forevermore79
02.10.04, 16:04
Jest juz wreszcie w sklepach- tak samo oczekiwany zapach tego sezonu, co
B*Men. Na szczescie, rozczarowanie troche mniejsze, bo i nie wiazalem z nim
wiele nadzieji.
Przez 2 lata nosilem oryginalne, meskie L'Eau d'Issey- cenie go za ta troche
korzenna swiezosc, dyskretne nuty blisko skory- jedynie letnie, "rozwodnione"
wariacje nie przypadly mi do gustu. Bleue kojarzy sie i nazwa i flakonem (
choc ten jest bardziej geometryczny) z klasykiem- niepotrzebnie- Miyake mogl
pokusic sie o cos zupelnie nowego, design opakowania przypomina zas damskie
Feu d'Issey. Uwage zwraca tez metalowa edycja z wkladami.
Sam zapach- bardzo trwaly, swiezy, ale z klasa- zadna rewolucja, ale solidnie
zrobiony ( wywolywal dyskusje na basenotes- kojarzyl sie niektorym z...
sardynkami, morska bryza, odswiezaczem itd.). Dla mnie faktycznie wodna
swiezosc, ale o sporej glebi.
Jest tam i cytryna i lemon grass, roza majowa, baza zas to wyraznie
wyczuwalna paczula i drzewo sandalowe. Calosc rozwija sie poprawnie i trwala
przez pol dnia na skorze, poki jej nie zmylem.
Podsumowujac- calkiem przyzwoity zapach, ale moze rozczarowac sympatykow
Miyake oczekujacych cale 10 lat na kolejne, meskie arcydzielo ( podobnie jak
u Muglera).
Ciekaw jestem nastepnych zapachow Gaultiera i D&G- czy beda w stanie stworzyc
cos zupelnie nowego i przeskoczyc poprzeczke, ktora podniosl nieustajacy
sukces jedynego Le Male, czy granatowej D&G Pour Homme?