Gość: chudyy
IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl
06.01.04, 11:32
i wcale nie żałuję, że już po. Czuję ogromną ulgę, że pomimo totalnej
wrogości mojej byłej żony do mnie zgodziła się na rozwód bez orzekania o
winie. Mała próbka tego co by się działo przy orzekaniu o winie wystarczy mi.
Żałuję, że tak się stało, cieszę się, że się uwolniłem, żal mi byłej żony, a
jednocześnie jej nie lubię i gdyby nie dziecko to postarałbym się nigdy
więcej już jej nie zobaczyć.
Wiele się złego wydarzyło pomiędzy nami, ale naprawdę mi jej żal. Czułbym się
dużo lepiej gdyby ona czuła ulgę z końca, a widzę, że tylko ja tak czuję.
Myślę, że nie jestem w stanie nic zrobić z jej odczuciami. Zastanawiam się
nad listem do niej (wiele już napisałem, ona tylko jeden, że jestem równie
zły jak bandyci z Pruszkowa). Nad próbą pokazania, że skoro przez tyle lat
się nie dogadywaliśmy to lepiej żyć osobno, dać sobie szansę na inny, lepszy
związek.
Nie życzę jej źle, ale nie chcę z nią dalej żyć.
pozdrawiam,
Edward