Dodaj do ulubionych

Shalimarowe szaleństwo :)

04.01.08, 14:42
Niedawno jedna z Forumowiczek (pewnie się zaraz ujawni) oznajmiła, że znalazła już swój zapach życia i jest nim Shalimar. Podeszłam wtedy do tego sceptycznie, ale odkąd trafiła mi się moja własna edc, najczęściej pachnę właśnie Shalimarem. Co więcej, stał się on dla mnie zapachem na tyle uniwersalnym, że używam go, kiedy nie wiem, czego użyć. Czyli ostatnio prawie codziennie ;)

Co więcej, moja siostra (która zawsze była wrogiem perfum "cięzkich" i "duszących") ostatnio chciała mi mojego Shalimara zabrać, a że się nie zgodziłam, to zażądała przynajmnije sporej odlewki :)

Ktoś z Was również przeżył taką gorącą fascynację Shalimarem?
Obserwuj wątek
    • ragutka Re: Shalimarowe szaleństwo :) 04.01.08, 16:22
      No tak ,nie da sie ukryć że Shalimarowe szaleństwo przeżywam od
      jakiegoś czasu.
      Może ta najgorętsza namietnośc sie już nieco wypaliła ale nadal jest
      mi niezbędny jak tlen.
      Jest moim codziennym zapachem ,daje mi takie poczucie spokoju i
      bezpieczeństwa a co dla mnie nieco dziwne przez otoczenie est
      odbierany jako "delikatny zapach" , no może poza początkową fazą.
      Jest ona nawet dla mnie nieco trudna ale na szczęście to tylko
      chwila a potem jest już cudnie, a propos tego początku moja córka
      kiedys określiła to -"pachniesz jak bioparox".
      Mam edt, której używam najczęściej, edc nieco przybladła w porównaniu
      z ta ierwszą a wrsje light uważąm za śliczną i czeka na swoją kolej
      gdy zrobi się cieplej za oknem.
      Do edp podchodzę z pewną obawą, ale może jeszcze nasze drogi sie
      połączą.
      • heliamphora Re: Shalimarowe szaleństwo :) 04.01.08, 20:13
        Na mnie edc też jest bardzo delikatna (i niestety mam wrażenie że krótkotrwała). Otoczenie, póki zapach jeszcze czuć, odbiera go bardzo pozytywnie. Chyba zacznę się przymierzać do edt :)
    • zettrzy Re: Shalimarowe szaleństwo :) 04.01.08, 17:58
      to sa bardzo ciekawe perfumy ;)
      przez wiele lat - dekad wlasciwie - odrzucalo mnie od Shalimaru,
      wydawal mi sie jakis taki... przesadzony? naladowany? nie, to nawet
      nie chodzi o stezenie, to byl po prostu nie ten zapach
      a teraz po prostu go kocham - Shalimar chyba sie nie zmienil, wiec
      moje upodobania przeszly metamorfoze
      • ragutka Re: Shalimarowe szaleństwo :) 04.01.08, 18:30
        Tak, własnie w tym coś jest!
        Doskonale to określiłaś, bo ja obok Shalimara gdzieś tam od lat sie
        kręciłam i nigdy nie było to TO.
        • tonkabean Re: Shalimarowe szaleństwo :) 04.01.08, 19:43
          Od 8 lat uwazam Shalimar za zapach swojego zycia (jak narazie),
          posiadam szeroki wachlarz odmian tego aromatu: Eau Legere, EDP, EDT,
          EDC, perfumy, puder, balsam, peeling a nawet nablyszczajacy balsam
          do wlosow. Uzywam takze innych zapachow, jednak Shalimar wciaz
          kroluje nad wszystkimi :-)
    • marzenna01 Re: Shalimarowe szaleństwo :) 04.01.08, 22:37
      Już dwa razy rozstałam się z Shalimarem edt, i ciągle do niego
      wracam, coś w tym jest... ;-))
    • mmartiene Re: Shalimarowe szaleństwo :) 04.01.08, 23:07
      O tym zapachu cokolwiek moze wam powiedziec kpt.kliper ;) natomiast ja sama jestem pod wrazeniem linii zapachowej, woda, puder, perfumy, balsam do wlosow, wow, zeby tak iris poudre tak mial ;)
      • renia.renia też tak mam 05.01.08, 07:03
        Od bardzo dawnba czułam, że Shali jest mi pisany... tylko nie mogłam
        się przekonać do zapachu ;o) Ale pewnego dnia, przy kolejnym teście
        bum! objawienie, ostry początek zakręcił w głowie a to co pojawiło
        sie później uzależniło do cna.
        I dołączyłam go grona wielbicielek, posiadłam Light, edt i edp,
        marzę o perfumach. Co ciekawe moje pozostałe nagłe zauroczenia z
        czasem przemijają (co widać na straganie) a Sh. pozostaje. Nawet mi
        przez chwilę przez myśl nie przeszło aby go oddawać nawet jeśli nie
        używałam go przez czas jakiś to kolejnego dnia sięgam po niego z
        niezmienną radością.
        Jest doskonały.
    • yellow_kadmium Re: Shalimarowe szaleństwo :) 05.01.08, 13:38
      Zgłasza się kolejna szalejąca za Shalimarem :)
      Ten zapach uzależnia, muszę mieć go w zasięgu ręki.
      Nawiasem mówiąc - ciekawe aukcje na allegro dziś:
      www.allegro.pl/search.php?string=shalimar&us_id=2557288&country=1
    • ewena Re: Shalimarowe szaleństwo :) 09.01.08, 23:06
      to również jeden z moich ulubieńców. Poznałam go prawie dwa lata temu. Najpierw
      czytałam pełne zachwytu recenzje. Potem, wbrew negatywnemu testowi na
      nadgarstku(śmierdziało)...kupiłam. Dzisiaj, to jedne z tych perfum, które wiem,
      że zawsze będe miała w kolekcji. Są piękne i ponadczasowe.
    • a.g.n.i Re: Shalimarowe szaleństwo :) 13.01.08, 21:23
      Własnie przeżywam nawrót miłości do Shalimar. O ile zeszłej zimy
      leżał prawie zapomniany, tzn. czasem go nosiłam, ale nie wwąchiwałam
      się w niego z taką lubością, jak wcześniej, to tej zimy znów mnie
      oczarował.
      Poznałam Shalimar, hmmm, którejś wiosny - ale nie pamiętam, dość
      dawno temu - 99 rok? Pamiętam, że włóczyłam się po Olimpii w Klifie -
      bardzo lubiłam tę perfumerię - i testowałam różne zapachy.
      Właściwie tylko testowałam, bo miałam wtedy dość ograniczone
      fundusze. Po Shalimar sięgnęłam wlaściwie z ciekawości, może akurat
      gdzieś przeczytałam tę nazwę - naprawdę już nie pamiętam.
      Pamiętam za to, że powąchanie nadgarstka niemal zaraz po psiknięciu
      odrzuciło mnie na kilometr, a godzinę później miałam ochotę
      przykleić sobie do tegoż nadgarska nos:-). Tak czy tak, musiałam
      sobie darować zakup, ale zapamiętałam zapach i obiecałam sobie -
      kiedyś na pewno:-)

      Okazało się jednak, że jak przychodziło do zakupów, zapominałam o
      nim... kupiłam Le Feu, potem coś jeszcze, a Shalimar gdzieś tam w
      kąciku pamięci czekał spokojnie na swój czas:-)
      Przypomniałam sobie o nim dopiero na forum:-) i niemal natychmiast
      kupiłam. Mam sentyment do tego zapachu teraz podwójny, był to mój
      pierwszy zakup w pewnym sensie "forumowy", mogłam sobie o nim tu
      porozmawiać, podzielić się wrazeniami, pozachwycać, a to było nowe
      wspaniałe doświadczenie:-) i w dodatku natychmiast się okazał
      strzałem w dziesiątkę, zapachem, który doskonale się stapiał z moją
      skórą i sama się dziwiłam, dlaczego nie sprawiłam go sobie wcześniej?

      Dziś mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie bez niego mojej półki.
      To zapach niebanalny i ponadczasowy. Może wydawać się trudny,
      zwłaszcza na początku, ale przepięknie się rozwija, jest głęboki i
      szlachetny, tej szlachetności nie traci ani na chwilę. Przyznam, ze
      pierwsze nuty nadal mnie przytłaczają trochę, mam wrażenie, że
      zapach jest za bogaty, za głęboki, za intensywny, drażnią mnie
      cytrusy i przez chwilę czuję też jakąś denerwującą chemiczną nutkę.
      Mija to jednak po kilkunastu minutach i potem jest z każdą chwilą
      piękniej, przez dluższy czas skórę mam otuloną takim mleczno-
      balsamiczno- drzewnym obłoczkiem, po paru godzinach miękko
      przechodzącym w delikatną, orientalną słodycz. Tej zimy często
      sięgam po niego, a mam wrażenie, ze choćbym nawet i o nim czasem na
      dłużej zapomniała, zawsze pokornie wrócę:-)
      • a.g.n.i Re: Shalimarowe szaleństwo :) 13.01.08, 21:29
        Nie, to było na pewno później, może to była wiosna 2000? Kurczę, nie
        pamietam. Ale w Klifie bywałam dośc regularnie od listopada, grudnia
        1999, więc nie mogła to byc wiosna 99:-) zatem 2000 raczej:-)))
    • heliamphora Podciągam wątek bo mnie zastanawia... 23.01.08, 22:29
      ...jakie jest w Wasze doświadczenie z trwałością Shalimarów?

      Mam edc, śliczny ale szybko znika. Ostatnio testuję też edt i jest troszkę lepiej, ale po paru godzinach prawie nic nie czuć. Teraz będę sprawdzać edp...

      Zawsze mi się zdawało, że Shalimar to megakiler który trwa i trwa, a tu nic z tego... A jak jest u Was?

      • elve Re: Podciągam wątek bo mnie zastanawia... 23.01.08, 23:07
        EdP i ekstrakt są killerami, trzymają się bite 12 godzin.
        • forevermore79 Re: Podciągam wątek bo mnie zastanawia... 24.01.08, 08:14
          Potwierdzam- na mojej mamie EdP pachnie caly dzien, ekstraktu nigdy
          chyba nie wachalem. EdC z zalozenia mialo byc nietrwale- dla tych,
          ktorym Shalimar wydawal sie za mocny.
    • hispana Re: Shalimarowe szaleństwo :) 24.01.08, 09:27
      a wczoraj do mnie przyszedl piekny bezclowy truskawkowy zestaw - 1 x
      15 EDT + 3 x refill

      odbieram go jako lekko plastikowa herbatka z cytryna z syropem
      waniliowym i swietnie sie z tym wrazeniem czuje :)
      • lucapuka Re: Shalimarowe szaleństwo :) 24.01.08, 09:32
        Czemu EdT pachnie jak lalka plastikowa z NRD którą dostałam w
        zamierzchłych czasach? Uwielbiałam tę lalkę i wspomnienia jest dla
        mnie nawet miłe, ale jaki składnik odpowiada za tę syntetyczność?
    • hispana pls delete previous post 24.01.08, 09:53
      wydaje mi sie ze plastikowy akrord moga stwarzac
      > kadzidlo+cytryna+jasmin+beergamota
      • hispana pierwszy dzien noszenia 24.01.08, 11:56
        plastik zniknal bezpowrotnie - pojawia sie opisywana przez Agni
        piekna orientalno-drzewna slodycz. Alez to kameleon!
        • heliamphora Ten "plastik"... 24.01.08, 14:54
          ...to chyba ta sama nuta która ja odbieram jako zapach nadpalonej gumy. bardzo mi przeszkadzała przez 2 dni testowania Shalimara latem. Teraz, kiedy mój nos się z nią oswoił, uważam że pięknie współgra z nutam waniliowo-przyprawowymi.
    • hispana ciekawostka 25.01.08, 15:27
      Niedawno natknelam sie na ciekawa informacje, z ktorej wynika, ze
      shalimar powstal wskutek pomylki, otoz w 1925 r. niesforny asystent
      P. Guerlaina niechcacy wlal aromat waniliowy do "zaczynu" Jicky.

      Zapach spotkal sie z duza krytyka (badz co badz, slodycz wylaniajaca
      sie z bazy nie byla popularna w latach 20-tych XX w.). Popularnosc
      zdobyl dopiero po tym, jak jedna z pan z rodu Guerlain zabrala ze
      soba jego spory zapas na rejs do Stanow Zjednoczonych, gdzie
      zachwycila amerykanska elite. Poczatkowo najwiekszy popyt na ten
      zapach zaistnial wlasnie w Stanach Zjednoczonych.
      • jovankam Re: ciekawostka 29.01.08, 11:01

        ja tu sobie poczytałam o Shalimar i poszłam potestowc... i nic !
        A wręcz -zapach przywołał u mnie natychmiast skojarzenie ze starą ,
        niegustowną ciotką lub zakurzoną praprababką , bardzo, bardzo
        chciałam poczuc ten czar ale niestety, moze ten zapach wymaga
        czasu ? Trzeba się z nim oswoic ?? Bardzo Was przepraszam za moje
        skojarzenia ale musiałam się z Wami podzielic...
        • paniszprottka Re: ciekawostka 29.01.08, 11:17
          a myslalam, ze to tylko ja jestem jakas dziwna, Jovankam - dziekuje :D i...
          podzielam Twoje zdanie:)
        • hispana Re: ciekawostka 29.01.08, 12:40
          kazdy inaczej odbiera zapachy - to przeciez calkiem normalne ze
          kazda ludzka skora ma nieco inne wlasciwosci i inaczej interpretuje
          dany zapach

          Na przyklad piekna slodko-zielono-gorzka Paname od Keiko Mecheri
          unosi sie i wibruje pieknie na mojej skorze, a na skorze kolezanki
          wytwarza zapach popsutego mleka.

          Na odbior zapachow ma wplyw bardzo wiele czynnikow: dieta, poziom
          hormonow, humor, rodzaj skory.

          Ja tez nie znosze wielu zapachow, ani to nikogo nie szokuje ani
          nikogo nie oburza.

          Musze przyznac ze do Shalimara podchodzilam wiele razy i dopiero
          niedawno, dzieki Neverman i Agni odkrylam jego urok na nowo.

          Jovankam, moze Twoj Shalimarowy dzien tez kiedys nadejdzie?
          • jovankam Re: ciekawostka 29.01.08, 12:45

            moze ten dzień jeszcze nadejdzie...
            Ale mimo wszystko ceszę się , ze nie jestem odosobniona w moich
            odczuciach i też dziękuję, bo mi razniej ;-))))
            • heliamphora Re: ciekawostka 29.01.08, 18:48
              Ja przy pierwszych testach Shalimara dostawałam duszności od wspomnianego już zapachu nadpalonej opony, który wybijał się na plan pierwszy na mojej skórze. Powiedziałam sobie, że klasyk nie klasyk, a nie będe się nim torturować i porzuciłam nadzieję, że kiedyś mi się spodoba. A jednak się spodobał. Może będziesz miała podobnie. A może nie - to tez nic straconego, innych ciekawych zapachów jest na świecie tyyyle :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka