czy to zdrada?

06.01.04, 12:57
jestem zalamany, zdolowany i td. jestesmy malzenstwem od 13 lat. ufalem
dotad zonie bezgranicznie. 2 lata temu zaczela pracowac. oczywiscie wszystko
bylo ok. no i... Jestem dosyc podejrzliwy, ale zawsze traktowalem to
humorystycznie. nic nie zapowiadalo problemow. Odebralem sms-a na jej
komorce, co bylo zawsze normalne. ona odbierala moje ja jej i bylo ok.
byl od faceta, no i troche mnie zaniepokoil ale postanowilem nie pytac, albo
zapytac przy okazji. no i sie zapytalem i kobieta zaczela krecic, wiec
wypytujac dalej co sie okazalo?
jest to kolega z pracy, z ktorym lubi rozmawiac. dzwonia do siebie kilka
razy w miesiacu. duzo rozmawiaja w pracy(wiec po co dzwonia?).trwa to od 3
miesiecy. nadmienie ze do mnie zona ostatnio nie dzwonila wcale....
dla mnie jest to poczatek czegos, ona mowi ze to nic nie znaczy, twierdzi ze
gosc jest nieatrakcyjny , ale go lubi. jestem zalamany. swiat mi sie zawalil.
nie wiedzialem ze bede tak to przezywal. spimy ze soba. sex jest ok. wiec co?
czytalem podobne przypadki na forum. moglo jej czegos we mnie brakowac,
rozmowy nsa pewne tematy, ale przeciez nigdy nie zastapie jej wszystkich.
zona tez ze mna nie rozmawia o wszystkim co mnie interesuje bo ja nudza
niektore moje pasje. niby nic sie nie stalo, ale po co skrzetnie ukrywala
ten zwiazek przede mna? mowila mi o roznych kolegach ale o tym nigdy.
zawsze dzwonil jak mnie nie bylo! szlak mnie trafia, co robic. dla mnie jest
to ewidentna zdrada. co z tego ze nie spali ze soba? a moze by spali za
jakis czas, a moze beda, przeciez nie bede za nia chodzil do pracy i
wiecznie jej sprawdzal. nie moge byc z kims do kogo nie mam zaufania. mozre
to glupie ale chce odejsc.... ale baran ze mnie. panie co o tym sadzicie?
    • Gość: Lukrecja Re: czy to zdrada? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.01.04, 13:02
      Ja sądzę, że jeśli sie tak dalej będziesz zachowywał to jesteś na najlepszej
      drodze nie tylko do tego żeby cię zdradziła ale i pędem uciekła! To jakaś
      tyrania kompletna i zaborczość do kwadratu. Ma prawo przecież do przyjaźni,
      znajomości, fascynacji nawet. Radzę ci okazać jej miłość i zrozumienie a nie
      podejrzliwość, pretensje i nieufoność, jeśli chcesz ją przy sobie zatrzymać. A
      poza tym porozmawiaj spokojnie z nią o swoich obawach a nie szpieguj! Pozdrawiam
      • kini Re: czy to zdrada? 06.01.04, 13:07
        No cóż, ja mam na ten temat trochę inne zdanie... Różnie takie znajomości się
        kończą, ja byłabym trochę bardziej czujna niż zwykle. Bo mnie się coś takiego
        wydarzyło - chodziło o jego koleżankę z pracy, oczywiście tylko koleżankę - do
        czasu. W każdym razie obiecałam sobie, że już nigdy nie bedę tak bezgranicznie
        ufna.
        • kini Chociaż oczwiście... 06.01.04, 13:16
          Nie można tego nazwać zdradą. I nic nie musi się wydarzyć. Nie ma powodu, żeby
          wpadać w panikę, bo to może wszystko popsuć, zwłaszcza jakieś pochopne
          oskarżenia. Ale lepiej mieć oko na taką znajomość, tak myślę...
      • mike_mike Re: czy to zdrada? 07.01.04, 15:46


        Swoją drogą, to podejrzanie wygląda, że poszła do pracy diopiero 11 lat po
        ślubie... Mógłbyś nam przybliżyć ten temat? Dla czego tak się stało (nie dla
        czego poszła do pracy, ale dla czego tak późno)?
    • juha1 Re: czy to zdrada? 06.01.04, 13:07
      stary nie martw sie sam przeżywałem podobny problem 2 lata temu. moja poznała
      faceta przez pierwsze trzy miesiace to gadali w pracy przez telefon po dlugie
      minuty. Po pracy tez sie z nim spotykała ala bała mi sie o tym powiedzieć. ja
      sie dowiedziałem zrobiłem awanture wiec ograniczyła wszystko do minimum . Teraz
      juz gośc wogóle nie dzwoni na komóre do niej, do pracy sporadycznie i spotyka
      sie z nim raz na jakis czas. Ale zawsze zarzekała sie że to tylko przyjaciel od
      rozmowy. i chyba tak jest bo juz to trwa 2 lata i w naszy związku jest tak jak
      było przedtem-, no może nie do końca bo teraz wie że jesten zazdrosny. A tak
      wogóle to ten przyjaciel to taka jej bratnia dusza ktory wziął się z powodu że
      ja ją strzasznie swego czasu zaniedbłaem i nie miałem dla niej czasu, wiec
      całkiem przypadkiem znalazła sobie bratnia duszę.p-pzdr-niema powdodu do obaw.
      • Gość: Etam Re: czy to zdrada? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 06.01.04, 13:10
        Bratnia dusza, hahaha, naiwność mężczyzn nie ma granic...
        I jeszcze to że będąc w związku można się fascynować kimś innym - fajny macie
        związek...
        eeeetam
    • cx5000 Re: czy to zdrada? 06.01.04, 13:15
      sluchajcie, jaka tyrania? taki mielismy zawsze uklad. ona byla zazdrosna o
      byle co wiec mowilem jej o wszystkim. ona mi tez mowila. i gdybym wiedzial o
      tym facecie to niechby se gadali ile chca. ale o czym jeszcze gadac po pracy
      jak sie w praxcy duzo gada? dlaczego to ukrywala, chociaz twierdzi ze
      rozmawiaja tylko o pogodzie itp? nigdy wczesniej mnie nie oszukiwala, a wrecz
      nie umiala klamac.. no i oczywiscie chce sie zemscic, chociaz wiem ze to moze
      bec gwozc do trumny naszego zwiazku.
      • kini Re: czy to zdrada? 06.01.04, 13:18
        > no i oczywiscie chce sie zemscic, chociaz wiem ze to moze
        > bec gwozc do trumny naszego zwiazku.

        OSZALAŁEŚ????
      • Gość: Etam Re: czy to zdrada? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 06.01.04, 13:21
        Własnie, nie dość że tego chciała to jeszcze to ukrywała.
        Już jest rysa na zaufaniu. Jeśli potrafisz z taką rysą żyć, jeśli jest Ci to
        obojętne... Odbudowywać, czy warto, to już trzeba być w tym związku i spojrzeć
        nań ze środka. Tzw. obiektywne spojrzenie nie istnieje.
        My rozstaliśmy się po 13 latach. A byliśmy (każde na swój rachunek) uwikłani w
        romansiki smsowe. Tylko albo aż. Po co idealizować, że jest się z kimś na całe
        życie. Bądź z kimś kogo kochasz.
      • samowolny Re: czy to zdrada? 06.01.04, 14:40
        cx5000 napisał:
        > no i oczywiscie chce sie zemscic, chociaz wiem ze to moze
        > bec gwozc do trumny naszego zwiazku.

        czyli chodzi o urażoną dume męską a nie o miłośc do żony...ten związek juz nie
        istnieje
    • a-ndrzej Re: czy to zdrada? 06.01.04, 13:25
      Moje zdanie jest takie, jest cos na rzeczy. Kiedys o tym myslalem i doszedlem
      do takiego wniosku. Jezeli kobieta ma kolege, i to jest tylko kolega, na
      cholere to ukrywa? Jezeli trzyma w tajemnicy, sama uwaza ze nie do konca jest w
      porzadku wobec Ciebie. Moja tez miala takiego przyjaciela z dziecinstwa, ale on
      przychodzil podczas mojej obecnosci, a ja wychodzilem wtedy z domu bo dzialal
      mi na zeby. Byl strasznym nudziarzem po prostu. Gadali o plackach, sciegach
      swetrow na drutach, itp. O takiego mozesz byc spokojny, w koncu gdzie pisze ze
      nie mozna przyjaznic sie z plcia przeciwna?
      Twoja sytuacja wyglada troche gorzej, ale sie nie przejmuj.
      Co najwyzej podciagnij troche zyrandole w domu, zeby nie narobic szkód:)
      • Gość: Lukrecja Re: czy to zdrada? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.01.04, 13:46
        może trzyma w tajemnicy dlatego, że on reaguje jak psychopata i rozmowę nazywa
        zdradą?
        • a-ndrzej Re: czy to zdrada? 06.01.04, 14:19
          Moze. Ale to troche nie w tej kolejnosci. Najpierw zobaczyl dwuznaczny sms, a
          potem sie wsciekl. Zobacz ze o innych kolegach ona mu powiedziala:)
          • Gość: Lukrecja Re: czy to zdrada? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.01.04, 14:43
            No, ok, ale zauważ, że u nich było na porządku dziennym wzajemne czytanie
            smsów, więc gdyby było coś na rzeczy, to smsa od tego gościa powinna od razu
            wymazać (a najlepiej w ogóle nie dawać mu numeru).
            • cx5000 Re: czy to zdrada? 06.01.04, 15:03
              nie mogla wymazac bo to ja odebralem jako pierwszy. pytalem, czy jezeli nic
              miedzy nimi nie bylo to czemu gosc dzwonil tylko wtedy gdy mnie nie bylo
              (chyba nie chcial mnie narazac na nieprzyjemnosci - taka byla odpowiedz)
              • mike_mike Re: czy to zdrada? 07.01.04, 16:03
                cx5000 napisał:

                > nie mogla wymazac bo to ja odebralem jako pierwszy. pytalem, czy jezeli nic
                > miedzy nimi nie bylo to czemu gosc dzwonil tylko wtedy gdy mnie nie bylo
                > (chyba nie chcial mnie narazac na nieprzyjemnosci - taka byla odpowiedz)

                Tak na prawdę podejrzane jest skąd wiedział, że Ciebie nie ma....
                Żeby było jasne - to ironiczne było.
                A teraz na poważnie. Czy uważasz, że czytanie wzajemnie SMSów to normalne? Czy
                myślisz, że gdyby Twoja żona robiła coś nagannego z tym facetem, nie
                powiedziała by mu, żeby jej SMSów nie wysyłał, wiedząc, że możesz przeczytać?
                Coś mi tu wygląda mało logicznie....
    • Gość: cora e. Re: czy to zdrada? IP: *.acn.pl 06.01.04, 13:27
      powiem Ci wprost:idź si ię leczyć.Jak będziesz chciał ją kontrolować to
      spierdoli od Ciebie tak szybko,że nie zdążysz nawet jej pomachać.Ludzie??Jak wy
      funkcjonujecie?!!!!Teoria spisku znowu jest w modzie??Czy każda znajomość musi
      się skończyć romansidłem jakimś??!!!!To są jakieś absurdy!!!!!!!Przecież będąc
      z kimś w związku można w innych osobach znajdować cechy,które nam
      imponują,pociągają nas,ale nie musi to oznaczać pociągu fizycznego,który
      prowadzi do penetracji!!!Kurwa!!!Co wy w tych głowach macie??!!!Zdrada??!!!!
      Ciekawi mnie tylko jedno,co Ty musiałbyś zrobić,żeby uznać sam przed sobą,że
      zdradziłeś swoją żonę..
      • Gość: czarek Re: czy to zdrada? IP: 5.5D* / *.heidelberg.com 06.01.04, 13:41
        bardzo kocham moja zone i nie wyobrazam sobie, zebym mial w "niewinny" sposob
        wydzwaniac np. dwa razy w tygodniu do innej kobiety (zwlaszcza z ktora
        pracuje). Gdybym tak robil to znaczy jedno - cos w zwiazku jest nie tak. Co
        innego miec kolezanke (mam bardzo dobra kolezanke/przyjaciela), ale do
        utrzymania wspanialej znajomosci wystarczy spotkac sie raz na miesiac (na
        kawie, czy w kinie na filmie na ktory moja zona nie pojdzie). I mozecie byc
        pewni - tego typu kontaktow nikt nie ukrywa. A gdybym czul, ze musze ukrywac
        przed zona kontakty (nawet telefoniczne) to jedynie z nieczystego sumienia. Nie
        wyobrazam sobie innego powodu. Na pewno nie bylaby to zdrada, ale zona mialaby
        racje majac do mnie pretensje, ze jestem nie-w-porzadku.
        Zanim poznalem moja zonke staralem sie utrzymywac duzo kontaktow. Jesli byly
        one tak czeste jak dwa razy na tydzien, to w podtekscie u kobiety zawsze bylo
        niezadowolenie z jej aktualnego partnera. I wiekszosc z tych kontaktow moglo
        rozwinac sie duzo wiecej.
        Latwo zaimponowac jak sie jest wolnym/swobodnym (jeszcze najlepiej mogac
        pozwolic sobie na duzo). Tak trudno jak sie zyje razem na codzien.
        • mike_mike Re: czy to zdrada? 07.01.04, 16:07
          Gość portalu: czarek napisał(a):

          > bardzo kocham moja zone i nie wyobrazam sobie, zebym mial w "niewinny" sposob
          > wydzwaniac np. dwa razy w tygodniu do innej kobiety (zwlaszcza z ktora
          > pracuje).

          A do mężczyzny mógbyś? A co za różnica, jesli tylko gadacie, to nie ma nic
          złego...

          > Gdybym tak robil to znaczy jedno - cos w zwiazku jest nie tak. Co
          > innego miec kolezanke (mam bardzo dobra kolezanke/przyjaciela), ale do
          > utrzymania wspanialej znajomosci wystarczy spotkac sie raz na miesiac (na
          > kawie, czy w kinie na filmie na ktory moja zona nie pojdzie).

          Raz na miesiąc to raczej luźna znajomość...

          > I mozecie byc
          > pewni - tego typu kontaktow nikt nie ukrywa. A gdybym czul, ze musze ukrywac
          > przed zona kontakty (nawet telefoniczne) to jedynie z nieczystego sumienia.
          > Nie

          Chyba, że Twoja żona jest chorobliwie zazdrosna - jak autor tego wątku.

          >
          > wyobrazam sobie innego powodu. Na pewno nie bylaby to zdrada, ale zona
          mialaby
          > racje majac do mnie pretensje, ze jestem nie-w-porzadku.
          > Zanim poznalem moja zonke staralem sie utrzymywac duzo kontaktow. Jesli byly
          > one tak czeste jak dwa razy na tydzien, to w podtekscie u kobiety zawsze bylo
          > niezadowolenie z jej aktualnego partnera.

          To jakiś rodzaj szyfru?

          >I wiekszosc z tych kontaktow moglo
          > rozwinac sie duzo wiecej.
          > Latwo zaimponowac jak sie jest wolnym/swobodnym (jeszcze najlepiej mogac
          > pozwolic sobie na duzo). Tak trudno jak sie zyje razem na codzien.
    • cx5000 Re: czy to zdrada? 06.01.04, 13:49
      dzieki za odpowiedzi, z wszystkimi sie zgadzam. dlaczego z wszystkimi? bo
      zaleznie od nastroju roznie o tym myslalem, od skrajnej tolerancji poprzez
      zazdrosc. nurtuje mnie tylko pytanie - co ona by zrobila gdybym to ja wycial
      jej podobny nr? nadmienie, ze bywala zazdrosna o to ze sie perfumuje do pracy
      (niby nie powaznia ale jednak). ona mowi ze za latwo jej wybaczylem, ze ona
      przynajmniej nie odzywalaby sie przez miesiac. jednak ja nie wybaczylem bo
      zaufanie stracila bezpowrotnie. no i jestem taki durnowaty ze bede jej to
      wypominal przez wieki. mowicia ze dlatego odejdzie?, moze... albo sie zemscic
      i juz. nie musi wiedziec. tylko ze na razie nie mam na to ochoty....
      • Gość: adco Re: czy to zdrada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 21:18
        wlasnie przezywam piekło... żona miała telefony, sms-y. miałem podejrzenia,
        ona bagatelizowała- jego oskarżałem, że po prostu podrywa moją żonę - do niej
        miałem pełne zaufanie. teraz okazało się, że zdradzała mnie z nim ponad 4
        lata - sama nie wie dlaczego... teraz żałuję, że nie byłem bardziej ostrożny,
        bardziej podejrzliwy i dociekliwy... doprowadziłem do tego, że dowiedziała się
        o tym jego żona - wczoraj. dzisiaj złożyli pozew - my? jesteśmy w zawieszeniu -
        staramy się...
        trzymaj się - decyzja należy do Ciebie... i Twojej żony...
        • Gość: mirracle Re: czy to zdrada? IP: *.icpnet.pl 07.01.04, 15:27
          A ja nie wierze z taka zwykla przyjaźń miedzy kobieta i mężczyzna, zawsze
          sa jakies oczekiwania i nadzieje od drugiej strony. To inne płcie, inny
          sposob pojmowania świata inne role.Tez jestem kope lat po slubie...i
          nagle kiedy okazuje sie ze bedziemy mieli dziecko, moj kochajacy maz
          przestaje sie mna interesowac, siedze dlugimi godzinami sama w domu, on po
          pracy woli sport lub nadrabiajac trasy odwozi SWOJA kolezanke z pracy.
          Czasami pomoze w domu ( najlepiej mu wychodza zakupy ) ale sam sie nie
          domysli zeby zrobic cos wiecej.Szlag mnie trafial kiedy dostawal smsy od
          niej (zazwyczaj w sprawach słuzbowych ) czasami kiedy dzwonila rozplywal
          sie jak rozgrzana wazelina.To normalne,ze on zaprzecza, bo tak reaguje
          czlowiek w jakims amoku, zauroczeniu drugą osobą. Przestalam walczyc, bo
          wiem, ze nie spasuje dla mnie i nie poświęci mi więcej czasu w tak
          trudnym czasie jak ciąza. Poprostu dojrzalam ,ze nasza milosc juz umarła,
          i teraz nawet gdyby sie okazalo,ze zdradzalby mnie, kompletnie mnie to
          nie interesuje, fakt,ze nie wybaczylabym mu w zyciu...ale to kwestia
          czasu, aby przestawic sie calkiem i rozpoczac nowe zycie w pojedynke lub
          z innym czlowiekiem ( w moim przypadku...z dzieckiem;)
      • misiek991 Re: czy to zdrada? 07.01.04, 16:10
        Zazdrość to obrzydliwe uczucie. Najczęściej osoby zazdrosne są zazdrosne nawet
        bez powodu i partner odbiera tego sygnały.
        Jak byś się zachował gdyby żona bywała zazdrosna, a ty miałbyś koleżankę - jak
        sądzę dla tzw. świętego spokoju też byś to ukrywał - i prawdopodobnie z czymś
        takim masz doczynienia.
        Wyluzuj deczko - jak cię będzie chciała zdradzić to żadne pilnowanie i
        kontrolowanie nie pomoże, a jak się będziesz bardzo stawiał - to sobie pójdzie,
        a potem jeszcze wróci i upomni się o swoje.
      • mike_mike Re: czy to zdrada? 07.01.04, 16:11
        cx5000 napisał:

        > dzieki za odpowiedzi, z wszystkimi sie zgadzam. dlaczego z wszystkimi? bo
        > zaleznie od nastroju roznie o tym myslalem, od skrajnej tolerancji poprzez
        > zazdrosc. nurtuje mnie tylko pytanie - co ona by zrobila gdybym to ja wycial
        > jej podobny nr? nadmienie, ze bywala zazdrosna o to ze sie perfumuje do pracy
        > (niby nie powaznia ale jednak). ona mowi ze za latwo jej wybaczylem, ze ona
        > przynajmniej nie odzywalaby sie przez miesiac. jednak ja nie wybaczylem bo
        > zaufanie stracila bezpowrotnie. no i jestem taki durnowaty ze bede jej to
        > wypominal przez wieki. mowicia ze dlatego odejdzie?, moze... albo sie zemscic
        > i juz. nie musi wiedziec. tylko ze na razie nie mam na to ochoty....

        Kolego, najlepsze dla Ciebie rozwiązanie, to chyba jednak pomyśleć o rozstaniu.
        Nie ma sensu, żebyś ży z kimś do kogo nie masz zaufania. Zrobisz sobie i jej
        piekło, zostając przy niej.
    • mike_mike Zauważ jedno: 07.01.04, 15:44
      cx5000 napisał:


      > rozmowy nsa pewne tematy, ale przeciez nigdy nie zastapie jej wszystkich.

      Zauważyłeś, że nie zastapisz żonie kontaktów z innymi ludźmi, więc nie odbieraj
      jej do nich prawa.
    • szarak1 No to masz problem 07.01.04, 17:31
      Po twoim poscie trudno powiedzieć ,czy twoja żona ciąży ku zdradzie.Niestety
      wiele kobiet(mężczyzn też:() ma jakiś pierwiastek kurewskiej natury.Kto
      wie ,może twoja ślubna też? Koniecznie pogadaj z nią jeszcze .Może uda Ci się
      coś więcej dowiedzieć.Na pewno powinieneś mieć ja na oku.Moze ją podpuść ,tzn
      udaj że gdzieś wybywasz na kilka dni czy godzin i troszkę poszpieguj .Jak jest
      uczciwa ,to nie ma sie czego obawiać .Jak ciekawa nowych wrazeń ,to niech
      spada .Najlepiej pracować na plecach agencji.
      • miriammiriam Re: No to masz problem 07.01.04, 18:02
        szarak1 napisał:

        > Po twoim poscie trudno powiedzieć ,czy twoja żona ciąży ku zdradzie.Niestety
        > wiele kobiet(mężczyzn też:() ma jakiś pierwiastek kurewskiej natury.Kto
        > wie ,może twoja ślubna też? Koniecznie pogadaj z nią jeszcze .Może uda Ci się
        > coś więcej dowiedzieć.

        w dowiedzeniu sie czegość więcej pomogą tradycyjne metody, np. łamanie kołem,
        jak i bardziej nowoczesne - rażenie prądem

        >Na pewno powinieneś mieć ja na oku.

        prywatny detektyw będzie niezastąpiony, jeśli cie nie stać po prostu ją uwiąż
        na krótkim sznurku

        >Moze ją podpuść ,tzn
        > udaj że gdzieś wybywasz na kilka dni czy godzin i troszkę poszpieguj .

        mozesz też zapłacić jakimuś fagasowi by zaczął sie do niej dobierać, ty wtedy
        wpadniesz z niecacka i bedziesz mial dowód

        >Jak jest

        > uczciwa ,to nie ma sie czego obawiać .

        tu polecam adaptacje sprawdzonego testu na czarownice: wkłada sie babe do
        worka, zawiązuje, wrzuca do wody, jak wypłnie to znaczy że zdradzała, utopi
        sie - była wierna

        >Jak ciekawa nowych wrazeń ,to niech
        > spada .Najlepiej pracować na plecach agencji.

        zdzirze zawsze sie upiecze, straci męża - zyska nowy zwód, i gdzie tu
        sprawiedliwość?

        • mike_mike Re: No to masz problem 08.01.04, 10:40
          miriammiriam napisała:

          > szarak1 napisał:
          >
          > > Po twoim poscie trudno powiedzieć ,czy twoja żona ciąży ku zdradzie.Nieste
          > ty
          > > wiele kobiet(mężczyzn też:() ma jakiś pierwiastek kurewskiej natury.Kto
          > > wie ,może twoja ślubna też? Koniecznie pogadaj z nią jeszcze .Może uda Ci
          > się
          > > coś więcej dowiedzieć.
          >
          > w dowiedzeniu sie czegość więcej pomogą tradycyjne metody, np. łamanie kołem,
          > jak i bardziej nowoczesne - rażenie prądem
          >
          > >Na pewno powinieneś mieć ja na oku.
          >
          > prywatny detektyw będzie niezastąpiony, jeśli cie nie stać po prostu ją uwiąż
          > na krótkim sznurku
          >
          > >Moze ją podpuść ,tzn
          > > udaj że gdzieś wybywasz na kilka dni czy godzin i troszkę poszpieguj .
          >
          > mozesz też zapłacić jakimuś fagasowi by zaczął sie do niej dobierać, ty wtedy
          > wpadniesz z niecacka i bedziesz mial dowód
          >
          > >Jak jest
          >
          > > uczciwa ,to nie ma sie czego obawiać .
          >
          > tu polecam adaptacje sprawdzonego testu na czarownice: wkłada sie babe do
          > worka, zawiązuje, wrzuca do wody, jak wypłnie to znaczy że zdradzała, utopi
          > sie - była wierna

          Zastanawiam się jak daleko postąpiła choroba psychiczna autora tego wątku i na
          ile na powaznie traktuje te rady wypowiadane żartobliwym tonem...
          • Gość: szarak1 Mike! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.04, 15:01
            Życzę Ci długich rogów.Najlepiej do sufitu. Pogadamy wtedy o chorobach
            psychicznych .Skołatane serducho i łepetyna same się rozlecą.Nie trzeba ich
            będzie leczyć.
            • mike_mike Re: Mike! 08.01.04, 15:07
              Gość portalu: szarak1 napisał(a):

              > Życzę Ci długich rogów.Najlepiej do sufitu. Pogadamy wtedy o chorobach
              > psychicznych .Skołatane serducho i łepetyna same się rozlecą.Nie trzeba ich
              > będzie leczyć.

              Wystarczy rokrocznie zmieniać poroże.
              • Gość: szarak1 Re: Mike! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.04, 15:11
                Tylko rokrocznie? :))))))))))))))))))))
                • mike_mike Re: Mike! 08.01.04, 15:21
                  Gość portalu: szarak1 napisał(a):

                  > Tylko rokrocznie? :))))))))))))))))))))

                  Jak przeciętny jeleń, na wiosnę. No nie?
        • Gość: szarak1 Re: No to masz problem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.04, 14:55
          Taa.. ,łamanie kołem:)W takim razie proponuję jeszcze zatrudnić pilarza. Do
          obcięcia rogów.Tak na wszelki wypadek. Kto wie Miriam ,moze Twojemu ślubnem też
          się taka pomoc przyda? futryny są takie drogie..
    • mickey.mouse Re: czy to zdrada? 07.01.04, 18:32
      Miewałem podobnie - bardzo niedwuznaczne esemesy, telefony i wizyty w domu
      podczas mojej nieobecności, kilka jeszcze innych ciekawych rzeczy, wszystko
      podobno jednostronne jedynie. Po rozwodzie mieszka u niego.

      Inny związek - przyjaciel życia, całe dnie we wspólnym biurze, podobno pedał w
      związku z innym gościem, w towarzystwie trzeba jednak zamknąć oczy aby nie
      zauważyc że gość klei się do niej jak mucha do plastra, ona - bardzo
      atrakcyjna, niezwykle otwarta, bardzo serdeczna dla niego, podobno "jedyna
      kobieta która mogłaby być jego żoną", w przeszłości kilka wspólnych "ekscesów".
      Oficjalnie, ta przyjaźń nie stanowi "zagrożenia", jednak już pierwsze moje
      spotkanie z nim, nadszarpnęło moje zaufanie do niej po - wg jej słów -
      nieświadomym "ekscesie".

      Jaki wniosek, życie w związku jest jedną z najtrudniejszych sztuk, które
      człowiek powinien posiąść. Rada dla Ciebie - nie wykonuj żadnych gwałtownych,
      zwłaszcza spektakularnych ruchów. Obserwuj sytuacje, kontroluj swoje uczucia,
      oddzielaj pozory oraz grę od rzeczywistości i wyciagaj wnioski.
    • Gość: sp-lkh Re: czy to zdrada? IP: *.acn.pl 07.01.04, 20:03
      Kiedy jest zdrada to dopiero pytanie. Hmm musze napisać tym co piszą o
      zaufaniu itd i o kolegach z pracy ...terfeferekuku !
      Znam to bardzo dobrze ! 5 lat chodzenia ze sobą , wreszcie nieco przyciśnięty
      do ściany argumentem - bo chcę mieć z Tobą dziecko , decyduję sie na ślub .
      Sielanka , zaczynamy budować dom ,żona idzie do pracy w dobrej firmie , ja
      pracuję i zarabiam dobrą kasę , słowem jest okey. Niespodziewanie pojawiają
      sie w pracy żony kłopoty , staram sie pomóc udaje się , ale okazuje się że do
      pomocy przyłącza sie kolega z pracy. Żonaty , dzieciaty , słowem dobry kolega.
      Nawet żona tak prowadzi tę znajomość iż zaczynam sie z gościem kolegować , ale
      coś mi to podejrzanie wygląda. Nagle okazuje się ,że żona ma drugą komórkę i
      całymi wieczorami coś stuka sms-y. Ale mówi ,że to z kolezankami ,że to nic
      takiego itd. Ok , wierzę , bo związek to zaufanie. Jest nawet miło , tylko
      trochę mniej ma czasu , więcej pracy itd. Ale generalnie jest fajnie , nawet
      jakby mniej słyszę o tym koledze. Pewnego dnia jednak jeden z jego kolegów
      spotyka mnie i mówi wprost - stary uważaj na swoją żonę i tego goscia , to
      śmierdzi na odległośc romansem ... Rozmawiam z żoną spokojnie bez scen , pytam
      co i jak , ufam i znowu jest sielanka. Do czasu , kiedy wracam o kilka godzin
      wczesniej niż planowałem ..reszta klasycznie ...szkoda czasu na opisywanie.
      Potem słyszę od żony :ja nie pasuję do twoich marzeń" ..kurde czy to ja
      chciałem ślubu , domu , dzieci ??? Dalej szopka z dzieleniem sie tym co
      mieliśmy , straszenie policją , prokuratorem ,żona robi dokładnie to co jej
      gość każe. Po prostu paranoja. W końcy rozwód i tyle. Żona po wszystkim po
      wielu miesiącach mówi mi ,że wie iż źle zrobiła , że żałuje i takie tam
      mecyje.Koles oczywiście zmienia sobie obiekt swego zainteresowania i dalej
      świetnie się bawi. Na koniec moją byłą pakuje w kłopoty w pracy , z której ona
      wylatuje , zawstydzona i postawiona w bardzo dziwnej sytuacji dziewczyna
      wyjeżdza z Polski , pracować na drugim końcu swiata.
      Jeżeli mówimy o zaufaniu ...to moi kochani ..jasne zaufanie to podstawa , ale
      kiedy czujecie że coś śie dzieje dziwnego trzeba być czujnym a nie dawać się
      zbywać pieknymi wymówkami. Klasyczna historia , kolega z pracy czy klubu , od
      słowa do słowa , takie niewinne gierki słów potem przeradzają się w romansidła
      pełną gębą. Potem płacz ,żal itd. Dlatego ględzenie o zaufaniu bezgranicznym
      czasem to nic poza pustymi zdaniami.Swojego szczęścia trzeba bardzo pilnować i
      doglądać go i hodowac jak roślinę , a jak sie pojawiają dookoła chwasty to
      tepić w zarodku !
      pozdrowienia
      • a-aricia Re: czy to zdrada? 07.01.04, 20:22
        .Swojego szczęścia trzeba bardzo pilnować i
        > doglądać go i hodowac jak roślinę , a jak sie pojawiają dookoła chwasty to
        > tepić w zarodku !

        swiete slowa
        hasla w stylu 'tyrania i zaborczosc' sa z palca wyssane. bo zycie wyglada inaczej.
        wiele lat zylam w przekonaniu, ze zaufanie to esencja dobrego zwiazku. teraz
        wiem: zaufanie, ale nie bezgraniczne.
        u mnie tez zaczelo sie od sms i tlumaczniu, ze to dobra kolezanka, w dodatku po
        fachu, wiec maja wiele do omowienia.
        na szczescie obylo sie bez rozwodu, bo wlasnie przygotowywalismy sie do slubu

        w czasie ostatniego pol roku rozpadlo sie w ten sposob 5 znanych mi par, dlugi
        staz, choc nie wszyscy po slubie. wszedzie ten sam schemat: dziwne sms. tak
        wychodzi to na jaw.
        zaufac bezgranicznie mozna jedynie bogu, allahowi czy kto tam w co wierzy
        • mickey.mouse Re: czy to zdrada? 07.01.04, 20:27
          A ostatecznie, nikt do nikogo nie jest przykuty kajdankami, a swoja wartość
          każdy zna.
          • Gość: scarlett Re: czy to zdrada? IP: *.bochnia.pl / 195.136.25.* 07.01.04, 23:50
            taBoże, jak śmieszą mnie te wszystkie nowomodne zasady, dawać sobie wolność,
            mężczyzna czy kobieta, przyjaźnić się wolno każdemu... Jeść z kumplem
            śniadanko w dessous, po przyjacielsku oczywiście, do kina chodzić, kawę pić,
            problemy z pracy omawiać, tratatata. A jak mężuś (czy żona)nie rozumie, to
            nie jest cool, sztywniak i w ogóle sie nie wpasowuje we współczesne klimaty.

            To ja jestem nienowoczesna.

            W pracy mojego męża 12 na 14 jego kolegów zdradza swoje żony. Jedni mają stałe
            panie, inni nawet dwie. Część z nich ma małżeństwa takie sobie, kilku jest
            świetnymi meżami, odpowiedzialnymi i zaangażowanymi ojcami, zakupy robią,
            wczasy, sylwester itp. Jako doświadczona żona obserwując ( z daleka i
            okazjonalnie co prawda) ich związki myślałabym o nich: Świetni meżowie. A tu
            taki klops.
            Ich żony pewnie ufają, wierzą, nie znizają sie do zadawania pytań, ekwipują
            mężusiów, bo nagłe wezwanie, zebranie, afera, delegacja, wizytacja itp.
            Skąd wiem? od męża :))
            Bo się podobno założyli, że go rozprawiczą. Świetny mąż, odpowiedzialny i
            zaangażowany itp...

            Czy jestem?

            Nie.

            No to pa.

            Czy jestem go pewna? Mam 100 procent powodów, by być.

            • kini Re: czy to zdrada? 08.01.04, 08:46
              > Czy jestem go pewna? Mam 100 procent powodów, by być.

              A dlaczego?
      • Gość: szarak1 Do sp-lkh i myszki.miki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.04, 15:08
        Ni dodać,nic ująć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja