cx5000
06.01.04, 12:57
jestem zalamany, zdolowany i td. jestesmy malzenstwem od 13 lat. ufalem
dotad zonie bezgranicznie. 2 lata temu zaczela pracowac. oczywiscie wszystko
bylo ok. no i... Jestem dosyc podejrzliwy, ale zawsze traktowalem to
humorystycznie. nic nie zapowiadalo problemow. Odebralem sms-a na jej
komorce, co bylo zawsze normalne. ona odbierala moje ja jej i bylo ok.
byl od faceta, no i troche mnie zaniepokoil ale postanowilem nie pytac, albo
zapytac przy okazji. no i sie zapytalem i kobieta zaczela krecic, wiec
wypytujac dalej co sie okazalo?
jest to kolega z pracy, z ktorym lubi rozmawiac. dzwonia do siebie kilka
razy w miesiacu. duzo rozmawiaja w pracy(wiec po co dzwonia?).trwa to od 3
miesiecy. nadmienie ze do mnie zona ostatnio nie dzwonila wcale....
dla mnie jest to poczatek czegos, ona mowi ze to nic nie znaczy, twierdzi ze
gosc jest nieatrakcyjny , ale go lubi. jestem zalamany. swiat mi sie zawalil.
nie wiedzialem ze bede tak to przezywal. spimy ze soba. sex jest ok. wiec co?
czytalem podobne przypadki na forum. moglo jej czegos we mnie brakowac,
rozmowy nsa pewne tematy, ale przeciez nigdy nie zastapie jej wszystkich.
zona tez ze mna nie rozmawia o wszystkim co mnie interesuje bo ja nudza
niektore moje pasje. niby nic sie nie stalo, ale po co skrzetnie ukrywala
ten zwiazek przede mna? mowila mi o roznych kolegach ale o tym nigdy.
zawsze dzwonil jak mnie nie bylo! szlak mnie trafia, co robic. dla mnie jest
to ewidentna zdrada. co z tego ze nie spali ze soba? a moze by spali za
jakis czas, a moze beda, przeciez nie bede za nia chodzil do pracy i
wiecznie jej sprawdzal. nie moge byc z kims do kogo nie mam zaufania. mozre
to glupie ale chce odejsc.... ale baran ze mnie. panie co o tym sadzicie?