piksinska1
26.05.08, 09:37
Historia mojego życia jest długa, mroczna i skomplikowana.Nie ma tu
miejsca ani czasu na szczegóły więc powiem tylko tyle- od
wielu,bardzo wielu lat z mężem nie lączy mnie nic.O seksie dawno
zapomniałam i nawet był taki okres w moim życiu,że nie odczuwałam
żalu. Dzieci były małe,sprawiały problemy i byłam nimi całkowicie
pochlonięta. Czasami przychodziła refleksja, ale złe mysli spychałam
głęboko w podświadomość. No i wydawało mi się, że jeszcze jest czas,
dzieci dorosną a ja zajmę się swoim życiem i może coś miłego jeszcze
mi sie przytrafi. Z mężem pomału przestaliśmy mieć o czym rozmawiać
oddaliliśmy się bezpowrotnie. I nagle okazało się,że skończylam 50
lat, spojrzłam wstecz a tam nic- pustka. Życie przeleciała mi koło
nosa i popadłam w kompletną otchłań beznadziei,pustki i
rozpaczy.Świadomość tego że to koniec,nic mnie już nie czeka
powoduje u mnie stany depresyjne, a rodzina puka się w czoło, kiwa
głowami i mówi - no tak ,matka pewnie ma klimakterium i jej odbiło.
A może mają rację?