Dodaj do ulubionych

i nie tylko

17.08.05, 17:27
Przenoszę wątek na str główną, w skrócie małżeństwo trwające 9 miesięcy, w
dorobku prawie 4 miesięczna cudna córeczka icałkowiata porażka jeśli chodzi o
związek z mężem,wcześniej związek prawie idealny, bez kłótni, dobry seks,
zrozumienie, zaufanie i uczucie.Obecnie katastrofa,od 8 miesięcy zero seksu,
tłumaczenie męża - obawa o zdrowie dziecka podczas ciąży- niczym nie
uzasadniona dodam i małżonek od wielu miesięcy korzysta z usług stałej
prostytutki, jak również mały romansik na boku.Tłumacznie to tylko seks,
każdy facet tak robi, chore i łamiące wszelkie zasady.Co do mojej osoby
stwierdzenie-odrzuciło mnie od ciebie, fakt ciężko mi zgubić parę kilogramów
które przybrałam w ciąży, chociaż ostatnio i na tym przestało mi zależeć.Z
wielokrotnych rozmów to wszystko to moja wina-pryznaję nie byłam łatwa w
ciąży, humory i złości, może zbyt duże oczekiwania, ale czy to wystarczy?
Przeszłość jest taka jaka jest i juz jej nie zmienimy, ale co dalej?Żyjemy
obok siebie, bez uczucia, coraz więcej złości.Gdy mówie o rozstaniu,
odpowiedź mam z tobą dziecko i nie będzie wychowywało się w rozbitej
rodzinie.Ważne, bardzo ważne, jest dobrym ojcem i oboje bardzo kochamy
malutką, ale co zrobić mam z własnymi uczuciami i z totalnym poczuciem
odrzucenia.Jestem żoną, która mu pierze, gotuje, podaje,sprząta i wychowuje
dziecko, tylko do tego sprowadza się moja rola.Wczoraj skończyłam 31 lat,
tzw. urodziny i niedoczekałam się jakby miało się zdawać od najbliższej mi
osoby nawet jednego słowa, życzenia, starsznie to boli i ten ból zamienia się
w złość.Czy w imię dobra dziecka rezygnować z osobistego poczucia szczęścia i
zaakceptować to papierowe małżeństwo, straciłam już w wiarę, że uda się coś
naprawić w tym naszym małżeństwie, że może będzie jak w przeszłości.Jedyną
pociechą jest mała, ale na macierzyństwie się życie przecież nie kończy i
cdiabelnie doskwiera brak dobrego seksu a o uczuciu i oparciu się na drugim
człowieku nie wspomnę. Czy żyć tak nadal z dnia na dzień, czy szukać
pocieszenia gdzie indziej skoro mąż ma mnie gdzieś czy poprostu zakończyć to
definitywnie?
Obserwuj wątek
    • monique76 Re: i nie tylko 17.08.05, 18:26
      Facetowi jest wygodnie tak jak teraz - w domu zona mu pierze, sprzata, gotuje..
      Seks z nia juz go nie bawi, wiec calatwia to w inny sposob... jak dla mnie
      sytuacja nie do pomyslenia..
      Sprobuj wyobrazic sobie siebie i jego, wasz zwiazek za kilkadziesiat lat, jak
      wasze dziecko bedzie juz dorosle i wyjdzie z domu.. Bedziesz wtedy mogla glosno
      powiedziec, ze mialas cudowne, szczesliwe zycie??
      Mam wrazenie, ze mezowi tak sie podoba, jest mu wygodnie, i tekst ze nie chce
      zeby dziecko wychowywalo sie w rozbitej rodzinie ma wywolac odpowiednie
      poczucie winy u ciebie (zawsze moglby ci wypomniec, ze dziecko jet takie a nie
      inne bo to TY podjelas decyzje o rozstaniu)..

      Ja jestem w odrobine podobnej sytuacji.. od jakiegos czasu powoli psulo sie w
      moim malzenstwie.. glownie z powodu seksu, a w zasadzie jego braku.. moj maz
      niestety nie probowal w jakikolwiek sposob zmienic sytuacji, nie probowal
      rozmawiac, tylko wybral sposob najprostszy z mozliwych - skok w bok.. efektem
      tego byl powazny kryzys, bardzo powazne rozmowy i w perspektywnie widoczne
      rozstanie. Ale obydwoje jednak podjelismy decyzje, ze chcemy sprobowac raz
      jeszcze.. Tyle ze obydwoje kierowalismy sie jednak mysleniem o sobie, a nie o
      dziecku. gdybysmy rozstali sie teraz, to corka nie pamietalaby ze kiedys to
      mama z tata mieszkali razem. Dla niej oczywiste by bylo, ze mieszkaja osobno -
      zreszta mnostwo dzieci tak teraz zyje (zeby bylo jasne - wcale nie uwazam, ze
      to dobrze)..

      Na twoim miejscu spakowalabym meza i powiedziala "Koniec".. jezeli jest takim
      cudownym tata, to wasze rozstanie nie przeszkodzi byc nim nadal.. A ty bedziesz
      miala szanse na znalezienie cudownego faceta, ktory pokocha ciebie taka jaka
      jestes, z dodatkowymi kilogramami i humorami w czasie ciazy.. I za
      kilkadziesiat lat bedziesz mogla powiedziec, ze mialas cudowne, szczesliwe
      zycie..
      • ela74 Re: i nie tylko 17.08.05, 20:18
        Dziękuje, twoje słowa właściwie znajdują odbicie w moich myślach i uczuciach,
        brak jest jedynie odwagi i mimo wszytko ciężko jest pogodzić się z rozpadem
        czegoś w co wierzyło się, że zawierane jest na całe życie, na dobre i złe,tyle
        że u nas więcej tego zła.Co do przyszłości masz rację, właśnie te myśli wręcz
        mnie prześladują, że zmarnuje sobie życie w totalnej beznadzieji i konieczności
        akceptowania dalszych jego kłamstw bo akurat co do tego nie mam żadnych
        wątpliwości,że będzie żyć w ascezie.Ale to jednak zajebiście boli, niestety
        mojego męża zadawala to co jest obecnie i brak chęci ku odbudowy tego
        małżeństwa a właściwie chyba jego stworzeniu, oprócz papierka.Życzę by tobie
        się udało, ważne że chcecie tego oboje.Pozdrawiam
        • monique76 Re: i nie tylko 17.08.05, 22:15
          eal74 - wiem jak to boli... i wiem jak ciezko zdobyc odwage i pogodzic ze z
          tym, ze zycie nie bedzie wygladalo tak jak chcialas zeby wygladalo..
          Ale pomysl tez o tym, ze Twoje dziecko bedzie patrzylo na Ciebie, na Twoje
          zycie.. niech widzi mame bez taty obok, ale za to mame usmiechnieta,
          szczesliwa.. Ja bynajmniej wlasnie tak to sobie tlumaczylam w ciezkich dla mnie
          chwilach..
        • luiza20 Re: i nie tylko 22.08.05, 12:20
          Odwagi! ZRÓB TO! ŻYJE SIE TYLKO RAZ I SZKODA TO ZMARNOWAĆ. Panienka na boku,
          mały romansik - to chyba troche za wiele jak na małżeństwo z 9-miesięcznym
          stażem. Wybacz brutalna szczerość, ale facet potrzebował fajnej dupki do
          bzykania (wtedy zwiazek był udany). Kiedy w miejsce dupki pojawiła sie zona,
          układ przestał mu odpowiadć (zbyt duzo zobowiązań). Wszystko sie wypaliło i nie
          ma co tego rozdmuchiwać.
          • morbius1 oj, prawda, prawda 22.08.05, 12:51
    • ewolwenta Re: i nie tylko 17.08.05, 20:10
      Ja dałabym nogę.

      Szkoda życia. Bycie przez całe życie czyjąś służącą to kiepska perspektywa.
      Tata niech tatą zostanie. Zresztą posiadanie w przyszłości dwóch tatusiów nie
      musi być katastrofą dla dziecka.

      A jak wygląda Twoja sytuacja finansowa? Dałabyś sobie radę sama?
      • ela74 Re: i nie tylko 17.08.05, 20:32
        To jest tak, mi naprawdę przyjemność sprawiało dbanie o mojego mężczyznę
        zwłascza kiedy widziałam, że on to docenia i w jakiś tam sposób to
        okazywał,teraz cokolwiek robie to jest byle jakie, aż się odechciewa.Wraz z
        pojawieniem się dziecka doszło wiele obowiązków i czasem jest cholernie ciężko
        żeby wszystko pogodzić, mała rośnie i coraz więcej uwagi trzeba jej poświęcić.
        Co do sytuacji finansowej, nie jest łatwa, nie zaprzeczalny fakt, mąż naprawdę
        ciężko pracuje by niczego w domu nie zabrakło.Teraz kończy mi się urlop
        maciezyński, jeszcze miesiąc urlopu wypoczynkowego i właściwie powinnam
        wrócic do pracy.Planowalismy, że na parę miesięcy pójdę na urlop wychowawczy,
        by nadal opiekować się małą. Napewno byłoby trudno zwłaszcza na początku ale
        chyba bym sobie poradziła.
    • morbius1 Re: i nie tylko 18.08.05, 10:08
      rozumiem sytuację następująco:
      1) mąż dba o dom.
      2) zależy mu na dziecku i tobie.
      3) znudzony jest (wcześniej było ok) seksualnymi doznaniami tylko z tobą.

      no cóż. nastąpiło to czego większość pań nie chce akceptować. samiec zdobył
      samicę. zapłodnił. potomek jest. trzeba szukać następnej. dość szybko to poszło.
      1 rok.

      moim zdaniem masz dwa wyjścia:
      1) nie zależy ci na związku, nie widzisz się w przyszłości z nim, boisz się
      braku bezpieczeństwa i stabilności dla dziecka -> rozstanie.
      2) jeżeli dzielą was TYLKO problemy seksualne, szczera rozmowa o własnych
      oczekiwaniach (korzystanie z usług profesjonalistki świadczy o tym, że szuka
      nowych wrażeń - seks z każdą inną kobietą jest inny) i próba radykalniej zmiany
      zachowań seksualnych. odradzam "każdy sobie, swoją drogą". stracisz wówczas
      kompletnie kontrolę nad sytuacją. spróbujcie np. znaleźć parę o podobnych
      problemach, spróbujcie seksu w czwórkę lub w większej grupie. on będzie miał
      swoje nowe wrażenia, ty swój orgazm. seks ma być dobrą zabawą a nie dowodem
      posiadania aktu małżeństwa.
      • silie Re: i nie tylko 18.08.05, 11:17
        Ale autorka wątku pisze wyraźnie: " żyjemy obok siebie, bez uczucia, w złości",
        a więc seks to tylko jeden z masy problemów.
        Kochana. Facet, Twój mąż i ojciec Twojego dziecka, który mówi Ci "odrzuciło
        mnie od ciebie", nie jest Ciebie wart.Nie jest nic wart!
        Uciekaj póki czas.
        Chociaż przygotuj się, że może być ciężko, skoro on uważa, że dla dziecka chce
        ten związek utrzymać.
        Ale pomyśl co napisały w tym wątku inne osoby: masz 30 lat! Dopiero 30!
        Przed Toba całe życie, które przerywane użeraniem się z byłym (oby) mężem może
        być bardzo szczęsliwe.Szkoda czasu i nerwów.
        Teraz wynika z Twego postu, że jesteś jego gospodynią domową i nikim więcej. Na
        pewno nie chcesz nią być przez kolejne 40 lat.
        Skoro ma i prostytutkę i romans, na seks nie ma chyba co liczyć, a po za tym,
        byłabyś w stanie kochac się z nim, po tym co do Ciebie powiedział? Ja nie.I
        chyba żadna kobieta nie byłaby.

        Reasumując: uciekaj!
        Może być tylko lepiej.
        I pisz, jaka podjęłaś decyzję, trzymamy kciuki.
        Pozdrawiam serdecznie,
        s.
        • monique76 Re: i nie tylko 18.08.05, 12:21
          silie - twoje podsumowanie to dokladnie to, co chcialam napisac na poczatku:-)

          No i to prawda, ze 30 lat to swietny wiem na poczatek nowego zycia:-) Caly czas
          sama to sobie powtarzam;-)
          • silie Re: i nie tylko 18.08.05, 13:59
            Monique; skoro kilka osób ma podobne zdanie na temat tej sytuacji, to chyba coś
            w tym jest...prawda? (Pozdrawiam Cię :) )
            Elu zastanów się dobrze, rozważ podane przez nas argumenty i zdecyduj.
            Wiem, że radzić jest łatwo, wszak "dobra rada zawsze w cenie", ale decyduj ze
            śmiałym spojrzeniem, że na pewno wyjdzie Wam to na dobre.Wam, czyli Tobie i
            córeczce.
            Siły życzę!
            • kathryn_26 Re: i nie tylko 18.08.05, 14:36
              wg mnie ta sytuacja ktora opisujesz jest po prostu CHORA!!!
              wasze malzenstwo trwa dopiero niecaly rok
              a facet juz sobie odpuscil? odwalilo mu po prostu. i dobrze ze to sie stalo
              teraz a nie za 10 lat. jestes mloda i ulozysz sobie zycie na nowo.
              wiem, ze latwo mowic komus z boku, ale uwierz mi-wlosy mi deba stanely na glowie jak to czytalam! nad czym tu sie zastanawiac? zmykaj poki czas.
              a na poczatek przestan prac i gotowac temu draniowi. niech odczuje co to znaczy
              poniewieranie i upokarzanie zony. niech mu te jego... piora i gotuja skoro taki madry
    • kinga_79 Re: i nie tylko 18.08.05, 14:51
      pisze teraz z punktu widzenia Twojego dziecka, bo mysle że o nie bardzo się
      martwisz.
      Ja byłam wychowyana w domu, w którym rodzice żyli i żyja nadal obok siebie.
      Potrafia jedynie na siebie krzyczeć, albo mijać się całymi dniami w przedpokoju.
      Oboje są fantastycznymi rodzicami, ale jako małżeństwo są beznadziejni. I wiem,
      że byłoby im lepiej osobno. Ja już się wyproadziłam z domu i dopiero teraz
      myslą o rozwodzie, chociaż zachęcałam ich do rozwodu już od kilkunasu lat
      (zaczęłam jak miałam 11). Oni stwierdzili, że póki ja jestem jeszcze dzieckiem
      to dla mojego dobra zostana razem. Genralnie nie uważam, żeby mi to na dobre
      wyszło, a im z pewnościa uciekły najlepsze lata życia...

      Jeżeli się nie da naprawić (oceń sama) to nie warto się zadręczać i płakac po
      nocach, bo zanim się spostrzeżesz będziesz miała 50 lat, dziecko założy własną
      rodzinę i nic Ci nie zostanie, prócz tych łez.

      Życzę odwagi i wytwałości i dużo szczęścia cokolwiek postanowisz.
      • ela74 Re: i nie tylko 18.08.05, 21:21
        Dziękuję za każde słowo, decyzja bardzo trudna i być może naraże się na
        smieszność i zostanę oceniona jako kompletna idiotka, ale gdyby był choćby cień
        szansy na uratowanie tego małżeństwa,na odbudowanie zaufania i wiary chciałabym
        tego, niestety obawiam się, że to nie realne.A z każdym dniem jest gorzej, we
        mnie samej jest tyle złości i jadu w stosunku do niego, że sama nie potrafię
        sobie dać rady sama ze sobą i przeraża, nigdy taka nie byłam i boję się co
        będzie dalej.Tyle bólu w sobie noszę od miesięcy a ostatnie wydarzenia choćby w
        te porąbane urodziny jasno dały odpowiedź, że nie jestem dla niego kobietą,
        bliską osobą.Mam wrażenie, że złamał we mnie całą wiarę w drugiego człowieka,
        wogóle w istnienie prawdziwego uczucia i doprowadził do tego, że sama czuje się
        jak upodlona szmata.
        • skrzydlate Re: i nie tylko 19.08.05, 02:05
          powodzenia, nie wszyscy ludzie są żli, bedzie dobrze :)
          • morbius1 Re: i nie tylko 19.08.05, 08:54
            ... a prawdziwe uczucie można mieć tylko w stosunku do siebie samego. jednym
            słowem do udanego związku potrzebna jest spora dawka EGOIZMU.
            Bądź silna Elu :-)
            • majewska21 Re: i nie tylko 19.08.05, 09:02
              facet, ktory nie daje poczucia bezpieczenstwa kobiecie w ciazy, czy po porodzie
              nie jest wiele warty! kiedy bedzie wiec dobry dla ciebie? aha, on jest fajny
              jak zdobywa....... no wiec obdziela tymi wdziekami inne teraz. i tak mu
              zostanie. o zwiazek, tak jak napisalas, warto walczyc, gdy jest jeszcze milosc,
              jakis szacunek i odrobina dpobrej woli. mezczyzna, ktory mowi matce swojej
              coreczki, ze go odrzuca, jakos nie jest w moich oczach dobrym tata.. pewnie nie
              laczy jednego z drugim, nie ogarnia tego swoim rozumkiem dobrego taty.
              a jak seks grupowy, na ktory zgodzilabys sie dla niego w imie ratowania
              zwiazku, nie podnioslby twojego morale, wrecz przeciwnie. tak sadze.
              powodzenia
              • mixin Re: i nie tylko 19.08.05, 16:35
                Ela, twoje dziecko, jesli ty zostaniesz w tym zwiazku, bedzie mialo bardzo
                skrzywiony obraz bycia ze soba dwoch osob, i jego relacje z kims innym nie beda
                zdrowe; byc moze jakos to przelamie, ale.... ciezko mu bedzie, wzorce jakie sie
                wynosi z dziecinstwa ciaza...
                ja wiele lat sadzilam, ze takie chore uklady to norma, gorzej, jak widzialam
                kochajaca sie pare, to uwazalam, ze oni udaja, bo tak nie mozna naprawde; w
                koncu uwierzylam, jak sobie pobylam dosc blisko z takimi ludzmi w zdrowych
                ukladach;
                czy tego chcesz dla dziecka?
    • anais_nin666 Re: i nie tylko 19.08.05, 17:16
      Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin:)!!!
      Może czas na zmiany?
      30tka to piękny wiek, szkoda go marnować:))))
      Pokaż Elu pazurki! Na pewno takowe masz, "podrap" trochę męża, może gdy się
      nieco uasertywnisz to on zacznie trakotwac Cie jak zone, a nie pomoc domowa?
      Moze doceni Twoj wklad w dom?
    • ela74 Re: i nie tylko 19.08.05, 17:59
      Dzisiaj pierwszy raz powidziałam mojemu mężowi, że go nienawidzę i sama się
      przestraszyłam, że wogóle takie słowa przechodzą mi przez gardło.Czytam wasze
      odpowiedzi na mój pierwszy list i dochodze do wniosku, że za bardzo spłyciłam
      naszą historię.Starm sie zrozumieć jak to możliwe, jak do tego doszło, że
      dwójka kochających się ludzi w tak krótkim czasie się po prostu
      rozleciała.Szukam przyczyny w sobie, w nim.Jeszcze do niedawna w naszym domu
      było bardzo duzo kłótni, awantur, alkoholu, kiedy powiedziłam dość wszystko
      uspokiło się, teraz to ja je wszczynam.Jestem w stosunku do męża opryskliwa i
      złośliwa a on spokojnie to znosi, chyba olewa.Są chwile uśmiechu, żartu
      zwłaszcza w stosunku do dziecka i w takich chwilach czepaiam się nadzieji a
      może to wszystko złe minie, bo zbyt dobrze kiedyś było i naprawdę wiele mu
      zawdzięczam.Zaraz jednak przychodzi świadomość tego wszystkiego złego co
      zrobił.Zastanawiam się może narazie zostawić to wszystko czasowi, ale co zrobić
      z własnymi potrzebami ciała i ducha.Załatwic sobie romansik - pocieszenie na
      boku, tyle, że nie wiem jak będę się sama później czuła,chociaż chciałabym
      żeby poczuł ból zdradzonego zaufania, chociaż mam wątpliwości czy by tak
      było.Każdego dnia czuje się coraz gorzej i nie wiem jakie wybrać wyjście.
      • mojanoga Re: i nie tylko 21.08.05, 17:08
        Ja z miłości zaszlam w ciązę(mój ukochany bardzo tego chciał,mnie sie nie
        spieszyło,ale chciałam miećz nim dzieci-zdecydowalam się,chcialam go
        uszczęśliwić).W 6 m-cu jak sie okazalo,że ciaza jest zagrożona i muszę
        leżeć,zrobiłam sie narwowa.On myślał tylko o pracy,nie miał dla mnie
        czasu...Robiłam awantury,czulamsię odrzucona(sexu nie bylo już od miesiąca,on
        bał się o dziecko).
        Powiedział,że mam wredny charakter,że to wszystko go przerosło i już mnie nie
        kocha(po 9 latach).
        Wczoraj wyprowadziłam sie z 8 miesięczna córeczką.Nadal go kocham,a on jest mily
        i bardzo mi pomaga(chociaż w tym wypadku się nie pomyliłam-nie jest złym
        czlowiekiem,tylko chyba cos przeoczył z życiu).Nie mamy dla siebie zlych
        slow,nie klocimy się,ale..Bardzo cierpię,zawiodlam się na nim i na dodatek nie
        wiem jak mam przestać o nim myśleć:(Jest po prostu za miły,ale to takie
        zachowanie jakie sie ma dla najlepszej przyjaciółki,a nie matki swojego dziecka:(
        Smutno mi,czuję się samotna,ale życia z nim pod jednym dachem na pewno bym nie
        zniosla-wykończyłabym się czekaniem na to,że może zmieni zdanie.
        Muszę iść naprzód i nie dać się.
        CZego i Tobie życzę.
      • luiza20 Re: i nie tylko 22.08.05, 13:00
        Chyba potrzebujesz troche czasu, żeby dojść do ładu sama z sobą. Przez Twoje
        posty przebijaja rózne krańcowe, sprzeczne emocje.Żal, upokorzenie, nienawiść,
        poczucie odrzucenia, tęsknota za dawnymi czasami, gotowość do odejścia a za
        chwilę gotowośc "przeczekania" - wszystko razem. Musisz sie wyciszyć. Zabierz
        córcię i wyjedź gdzies chociaż na pare dni (bez męża) . Przemyśl spokojnie
        swoją sytuację: czujesz się jak pomoc domowa, mąż ostentacyjnie Cie zdradza,
        masz wrażenie że jesteś jędzą, sama dziwisz się, skąd w Tobie tyle złości i
        agresji, sama się nie poznajesz ( on tym bardziej). Poukładaj to sobie, poddaj
        w miarę obiektywnej ocenie, zapytaj rodzine, znajomych jak postrzegaja wasze
        relacje. Może wytkną Wam coś, czego sami nie zauważacie, a co spowodowało, że
        przestaliście sie rozumieć. Trudno by mi było żyć ze świadomością, że mąż mnie
        zdradza, bo to nie rokuje dobrze na przyszłość.Jesli Ty też wdasz się w romans,
        to może i odegrasz sie na mężu, ale jak długo mozna tak zyć -niby razem, ale
        kazdy ma kogoś na boku. Totalna fikcja. Ty sie szamoczesz, ale w mojej ocenie
        Twój mąz jest po prostu mało dojrzały. Kocha dziecko, to fakt. Ale wystarczył
        krótki okres ciąży i Twojej zrozumiałej hustawki emocjonalnej, aby znalazł
        sobie odskocznię w postaci prostytutki i romansu.Gdzie tu uczucie? Wcale Ci sie
        nie dziwię, że wszynasz awantury, masz ku temu powody. Ale, niestety, nie
        poprawia to atmosfery w Waszym domu. Krótkie rozstanie na pewno dobrze Wam
        zrobi.
    • ela74 Re: i nie tylko 20.09.05, 22:15
      Nowe wydarzenia chyba całkowicie konczące to chore małżeństwo, dwa tygodnie
      temu mąż wsiadł po pijanemu do samochodu, policja no i prawo jazdy
      poszło...Sięgnął po alkohol z mojej winy, przez telefon zrobiłam awanturę, że
      wnosze sprawę o rozwód (kolejna noc ze swoją panią a może tym razem się
      myliłam). Mąż wrócił do domu pare godzin później i zaczęło się istne piekło,
      była strasznie pijany i poprostu rzucił się na mnie z pięściami, że z mojej
      winy utracił prawo jazdy (zawodowy kierowca)Mój krzyk spowodował, że sąsiedzi
      wezwali policję, początkowo chcieli go uspokoić, ale gdyu zobaczyli w jakim
      jestem stanie i posłuchali jego słów zabrali go na izbę wytrzeźwień.Wrócił do
      domu po dobie kiedy całkowicie wytrzeźwiał, w tym czasie zabrałam malutką i
      wyjechałam, w telefonicznej rozmowie poprosiłam by się wyprowadził. Od dwóch
      tygodni mieszka u matki, widzielismy się parę razy z konieczności jest wiele
      spraw, które trzeba dokończyć.Ostatnio powidział, iż jedyne co go przy mnie
      trzyma to komputer, który jest mu potrzebny i oczywiście dziecko. Tak więc
      nawet z przedmiotem przegrywam. Żałuję, że do tego doszło i czuję się winna
      sytuacji z prawem jazdy.Tak strasznie dużo złych rzeczy między nami się stało,
      myslę, że chyba teraz zda sobie sprawę, że to nasze małżeństwo trzeba
      zakończyć, lepiej i dla niego i dla mnie.Za trzy tygodnie chrzciny córeczki,
      nie wiem jak przebrnąć przez ten okres, praktycznie zdecydowana jestem na
      rozwód, ale strasznie się boję i to tak boli.Ela
      • woman-in-black Re: i nie tylko 21.09.05, 02:17
        To wszystko co przeczytalam bardzo mnie smuci i przeraza, ze takie rzeczy
        dzieja sie na tym swiecie.
        Sytuacja okropna i trudna i nie moge Ci nic poradzic bo jestem na to za mloda,
        nie mam zadnych podobnie zlych doswiadczen. Ale chcialam Ci napisac, że uwazam
        ze to dobrze ze tak to sie skonczylo. Najlepiej dla ciebie aby ten dran wiecej
        sie do ciebie nie zblizal, bo i tak wyrzadzil ci bardzo duza krzywde, na ktora
        nie zasluzylas.
        Co do prawa jazda to nie czuj sie winna! To ze zrobilas mu awanture przez
        telefon jest czyms zrozumialym po tym jak on postepuje(prostytutka, romans,
        jego zachowanie i slowa). A poza tym kto mu kazal od razu pic a potem siadac za
        kierownica?! Duzo ludzi ma powazne problemy ale nie siega od razu po butelke,
        nie mowiac juz o siadaniu potem za kierownice! To co sie stalo jest tylko i
        wylacznie jego wina. Jest dorosly i wie czym grozi jazda po pijanemu.

        Nie win sie za nic. Zycze Ci szczescia. Nie bedzie latwo, ale na pewno sobie
        poradzisz. POZDRAWIAM!!!
        Mysl tylko o dziecku i sobie a o tym draniu zapomnij. Jeszcze znajdziesz
        mezczyzne ktory pokocha cie naprawde:)
        • ambx Ale horror matrymonialny... 21.09.05, 09:23
          Ela, twój były szofer synka powinien mieć już z następną. Doóki nie odzyska
          prawa jazdy - niech robi za mechanika w warsztacie samochodowym. Po godzinach
          może sobie dorabiać jako ochroniarz w... agenji towarzyskiej, korzystając z
          usług w ramach "przestojów". Zaproponuj mu taką "ścieżkę kariery". Jako
          rozwódce z małym dzieckiem nie będzie ci łatwo - zarówno materialnie jak i
          emocjonalnie. Nowego partnera też nie będzie ci łatwo znaleźć. Jesteś teraz
          kobietą "z odzysku", bo trafiłaś na skurwiela. Nie ma sensu tego przeciągać. Na
          chrzcinach w kościele i w domu powinniście siedzieć osobno! I pamiętaj - jak
          raz zdecydujesz NIE MA POWROTU DO WSPÓLNEGO ŁOŻA I STOŁU. 3V się! (3V =
          trzymaj)
          • margarita17 Re: Ale horror matrymonialny... 23.09.05, 00:02
            Ela też mam 30 lat i tez będe wktotce rozpoczynac zycie z malym synkiem .Wiem
            ze to boli, wiem jak. Uwierz po jakims czasie mi myslisz juz o tym , nadal
            boli , glownie to ze twoje marzenia sie nie udalo, nie spelnilo sie, ze ludzie
            sa okrutni, ze nbliscy się ranią.
            Ale damy rade kochana i już za 5 lat :))) bedziemy szczesliwe.
            a moze do psyhologa trochę pochodź, pomoze ci poradzić sobie z natłokiem emocji
            i uczuc.
            podrawiam cieplo
      • jancio_wodnik Re: i nie tylko 23.09.05, 08:54
        Smutna historia. Ale musisz być dzielna i sobie poradzić z tą sytuacją. Życzę
        powodzenia.
        • selfmademan Re: i nie tylko 23.09.05, 09:53
          Ela, jak widac decyzję już podjęłaś - i to tę jedyną najwłaściwszą !
          Owszem, będzie ciężko - ale NA PEWNO będzie lepiej niż z takim .... ( tu
          miejsce na właściwe epitety).
          Powiem Ci - i nie bierz tego jako tanie pocieszanie przyszłej rozwódki z
          dzieckiem - są gorzsze sytuacje i mozna z nich wyjśc obronną ręką - sam znam
          przypadek znajomej, po rozwodzie Z DWÓJKĄ maluchów - jakoś ułożyła sobie
          życie, znalazła też faceta, któremu nie przeszkadzają dzieci, przeszłość etc -
          bo on widzi z nią wspólną przyszłość :-)
          Był tu kiedyś post kolegi, który tez w burzliwych okolicznościach rozstał się z
          połowicą - a jak napisał po roku była to jego najlepsza decyzja, reszta też się
          potoczyła lepiej - sama może napiszesz cos podobnego za parę miesięcy aby
          pokrzepić inne zmartwione duszyczki swoją historią.
          POWODZENIA !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka