twojabogini
07.07.16, 12:37
Na jednym biegunie sporu są osoby które twierdzą, że musi zostać jak jest, bo to naturalne, kobiety w domach, mężczyźni w pracy. Rzecz w tym, że właśnie ta wizja jest konstruktem. Tak nie jest, ani nigdy nie było.
Na drugim biegunie są osoby, które domagają się zmian na wielu polach, tych które służą kreowaniu "naturalnej" wizji. Kreacja ta obejmuje regulacje prawne (odsyłam do raportu RPO o rodzicach na rynku pracy - tam mechanizm kreacji "tradycji" i "natury" jest bardzo dobrze opisany), wzorce, sposób socjalizacji, mechanizmy wykluczania. Coś co naturalne i zgodne z naturą ludzką nie wymaga kreacji, ani przepisów prawnych gwarantujących, że nic się nie zmieni.
Wiele osób obawia się zmian. Mężczyźni wiedzą, że są słabi, że w całym tym systemie są pionkami. Maska dla tej słabości, jaką jest dominacja nad kobietą, pozwala skompensować wiele rzeczy.
Silne kobiety obnażają słabość mężczyzn. To dlatego Starowicz domagał się, żeby kobiety w związkach się umniejszały i traktowały partnera jako silniejszego, mądrzejszego - pompowanie ego. Więc gdy kobiety podnoszą głowy i wychodzą ze swoich ram - słabych, głupszych, niezaradnych, zależnych, mężczyźni tkwiący w iluzji swojej wielkości i władzy wydają się nagle niedojrzali, śmieszni, pretensjonalni. Oni tacy są.
Kobietom łatwiej porzucać konstrukt, bo przechodzą od iluzji słabości do rozwoju, który daje siłę. To wzmacnia ego. Mężczyźni przechodząc tą drogę musieliby porzucić iluzję siły - dalej droga jest ta sama. Ale z punktu widzenia nadmuchanego ego - to droga w dół, nie do góry.
Stąd obawy kastracyjne mężczyzn, lęk przed kobiecą seksualnością, przed "agresywnym feminizmem". A tak naprawdę wszystkie te konstruowane samce najbardziej się boją śmieszności. I słusznie, nie ma nic śmieszniejszego jak samiec w pokazie swojej "siły", pieprzący androny o swojej logiczności, wyższości umysłowej i kompleksie braku penisa u kobiet...tu na forum jest ich całkiem sporo i są naprawdę zabawni.
Sabat rzucił, że kobiety z gatunku feminizm boją się mężczyzn. Raczej gardzą "mężczyznami", tymi od pompowanego ego, mam penisa, jestem królem stworzenia. Z mężczyznami nie ma to za wiele wspólnego. Za to osoby, które swoje "męskie" ego budują w oparciu o konstrukt: samochodziki, zero lalek, samoobrona, siła, penis, logika - te osoby boją się silnych kobiet. A także ich symbolicznej zemsty na całym męskim rodzie. Oskarżeń o pedofilię, uwłaszczania się na roli ofiary itp.
Kobiety nie potrzebują już odgrywać ofiar. Jasne, że wiele wciąż jest ofiarami. Ale teraz coraz częściej napotykają na swojej drodze silne kobiety oraz dojrzałych mężczyzn, którzy siły używają żeby chronić, a nie krzywdzić. I którzy w ogóle kontakt ze swoją siłą mają.
Ostatnie co chroni "samców" to system prawny, skonstruowany tak, że nie ponoszą kary za przemoc wobec kobiet i dzieci - stosowaną jako narzędzie władzy. Już niedługo. Konstrukty starzeją się i zawalają. Paru biskupów, którzy na siłę chcą zrobić z kobiet krowy rozpłodowe, odbierając im godność, nie zatrzyma zmian.