mangos
19.01.06, 16:20
Zgromadziłam na półce kolekcję zapachów,które kocham i lubię i z którymi ciężko byłoby mi się rozstać. We wszystkie strony analizowałam opcje oddania w dobre ręce, zamiany na coś innego i ciagle dochodziłam do wniosku,że tak właściwie to co mam jest OK i wystarczyłoby mi...Czasem mam nawet wrażenie,że to koniec zapachowej wędrówki, koniec poszukiwań,bo mam w końcu OI,Black Cashmere, Jaipur Saphir, czarną Manię i BLV a reszta... reszta fajnie ,że jest ale nie płakałabym ,gdyby nie było. Czy wszystko ze mną ok? Jeszcze rok temu czułam się jak w lesie, tyle było wielkich fascynacji,które jednak po tygodniu zgasły.Cieszę się,że nie nakupowałam wtedy Bóg wie czego. Teraz to właściwie jeszcze tylko Daim Blond, E.Collection i Ambre Sultan poszukuję,ale nie pali się. Trochę mi żal tych pełnych emocji chwil,gdy wąchałam coś nowego. Teraz jestem wybredna a moja półka żądna samych specjalnych gości. To zapachowa dojrzałość, zmęczenie?...nie wiem...:( Czy ktos też tak ma?