Dodaj do ulubionych

Zaskoczka dla Marka.

21.09.15, 06:49
Marek raczyl mnie tu roznistymi topicami, postanowilem splacic forumowy dlug.
Marku, wczoraj na rodzinnej posiadowce jedna ze starszych ciotek raczyla sie glosno zachwycic prezencja meza mojej zony ;)
"Jak to teraz mowia - ciacho!" - gardlowala ciocia.
Wiesz co z duma w glosie odpowiedziala moja slubna? "I ja tez tak sadze!".
I jak Marek, zgadza sie to z Twoja wizja swiata czy nie? Co tam myslisz? ;)
Obserwuj wątek
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 07:27
      To nic nie znaczy.

      Ciotka osiągnęła jesień życia? Starsze kobiety komplementują wszystkich, nawet mnie.

      Żona potwierdziła, bo nie może być inaczej. Ludzie oceniają ją także przez pryzmat twojej osoby, więc - jak to kobieta - zależy jej na pozytywnej ocenie i przyznała rację ciotce, gdyż tego wymagał jej interes.
    • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 08:06
      sabat777 napisał:

      Możesz zinterpretować dwojako:

      1.
      - słowa NIC nie kosztują,
      - ludzie mówię, to jest im wygodne i nie przysparza kłopotów,
      - wdawanie się w dyskusję z ciotką, czy jesteś ciachem, czy nie nie ma sensu,
      - skoro jesteś ciachem, jest to komplement dla żony, że takie ma.
      2.
      Podobasz się żonie i ona tak naprawdę chce i czeka, żebyś pokazał moc i ja zdominował. Wtedy sprawa BSWM się zakończy.

      Powodzenia :)
    • urquhart Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 08:51
      Na czym ty się skupiasz Sabat? Na wyglądzie? Nie żebym sam nie dbał o formę, ale robienie z tego meritum to odwrócenie płciowych ról.
      Zdecyduj się, Zamierzasz startować do żony czy do tego wąskiego grona kobiet o męskim mózgu wzrokowców?
      Typowej kobiecej kobiecie do pożądania uaktywnia się w mózgu ośrodek wspomnień, węchu i słuchu głównie. To już lepiej zwrócić uwagę na markowy zapach i nawijanie makaronu na uszy.
      Byłem na różnych rozbieranych imprezach i widziałem nie raz że lepsze wzięcie mieli u fajnych lasek faceci z brzuszkiem byle odważni z energią i z humorem niż kulturyści zgorzkniali z zaciętą miną. A ty piszesz że zalewa cię zgorzknienie.
      • zawle Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 09:11
        No mam dokładnie tak samo. Sypiałam z pięknisiami. Nie byli dla mnie męscy. Nie wiem z czego to wynika, pewna doza brzydoty czyni faceta bardziej osadzonym w realności i normalności. Tym ładnym brakowało wymiaru, głębi. Zresztą facet skupiony na swojej powierzchowności to dla mnie masakra. Mój mąż taki trochę był...piękniś szykujący się dłużej;) Wole razem robić coś fajnego i brudnego, niż czyścić buty godzinę.
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 10:47
          Po cholerę im głębia skoro cię zaliczyli?

          No chyba, że chcesz pokazać forumowiczom, że jesteś "wymagająca" i bardzo się "cenisz".

          Zero logiki w tych babskich wywodach.
          • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 10:51
            kombinerki_pinocheta00 napisała:

            > Po cholerę im głębia skoro cię zaliczyli?

            A nie przyszlo Ci do glowy, ze to ona ich zaliczyla?
    • zombi135 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 09:52
      Z lat młodzieńczych pamiętam że wkurzało mnie to że zachwycały się mną ciocie i koleżanki mamy a te w moim wieku nawet kijem mnie nie chciały dotknąć ;D
      Może po prostu masz urodę nie na to pokolenie takie PRL'owe ciacho ;)
      A żona co miała powiedzieć: Daj spokój ciociu, tylko trochę ładniejszy od bazyliszka ?! ;)
    • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 10:23
      sabat777 napisał:

      > Marek raczyl mnie tu roznistymi topicami, postanowilem splacic forumowy dlug.
      > Marku, wczoraj na rodzinnej posiadowce jedna ze starszych ciotek raczyla sie gl
      > osno zachwycic prezencja meza mojej zony ;)
      > "Jak to teraz mowia - ciacho!" - gardlowala ciocia.
      > Wiesz co z duma w glosie odpowiedziala moja slubna? "I ja tez tak sadze!".
      > I jak Marek, zgadza sie to z Twoja wizja swiata czy nie? Co tam myslisz? ;)

      Wszyscy tak negatywnie...sadze, ze spoko zona moze Cie uwazac za "ciacho", ale...seksu z tego byc nie musi, bo ona na seks nie leci ;)
      Trza bylo zraz po powrocie do domu ze zdanka zrobic gre wstepna i zobaczyc co by bylo.
    • hello-kitty2 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 12:29
      Najgorsze jest w tym wszystkim, ze Wy o tym z zona nie rozmawiacie wiec nigdy sie nie dowiesz co dla niej to ciacho znaczy. I nie pisze to jako wyrzutu, bo ja tez nie rozmawiam wiec wiem jak to jest. Jak kiedys jeszcze pare lat temu probowalam, to bylo jak z opisow sea.sea patrzenie sie w sina dal za oknem i w ogole wyraz zdziwienia osochodzi i cisza. Cisza rozwiazuje wszystko, najlepiej rozwiazuje zwiazek ;)
      • zombi135 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 14:48
        I to chyba najleprzy przyklad ma to ze rozmowa wcale prosta nie jest, dlatego warto wesprzrc sie fachwcem w trakcie rozmowy lub przy jej plamowaniu.
        • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 15:03
          zombi135 napisał:
          > I to chyba najleprzy przyklad ma to ze rozmowa wcale prosta nie jest, dlatego w
          > arto wesprzrc sie fachwcem w trakcie rozmowy lub przy jej plamowaniu.

          Taa, ktos nie chce rozmawiac nawet z Toba, bo uwaza, ze nie ma o czym a Ty wylatujesz z fachowcem. Na sile zaciagniesz?
          • zombi135 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 16:10
            Na sie pewnir sie nie da, ale fachowiec pomoze ci zaplanowac taka rozmowe, przedstawi punkt widzenia drugiej strony. Godzinna rozmowa online to okolo 50 pln, wydaje mi sie ze warto prubowac.
      • sabat777 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 16:42
        U mnie jednak inaczej. Reakcje byly. Poczawszy od histerycznego wkurwu polaczanego z trzaskaniem drzwiami, przez przepraszanie za to jaka jest zla zona i obietnice poprawy, a skonczywszy na tekstach o tym ze nic sie nie zmieni, bo sa dzieci i ona sie przy nich wylacza seksualnie i pracuje w innym trybie. W pewnym momencie odechcialo mi sie gadac bo zrozumialem, ze ona sama nie wie czemu tak sie dzieje.
        • zombi135 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 17:31
          To ze ona nie wie to raczej pewne jesli wiadomo w czym problem to juz rozwiazanie latwiej znalezc. Dzieci do babci na weekend i relaksowac sie we dwoje, kwiaty, kino, goraca kompiel i masaz. Moze wyjdzie z tegp sex. Nie co tydzien mozna oddawac dzieci ale raz na jakis czas laduje seksualne baterie na ten cichy seks z dziecmi za sciana.
          Ale moim zdaniem i tak warto napisac porozmawiac ze seksuologiem bo czesto sami nie wiemy co w.nas w naszych partnerach moze siedziec.
          • sabat777 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 17:35
            Co ty, ona i seksuolog? Mowic komus obcemu o swoim zyciu seksualnym? Wolalaby sie we wrzatku wykapac na golasa.
            Jak kiedys ja probowalem zaprowadzic to malo piany nie dostala na ustach. Wstydzi sie.
            • sabat777 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 17:37
              Kiedys moja kumpela podsumowala nasz zwiazek: "samiec i zakonnica, nie widze tego" :)
              • ninek04 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 17:57
                >Kiedys moja kumpela podsumowala nasz zwiazek: "samiec i zakonnica, nie widze tego" :)<

                Może spróbuj ją rozbudzić, wtedy zrzuci habit;)
                A swoją drogą, jeśli żona Cię w taki sposób komplementuje,to chyba w tym waszym związku nie może być aż tak źle i beznadziejnie.
                • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 18:12
                  ninek04 napisała:
                  No najpierw to sie trzeba pozwolic rozbudzic, bo na sile sie nie da ;))

                  > A swoją drogą, jeśli żona Cię w taki sposób komplementuje,to chyba w tym waszy
                  > m związku nie może być aż tak źle i beznadziejnie.

                  No przeciez ona moze go zwyczajnie lubic i szanowac, ale sypiac z nim chciec nie musi.
                  • sea.sea Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 19:05
                    Szalenie go lubi i szanuje, zwłaszcza gdy mu wypomina, że je za dużo warzyw, albo że nie potrafi wykonać remontu bezszmerowo i bez bałaganu :]
                    • rekreativa Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 19:52
                      Ze wszystkich sabata opisów to ja mam wrażenie, że ona go nawet nie lubi.
                      Ma męża, bo tak wypada i to ją jakoś definiuje - jest żoną, matką. Do tego mąż pełni funkcję reprezentacyjną podczas spotkań rodzinnych i przynosi kasę do domu.
                      Mężczyzną w mężu ona nie wydaje się być zainteresowana. Może to kwestia tego religijnego wychowania. Cholera wie, co jej do glowy tłoczyli (że nic sensownego, to raczej pewne).
                      • bcde Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 00:57
                        A ja jestem pewien, że gdyby ją zapytać o uczucia do Sabata, to potwierdziłaby bez wahania, że go kocha. :P
                    • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 10:40
                      sea.sea napisała:
                      > Szalenie go lubi i szanuje, zwłaszcza gdy mu wypomina, że je za dużo warzyw, al
                      > bo że nie potrafi wykonać remontu bezszmerowo i bez bałaganu :]

                      Eee tam, nigdy nie zdarza, zdarzalo Ci sie pomarudzic?
                      • sea.sea Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 18:55
                        Ja jestem mało marudna, generalnie czepiam się dopiero wtedy, jak mi żyłka pęknie, czyli rzadko. Ale wychowywała mnie strasznie marudząca osoba, więc mam alergię.
            • zombi135 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 17:48
              Bardziej myślałem o tobie i o seksuologu;)
              W sprawach auta, zmywarki, komputera idzie się do specjalisty jak się zepsują ewentualnie radzi się przez telefony... a żona to co gorsza od zmywarki ?! ;)
              • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 17:49
                zombi135 napisał:
                > Bardziej myślałem o tobie i o seksuologu;)
                > W sprawach auta, zmywarki, komputera idzie się do specjalisty jak się zepsują e
                > wentualnie radzi się przez telefony... a żona to co gorsza od zmywarki ?! ;)

                A co jemu pomoze seksuolog jak problem z seksem ma zona? Przestan. Diagnoza jest prosta: seks za malo jej daje, zeby sie za niego zabierac.
                • rekreativa Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 17:55
                  Ależ zona nie ma żadnego problemu. Jej seks niepotrzebny i prawdopodobnie dla niej nie ma w ogóle tematu, bo o czym tu deliberować, skoro niepotrzebny?
                  • potwor_z_piccadilly Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 18:10
                    rekreativa napisała:

                    > Jej seks niepotrzebny i prawdopodobnie dla n
                    > iej nie ma w ogóle tematu, bo o czym tu deliberować, skoro niepotrzebny?

                    Czyli nie jest jej potrzebny mężczyzna.
                    Brak zdecydowanych reakcji małżonka świadczy o tym, że ma ona tylko to co jest jej potrzebne.


                    • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 18:16
                      potwor_z_piccadilly napisał:
                      > Czyli nie jest jej potrzebny mężczyzna.
                      > Brak zdecydowanych reakcji małżonka świadczy o tym, że ma ona tylko to co jest
                      > jej potrzebne.
                      No momencik, jak mojej znajomej maz zaczal miec problemy z potencja to jej powtarzal "nasz zwiazek to przeciez nie tylko seks!"
                      >
                      • potwor_z_piccadilly Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 18:31
                        kag73 napisała:

                        > No momencik, jak mojej znajomej maz zaczal miec problemy z potencja to jej powt
                        > arzal "nasz zwiazek to przeciez nie tylko seks!"

                        Pewnie oba przypadki, to komendy z mózgu w rodzaju: daj se siana, tyle roboty, nic ci nie grozi, czyli spoko.
                        • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 18:43
                          No a czy najedzony glodnego zrozumie? Jak kogos do seksu nie ciagnie to nie wie co to jest i jak to jest jak innego ciagnie ;)

                          • potwor_z_piccadilly Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 20:19
                            kag73 napisała:

                            > No a czy najedzony glodnego zrozumie?

                            Dokładnie.
                            Ona jest obżarta tym czym chce być obżarta.
                            A on?
                            On nie rozumie.

                            > Jak kogos do seksu nie ciagnie to nie wie
                            > co to jest i jak to jest jak innego ciagnie ;)

                            Też dokładnie.
                            Jeśli ona taka pobożna, to zamiast do seksuologa, niech idzie do mądrego księdza dobrodzieja i jeśli to prawdziwy dobrodziej, to usłyszy od niego: grzechem jest móc, a nie chcieć (autentyczne, żona mojego brata będąc u spowiedzi, taką połajankę usłyszała).
                            Inna sprawa, to fakt, że koledze sabatowi za całokształt należy się porządny kopniak w dupę. Facet - chyba podobnie jak jego połowica, widzi to, co chce widzieć i słyszy to co chce słyszeć.
                            Na resztę są ślepi i głusi.
                            Tu pasujący do sytuacji dialog gminny.
                            - Szczęść Boże kumoszu
                            - Aaaa, gąsiora mam w koszu
                            - A jak tam u was kumie leci
                            - Związany, to i nie odleci
                            - A jak wasze dzieci i żona
                            - To gęś, a nie wrona
                            - Eeee, gadać z głuchym chamem
                            - Na wieki wieków amen

                            Jeszcze pytanie za sto punktów.
                            Kto burdo-dąsy w tej ich piaskownicy zaczął?
                            • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 21:24
                              potwor_z_piccadilly napisał:

                              > Dokładnie.
                              > Ona jest obżarta tym czym chce być obżarta.
                              > A on?
                              > On nie rozumie.

                              A moze by sie najpierw zapytac pani Sabatowej czy sie juz wyleczyla z endometriozy ?
                              • potwor_z_piccadilly Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 21:39
                                mabelle2000 napisała:

                                > A moze by sie najpierw zapytac pani Sabatowej czy sie juz wyleczyla z endometri
                                > ozy ?

                                To dla mnie nowość.

                              • bcde Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 01:01
                                >A moze by sie najpierw zapytac pani Sabatowej czy sie juz wyleczyla z endometriozy ?

                                A po co? To przy endometriozie jest przeciwskazanie do zrobienia mężowi loda z połykiem? Albo masażu prostaty?
                                • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 10:18
                                  bcde napisał:
                                  > A po co? To przy endometriozie jest przeciwskazanie do zrobienia mężowi loda z
                                  > połykiem? Albo masażu prostaty?

                                  Jak to po co? Zeby i ona cos z seksu miala i nie kojarzyla go z bolem np. Poza tym bokiem juz mi wychodza te porady z robieniem loda w dodatku z polykiem. Wczuj sie w sytuacje: nawet jak nie chcesz i nie masz ochoty robisz babce minete? O nie, to co innego, bo mi nie stanie ;)
                                  I przegapiles, ale Sabat zaczynajac karoere tutaj piszac o braku seksu mial na mysli stosunek seksualny, bo zona(przynajmniej kiedys) robila co bylo w zasiegu jej mozliwosci, np. handjob. Tak, niby lepsze niz nic, niektorzy bardzo lubia, nawet chodza na tzw. masaz i placa iles tam za to. Ale, no wlasnie, kiedys to za malo i chce sie inaczej i wiecej. I ja to rozumiem, ale nie probujmy rozwiazywac problemu od dupy strony.
                                  • bcde Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 12:53
                                    Nie. Próba rozwiązania problemu to przede wszystkim ocena, czy żonie chce się chcieć. Jest mnóstwo sposobów na zaspokojenia faceta. Jeśli żona ma to w dupie, to jest pozamiatane.
                                    Mi się natomiast flaki wywracają, jak czytam, że kobieta też "coś musi z seksu mieć" w sytuacji, gdy ona nic z seksu nie chce i sama nic nie chce dać. Są takie.
                • zombi135 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 08:38
                  kag73 napisała:
                  > A co jemu pomoze seksuolog jak problem z seksem ma zona? Przestan. Diagnoza jes
                  > t prosta: seks za malo jej daje, zeby sie za niego zabierac.

                  Przedstawi punkt widzenia drugiej strony, pomoże zapanować nad emocjami, przygotować się do rozmowy, co powiedzieć, kiedy powiedzieć, jako powiedzieć. Myślę że zdanie: "Kochanie uwielbiam twoje ciało i mam straszną ochotę je pieścić"- wypowiedziane w trakcie kolacji przy lampce wina ma dużo większą moc niż zdanie: "Dawno się nie piepszyliśmy już nie mogę wytrzymać daj mi dziś dupy" wypowiedziane podczas mycia kibla. Oczywiście to skrajności, ale na nich widać najlepiej różnice.
                  Myślę że seksuolog w swojej karierze zawodowej spotyka się zarówno z paniami jak i panami może już miała taki typ żony sabata na tapecie jaj pomógł i będzie znał taką sytuacje. Poza tym kurna czegoś się uczył.
                  Moja diagnoza jest taka: nie ma seksu bo były małe dzieci, w tym czasie sabat pokazała swojej żonie że jednak mu tego seksu brakuje, ona odebrała to jako brak zrozumienia jej trudnej sytuacji jako matki i teraz może ma mu to za złe przez co się zacięła w sobie i mimo że dzieci już trochę podrosły nie może się przełamać. W tych wypowiedziach sabata które ja czytałem nie wyczuwam emocje, żalu - jednak wywnętrza sie chętnie wiec gdzieś w nim to siedzi i pewnie kiedyś wybuchnie, szkoda kolejnej rodziny, szkoda dzieci.
                  Moja kuzynka gdy zaszłą w trzecia ciąże usłyszała od męża że chyba sobie jaja robi... od tamtego czasu wszystko zaczęło się sypać, teraz już są po rozwodzie.
                  Czasem z pozoru trudne sprawy mają bardzo łatwe rozwiązanie, rok temu poczułem że mi się serce zatrzymuje na chwilę co 6-10 uderzeń jedno wypada, fatalne uczucie bałem się że obudzę się jako zimny trup;) Diagnoza lekarza - arytmia. Lekarstwo - magnez z potasem który można kupić bez recepty. Bałem się że będę musiał przestać ćwiczyć, chodzić po górach, że to już koniec młodości a tu zwykły suplement diety wystarczy.
                  Dlatego uważam że jak się coś sypie to warto skorzystać ze specjalisty, bo próby naprawiania czegoś samemu potrafią często jeszcze bardziej zepsuć sprawę .
                  • ninek04 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 09:22
                    >Diagnoza lekarza - arytmia. Lekarstwo - magnez z potasem który można kupić bez recepty. Bałem się że będę musiał przestać ćwiczyć, chodzić po górach, że to już koniec młodości a tu zwykły suplement diety wystarczy.
                    Dlatego uważam że jak się coś sypie to warto skorzystać ze specjalisty, bo próby naprawiania czegoś samemu potrafią często jeszcze bardziej zepsuć spraw>ę . <

                    Po pierwsze, jakby to była poważna arytmia,to na magnezie z potasem by się nie skończyło.,a opisałeś to w taki sposób jakbyś już miał się prawie,że skończyć.I bez sensu porównywać dolegliwości fizyczne, gdzie zastosowane leczenie przeważnie kończy sprawę z problemami w związku, gdzie nie wystarczy zażycie tabletki,czy rady nawet najlepszego specjalisty,aby wszystko pięknie i cudnie wróciło do normy.
                    • zombi135 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 10:08
                      ninek04 napisała:
                      > Po pierwsze, jakby to była poważna arytmia,to na magnezie z potasem by się nie
                      > skończyło.,a opisałeś to w taki sposób jakbyś już miał się prawie,że skończyć.

                      Do czasu kontaktu z lekarzem nie widziałem że to arytmia nie widziałem co to jest arytmia a jak serce na chwilę *staje* bo takie jest uczucie to się przestraszyć można, żona też się przestraszyła ale pewnie cykory jesteśmy po prostu;) Moja arytmia nie jest poważna choć występowała bardzo często, teraz już o tym wiem ale wcześniej tego nie wiedziałem wiec traktowałem to bardzo poważnie, a dowiedziałem się u specjalisty;)


                      > I bez sensu porównywać dolegliwości fizyczne, gdzie zastosowane leczenie przeważ
                      > nie kończy sprawę z problemami w związku, gdzie nie wystarczy zażycie tabletki,
                      > czy rady nawet najlepszego specjalisty,aby wszystko pięknie i cudnie wróciło do
                      > normy.
                      Pewnie jest trudniejsze niż tabletka ale seksuolog jest bezstronny, ma doświadczenie, wiedzę. Ja się kontaktowałem z seksuologiem w pewnej sprawie związanej z moją żoną, wyjaśnił mi pewne mechanizmy i po zastosowaniu się do jego rad sprawa z którą się zgłosiłem naprawdę zaskakująco się zmieniła. Dla mnie na plus, wcześniej próbując to rozwiązać nie byłem w stanie opanować swoich emocji które narosły z wielu lat co skreślało wszystko na samym początku. W zasadzie można by powiedzieć że to jest proste i można dojść do tego samemu mi się nie udało sabatowi jak widać też się nie udaje;)
        • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 19:13
          sabat777 napisał:

          ze nic sie nie zmieni, bo sa dzieci i ona sie przy nich wylacza seksualnie i pracuje w innym trybie. W pewnym momencie odechcialo mi sie gadac bo zrozumialem, ze ona sama nie wie czemu tak sie dzieje.
          -------------------------------------------------------------------------------
          Podobnie jak porucznik Columbo skonsultowałem te tezę z moja zoną. Ona twierdzi, że dzieci oczywiście utrudniają organizacyjnie / logistycznie / zmęczeniowo, ale ostatnie zdanie jest nieprawdziwe. Wie, tylko nie chce powiedzieć.
    • potwor_z_piccadilly Re: Kobiety się czyta, a nie słucha. 21.09.15, 17:06
      Zawsze to głosiłem.

      sabat777 napisał:

      > na rodzinnej posiadowce jedna ze starszych ciotek raczyla sie gl
      > osno zachwycic prezencja meza mojej zony ;)
      > "Jak to teraz mowia - ciacho!" - gardlowala ciocia.

      Kiedyś w barze hotelu Marriott (wpadałem tam czasami na Tuborga z beczki) rozsiadłem się wygodnie w fotelu, kelnerka przyszła, ja zamówiłem, ona wróciła z tacą i stawiąc ją na niskim stoliku, wlepiła we ,mnie swój śliczny wzrok. Że bardzo to był wymowny wzrok, zacząłem błyskawicznie kombinować co jest grane. Myślę, babki nie znam, to pewnie i ona mnie nie zna. Zarywać mnie to chyba nie zarywa, bo okoliczności przyrody nie te. Musi coś chce mi przekazać, ale co? Mózg mi się grzeje, hipotezy plączą i wreszcie trafiłem.
      Rozporek miałem rozpięty.


    • loppe Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 20:56
      I tak oto stałeś się męskim odpowiednikiem Jennifer Lopez. Serdeczne gratulacje!
      • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 21:18
        loppe napisał:

        > I tak oto stałeś się męskim odpowiednikiem Jennifer Lopez. Serdeczne gratulacje!
        ------------------------------------------------------------------------------------
        Kto i dlaczego? Swoja droga teraz oglądałem znany film 'American Beauty". W pewnej scenie, Kevin Spacy rzuca talerzem o ścianę i mówi swojej zonie. ,,Proszę mi nie przerywać, jak mówię". To jest taka brutalna, ale zdecydowana reakcja, która robi wrażenie na jego zonie.
        • loppe Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 21:21
          > Kto i dlaczego? No Sabat-ciacho, a dlaczego - zdaje się ćwiczy od pewnego czasu.
          • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 21:26
            loppe napisał:

            > > Kto i dlaczego? No Sabat-ciacho, a dlaczego - zdaje się ćwiczy od pewnego czasu.
            --------------------------------------------------------------------------
            Sabat ćwiczy, ale jego sytuacji to nie zmienia.,Czas na bardziej radykalne środki. Stąd przytoczyłem fragment mojego ulubionego filmu. Może tutaj znajdzie rozwiązanie?
          • ninek04 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 21:30
            >Kto i dlaczego? No Sabat-ciacho, a dlaczego - zdaje się ćwiczy od pewnego czasu.<

            Nawet kiedyś obiecał, że pochwali się wyćwiczoną sylwetką i wrzuci zdjęcie,a skoro jest już ciachem, to może już czas się pochwalić ;)
            • loppe Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 21:38
              ninek04 napisała:

              > >Kto i dlaczego? No Sabat-ciacho, a dlaczego - zdaje się ćwiczy od pewnego
              > czasu.<
              >
              > Nawet kiedyś obiecał, że pochwali się wyćwiczoną sylwetką i wrzuci zdjęcie,a sk
              > oro jest już ciachem, to może już czas się pochwalić ;)

              Choćby mięsień czworogłowy uda na początek:)
              • sabat777 Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 22:05
                Uff. Balem sie, ze zechcecie zdjecie jader....
                Ale sadze, ze i tak najbardziej ze zgromadzonych tutaj sie forumowo obnazylem.
                Jak cos ktos chce to na priva i na wymiane :p
        • urquhart Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 08:40
          > nej scenie, Kevin Spacy rzuca talerzem o ścianę i mówi swojej zonie. ,,Proszę m
          > i nie przerywać, jak mówię". To jest taka brutalna, ale zdecydowana reakcja, kt
          > óra robi wrażenie na jego zonie.

          Ja w podobnej sytuacji chwycilem za krzesło i polamałem je o stół. Zrobiło lepsze wrażenie niż talerz.
          • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 09:03
            urquhart napisał:

            > > nej scenie, Kevin Spacy rzuca talerzem o ścianę i mówi swojej zonie. ,,Pr
            > oszę mi nie przerywać, jak mówię". To jest taka brutalna, ale zdecydowana reakcja, kt óra robi wrażenie na jego zonie.
            >
            > Ja w podobnej sytuacji chwycilem za krzesło i polamałem je o stół. Zrobiło lepsze wrażenie niż talerz.
            --------------------------------------------------------------------------------------

            Tak, ale kierunek ten sam. Ja też mam na sumieniu kilka zniszczonych przedmiotów. Nie zawsze można zachować spokój.
            • zombi135 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 09:10
              marek.zak1 napisał:
              > Tak, ale kierunek ten sam. Ja też mam na sumieniu kilka zniszczonych przedmiotó
              > w. Nie zawsze można zachować spokój.

              Mój brat z kopa wywalił drzwi wejściowe do domu, ja pięścią zrobiłem dziurę w drzwiach do pokoju i połamałem miskę... nie wiem czy byłe efekt wszystko jakieś takie badziewne robią teraz;) W każdym razie do dawna nie czułem już takiego wkurwu by coś demolować w sposób nie zamierzony - to chyba dobrze;)
              • kutuzow Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 11:14
                zombi135 napisał:

                > marek.zak1 napisał:
                > > Tak, ale kierunek ten sam. Ja też mam na sumieniu kilka zniszczonych prze
                > dmiotó
                > > w. Nie zawsze można zachować spokój.
                >
                > Mój brat z kopa wywalił drzwi wejściowe do domu, ja pięścią zrobiłem dziurę w d
                > rzwiach do pokoju i połamałem miskę... nie wiem czy byłe efekt wszystko jakieś
                > takie badziewne robią teraz;) W każdym razie do dawna nie czułem już takiego wk
                > urwu by coś demolować w sposób nie zamierzony - to chyba dobrze;)


                Po pierwsze, to uważam że nie trzeba sięgać po takie środki wyrazu. Po prostu wszystko zależy od tego czy druga strona wie, że dany facet jest konsekwentny. Jeśli u danego gościa nie ma "pitu, pitu", tylko np. po jednej/dwóch uwagach wciela w życie daną groźbę (choćby partnerka łzami się zalewała), to trzaskanie talerzami/krzesłami niepotrzebne. Od to taki dodatkowy rekwizyt -jak płomienie na koncercie rockowym.

                Scena z talerzem o ścianę w American Beauty była konieczna, bo gość się nagle zmieniał. Wcześniej dawał sobie włazić na głowę, nic nie mówił, więc żona nie wiedziała, że zmieniły się zasady gry. Talerz miał pokazać, że to takie nowe otwarcie w ich relacjach/zmiana zasad.

                Zabawa z rekwizytami w stylu talerz/krzesło ma także swoją druga stronę. Mój kumpel kiedyś w czasie kłótni użył czekana zamiast pięści (wbił go w ścianę). Żona wezwała policję, pokazała ślad, pokazała ew. narzędzie zbrodni. Powiedziała że jest tu z małym dzieckiem, że boi się agresji mężą itp. Gość wylądował z niebieską kartą i skończyło się rumakowanie :-)

                Także to nie o samo "trzaskanie talerzami" chodzi, ale raczej o to co faktycznie stoi za danym facetem. Wg mnie Marek zamiast talerzem mógłby po prostu ostentacyjnie zmienić na kompie (strona www banku) PIN do karty kredytowej żony i efekt/przekaz byłby podobny.
                • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 11:25
                  kutuzow napisał:
                  > Po pierwsze, to uważam że nie trzeba sięgać po takie środki wyrazu. Po prostu
                  > wszystko zależy od tego czy druga strona wie, że dany facet jest konsekwentny.
                  > Jeśli u danego gościa nie ma "pitu, pitu", tylko np. po jednej/dwóch uwagach wc
                  > iela w życie daną groźbę (choćby partnerka łzami się zalewała), to trzaskanie t
                  > alerzami/krzesłami niepotrzebne. Od to taki dodatkowy rekwizyt -jak płomienie n
                  > a koncercie rockowym.

                  Konsekwentny w czym? Przestan, nikt nie ma zamiaru stosowac takich srodkow, zwyczajnie w danym momencie puszczaja mu nerwy i tyle i zamiast pierdolnac osobe, woli walnac czyms innym. Cala filozofia.

                  > Zabawa z rekwizytami w stylu talerz/krzesło ma także swoją druga stronę. Mój ku
                  > mpel kiedyś w czasie kłótni użył czekana zamiast pięści (wbił go w ścianę). Żon
                  > a wezwała policję, pokazała ślad, pokazała ew. narzędzie zbrodni. Powiedziała ż
                  > e jest tu z małym dzieckiem, że boi się agresji mężą itp. Gość wylądował z nieb
                  > ieską kartą i skończyło się rumakowanie :-)

                  Zycie jest niebezpieczne ;)
                  >
                  > Także to nie o samo "trzaskanie talerzami" chodzi, ale raczej o to co faktyczni
                  > e stoi za danym facetem. Wg mnie Marek zamiast talerzem mógłby po prostu ostent
                  > acyjnie zmienić na kompie (strona www banku) PIN do karty kredytowej żony i e
                  > fekt/przekaz byłby podobny.

                  Come on! Come on, Kutuzow ;) Jaki Ty jestes madry i spokojny ;))


                  • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 13:11
                    kag73 napisała:


                    > Konsekwentny w czym? Przestan, nikt nie ma zamiaru stosowac takich srodkow, zwy
                    > czajnie w danym momencie puszczaja mu nerwy i tyle i zamiast pierdolnac osobe,
                    > woli walnac czyms innym. Cala filozofia.

                    I fajnie, niech wali, tylko niech na ten czas wyjdzie z domu. Nie ma zadnego obciachu w tym, ze czujemy zlosc czy wscieklosc, ale demonstracja swojej frustracji przed najblizszymi osobami juz obciachowa jest. I to bardzo.
                    • urquhart Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 13:25
                      > I fajnie, niech wali, tylko niech na ten czas wyjdzie z domu. Nie ma zadnego ob
                      > ciachu w tym, ze czujemy zlosc czy wscieklosc, ale demonstracja swojej frustrac
                      > ji przed najblizszymi osobami juz obciachowa jest. I to bardzo.

                      Jak ty prowokujesz swojego partnera to zawsze ustępuje ci i wychodzi z domu?
                      • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 13:52
                        urquhart napisał:

                        > Jak ty prowokujesz swojego partnera to zawsze ustępuje ci i wychodzi z domu?

                        Najpierw to musialbys sie go zapytac, czy on czuje sie prowokowany. Wprawdzie nie zauwazylam, zeby odliczal do dziesieciu zanim wybuchnie, ale kto wie ;-)
                      • urquhart Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 13:53
                        Przecież o to chodzi najczęściej prowokujacej stronie żeby ta druga wycofała się, pokazała uległość i jednocześnie ze nie tu ma nic do gadania.
                        • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 14:05
                          urquhart napisał:

                          > Przecież o to chodzi najczęściej prowokujacej stronie żeby ta druga wycofała się, pokazała uległość i jednocześnie ze nie tu ma nic do gadania.
                          --------------------------------------------------------------------
                          Dokładnie, a wybuch złości pokazuje granicę, i klarowny przekaz: ,,chcesz wojny - będziesz ja mieć"
                        • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 14:07
                          urquhart napisał:

                          > Przecież o to chodzi najczęściej prowokujacej stronie żeby ta druga wycofała si
                          > ę, pokazała uległość i jednocześnie ze nie tu ma nic do gadania.

                          No nie zawsze Urqu, prowokujacy czesto szuka konfrontacji, chce sie zmierzyc, chce walki.
                          • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 14:13
                            mabelle2000 napisała:


                            > No nie zawsze Urqu, prowokujacy czesto szuka konfrontacji, chce sie zmierzyc, chce walki.
                            ------------------------------------------------------------------------------
                            W każdym przypadku wybuch pokazuje granicę, poza którą lepiej już nie prowokować.
                            • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 14:22
                              marek.zak1 napisał:

                              > W każdym przypadku wybuch pokazuje granicę, poza którą lepiej już nie prowokowa
                              > ć.

                              Przypominam, ze ludzie wybuchaja gniewem z roznych powodow- bo dziecko sie spoznilo do domu, bo zupa sie przypalila, bo niemowle zanosi sie placzem, bo sasiad za glosno kosi trawnik, bo zona prowokuje gwalt dekoldem.... Lista *prowokacji* jest dluga. Czy wybuch gniewu powstrzyma te wszystkie osoby przed *prowokacja* ?
                              • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 14:26
                                mabelle2000 napisała:

                                > Przypominam, ze ludzie wybuchaja gniewem z roznych powodow- bo dziecko sie spoznilo do domu, bo zupa sie przypalila, bo niemowle zanosi sie placzem, bo sasiad za glosno kosi trawnik, bo zona prowokuje gwalt dekoldem.... Lista *prowokacji * jest dluga. Czy wybuch gniewu powstrzyma te wszystkie osoby przed *prowokacja* ?
                                -----------------------------------------------------------------------------------------

                                My nie piszemy o ludziach nerwowo chorych czy wariatach tylko o prowokacji, która wyznacza granicę.
                                • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 14:33
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > My nie piszemy o ludziach nerwowo chorych czy wariatach tylko o prowokacji, kt
                                  > óra wyznacza granicę.

                                  Marek, nie wiem o kim Ty piszesz, ale mam wrazenie, ze o osobie nieletniej, w dodatku zbuntowanej, ktora bada na ile moze sobie pozwolic testujac cierpliwosc rodzicow.
                                  Moze podaj jakies przyklady tej domowej prowokacji, to bede mogla sie odniesc.
                    • hello-kitty2 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 13:37
                      mabelle2000 napisała:

                      > I fajnie, niech wali, tylko niech na ten czas wyjdzie z domu. Nie ma zadnego ob
                      > ciachu w tym, ze czujemy zlosc czy wscieklosc, ale demonstracja swojej frustrac
                      > ji przed najblizszymi osobami juz obciachowa jest. I to bardzo.

                      Tez o tym myslalam sporo juz dawno ale popatrz w dzisiejszym swiecie zyjemy tak gesto, ze ja zeby sie np rozedrzec by wyrazic gniew czy frustracje nie ma gdzie isc. Wszedzie ludzie, dupa o dupe sie trze. Musialabym wsiasc na rower i przejechac z kilka ladnych kilometrow zeby wreszcie byc sama. A ja np potrzebowalam, jak mialam niemowlaka, tak mnie nieraz frustrowal ryk, to przeciez nie zostawie i nie pojade w sina dal. Pamietam mialam w ksiazce zaznaczony akapit jak sie zachowac, gdy najdzie cie ochota, zeby wyrzucic dziecko przez okno ale na szczescie jakos dalam rade bez interwerncji. Z wyrazaniem gniewu byloby mi latwiej, lzej. A nie bylo jak wiec deprecha. Sa jakies dozwolone formy wyrazania gniewu?
                      • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 14:14
                        hello-kitty2 napisała:

                        > . Sa jakies dozwolone formy wyrazania gniewu
                        > ?

                        Wyrazic go slowami. Normalnie powiedziec "jestem zla" i tyle. Przyznanie sie do gniewu to cos zupelnie innego niz wyladowywanie go na domownikach. Lepiej wiec zawczasu przyjac zasade, ze w stanie gniewu nie atakuje sie bliskich.
                        • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 14:24
                          mabelle2000 napisała:
                          > Wyrazic go slowami. Normalnie powiedziec "jestem zla" i tyle. Przyznanie sie do gniewu to cos zupelnie innego niz wyladowywanie go na domownikach. Lepiej wiec zawczasu przyjac zasade, ze w stanie gniewu nie atakuje sie bliskich.
                          ------------------------------------------------------------------------------
                          Nie bliskich tylko przedmioty.
                          • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 14:27
                            marek.zak1 napisał:

                            > mabelle2000 napisała:
                            > > Wyrazic go slowami. Normalnie powiedziec "jestem zla" i tyle. Przyznanie
                            > sie do gniewu to cos zupelnie innego niz wyladowywanie go na domownikach. Lepi
                            > ej wiec zawczasu przyjac zasade, ze w stanie gniewu nie atakuje sie bliskich.
                            > ------------------------------------------------------------------------------
                            > Nie bliskich tylko przedmioty.

                            No to skoro atakuje przedmioty, to idealny do tego celu bedzie worek bokserski i para rekawic.
                            • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 14:35
                              mabelle2000 napisała:


                              > > -------------------------------------------------------------------------
                              > -----
                              > > Nie bliskich tylko przedmioty.
                              >
                              > No to skoro atakuje przedmioty, to idealny do tego celu bedzie worek bokserski i para rekawic.
                              --------------------------------------------------------------------------------------------

                              Tak, ale mało kto to posiada, a garnki, szklanki, wazony jednak są dostępne. :)
                              • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 14:40
                                marek.zak1 napisał:

                                > Tak, ale mało kto to posiada, a garnki, szklanki, wazony jednak są dostępne. :)

                                To moze skoro ktos ma tendencje do niekontrolowanych wybuchow gniewu i wie o tym, to powinien sie jednak zaopatrzyc, a nie robic z siebie glupa i walic czym popadnie ?
                                • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 14:48
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > marek.zak1 napisał:
                                  >
                                  > > Tak, ale mało kto to posiada, a garnki, szklanki, wazony jednak są dostępne. :)
                                  >
                                  > To moze skoro ktos ma tendencje do niekontrolowanych wybuchow gniewu i wie o tym, to powinien sie jednak zaopatrzyc, a nie robic z siebie glupa i walic czym popadnie ?
                                  ---------------------------------------------------------------------------------------------

                                  Tylko pytanie o te tendencje. Skoro mnie na 37 lat związku zdarzyło mi się powiedzmy 5 razy, czy ja mam takie tendencje, czy nie?
                • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 11:26
                  kutuzow napisał:


                  > Także to nie o samo "trzaskanie talerzami" chodzi, ale raczej o to co faktycznie stoi za danym facetem. Wg mnie Marek zamiast talerzem mógłby po prostu ostentacyjnie zmienić na kompie (strona www banku) PIN do karty kredytowej żony i efekt/przekaz byłby podobny.
                  ------------------------------------------------------------------------------------------

                  Jeśli chodzi o karty czy finanse NIGDY bym tego nie zrobił. Poza tym moja żona jest współwłaścicielem wszystkiego. Natomiast w emocjach parę rzeczy zdarzyło mi się rzucić.
                • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 12:58
                  kutuzow napisał:

                  > Po pierwsze, to uważam że nie trzeba sięgać po takie środki wyrazu. Po prostu
                  > wszystko zależy od tego czy druga strona wie, że dany facet jest konsekwentny.
                  > Jeśli u danego gościa nie ma "pitu, pitu", tylko np. po jednej/dwóch uwagach wc
                  > iela w życie daną groźbę (choćby partnerka łzami się zalewała), to trzaskanie t
                  > alerzami/krzesłami niepotrzebne. Od to taki dodatkowy rekwizyt -jak płomienie n
                  > a koncercie rockowym.

                  Tez tak mysle. Mezczyzna, ktory sie miota, ryczy, rzuca talerzami bardziej przypomina mi chlopca, ktory prosi sie, zeby go skarcic. No respektu to by on we mnie na pewno nie wzbudzil, raczej podejrzliwosc. Poza tym jak komus odbija palma i drze jape czy rzuca przedmiotami w domu, przy domownikach, to znak, ze nie mozna mu powierzyc ani dziecka, ani psa, ani chomika, bo w najlepszym razie zacznie szarpac i krzyczec, a w nagorszym- wkurwiony je podusi.

                  > Żon
                  > a wezwała policję, pokazała ślad, pokazała ew. narzędzie zbrodni. Powiedziała ż
                  > e jest tu z małym dzieckiem, że boi się agresji mężą itp. Gość wylądował z nieb
                  > ieską kartą i skończyło się rumakowanie :-)

                  Maz mojej kolezanki raz po pijanemu kozaczyl z nienabitym sztucerem. Zona sciagnela mu na leb policje, a ci wezwali antyterrorystow w kominiarkach. Z polowaniem pozegnal sie na dlugo.
                  • hello-kitty2 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 13:22
                    mabelle2000 napisała:

                    > Tez tak mysle. Mezczyzna, ktory sie miota, ryczy, rzuca talerzami bardziej prz
                    > ypomina mi chlopca, ktory prosi sie, zeby go skarcic. No respektu to by on we m
                    > nie na pewno nie wzbudzil, raczej podejrzliwosc. Poza tym jak komus odbija palm
                    > a i drze jape czy rzuca przedmiotami w domu, przy domownikach, to znak, ze nie
                    > mozna mu powierzyc ani dziecka, ani psa, ani chomika, bo w najlepszym razie za
                    > cznie szarpac i krzyczec, a w nagorszym- wkurwiony je podusi.

                    Uwazam, ze to przesada (ostatnie zdanie). Ja wole otwarta agresje, bo przynajmniej wiadomo czego mozna sie spodziewac i mozna zareagowac. Gorsze wydaja mi sie metody Kutuzowa, takie bierne, przemyslane, metodyczne, bo niejawne i podle. Pamietam jak mialam moze z 6 lat, jak choroba zlamala mojego ojca tak, ze juz fizycznie nie mogl matce podskoczyc to robil np tak: we Wigile wykrecil korki i wyjechal se do starych na swieta. I co policje wezwiesz, ze nie ma pradu, bo glowny lokator zabral sobie cos, co do niego nalezalo? ;)

                    Mabelle, a Twoj eks maz sie awanturowal? Masz zle doswiadczenia?
                    • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 13:44
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Uwazam, ze to przesada (ostatnie zdanie). Ja wole otwarta agresje, bo przynajmn
                      > iej wiadomo czego mozna sie spodziewac i mozna zareagowac.

                      Agresja to za duze slowo uwazam. Jesli ludzie sa agresywni, a tworza rodzine, to chyba sie nienawidza ?

                      > Gorsze wydaja mi sie
                      > metody Kutuzowa, takie bierne, przemyslane, metodyczne, bo niejawne i podle.

                      Te metody sa jak najbardziej jawne, tylko sa pozbawione halasliwej otoczki w postaci wrzaskow i rzucania przedmiotami. Histeria nigdy nie jest skuteczna uwazam.

                      > Mabelle, a Twoj eks maz sie awanturowal? Masz zle doswiadczenia?

                      Na poczatku malzenstwa tak, bo prawdopodobnie takie wzorce wyniosl z domu. No ale to jakby wynika tez z jego dosc cholerycznego charakteru. Dlatego gwaltownosc mu zostala, ale awanturowanie na szczescie przeszlo.
                      • kutuzow Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 16:15
                        mabelle2000 napisała:
                        Te metody sa jak najbardziej jawne, tylko sa pozbawione halasliwej otoczki w postaci wrzaskow i rzucania przedmiotami. Histeria nigdy nie jest skuteczna uwazam.

                        Dokładnie. Chodzi o skuteczność, a nie o to żeby było kolorowo/głośno (do tego de facto sprowadza się to tłuczenie talerzy).
                        Wydaje mi się że wiem skąd to niezrozumienie mojego podejścia.

                        To tłuczenie talerzy w podejściu Urqu i Marka to takie grożenie/warczenie. Pokaże że jestem wściekły, ale jednocześnie i tak wiem że dalej niż do tego tłuczenia się nie posunę. Druga strona może albo też zagrać w tą grę -na zasadzie OK, nie będę przeginała, lub nie zagrać i olać taką demonstrację. Wtedy facet zostaje pod ścianą bez możliwości eskalacji swojego show. (przecież nie spali domu, ani kobity nie pobije, nie rozwiedzie się, dzieci nie zostawi itp.). Wszystko sprowadza się do tego jak mocną ma pozycję w tym związku. Czy kobiecie "opłaca się" ryzykować eskalację konfliktu.


                        U mnie jest inaczej. W analogicznej sytuacji, zamiast robić pokazówkę, wolę konkrety. Coś jak z tą opowieścią Zyg o koniu:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158723148,158735550,Re_Troglodyci_ciag_dalszy.html
                        Mnie jest baaardzo trudno wkurzyć, ale jeśli już się komuś uda, to faktycznie ma wtedy problem. Tutaj także jestem zwolennikiem tego co pisała Zyg: "... Ewentualnie dając uprzednio jedno ostrzeżenie"

                        Różnica u mnie jest taka, że ja się nie boję ew rozstania. Zamiast męczyć się w związku w którym miałbym napieprzać talerzami, wolę się rozstać i poszukać takiego gdzie nie będzie takich problemów. Poza tym w obecnym związku to moja kobieta jest niczym Penelope Cruz z filmu Vici Cristina Barcelona (scena zazdrości z pistoletem), także gdybyśmy oboje tak reagowali to zrobiłoby się dość nieprzewidywalnie ;-)
                        • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 16:27
                          kutuzow napisał:
                          > Mnie jest baaardzo trudno wkurzyć, ale jeśli już się komuś uda, to faktycznie m
                          > a wtedy problem. Tutaj także jestem zwolennikiem tego co pisała Zyg: "... Ewent
                          > ualnie dając uprzednio jedno ostrzeżenie"

                          Ano, na ostrzezenie jeszcze trzeba zareagowac a jak nie, to co? To blokujesz karte/zmieniasz pin?
                          Mialam kiedys raz taka sytuacje. Wkurwiona, krzycze, wyzywam, marudze. Facet mowi "kag, wez gleboki oddech i przestan, bo nie mam tak wielkiego serca, zeby to wytrzymac"(czyli to RAZ).
                          A kag w szale ma w dupie co on ma albo nie ma, wiec dalej swoje. Facet kopnal noga w krzeslo i wyszedl trzaskajac za soba drzwiami.
                          >
                          > Różnica u mnie jest taka, że ja się nie boję ew rozstania. Zamiast męczyć się w
                          > związku w którym miałbym napieprzać talerzami, wolę się rozstać i poszukać tak
                          > iego gdzie nie będzie takich problemów. Poza tym w obecnym związku to moja kobi
                          > eta jest niczym Penelope Cruz z filmu Vici Cristina Barcelona (scena zazdrości
                          > z pistoletem), także gdybyśmy oboje tak reagowali to zrobiłoby się dość nieprze
                          > widywalnie ;-)

                          A ludzie i zwiazki sa rozne. Jedni potrzebuja tak a inni inaczej. I ich reakcje sa rozne. I teraz co robisz jak Twoja kobieta temperamentnie wyciaga pistolet? No wlasnie, co. Jeden moze spobowac sie wycofac, zachowac spokoj dopoki moze. U nas sprawdza sie humor. Ja zaczyna jazde np. a maz na to mowi cos zabawnego i tak sie rozladowuje sytuacja, bo zaczynam sie smiac. Ale nie wszystkim to wychodzi i nie zawsze.
                          Niemniej jednak nikt tu nie pisze, ze regularnie co tydzien rzuca talerzami. Raczej mowimy o pojedynczych przypadkach jak ktos dal sie poniesc wmocjom.
                          >
                          >
                          >
                          • kutuzow Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 16:39
                            kag73 napisała:
                            > Ano, na ostrzezenie jeszcze trzeba zareagowac a jak nie, to co? To blokujesz ka
                            > rte/zmieniasz pin?
                            Blokada karty to była uwaga do Marka co do tego że coś innego jest prawdziwą siłą w jego związku (a nie trzaskanie talerzami).

                            Z ostrzeżeniami to już pisałem -trzeba być gotowym je zrealizować. Najgorsze co może być to akcja pt: "mówię Ci po raz siedemnasty że jak zaraz nie przestaniesz to pożałujesz".

                            > Mialam kiedys raz taka sytuacje. Wkurwiona, krzycze, wyzywam, marudze. Facet mo
                            > wi "kag, wez gleboki oddech i przestan, bo nie mam tak wielkiego serca, zeby to
                            > wytrzymac"(czyli to RAZ).
                            > A kag w szale ma w dupie co on ma albo nie ma, wiec dalej swoje. Facet kopnal n
                            > oga w krzeslo i wyszedl trzaskajac za soba drzwiami.

                            To widzisz -mam tak samo jak Twój facet, może poza tym kopaniem w krzesło.
                            Trzeba dać osobie chwile na uspokojenie, jak stres zejdzie i wróci rozsądem wtedy można porozmawiać o sytuacji i powiedzieć co się o tym sądzi.
                            Zobacz że scena ze strony tego faceta w danej chwili/sytuacji nic by nie zmieniła na plus, a tylko potem ciężej byłoby się uspokoić/pogodzić.

                            > A ludzie i zwiazki sa rozne. Jedni potrzebuja tak a inni inaczej.

                            Owszem, tylko pokazałem, że te akcje z talerzami to takie ozdobniki. Poza takim pokazem siły, facet z żoną i dziećmi i tak finalnie dochodzi się do ściany i wtedy jest wybór albo rodzina albo rozwód i wielu wybiera jednak pokojowe rozwiązanie. Bierze grzecznie szufelkę i sprząta to co wcześniej sam potłukł. Co bardziej dumni ew strzelają focha i każą sprzątać kobiecie te potłuczone talerze :-)


                            > Niemniej jednak nikt tu nie pisze, ze regularnie co tydzien rzuca talerzami. Ra
                            > czej mowimy o pojedynczych przypadkach jak ktos dal sie poniesc wmocjom.

                            Kag, nie ważne czy raz w tygodniu, czy może raz do roku. Efekt podobny -dałeś się PONIEŚĆ emocjom.
                            • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 16:57
                              kutuzow napisał:

                              > Owszem, tylko pokazałem, że te akcje z talerzami to takie ozdobniki. Poza takim
                              > pokazem siły, facet z żoną i dziećmi i tak finalnie dochodzi się do ściany i w
                              > tedy jest wybór albo rodzina albo rozwód i wielu wybiera jednak pokojowe rozwią
                              > zanie.

                              Przyczepie sie do tego "pokazu sily". Wedlug mnie to pokaz bezsilnosci. Gniew i wscieklosc zawsze jest wtorna. Pierwotny jest strach. Wiekszosc ludzi ma tego swiadomosc, dlatego *miotacz talerzy* powinien najpierw zadac sobie pytanie czego sie boi.
                              • kynane Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 17:08
                                Jeżeli jest to normalna reakcja, codzienna - pokaz bezsilności. Ale czasem to jest po prostu reakcja osoby doprowadzonej do granicy, dociśniętej do ściany...
                              • kutuzow Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 17:35
                                mabelle2000 napisała:
                                > Przyczepie sie do tego "pokazu sily". Wedlug mnie to pokaz bezsilnosci. Gniew i
                                > wscieklosc zawsze jest wtorna. Pierwotny jest strach. Wiekszosc ludzi ma tego
                                > swiadomosc, dlatego *miotacz talerzy* powinien najpierw zadac sobie pytanie cze
                                > go sie boi.

                                Możliwe.
                                Napisałem "pokaz siły" bo na takie demonstracje może pozwolić sobie osoba mająca mocną pozycję w związku. Weźmy hipotetyczny scenariusz, gdzie w Marka związku role są odwrócone. To Marek od X lat wychowuje dzieci i zajmuje się domem, a żona robi karierę w korpo i przynosi kasę na utrzymanie rodziny. Jak sądzisz, czy w takiej sytuacji Marek nadal byłby taki skory do trzaskania talerzami, czy moze jednak trochę by się bał, że żona się wkurzy i mu te talerze potrąci z kolejnego kieszonkowego?
                                • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 18:22
                                  kutuzow napisał:
                                  a takie demonstracje może pozwolić sobie osoba mając
                                  > a mocną pozycję w związku. Weźmy hipotetyczny scenariusz, gdzie w Marka związku
                                  > role są odwrócone. To Marek od X lat wychowuje dzieci i zajmuje się domem, a ż
                                  > ona robi karierę w korpo i przynosi kasę na utrzymanie rodziny. Jak sądzisz, cz
                                  > y w takiej sytuacji Marek nadal byłby taki skory do trzaskania talerzami, czy m
                                  > oze jednak trochę by się bał, że żona się wkurzy i mu te talerze potrąci z kole
                                  > jnego kieszonkowego?

                                  Ale o czym Ty piszesz? Jego zona nie ma kieszonkowego tylko maja wspolne pieniadze.


                                  • kutuzow Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 18:31
                                    kag73 napisała:
                                    >
                                    > Ale o czym Ty piszesz? Jego zona nie ma kieszonkowego tylko maja wspolne pienia
                                    > dze.

                                    Nie zauważyłaś, że odwrócenie ról (gdzie to facet jest bez pracy zawodowej) jakoś kiepsko wpływa na jego ocenę w oczach kobiety. Znam kilka takich związków z otoczenia i po kilku latach w każdym ta sytuacja zaczyna doskwierać.
                                    Owszem w tym scenariuszu Marek z żoną też mieliby "wspólne" pieniądze, ale mogłoby to jednak zmienić dynamikę związku (w stosunku do obecnej sytuacji).
                                    • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 19:29
                                      kutuzow napisał:


                                      > Nie zauważyłaś, że odwrócenie ról (gdzie to facet jest bez pracy zawodowej) jakoś kiepsko wpływa na jego ocenę w oczach kobiety. Znam kilka takich związków zotoczenia i po kilku latach w każdym ta sytuacja zaczyna doskwierać.
                                      > Owszem w tym scenariuszu Marek z żoną też mieliby "wspólne" pieniądze, ale mogłoby to jednak zmienić dynamikę związku (w stosunku do obecnej sytuacji).
                                      ----------------------------------------------------------------------------

                                      Tak, ja tez znałem parę takich związków. facet nie pracował, bo mu się nie chciało. To rzeczywiście doprowadzało do rozstania.
                                      >
                                • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 19:24
                                  kutuzow napisał:


                                  > Napisałem "pokaz siły" bo na takie demonstracje może pozwolić sobie osoba mając
                                  > a mocną pozycję w związku. Weźmy hipotetyczny scenariusz, gdzie w Marka związku
                                  > role są odwrócone. To Marek od X lat wychowuje dzieci i zajmuje się domem, a żona robi karierę w korpo i przynosi kasę na utrzymanie rodziny. Jak sądzisz, czy w takiej sytuacji Marek nadal byłby taki skory do trzaskania talerzami, czy moze jednak trochę by się bał, że żona się wkurzy i mu te talerze potrąci z kolenego kieszonkowego?
                                  -----------------------------------------------------------------------------------------

                                  W przypadku małżeństwa nie jest to kieszonkowe a współwłasność. To właśnie różni Ciebie, jeśli masz dziewczyny/konkubiny, którym się formalnie nic nie należy.
                                  Już wyjaśniłem, trzaskanie drzwiami/talerzami zdarzyło mi się kilka razy na 37 lat związku.
                                  • kutuzow Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 20:42
                                    marek.zak1 napisał:
                                    > W przypadku małżeństwa nie jest to kieszonkowe a współwłasność. To właśnie różn
                                    > i Ciebie, jeśli masz dziewczyny/konkubiny, którym się formalnie nic nie należy.

                                    Marku,
                                    dobrze wiesz że nie chodzi o to jak to jest formalnie.
                                    Sam napisałeś przecież: "Tak, ja tez znałem parę takich związków. facet nie pracował, bo mu się nie chciało. To rzeczywiście doprowadzało do rozstania."
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158808252,158832934,Re_Zaskoczka_dla_Marka_.html
                                    Przecież oni także mieli WSPÓLNĄ kasę...ale jakoś ważniejsze od formy prawnej było to, kto ta kasę fizycznie zarabia. Czyż nie?

                                    Więc pytanie było czy w hipotetycznej sytuacji (gdy to Ty od lat zajmujesz się dziećmi i domem -także Twoje CV pozwala na pracę za co najwyżej minimalną krajową), także byś tak trzaskał talerzami/krzesłami? Ja obstawiam że już taki odważny byś nie był (bo wiedział byś że możesz skończyć jak Ci gostkowie których historie sam podałeś powyżej).
                                    • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 20:58
                                      kutuzow napisał:


                                      > Więc pytanie było czy w hipotetycznej sytuacji (gdy to Ty od lat zajmujesz się dziećmi i domem -także Twoje CV pozwala na pracę za co najwyżej minimalną krajową), także byś tak trzaskał talerzami/krzesłami? Ja obstawiam że już taki odważny byś nie był (bo wiedział byś że możesz skończyć jak Ci gostkowie których historie sam podałeś powyżej).
                                      --------------------------------------------------------------------------------------------

                                      Nie wiem, co by było, bo w tej sytuacji nie byłem. Reakcja złością wynika z emocji i jak napisała Kynane, z nadepnięcia na ogon tygrysowi., i mało ma wspólnego z tym, kto zarabia pieniądze.
                                      • kutuzow Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 21:16
                                        marek.zak1 napisał:
                                        > Nie wiem, co by było, bo w tej sytuacji nie byłem. Reakcja złością wynika z e
                                        > mocji i jak napisała Kynane, z nadepnięcia na ogon tygrysowi., i mało ma wspóln
                                        > ego z tym, kto zarabia pieniądze.

                                        Naprawdę nie potrafisz przewidzieć tego?
                                        Ja obstawiam, że nie byłoby żadnego "tygrysa" tylko co najwyżej kotek domowy.

                                        Ułatwie Ci to -czy widziałeś kiedyś analogiczną sytuację tylko w pracy. Podwładny wkurzony przez szefa (o co przecież w korpo nie trudno), bierze krzesło i pierdut mu o biurko? ew. klawiature mu rozwala, jego ulubiony kubek tłucze? Widziałeś coś takiego?
                                        Skoro te emocje niby takie niepodlegające kontroli są, to powinny się równomiernie rozkładać zarówno u tych podwładnych jak i u tych co rządzą. Moja praktyka pokazuje zaś, że jakoś dziwnym trafem zawsze to szef się wyżywa na podwładnych (są tacy kretyni), a nigdy w drugą stronę - jak myślisz czemu?
                                        • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 21:29
                                          kutuzow napisał:

                                          > Moja praktyka
                                          > pokazuje zaś, że jakoś dziwnym trafem zawsze to szef się wyżywa na podwładnych
                                          > (są tacy kretyni), a nigdy w drugą stronę - jak myślisz czemu?

                                          Bo wiedza czym ryzykuja, to jasne.
                                          Marek probuje nas jednak przekonac, ze ten ryczacy szef to taki tygrys, ktory ryczy zeby wzbudzic respekt. Dlaczego wiec takiego szefa uwaza sie nie za tygrysa tylko za kretyna ?
                                          • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 22:30
                                            mabelle2000 napisała:

                                            > kutuzow napisał:
                                            >
                                            > > Moja praktyka
                                            > > pokazuje zaś, że jakoś dziwnym trafem zawsze to szef się wyżywa na podwła
                                            > dnych (są tacy kretyni), a nigdy w drugą stronę - jak myślisz czemu?
                                            >
                                            > Bo wiedza czym ryzykuja, to jasne.
                                            > Marek probuje nas jednak przekonac, ze ten ryczacy szef to taki tygrys, ktory ryczy zeby wzbudzic respekt. Dlaczego wiec takiego szefa uwaza sie nie za tygrysa tylko za kretyna ?
                                            ------------------------------------------------------------------------------------------------
                                            Bywa różnie. Także, że szef ma racje i słusznie się złości, jak pracownik dał plamę. Wy cały czas o tych pieniądzach, które rzekomo dają przewagę zarabiającemu, który to może wykorzystać. Już wiele razy pisałem, że to w naszym przypadku nie ma znaczenia. Możecie wierzyć albo nie.
                                            • kutuzow Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 23:09
                                              marek.zak1 napisał:
                                              > Bywa różnie. Także, że szef ma racje i słusznie się złości, jak pracownik dał p
                                              > lamę.

                                              Marku,
                                              Napisałeś, że w swoim życiu kilka razy zdarzył Ci się wypadek z talerzami (czy krzesłami -wszystko jedno). Pracujesz w korporacji już ładnych kilkadziesiąt lat (coś ponad 20 jeśli dobrze pamietam).
                                              Więc statystycznie taki sam przypadek powinieneś mieć w pracy -jeśli te zachowania są poza kontrolą - tak jak próbujesz to sprzedać. Co więcej pracujesz z wieloma ludźmi - więc każdy z nich powinien mieć podobny przypadek. Obstawiam, że dziwnym trafem takie "zjebki" zdarzają się i owszem ale zawsze w stronę PODWŁADNYCH, nigdy w stosunku do swego przełożonego.
                                              To jest cała tajemnica tych niby nieopanowanych wybuchów złości. Gdy można dostać po łapach, to wybuch nagle okazuje się łatwy do opanowania. Gdy można sobie pozwolić na popisówkę przed słabszym/podwładnym, to wielu z tego korzysta i mamy chore relacje/mobbing itp.

                                              Kasa w rodzinie - jest takim samym wyznacznikiem władzy jak stanowisko w korporacji.
                                              Żona w przypływie nerwów po takim tłuczeniu talerzy nie powie Ci sp***j ch***u złamany, bo nagle musiałaby zmienić CAŁE swoje życie -poszukać jakiejś pracy, tracić 8 godzin dziennie lub więcej na pracę zawodową (za niewielkie pieniądze -bo po takiej przerwie w CV ciężko pewnie od razu o kierownicze stanowisko). Jednym słowem ma DUŻO DO STRACENIA. Łatwiej więc jej przęłknać dumę i sobie powiedzieć "OK, powkurza się powkurza i mu przejdzie", niż zareagować tak jak by jej własne emocje podpowiadały. Ty to czujesz i wiesz że możesz sobie pozwolić na taką pokazówkę od czasu do czasu (taka wersja nawalania łapami w klatę jak u goryla co ma pozycję alfa w stadzie). Jednocześnie w pracy nie pójdziesz i nie zaczniesz tłuc medali/nagród z półki prezesa, bo wiesz że to byłaby ostatnia rzecz którą bys zrobił w tej korpo.
                              • ninek04 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 19:58

                                >Przyczepie sie do tego "pokazu sily". Wedlug mnie to pokaz bezsilnosci. Gniew i wscieklosc zawsze jest wtorna. Pierwotny jest strach. Wiekszosc ludzi ma tego swiadomosc, dlatego *miotacz talerzy* powinien najpierw zadac sobie pytanie czego sie boi.<

                                Tak,bezsilności spowodowanej brakiem merytorycznych argumentów,które mogłyby być użyte w dyskusji.Ale świadomość, że druga strona zyskuje przewagę w walce na słowa może uruchomić u tego miotacza demonstrację wściekłości, by wzbudzić przekonanie,że to on ma monopol na prawdę.A takie" pokazy " wywołują przeciwne skutki do zamierzonych-zazwyczaj niechęć, pogardę, brak szacunku dla takiego agresora.
                                • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 20:01
                                  ninek04 napisała:


                                  > Tak,bezsilności spowodowanej brakiem merytorycznych argumentów,które mogłyby być użyte w dyskusji.Ale świadomość, że druga strona zyskuje przewagę w walce na słowa może uruchomić u tego miotacza demonstrację wściekłości, by wzbudzić przekonanie,że to on ma monopol na prawdę.A takie" pokazy " wywołują przeciwne skutki do zamierzonych-zazwyczaj niechęć, pogardę, brak szacunku dla takiego agresora.
                                  --------------------------------------------------------------------------

                                  hola hola, a czy agresorem nie jest osoba prowokująca, jątrząca, doprowadzająca druga osobę do złości, i to celowo?
                                  • ninek04 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 20:16

                                    >hola hola, a czy agresorem nie jest osoba prowokująca, jątrząca, doprowadzająca druga osobę do złości, i to celowo?<

                                    Chodziło mi bardziej o taką sytuację, gdy spokojna dyskusja przeradza się właśnie w taki pokaz sily jednej strony. Gdy kończą się rzeczowe argumenty,a niechęć do przyznania racji, czy nie wiem,może jakaś poczucie dumy powoduje te ataki gniewu,wściekłości, tłuczenia talerzy itp. u tej drugiej osoby -to ona jest wówczas agresorem.
                                    • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 21:00
                                      ninek04 napisała:

                                      >
                                      > >hola hola, a czy agresorem nie jest osoba prowokująca, jątrząca, doprowadz
                                      > ająca druga osobę do złości, i to celowo?<
                                      >
                                      > Chodziło mi bardziej o taką sytuację, gdy spokojna dyskusja przeradza się właśnie w taki pokaz sily jednej strony.
                                      ------------------------------------------------------
                                      Wybuch nie jest pokazem siły tylko nieopanowanej i niekontrolowanej złości. Druga osoba, dobrze znające czułe punkty, może bardzo łatwo to sprowokować.
                                  • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 20:16
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > hola hola, a czy agresorem nie jest osoba prowokująca, jątrząca, doprowadzająca
                                    > druga osobę do złości, i to celowo?

                                    Nie rob unikow i podaj przyklady. Przynajmniej tego "prowokowania i jatrzenia", bo zlosc, jak ustalilismy, to u niektorych ludzi moze wywolac doslownie wszystko.
                                    • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 21:06
                                      mabelle2000 napisała:

                                      > marek.zak1 napisał:
                                      >
                                      > > hola hola, a czy agresorem nie jest osoba prowokująca, jątrząca, doprowad
                                      > zająca druga osobę do złości, i to celowo?
                                      >
                                      > Nie rob unikow i podaj przyklady. Przynajmniej tego "prowokowania i jatrzenia", bo zlosc, jak ustalilismy, to u niektorych ludzi moze wywolac doslownie wszystko.
                                      -----------------------------------------------------------------------------------------------
                                      Oczywiście, ale partner/ka zna dobrze nasze czułe punkty i słabe strony. Łatwo więc zranić.
                                      • mabelle2000 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 21:18
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Oczywiście, ale partner/ka zna dobrze nasze czułe punkty i słabe strony. Łatwo
                                        > więc zranić.

                                        Czyli rzucanie talerzami ma swoja pierwotna przyczyne w strachu przed zranieniem.
                                        • kynane Re: Zaskoczka dla Marka. 23.09.15, 13:33
                                          Nie, według mnie jest następstwem zranienia - dotkliwego, bo wywołanego przez osobę, od której się nie spodziewamy...

                                          Pracuję od lat z rożnymi ludźmi, w tym w korporacji. W pracy nikt i nigdy - a próbowano - nie potrafił doprowadzić do wybuchu moich emocji. Nie i już, praca to nie miejsce na emocje...
                                          W domu, wśród rodziny, gardę mam opuszczoną, i wtedy można mnie zranić. Ba, boli to podwójnie...
                                          • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 23.09.15, 13:52
                                            kynane napisała:

                                            >
                                            > Pracuję od lat z rożnymi ludźmi, w tym w korporacji. W pracy nikt i nigdy - a próbowano - nie potrafił doprowadzić do wybuchu moich emocji. Nie i już, praca to nie miejsce na emocje...
                                            > W domu, wśród rodziny, gardę mam opuszczoną, i wtedy można mnie zranić. Ba, boli to podwójnie...
                                            -----------------------------------------------------------------------------------
                                            Całkowicie się zgadzam. mały, bardziej neutralny przykład, syn/córka pali/pije/nie uczy się. Bardzo to boli (a przypadek nie mój) i można się wqrwić i rzucić czymś. Jak to robi pracownik, to najwyżej pstrykniesz go zwolnisz i zatrudnisz nowego. A trudno o nowe dziecko.
                                            Takie przemyślenia w czeskim Pendolino.
                        • hello-kitty2 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 16:29
                          kutuzow napisał:

                          > Różnica u mnie jest taka, że ja się nie boję ew rozstania. Zamiast męczyć się w
                          > związku w którym miałbym napieprzać talerzami, wolę się rozstać i poszukać tak
                          > iego gdzie nie będzie takich problemów. Poza tym w obecnym związku to moja kobi
                          > eta jest niczym Penelope Cruz z filmu Vici Cristina Barcelona (scena zazdrości
                          > z pistoletem), także gdybyśmy oboje tak reagowali to zrobiłoby się dość nieprze
                          > widywalnie ;-)

                          I przy Kutuzowie furiatka sie cudem wyciszyla i tylko z opowiadan wie, ze ona jest porywcza ;)
                        • kynane Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 16:34
                          Można wyczuć, czy wybuch wściekłości jest pokazówką - a więc tak naprawdę wyrazem bezsilności, czy też rozładowaniem napięcia - a więc, w sytuacji gdy nie jest to normalny sposób rozładowywania tego napięcia, tak naprawdę mocno czerwonym światłem...

                          Jeżeli mój normalnie pogodny i niespotykanie spokojny partner nagle wali talerzem, to jako jednostka (pocieszam się) w miarę inteligentna, nie zaczynam rzucać w niego, tylko siadam i myślę. Możliwości są następujące:
                          a) aj, faktycznie mogłam mu na ten ogon nadepnąć - ja przepraszam,
                          b) nie rozumiem, co spowodowało reakcję - pytam, i:
                          - tłumaczy, widzę że nadepnęłam - przepraszam,
                          - tłumaczy, widzę, że coś mu się przywidziało - ja tłumaczę, co źle zrozumiał, on przeprasza ;)

                          Tyle że jakoś nigdy nie odczuwałam potrzeby walki o pozycję w związku. Odpowiedniemu facetowi oddaję chętnie co jego, co nie oznacza, że co moje też :)
                  • rekreativa Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 16:16
                    Mój ojciec wrzeszczał, rozbijał krzesła i rzucał przedmiotami.
                    Szacunku mu to nie przysporzyło. Wręcz odwrotnie.
                • kynane Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 15:19
                  "Także to nie o samo "trzaskanie talerzami" chodzi, ale raczej o to co faktycznie stoi za danym facetem. Wg mnie Marek zamiast talerzem mógłby po prostu ostentacyjnie zmienić na kompie (strona www banku) PIN do karty kredytowej żony i efekt/przekaz byłby podobny."

                  Jak dla mnie byłby to zupełnie inny przekaz:
                  Rzuca talerzem/trzaska drzwiami/rozwala krzesło - czymś go wkurzyłam, wyszedł z siebie; nadepnęłam tygrysowi na ogon, może nie wiem czym;
                  Zmienia hasło do karty - udowadnia swoją wyższość, próbuje mnie poniżyć, chce żebym żebrała o NASZE do ladacznicy nędzy pieniądze, chyba zaraz wezmę talerz/krzesło i walnę...
                  • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 15:48
                    kynane napisała:

                    >
                    > Jak dla mnie byłby to zupełnie inny przekaz:
                    > Rzuca talerzem/trzaska drzwiami/rozwala krzesło - czymś go wkurzyłam, wyszedł z siebie; nadepnęłam tygrysowi na ogon, może nie wiem czym; Zmienia hasło do karty - udowadnia swoją wyższość, próbuje mnie poniżyć, chce żebym żebrała o NASZE do ladacznicy nędzy pieniądze, chyba zaraz wezmę talerz/krzesło i walnę...
                    ----------------------------------------------------------


                    Dzięki Kynane za tygrysa. Przeważnie druga osoba wie, jak na ten ogon nadepnąć i może czasami chce sprawdzić, czy ten tygrys to rzeczywiście jest tygrys, a nie pluszowy miś :).
                    A zmiana PIN-u to dla mnie coś o czym piszesz. Dowodzenie wyższości, czy przewagi.
                    na razie...zamek się zaciął i muszę udowodnić nad nim moja wyższość :)



                    • kynane Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 16:22
                      "Nie mów do mnie misiu"
                      ;)
                      www.youtube.com/watch?v=tmP_BTNtVhk
                  • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 15:50
                    kynane napisała:
                    > Jak dla mnie byłby to zupełnie inny przekaz:
                    > Rzuca talerzem/trzaska drzwiami/rozwala krzesło - czymś go wkurzyłam, wyszedł z
                    > siebie; nadepnęłam tygrysowi na ogon, może nie wiem czym;
                    > Zmienia hasło do karty - udowadnia swoją wyższość, próbuje mnie poniżyć, chce ż
                    > ebym żebrała o NASZE do ladacznicy nędzy pieniądze, chyba zaraz wezmę talerz/kr
                    > zesło i walnę...
                    Widze to podobnie. Nie pochwlam wcale rzucania talerzami, w ogole najlepiej, zeby w ogole sie nie klocic ;) i nie dac ponosic emocjm. Ale to nie koncert zyczen. Jednak o ile to pierwsze mozna podciagnac pod: wytracilam go z rownowagii, przegielam i odwrotnie stracilem nerwy, ponioslo mnie i nastepnym razem probowac juz wczesniej ocenic sytuacje, postapic inaczej(obie strony albo chociaz jedna).
                    O tyle to drugie to juz wyraznie: ja Ci zaraz pokaze kto tu rzadzi! jak by mnie facet zrobil cos takiego z moja wlasna karta to poznalby moje najciemniejsze strony ;))
                    • hello-kitty2 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 16:16
                      A zeby zmienic PIN do karty to nie trzeba przypadkiem go znac? A dlaczego mialby znac PIN zony? Jezeli nie trzeba, to zona moze zaraz ostentacyjnie zmienic go jeszcze raz. Zmiana pinu w przypadku gdy posiadaczem karty jest zona/wspolwlascicielem rachunku to tylko robienie na zlosc, a nie odebranie praw. Musialby ostentacyjnie przelac saldo na rachunek kochanki ;-)))
                      • kynane Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 16:25
                        Główny posiadacz konta może zawsze "odciąć" tego tylko upoważnionego... Czyli jeżeli konto jest na męża, a żona ino upoważniona, to może się czasem ocknąć z kartą podpiętą do konta dla dzieci, z limitem wypłat 20 zł tygodniowo...
                        • hello-kitty2 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 16:38
                          kynane napisała:

                          > Główny posiadacz konta może zawsze "odciąć" tego tylko upoważnionego... Czyli j
                          > eżeli konto jest na męża, a żona ino upoważniona, to może się czasem ocknąć z k
                          > artą podpiętą do konta dla dzieci, z limitem wypłat 20 zł tygodniowo...

                          A to kazde konto ma 'glownego posiadacza' i ewentualnych 'upowaznionych'? Wspolwlasnosc konta jest niemozliwa? (przy okazji sie czegos dowiem, bo nie wiem). Dalej nawet jak nie mialaby dostepu do konta to i tak jako zona ma prawo do polowy jego wyplaty, nie? Musialby odciac dochody.
                          • kynane Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 16:43
                            Nie no, współwłasność jest możliwa, wtedy decydują razem, i jedno nie może drugiego odciąć.
                            Ale zaskakująco często wygląda to tak, że po ślubie jednostka zarabiająca dorabia kartę do swojego konta, i daje jednostce niezarabiającej... a potem bywa różnie...

                            Żeby mieć dostęp do połowy wypłaty wbrew woli zarabiajacego, to trzeba pójść do sądu i uzyskać nakaz wypłacania pieniędzy - tylko wtedy pracodawca będzie mógł przelać wypłatę męża na konto żony. Jeżeli mąż jest samozatrudniony (ma działalność gospodarczą) to trzeba iść do sądu o alimenty...
                            • hello-kitty2 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 17:50
                              kynane napisała:

                              > Nie no, współwłasność jest możliwa, wtedy decydują razem, i jedno nie może drug
                              > iego odciąć.
                              > Ale zaskakująco często wygląda to tak, że po ślubie jednostka zarabiająca dorab
                              > ia kartę do swojego konta, i daje jednostce niezarabiającej... a potem bywa róż
                              > nie...

                              O to to, ja jestem dopisana (+ mam swoja karte), a najgorzej, ze moja wyplata (wielokrotnie nizsza co prawda) na to konto tez wplywa. No nic to trzeba bedzie z nowa praca = nowa wyplata = nowe, oddzielne konto zalozyc.

                              > Żeby mieć dostęp do połowy wypłaty wbrew woli zarabiajacego, to trzeba pójść do
                              > sądu i uzyskać nakaz wypłacania pieniędzy - tylko wtedy pracodawca będzie mógł
                              > przelać wypłatę męża na konto żony. Jeżeli mąż jest samozatrudniony (ma działa
                              > lność gospodarczą) to trzeba iść do sądu o alimenty...

                              Oj przydajesz nam sie tu z tymi podpowiedziami! ;-) Obiecuje nie bede Twojej wiedzy naduzywac ale az sie chce czerpac garsciami.
                              • kynane Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 18:06
                                At your service Ma'am ;)

                                W dobie darmowych kont warto mieć własne...
                          • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 19:17
                            hello-kitty2 napisała:

                            > kynane napisała:

                            > A to kazde konto ma 'glownego posiadacza' i ewentualnych 'upowaznionych'? Wspollasnosc konta jest niemozliwa?
                            -----------------------------------------------------------------
                            Konto jest wspólne i jest współwłasność. Zwracam uwagę, że odcinanie współmałżonka od wspólnego konta jest kradzieżą. Wiem, ze tak niektórzy robią, ale ...
                    • kutuzow Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 16:52
                      kag73 napisała:
                      > Widze to podobnie. Nie pochwlam wcale rzucania talerzami, w ogole najlepiej, ze
                      > by w ogole sie nie klocic ;) i nie dac ponosic emocjm. Ale to nie koncert zycze
                      > n.

                      Wiesz Kag co mnie śmieszy. Zobacz tutaj ja prezentuję postawę, że ogólnie nie powinno się dawać ponieść emocjom (bo do niczego konstruktywnego to i tak nie prowadzi). Ty masz postawę w stylu: od czasu do czasu każdemu może się zdarzyć gdy go kobita wk***i. Oby nie za często.

                      Wyobraź sobie teraz analogiczną dyskusję, ale zamiast talerzy podstawmy tutaj rękoczyny.
                      Jestem przekonany, że teraz Ty byś twierdziła że facet nie powinien dawać się ponieść emocjom i atakowac kobietę, a jakaś inna babka mogłaby Ci tłumaczyć, że "... Ale to nie koncert zycze
                      > n. ...... wytracilam go z rownowagii,". Tak jak to niektóre ofiary przedstawiają: On jest dobrym mężem i gdybym go nie wk***a to by mi nie dotłukł -moja wina.

                      Dostrzegasz tą przewrotną i śmieszną analogię?
                      • kynane Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 16:57
                        Kutuzow, u siebie też dopuszczam trzaśnięcie drzwiami, czy walnięcie talerzem w ścianę, a nie dopuszczam uderzenia kogoś...
                        Każdy jest tylko człowiekiem, i może dać się ponieść emocjom, ale są pewne granice :)
                        • kutuzow Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 17:39
                          kynane napisała:
                          > Każdy jest tylko człowiekiem, i może dać się ponieść emocjom, ale są pewne gran
                          > ice :)

                          Widzisz, cała dyskusja sprowadza się do tego, kto gdzie te granicę ustawia.
                          Ja np. uważam że nie powinno dawać się ponosić emocją wcale. Ty że można dac się ponieść, ale rzadko i gdy obrywają przedmioty martwe. Jakaś laska z prowincji zaś będzie uważała że chłop ma prawo dać się ponieść emocją i może przywalić wtedy, ale dla niej granica to będzie żeby nie za często itp. Co ciekawe każdy się dziwi tym pozostałym, na zasadzie "jak oni/one mogą się na to godzić"?
                          • rekreativa Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 18:24
                            Granicę to ustawia prawo. Bicie zony bądź męża, czy częste czy rzadkie, podpada pod paragraf. Bicie własnych talerzy nie.
                            • kutuzow Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 18:33
                              rekreativa napisała:

                              > Granicę to ustawia prawo. Bicie zony bądź męża, czy częste czy rzadkie, podpada
                              > pod paragraf. Bicie własnych talerzy nie.

                              No własnie niekoniecznie. Pisałem wyżej o koledze który zrobił dziurę w ścianie i to już wystarczyło żeby sprawą zajęła sie Policja. Wystarczyło że żona nie pozwoliła sobie na takie pokazówki i zareagowała.
                              • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 18:43
                                kutuzow napisał:
                                > No własnie niekoniecznie. Pisałem wyżej o koledze który zrobił dziurę w ścianie
                                > i to już wystarczyło żeby sprawą zajęła sie Policja. Wystarczyło że żona nie p
                                > ozwoliła sobie na takie pokazówki i zareagowała.

                                Jak to w zyciu, wszystko co robimy robimy na wlasna odpowiedzialnosc ;)
                                Bo sytuacja jest zazwyczaj widziana tak jak ja odbieramy/odczuwamy. Ona mogla poczuc sie rzeczywiscie zagrozona, bala sie i zadzwonila na policje, bo facet mial w reku tasak(czy co to bylo) i moze niezle "szalal". A ona miala przy sobie male dziecko. Moze gdyby "tylko" rzucil talerzem wygladalo by to inaczej.
                                Moj maz jak byl maly dostal od matki w pape. Zadzwonil na policje. Policjant po drugiej stronie zapytal: czym Cie uderzyla? zelazkiem?", opowiedz byla "nie, nie zelazkiem, reka", nie krew nie leci" Odlozyl zadowolony sluchawke i powiedzial do mamy "dostaniesz za to 10 lat poprawczaka". Bo osoby trzecie tez maja rozum i swoja wlasna ocene sytuacji. Moze w dzisiejszych czasach bylaby z tego gratka, bo dzieci bic nie mozna. Ale i tak zalezy od osoby.
                                >
                                >
                      • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 18:18
                        kutuzow napisał:
                        > Wiesz Kag co mnie śmieszy. Zobacz tutaj ja prezentuję postawę, że ogólnie nie p
                        > owinno się dawać ponieść emocjom (bo do niczego konstruktywnego to i tak nie pr
                        > owadzi). Ty masz postawę w stylu: od czasu do czasu każdemu może się zdarzyć gd
                        > y go kobita wk***i. Oby nie za często.

                        Tez uwazam ze sie nie powinno ale teoria z praktyka sie czesto mija. Ja po prostu jestem realistka i napisalam, ze to nie koncert zyczen. A zdarzyc sie moze i odwrotnie, tez juz powiedzialam kiedys do faceta: zamknij sie, w koncu sie zamknij, bo ci za chwile czyms przy...dole, bo tak mnie wku..il. I na szczescie, ze sie zamknal, bo nie wiem czy byl go nie walnela, chociaz wiem, ze nie powinnam.

                        > Wyobraź sobie teraz analogiczną dyskusję, ale zamiast talerzy podstawmy tutaj r
                        > ękoczyny. Jestem przekonany, że teraz Ty byś twierdziła że facet nie powinien dawać się p
                        > onieść emocjom i atakowac kobietę, a jakaś inna babka mogłaby Ci tłumaczyć, że
                        > "... Ale to nie koncert zyczen. ...... wytracilam go z rownowagii,". Tak jak to niektóre ofiary przedstawiają: On jest dobrym mężem i gdybym go nie wk***a to by mi nie dotłukł -mojawina.

                        Alez jezeli ta babka tak to widzi to nie jest moj problem, tylko jej albo ona nie ma problemu, tez wtedy nie moj problem.

                        > Dostrzegasz tą przewrotną i śmieszną analogię?

                        Analogia nie pasuje, bo jak ktos romnie talerzem o podloge to mnie nie boli, ale jak walnie mnie w nos to juz owszem. Co nie znaczy, ze lubie sceny z rozwalaniem talerzy. A juz na pewno bym nie sprzatala tego balaganu!
            • ninek04 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 09:12

              >Marek.zak1napisal
              >Urquhart napisał
              Marek.zak1napisal :
              > > nej scenie, Kevin Spacy rzuca talerzem o ścianę i mówi swojej zonie. ,,Pr
              > oszę mi nie przerywać, jak mówię". To jest taka brutalna, ale zdecydowana reakcja, kt óra robi wrażenie na jego zonie.
              >
              > Ja w podobnej sytuacji chwycilem za krzesło i polamałem je o stół. Zrobiło lepsze wrażenie niż talerz.
              --------------------------------------------------------------------------------------

              >Tak, ale kierunek ten sam. Ja też mam na sumieniu kilka zniszczonych przedmiotów. Nie zawsze można zachować spokój. <

              A co to niby dało-że żona z wrażenia po takim pokazie ściągnęła od razu majtki?;)
              • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 09:23
                ninek04 napisała:

                >
                > >Marek.zak1napisal
                > >Urquhart napisał
                > Marek.zak1napisal :
                > > > nej scenie, Kevin Spacy rzuca talerzem o ścianę i mówi swojej zonie. ,,Pr
                > > oszę mi nie przerywać, jak mówię". To jest taka brutalna, ale zdecydowana
                > reakcja, kt óra robi wrażenie na jego zonie.
                > > Ja w podobnej sytuacji chwycilem za krzesło i polamałem je o stół. Zrobił
                > o lepsze wrażenie niż talerz.
                > -------------------------------------------------------------------------------
                > >Tak, ale kierunek ten sam. Ja też mam na sumieniu kilka zniszczonych przed miotów. Nie zawsze można zachować spokój. <
                --------------------------------------------------------------------------------------
                • zombi135 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 10:20
                  marek.zak1 napisał:
                  > Chodzi o budowanie pozycji w domu :).

                  Ty to masz z tą pozycją w domu ;)
                  Kurcze ja nie wiem jaką mam pozycje, naprawdę. Dzieci słuchają mnie bardziej niż żony, pies-suka jak mnie widzi to się łasi tylko do mnie- idea żony ;D. Żona decyduje co remontujemy, kupujemy do domu- do tego raczej się nie wtrącam lub mówię że się nie da, bo się nie da. Razem decydujemy o wczasach wypadach - na zasadzie jedno ma impuls a drugie mówi ok ;) Nie czuje się ani lepszy ani gorszy w związku, czasem jestem na górze czasem na dole ;D Pieniądze w większości przynoszę ja ale i tak wędrują w miarę potrzeb po kontach moim i żony. Żona gotuje, ale czasem idziemy *na miasto* lub przywożę coś po drodze. Żona raczej sprząta choć czasem jej pomagam ale ja zajmuje się podwórkiem paleniem i drobnymi remontami. Żona robi dzieciom śniadanie, ja odprowadzam je do szkoły. Żona pomaga przy nauce ja zabieram dzieciaki na basen, biegam ze starszym jeżdżę na treningi. Żona rodziła, ale ja trzymałem jej nogę ;D Wszystko jakoś tak się samo ułożyło?!
                  To jaką mam tą pozycję ?
                  • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 10:54
                    zombi135 napisał:

                    > marek.zak1 napisał:
                    > > Chodzi o budowanie pozycji w domu :).

                    > To jaką mam tą pozycję ?
                    -----------------------------------------

                    Prawidłową. Pamiętaj jednak o nazwie forum i poruszonym temacie przez autora. To nie jest forum o dzieciach, czy dokąd jechać na wakacje tylko o pozycji faceta i jej przełożeniu na seks.
                    • kag73 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 11:07
                      marek.zak1 napisał:
                      > Prawidłową. Pamiętaj jednak o nazwie forum i poruszonym temacie przez autora.
                      > To nie jest forum o dzieciach, czy dokąd jechać na wakacje tylko o pozycji fac
                      > eta i jej przełożeniu na seks.

                      Bullshit, Marek, bullshit. Czynnikow majacych na to wplyw jest tak wiele, ze az nie chce mi sie wymieniac. Pierwszym z nich jest chociazby powrot do poczatkow zwiazkow i priorytetow poszczegolnych ludzi. Po nastepne moza zadac/wymagac i dostac, ale to nie o to chodzi. Bo, z jakiegos flmu : "ja chce, zebys Ty CHCIAL pozmywac!" Rozumiesz, ta osoba ma chciec sie seksic a nie ma sie seksic, bo Ty tego chcesz, bo masz pozycje.
                      • marek.zak1 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 11:33
                        kag73 napisała:

                        > marek.zak1 napisał:
                        > > Prawidłową. Pamiętaj jednak o nazwie forum i poruszonym temacie przez autora. To nie jest forum o dzieciach, czy dokąd jechać na wakacje tylko o pozycji faceta i jej przełożeniu na seks.
                        >
                        > Bullshit, Marek, bullshit. Czynnikow majacych na to wplyw jest tak wiele, ze az nie chce mi sie wymieniac. Pierwszym z nich jest chociazby powrot do poczatkow zwiazkow.
                        ------------------------------------------------------------------------------------
                        Czynników jest wiele, ale one wszystkie budują pozycją faceta, a ta pozycja ma wpływ na seks. Czy tak nie jest?
          • bgz0702 Re: Zaskoczka dla Marka. 22.09.15, 17:24
            urquhart napisał:

            > > nej scenie, Kevin Spacy rzuca talerzem o ścianę i mówi swojej zonie. ,,Pr
            > oszę m
            > > i nie przerywać, jak mówię". To jest taka brutalna, ale zdecydowana reakc
            > ja, kt
            > > óra robi wrażenie na jego zonie.
            >
            > Ja w podobnej sytuacji chwycilem za krzesło i polamałem je o stół. Zrobiło lep
            > sze wrażenie niż talerz.

            jak pewnego razu podałam mężowi obiad to talerz pękł na stole na dwie części a sos rozprysł się na ścianie pokoju ;) wcale te plamy nie robiły na mnie wrazenia a co się uśmiałam w duchu to moje;) na krzesła nie mam siły chyba albo kurwicy na miare, szlak wie jednak co jeszcze przede mną, chyba wkroczę na siłownie;))
            • urquhart Re: Zaskoczka dla Marka. 23.09.15, 10:43
              > jak pewnego razu podałam mężowi obiad to talerz pękł na stole na dwie części a
              > sos rozprysł się na ścianie pokoju ;) wcale te plamy nie robiły na mnie wrazeni
              > a a co się uśmiałam w duchu to moje;) na krzesła nie mam siły chyba albo kurwic

              Bzg , ale pamiętasz co było przyczyną? ??
              • bgz0702 Re: Zaskoczka dla Marka. 25.09.15, 21:37
                urquhart napisał:

                > > jak pewnego razu podałam mężowi obiad to talerz pękł na stole na dwie czę
                > ści a
                > > sos rozprysł się na ścianie pokoju ;) wcale te plamy nie robiły na mnie w
                > razeni
                > > a a co się uśmiałam w duchu to moje;) na krzesła nie mam siły chyba albo
                > kurwic
                >
                > Bzg , ale pamiętasz co było przyczyną? ??

                nie było takiej JEDNEJ JEDYNEJ, po prostu mi się przelało i "podałam mężowi obiad"
    • gomory Re: Zaskoczka dla Marka. 21.09.15, 21:37
      > Wiesz co z duma w glosie odpowiedziala moja slubna? "I ja tez tak sadze!".

      Rwij lachona! No rwij lachona póki masz branie!

      Poklepałeś dupę ślubnej mówiąc ciotce "zna się baba, wie co dobre"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka