapu, że nie wierzę w ani jedno jego słowo, to chyba formułka "faceci tacy są" przestałaby mi wystarczać.

              COś jest mocno nie halo w ich związku i akurat domniemane gejostwo jest najmniejszym problemem.
              • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 15:36
                To juz wyjasnila, oboje sa z gatunku "uczciwych", ktorzy placa za rozrywki, z ktorych korzystaja. OK, jak najbardziej uzasadnione. Niemniej jednak ogladanie porno musi byc dosc lubiana i czesta rozrywka, bo inaczej nie oplacaloby sie za to placic. I teraz pytanie: czy jest to gwoli urozmaicenia, rozrywki, poznania nowosci i wykorzystania tego w sypialni, czy tez jest to rodzaj "ucieczki", albo nawet seksualnosci, ktora jej maz tak naprawde preferuje i woli od seksu z zona.
                Poza tym ona wypracowala kompromis, czyli czestszy seks z nia niz on by chcial. Czyli seks jest, hmm, problem taki, ze on moze wolalby z niego zrezygnowac i zadowolic sie pornolami.
                • kobieta_z_polnocy Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 16:17
                  Ano właśnie, kag. I nietrudno wyobrazić sobie, jak bardzo źle taka sytuacja wpływa na partnerkę. Dlatego w moim odczuciu ten wątek nie tyle świadczy o (mocno wątpliwym moim zdaniem) homoseksualiźmie faceta, lecz raczej o tym jak "kobieta została doprowadzona do szaleństwa".

                  I, odsuwając na bok zbędną w tym miejscu dyskusję nt. porno, itp., wydaje mi się, że za obecny stan ducha moonlight odpowiadają nie tylko jej "kobiece" hormony, lecz również partner. Może czas najwyższy by wstał na chwilę sprzed ekranu komputera i dostrzegł, co dzieje się z jego ciężarną żoną.
                  • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 16:52

                    Wiecie, to nie jest tak że on siedzi godzinami i ogląda porno. Wiem, że zerka codziennie, albo prawie codziennie, ale nie wygląda to tak że ja ide spac a on siedzi 4 godziny w pornosach. Poza tym, co dziwne, ogląda tylko foty, żadnych filmikow. I, nie przylapalam go na brzydkich zabawach przy tym, a na 99% gdyby to robil zauwazylabym. Nie podejrzewam nawet że jest uzależniony, w każdym razie jeszcze nie.

                    Co do zamknięcia. Hmmm, tu mam dość twardy orzech do zgryzienia. Bo jeśli chodzi o problemy, itd to istotnie wyciąnąć z niego cokolwiek to droga przez mękę, niestety ma tendencję do 'zamykania się w jaskini' i trawienia wszelkich problemów w samotności. Natomiast jesli chodzi o sam seks, sprawa jest dla mnie dość nietypowa, bo na początku naszej znajomości nie mial z tym problemu, często rozmawialismy o oświadczeniach, fantazjach, itd. Natomiast wiem na pewno że on seks kojarzy z czymś 'złym', 'brudnym', i przede wszystkim, przyziemnym i banalnym. Mam wrażenie że dla niego seks jest czynnością fizjologiczną, i tyle. Zapewne to kwestia wychowania, nie wiem o co tu chodzi. Wie od początku że ta sfera jest dla mnie ważna,ba! dostrzega problem, a nawet, choć nieudolnie, cośtampróbuje w tym kierunku robić. Ale ja myślę że po prostu fundamentalnie różnimy się w podejściu do seksu. On oddziela seks od uczuć, ja przeciwnie. Dlatego wydaje mi się, że jedna z moich teorii o SMiL w tym przypadku niestety może mieć miejsce... Cóż, zawsze lepsze to niż homoseksualizm, ale wiem że to się bardzo ciężko leczy, i rzadko są efekty. No zobaczymy, co nam powie terapeuta.
                    • kobieta_z_polnocy Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 17:13
                      Moonlight, w zasadzie odpowiedziałaś sama na wszystkie palące pytania.

                      Dobrze, że wiesz na czym stoisz (a wydaje mi się, że to co napisałaś o MiL jest bardzo prawdopodobne). Niech to będzie dla ciebie podporą w chwilach zwątpienia.

                      Czy coś da się z tym zrobić? to już pytanie do terapeuty, choć obawiam się, że nie bardzo można zmienić podejście do seksu. Jeżeli on uważa seks za coś brudnego, to nic dziwnego, że ciebie od tego świata odsuwa (trochę również dla twojego dobra, na zasadzie "skoro ona się nie szanuje=chce seksu, to ja sam ją przypilnuję").

                      Natomiast tak się zastanawiam, ale to już moja robocza hipoteza, nieprzetestowana, czy w przypadku takich właśnie MiL facetów pobłażliwość jest istotnie najlepszym rozwiązaniem. Może działa ona paradoksalnie odstręczająco? Na zasadzie: jak ona może mi na to pozwalać! Może właśnie krótka smycz działałyby lepiej? Ale to już temat na inną dyskusję.

                      W każdym razie: trzymaj się. I nie uciekaj przed informowaniem partnera o tym, jak cię bolą niektóre jego zachowania. Jestem pewna, że jakby się go spytać, co go u ciebie denerwuje najbardziej, to padłaby odpowiedź: "trzymanie emocji w sobie i wybuchanie jak wulkan po jakimś czasie" ;) Informuj informuj informuj.

                      I nie zadręczaj się ponad miarę.
                    • xciekawax Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 21:22
                      a moze on po prostu zastanawia sie czy dobrze zrobil bedac z toba? moze zmienily mu sie uczucia, a ze teraz dziecko macie - ktore zreszta na pewno chce - poczul sie troche jak w pulapce?
                      • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 21:31
                        Moze to naprawde szukanie drugiego dna. facet se gejpowskie porno poogladal, bo wszystko inne juz widzial, tak dla odmiany i nic przy tym nie myslal a tutaj tak dalekoidace wnioski.
                        • zakletawmarmur Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 23:16
                          Ja napiszę tak...

                          Ostatnimi laty porno średnio mnie kręci. Brakuje mi tam tej naturalności, namiętności- no po prostu dobrej gry aktorskiej:-) Tego co można sobie pooglądać w "normalnych filmach", w których niestety w najciekawszych momentach akcja się kończy. Gdyby można było to połączyć…

                          Najbardziej podnieca mnie pożądanie. Lubie po prostu widzieć nie same frykcyjne ruchy ale właśnie tę naturalną namiętność, dzikość i taką trochę desperacką próbę zaspokojenia tego nienasycenia... I szczerze mówiąc to jest mi wszystko jedno co oglądam, czy jest to dwóch panów, dwie panie, para mieszana czy jeszcze inna nawet bardzo dziwna konfiguracja (byle kopulacja odbywała się w obrębie przedstawicieli tego samego gatunku, bez dzieci).
                          Czasami może chodzić o jakiś szczegół, przy którym włącza mi się lampka "seks, dzikość, namiętność". Jeśli coś takiego odkrywam to staram się tym nasycić. Tak miałam przy jednym z filmów Almodovara i scenie gejowskiej. W dodatku panowie wydawali mi się średnio atrakcyjni, żeby nie powiedzieć wcale. Była po prostu rewelacyjnie zagrana.

                          Możecie mnie oczywiście posądzić, że jestem gejem uwięzionym w ciele kobiety?:-)
                          • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 23:40
                            A ja napisze tak...

                            Ostatnimi laty w ogole nie przychodzi mi do glowy, zeby porno ogladac...Chyba mi spada libido, starzeje sie, pomocy !
                    • mujer_bonita Re: Nie, no k...., przegięcie.... 19.10.10, 10:13
                      m00nlight napisała:
                      > Ale ja myślę że po prostu fundamentalnie różnimy się w p
                      > odejściu do seksu. On oddziela seks od uczuć, ja przeciwnie. Dlatego wydaje mi
                      > się, że jedna z moich teorii o SMiL w tym przypadku niestety może mieć miejsce.
                      > .. Cóż, zawsze lepsze to niż homoseksualizm, ale wiem że to się bardzo ciężko l
                      > eczy, i rzadko są efekty. No zobaczymy, co nam powie terapeuta.

                      Jak nie homoseksualizm to SMiL. Tak jak pisałam - chcesz psa uderzyć i szukasz kija gdzie możesz :)
      • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 16:37

        Dzięki za rozsądny post, trzeba mi było czyjegoś trzeźwego spojrzenia z dystansem.

        Zresztą, już jakiś czas temu zauważyłam że nie marnujesz na darmo klawiatury, jak już coś walniesz, to konkretnie i z sensem :)

        Wiem sama że jest problem, nie wiem natomiast dokładnie, gdzie, dlatego, jak już napisalam dawno, ale pewnie gdzieś zginęło w gąszczu, wizyta u porządnego specjalisty na pewno nie zaszkodzi. Czy pomoże, trudno powiedzieć, mam nadzieję.

        Wlasnie największy mam problem z tym że nie wiem co się dzieje a moje domysły wyglądają jak powyżej- wiadomo wyobraźnia nasuwa najgorsze możliwe scenariusze, problem może być dużo prostszy, oby tak było. Trafna diagnoza pierwszym krokiem do wyleczenia, zawsze to powtarzam.

        No i dobra, do wizyty postaram się tym nie katować, ale czujność zachowam.

        Duże pozdr.
      • songo3000 Czemu pornobiznes ma się dobrze 18.10.10, 19:24
        Czyli czemu rzesza ludków jednak płaci?
        bo 'za darmo' jest zazwyczaj marnej jakości
        bo za konkretnym, dobrym i darmowym porno trzeba się sporo po necie 'nachodzić'
        bo czas to pieniądz, przynajmniej niektórych
    • antycypon Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 15:23
      dorzucę swoje trzy grosze.

      Jestem kobietą. Czytam Was, bo trzydziestka za mną, u mnie apetyt na seks rośnie mniej więcej tak samo, jak u mojego męża maleje.
      I, cholera... w związku z powyższym od czasu do czasu pomagam sobie sama rozładować napięcie, a żeby było milej zdarza mi się odpalić (dowolną, niepłatną) stronę porno. Metodą prób i błędów doszłam do tego, że najbardziej służą mi filmy lesbijskie z brunetkami :)) Nie wiem czemu, nie analizowałam tego, zdając się całkowicie na intuicję i jakieś wewnętrzne potrzeby, tak mi wyszło w praniu i już. Mąż o tym nie wie. No i teraz: wyobrażam sobie następującą scenę: spośród zakładek w przeglądarce mąż dostrzega te brunetki i co?? Robi dochodzenie jak m00n?? Czy pomyślałby, ze jestem lesbijką? Cóż mogę powiedzieć? Poza tymi fantazjami nie mam zupełnie ciągot do kobiet, myśli o realnym seksie z kobietą mnie nie nachodzą, a w tej chwili kiedy o tym myślę, nawet lekko irytują i wydają się niesmaczne. Te babki mają mi pomóc w jednym - w osiągnięciu satysfakcji w danej chwili, kilka sekund później przestają dla mnie istnieć.
      Drobne (drobne, podkreślam) podobieństwa do sytuacji m00nlight & męża dostrzegam i kurczę, nie odważyłabym się nazwać go gejem. To chyba za proste...
      • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 15:29
        Tylko widzisz, u Twojego meza apetyt maleje, u Ciebie rosnie. U m00n jest troche inaczej, ona podobnie jak Ty, tez by chciala czesciej z mezem, tymczasem maz apetyt na porno owszem ma, na nia nie bardzo. Nie wiemy jak jest z Twoim mezem czy i on ma wieksza ochote na porno niz na Ciebie, czy po prostu nie jest zbytnio zainteresowany seksem w zadnej postaci.
        Ty masz za malo, wiec sobie dopomagasz, maz m00n moze miec ile chce a sobie dopomaga. To ta roznica.
        • songo3000 No dobra, niepolitycznie 18.10.10, 19:33
          Bo to jakiś mega tabooret oczywiście jest i nikt nie piśnie: a niby dlaczego miałby mieć coraz większą ochotę na kobietę z coraz większym brzuchem? Faktycznie, byłby niezłym krejzolem z konkretnej mniejszości seksualnej.
          • claudel6 Re: No dobra, niepolitycznie 18.10.10, 22:27
            w 4 miesiacu to tego brzucha jeszcze nie ma. albo jest jak po wiekszym obiedzie
      • kobieta_z_polnocy Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 16:19
        Antycypon, ja również uważam, że ten homoseksualizm jest mocno wątpliwy. Natomiast problem niewątpliwie jest i doskonale widać, jak źle wpływa on na autorkę.
      • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 17:45

        No właśnie, tu jest różnica że kobieca seksualność jest inna niż męska, a orientacja bardziej płynna. Poza tym, jeśli chodzi o estetykę, sama zauważyłam że jak się bawią dwie dziewczynki to jest ok, ale jak dwóch panów to już niekoniecznie. Ale tak to jest, podobno wszystkie jestesmy trochę 'homo'. Widzieliscie facetów ktorzy nawet będąc najlepszymi kumplami chodza za rękę? Cmokają się na powitanie/ pożegnanie, wchodzą we dwóch do przebieralni mierzyć ciuchy? Na wycieczce kąpalam się z koleżanką pod prysznicem i to nie bylo nic dziwnego. Jakby weszło dwóch kolegów, no to obciach na całą wieś.

        Dlatego jak w babskim oglądaniu lesbijskiego porno nie ma nic zastanawiającego, tak w męskim oglądaniu gejowskiego- już troszkę bardziej.
        • songo3000 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 19:29
          > Dlatego jak w babskim oglądaniu lesbijskiego porno nie ma nic zastanawiającego
          Powiedz to głośno na wiosce w katolandzie to Cię ukamienują
          Powiedz to głośno w dowolnej galerii handlowej to 'tamtejsza młodzież' piątkę przybije.

          Wszystko zależy od ilości 'wieśniactwa' wewnątrz siebie.
        • xciekawax Re: Nie, no k...., przegięcie.... 18.10.10, 20:59
          To troche kwestjia wychowania. Np rosjanie faceci czesto caluja siebie w usta. Dla wielu ludzi z innych kultur jest to troche bleee... ale oni maja inne nawyki. Np tez w Niemczech faceci chodza razem z paniami do sauny, i facet przy facecie sie potem myje - nic dziwnego
        • gacusia1 Moonlight,co jak co ale watek to Ci sie udal 19.10.10, 03:47
          A ja czekam na jakies konkretne wydarzenia :)
          • uprightdown Re: Moonlight,co jak co ale watek to Ci sie udal 19.10.10, 09:59
            Wątek rzeczywiście wyszedł i dotyka bardzo ważnej dla wielu sprawy tzn.
            ELEMENTARNEJ UCZCIWOŚĆ, ale po kolei.

            1. Autorka nie ma dylematu okradania lub nie partnera, bo on (oni) nie mają zwyczajnie kasy, o której tu mowa lub nie ma to miejsca w realnym życiu.

            1.1.
            Nie jest tajemnicą, że ten kto ma własną firmę, nie od wczoraj, spotkał na swej drodze zarówno małego cwaniaczka-kombinatorka jak i bezwzględnego typa-oszusta. Z całym szacunkiem dla naszych partnerek gwarantuję Wam, że nie tak łatwo jest wyrolować na kasę osobę prowadząca zwłaszcza prosperujący interes. Dostaliśmy już po dupie nie jeden raz i wykształciła się zdolność dyskretnego systemu obronnego przed takimi działaniami, nawet gdy w grę wchodzi myślenie małą i dużą główką.
            1.2.
            Prowadząc interes nie tak trudno jest pozbawić partnera - pasozyta „praw do firmy”.
            - Gdy firma jest w mikro skali to nie ma o co kruszyć kopii,
            -Gdy firma jest średniej wielkości to chyba stać na założenie osobnego bytu jakim jest spółka kapitałowa i wykorzystac wewnętrzne mechanizmy.
            -Gdy firma jest ogromna / giełdowa to nie mam pojęcia (dotyczy 1%) ale sadze ze ważniejsze od podziału 50/50 jest w tym przypadku takie ustawienie spraw żeby strumień finansowy na „niezbędne” potrzeby płynął co najmniej tak szeroko jak dotychczas.
            1.3.
            Nie do pominięcia jest fakt, ze autorka zwierza się w innym miejscu ze kwota 15k PLN jest dla niej znacząca, a wręcz jej nie ma.
            Buty za 3000 to kupuje sobie Mucha na potrzeby TVN. Tu jak i poprzez opinie o biżuterii z firmy APART widać brak orientacji i doświadczenia autorki w wydawaniu pieniążków przez nazwijmy to klasę średnia.

            Wniosek
            Nie uda się zbudować nie tylko relacji kobieta-mezczyzna, ale żadnych relacji w tym przynoszących tak upragnione przez autorkę pieniądze bez ELEMENTARNEJ UCZCIWOSCI
            Nie miałoby sensu pisanie w tym wątku, gdyby nie fakt, ze ludzie z własnej i nie przymuszonej woli przypisują sobie rynsztokowe cechy, ponieważ postrzegają je jako pozytywne i pożądane.




            • m00nlight Re: Moonlight,co jak co ale watek to Ci sie udal 19.10.10, 10:50

              1.1.Nie wiem coście się tak czepili tej 'uczciwości'. Nigdy nie maialm zamiaru i nie mam, rolowac kogokolwiek na kase'

              Ale w sumie, nie chce mi sie tego tlumaczyc po raz kolejny 'zieew' kto chce - sobie znajdzie. Skoro wam się chce przeszukiwac posty w innych wątkach, ba! forach, to i ze znalezieniem odpowiedniego w obecnym nie bedzie problemu.

              1.2. Co do wielkosci firmy, jesli az tak Cię to interesuje, zatrudniamy łącznie ok 50 osob, wiec to chyba 'średnia firma'. 'Mała jest do 12, o ile mi wiadomo, a 'duża' chyba od 100.

              1.3. Jesli chodzi o dochody, to, skoro aż tak bardzo Cię to interesuje, 'na czysto' po poopłacaniu wszelkich kosztow, wynagrodzen, podatkow zusów, srusów i dziesięciny (w tym przypadku chyba o wiele więcej) państwu, ktore w tym wszystkim jest największym złodziejem :P zysku miesięcznie wychodzi nam jakieś 30-60 tys, to oczywiscie zależy od zlecen. Tak wiec 15 tys to może nie nic, ale istotnie, niekoniecznie strasznie znacząca kwota. I tak, uważam się za 'klasę średnią'. Znam pare bogatych osob i mam porownanie ;)


              Co do butów, to byl tylko przyklad. Bo to, że mogłabym, nie znaczy ze kupuję. A jesli już tak bardzo chcesz znac moje zdanie, uważam że ludzie ktorzy wydają grube tysiące na ciuchy, buty i inne pierdoly tylko dlatego że mają metkę nie wiem, Versace (tak walnęłam, bo sie w tym nie orientuję, kupuje glownie polskie ciuchy) to idioci. Zwlaszcza że cena bardzo rzadko nie idzie w parze z jakością. Pare razy wlazłam z czystej ciekawości do drogiego butiku i bylam zaszokowana że taki, czasem dosłownie, szmaty, mogą tyle kosztowac.

              Jesli chodzi o aparta, dalej uwazam że to obciachowa marka. Coś jak ktoś mocno chce przyszpanowac, idzie do aparta i kupuje pierscionek za 500 zl. Co z tego ze taki sam ma co druga dziołcha na wsi. Zweryfikowalam tylko pogląd autora tamtego wątku, ktory chwalil się ze niby apart to normalnie taki lans że oko bieleje. A prawda jest taka że jak ktoś ma gust idzie do małego jubilera i za ta cenę ma coś niepowtarzalnego, np wg własnego pomysłu, a szpanowanie markami (zwlaszcza wątpliwej pozycji) to zwyczajny obciach. I to mniej więcej skomentowalam. PS nie wiem co cie tak krytyka aparta zabolała, jestes ich przedstawicielem handlowym, czy co? Niby ja nie mam orientacji? Jesi myslisz że apart to górna półka to w takim razie nigdy górnej półki nie widziales.To tak jakby powiedziec ze ciuchy z h&m to górna półka. Żadna sieciówka nie jest 'górną półką'

              Chciales przyszpanowac, coz, nie udalo sie, probuj gdzie indziej. BTW 'polaczkowata zawiść' to dopiero cecha 'rynsztokowa'. To że ktos sie nie może wybic powyżej najniższej krajowej nie daje prawa do nazywania innych 'oszustami'. Ale to akurat baaaardzo polskie- 'ma kase znaczy że się nakradł, albo państwo okradł, albo podatnikow'. A już na pewno jest szemranej uczciwosci. Co za kraj, ja tam zawsze podziwialam i podziwiam bogatych ludzi, zwlaszcza takich którzy doszli do tego sami. Nawet jeśli troche im zazdroszczę to nie staram się ich za wszelką cenę zdyskredytować tylko po to by poczuć swoją 'wyższość moralną'.

              Sorry za ten oftop ale wkurzylam sie.
              • mujer_bonita 'Wasza' firma? 19.10.10, 11:20
                m00nlight napisała:
                > 1.3. Jesli chodzi o dochody, to, skoro aż tak bardzo Cię to interesuje, 'na czy
                > sto' po poopłacaniu wszelkich kosztow, wynagrodzen, podatkow zusów, srusów i dz
                > iesięciny (w tym przypadku chyba o wiele więcej) państwu, ktore w tym wszystkim
                > jest największym złodziejem :P zysku miesięcznie wychodzi nam jakieś 30-60 tys
                > , to oczywiscie zależy od zlecen. Tak wiec 15 tys to może nie nic, ale istotnie
                > , niekoniecznie strasznie znacząca kwota. I tak, uważam się za 'klasę średnią'.
                > Znam pare bogatych osob i mam porownanie ;)

                Tak z ciekawości - z tego co kojarzę nie miałaś żadnego wpływu na powstanie i rozwój tej firmy tylko partner połowę na Ciebie przepisał? I wcześniej pisałaś, że nie pracujesz?
                • m00nlight Re: 'Wasza' firma? 19.10.10, 11:53

                  Tak dla zaspokojenia ciekawosci:

                  Moj facet ma 2 firmy, z czego jedną swoją, drugą w spółce ze mną. Druga mialabyć nieco 'picowa' żeby odprowadzac skladki i jako sciema do wystawiania faktur, takie tam. Ale okazalo sie 'w praniu' że wyszedl z tego calkiem intratny biznes :P Tak wiec to nie bylo tak że coś mi z nieba spadlo. Zresztą zajmuję się nią, nie to że leżę a pieniążki hop na konto. Chociaz zapewne, każdy by tak chcial :P

                  I tak, wczesniej nie pracowalam, bo studiowalam dziennie i zaocznie naraz, a teraz robie drugą podyplomówkę, w kolejce trzecia, taki typ 'wiecznego studenta'. I tak, pracowac mi sie zwyczajnie nie chce, zwlaszcza już teraz ;) O ja obrzydliwa, a wszyscy biegają do pracy z radością a nie dlatego że muszą.
                  • mujer_bonita Re: 'Wasza' firma? 19.10.10, 12:01
                    m00nlight napisała:
                    > :P Tak wiec to nie bylo tak że coś mi z nieba spadlo.

                    Nie spadło z nieba tylko z pomysłu i pracy partnera ;)

                    > Zresztą zajmuję się nią,
                    > nie to że leżę a pieniążki hop na konto.
                    (...)
                    > I tak, wczesniej nie pracowalam, bo studiowalam dziennie i zaocznie naraz, a te
                    > raz robie drugą podyplomówkę, w kolejce trzecia, taki typ 'wiecznego studenta'.
                    > I tak, pracowac mi sie zwyczajnie nie chce, zwlaszcza już teraz ;)

                    Zajmujesz się firmą ale nie pracujesz. Bardzo ciekawe :D
                    • uprightdown Re: 'Wasza' firma? 19.10.10, 12:47
                      Daj spokój mujer_bonita nie ma sensu dyskutować z murzynem (o przepraszam za blackofobię) o walorach nowych lamp na solarium. Rozumiem, że bezrobotni mają marzenia, ależeby od razu holdig w głowie budować. No cóż tak trzymać jak już spaść (tu obudzić się z marzeń) to z wysokiego konia.

                      Fabula o „przekazaniu 50% firmy” jest naiwna i nawet gdy realna to niestety nieskuteczna.
                      Nie istnieje cos takiego jak przepisanie 50% firmy typu działalność gospodarcza.
                      Jeżeli chodzi o spółkę kapitałową to osoba (tu nazwijmy ją zona) będąca w posiadaniu 0-50% udziałów i nic poza tym nie osiągnie z tego tytułu spodziewanych profitów w przypadku rozwodu / rozdziału majątku jeżeli procedura ta będzie odpowiednio przeprowadzona o czym chętnie poinformuje nawet średnio doświadczony radca prawny firmy bądź adwokat zainteresowanego.

                      Problem leży w tym, że bez ZWYKŁEJ, TAK ROZUMIANEJ PO CHŁOPSKU (WIEJSKU, NIE PGRowsku ) UCZCIWOSCI nie zajedzie się daleko.
                      Rynsztokiem dla mnie jest to wszystko co robi się drugiej osobie w związku ( jaki by on nie był) bez jej wiedzy, a czego nie chciałoby się doświadczyć na własnej skórze.
                      W przypadku gdy mówimy o MIŁOŚCI i ZAUFANIU nawet tego co uznalibyśmy jedynie za nie miłe.
                      P.S.
                      To Pan Prezes nie ma nawet malutkiego pokoiku w 2 firmach, gdzie mógłby sobie popatrzec w Internecie i nie tylko na nagich chłopców?
          • m00nlight Re: Moonlight,co jak co ale watek to Ci sie udal 19.10.10, 11:05
            No, nie spodziewalam sie takiego zainteresowania, aby patrzec bedzie na glownej, hehe.

            Przynajmniej wam sie nie nudzi :P
            • gacusia1 Nam nie ale to Twoje zycie 20.10.10, 05:30
              I tak wlasciwie to juz sie z tego jakas farsa zrobila. Moze dzieki temu watkowi latwiej Ci przejsc przez to wszystko? A moze tak naprawde nic sie nie dzieje tylko Twoja wyobraznia "ciazowa" szaleje? Czas pokaze. Pamietaj jednak o najwazniejszym-dbaj o siebie i malucha! On nie jest niczemu winny :)
      • claudel6 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 19.10.10, 00:06
        ja tez oglądam tylko lesbijskie porno. w porno kręci mnie widok kobiet. nie wiem dlaczego, bo w łózku kręcą mnie mężczyźni - jestem hetero.
        • asocial Re: Nie, no k...., przegięcie.... 19.10.10, 00:18
          jest tez inna opcja: masz juz partnera w d.upie, zaplodnil ergo niepotrzebny (biologia), wiec wyszukujesz na sile problemow (zwracasz uwage na zapach, etc). Dzieki temu wszystko naturalnie sie rozejdzie po kosciach, ty mialabys argumenty na skonczenie zwiazku i w dodatku bylabys ofiara, a nie ta, ktora faktycznie dazy do zerwania.
          • zamysloneniebo Re: Nie, no k...., przegięcie.... 27.10.10, 16:02
            I jak tam Moonlight, zdobyłaś jakieś dowody?
            • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 27.10.10, 20:37

              Nie, nic nie znalazłam mimo *bardzo* bacznej obserwacji.

              Wizyta u Starowicza jeszcze przed nami, wiec nie wiem jeszcze w czym rzecz. Dostalam za to parę pokrzepiających maili od Forumowiczów (dzięki wielkie tym osobom) :)

              Poki co, jakoś się jakby poprawiło? Ja wrzucilam troche na luz, on sie troche bardziej stara i jakoś się toczy ;)
              • sisi_kecz Re: Nie, no k...., przegięcie.... 28.10.10, 10:44
                Cała nadzieja w Starowiczu ? ;)))

                a poważnie, m00n, to pytałam czterech znajomych gejów o jedną rzecz, w zwiazku z Twoim problemem: czy chcieliby mieć dziecko.
                Jeden jest stary , ale 3 w wieku "dziecioróbstwa" i każdy sie odżegnywał jak diabeł od wody święconej. To nie są ich klimaty.

                A Twój "gej" taki prodzieciowy?

                errata: polecam wkładki laktacyjne: tommie tippee.

                pozdro!
                • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 28.10.10, 11:44
                  A ja niedawno widzialam reportaz o dwoch gejach, sa para od wielu lat i bardzo pragna miec dziecko, byloby to dopelnieniem ich szczescia. Nie moga oczywiscie na drodze naturalnej a zatem chca zaadoptowac. Jezeli nie da rady, sprobuja moze takiej "pozyczonej" mamy, ktora im je urodzi. W kazdym razie jasno sie okreslili, mimo, ze sa gejami, maja potrzebe bycia ojcem i sa bardzo "prodzieciowi". Inny z kolei dosc znany w mediach osobnik zaadoptowal dziecko.
                  Roznie zatem bywa, niektorzy hetero tez nie chca miec dzieci a inni wrecz o tym marza.
                  • alishya69 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 28.10.10, 18:47
                    Wesoło się czyta ten wątek, nie ma co :>

                    Moon, mój facet też ma niskie libido, i chociaż nigdy nie widziałam by oglądał pornosy gejowskie (w ogóle ich nie ogląda, ale je ma na kompie ;P), to też mi przez myśl przeszło, że może jest gejem. Bo co, babka go nie kręci? W swoim wątku, wywleczonym w tymże - jasno napisałaś, że kochacie się raz na tydzień. Ja z moim kocham się raz na miesiąc...
                    Myślę, że niemal każdej kobiecie z związku, w którym coś tam szwankuje lub coś przyuważyła - zaczyna sobie wyobrażać Bóg wie co...
                    najgorsze są te nasze wyobrażenia. Dlatego gorąco zachęcam Cię do szczerej rozmowy. Powiedz mu prawde. Tutaj jesteś bardzo szczera, nie owijasz w bawełnę. Mam nadzieję, że w realu też taka jesteś, więc do dzieła. Zamiast sie zamartwiać i denerwować dzieciaczka w brzuszku ;)

                    Co do uwag odnośnie materialnej strony... Wcześniej dałaś do zrozumienia, że własnioe na takie buty za 3 tys możesz sobie pozwolić, bo te 3 tys to jak zabierzesz z konta to spoko luz i wsio gra. A tu jednak, że nie, nie nie. Gubisz się w zeznaniach ;) Stąd zapewne ataki na Twoją osobę odnośnie Twojej niepewnej?wątpliwej?naciąganej? historii materialnej.
                    Moim zdaniem najważniejszy jest spokój ducha. Jak go osiągniesz, to się wyprostuje wszystko.
                    I najważniejsze! Kiedy macie wizytę u Starowicza? (ranyyy on jeszcze żyje?! :P opowiedz jak było, pisałam pracę na temat patologii w rodzinie na podstawie m.in jego prac)
    • przechlapany_czas Re: Nie, no k...., przegięcie.... 30.10.10, 16:33
      przeczytałem cały wątek, forum czytam od jakichś 5 lat, nie piszę ale czytam i wydaje mi się że trochę poznałem profile regularnych forumowiczów ;-)
      ale do rzeczy :)
      nie kochałem się z małżonką od 4 lat
      ogladam kilka razy w tygodniu porno
      w tym ogladanym porno strony gejowskie to jakieś 5-10%
      mam pełnoletnie dzieci
      -----> JESTEM GEJEM!!!! :))))

      aaa zapomniałem dodać że mam kochankę z którą seksimy się dość często .. ale to po to żeby ukryć że JESTEM GEJEM :)))))
      • potwor_z_piccadilly Re: Nie, no k...., przegięcie.... 30.10.10, 23:20
        Czy Twoim zamiarem było pocieszyć m00, wyedukować, czy zdołować ?
        • referee Re: Nie, no k...., przegięcie.... 31.10.10, 02:19
          I znowu wracamy, do tematu woda.
          Czy my faceci nie mamy prawa do tzw drugiej strony medalu?.
          Zeby bylo jasne,ja osobiscie jestem skrajnym hetero; nie ma nic fajniejszego jak kobieca muszelka, pupa, nogi i piersi.
          A zalozycielka watku ma pecha.Mozliwe,ze jej facet jest bi.
          A moze to nie jej facet. Tylko to byl akurat kumpel.Maz poszedl robic drinka a kolezka wszed an stronki homo?
        • przechlapany_czas Re: Nie, no k...., przegięcie.... 31.10.10, 09:29
          no cóż, chyba pocieszyć :)
          że proste rozumowanie
          facet oglada porno (w tym gejowskie) --> facet jest gejem
          można sobie wsadzić w ....

          nie przesądzam, może partner Moon jest gejem, może jest bi, może ma kochankę, może jest obrońcą waleni

          ale wnioskowanie autorki (i wielu popierających Ją forumowiczek) że ponieważ odkryła iż jakiś procent spośród ogladanych przez Jej partnera jest pornusów jest gejowska to On tym samym też :)

          propozycja dla Moon (trochę ironiczna); niech policzy ile w ciągu tygodnia miał wejść na strony heteroporno, ile na gejoporno, potem wykona proste obliczenie matematyczne i wyjdzie Jej w jakim stopniu jest bi ;-)

          na koniec żeby dać analogię
          jeżdzę sporo po Polsce, w czasie jazdy włączam sobie głównie Radio Maryja,
          na wnioskowanie na tej podstawie że jestem zwolennikiem ojca Rydzyka moi znajomi (ktorzy znają moje poglądy) tylko popukaliliyby sie po głowie :-)
          • efi-efi Re: Nie, no k...., przegięcie.... 07.11.10, 16:42
            No co z tym Starowiczem?
            • efi-efi Re: Nie, no k...., przegięcie.... 17.11.10, 10:17
              Ponawiam pytanie.
              Kiedy ten Starowicz?
              • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 17.11.10, 13:05

                Widzę żeś mocno zaciekawiona rozwojem sytuacji ;)

                No, Ameryki nie odkryto, nie dowiedzialam sie niczego poza tym co już wiedzielismy, i sama podejrzewalam (jako jedną z opcji)

                1. Wplyw depresji i antydepresantow
                2. Pokręcona forma SMiL -.-

                Bez terapii sie nie obejdzie, jednak pierwszy krok- wychodzenie z antydepresantow, tak że jeszcze co najmniej pol roku stopniowego odstawiania- jest troche lepiej doszlismy juz do polowy najniższej dawki- co drugi dzien. Po odstawieniu jeszcze pare miesiecy aż się organizm sam unormuje i dalej sie zobaczy. Generalnie jest nadzieja- najważniejsze że chłop zdaje sobie sprawę z problemu i jest szczerze zaangażowany w jego rozwiązywanie, stara się, nie spycha pod dywan. Jego psychiatra stwierdzil ze zrobil większy postęp w ostatnich kilku miesiącach niż przez ostatnie 5 lat terapii, i do tego obaj twierdzą że to moja zasluga :P

                Tak więc powialo optymizmem, chociaz wole się wypowiadac ostroznie poki co, czekam na zlosliwe komentarze ;)

                Apropos, dalej 'okradam swojego faceta' :P Jak dobrze pojdzie przyszle wakacje na Mauritiusie :P no dobra, może jeszcze kolejne. Egzotyka z wrzeszczącym noworodkiem jest chyba cokolwiek bez sensu ;)
                • kag73 Re: Nie, no k...., przegięcie.... 17.11.10, 13:18
                  "Egzotyka z wrzeszczącym noworodkiem jest chyba cokolwiek bez sensu ;"

                  Oj, mylisz sie takie maluszki nad morzem wspaniale spia i wcale nie wrzeszcza. Nie ma tez problemow z jedzniem i zagrozeniem jakims rozwolnieniem, bo pija mleczko od mamusi albo z butelki. To juz trudniej jest jak sa troche wieksze. Jednak male obawy sa, bo wiadomo, w razie jakiegos chorobska dzieciom do roczku raczej nie nie zapodaje sie lekow "ciezszego kalibru".
    • efi-efi Re: Nie, no k...., przegięcie.... 17.11.10, 15:35
      No tak , ale do Starowicza wybierałaś się w innej sprawie.
      Miał Ci powiedzieć czy wybranek ma skłonności do panów.
      Czyż nie?
      • m00nlight Re: Nie, no k...., przegięcie.... 17.11.10, 19:16

        Poniekąd.

        Mial zdiagnozowac problem, ktory de facto występuje.

        Niczego mu nie sugerowalam, zresztą moj chlop nic nie wie o moich podejrzeniach, i lepiej by tak zostalo.

        Po gruntownej analizie sama dozlam do wniosku, że to albo kryptohomoseksualizm, albo dziwny przypadek MiL- wyszlo ze to drugie. Zadowolona nie jestem bo dość ciężko z tej przypadlosci faceta 'wyprowadzic', ale z dwojga zlego juz wole to niż gejostwo- takowego Starowicz nie stwierdzil.

        Na pytanie moje postfactum (nie w czasie wizyty) wyjasnil mi tylko po lebkach, to zresztą co sama wiedzialam że orientacja nie jest albo-albo, tylko przypomina kontiunuum- od 100% hetero do 100% homo i nieskonczenie wiele punktow na osi posrodku, tak wiec w zasadzie moge uważać że zostalam uspokojona- i chociaz różowo wszystko nie wygląda, to mamy chociaż jakiś punkt zaczepienia. Super nie bedzie, ale może oś-niecoś się da poprawic.

        Generalnie, jesli ktos bedzie potrzebowal fachowej porady, moge z czystym sumieniem Starowicza polecic (seniora oczywiscie, ponoc synek tez sie udziela ale to juz nie to samo :P). Tani nie jest, ale lepszego profesjonaliste w Polsce znaleźć trudno, a podejscie do klienta- czytalam rozne opinie ale ja nie mam sie czego czepic, może nie superserdeczne, no ale nie jestesmy kumplami przy piwie i liczy się 'jakosc obslugi'. Widac ze facet ma olbrzymią wiedzę doswiadczenie i naprawde wie co mowi. Fakt, moze jest troche hmmm 'przemądrzały' (?) ale sie nie dziwie, autorytet to autorytet. No. I co najważniejsze- nie doradzil nam rozwodu ^^ jak to napisala jedna niezadowolona Pani na znanymlekarzu ;)
        • mujer_bonita Re: Nie, no k...., przegięcie.... 17.11.10, 20:07
          m00nlight napisała:
          > Po gruntownej analizie sama dozlam do wniosku, że to albo kryptohomoseksualizm,
          > albo dziwny przypadek MiL- wyszlo ze to drugie.

          Absolutnie WSZYSTKIE problemy seksualne między kobietą a mężczyzną gdzie pojawia się dziecko można na siłę podciągnąć pod 'dziwny przypadek MiL' :D

          --
          Uzależnienie
        • urquhart Re: Nie, no k...., przegięcie.... 17.11.10, 20:57
          m00nlight napisała:
          > Po gruntownej analizie sama dozlam do wniosku, że to albo kryptohomoseksualizm,
          > albo dziwny przypadek MiL- wyszlo ze to drugie.

          Napisz trochę na czym polega terapia bo o ile o genezie i objawach piszą bardzo dużo, to o terapii nic.
          _____________________________________
          Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
          • gomory Re: Nie, no k...., przegięcie.... 17.11.10, 21:02
            Sadzisz, ze w tym czasie ona siedzi obok i pracuja razem we 3? Dziwne, mi sie wydawalo, ze jej tam nie ma wiec dokladnie to nie wie ;).
            Takze jestem ciekaw szczegulow.
          • m00nlight Ano wlasnie 18.11.10, 09:44

            Dlatego nie ma wielu informacji na temat terapii MiL, bo generalnie... nie ma terapii na to :/

            Przypadki syndromu, choć dość powszechne, zwlaszcza w takich krajach jak Polska (czy Włochy, Hiszpania etc- a więc z głęboko wciąż zakorzenionym tradycyjnym podzialem ról społecznych, patriarchalnych) są generalnie bardzo trudne do 'leczenia' i każdy przypadek jest 'rozpracowywany' indywidualnie.
            Przy czym, jak już pisalam, nikla jest nadzieja na poprawe. To nie jest 'choroba' którą można jakkolwiek leczyć, to jest utrwalona od wczesnego dzieciństwa stała postawa wobec kobiet. Bardzo ciężko zmienic tę postawę: to tak jak z ludźmi którzy wychowali się w rodzinach, np, antysemickich- mimo że w wieku dorosłym często odcinają się od tego, zapewniają że są tolerancyjni itd, to i tak w sferze ukrytych postaw są antysemitami i mają niejako 'wdrukowaną w czerep' niechęć do Żydów, ktora objawia się najczęściej nieświadomie- za to pięknie wychodzi w testach. Facet dotknięty MiL też najczęściej albo zaprzecza problemowi, albo widzi problem, ale nie uważa że to coś złego- i nawet jeśli świadomie deklaruje inną postawę, podświadomie robi coś zupełnie innego- mniej więcej tak to wygląda.

            Poki co mamy za sobą dopiero jedną wizyte, wiec niewiele moge powiedziec, ale jak kogos interesuje temat mogę się dzielic miare rozwoju wydarzen.
        • sisi_kecz ... 19.11.10, 09:52
          Niczego mu nie sugerowalam, zresztą moj chlop nic nie wie o moich podejrzeniach
          > , i lepiej by tak zostalo.'

          Tak, lepiej spuśćmy zasłonę milczenia na to, coś Ty tu wypisywała.
          Szkoda tylko, ze potwierdziłaś stereotyp sfiksowanej hormonami baby w ciąży. Potem, co sie dziwić, że społeczeństwo traktuje ciężarne jako niespełne władz umysłowych ;)

          Może byś tak popracowała nad szczerym uczuciem do swojego chłopa? bo najbardziej to zawiodło Twoje zaufanie i zaangażowanie wobec jego osoby.
          Przy najmniejszej pierdole, którą przyuważyło Twoje zaburzone postrzeganie, natychmiast wycofałaś sie z relacji i zaczęłaś rozgrywkę jak z wrogiem.

          eh, wykrzesz rozsądku trochę, bo inaczej będzie cienko...

          duze pozdro!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka