z2006
19.07.09, 09:00
mateusz.pl/czytania/2009/20090719.htm
"Jest to bezpośrednia kontynuacja relacji z ostatniej Ewangelii – o
rozesłaniu i działalności misyjnej Apostołów. dziś Apostołowie
wracają i dzielą się z Jezusem swoimi doświadczeniami. Jest to dla
Kościoła kolejna lekcja i porcja wskazówek do zaadaptowania i
wykorzystania we współczesnym duszpasterstwie. Spróbujmy się im
przyjrzeć.
Pierwszą rzeczą, którą uczynili uczniowie po powrocie z pracy, było
przyjście do Jezusa i podzielenie się swoją radością i refleksjami.
Wszystko, co czyni Kościół, musi mieć ścisłe odniesienie do
Chrystusa. W nawale zajęć duszpasterskich księżom bardzo zagraża
oderwanie się i zapomnienie o Bogu, sprowadzenie duszpasterstwa
tylko do socjotechniki i oddziaływania czysto społecznego. Na krótką
metę przynosi to pewne zewnętrzne rezultaty, ale są one dość
powierzchowne: dotyczą na ogół różnych aspektów życia doczesnego, a
nie zbawienia. Wtedy Kościół odchodzi od swojej głównej misji, jaką
jest realizowania zbawczego działania Jezusa.
Dlatego spotkanie i przebywanie z Jezusem, czyli to, co określamy
ogólnym mianem modlitwy, należy do istoty duszpasterstwa na równi z
ewangelizacją, katechezą czy sprawowaniem sakramentów. Ksiądz
powinien dzielić się z Jezusem troskami parafii, pytać Go o zdanie,
słuchać Jego wskazówek czy choćby skarżyć się swoimi trudnościami i
niepowodzeniami. Jezus to zrozumie i zaradzi.
Jezus rozumie także, że człowiek potrzebuje odpoczynku i wytchnienia
od codziennych obowiązków, nawet najbardziej szczytnych i
szlachetnych,. Być gorliwym i odpowiedzialnym w pracy to wcale nie
znaczy zapracować się na śmierć. Praca musi być dobrze
zorganizowana, a odpoczynek i nabranie sił, to jeden z istotnych jej
elementów, który jednak często skłonni jesteśmy lekceważyć. Ksiądz,
ale także dyrektor, nauczyciel, biznesmen, robotnik, który nie
potrafi wykorzystać swego urlopu, który po obiedzie nie ma czasu na
relaks i pracuje jeszcze do późna w nocy, zaniedbuje w ten sposób
swoje obowiązki zawodowe.
Pracy nie mierzy się miarą zmęczenia, lecz miarą efektów. A Psalm
127 mówi: „Chleb spożywacie zapracowany ciężko, a Pan i we śnie
darzy swych umiłowanych”. Nie jest to zachęta do bezczynności, lecz
wezwanie do tego, by owoce pracy powierzyć Bogu. A to w dalszym
rzędzie oznacza zorganizowanie pracy według Bożych zasad, czyli
mądrze i sensownie. Dobra i wydajna organizacja pracy jest jednym z
przejawów wiary i prawdziwej pobożności. Pan Bóg nie lubi dziadostwa
i bałaganu!
Jednakże pomimo szczerych chęci i dobrej organizacji, mogą się
nieraz pojawić sytuacje wyjątkowe. Nie należy z nich robić reguły,
ale gdy się pojawią, trzeba je podjąć. Właśnie to przytrafiło się
Jezusowi i Jego uczniom. Czas zaplanowany na odpoczynek trzeba było
poświęcić na dalszy ciąg pracy. Cóż, nieraz tak bywa, ale tym
bardziej powinno to nas mobilizować do przemyślanych i zaplanowanych
działań, gdyż tylko one mogą systematycznie rozładowywać i
zapobiegać podobnym sytuacjom.
Wydarzenie to nasuwa też pewne uzupełnienie i korektę wniosku sprzed
tygodnia – żeby nie tracić czasu na bezowocne głoszenie Ewangelii
tym, którzy nie chcą jej przyjąć. Otóż zanim postawi się na
kimś „krzyżyk”, trzeba dużo cierpliwości i wysiłku, podejmowanego
nawet wbrew nadziei. Ludzi są nieraz bardzo biedni i zagubieni,
najczęściej z własnej winy. Zanim potrafią zrozumieć i przyjąć
Ewangelię, trzeba nieraz pokonać wiele uprzedzeń i niechęci, trzeba
dużo wytrwałości i przebaczenia. Tylko miłość potrafi do tego
uzdolnić. I tylko miłość potrafi przezwyciężyć te przeszkody.
Chrystus takiej miłości nas uczy."
Ks. Mariusz Pohl