Gość: ja
IP: 213.25.159.*
03.05.05, 00:54
Witam
Nie wiem czy na dobre forum trafilem z moim problemem ale sprobuje, moze
nawet nieraz tu nauczyciele zagladaja :)
Taka mnie refleksja naszla podczas przygotowan do maturki. Otóz moja
wątpliwość dotyczy epilogu "Innego świata" w którym to narrator a
jednoczesnie autor ksiazki odmawia wymowienia jednego slowa rozumiem gdy
prosi go o to byly wspolwiezien. Swoja odmowe tlumaczy odmowe tlumaczy potem
w wywiadzie tym, iż nie może zaakceptować relatywizmu moralnego, że nie wolno
usprawiedliwiac ludzkiej podlosci, że nie może teraz wymowić tego słowa gdy z
takim trudzie powrocił miedzy ludzi. (Nie przytaczam tu całej historii bo
każdy zainteresowany wie o co chodzi)
Jednak wczesniej Grudziński pisze: "człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach
i uważam za upiorny nonsens naszych czasów próby sądzenia go według uczynków,
jakich dopuścił się w warunkach nieludzkich"
I teraz sedno sprawy: czy nie wydaje się Wam ze ta zmiana zdania nt tego jak
nalezy osadzac czyny jakich sie dopuscił człowiek w łagrze świadczy o pewnym
braku konsekwencji Grudzińskiego? No bo przecież odmawiając współwięźniowi
wymowienia tego jednego słowa "rozumiem" przyznaje jednocześnie że jego
poglądy uległy zmianie. Teraz mówi dobitnie ze czwowiek nawet w "innym
świecie" powinien wykazać się człowieczeństwem. Czy to tylko moje wrażenie,
że zmieniając zdanie Grudziński jednocześnie zaświadcza o tym, że i jemu nie
udało się uniknąć ukształtowania psychiki przez łagry? Bowiem to
zdanie "czlowiek jest ludzki..." wskazuje na to że to łagry ukszałtowały taki
pogląd Grudzińskiego, a dopiero po powrocie do świata wolnych Grudzińskie nie
godzi się na zło nawet w tym nieludzkim "innym" świecie łagrów.
Z góry przepraszam, jeżeli te "przemyslenia" są w którymś punkcie absurdalne,
ale jeśli tak jest to napiszcie przynajmniej gdzie i dlaczego ;)
pzdr, zaintrygowany maturzysta