Dodaj do ulubionych

Co kiedy atomizer odmówi współpracy?

06.05.07, 14:33
Przytrafił się komuś z was taki pech?
Mnie niestety ostatnio- Le Feu Light najpierw psikało coraz bardziej opornie,
raz chciało, a dwa razy nie, aż w końcu przestało zupełnie.
Nie mam pomysłu, co można z tym zrobić, przychodzi mi do głowy tylko
rozbrojenie butelki i przelanie zawartości do jakiejś innej z atomizerem.
Tylko jak to zrobić od strony technicznej?
Jeśli ktoś ma jakieś doświadczenia w takich machinacjach, będe bardzo
wdzięczna za rady
Obserwuj wątek
    • sorbet Re: Co kiedy atomizer odmówi współpracy? 06.05.07, 17:19
      Mnie. Palisander czeka od roku na odkorkowanie:-)
      • a.g.n.i Re: Co kiedy atomizer odmówi współpracy? 06.05.07, 21:39
        Mnie też. I też z Palisandrem. I też nie wiem co robic. Teraz mi przychodzi do
        głowy, żeby może sięgać do tej rurki strzykawką z igłą i przelewać tak do innej
        butelki... bo nie wiem, czy ostre działania uszkadzające butelkę nie skończą
        się jakoś źle...
        • sitc Re: Co kiedy atomizer odmówi współpracy? 06.05.07, 23:59
          Agni, ja właśnie mam też czarne wizje, że cenna zawartość, w trakcie moich
          działań wyląduje np. na podłodze. Ale trzeba być twardym a nie miętkim, coś
          spróbować zrobić musze ;)
          Pamiętam widziałam gdzieś (pewnie tu, na forum) zdjęcie klasycznego Le Feu,
          pozbawionego plastikowej kiecki, więc najpierw ją zedre ze swojego, potem nie
          widze innego wyjścia, jak tylko rozebrać atomizer- w końcu to tylko blaszka
          zaciśnięta na butelce.
          Wish me luck! ;)
          • a.g.n.i Re: Co kiedy atomizer odmówi współpracy? 07.05.07, 08:55
            No to spróbuj i podziel się doświadczeniami:-) ja się na razie boję dotknąć:-)
            ale tym się nie należy sugerować, bo ja się do wielu rzeczy boje dotknąć:-)
    • mmoni Re: Co kiedy atomizer odmówi współpracy? 06.05.07, 23:53
      Ja kiedyś rozbrajałam butelkę Ode au Reve YR, obcęgami zdzierałam z niej
      metalowy kapturek przy atomizerze. Trochę się rozlało, ale że perfumy z tych
      tańszych, to nie było tak szkoda, nie wiem, czy z droższymi odważyłabym się
      eksperymentować.
    • s-a-m-a-l-e-a Re: Co kiedy atomizer odmówi współpracy? 07.05.07, 10:03
      Ja też miałam podobnym problem :)
      Rozwiązałam go tak - mam w domu taki "badziew" elektryczny pilniczek do
      paznokci (taką mini wiertareczkę) co do paznokci nie nadaje się wcale, ale
      nadało się do wywiercenia dziurki we flakonie ;) Jak już zrobiłam dziurkę to
      strzykawką z igłą wybrałam zawartość. Mój flakon był szklany (nie wiem jaki
      jest w La Feu)i po godzince wiercącej pracy dobrałam się do środka :)
      • chatka_ Re: Co kiedy atomizer odmówi współpracy? 07.05.07, 10:41
        Pomysl godny pana Slodowego lub Sasiadow ;) Trzymam kciuki!:)
    • hfugwe Re: Co kiedy atomizer odmówi współpracy? 07.05.07, 12:33
      Ja rozbrajałam Cristalle, szklana butelka.
      Najpierw zdjełam to co można a później
      przebiłam szpikulcem tak aby się dobrać
      do środka nie miałam strzykawki więc
      zrobiłam dwie dziury, jedną dla odpowietrzenia.
      Cristalle był z metalową osłonką ale pod nią
      był ten cały mechanizm z rurką plasikowy.
      Nic się wylało, ale i tak byłam zła :)
      Nie wiem co Tobie poradzić bo Le Feu jest
      inaczej skontruowane.

      Powodzenia
    • sitc Victory!!! :) 21.05.07, 16:03
      Zdaje relacje, jak odzyskałam swoje Le Feu z bardzo metaforycznych ;) łap
      zaborczej butelki.
      No więc sprawdziło się powiedzenie, że najprostsze rozwiązania są najlepsze.
      Kuchennym ostrym nożem oddłubałam plastikową osłonkę, tą która zachodzi na
      metalową część atomizera, po czym ten sam nóż, posłużył jako piłka do metalu :)
      Inaczej mówiąc, poprostu atomizer został odkrojony- było to o tyle ułatwione, że
      Le Feu, ma niezupełnie prosty, tylko jakby zaciśnięty na szkle, więc jest
      wgłębienie, wzdłuż którego został odcięty.
      Zawartość przelałam bezpośrednio do zastępczego flakonika, teraz sobie myśle, że
      bezpieczniej byłoby strzykawką, ale w domu nie miałam nawet sztuki.
      W każdym razie udało się, bez strat na ciele, oraz bez strat cennych mililitrów :)
      • fa25 Re: Victory!!! :) 21.05.07, 20:57
        Jesteś wielka ! Kibicowałam z zapartm tchem wczuwając się w dramaturgię
        sytuacji. Gratuluję sukcesu !
        • mmartiene Re: Victory!!! :) 25.05.07, 14:15

          ja tak samo, dramaturgia byla wielka ;)
          gratuluje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka