Dodaj do ulubionych

Syndrom posiadania

20.04.05, 17:14
Nie wiem, czy to powszechne zjawisko dopada też was, mnie na pewno. Podoba
się wam długo jakiś zapach, chodzicie wokół niego, testujecie, wydaje się, że
to już przyjaźń,umieszczacie na liście "koniecznie chcę mieć", a potem jak
już staniecie się jego posiadaczami...przestaje fascynować. Jak temu zapobiec
i czy w ogóle jakoś się da? Jak się z tego wyleczyć? Im dalej w las, tym
więcej drzew...
Obserwuj wątek
    • luloo1 Re: Syndrom posiadania 20.04.05, 17:15
      A może to już zapachowe uzależnienie....?
      • silence-dreamer Re: Syndrom posiadania 20.04.05, 18:05
        Nie wiem co to jest, to pewien rodzaj perfumoholizmu, ja kupuję coraz więcej,
        choc mnie na to nie stac, na 2-3 flakony miesiecznie, do tego nie wystarczają
        mi już tylko meskie zapachy, kolekcjonuje, wącham po czasie wszystko mi się
        nudzi i szukam czegos nastepnego....
    • renia30 Re: Syndrom posiadania 20.04.05, 18:14
      Niestety, czy nazwać to syndromem posiadania, czy zakupoholizmem czy innym
      holizmem - mam to na pewno. Przed zakupem radosne oczekiwanie, dreszczyk i
      pełne przekonanie, że jak już to będę miała to koniec z kolejnymi zakupami. A
      prawda jest taka, że to nie ma końca, jeden zakup nie wyklucza kolejnego i
      wieczne poszukiwania trwają. I chyba to jest syndrom poszukiwania właśnie :o)
    • mathilde17 Re: Syndrom posiadania 20.04.05, 18:20
      Dopada, a jakże! Ofiarą tego zjawiska padałam głównie w pierwszych latach
      perfumowej "choroby", kiedy jeszcze dokładnie nie wiedziałam, co mi się podoba,
      i działałam nieco po omacku. Stąd kilka wpadek, które skończyły się oddaniem
      perfum koleżnkom: Escape, które zaczęło mnie drażnić po jednocentymetrowym
      ubytku we flakonie, mimo totalnego uprzedniego zauroczenia; Poeme, które szybko
      zaczęły mnie przytłaczać swą zbyt bujną kwietnością, Samsara, teraz już
      nieodwracalnie mdła i słodka... W kwestii zapobiegania - znalazłam jeden
      sposób, ale wymaga on powszechnej dostępności próbek, o co jeszcze niestety w
      Polsce trudno. Mianowicie, zauważyłam, że zauroczenie o wiele łatwiej mi
      przechodzi, gdy zrobię sobie w sklepie i przyniosę do domu próbkę zapachu, w
      prostej fiolce, "odartego" z całej flakonikowo - pudełkowej otoczki, bez tej
      nieco histerycznej atmosfery, która potrafi mnie ogarnąć w perfumerii (a czy
      mój nos już mnie nie zwodzi?... tyle tu jeszcze do powąchania, a ja już nic nie
      czuję...itd, itp). Zapach przyniesiony w ten sposób i noszony przez kilka dni z
      rzędu często okazuje się o wiele bardziej zwyczajny i nie tak fascynujący, jak
      się wydawało... Jeśli natomiast przejdzie test próbkowy i moje odczucia nadal
      są takie same, no to wtedy już poległam, i faktycznie ląduje na mojej półce
      prędzej czy później. Czasami jest też odwrotnie - im dłużej testuję, tym
      bardziej zapach odsłania swoje piękno i kolejne nuty, które wcześniej jakoś
      umknęły - wtedy nie wykańczam takiej próbki i hołubię ją dopóki nie kupię sobie
      pełnowymiarowego flakonu. Aktualnie mam tak z Santal Blanc.
      • silence-dreamer Re: Syndrom posiadania 20.04.05, 18:27
        a własnie jak to jest, można miec swoją fiolkę(np 3-5ml) i sobie napsikac do
        testowania?
        • mathilde17 Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 18:05
          Teoretycznie tak, a przynajmniej tak być powinno, ale w Polsce ciągle jeszcze
          wymaga to trafienia na perfumerię z obsługą o poziomie uprzejmości znacznie
          powyżej średniej krajowej.
          We Francji jest tak w każdej Sephorze - często puste fiolki z koreczkami są
          wystawione i można obsłużyć się samemu, albo poprosić ekspedientkę. Koło półek
          są nawet tabliczki - "poproś o darmową próbkę".
    • escape5 Re: Syndrom posiadania 20.04.05, 18:25
      Oooo,ja też to mam...Za duzo mnie kosztowało kupowanie coraz to nowych 50-tek na które po paru dniach nie mogłam patrzeć(a raczej nie mogłam wąchać).Teraz kupuję wyłącznie maleństwa czyli miniaturki,czasem 30.Oczywiście tez mi się nudzą ale przeważnie jakoś daję radę je zużyć.
    • silence-dreamer Re: Syndrom posiadania 20.04.05, 18:30
      Straszne to są 125ml jak się okaże ,że zapach który nas fascynował i kupilismy
      go w przypływie pożadania, a on pozniej okazał się zwykłym smierdzielem( miałem
      tak z Obsession CK)
    • joaska77 Re: Syndrom posiadania 20.04.05, 19:25
      Moge sie pod tym postem z pelna swiadomoscia podpisac. Doszlam do wniosku, ze
      mnie chyba bardziej fascynuje gonienie za kroliczkiem - wachanie, testowanie.
      Kiedy juz zakupie dany zapach okazuje sie, ze "instynkt lowczego" wzywa i
      rozpoczyna sie poszukiwanie nastepnego zapachu wraz z cala ta ekscytujaca otoczka.
      • vanilia72 Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 07:46
        Mam chyba dokładnie tak samo :).
        Ciągle szukam czegoś nowego, choć to co mam uwielbiam :)
        Wniosek z tego taki, że zapach życia wciąż przede mną, tylko czy go znajdę ?
    • modern_witch Re: Syndrom posiadania 20.04.05, 21:37
      wrrr, piszę ten post trzeci raz, bo mnie "system wylogowuje"!
      zaraz, co to ja chciałam...aha!
      No ja własnie tak nie mam! Zawsze ze zdziwieniem słucham, jak moje kolezanki
      mówią, że "zapach im sie znudził". Jeżeli już coś mnie fascynuje, to trwale,
      jakoś czuję zwykle, że to "już to" albo "jeszcze nie to" i w tym drugim
      przypadku nie kupuję. A wokół niektórych zapachów potrafię chodzić i kilka lat,
      zanim poczuję, że to "już to";-)
      Zabawne, ale nie miewam prawie nietrafionych zakupów. Owszem czasem cos
      odkładam, ale przecież z przyjaciółmi też nie wszystkimi spotykamy sie z tą
      samą częstotliwością (no, przyjaciele tez czasem potrafią znużyć, ale nie
      przestają byc rpzez to przyjaciółmi). No, a jak się okaże, że coś "mojego"
      wycofują, to wpadam w histerię i robię zapasy;-)
    • kalia_t Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 01:46
      To zjawisko mnie również dopadło, kupowanie "tego jedynego" bez końca...
      Ostatnio coraz więcej tzw. moich zapachów mnie nudzi, na te wymarzone i
      zakupione, nawet nie spoglądam. Co gorsza odrzuca mnie od nich, zaś niektórych
      zapachów nie czuję. Coś się stało z moim nosem po narkozie i jeszcze straciłam
      węch po zatruciu Versace Woman.:( Finansowo też krucho, więc póki co nadzieja w
      straganiku.
    • dori7 Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 08:17
      Mam syndrom posiadania, ale bez syndromu szybkiego znudzenia :))

      Uwielbiam miec u siebie na polce zapachy, ktore mnie fascynuja - samo
      wyczekiwanie i polowanie oczywiscie daja wielka radoche, ale nic sie nie moze
      rownac z porannym i wieczornym "obchodem" polki, obwachiwaniem po kolei
      wszystkich buteleczek i wybieraniem, czym by tu sie dzis psiknac, co pasuje do
      nastroju, okazji i pogody. Ciesze sie wtedy jak dziecko w wesolym miasteczku :))
      • modern_witch Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 08:21
        o właśnie, ja sie może nieprecyzyjnie wyraziłam, bo syndrom posiadania jak
        najbardziej mam, pewne rzeczy po prostu muszę mieć, niezależnie czy je używam,
        czy nie, bo inaczej normalnie jestem chora;-)
        natomiast syndrom znudzenia jest mi obcy;-P
      • benita5 Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 14:25
        dori7 napisała:
        > ale nic sie nie moze
        > rownac z porannym i wieczornym "obchodem" polki, obwachiwaniem po kolei
        > wszystkich buteleczek i wybieraniem, czym by tu sie dzis psiknac, co pasuje
        do nastroju, okazji i pogody. Ciesze sie wtedy jak dziecko w wesolym
        miasteczku :)
        > )

        Oj znam to uczucie:)))Dlatego u mnie karuzela z zapachami to ulubiona
        zabaweczka:)
        • dori7 Re: Syndrom posiadania 23.04.05, 01:29
          benita5 napisała:

          > Oj znam to uczucie:)))Dlatego u mnie karuzela z zapachami to ulubiona
          > zabaweczka:)

          Karuzela powiadasz?? Taka krecaca sie i pewnie jeszcze cos grajaca??
          Chyba bede musiala Cie nawiedzic i wlasnoocznie obejrzec to cudo, az sie
          rozmarzylam :))
    • luloo1 Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 09:13
      Ja robię zawsze bardzo przemyślane zakupy, nigdy pochopnie. Chodzę koło zapachu
      ok. 1,5 miesiąca, czasem nawet pół roku i nie kupuje często(dużo). Mało jest
      zapachów, o których mogę powiedzieć "chcę mieć", ale jak już mam.... zaczyna
      się ten syndrom.
      • salma88 Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 12:37
        Owszem, polowanie na zapachy bardzo mnie cieszy. Zdarza mi sie miec cos przez
        kilka dni zaledwie i mimo, ze jeszcze mi sie nie znudzilo, ja znow szukam i
        szukam. Nie jest to jednak na zasadzie "oj, jak ja mam dosc tego czy tamtego,
        musze sobiue znaleazc nowy obiekt westchnien":). Ja po prostu czesto czytam w
        gazetach o perfumach, albo znjaduje cos w necie i wowczas pojawia sie chec
        zobaczenia tego, powachania. zazwyczaj konczy sie to zakupem. Najgorzej, kiedy
        naczytam sie czegos ciekawgo o zapachu, albo spodoba mi sie reklama, czy
        flakonik. Sunm moon stars podobaly mi sie, poki ich nie mialam. Wmawialam
        sobie, ze sa piekne, bo bylam chora na flakonik:) Nabylam od razu 100 ml i po
        jakims czasie oddalam babci:) Teraz podoba mi sie reklama PP Naomi Campbell.
        Zapach rowniez! Ale nadal nie jestem przekonana w 100% i chcialabym tak "dla
        pewnosci" powachac jeszcze kilka innych cudeniek, a coz a tym idzie robi sie
        lista z upragnionymi zapachami. Inne nieszczescie moje polega na tym, ze jesli
        chodze zbyt dlugo kolo jakichs perfum (np. kilak miesiecy), to kiedy juz je
        mam, nie podobaja mi sie tak bardzo. Nie wie jak to wqszystko nazwac, alke to
        chyab jakies nieszczescie;) Moja mama robi mi tylko uwagi, zebym nie
        kupowala 'badziewia' (czyli czegos malo prestizowego, np. Avon, ostatnio nawet
        Elziabeth Arden:)). A moj facet zapowiedzial, ze mi w najblizszym czasie
        zadnych perfum nie kupi, bo mam ich juz dosc sporo:) Niby to smeiszne, ale
        wkurzajace. Nie czuje sie z tym jakos super, bo w koncu zaden zapach mi nie
        odpowiada. Poza tym nie lubie, jak ktos mi wypomina, ze przepuszczam
        pieniadze.
        • sorbet Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 14:34
          Bardzo trafnie napisałaś, Luloo. Moment kupna jest jak spełnienie marzeń. Potem
          zainteresowanie od razu znika. To chyba oczywiste:-) Ciągle poszukujemy nowych
          wrażeń, no nie:-) Za to używam na spokojnie, bez "histerii". Często wyciągam
          do "podziwiania". Ustawiam butelki w "rzędzie", hihi. Robię zdjęcia...:-)
          Zastanawiam się nad najbladszymi "odcieniami" zapachowymi. I oczywiście
          natychmiast szukam kolejnego obiektu westchnień.

          Nie kupuję jednak często i dużo. Zgadzam się z opinią, że trzeba nosić próbki.
          Trudne zapachy wymagają czasu i poznawania:-P, najczęściej tak jest w przypadku
          niszowych. Czekam na "błysk" którego dnia i wtedy zapach jest "mój". Niezawsze
          to się zdarza, na szczęście, hihi. Inna sprawa, że noszenie trudnego zapachu na
          codzień czasami jest naprawdę uciążliwe. Warto mieć więc jakiś lekki, prosty,
          lecz niebanalny pod ręką. Dla mnie to Calamus, Odeur53, Palisander i chyba
          CdG3. Trochę tego też jest :-)
    • benita5 Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 14:22
      No niestety ja ciagle jestem jak w amoku,tropienia,poszukiwania,i dopadania do
      kolejnej ofiary:P Testowanie, porownywania oczekiwan do realiow,
      inwentaryzowania itd... :))

      Owszem hobby czasem meczy tym wlasnie ze upatrzony flakonik szybko sie
      opatrzy:)) No ale kobieta zmienna jest, wiec nie stresuje sie tym za bardzo...i
      tak kolekcja sie rozrasta :))
      • saint-agnes Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 14:29
        z przykrością stwierdzam, ze należę do grona.... po co mi tyle zapachów, skoro
        i tak zawsze wracam do tych dawno już wypróbowanych? Ciągle tylko kupuję,
        zamieniam, testuję i po kilku chwilach .. nudzę się.

        moze kiedys przyjdzie pora na te jedyne i zostanę wierna im do śmierci? :)
    • wandalas Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 14:57
      w ekonomii jest tzw. prawo Gossena mowiace ,ze im wiecej zapasu danego dobra tym
      mniejsza jego uzytecznosc krancowa(pozdrawiam doktor sosenko).na jezyk
      perfumiarzy przelozyla bym je w ten sposob:im dluzej myslisz o danym
      zapachu,chodzisz za nim,testujesz;tym wieksze rozczarowanie po jego kupnie.moral
      z tego taki:jezeli zapach spodoba ci sie tuz po pierwszym niuchnieciu-kup
      go.powyzsza teza zrywa jednak z podstawowa zasada przy kupnie perfum:nie ufaj
      pierwszemu wrazeniu,no ale coz,mylic sie jest rzecza ludzka!
      • a1icja Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 16:37
        Ja należę do osób, dla których zapach perfum, jest własnym zapachem i szukałam
        i znalazłam te swoje - ale jedynie wersję siebie na zime, nie mam jeszcze
        zapachu na upalne dni. Używam czasem innych zapachów, na rózne okazje, ale
        tylko "przygodnie", nie trafiłam na lekką wersje siebie.. Może ktos mógłby mi
        podsunac pomysł - zapach wiosennych kwiatów, dzrzewek owocowych, lekko miodowy
        i jednocześnie niezbyt słodki i nie "spożywczy"(żadnych wanili i owoców)
    • mangos Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 17:43
      U mnie syndrom posiadania nasilił się w ostatnim miesiącu. Wcześniej kupowałam ok.jednego flakonu miesięcznie, w tym, już cztery:/Tłumaczę to tym,że jestem "początkująca" i ,że ten szał kiedyś minie. Szukam zapachu idealnego- pięknego,trwałego, czegoś w rodzaju zapachowego zjawiska.Dla mnie to wazniejsze niż przysłowiowa "szata,która zdobi człowieka" . W moim odczuciu to "zapach zdobi człowieka";)
      • salma88 Re: Syndrom posiadania 21.04.05, 18:37
        Zgadzam sie z prawem Gossena, to dokladnie to! Zreszta, jetsem na biezaco, bo
        walsnie sie ucze mikro na jutrzejszego kolosa;) Niestety posuzkiwania kolejnego
        zapachu nie pozwalaja mi sie jak widac skupic...)
    • urstina Re: Syndrom posiadania 22.04.05, 23:25
      No cóż - mogę się wyłacznie podpisać oburącz pod wszystkimi wcześniejszymi
      postami i powiedzieć (samej sobie) - witaj w klubie... Co ja się
      nagimnastykowałam, żeby zdobyć With Love Guerlain'a. I jeszcze muszę się nim
      oszczędnie gospodarować bo to wersja limitowana i więcej go pewno nie będzie. A
      ile musiałam się naczekać, żeby zdobyć Rosamor Oscara de la Renty - próby
      zdobycia na Allegro nic nie dały i trzeba było się przeprosić z Douglasem, a
      potem znów nie było tygodniami 30-tki. Teraz czekam z utęsknieniem na paczkę z
      Joy, ale już nie wytrzymałam i jak zobaczyłam na Allegro małe Skin Trussardi,
      które CHODZĄ ZA MNĄ!!! - to było tylko jedno wyjście: licytuj ;-/. Może mamy
      coś takiego jak ten genialny nos z powieści "Pachnidło" - to powinna być
      lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy uwielbiają perfumy :-)). No właśnie,
      książki - moje zamiłowanie do perfum przenosi się też na książki o nich.
      Właśnie dokupiłam sobie 2 przepiękne albumy o perfumach i czekam na przesyłkę z
      kolejną książką - Erotyka perfum czyli tajemnice pięknych zapachów. Bardzo
      lubię poczytać te wszystkie ciekawostki o perfumach...
    • zettrzy Re: Syndrom posiadania 23.04.05, 05:41
      a ja tak mam ze wszystkim, nie tylko z perfumami - dopoki jest to gdzies tam,
      daleko ode mnie, w krainie fantazji, to zrobie wszystko byle miec, a jak juz
      mam, to czesto dwa dni lezy zanim nawet odpakuje
      • nitulina Re: Zettrzy 09.05.05, 02:04
        Ha kochana, ja też ze wszystkim a najbardziej z ciuchami, w sklepie jeszcze
        wydaje mi się że bez tego czy owego dalsze życie nie ma sensu mi to coś
        rozwiąże całkowicie mój problem ubraniowy, w domu już się okazuje że nie
        koniecznie.
        Ty masz o tyle dobrze że możesz wszystko zwrócić, w Polsce niestety nie za
        bardzo :(



        • nitulina Re: Zettrzy 09.05.05, 02:05
          Coś mi skłądnia językowa nie wyszła ;) późno już.
    • elisa_day to ja troche z innej beczki :) 09.05.05, 00:15
      ja tak mam z muzyką :). jak cos bardzo lubie to zawsze to przyjemne oczekiwanie
      ze moze w radiu puszczą, i ten dreszczyk niepewnosci ;) niespodzianki, a jak
      mam juz nagrane to mi przechodzi, bo wiem, ze w kazdej chwili moge sobie
      włączyć :P
    • olcia71 Re: Syndrom posiadania 21.07.05, 09:56
      No tak. Myślałam, że tylko ja na to choruję. Jak czytam to forum to tak jakby o
      sobie... Tyle, że zapachy mi się nie nudzą, chyba, że te kupione w czasie
      klęski finansowej, jakieś avoniaste... Opanowuje mnie nieraz gorączka. I z
      przykrością stwierdzam, że to się nigdy nie kończy...Czasami przerzuca mi się
      to na ciuchy, ale w zasadzie przeważnie dotyczy perfum. Nie wiem jak dawno
      dawno temu mogłam posiadać 2, 3 flakony perfum i mi to wystarczało.Teraz mam
      ich chyba ze 20 i ciągle mi mało. Co jakiś czas dopada mnie mania posiadania.
      Choruję od jakiegoś czasu na jedne perfumy i pewnie w końcu je kupię. Narazie
      bariera finansowa jest skuteczna.Przed zakupem dostaję jakby obsesji - życie
      bez tego zapachu wydaje mi się wręcz bezsensowne, a po - życie toczy się dalej
      o na horyzoncie pojawia się nowy obiekt pożądania. Ten pierwszy traci na sile,
      nie nudzi mi się, ale już tak nie fascynuje. No i oczywiście przed zakupem
      obiecuję sobie, że to jest ten jeden jedyny i teraz dam sobie spokój na
      dłuuugo... nic z tego.Ten szał ogarnia mnie znowu. Najgorsze jest zderzenie ze
      zdrowym rozsądkiem - pełna szafa perfum (nieraz dostaję szału na punkcie tych,
      które zbliżają się do końca, ale jeszcze świetnie się mają...), inne wydatki na
      głowie - to jak kubeł zimnej wody. Na jakiś czas jest dobrze. Najgorzej to
      poddać się temu bezwolnie, wtedy wpadamy w nałóg, a tak tylko cierpimy męki
      Tantala.......
      • rawita Re: Syndrom posiadania 21.07.05, 20:38
        to prawda, że z perfumami łatwo się pomylic i dlatego nie nalezy sie spieszyć,
        ale dla mnie najwyższym szczęściem jest,kiedy nagle TO odkryję, dzień i noc
        wącham na nadgarstku, a juz następnego dnia zakupię. Wtedy jestem dziko
        szczęśliwa nawet i przez tydzień :-). A potem poszukiwanie nowej miłości...
        Zauważyłam też jednak u siebie inny syndrom - nieumiejętność rozstania się z
        zapachem. Nie mogę się pogodzić z tym że coś, co mi się podobało, się kończy. I
        mogę mieć nawet dziesięć nowych fascynacji, ale to stare i tak muszę koniecznie
        kupić, bo inaczej jestem chora. Jak już kupie, to stawiam na półce i zapominam
        na pół roku.
        • olcia71 Re: Syndrom posiadania 22.07.05, 09:07
          Dokładnie Rawita! Ja też nie mogę się rozstać z ulubionym zapachem, mało, nie
          mogę się rozstać z pustym flakonem!!!Żeby bez biegania do perfumerii móc do
          niego w każdej chwili wrócić i przypomnieć sobie wszystko, co się z nim
          wiązało. I panika mnie ogarnia jak dochodzą do mnie wieści, że jakieś perfumy
          mają być wycofane, albo jak już nigdzie nie mogę ich znależć...Mąż (który
          zresztą powoli zaczyna się o mnie obawiać) twierdzi, że jest tyle zapachów na
          świecie... Właściwie ma rację, ale stara miłość nie rdzewieje, jak mawiają
          starzy Indianie. Ostatnio za sprawą pewnej strony przypomniałam sobie o
          perfumach, których używałam w liceum.. ale zapach niezmiernie oryginalny,
          ciepły i przytulny... Ogarnęła mnie panika, że przecież po 10, no, 12 latach
          (13?) już go nie uświadczę w żadnej perfumerii.. Jaka była moja radość jak go
          zobaczyłam na półce!!! I jak mogłam go wpuścić do mych nozdrzy! cała masa
          wspomnień zwaliła mi się na głowę. Kupiłam go natychmiast, bo oczywiście
          chorowałam na niego. Zapach jest niesamowity, potrafi wywołać u mnie dreszcz na
          karku. A najciekawsze jest to, że obojętnie co bym wzięła do ręki, to pierwsze
          co robię to wącham (no, chyba, że coś ewidentnie jest popsute....) :o)
          • urstina Re: Syndrom posiadania 22.07.05, 10:22
            Mam dokładnie te same objawy :-)) Staram się jak mogę aby rozsądek chociaż
            czasami brał górę nad żądzą posiadania kolejnego zapachu, który mnie
            zafascynuje, ale ta walka i tak z góry jest skazana na klęskę. Prędzej czy
            później i tak coś dokupię... I tylko czekam na ten moment kiedy uznam, że już
            czas kwarantanny czyli niekupowania jest wystarczająco długi i można już z
            czystym (?!) sumieniem dokonać zakupu. Tudzież wynajduję sobie rozmaite
            preteksty, okazje, które jakby mają uzasadnić taki zakup - np. nagroda za
            bardzo dobre wyniki w nauce (swojej ;-)), zbliżające się urodziny, paskudna
            pogoda powodująca fatalny nastrój, perspektywa pojawienia się na koncie nowej
            pensji, odreagowanie stresów codziennych itd. itp... No i właśnie dziś jest ten
            szczęśliwy dzień! Przed chwilą z lubością kliknęłam Kup Teraz na Happy Heart
            Clinique :-D Chodziły za mną już ze 2 tygodnie, no to teraz jeszcze ze 2-3 dni
            i już przyjdą całkiem! Od razu mam lepszy humor mimo, że leje i pogoda do
            bani...
            • rawita Re: Syndrom posiadania 22.07.05, 20:02
              A ja właśnie cierpię straszliwie z powodu żądzy posiadania, która ogarnęła mnie
              zaledwie 2 dni temu. Chociaż wiedziałam, że powinnam z tym zapachem pochodzić,
              wiedziałam też że to nie jest rodzaj zapachu typowy dla mnie i że nigdy w życiu
              z czegoś podobnego nie byłam zadowolona, to i tak spontanicznie kupiłam Emporio
              Night. Nie wiem co mnie podkusiło, może ten czerwony modernistyczny flakonik
              (baaaardzo mi sie podoba) i może wmówiłam sobie, że przeżywam właśnie gwałtowną
              namiętność. W każdym razie przedwczoraj i wczoraj byłam bardzo szczęśliwa, a
              dzisiaj niestety stwierdziłam, że zapach mnie drażni, denerwuje i nie podoba mi
              się nic a nic. Nie wiem, gdzie ja widziałam w nim tą głębię. Może on się zmienił
              przez noc? No i jestem obecnie szalenie nieszczęśliwa i najlepiej kupiłabym coś
              nowego, żeby zatrzeć to niemiłe wrażenie, ale niestety nie mam już za co. Ech,
              ta żądza...
              • olcia71 Re: Syndrom posiadania 22.07.05, 20:16
                Ja właśnie zastanawiam się nad kuszącą ofertą sklepu pedet. Cerruti mnie korci.
                Kończy mi się, a zapach bardzo mi odpowiada... ale z drugiej strony ostatnio
                chorowałam na Lanvina i masz babo placek... Pewnie niedługo będę mieć oba, ale
                póki co przełamuję niechęć do kupowania przez internet. Kupował kto w pedecie???
                • rawita Re: Syndrom posiadania 22.07.05, 20:37
                  moja koleżanka kupowała tam dwa razy i za każdym razem perfumy w porządku i
                  szybka dystawa
                  • olcia71 Re: Syndrom posiadania 22.07.05, 20:55
                    rawita - znaczy się oryginały, mam nadzieję? Jeżeli tak, to chyba znowu stracę
                    zdrowy rozsądek...
                    • rawita Re: Syndrom posiadania 22.07.05, 21:59
                      tak, w tym wypadku były to na pewno oryginały :-). Faktycznie promocje mają
                      niezłe. Ech, że też kupiłam to Emporio... Strasznie sobie pluje w brode. A w
                      dodatku widziałam niedaleko dziką wyprzedaż Romy.
                      • chatka_ Re: Syndrom posiadania 22.07.05, 22:57
                        Rawito nie przejmuj sie, przeciez mamy straganik :) sama bym byla bardzo bardzo
                        chetna, ale jutro wyjezdzam na wakacje i pieniazki wszelkie odkladam na chlebek
                        i mleczko ;)
                        • rawita Re: Syndrom posiadania 23.07.05, 07:41
                          dzięki Chatko! przekonałaś mnie, że to żaden dramat. W związku z czym chyba
                          sprawię sobie zapachowy prezent :-))) Nie ma to jak żądza!
                          • chatka_ Re: Syndrom posiadania 23.07.05, 09:41
                            Zdarzylo mi sie kupic jakis zapach tylko dlatego, ze byla do niego dolaczona
                            sliczna bizuteria (hehe ta naprawde byla ladna ;), wiedzialam, ze zawsze moge
                            sprzedac lub wymienic i tak sie stalo :)))
    • mangos Teżą to mam:) 23.07.05, 10:04
      Odkrywając to forum, nie byłam świadoma do czego to doprowadzi! Zachorowałam! Tak- jest to tzw. syndrom posiadania. Marzę o jakimś zapachu, obsesyjne myśli nachodzą mnie codziennie : i rano i przed snem, często buszuję po allegro ( co z resztą widać;)) i łapa już chce nacisnąć "kup teraz" ,ale resztki zdrowego rozsadku mnie przed tym powstrzymują. Wiele razy kupowałam w ciemno, nie żałuję tych decyzji- jest straganik, i to , co mi sie nie spodoba, może akurat spodoba się komus innemu. Nie boje sie tego ryzyka. Warto:)
      I jeszcze jedno: najbardziej lubie moment oczekiwania na paczke, w której są moje wymarzone perfumy. Potem jeszcze jej nerwowe otwieranie i pierwsze niuchnięcie. Jestem w raju...przez kilka minut;) potem na horyzoncie pojawia się nowy obiekt pożądania. Koło się zamyka. Jestem w punkcie wyjścia;)
      • mangos Miało być of course: TEŻ to mam. 23.07.05, 10:05


    • urstina Re: Syndrom posiadania 23.07.05, 21:22
      Ten syndrom jest zgubny ;-( dla kieszeni oczywiście... W ten nieszczęsny nałóg
      wpędziło mnie Allegro, bo wiadomo - ceny sprawiają, że przedmiot pożądania jest
      w zasięgu finansowym. W piątek kupiłam Happy Heart, ale bardzo mnie korci
      Talisman Balenciagi, tylko nie mam gdzie go niuchnąć. Ale syndrom sprawia, że
      zaczynam myśleć o zakupie w ciemno, tym bardziej że widziałam tą wodę w
      przyzwoitej cenie chyba na Dionecie. A wczoraj pasłam mój syndrom do
      nieprzytomności - weszłam na wyszukiwarkę perfum, którą kiedyś podała Olesia:
      www.bizrate.com/buy/browse__cat_id--88.html
      no i tam to dopiero jest szok! Wydrukowałam sobie coś ze 30 różnych perfum,
      niektóre marki w ogóle pierwszy raz na oczy widziałam. To grzebanie w
      wyszukiwarce mogłabym porównać do grzebania w stosie ciuchów, aby wyciągnąć coś
      niepowtarzalnego, tak się czułam mniej więcej. Polecam Wam tę stronę - jest na
      co oko zawiesić! Dziewczyny, które są za granicą mogą w dodatku coś kupić, ale
      dla tych co mieszkają tu to wiele marek będzie tylko w sferze marzeń.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka