Dodaj do ulubionych

co robić? tak strasznie się boję :(

26.03.06, 19:02
MAm 31 lat od 4 lat jestem mężatką, ale tak z ręką na sercu, mój mąż nigdy
nie umiał rozpalic we mnie namiętności, nigdy kochając się z nim nie
potrafiłam oderwać sie od ziemi. Nasz sex sawsze był sztywny, bez polotu i
wyobraxni. Kiedy nieraz próbowałam rozmawiać z nim na ten temat wydawało się,
że wie o co chodzi, ale zastzrelił mnie dosłownie raz jak na moją propozycje
seksu w samochodzie(chocby tak dla odmiany i urozmaicenia)
odpowiedział "jestesmy na to za powazni" :( załamka. Wiem, że nie ma sensu
mówić mu o moich fantazjach, bo on i tak tego nie podchwyci, a nawet jeśli
będzie mi sie wydawało, ze wie o co mi chodzi i mnie rozumie, przystaje na to
to i tak jak dojdzie co do czego nie bedzie tak swobodnie i szaleńczo jak bym
chciała. Poprostu cholerna roznica temperamentów. To był mój pierwszy facet,
z ktorym poszlam do łóżka wiec nie mialam porównania, ale teraz z wiekiem
czuję ze ja chce czegos wiecej. Chcę się kochać często, a on mnie w ogóle nie
podnieca :( to straszne, nawet nie wiecie jak bardzo jest mi przykro z tego
powowdu. Czuje sie młodo, chce sie cieszyc zyciem, chodzic pozytywnie
naładowana. Wiem mozna powiedziec ze tez sobie problem wymysliłam, ale to
jest problem, bo brak porozumienia na tej płasczyxnie powoduje ze ludzie
oddalaja sie od siebie. I jeszcze jedno, bardzo chcioalabym miec wreszcie
dziecko, tylko jak je "zrobić" gdy nie ma radosci, pozadania, checi i jest
poprostu NIJAK :( Troche chaotycznie to napisalam, ale mam nadzieje ze
zrozumiecie sens
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: co robić? tak strasznie się boję :( 26.03.06, 22:34
      doskonale Cie rozumiem - ale skoro od poczatku bylo tak sztywno to nawet nie ma
      do czego wracac.
      Dziecko zrobic sie da nawet bez namietnosci:)
      Osobna sprawa - jesli twoj maz jest twoim pierwszym partnerem na ile twoje
      pragnienia to relane braki, a na ile wyidealizowane wizje, ktorych nie
      urzeczywistnisz takze z innymi partnerami.
    • dadaczka Re: co robić? tak strasznie się boję :( 27.03.06, 05:46
      Moze nieodpowiedzialna rada, ale... jak nie masz jeszcze dziecka i masz
      poczucie, ze ten partner to nie to, to zwiewaj poki czas. Jak bedzie dziecko,
      to sie wszystko skomplikuje.

      Zadaj sobie prosto w oczy powazne pytanie, czy chcesz z nim byc do konca
      życia. Sytuacja z wiekiem sie raczej nie poprawi, ale pogorszy.
    • gruchap2004 Re: co robić? tak strasznie się boję :( 27.03.06, 08:36
      Jak na świat przychodzi dziecko, to ilość zbliżeń seksualnych drastycznie
      spada. My z żoną dorobiliśmy się małego wróbelka i ten wróbelek skutecznie stoi
      na straży naszej wstrzemięźliwości, he,he, jakiś siódmy zmysł chyba ma. Może
      nie pozwala na to żeby ktoś jeszcze wyciągał łapy w kierunku piersi które go
      karmią. Seks wogóle schodzi na plan dalszy, bo jak powszechnie wiadomo żony
      stające się matkami wpadają w stan fascynacji macieżyństwem, poza tym brak
      czasu, siły, natłok zajęć przy dziecku. Tak że dziecko odsunie na plan dalszy
      Twoje potrzeby seksualne, pytanie tylko co potem...jeszcze nie potrafię
      odpowiedzieć na to pytanie
    • mamamisi2 Re: co robić? tak strasznie się boję :( 27.03.06, 08:37
      ja,po 10latach,odeszlam,z powodu min,róznicy temperamentow,ja w udanym seksie
      odnajduje motor do zycia,teraz od 16 miesięcy-z nowym partnerem-odnalazłam to
      czego szukalam-milość,namiętny sex,kosmiczne orgazmy,wsparcie,dzieci maja
      prawdziwego ojca,matka szczęsliwa,one tez,teraz planujemy slub,,kolejne dziecko-
      a w zylach krązy mi amfa miłosna-warto!.po 30 tce-kobieta trafniej wybiera -ja
      mam 35.
      • your_and Re: co robić? tak strasznie się boję :( 27.03.06, 09:09
        > a w zylach krązy mi amfa miłosna-warto!.po 30 tce-kobieta trafniej wybiera -ja
        > mam 35.

        Brawo! Za zdecydowanie i trafny wybór :-)
        • woman-in-love Re: co robić? tak strasznie się boję :( 27.03.06, 10:40
          Też nie radzę wrabiac się w dziecko. W takich przypadkach jak Twój w pewnym
          moencie życie spadnie na Ciebie namiętnośc bez granic. często bywa, ze nie jest
          to milośc dozwolona. masz dylemat: zostać z wróblem w garści czy czekac az
          przybedzie rajski ptak??? Sprawa odwagi, wyluzowania, zaufania dla samego zycia.
        • anula36 Re: co robić? tak strasznie się boję :( 27.03.06, 12:03
          jak widac trafiaja sie jeszcze nadziejni faceci po 20-tce:P
          • ambx Czego się się boisz Ewa? Czemu nie chcesz iść na.. 27.03.06, 13:28
            ..całość? Czasem warto ładnie upaść... Stary kabaretowy szlagier... Mamamisi2
            miała dzieciaki, postawiła wszystko na szalę i wygrała resztę życia! Walcz o
            swoje prawo do radości życia! Zrób bilans za i przeciw i działaj!
            • petar2 Re: Czego się się boisz Ewa? Czemu nie chcesz iść 27.03.06, 14:35
              A od kiedy to 16 miesiecy znaczy resztę życia?
              Ten szlagier dotyczył czegoś innego niż zrywanie małżeństwa bo w podbrzuszu
              mrowienie.
              Ewo, zamiast zastanawiać się czy facet podchwyci fantazje może po prostu
              spróbujesz? Tylko stopniowo i nie zniechęcając się jedną nieudaną próbą.
          • ewa_lamia Re: co robić? tak strasznie się boję :( 27.03.06, 15:37
            Oj jak ja wam dziekuję za te wszytskie wypowiedzi, a przede wszystkim za to, że
            podeszliście do sprawy bez uprzedzeń. Odpowiadam na pytanie czego się boję -
            boje się tego uczucia, że kogoś krzywdze mówiąc mu nagle, że musimy się
            rozstać, bo się duszę (a tak własnie jest). Wyobraźcie sobie, że ja naprawdę
            wiele razy się starałam być szczęsliwa i co do prób, też je podejmowałam. Mój
            mąż to bardzo dobry facet, ale brakuje mu "samczych" zachowań (w dobrym tego
            słowa znaczeniu), nawet jesli są, to one na mnie kompletnie nie działają :(
            Boję się też tego, że za jakiś czas, kiedy będę z kimś innym zacznę porównywać
            i okarze się, że moj były już wtedy mąż byłby bardziej opiekuńczy, wierny
            itp,albo w danej sytuacji zachowałby sie tak lub tak, no ale to jest własnie to
            ryzyko, poza tym zdaje sobie sprawe, że ideałów nie ma, sama nim nie jestem:]
            Ale porównania wydaje mi sie są nieuniknione.
            Powiem Wam jeszcze jedną rzecz, ktos napisał wyżej, że moje wyobrażenia o
            bliskości, miłości mogą bycjedynie wyobraźnią, otóż nie, wiem czego chce, czego
            mi brak i wiem tez, że nie jest to idealizowanie uczucia. Pojawił sie ktoś w
            moim życiu przy kim czuje się wyjątkowa, kobieca i pożądana :(
            • morbius1 Re: co robić? tak strasznie się boję :( 27.03.06, 15:59
              a nie boisz sie, ze tak jak w 90% innych zwiazkow po max. 5 latach twoj jedyny
              juz nie bedzie chcial abys ty byla ta jedyna?
              • ewa_lamia Re: co robić? tak strasznie się boję :( 27.03.06, 16:30
                Nie jestem aż taka pesymistką, fakt tego nigdy sie nie przewidzi, nie mniej
                jednak wierze w miłośc no i w to, że trzeba sie dopasować i pielegnowac
                uczucie, a coraz częściej widze, że o tym sie zapomina, ale człowiek uczy sie
                na błedach...może jestem niepoprawną optymistka?
                • woman-in-love Re: co robić? tak strasznie się boję :( 27.03.06, 19:12
                  czyli dobrze mówiłam... tylko, że miłośc juz puka do drzwi ;-)
                  • ewa_lamia Re: co robić? tak strasznie się boję :( 29.03.06, 08:39
                    :) miłość puka do drzwi..ładnie to brzmi i pewnie tak jest, ale jest jeszcze
                    tyle spraw, które trzeba przeskoczyć, żeby być szczęśliwszym. Czasami mam
                    chwile siły wewnętrznej i chciałabym zaryzykowac i całkowicie zmienić swoje
                    życie. Ta siła odpływa, kiedy widzę, że mój mąż kompletnie nic nie zauważa, że
                    jestem inna, osowiała, nie przymilam się do niego (wcześniej się starałam i
                    robiłam to całkiem szczerze). A ja czekam aż on zapyta po męsku "O CO CHODZI?
                    CO SIE Z TOBA DZIEJE???". Chciałabym nawet żeby to wykrzyczał...a tu nic...jest
                    taki dooobry, jest taki obok, jakby ślepy i nieświadomy dzisiejszych czasów i
                    tego co się we mnie dzieje. A ja już pierwsza rozmowy zaczynac nie będę już nie
                    mam siły inicjować czegokolwiek :(
                    • ambx Kiedy ostatnio widziałaś "Seksmisję" Lamia? 29.03.06, 21:14
                      Ten film sie nie zestarzał, obejrzyj go znów. Masz prawo być zła, wściekła,
                      sfrustrowana aseksualną nijakością twojego związku. Masz prawo się zakochać.
                      Masz prawo rzucić wszystko dla miłości, bo żadne dzieci nie płaczą. "Just do
                      it, OK?" A gdy twój stary zacznie ci biadolić "dlaczego odchodzisz", powiedz
                      mu "bo seks był... niedgotowany". Acha! Przyznaj się też: "A ja, to złą kobietą
                      jestem - i zakochaną pierwszy raz;-))).
                      • ewa_lamia Re: Kiedy ostatnio widziałaś "Seksmisję" Lamia? 30.03.06, 09:47
                        witam o poranku:)
                        AMBX - to budujące co napisałeś(aś) aż się uśmiechnełam do siebie jak to
                        przeczytałam. Tylko że ja bym tak nie umiała powiedzieć "odchodze bo seks był
                        niedogotowany", mysle, że takie coś mogłoby faceta dobić, jesli się zdecyduję (
                        a jestem tej decyzji corz bliższa) to na pewno zrobie to w jakiś delikatniejszy
                        sposób. Właściwie teraz to byłabym uradowana gdyby się okazało, że mój mąż
                        kogoś ma, wtedy spokojna o niego odeszłabym bez urazy. W ogóle to nabieram
                        coraz większego przeświadczenia, że każde z nas osobno byłoby szczęśliwsze i
                        może to posłuży mi jako jeden z argumentów, żeby odejść.
                        Dni mijają, a mój mąż nic nie robi, nie pyta dlaczego nagle przestało mi
                        zależeć na dziecku (do tej pory to ja musiałam pamietac o tym żeby sie upomniec
                        o seks w dni płodne...ręce opadają). O nic nie pyta, całuje mnie na dzień dobry
                        i dobranoc, normalnie gadamy, choć jak już pisałam wcześniej, jestem na dystans
                        do niego a on NIIIIC nie widzi...Może się boi? Tylko czego? że straci "taką złą
                        kobietę"? Złą, bo tak na prawdę teraz coraz bardziej w moich myślach zaczyna
                        kwitnąć coś co dodaje mi skrzydeł...a raczej KTOŚ. I nie pamietam kiedy było mi
                        tak dobrze wiedząc, że jest KTOŚ. Pozdrawiam
                        • ambx właśnie o ten poranny uśmiech chodziło. 30.03.06, 12:12
                          Im dłużej będziesz się "truć" tym gorzej dla ciebie i reszty "trójkąta". Jak
                          najszybciej podejmij "damską decyzję" i wykonaj ostre cięcie w stylu "Nad
                          miastem świt, na stole kwit z chemicznej pralni, z krótkim dopiskiem: Odchodzę.
                          Odbierz sam(a). I ten refren: "Z kim tak ci będzie źle jak ze mną, przez kogo
                          stracisz tyle szans każdego dnia..." itd. Spróbuj tak: Weź ze "swoją pierwszą
                          miłością" wiosenny urlop i wyjedź pod palmy albo do Rzymu, Paryża... Zadzwoń z
                          lotniska, że będziesz za dwa tygodnie i wyłącz komórkę. Jak wrócisz - będziesz
                          już wiedziała w którą stronę zdążać. Wszystko będzie prostsze.
                          • petar2 Re: właśnie o ten poranny uśmiech chodziło. 30.03.06, 12:21
                            zabawa w reality show, co?
                            "zrób tak i tak"
                            "albo tak i tak"
                            "a jeszcze śmieszniej to tak i tak"
                            "aaa, i koniecznie zdaj relację jak było, napiszemy scenariusze kolejnych
                            odcinków"

                            No i co się dziwić, że media rozwiją intensywnie ten gatunek ...
    • kaja012 Re: co robić? tak strasznie się boję :( 08.07.06, 16:14
      czesc,nie wiem czy ktos tu jeszcze zaglada ale ja mam identyczna sytuacje z
      mezem a do tego klotnie ze jestem beznadziejna z tym ze sytuacja jest bez
      wyjscia bo mamy dziecko.i co dalej.rozmowy juz nic nie pomagaja a ja nie
      pamietam kiedy orgazm mialam.nie mam nikogo z kim chcialabym sie zwiazac ale
      nie chce juz dluzej tak zyc i chyba odejde od meza.ciagle mysle.niech ktos
      napisze swoje przemyslenia moze to cos mi pomoze w tak trudnej decyzji.
      • anula36 Re: co robić? tak strasznie się boję :( 08.07.06, 17:55
        sytuacja bez wysjcia to ciezka chorobai smierc.
        Z calej reszty mozna wyjsc chocnei zawsze jest to mile, proste i
        satysfakcjinuje obie strony.
    • rumiane Re: co robić? 08.07.06, 19:35
      no wiesz- seks w samochodzie nie jest wcale taki fajny: ciasno, niewygodnie, ktoś może przyłapać... nie dziwię się, że facet odmówił :)
      • nezpers Re: co robić? 09.07.06, 00:27
        petar2, podoba mi sie Twoj sposob myslenia,realne i logiczne spojrzenie na swiat
        ,bo jestem tego samego zdania i mysle podobnie, ciekawe gdyby przeczytal to maz
        Ewy-lamii?bo wydaje mi sie ze powinien to przeczytac(Nic o nas bez
        nas).Rzeczywiscie niezly talk-show, tylko czemu "szyjecie" tu na forum temu
        facetowi taki garniturek? i czemu lamia (jak wynika z wypowiedzi) nie widzi u
        siebie zadnych minusow (tylko ten maz taki niezdarny)? Z kad mam wiedziec jak
        ona sie stara?i jak do tego podchodzi?a moze to ona nie zasluguje na takiego
        faceta?moze to Ona sie czegos nie domysla?W zyciu naprawde trzeba sobie umiec
        dawac rade szczegolnie w dzisiejszych czasach. ja mam zone,wspaniala osobe od
        lat 6 , przechodzilem przez sex tu i tam i o roznej porze jest nam dobrze, ale
        nie pisalbym za Jej plecami na forum o moich (naszych) problemach i nie
        chcialbym aby Ona tak zalatwiala sprawy....bo domyslam sie lamia ze oczekiwalas
        tylko tego aby dziesiatki ludzi utwierdzilo Cie w przekonaniu typu "zostaw
        GO","nie zabieraj sobie prawa do szczescia i odejdz"....to zenujace. Pozdrawiam
        ..a maz nieswiadomy tych rozmow na forum zyje sobie dalej swoim zyciem w
        przekonaniu ze jest OK.czy to fair?
        • skorpionica11 Re: co robić? czemu nie które kobiety sa gupie eeh 09.07.06, 09:42
          Jak wiedzialas ze jest taki to trzeba bylo go zostawic,zmienic na lepszy model.
          Dziwie sie ze jeszcza sa takie kobiety które chajtaja sieze swoimi 1 partnerami
          to jest blad wiadomo ze predzej czy póżniej,któras ze stron zdradzi.
          Trzeba sie wyszalec ,a pozniej ukladac sobie zycie. z tym jedym z którym
          bedzie dobrze w lóżku i nie tylko.
          • rumiane Re: co robić? czemu nie które kobiety sa gupie ee 09.07.06, 10:34
            ja od kilku dobrych lat jestem ze swoim pierwszym i jest mi cudownie.
            wg. Ciebie powinnam go rzucić i wyruszyć w świat na poszukiwanie nowych wrażeń?
            • skorpionica11 do rumiane 09.07.06, 11:21
              Zle rozumujesz rumiane.Chodzi mi o faceta który ma zostac mężem lub jest mężem
              po co sie meczyc jesli nie jest dobrze sprawach łóżkowych.


              rumiane napisała:

              > ja od kilku dobrych lat jestem ze swoim pierwszym i jest mi cudownie.
              > wg. Ciebie powinnam go rzucić i wyruszyć w świat na poszukiwanie nowych
              wrażeń?
              • rumiane Re: do rumiane 09.07.06, 13:39
                >Dziwie sie ze jeszcza sa takie kobiety które chajtaja sieze swoimi 1 partnerami >to jest blad wiadomo ze predzej czy póżniej,któras ze stron zdradzi.
                >Trzeba sie wyszalec ,a pozniej ukladac sobie zycie. z tym jedym z którym
                >bedzie dobrze w lóżku i nie tylko.

                ale my właśnie chcemy ułożyć sobie wspólnie życie. :)
                • skorpionica11 Re: do rumiane 09.07.06, 15:15
                  Jezeli wam jest dobrze w kazdej zyciowej kwesti i dogadujecie sie w łózku to
                  życze owocnych planów ,obys za jakis czas nie musiała lamentowac tutaj na forum.
                  • rumiane Re: do rumiane 09.07.06, 17:08
                    nie ma drugich polowek jablka... :)
    • jackie71 Re: co robić? tak strasznie się boję :( 12.07.06, 17:35
      ;-)... Ewa_lamia, przepraszam, że się śmieję, ale właściwie to jestesmy
      bliźniaczkami;-). Łącznie z tym, że wstydziłam się powiedzieć lekarzowi, jak
      wygląda częstotliwośc naszego współzycia i niemal na siłę ciągnęłam męża do
      łózka w płodne dni. Wydałam 3 tysiące złotych na rózne badania, w wyniku
      których okazało się, że jestesmy zdrowi. Lekarz ostatnio zasugerował mi, że
      moja niemożnośc zajścia w ciążę to o prostu jakas blokada psychiczna, bo on nie
      widzi innych powodów. Wczesniej był brak seksu, teraz blokada, hehehe... Rok
      temu byłam bardzo bliska odejścia od męża, bo wiem, że nigdy nie będzie dla
      mnie takim prawdziwym facetem. Wiesz, nieraz pomocna jest cyniczna
      przyjaciółka. Co prawda przyznała, że mi nie zazdrości, ale kazała zejśc na
      ziemię, wziąć sie za siebie i zająć sensownymi sprawami. Przestałam zastanawiać
      się nad moim małżeństwem, traktuję je jak mini-firmę. Z moim mężem fajnie się
      np. wyjeżdża. Hmmmm... co jeszcze? Chyba nic, bo generalnie jest mało męski,
      jego życie to TV, komputer i praca, często jest infantylny. Zarabia nie
      najgorzej, więc gdy mam jakiś plan, po prostu mówię mu, że musi na coś-tam dac
      okresloną kwotę. Wcześniej moje pomyły dotyczace naszego wspólnego życia
      finansowałam sama. Ostatnio posługuję sie testami owulacyjnymi i ciągnę
      małżonka do łóżka w płodne dni, ale poza tym zaczęłam sie na serio uczyc
      języków, sama zrobiłam w domu wiele rzeczy, które robią faceci albo wynajęci
      fachowcy, rozkręcam własny biznesik. Był czas, gdy próbowałam na nim wymuszac
      robienie czegokolwiek w domu, póbowałam dosłownie wycisnąć z niego jakąkolwiek
      inicjatywę na jakimkolwiek polu, ale stwierdziłam, ze mnie to kosztuje
      starsznie dużo negatywnych emocji. Cóż, mam męża nieudacznika, sama go poznałam
      i kiedyś wydał mi sie fajny ( co parwda po 3 latach znajomości chciałam wiać,
      ale rodzina przekonała mnie, że tak miłych i dobrych ludzi to ze świecą
      szukać), ale trzeba sobie uzmysłowić, że ludzie mają gorsze wady.
      Już mi niewiele przeszkadza w moim mężu. Jeszcze tylko starsznie nie lubię,
      gdy mówi do mnie, jak do niemowlaka, a robi to często. Ten sposób wysławiania
      się, ten ton jest dla mnie kwintesencją jego osobowosci- totalnie aseksualnej.
      Ale można przeżyć.
      Wiem tylko, ż egdyby w moim otoczeniu pojawił się jakiś interesujący facet,
      któremu spodobałabym sie i ja, to nasze małżeństwo byłoby mocno zagrożone. Ale
      nie szukam takiej okazji, wręcz przeciwnie.
      Oczywiście wcale nie jestem pewna, czy dobrze robię, a Tobie absolutnie nie
      zalecam brania ze mnie przykładu. Ale taką drogę sobie wybrałam.
      Pozdrawiam.
      • sagittka Re: do jackie71 13.07.06, 09:50
        > Oczywiście wcale nie jestem pewna, czy dobrze robię, a Tobie absolutnie nie
        > zalecam brania ze mnie przykładu. Ale taką drogę sobie wybrałam.

        I fajnie.
        Mam tylko jedno zastrzeżenie. Chodzi o dziecko. Nie wplątuj do tego, bądź co
        bądź niezdrowego, układu trzeciej osoby (własnego dziecka). Rozumiem, że
        pragniesz zostać matką, że być może w ten sposób chcesz zrekompensować
        niedostatki uczuć, ale to nie jest dobre dla dziecka.
        Po pierwsze, czy twój mąż nadaje się na ojca? Nie genetycznie, tylko do roli
        ojca czynnie wychowującego?
        Po drugie, czy jako para będziecie dobrym wzorem dla dziecka, czy nauczycie go
        okazywania miłości i relacji damsko-męskich?
        Po trzecie, czy nie skażesz dziecka na bycie jedynym filarem twojego życia
        emocjonalnego i zakładnikiem twoich uczuć (to niewdzięczna rola, z którą dzieci
        nie radzą sobie potem całe zycie).

        Wiem, że jest wiele samotnych matek, dysfunkcyjnych rodzin, itp. ale zazwczaj
        są to sytuacje niezaplanowane. Ja jestem za tym, żeby dziecko pojawiało się
        świadomie, oczekiwane i chciane przez obojga rodziców, w kochającej się
        rodzinie. Inaczej jest to nierozsądek albo egoizm dorosłych.
        • jackie71 Re: do jackie71 14.07.06, 14:05
          Sagittko, wiem, że masz dużo racji. Z mojego nicka możesz wyciągnąć wniosek,
          ile mam latek. Sporo pracuję, nie mam czasu na szukanie lepszego potencjalnego
          ojca, a i szanse pewnie wcale nie tak wielkie, bo fajni faceci w okolicach
          mojego wieku wolni są rzadko ( a gdyby nawet, to niekoniecznie taki będzie mną
          zainteresowany). Brutalne? Pewnie trochę tak. Żałuję, że nie byłam brutalna 10
          lat temu. Od początku miałam wątpliwości co do mojego obecnego męża, ale było
          mi go... żal zostawić. Jego poprzednia dziewczyna odeszła od niego 3 miesiące
          pzred ślubem i z tego, co niechcący się dowiedziałam podczas pewnej zakrapianej
          imprezy;-), to z powodów dokładnie takich, jakie mnie doprowadzaja do szału.
          Nie rozpisując się nadmiernie, to uważam, że mój mąz będzie ojcem
          niezorganizowanym, mało zainteresowanym praktycznymi sprawami związanymi z
          wychowywaniem dziecka, ale ciepłym i dobrym. Bedzie więc kochanym tatusiem, a
          ja jędzowatą matką, bo zmuszającą do mycia zębów i sprzątania;-). Mój mąż, jak
          twierdzi, chce mieć dziecko i zapewnia, że będzie się nim zajmował ( w co
          wierzę tylko w podanym wyżej zakresie).
          Wzorem będziemy średnim, niewątpliwie. I nie chodzi tu o okazywanie uczuć, bo w
          naszym domu nie panuje zimna atmosfera, raczej nieraz jest nerwowo. Niezbyt
          dobrym wzorem bedziemy dlatego, że ewentualny chłopczyk obserwując leniwego
          tatusia będzie się uczył, że wszystko wykonuje się dopiero po 5-20
          przypomnieniach żony, nierzadko po awanturze spowodowanej kilkudniowym
          oczekiwaniem na reakcję( oby temperament seksualny odziedziczył po mnie;-). Za
          to ewentualna dziewczynka nauczy sie, że wszytsko, co nie dotyczy pracy
          zawodowej, spoczywa na głowie kobiety.
          Ja to wszytsko wiem, ale pozostaje jeszcze kwestia rozmów z dzeickiem i inne
          wzorce.
          "Ja jestem za tym, żeby dziecko pojawiało się
          > świadomie, oczekiwane i chciane przez obojga rodziców, w kochającej się
          > rodzinie. Inaczej jest to nierozsądek albo egoizm dorosłych"
          Ja też. Ale idealnych małżeństw prawie nie ma ( przynajmniej ja nie znam ani
          jednego, a jednym z moich najwiekszych życiowych szoków był rozwód mojego
          wujka, bo jego małżeństwo uważałam właśnie za idealne). Wobec wszytskiego, co
          powyżej napisałam powinnam w ogóle zrezygnowac z urodzenia dziecka, a tego nie
          chcę. I tak długo zwlekałam, zastanawiajac się i analizując.
          Całe rzesze dzieci przychodza na swiat w o wiele gorszych rodzinach;-).
          Acha, moje dziecko napewno nie bedzie uczuciowym zakładnikiem, bo jestem osobą
          dośc aktywną, mam sporo przyjaciół, a swoje dziecko chciałabym wychować na
          samodzielnego i otwartego człowieka ( uważam, ze to jets w dzieisjszym świecie
          niesamowicie ważne).
          • anula36 Re: do jackie71 14.07.06, 14:26
            zeby jeszcze tak dziecko mozna bylo wychowac slowem ignorujac przyklad
            rodzicow;)rozmowa rozmowa ale nie byloby tylu nieszczesc w zwiazkach i
            gabinetow psychoanalitykow gdyby tak latwo bylo pozbyc sie balastu dziecinstwa.
            Z tego co piszesz chyba lepiej bys sie sprawdzila jako samotna matka mogaca
            rozwinac skrzydla niz sfrustrowana zona;)
            Twoj lekarz dobrze sugeruje wplyw psychiki na mozliwosc zajscia w ciaze- moze
            byc tak ze twoje cialo broni sie przed zaplodnieniem, bo umysl
            odrzuca meza jako ojca dziecka.
          • sagittka Re: do jackie71 14.07.06, 17:24
            > Sagittko, wiem, że masz dużo racji.

            Dziękuję. Ja także dostrzegam i rozumiem twoje racje. Tymbardziej, że jestem w
            podobnym wieku, mam dzieci i długi związek.

            Pisałam a dziecku, bo właśnie teraz widzę, jak dzieci chłoną wszystko co ich
            otacza, jaki ogromny wpływ mają na nie relacje między rodzicami, dziadkami,
            rodzicami-teściami. Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy.
            Ale ty, przede wszystkim ty, masz prawo do szczęścia, do bycia matką (nie
            musisz być matką idealną, wystarczy że będziesz bardzo dobrą :)).
      • mloda.weronika Re: co robić? tak strasznie się boję :( 14.07.06, 00:56
        Jakbym czytała opis o sobie :( Niestety albo stety ja z moim nie jeseśmu po
        ślubie, ale ja także już teraz wyręczam go z wszystkich "męskich" rzeczy w
        domu. Nawet zaplanowanie remontu należy do mnie. Ostatnio mnie zapytał dlaczego
        gdzieś nie wyjechaliśmy...jak mam powiedzieć, że dlatego, że ja nie
        zaplanowałam?

        W seksie tak samo...jak nie ja to nic nie ma... już od dwóch miesięcy...i on
        mówi, że nie umiie zainicjować, a kiedyś umiał.
        Dodam, że jesteśmy ze sobą od 5 lat i mamy po 24-26 lat....
        • ewolwenta Re: co robić? tak strasznie się boję :( 14.07.06, 09:29
          Rzuć okiem na prawie-teściów i zobacz czy to jego zachowanie nie jest kopią
          układu między rodzicami. Jeśli tak to pozostało Ci tę cechę tylko polubić i mieć
          w domu duże dziecko.

          Jeżeli jednak nie jest to postaw wyniesiona z domu to znaczy, że tak go sobie
          wychowałaś. Prawdopodobnie wyręczałaś go od początku zawiązku. A może
          krytykowałaś jego próby działania? Jeżeli tak, to jest szansa zrobienia czegoś z
          tym. Musisz odegrać rolę słabej kobietki i postarać się żeby przejął inicjatywę
          i poczuł się silnym mężczyzną. Jednocześnie - żadnego marudzenia. Na początku
          muszą pojawić się problemy, które jemu bardzo przeszkadzaj, a z którymi Ty nie
          umiesz (przestałaś) sobie radzić. I oczywiście pełen zachwyt i żadnych poprawek,
          nawet kiedy żyrandol groziłby zwaleniem się na łeb.
    • magdam26 Re: co robić? tak strasznie się boję :( 14.07.06, 08:25
      taki tytuł nadałaś swojej wypowiedzi, że myśłałam ze np. jesteś cieżo chora i
      boisz sie co dalej???
      Ciesz siętym co masz. Ludzie naprawdę mają życiowe problemy (ciężkie choroby,
      nowotwory, inwalidztwo w rodzinie lub u siebie) - i starają się odpowiednio
      podejść do życia, mimo wszystko.
      A ty o seksie....pozazdrościć zmartwień...
      • sagittka Re: co robić? tak strasznie się boję :( 14.07.06, 08:59
        magdam26 napisała:
        > taki tytuł nadałaś swojej wypowiedzi, że myśłałam ze np. jesteś cieżo chora i
        > boisz sie co dalej???
        > Ciesz siętym co masz. Ludzie naprawdę mają życiowe problemy (ciężkie choroby,
        > nowotwory, inwalidztwo w rodzinie lub u siebie) - i starają się odpowiednio
        > podejść do życia, mimo wszystko.
        > A ty o seksie....pozazdrościć zmartwień...

        To jest forum właśnie o takich zmartwieniach. Podobnie jak na forum np. o
        urodzie, można poczytac o "strasznych" problemach z cerą, nadwagą, itp.
        Jak cię drażnią takie tematy, to nie czytaj. A to forum jest akurat o seksie.
    • loppe Re: co robić? tak strasznie się boję :( 14.07.06, 21:08
      Dobrze to napisałaś i należy Ci się solidny seks
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka