Dodaj do ulubionych

obsesja seksualna

20.03.09, 14:40
Mam obsesję seksualną na punkcie kolegi z pracy. Jest bardzo przystojny,
seksowny, inteligentny - całość powalająca. Nie mogę się opanować. Całymi
dniami, w nocy, rano, w domu, samochodzie, w pracy a nawet na urlopie myślę o
nim. Nie potrafię nad soba panować. Nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło. W
każdej minucie jestem gotowa się na niego rzucić z łapskami. Nie moge się na
niczym skoncentrować a ostatnio zaczęły mi się trząść ręce. Jestem okropnie
seksualnie spięta. Oczywiście już kilka miesięcy temu postarałabym się go
poderwać ale mam męża i dziecko. Mąż jest w porządku, niczym nie zawinił,
nigdy mnie specjalnie nie pociągał fizycznie ale jest bardzo porządnym
facetem, który powinien dostać od zycia to co najlepsze. A ja nawet podczas
seksu z nim muszę bez przerwy mieć otwarte oczy i patrzeć na niego, żeby mi
się nie myliło z kim w tym łóżku leżę. A coraz trudniej mi o przychodzi. Boję
się, ze któregoś razu nawet to nie pomoże, powiem do męża "panie B." i zniknie
z mojego życia to co w nim najlepsze. Uff.. A znów wydaje mi się, że
otrzymawszy wyraźne sygnały od pana B., że on też by miał chęć - zdradziłabym
męża.
Za bardzo nie wiem jak sobie z tą sytuacją poradzić. Czy komuś też się coś
takiego zdarzyło? co zrobiliście?
Obserwuj wątek
    • aandzia43 Re: obsesja seksualna 20.03.09, 15:06
      > Za bardzo nie wiem jak sobie z tą sytuacją poradzić. Czy komuś też
      się coś
      > takiego zdarzyło? co zrobiliście?

      Zdarzyło się. Co zrobiłam? Przeczekałam. Przeszło. Miałam farta, bo
      mój "Pan B." albo na mnie nei leciał, albo był lojalny wobec kolegi,
      czyli mojego małża. Teraz, po latach, patrzę na gościa i nie kumam,
      co ja takeigo w nim widziałam. Może mnie zmienił się gust, a może on
      stracił to, co mnie wtedy w nim tak kręciło. Dodam, że nie była to
      fascynacja czysto fizyczna.

      Czasem jedyne, co można zrobić, to właśnei przeczekać. Unikać pokus.
      Życie płynie, z mężem może się zrobić ciekawiej, niż jest (warto
      popracować nad tą zmianą) i kuszący miraż w postaci kolegi z pracy
      może odpłynąć w siną dal. A może nie odpłynąć, różnie bywa. Jak
      naprawdę nie chcesz zdradzić męża, to unikaj faceta i unikaj
      sytuacji sprzyjających zbliżeniu się z nim.
    • mantis_after_dinner Re: obsesja seksualna 20.03.09, 15:54

      Na poczatek pozwole sobie na zartobliwy komentarz do tego
      fragmentu: "Boję się, ze któregoś razu nawet to nie pomoże, powiem
      do męża "panie B." i zniknie z mojego życia to co w nim najlepsze."

      - oj to w sumie niefajnie byloby rzeczywisci - no rozwalic sobie
      fajny zwiazek, nie zasmakowawszy nawet w panu B. ? Bez sensu ...

      A na powaznie:
      - Tak zdarzylo sie. Zeby bylo trudniej - po stronie Pana B. bylo to
      samo co po mojej - czyli odpal totalny. Co zrobilam? Nie
      najmadrzejsza rzecz - nie umialam sie trzymac od tego z daleka ...
      Teraz za to potrzebuje duzo silnych nerwow i umiejetnoscu aktorskich.

      Dobra rada: nie probuj sie dowiedziec, co jest po jego stronie, a
      bedzie Ci latwiej. Jesli maz jest rzeczywiscie fajny, to trzymaj sie
      od Pana B. z daleka , tym bardziej jesli jestes z tych kobiet,
      ktorym emocje widac na twarzy - baardzo ciezko je potem ukryc (o
      pozadaniu w tym kierunku, co nie trzeba nie wspominajac).

      I ostatnia rzecz: jesli bys zdradzila meza, to daje sobie reke uciac
      ze Ci sie spodoba. Panu B. pewnie tez. Jednak Pan B. bedzie potrfail
      ukryc sie z tym w swoim domu - faceci sa skonstruowani w taki fajny
      sposob, ze fakt iz znalezli alfe romeo poza domem nie powoduje
      spadku zainteresowania i zaprzestnia bzykania przewidywalnej
      kilkuetniej toyoty w domu. Kobiety jakos traca zainteresowanie
      dotychczasowym kilkuletnim volvo, bo przeciez przesiadly sie w
      sportowego porsche. I na tym niestety wpadaja.

      Nie wiem czy mam racje, ale z moich obserwacji tak wynika.
      • prosty_facet Re: obsesja seksualna 26.03.09, 13:16
        mantis_after_dinner napisała:

        > I ostatnia rzecz: jesli bys zdradzila meza, to daje sobie reke uciac
        > ze Ci sie spodoba. Panu B. pewnie tez. Jednak Pan B. bedzie potrfail
        > ukryc sie z tym w swoim domu - faceci sa skonstruowani w taki fajny
        > sposob, ze fakt iz znalezli alfe romeo poza domem nie powoduje
        > spadku zainteresowania i zaprzestnia bzykania przewidywalnej
        > kilkuetniej toyoty w domu. Kobiety jakos traca zainteresowanie
        > dotychczasowym kilkuletnim volvo, bo przeciez przesiadly sie w
        > sportowego porsche. I na tym niestety wpadaja.
        >
        > Nie wiem czy mam racje, ale z moich obserwacji tak wynika.


        Podobają mi się te porównania motoryzacyjne ;-)
    • fanny Re: obsesja seksualna 20.03.09, 16:05
      Ja wiem, ze zycie w takim seksualnym napieciu jest bardzo fajne. Czlek wie, ze
      zyje. I do roboty sie leci jak na skrzydlach, ale podpisze sie pod Andzia.

      Jak naprawdę nie chcesz zdradzić męża, to unikaj faceta i unikaj sytuacji
      sprzyjających zbliżeniu się z nim.

      Wczesniej czy pozniej - samo przejdzie.

      f.

      P.S. Im bardziej zadbasz o uklady z mezem, tym szybciej przejdzie.
      • agoge Re: obsesja seksualna 20.03.09, 16:24
        Ja mam to samo tylko z kolezanką z pracy. O tyle mam łatwiej ze moja
        zona sexualnie nie istnieje. Praktycznie to prawie każdą koleżankę
        bym pożarł
    • songo3000 Re: obsesja seksualna 20.03.09, 21:35
      chemusia napisała:

      > poderwać ale mam męża i dziecko. Mąż jest w porządku, niczym nie zawinił,
      > nigdy mnie specjalnie nie pociągał fizycznie ale jest bardzo porządnym
      LOL. Kolejna, którą wyszła za bankomat rozpłodowy, sorry - "porządnego faceta" a teraz jej nogi miękną przy pierwszym z brzegu 'kutasie'.

      Kobieto, sypiaj tymi, który Cię kręcą. To życie masz tylko jedno, korzystaj z niego. Poinformuj tylko o tym swojego męża, on z pewnością też chciał by w końcu mieć udane życie seksualne, nie?
      • gacusia1 Re: obsesja seksualna 20.03.09, 23:57
        Grunt to wlasciwe podejscie do zycia .-DDDDD
      • yayamiomur Re: obsesja seksualna 21.03.09, 00:22
        ...z przysięgi małżeńskiej:
        "miłość" - taaa, jednorożce, cholera...
        "wierność" - nikt tego chyba na poważnie nie bierze...
        "uczciwość małżeńska" - postuluję, żeby tylko to zostawić. na tym się oprzyjmy.

        chemusia, powiedz mu co i jak, on też pewnie nie jest zadowolony z oklepanego, sobotniego bzykanka u chemusiów. fajnie jest wam razem? ok. ale może seks będzie fajniejszy w "związku otwartym"? po co się oszukiwać?
        • bi_chetny Re: obsesja seksualna 21.03.09, 16:15
          songo ma rację. niestety wiele kobiet w taki sposób wybiera sobie partnera. a
          potem facet ma pretensje, że ma rogi. ja bym się wkur...ił, gdybym wiedział, że
          żona tak o mnie mówi.
          • zakletawmarmur Re: obsesja seksualna 25.03.09, 20:39

            > songo ma rację. niestety wiele kobiet w taki sposób wybiera sobie
            partnera. a
            > potem facet ma pretensje, że ma rogi. ja bym się wkur...ił, gdybym
            wiedział, że
            > żona tak o mnie mówi.

            To tak jakby facet o kobiecie powiedział "uwielbiam ją bzykać, ale
            na żonę i matkę moich dzieci to ona się nie nadaje".
            :-)

            Kobiety nie robią tak ze złośliwości:-) Wręcz przeciwnie. Trafiają
            na dobrych facetów i nie chcą ich ranić rozstaniem. Poza tym od
            dziecka im matki powtarzają, że "z ładnej miski się nie najesz". No
            więc wiążą się z takimi "dobrymi kandydatami na męża" i fantazjują
            sobie o macho.
            Wy panowie wcale lepsi nie jesteście. Też często dzielicie kobiety
            na kochanki i kandydatki na żony... a później rżniecie ich rozpustne
            koleżanki:-)
            • bi_chetny Re: obsesja seksualna 26.03.09, 15:22
              zakletawmarmur napisała:

              > To tak jakby facet o kobiecie powiedział "uwielbiam ją bzykać, ale
              > na żonę i matkę moich dzieci to ona się nie nadaje".
              > :-)

              mniej więcej :)
              i odwrotnie też zresztą

              > Kobiety nie robią tak ze złośliwości:-) Wręcz przeciwnie. Trafiają
              > na dobrych facetów i nie chcą ich ranić rozstaniem. Poza tym od
              > dziecka im matki powtarzają, że "z ładnej miski się nie najesz". No
              > więc wiążą się z takimi "dobrymi kandydatami na męża" i fantazjują
              > sobie o macho.

              ale tak z premedytacją ? przecież facet o tym nawet nie wie

              > Wy panowie wcale lepsi nie jesteście. Też często dzielicie kobiety
              > na kochanki i kandydatki na żony... a później rżniecie ich rozpustne
              > koleżanki:-)

              jakby żony były rozpustne...ale przecież są, tylko czasem w objęciach innych
              facetów :)
        • chemusia Re: obsesja seksualna 22.03.09, 16:20
          akurat braliśmy cywilny ślub, w których nie ma tych bzdur (oboje jesteśmy
          ateistami).
          • krzysztof-lis Re: obsesja seksualna 22.03.09, 21:29
            > akurat braliśmy cywilny ślub, w których nie ma tych bzdur (oboje
            > jesteśmy ateistami).

            Szczęśliwie są bzdury o zapewnieniu trwałości małżeństwa.
      • twardycukierek Re: obsesja seksualna 21.03.09, 17:40
        'Mąż jest w porządku, niczym nie zawinił,
        nigdy mnie specjalnie nie pociągał fizycznie ale jest bardzo porządnym
        facetem, który powinien dostać od zycia to co najlepsze.'

        Ale nie dostał tego co najlepsze, tacy nigdy nie dostają.
        Biedny albo/i ślepy. Posłuchaj Songo, ja nie mam nic do dodania.
      • chemusia ale ono jest całkiem udane 22.03.09, 16:19
        W sensie nasze życie seksualne. Nie są to jakieś burze namiętności ale dbamy o
        wzajemną przyjemność. Mąż mi powtarza, że "z Toba mi dobrze, na tobie jeszcze
        lepiej"...
        • juzia214 Re: ale ono jest całkiem udane 22.03.09, 16:50
          no to skoro wasze zycie seksualne jest udane to leży wam życie
          emocjonalne.kobieta zaspokojona seksualnie i emocjonalnie nie ma obsesji tego
          rodzaju co ty.
          sama musisz wybrac czy chcesz sprobować zakazanego owocu i ponieść wszystkie
          tego konsekwencje,czy spojrzec na kolegę realnie (poci się,robi kupę,ma
          katar,może mlaszcze jedząc itd) co najprawdopodobniej spowoduje twoj spadek
          zainteresowania nim.
          wtedy twoje małrzebństwo dostanie szansę ,zebyscie popracowali nad tym co was
          powinno łączyć i w swerze cielesnej i emocjonalnej\ a co w chwili obecnej szwankuje.
          • juzia214 Re: ale ono jest całkiem udane 22.03.09, 16:51
            małżeństwo miało być
            • riki_i Re: ale ono jest całkiem udane 22.03.09, 17:11
              Małżeństwo nie jest udane, skoro ten kolega Cię kręci. Napisał już Songo, ja też
              powtórzę, że nie powinno się wychodzić za mąż "na letnie uczucia i dobrą
              partię". To oszukiwanie samej siebie i zawsze się w końcu zemści. Miłość to
              gejzer namiętności, a jak teraz widzisz bardziej Cię kręci totalna rozpierducha
              w Twoim życiu ale z uczuciami, niż wygodne spokojne życie bez tych uczuć lub z
              ich namiastką.

              Mimo wszystko w Twoim życiu mleko się już rozlało i w obecnej sytuacji mądrzej
              byłoby przeczekać, jak radzą mądre i doświadczone Panie.
            • chemusia Re: ale ono jest całkiem udane 22.03.09, 17:15
              może i masz racje... jak myślę o tym tak zdrowo-rozsądkowo to wiem, ze mąż mnie
              kocha ale z drugiej strony mam chwile małej załamki, bo on nigdy tego nie mówi.
              nawet jak mu mówię, że go kocham to nie odpowiada "ja ciebie też". Jest bardzo
              nieśmiały, wstydliwy uczuciowo i okropnie zamknięty w sobie. Innych wad brak;)
              I czasami mam wrażenie, że lubią się z moją mamą bardziej niż mnie (którekolwiek
              z nich). To jest głupie i dziecinne ale bywam zazdrosna i o mamę i o męża (kółko
              wzajemnej adoracji) - nigdy nie słyszałam żeby powiedzieli o sobie nawzajem coś
              niepochlebnego.

              Chyba postaram się przeczekać i będę myśleć jak mój idol seksualny pierdzi albo
              beka ;)
              • juzia214 Re: ale ono jest całkiem udane 22.03.09, 17:24
                no cóz na pewno bywa ze pierdzi i na pewno bywa że beka ;)
                to nieprawda ze ludzie sią pobieraja tylko i wyłącznie z namietności.robilam
                kiedys taką nieformalną ankietę i zdziwilabyś sie z jakich powodów ludzie się
                pobierają i trwają w dobrych ukladach przez całe lata.w zyciu najczęściej jest
                cos za coś.ty masz zycie może mało emocjonujące ale stabilne.warto przemyslec
                czy warto to klaść na oltarzu namietności .
            • karola-online Re: ale ono jest całkiem udane 22.03.09, 17:17
              ja ponioslam wszystkie konsekwencje ;) do tego mojego PanaB -
              trafilo z jeszcze wiekszym nasileniem.
              Jestesmy ze soba juz bardzo dlugo, dziesieciolecie dawno minelo, a
              do tej pory nie mozemy utrzymac rak przy sobie, jak przechodzimy
              kolo siebie, siedzimy przy sobie, czy zmywamy razem gary ;)
              Zawsze mowie, ze to nie milosc tylko chemia - ktora trzyma nas do
              tej pory hehe ;)

              tylko jest jedno ale w takich przypadkach - ile takich skokow w bok
              koncz sie heppy endem ? mysle ze mi sie poprostu udalo w slepo i
              PanB okazal sie wspanialym typem... dodatkowo do tego erotyzmu
              lozkowego.
      • chemusia Re: obsesja seksualna 22.03.09, 17:07
        no niestety chyba masz rację co do "kutasa"..
        • martsy Re: obsesja seksualna 22.03.09, 20:28
          akurat braliśmy cywilny ślub, w których nie ma tych bzdur (oboje
          jesteśmy
          ateistami).
          ----

          jeśli miłość, wierność i uczciwość małżeńska to dla ciebie bzdury,
          to jedź równo, Chemusiu, nie obcyndalaj się:

          zgwałć pana B! i radośnie opowiedz wszystko mężowi.

          Mąż na pewno zrozumie, bo skoro ateista to dla niego to też nudne
          bzdury...

          co za ulga, wreszcie mieć do czynienia z kimś postępowym i
          wyzwolonym...

          • chemusia to nie te wartości są bzdurami 23.03.09, 12:17
            Sa to wartości piękne i warte wielu wyrzeczeń. Ale przysięganie czegoś takiego
            to jest wręcz nieodpowiedzialne-skąd można wiedzieć czy życie nie przyniesie
            czegoś takiego, że ich dotrzymanie będzie niemożliwe. Nie umiałabym tego
            przysiąc. Ale, że zrobię co w mojej mocy żeby małżeństwo było szczęśliwe i
            trwałe - tego owszem jestem w stanie dotrzymać.
            • yayamiomur Re: to nie te wartości są bzdurami 24.03.09, 12:29
              chem,
              tak właśnie powyżej napisałem - odkładamy to lamusa te przestarzałe
              i trącące myszką wartości. miłość i wierność to przereklamowane
              starocie. to destrukcyjny wpływ katolickiej mafii i nadinterpretacji
              reakcji hormonalnych.
              srrru! do kosza!

              uczciwość małżeńska (partner w interesach) sugeruje jednak, żebyś
              podzieliła się tą opinią z mężem. tak jak pisałem, on też pewnie
              zachwycony nie jest i może umówicie się na otwarcie na panów i panie
              b. z obu stron.
              • twardycukierek Re: to nie te wartości są bzdurami 24.03.09, 12:31
                A nie nie, yaya, no co Ty? Skakać to my ale nie nam :D Biznes is NOT biznes.
                • yayamiomur Re: to nie te wartości są bzdurami 24.03.09, 13:13
                  ...no bo w końcu wszyscy są równi. ale niektórzy równiejsi.
                  • twardycukierek Re: to nie te wartości są bzdurami 24.03.09, 13:16
                    Yo. A ci najrówniejsi 'zasługują na wszystko najlepsze w życiu'.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka