08.01.04, 10:45
Mam nową pracownicę od 3 miesięcy. Jedną z cech jej charakteru jest kłamać.
Dzisiaj byłyśmy umówione na 10, jest w tej chwili 10.45 jej jeszcze nie ma w
pracy (ma nienormowany czas pracy ale termin ze swoja przełożoną czyli mną
miała ustalony). Zadzwoniła że ....(księżyc się ze słoncem zderzył)..... i
ona się spóźni 15 minut.
Jeżeli ją zwolnię to będzie obrażona że cały świat jest przeciwko niej a
jeżeli jej nie zwolnie to będzie oznaczało że wejdzie mi na głowę a tego nie
lubię.
Może zagłosujemy:
- zwolnić
- nie zwolnić
Podsumuję punkty po południu i zobaczymy co dzień przyniesie.
Obserwuj wątek
    • betty-bt Re: kłamstwa 08.01.04, 10:47
      poinformuj ja o tym, ze zastanawiasz sie nad ukaraniem jej za spoznialstwo
      (klamstwo), ale daj jej szanse.
      • tralalumpek Re: kłamstwa 08.01.04, 10:51
        Za jedno kłamstwo się nie zwalnia.
        Ona kłamie notorycznie a w naszym zawodzie (finanse ) to raczej
        niedopuszczalne. Wczoraj zakomunikowała mi, że w połowie stycznia wyjeżdża na
        3 tyg. Jest jeszcze w okresie próbnym!
        Roszczenia i tylko roszczenia a zero wkładu w pracę.
        • betty-bt Re: kłamstwa 08.01.04, 10:54
          rzeczywiscie kiepska pracownica. mimo to mozesz jej wygarnac dobitnie i tym
          samym ostrzec, ze zamierzasz ja zwolnic jesli nie nastapi poprawa. moze sie
          ocknie kobieta?
        • Gość: Kasia Re: kłamstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 10:55
          Przedstawić sprawę jasno, wyłuszczyć wszystkie zastrzeżenia i poinformować, że
          jeśli w ciągu tygodnia nie dojrzysz zmiany to zostanie zwolniona. Po tygodniu,
          jeśli zmiany nie ma, zwolnić bez dyskusji. W zarządzaniu ludźmi najważniejsza
          jest konsekwencja.
          • misae Re: kłamstwa 08.01.04, 11:00
            nadal nie rozumiem problemu, w czym niby ta osoba zawinila? Czy nie wykonuje
            obowiazkow? Przeciez nie jest az tak wazne o ktorej czlowiek przychodzi do
            pracy wazne jest co potrafi zrobic. Smuci mnie takie "czasowe" podejscie
            prcodawcy :o(
            • Gość: Kasia Re: kłamstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 11:05
              Pracownica kłamie notorycznie i przez to pracodawca ma prawo:
              1. nie mieć do takiej pracownicy zaufania
              2. uważać ją za dziecinną (brak cywilnej odwagi)
              3. uważać ją za mało profesjonalną
              4. uważać ją za nieobowiązkową (umówiła się na spotkanie i się spóżnia)
              Ponadto pracownik musi wzbudzać zaufanie u pracodawcy, a jeśli notorycznie
              kłamie, zgłasza pretensje i roszczenia to raczej nie wzbudza zaufania
              • tralalumpek Re: kłamstwa 08.01.04, 11:18
                Gość portalu: Kasia napisał(a):

                > Pracownica kłamie notorycznie i przez to pracodawca ma prawo:
                > 1. nie mieć do takiej pracownicy zaufania
                >
                Masz bardzo dobre spojrzenie Kasiu. Dokładnie tak jest jak piszesz.

                Pracownica kłamie notorycznie i przez to pracodawca ma prawo:
                1. nie mieć do takiej pracownicy zaufania - nie mam do niej zaufania lub
                inaczej, pula zaufania która dostała powoli sie opróżnia. Nie mogę polegać na

                2. uważać ją za dziecinną (brak cywilnej odwagi) - lub komplikowanie życia
                prywatnie i zawodowo wszystkim wkoło "bo inaczej sie nie da"


                3. uważać ją za mało profesjonalną - pomimo skończonych studiów nawiasem
                mówiąc podpierających pracę jest nieprofesjonalna. Organizacja czasu, pracy i
                siebie samej są dla niej obce.



                4. uważać ją za nieobowiązkową (umówiła się na spotkanie i się spóżnia) -
                temat notorycznie przerabiany. To nie chodzi o jedno spóźnienie dzisiaj tylko.
                Jej sieciągle, notorycznie coś przytrafia.



                Ponadto pracownik musi wzbudzać zaufanie u pracodawcy, a jeśli notorycznie
                kłamie, zgłasza pretensje i roszczenia to raczej nie wzbudza zaufania jej
                pracy. - Dokładnie tak jest jak piszesz. Poza tym jeżeli ona chce pójść w
                Management to "z czym do ludzi". Jak może kierować ludźmi nie umiejąc sama
                sobą pokierować i nie potrafiąc być odpowiedzialną.
                • Gość: Kasia Re: kłamstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 11:49
                  Proponuję rozmowę o Twoich zastrzeżeniach i bardzo konkretne okreśklenie czasu
                  poprawy. Jeśli nie widzisz poprawy po prostu zwalniasz bez dyskusji i zwracania
                  uwagi na obrażoną minę. Jak mawiała moja prababcia Obrażają się tylko służące!
                  Coś w tym musi być :)
                  Pozdrawiam
              • misae Re: kłamstwa 08.01.04, 11:18
                A niby czego klamstwa maja dotyczyc???? Nie ma mowy o tlumaczeniu sie z czasu
                pracy (nienormowany). Jesli pracodawca zmusza do tego mimo iz w umowie jest
                napisane cos innego, to jest to dalece niepowazne.
                Jesli firmie zalezy na tym aby pracownik zaczynal o 8, to niech to zapisze w
                umowie.
                Jednorazowe spoznienie na umowione spotkanie o niczym nie swiadczy. To takie
                pisanie patykiem po wodzie.
                Jesli ona nie wywiazuje sie z obowiazkow, to co innego.
                • Gość: Kasia Re: kłamstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 11:43
                  Proponuję przeczytanie powoli i uważnie to co pisze Tralalumpek i wszystko
                  stanie się jasne. Dla mnie jest to powód do zwolnienia
                  • misae Re: kłamstwa 08.01.04, 11:50
                    No widocznie jestem slepa i cos przeoczylam, wiec moze mi wijasnisz czego te
                    klamstwa mialy dotyczyc...
                    • Gość: Kasia Re: kłamstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 12:17
                      Tu nie ma znaczenia czego kłamstwa dotyczą. Ważne jest zaufanie pracodawcy do
                      pracownika. Niedopuszczalna jest sytuacja kiedy ktoś umawia sie na konkretną
                      godzinę i spóźnia się 45 minut! I tu nie ma znaczenia fakt, że pracownik
                      pracuje w nienormowanym czasie pracy!To jest profesjonalne traktowanie pracy,
                      osoby, z którą się umówiło i wreszcie siebie samego. Ponadto jeślipraciownik w
                      czasie trwania okresu próbnego KOMUNIKUJE pracodawcy, że bieże 3 tygodnie
                      urlopu, to wg mnie marnie się zapowiada jako pracownik.
                      • misae Re: kłamstwa 08.01.04, 12:35
                        Wazne jest czego klamstwa dotycza, bo moze ktos tu cierpi na spiskowa teorie
                        swiata :o)
                        Jesli ktos komunikuje o urlopie to:
                        1. ma do tego prawo
                        2. mysli ze ma do tego prawo (niedomowienia)
                        3. nie ma szacunku do pracodawcy (ciekawe skad to sie bierze..)
                        4. nie zalezy jej na pracy

                        Moglibyscie sobie wziac gleboko do serca, ze wina zawsze lezy po obu stronach
                        gdy cos jest nie tak jak byc powinno.
                        • Gość: Kasia Re: kłamstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 12:41
                          Jeśli chodzi o urlop to tak się składa, że wzięcie przez pracownika urlopu jest
                          ściśle powiązane ze zgodą pracodawcy na udzielenie takowego, stąd wniosek, że
                          pracownik może jedynie poprosić o urlop, a pracodawca może się zgodzić lub nie.
                          Zwłaszcza, że mamy dopiero styczeń, więc pracownik ma jeszcze cały rok na
                          wykorzystanie przysługującego mu urlopu. Tak się składa, że termin oraz czas
                          trwania urlopu należy UZGODNIĆ z pracodawcą, a nie ZAKOMUNIKOWAĆ mu fakt
                          wyjazdu na urlop. To jest zasadnicza różnica.
                          • misae Re: kłamstwa 08.01.04, 12:47
                            Ooo widze, ze dobrze wiesz na jakich prawach jest ta osoba zatrudniona. Moze
                            jestes jasnowidzem?
                            Widzisz moze ona ma do tego prawo, tak ciezko jest to sobie wyobrazic? Jesli
                            zakomunikowala urlop i pracodawca sie nie zgadza (i ma do tego prawo) to jest
                            takie slowo jak NIE w slowniku. Trzeba to zakomunikowac pracownikowi prosto w
                            oczy i wyraznie :o)))
                            • Gość: Kasia Re: kłamstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 12:53
                              misae napisała:

                              > Ooo widze, ze dobrze wiesz na jakich prawach jest ta osoba zatrudniona. Moze
                              > jestes jasnowidzem?

                              Nie jestem jasnowidzem tylko znam KP, natomiast tak jak napisałam komunikowanie
                              a uzgadnianie to są dwie zasadnicze rzeczy
                          • harriet_makepeace Re: kłamstwa 08.01.04, 12:48
                            wydaje mi sie ze po przepracowaniu 3 m-cy w firmie pracownik ma prawo do co
                            najwyzej 6 dni urlopu a i to za specjalna zgoda przelozonego, bo tak naprawde
                            prawo do polowy najnizszego wymiaru urlopu masz dopiero po 6 m-cach pracy to
                            raz
                            A dwa to wydaje mi sie ze panna klamala odnosnie powodu spoznienia. A to jest
                            istotne. A poza tym spotkanie bylo o 10 ona zadzwonila ze bedzie za 15 min a
                            przyszla po 45. to jest przegiecie.
                        • tralalumpek Re: kłamstwa 08.01.04, 12:49
                          misae napisała:

                          > Wazne jest czego klamstwa dotycza, bo moze ktos tu cierpi na spiskowa teorie
                          > swiata :o)
                          > Jesli ktos komunikuje o urlopie to:
                          > 1. ma do tego prawo
                          > 2. mysli ze ma do tego prawo (niedomowienia)
                          > 3. nie ma szacunku do pracodawcy (ciekawe skad to sie bierze..)
                          > 4. nie zalezy jej na pracy
                          >
                          > Moglibyscie sobie wziac gleboko do serca, ze wina zawsze lezy po obu
                          stronach
                          > gdy cos jest nie tak jak byc powinno.



                          Niechciałam tego pisać ale napiszę.
                          Ta kobieta ma 46 lat, dłuższy okres czasu była bez pracy. Sama się zwolniła bo
                          ciężko sie jej było dopasować do otoczenia. Nic nie mogła znalźć, bo nikt jej
                          nie chciał w jej wieku (przykre ale prawda)!
                          Poprosił mnie jej znajomy o pracę dla niej, ja jej nie znałam wcześniej.
                          Przyjęłam ją do pracy pomimo nie najlepszych wyników "egzaminu". Staram się
                          jej pomóc, bo właśnie nie traktuję ludzi przedmiotowo. Ma szanse u nas w pracy
                          pod warunkiem, że będzie poważnie podchodzić do swoich obowiązków. I tego
                          właśnie nie robi. To, że dostała pracę nie oznacza jeszcze , że teraz już cały
                          świat jest jej.
                          Czy ma do mnie szacunek czy nie jest mi naprawdę wszystko jedno. Ja staram się
                          jej pomóc a co onaq z tym zrobi, na to już niestety nie mam wpływu. Nie można
                          ludzi na siłę uszczęśliwiać. Ja jej dajęszanse, ciągle jeszcze a księga
                          zdarzeń zawszze otwarta w połowie...
                          • misae Re: kłamstwa 08.01.04, 14:48
                            no to chyba odpowiedzialas sobie sama wlasnie w tym poscie :o)

                            I jeszcze chcialam dodac, ze bedac w wieku 46 na dlugotrwalym bezrobociu, moze
                            powodowac rozne problemy natury psychiczneji faktycznie moga jej sie
                            przytrafiac rozne dziwne rzeczy.
                            No i chyba ona nie traktuje Cie na powaznie (historia o urlopie), pewnie jest
                            starsza od Ciebie i ma austriackie wyksztalcenie :o)). Powiedzialas jej ze nie
                            ma prawa wziac urlopu?
                            • tralalumpek Re: kłamstwa 08.01.04, 17:27
                              misae napisała:

                              > no to chyba odpowiedzialas sobie sama wlasnie w tym poscie :o)
                              >
                              > I jeszcze chcialam dodac, ze bedac w wieku 46 na dlugotrwalym bezrobociu,
                              moze
                              > powodowac rozne problemy natury psychiczneji faktycznie moga jej sie
                              > przytrafiac rozne dziwne rzeczy.
                              > No i chyba ona nie traktuje Cie na powaznie (historia o urlopie), pewnie
                              jest
                              > starsza od Ciebie i ma austriackie wyksztalcenie :o)). Powiedzialas jej ze
                              nie
                              > ma prawa wziac urlopu?



                              rozbawiłaś mnie .....co do wykształcenia to chociaż jestem od niej młodsza, co
                              zupełnie nie ma znaczenia, to mam trochę lepsze od niej wykształcenie
                              ja mam austriackie wyższe wykształcenie (w zasadzie moge powiedzieć
                              europejskie, bo w całej europie uznane) a oprócz tego dużo państwowych
                              uprawnień zawodowych
                              ona ma też austriackego magistra, bez reszty ale słowo management jest jej
                              raczej obce,
                              • misae Re: kłamstwa 08.01.04, 17:36
                                wiesz co? chyba mnie nie zrozumialas...
                                Nie chodzi mi o to jakie Ty masz wyksztalcenie, tylko o to co siedzi w glowie
                                tej pani. Spotkalam sie nie raz nie dwa z taka opinia np w Szwajcarii,
                                ze "ichniejszy" dyplom jest niby lepszy (bo trudniej go zdobyc...), to samo w
                                Austrii - ciekawe skad oni takie marosci biora.
                                Takze moze sobie ta pani mysli, ze moze Cie lekcewazyc i klamac. Moze okazac
                                sie dobrym pracownikiem jesli tylko pozbedzie sie paru nawykow myslowych
                                odnosnie Polakow i polskiego wyksztalcenia. I nie bierz sobie tego do serca,
                                nie kwestionuje twego dyplomu.
            • capa_negra pora umierać 08.01.04, 11:19
              Ja chyba snie i na innym swiecie zyje.
              Jak to przy nienormowanym czasie pracy nie mozna mówic o spóźnialstwie???
              Czyzby od dzis takie ustalenia jak termin i godzina spotkania przestały
              obowiązywac???
              Czyzby nagle zmieniły sie zasady zgodnie z którymi im wiekszy masz luz jesli
              chodzi o godziny pracy ( czyli własnie ten nieszczęsny nienormowany czas) tym
              skrupulatniej dotrzymujesz zobowiązan i terminów ??.
              Nienormowany nie równa sie nieterminowy i niesolidny.

              Tralalumpku - jesli twoja pozal sie boze pracownica jest na okresie probnym (
              trzy miesiace jak sadze??) to poprostu podziekuj jej za współpracę po jego
              upływie.
              Jesli uważasz, ze wiedza tej osoby jest warta zatrzymania w twojej firmie to
              rozmowa ostrzegawcza, potem czas okresony i pozostałe metody dyscyplinujące
              zgodnie z KP oczywiście.

              Sama mam nienormowany czas pracy co jedynie oznacza, ze nie zawsze musze byc na
              7 a tym bardziej nie zawsze wychodze o 15 , ale zawsze dotrzymuje terminów a
              tym bardziej terminów spotkań.
              Nawet nie biorąc pod uwagę zalezności słuzbowych zwykły szacunek dla drugiego
              człowieka i jego czasu tego wymaga.
              • misae Re: pora umierać 08.01.04, 11:28
                Ta wlasnie pora umierac :o)
                Nienormowany czas pracy to taki iz nie jest wazne o ktorej sie pojawisz w
                pracy. Pracownik nie jest rozliczany z tego ile razy przyszedl pomiedzy 7 a 8,
                czy 8 a 9, tylko z tego jak sie wywiazuje z obowiazkow. Jesli terminy nie sa
                dotrzymywane to oczywiscie nie ma o czym rozmawiac. Dlaczego nadal przywiazuje
                sie taka wage do obecnosci i tego jak ktos organizuje sobie czas i prace.
                Przeciez wazne sa wyniki, jesli sa mierne to Bye Bye.
                Mam kolege, swietny specjalista, wszystko na czas i profesjonalnie. Na
                spotkania z klientami sie nie spoznia, ale na te wewnetrzne prawie zawsze. Nikt
                sie go nie czepia, bo ma dobre wyniki, a co po drodze do tych wynikow to jego
                sprawa...
                • betty-bt Re: pora umierać 08.01.04, 11:40
                  misae napisała:

                  > Nienormowany czas pracy to taki iz nie jest wazne o ktorej sie pojawisz w
                  > pracy. Pracownik nie jest rozliczany z tego ile razy przyszedl pomiedzy 7 a
                  8,
                  > czy 8 a 9, tylko z tego jak sie wywiazuje z obowiazkow.

                  do obowiazkow nalezy m.in obecnosc na umowionych terminach z przelozonym! ja
                  tez na takich warunkach pracuje i jakos nie wyobrazam sobie nie stawic sie na
                  spotkaniu, dlatego, ze mam nienormowane godziny pracy.
                  • misae Re: pora umierać 08.01.04, 11:48
                    co wedlug Ciebie oznacza obecnosc na terminach ???? Chcialas powiedziec na
                    spotkaniach, ale przeciez kobieta zadzwonila, czyz nie?
                    Zaskakuje mnie latwosc z jaka wnioskujecie iz dana osoba nie wywiazuje sie z
                    obowiazkow. Autorka watku nic nie napisala. Pisala tylko o spoznianiu sie,
                    klamaniu (nadal nie wiemy odnosnie czego) i zlej organizacji czasu i pracy. To
                    jak organizuje sobie prace to jest naprawde indywidualna sprawa, kazdy pracuje
                    inaczej. Przciez finanse to nie tasmowka, no ale moze sie myle.
                    • betty-bt Re: pora umierać 08.01.04, 12:00
                      z tego co zrozumialam to nie bylo to pierwsze jej spoznienie w jakis tam
                      niedorzeczny sposob usprawiedliwione i jesli autorka twierdzi, ze pracownica
                      klamie to zapewne ma podstawy aby tak sadzic, prawda?
                      byc moze klamstwem tlumaczy swoja notoryczna nieobecnosc na spotkaniach? nie
                      wiem. nie ma znaczenia.
                      "To jak organizuje sobie prace to jest naprawde indywidualna sprawa, kazdy
                      pracuje inaczej"- oczywiscie, ale sama sobie szefem nie jest, prawda?
                      tralalumpek jest jej przelozona i jakis zasad nalezy przestrzegac. nikt nie
                      jest wolnym ptaszkiem w firmie. sa terminy spotkan, na ktore nalezy sie stawiac
                      i tyle.
                      • misae Re: pora umierać 08.01.04, 12:28
                        Z jednej strony daje sie pracownikowi nienormowany czas pracy, a z drugiej
                        strony wymaga sie tlumaczenia dlaczego przyszedl o tej godzinie a nie innej?
                        Nie mowie tutaj o wyznaczonym spotkaniu, ktore mialo miejsce dzis (o innych nie
                        wiemy). Wiemy, ze klamie (ciekawe odnosnie czego). Wiemy ze "zle" organizuje
                        sobie czas pracy i sama prace wg autorki watku. Przepraszam, ale czy autorka
                        watku jest Bogiem, ok jest pracodawca ale nie jest wszechwiedzaca i nie jest
                        jej obowiazkiem wychowywanie pracownika (to nie jest przedszkole czy szkola).
                        Inne sa wymagania od pracownika z doswiadczeniem, inne dla poczatkujacego.
                        Mozna mnozyc przyklady. Mozna rowniez wyrzadzic czlowiekowi krzywde poprzez
                        niedomowienia. Jesli autorka watku nie jest zadowolona to niech jej to powie a
                        nie nam tutaj na tym forum. I jeszcze moze dzis przez caly dzien Tralalumpek z
                        olowkiem w reku bedzie obserwowala ta pania i stawiala plusy i minusy ha ha. I
                        to jest wedlug was powazne podejscie do pracy i pracownika?
                        • tralalumpek Re: pora umierać 08.01.04, 12:30
                          misae napisała:

                          > Z jednej strony daje sie pracownikowi nienormowany czas pracy, a z drugiej
                          > strony wymaga sie tlumaczenia dlaczego przyszedl o tej godzinie a nie innej?
                          > Nie mowie tutaj o wyznaczonym spotkaniu, ktore mialo miejsce dzis (o innych
                          nie
                          >
                          > wiemy). Wiemy, ze klamie (ciekawe odnosnie czego). Wiemy ze "zle" organizuje
                          > sobie czas pracy i sama prace wg autorki watku. Przepraszam, ale czy autorka
                          > watku jest Bogiem, ok jest pracodawca ale nie jest wszechwiedzaca i nie jest
                          > jej obowiazkiem wychowywanie pracownika (to nie jest przedszkole czy szkola).
                          > Inne sa wymagania od pracownika z doswiadczeniem, inne dla poczatkujacego.
                          > Mozna mnozyc przyklady. Mozna rowniez wyrzadzic czlowiekowi krzywde poprzez
                          > niedomowienia. Jesli autorka watku nie jest zadowolona to niech jej to powie
                          a
                          > nie nam tutaj na tym forum. I jeszcze moze dzis przez caly dzien Tralalumpek
                          z
                          > olowkiem w reku bedzie obserwowala ta pania i stawiala plusy i minusy ha ha.
                          I
                          > to jest wedlug was powazne podejscie do pracy i pracownika?




                          Boże zachowaj przed takimi pracownikami!!!
                          • misae Re: pora umierać 08.01.04, 12:41
                            Boze uchowaj przed takimi pracodawcami.

                            Ilosc zwolnionych pracownikow moze swiadczyc nie tyle o wysokich wymaganiach
                            przelozonego, co o jego niklych umiejetnosciach w zarzadzaniu personelem.
                            • Gość: Kasia Re: pora umierać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 12:43
                              Sądząc z dylematów Tralalumpka to raczej rzadko zwalnia pracowników, więc Twój
                              wniosek jest raczej chybiony.
                              • misae Re: pora umierać 08.01.04, 12:48
                                a mnie sie wydaje ze raczej nie chybiony :o)))
                                • j_u Re: pora umierać 08.01.04, 14:55
                                  A mnie sie wydaje, ze tralalumpek sie zanadto szczypie. Niesolidnego
                                  pracownika, z normowanym czasem czy bez, wywala sie bez dwoch zdan, nie
                                  zawracajac sobie zbytnio glowy, czy nalezy mu dawac szanse czy nie. Po dwoch
                                  ostrzezeniach wylatuje i juz. Czlowiek dorosly powinien ponosic konsekwencje
                                  swoich zachowan, a pracodawca rzeczywiscie nie jest wychowawca i jedyne, na co
                                  ma zwracac uwage, to solidnosc pracownika i jego odpowiedzialnosc. Dobrych
                                  wynikow pracy bez tego nie ma.
                                  • misae Re: pora umierać 08.01.04, 15:02
                                    dobrze piszesz! Tylko najpierw trzeba takie ostrzezenie otrzymac aby moc sie
                                    poprawic, prawda? A co robic gdy pracodawca sie usmiecha i cichcem zapisuje
                                    pusy i minusy, a potem mowi bye. Odwagi cywilnej wymaga nie tylko przyznanie
                                    sie do winy, ale rowniez poinformowanie pracownika o niedociagnieciach.
                                  • tralalumpek Re: pora umierać 08.01.04, 17:30
                                    j_u napisała:

                                    > A mnie sie wydaje, ze tralalumpek sie zanadto szczypie. Niesolidnego
                                    > pracownika, z normowanym czasem czy bez, wywala sie bez dwoch zdan, nie
                                    > zawracajac sobie zbytnio glowy, czy nalezy mu dawac szanse czy nie. Po dwoch
                                    > ostrzezeniach wylatuje i juz. Czlowiek dorosly powinien ponosic konsekwencje
                                    > swoich zachowan, a pracodawca rzeczywiscie nie jest wychowawca i jedyne, na
                                    co
                                    > ma zwracac uwage, to solidnosc pracownika i jego odpowiedzialnosc. Dobrych
                                    > wynikow pracy bez tego nie ma.




                                    Tak właśnie jest, za bardzo się szczypię. Przestaję myśleć jak przedsiębiorca,
                                    zaczynam za bardzo myśleć jak człowiek a to ludzie perfekcyjnie wykorzystują.
                                    • misae Re: pora umierać 08.01.04, 17:40
                                      Moze faktycznie za bardzo sie szczypiesz z zadawaniem trudnych pytan
                                      pracownikowi prosto w twarz.
                        • betty-bt Re: pora umierać 08.01.04, 12:45
                          misae napisała:

                          > Z jednej strony daje sie pracownikowi nienormowany czas pracy, a z drugiej
                          > strony wymaga sie tlumaczenia dlaczego przyszedl o tej godzinie a nie innej?

                          jakiego tlumaczenia? nikt nie kaze jej sie tlumaczyc jesli stawi sie na
                          umowiony termin i tyle! to ze ma nienormowyny czas pracy nie znaczy, ze ma
                          prawo nie wykonywac polecen szefa. niech robi swoje, ale jesli sie sluzbowo
                          umawia to musi sie stawic i juz. to w ogole nie powinno byc tematem do
                          dyskusji.

                          Przepraszam, ale czy autorka
                          > watku jest Bogiem, ok jest pracodawca ale nie jest wszechwiedzaca i nie jest
                          > jej obowiazkiem wychowywanie pracownika (to nie jest przedszkole czy szkola).
                          > Inne sa wymagania od pracownika z doswiadczeniem, inne dla poczatkujacego.
                          > Mozna mnozyc przyklady. Mozna rowniez wyrzadzic czlowiekowi krzywde poprzez
                          > niedomowienia. Jesli autorka watku nie jest zadowolona to niech jej to powie
                          a
                          > nie nam tutaj na tym forum. I jeszcze moze dzis przez caly dzien Tralalumpek
                          z
                          > olowkiem w reku bedzie obserwowala ta pania i stawiala plusy i minusy ha ha.
                          I
                          > to jest wedlug was powazne podejscie do pracy i pracownika?

                          zagalopowalas sie troche. wychowywac pracownika nie musi, ale skoro jest
                          szefem, to ma prawo zwolnic pracownika, ktory nie odpowiada jej wyobrazeniom. a
                          wyobrazenia sa adekwatne do potrzeb firmy. jesli pracownik nie spelnia wymogow,
                          to niech znajdzie sobie prace, gdzie potrzebuja nieodpowiedzialnych,
                          bezuzytecznych pracownikow. takie jest moje zdanie z punktu widzenia pracownika.

                          "Mozna rowniez wyrzadzic czlowiekowi krzywde poprzez niedomowienia."- narazie
                          krzywdy jej chyba nie zrobila, prawda? pyta na forum o opinie postronnych osob.
                          zalosne jest jednk to, ze tak malo pracownikow jest w stanie zrozumiec szefa.
                          • misae Re: pora umierać 08.01.04, 14:11
                            Jesli piszemy tylko o tym jednym spotkaniu, dzisiaj to wogole po co ta
                            dyskusja. Nie zwalnia sie pracownika po jednorazowym spoznieniu sie. I nadal
                            jestem bardzo ciekawa, w czym ta pracownica zdazyla naklamac w ciagu trzech
                            miesiecy. Wydaje sie ze ktos tu zapedzil sie w ocenianiu ludzi.
                            Potrzeby firmy hmm, pieknie brzmi. Jednak wydaje sie ze czynnk zwany relacje
                            interpersonalne graja tutaj glowne skrzypce.
                            Obowiazkiem szefa jest dopilnowac aby wszystko zostalo dobrze wykonane i
                            mozliwie bez opoznien. I nie zagalopowalam sie ani troche, pracodawca moze mnie
                            przeszkolic w kierunku wykonywanej funkcji jesli mam jakies niedociagniecia w
                            danym temacie. A co do wychowania to niestety ale nie tedy droga. Pomysl sobie,
                            ze musisz pracowac w miedzynarodowym zespole, jak sobie wyobrazasz wychowanie?
                            Powiedzmy masz w grupie polakow, niemcow, francuzow i wlochow. Powodzenia!

                            My czyli osoby postronne mamy jak najmniej do powiedzenia w tym temacie, co
                            najwyzej mozemy zaproponowac zastanowienie sie nad decyzja.
                            A zalosne jest to, ze osoby obejmujace kierownicze stanowiska uwazaja sie za
                            wyrocznie i nie potrafia zrozumiec pracownika. A gdy "kombinator" dostanie
                            takie stanowisko. Wowczas choruje na znana chorobe, a mianowicie mysli, ze
                            wszyscy kombinuja tak jak on to kiedys robil :o))) Wszedzie widzi
                            niedociagniecia i buduje chore teorie na temat pracownikow (z zycia wziete)
                • capa_negra Re: pora umierać 08.01.04, 11:45
                  Słowo odpowiedzialnośc umarło juz dawno
                  Poza tym mam wrażenie, ze z innej pozycji o czasie nienormowanym piszemy.
                  Ja z punktu widzenia szyfa ty pracownika
                  I to tyle
                  • misae Re: pora umierać 08.01.04, 11:59
                    A wiec co jest wedlug Ciebie odpowiedzialnoscia? Wedlug mnie to wywiazywanie
                    sie z moich obowiazkow na czas. Jesli chodzi o spoznianie sie na umowiaone
                    spotkanie, to moze sie zdarzyc rzecz jasna. Zle wyglada gdy zawsze dana osoba
                    sie spoznia na umowione spotkanie, choc tutaj tez wchodzi w gre nastawienie.
                    Tak do konca nie pisze tylko i wylacznie z perspektywy pracownika, bo pelnie
                    czasem funkcje szefa projektu gdy takowy ma miejsce i uwierz mi mam gdzies o
                    ktorej przychodza ludzie do pracy i jaki jest ich styl, wazny jest efekt i
                    deadline.
                    • diab.lica Re: pora umierać 08.01.04, 12:19
                      >Zle wyglada gdy zawsze dana osoba
                      > sie spoznia na umowione spotkanie

                      ja bym napisala, zawsze zle wyglada gdy dana osoba sie spoznia.
                      to jest po prostu niekulturalne i oznacza brak szacunku dla czasu drugiej
                      osoby.
                      a umowione spotkanie to tak samo jak dealine. praca ma byc gotowa na umowiony
                      termin, podobnie jak spotkanie ma sie odbyc o wyznaczonym czasie. po prostu
                      traci sie czas tych osob, ktore czekaja na spozdzialskiego.
                      spozniac sie mozna co najwyzej na randke, oczywscie o ile nalzey sie do tych
                      kobiet, ktore uwazaja ze to takie "urocze".
      • misae Re: kłamstwa 08.01.04, 10:53
        jesli ma nienormowany czas pracy to nie mozna mowic o spoznialstwie, jesli dzis
        tylko spoznila sie na spotkanie (moze przez ten wstretny snieg) to nie jest to
        powod do zwolnienia. Takie jest moje zdanie. Po czym wnioskujesz, ze kobieta
        klamie, jesli ma nienormowany czas to nie musi sie tlumaczyc dlaczego przyszla
        do pracy powiedzmy o 10. Jesli wykonuje wszystko na czas to moim zdaniem jest
        OK.
      • Gość: siedem Re: kłamstwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 12:26
        > poinformuj ja o tym, ze zastanawiasz sie nad ukaraniem jej za spoznialstwo
        > (klamstwo), ale daj jej szanse.

        ale dosadnie i stanowczo. pobaw sie takze w nauczyciela i mentora i wyjasnij ze
        to jest be.

        przytaczam autentyczna rozmowe szef podwladny z wczoraj:

        - gdzie jestes ty ******** *****?
        - [tego nie słysze [rozmowa tel] ale pewnie jakies ble ble ble dyrdymałki]
        - skąd wiem? bo jestem ***** jasnowidzem *****!

        5040
    • Gość: Inka Re: kłamstwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 11:01
      napewno nie podejmować decyzji w sposób "zwolnic jeden płatek ze stokrotki, nie
      zwolnic drugi płatek...", bo to świadczy o Twoim mało profesjonalnym podejściu
      do ważnych spraw, a może pracownica to właśnie wyczuła i dlatego okazuje Ci
      pewne zlekceważenie ?
    • Gość: Mon Re: kłamstwa IP: *.almainternet.pl 08.01.04, 11:07
      Zwolnij ją i.... przyjmij mnie :)
      • tralalumpek Re: kłamstwa 08.01.04, 11:20
        Gość portalu: Mon napisał(a):

        > Zwolnij ją i.... przyjmij mnie :)



        Proszę bardzo, nie wiem tylko jak sobie dojazdy do pracy będziesz rozpisywać ;)
    • _kasia_ Re: kłamstwa 08.01.04, 11:28
      Co to ma być, ecie pecie w galarecie ?
      Zwalniałam ludzi, ale zawsze było to przemyślane a nie efekt głosowania obcych
      w necie.
      Szanuję swoich pracowników i nigdy by mi do głowy nie przyszło coś tak
      głupiego. Oceniam ich stosunek do pracy a nie do mnie. Ale swoja drogą, oni
      mnie szanują więc pewnie nie wiem co czujesz.
      • tralalumpek Re: kłamstwa 08.01.04, 11:36
        _kasia_ napisała:

        > Co to ma być, ecie pecie w galarecie ?
        > Zwalniałam ludzi, ale zawsze było to przemyślane a nie efekt głosowania
        obcych
        >
        > w necie.
        > Szanuję swoich pracowników i nigdy by mi do głowy nie przyszło coś tak
        > głupiego. Oceniam ich stosunek do pracy a nie do mnie. Ale swoja drogą, oni
        > mnie szanują więc pewnie nie wiem co czujesz.



        Masz rację, to jest ecie pecie w internecie a ty jako pani dyrektor jesteś na
        tronie chwały i wszyscy cie kochają.
        Myślę, że trochę więcej luzu i jeszcze może sobie poczytaj np co pisze
        capa_negra, bo mądrze dziewczyna pisze i na temat.
        • _kasia_ Re: kłamstwa 08.01.04, 12:10
          Właśnie o to chodzi, że to ty jesteś wielka pani dyrektor.
          To nie ja traktuję ludzi przedmiotowo bo się ośmielili spóźnić na spotkanie ze
          mną.
          Tolerujesz wypowiedzi które ci pasują, boże uchowaj jak ktoś nie chce walić
          czółkiem o blacik.
          Zakładając takie wątki dowarościowujesz się czy co ?
          Na temat się nie wypowiem, bo nie znam innych faktów prócz tego jednego.
          • _kasia_ Re: kłamstwa 08.01.04, 12:22
            hy,hy dopiero teraz doczytałam o tych trzech tygodniach urlopu.
            Noo, to jest niezły numer, spóźnienie przy tym to małe miki.
          • tralalumpek Re: kłamstwa 08.01.04, 12:22
            _kasia_ napisała:

            > Właśnie o to chodzi, że to ty jesteś wielka pani dyrektor.



            Jeszcze nie jestem i chyba nie chcę być.



            > To nie ja traktuję ludzi przedmiotowo bo się ośmielili spóźnić na spotkanie
            ze
            > mną.


            Ja również nie traktuję ludzi przedmiotowo.



            > Tolerujesz wypowiedzi które ci pasują, boże uchowaj jak ktoś nie chce walić
            > czółkiem o blacik.


            Nie koniecznie, uważam po prostu że są osoby, które piszą na temat i wiedzą co
            piszą a sa takie które piszą żeby coś napisać.


            > Zakładając takie wątki dowarościowujesz się czy co ?
            > Na temat się nie wypowiem, bo nie znam innych faktów prócz tego jednego.


            Nie potrzebuję sie dowartościowywać w ten sposób, są inne metody na
            dowartościowywanie, jeżeli ktos tego potrzebuje.
            Zakładając ten wątek wykorzystałam luke w czasie a jednocześnie poddałam temat
            do dyskusji i widzę, że dobrze zrobiłam.
          • capa_negra kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 13:24
            Wyjezdzanie komu kolwiek od wielkich pań dyrektor i opowieści o waleniu
            czólkiem o blacik są cokolwiek nie na miejscu.
            Podobnie jak wprowadzanie podziału na "my" pracownicy i "one" dyrektory.
            Nie wiem gdzie pracujesz, nie wiem w jakiej branży, nie wiem jak długo, ale
            może kiedys i ty zostaniesz dyrektorem czy inna osoba funkcyjną i przekonasz
            sie jaki to jest lekki kawałek chleba.
            Jak "łatwo" jest zdobyc kontrakt,zrealizowac go w terminie, uzyskac płatnośc,
            zapłacic swoje zobowiązania (i te publiczno prawne i cywilno prawne) ze
            szczegolnym uwzglednieniem zobowiązań wobec pracowników oraz pochodnych.
            Jednak aby było to mozliwe niezbędne jest współdzialanie i dyscyplina pracy, a
            nie wprowadzanie podziałow na my i one.
            Jesli nawali jeden trybik obojetnie czy dyrektor bo nie zabezpieczył
            zamówienia, czy robotnik przy maszynie bo go nie wykonał albo wykonał źle lub
            nieterminowo to cała maszynerie jaką jest dana firma poprostu wcześniej czy
            później szlag trafi.
            Takie sa realia i z drobnymi modyfikacjami dotycza kazdej branży niezależnie
            jaka ona jest.
            Jesli chodzi o twoje bardzo lekkie podejście do punktualności to mam nadzieję,
            że nie doczekasz chwili kiedy twoje lub cudze spóźnienie zawazy na twoim zyciu.
            Jeżeli chodzi o obowiązki pracownika jak równiez pracodawcy to polecam lekture
            Działu 4 KP.
            Dodam jeszcze, ze w Dziale 6 KP mówiącym o czasie pracy w tym "zadaniowym
            czasie pracy" bo tak jest okreslony w KP czas nienormowany nigdzie nie ma
            zapisu mówiącego o tym , ze w stosunku do pracowników, których czas pracy jest
            okreslony wymiarem ich zadań nie stosuje sie przepisow działu 4.

            Na koniec mam prośbę - wydrukuj sobie swój post, schowaj głęboko w biurko i
            jak zostaniesz dyrektorem czego ci gorąco zycze to przeczytaj go spobie głosno
            i nie rozesmiej sie.

            Podtrzymuje zdanie, ze tralalumpek powinna doprowadzic swoja pracownice do
            pionu w taki czy inny sposob.
            I to tyle - uwazam temat za wyczerpany.
            • _kasia_ Re: kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 13:41
              Prowadzę ( nie sama ) niewielką firmę, zatrudniam 12 osób.
              To nie ja wyjechałam z tekstem " wielka pani dyrektor "
              Nie zwolniłabym pracownika za spóźnienie, ale jak zaznaczyłam, numer z urlopem
              mi się nie podoba.
              Oburza mnie takie podejście do pracowników jakie ma tralalumpek i nic na to nie
              poradzę.
              Ale wychodzi na to, że to ja ich źle traktuję, bo nie robię wyliczanek zwolnić,
              nie zwolnić.
              • capa_negra Re: kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 14:07
                Re: kłamstwa
                _kasia_ 08.01.2004 12:10 odpowiedz na list odpowiedz cytując


                Właśnie o to chodzi, że to ty jesteś wielka pani dyrektor.
                To nie ja traktuję ludzi przedmiotowo bo się ośmielili spóźnić na spotkanie ze
                mną.
                Tolerujesz wypowiedzi które ci pasują, boże uchowaj jak ktoś nie chce walić
                czółkiem o blacik.
                Zakładając takie wątki dowarościowujesz się czy co ?
                Na temat się nie wypowiem, bo nie znam innych faktów prócz tego jednego.


                Kasiu przepraszam, ale czyzbyś sugerowała, ze oslepłam ..zresztą moze, ale ten
                cytat chyba mówi sam za siebie.
                A tralalumpek nie urządziła wyliczanki zwolnic / nie zwolnić tylko chciała
                poprostu poznac zdanie innych, tym bardziej że pracodawca ma dośc duże
                mozliwości zdyscyplinowania pracownika bez siegania po tak radykalny srodek
                jakim jest zwolnienie.
                Nie wiem co cie tak oburza w jej podejściu do pracowników , bo gdyby faktycznie
                było ono takie "oburzające" to poprostu podziekowała by tej pani za współprace,
                bez słuchania wyjaśnień i bez zasiegania opini forum czy czyjej kolwiek w tym
                temacie.

                Piszesz, że prowadzisz firme ..no cóz pozwole sobie watpic .
                Moim zdaniem masz podejście do tematu z punktu widzenia pracownika a nie
                pracodawcy , ale oczywiście moge sie mylic....
                Zasada generalnie jest taka, ze im mniejsza firma tym wiekszy nacisk na
                punktualność, rzetelność etc. Poprostu w dużej firmie jesli braknie czy nawali
                jeden pracownik ma go kto zastapic, w małej przewaznie nie.
                Znam sprawe z obu stron- ja wspólprowadzę duża firmę , natomiast mój partner
                własną małą i ręczę ci ze nawet spore przewinienia w dużej firmie "giną w
                tłoku"( choc nie zawsze, szczególnie jesli to nie pierwszy raz) a o wiele
                mniejsze w małej niestety nie.
                To co dużej firmy nie zachwieje małą moze powalić.
                Koniec
                • _kasia_ Re: kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 14:10
                  to może zacytujesz jeszcze mój pierwszy post, bo o pani dyrektor to ja
                  zacytowałam tralalumpka
                  • misae Re: capa czy chodzi 08.01.04, 14:22
                    Tobie o slowo wielka, czy pani dyrektor, bo jak to drugie to radze dobrze
                    czytac posty:

                    Tralalumpek:

                    Masz rację, to jest ecie pecie w internecie a ty jako pani dyrektor jesteś na
                    tronie chwały i wszyscy cie kochają.
                    Myślę, że trochę więcej luzu i jeszcze może sobie poczytaj np co pisze
                    capa_negra, bo mądrze dziewczyna pisze i na temat
                    • capa_negra Re: capa czy chodzi 08.01.04, 14:44
                      Niestety
                      Kompletnie nie o to chodzi , chociaż i ten temat sie przewinął z tym ze głownie
                      w wykonaniu kasi.
                      Tu nie chodzi o to kto dyrektor mały/wielki ani nie o to kto pracownik tu
                      chodzi o zasady.
                      A o to coraz trudniej.
                      • misae Re: capa czy chodzi 08.01.04, 14:56
                        jakie zasady sama mi odpisalas, ze Ty piszesz jako pracodawca a ja jako
                        pracownik (???) sama tworzysz podzialy o potem odwracasz kota ogonem
                  • capa_negra Re: kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 14:24
                    Kasiu czy ja naprawde jestem slepa ????
                    znalazlam post w którym ty uzywasz tego sformułowania i odpowiedx tralalumpka,
                    ze jeszcze nie jest ale chce byc co zamieszczam ponizej

                    Autor tralalumpek cytuje post kasi i odpowiada

                    Re: kłamstwa
                    tralalumpek 08.01.2004 12:22 odpowiedz na list odpowiedz cytując


                    _kasia_ napisała:

                    > Właśnie o to chodzi, że to ty jesteś wielka pani dyrektor.



                    Jeszcze nie jestem i chyba nie chcę być.



                    > To nie ja traktuję ludzi przedmiotowo bo się ośmielili spóźnić na spotkanie
                    ze
                    > mną.


                    Ja również nie traktuję ludzi przedmiotowo.



                    > Tolerujesz wypowiedzi które ci pasują, boże uchowaj jak ktoś nie chce walić
                    > czółkiem o blacik.


                    Nie koniecznie, uważam po prostu że są osoby, które piszą na temat i wiedzą co
                    piszą a sa takie które piszą żeby coś napisać.


                    > Zakładając takie wątki dowarościowujesz się czy co ?
                    > Na temat się nie wypowiem, bo nie znam innych faktów prócz tego jednego.


                    Nie potrzebuję sie dowartościowywać w ten sposób, są inne metody na
                    dowartościowywanie, jeżeli ktos tego potrzebuje.
                    Zakładając ten wątek wykorzystałam luke w czasie a jednocześnie poddałam temat
                    do dyskusji i widzę, że dobrze zrobiłam.
                    ----------------------------------------------------------------------------

                    Jak tak dalej pójdzie to za chwile będe musiała udawadniać,że nie jestem
                    wielbłądem ale jeśli faktycznie gdzies powyżej czegoś nie doczytalam ( oczekuje
                    wskazania miejsca) to przepraszam
                  • _kasia_ Re: kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 14:45
                    coś mi poprzedniego posta urwało :)

                    To może zacytujesz jeszcze mój pierwszy post, bo o pani dyrektor to zacytowałam
                    tralalumpka, tylko skróciłam tekst o tronie i kochaniu dodając " wielka ".
                    Nie wszyscy właściciele małych firm są tacy sami.
                    Moja firma jest typowo usługowa, niedawno świętowaliśmy 10 - lecie i
                    stwierdziłam wtedy, że pięciu pracowników jest z nami od początku.
                    Jeden z nich miał parę lat temu powazny wypadek, leżał prawie rok połamany.
                    Oczywiście zatrudniliśmy na jego miejsce kogoś innego, bo rzeczywiście brak
                    nawet jednej osoby jest mocno odczuwalny.
                    Ale żal było chłopaka szczególnie,że nie miał szans na pracę a lekarze kręcili
                    nad nim glowami.
                    Koniec końców przekonałam wspólników, żeby go zatrudnić za kasą na pół etatu.
                    Był kłopot, bo chłopak chodził o kulach i nie było z niego wielkiego pożytku.
                    Dzisiaj śmiga jak nowo narodzony, choć chwilę to trwało i miałam chwile
                    zwątpienia w swój altruizm. Jest dobrym pracownikiem i ufam mu bardziej niż
                    jednemu ze wspólników.
                    Sam na tej imprezie powiedział, że jest nam wdzięczny, bo był bliski
                    wylądowania w pobliskim szpitalu psyhiatrycznym.
                    To już było zupełnie nie na temat, ale w końcu zarzuciłaś mi jakieś złe
                    podziały, a ja sobie zawsze zarzucałam, że za bardzo się ludźmi przejmuję.
                    Bez sensu ta dyskusja.
                    Lepiej się zajmę jakąś pracą, chociaż styczeń do taki durny miesiąc.
                    • capa_negra Re: kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 14:55
                      Masz racje kasiu faktycznie weźmy sie do pracy - mam jeszcze popołudniowa
                      nasiadówke a i bez tego mam dość.
                      Być może sie pomyliłam - pare twoich postów nawet mi sie podobało ( szacunek
                      dla drugiego czlowieka to wazna rzecz i bezcenna w tych czasach), ale potem cos
                      mi zazgrzytało.
                      Byc moze miałam zbyt wiele ostatnio pracowniczych spraw natury niestety
                      dyscyplinarnej i stąd moje niektóre sformuowania.
                      Nie mniej stoje na stanowisku że wzajemny szacunek powinien sprzyjac
                      dyscyplinie pracy, a nie na odwrót.
                      Do tego coraz trudniej o lojalność.
                      Trudno tez się dziwic postwom ludzi,którzy wkładaja okreslony wysiłek w
                      wykonanie danej pracy, a niekoniecznie otrzymuja adekwatne do niej
                      wynagrodzenie.
                      Ale to temat na dłuższa dyskusję.
                      Pozdrawiam i zycze sukcesów
            • Gość: Kasia Re: kasiu i inni zainteresowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 13:49
              Znam przypadek kiedy facet spóźnił się z ofertą na przetarg dosłownie 10 minut.
              Oferta była na tyle interesująca, że na 80% przetarg firma by wygrała, ale
              termin niestety był nieprzekraczalny i oferta przepadła. No cóż widocznie miał
              luźne podejście do punktualności :)
              • misae Re: kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 14:26
                hej Kasiu ale ty mylisz podstawowe pojecia, takie spoznienie jest
                niewybaczalne. To widoczne niedociagniecie i firma ponosi straty. Nie o tykich
                spoznienieniach byla mowa. Czy tresc moich postow ulega przeklamaniu w Twym
                mozgu?
                • Gość: Kasia Re: kasiu i inni zainteresowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 14:30
                  Nie uległa przekłamaniu w mym mózgu. Moim zdanie raczej mylisz pojęcie umówione
                  spotkanie i nienormowany czas pracy.
                  • misae Re: kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 14:39
                    Wcale nie myle umowione spotkanie z przelozonym to cos innego niz zgloszenie
                    oferty na przetarg, to co innego niz spoznianie sie do pracy.
                    Dla mnie nienormowany czas pracy to taki, gdzie nie ma twardo wyznaczonych
                    godzin pojawienia sie w biurze (jak rowniez mozna czesc zadan wykonac w domu
                    jesli jest to mozliwe). Nie ma to nic wspolnego z spotkaniem z przelozonym, na
                    ktore oczywiscie mozna sie spoznic raz na jakis czas(nigdy nie wiadomo co moze
                    sie stac). A poza tym ile takich spotkan mozna miec w ciagu 3 miesiecy. Chyba
                    ze firma kreci sie wokol spotkan i na tym ich praca polega. Poza tym kobieta
                    zadzwonila i przeprosila. Wiec nadal pytam w czym tak notorycznie klamie, ze
                    brak autorce watku zaufania. No i oczywiscie dlaczego?
                    • Gość: Kasia Re: kasiu i inni zainteresowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 15:04
                      misae napisała:

                      > Wcale nie myle umowione spotkanie z przelozonym to cos innego niz zgloszenie
                      > oferty na przetarg, to co innego niz spoznianie sie do pracy.
                      No a wyobraź sobie, że dla mnie to jest to samo. Spóźnienie jest brakiem
                      szacunku dla tego z kim się umówiłaś! Ponadto jeśli mi coś wypadło to dzwonię
                      natychmiast i przepraszam (ale to ma miejsce naprawdębardzo rzadko), a nie jak
                      w tymprzypadku po 45 minutach wykręcając się sianem. Wierz mi, że bardzo łatwo
                      określić, kiedy pracownik kłamie i podaje idiotyczne przyczyny spóźnienia, a
                      kiedy faktycznie los stanął mu na drodze.

                      >Wiec nadal pytam w czym tak notorycznie klamie, ze
                      > brak autorce watku zaufania. No i oczywiscie dlaczego?
                      Czy to naprawdę ma znaczenie w czym kłamie? Według mnie nie ma, kłamstweo jest
                      zawsze kłamstwem i jako takie powoduje, że tracimy do kłamiącego zaufanie.
                      Pytasz też dlaczego kłamie. Ano pewnie dlatego, że będąc osobą nieobowiązkową
                      nie ma cywilnej odwagi się do tego przyznać.
                    • j_u Re: kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 15:05
                      > Wcale nie myle umowione spotkanie z przelozonym to cos innego niz zgloszenie
                      > oferty na przetarg, to co innego niz spoznianie sie do pracy.

                      To niezupelnie co innego. Pracodawca nie ma powodu przypuszczac, ze pracownik,
                      ktory notorycznie spoznia sie na spotkanie z nim, nie spozni sie na przetarg.
                      Wrecz przeciwnie, to daje mu podstawy do podejrzen, ze ow pracownik sie na ten
                      przetarg spozni. Jezeli przetarg jest bardzo wazny, pracodawca nie powinien
                      ryzykowac i wysylac na niego kogos, kto sie spoznia na spotkania z nim...
                      inaczej bylby zlym pracodawca!
                      • misae Re: kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 17:55
                        powiem wam w tajemnicy na podstawie pierwszego postu, ze mowa byla o
                        dzisiejszym spotkaniu (sztuk 1). Nic nie slyszelismy o niedociagnieciach, poza
                        tym ze ta pani klamie. Tzn klamie, ze ma meza a go nie ma????? Czy klamie bo
                        nie wywiazala sie z obowiazkow???
                        To ze pracownik olewa sobie przelozonego, moze jest wynikiem tego, ze dany boss
                        jest beznadziejny (znacie ten kawal jak dupa zostala managerem???). I
                        nie "kadzcie" sobie, ze to jest zawsze wina pracownika a wy jestescie cacy bo
                        to moze nie jest prawda.
                        Tak wiec wspomniany kolega ma bardzo olewatorskie podejscie do swego szefa
                        (spoznia sie na spotkania itp), natomiast przez klientow jest bardzo chwalony.
                        Podejrzewam, ze jest to wynikiem jakis zgrzytow pomiedzy nimi (uff nie moja to
                        sprawa na szczescie). Gdyby ow boss chcial chlopaka zwolnic wlasnie za
                        to "olewanie" to mialby duzy problem z wytlumaczeniem sie przed swoim bossem,
                        no i kolko sie zamyka :o)))) Facet przynosi "namacalne" zyski w firmie.
                        A moze kolega chce awansowac i w ten sposob podkopuje dolek pod wlasnym bossem,
                        wolny rynek, wolna walka :o)))
                        • tralalumpek Re: kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 18:22
                          misae napisała:

                          > powiem wam w tajemnicy na podstawie pierwszego postu, ze mowa byla o
                          > dzisiejszym spotkaniu (sztuk 1). Nic nie slyszelismy o niedociagnieciach,
                          poza
                          > tym ze ta pani klamie. Tzn klamie, ze ma meza a go nie ma????? Czy klamie bo
                          > nie wywiazala sie z obowiazkow???
                          > To ze pracownik olewa sobie przelozonego, moze jest wynikiem tego, ze dany
                          boss
                          >
                          > jest beznadziejny (znacie ten kawal jak dupa zostala managerem???). I
                          > nie "kadzcie" sobie, ze to jest zawsze wina pracownika a wy jestescie cacy
                          bo
                          > to moze nie jest prawda.
                          > Tak wiec wspomniany kolega ma bardzo olewatorskie podejscie do swego szefa
                          > (spoznia sie na spotkania itp), natomiast przez klientow jest bardzo
                          chwalony.
                          > Podejrzewam, ze jest to wynikiem jakis zgrzytow pomiedzy nimi (uff nie moja
                          to
                          > sprawa na szczescie). Gdyby ow boss chcial chlopaka zwolnic wlasnie za
                          > to "olewanie" to mialby duzy problem z wytlumaczeniem sie przed swoim
                          bossem,
                          > no i kolko sie zamyka :o)))) Facet przynosi "namacalne" zyski w firmie.
                          > A moze kolega chce awansowac i w ten sposob podkopuje dolek pod wlasnym
                          bossem,
                          >
                          > wolny rynek, wolna walka :o)))





                          Widze ze czepiasz sie dalej zeby sie tylko czepiac.
                          Otoz, skoro tytul postu brzmi „klamstwa” tzn nie bylo to tylko jedno
                          dzisiejsze klamstwo. Wczoraj rozstajac sie powiedziala, ze ona sie chyba nie
                          wyspi na 10 rano !!!. Ja jej na to odpowiedzialam, ze mamy potem „to, to i
                          to”, i raczej powinnysmy sie spotkac o 10, bo inaczej nie zadzymy z innymi
                          rzeczami, jej rzeczami!. Powiedziala, ze nie ma zadnego problemu. Bedzie
                          punktualnie. Mieszka rzeczywiscie 15 minut od biura. Tak na marginesie , kiedy
                          zadzwonila ze sie spozni juz klamala. Kiedy przyszla do biura spozniona
                          wymyslila jeszcze jedna historyjke dlaczego tak pozno przyszla po czym dwa
                          zdania dalej powiedziala jeszcze cos innego.
                          Gdyby tylko o takie spoznienia chodzilo, to naprawde nie mialaby ze mna
                          problemu. Rzecz w tym ze ona NIE MNIE osobiscie olewa, ona tak postepuje
                          wobec wszystkich wkolo. Jej zachowania wobec jej nablizszych sa dokladnie
                          takie same a nawet powiedzialabym o wiele gorsze. Ja sie tylko na razie bawie
                          tym jak ona sama sobie komplikuje zycie takim ciaglym wyszukiwaniem klamstw
                          wobec wszystkich. Jak mozna tak isc zygzakiem przez zycie i ciagle myslec co
                          sie temu poprzedniemu naklamalo zeby sie mniej wiecej zgadzalo....
                          Jaka jednak jest ona prywatnie to mnie w zasadzie nie obchodzi. Problem jest w
                          tym , ze spoznia sie na kazde szolenie.Praktycznie nie wolno jej wejsc na sale
                          w trakcie trwajacego wykladu, robi to notorycznie. Spozniala sie na wszystkie
                          oficjalne meetingi, na uroczyste spotkanie switeczne, dokladnie na wszystko.
                          Wracajac do sedna, ona nie mnie olewa ona taka jest. Czy ja klienci beda
                          traktowac kiedys powaznie, tego nie wiem. Mnie by bylo np glupio zadzwonic do
                          klienta i powiedziec mu ze on mi nie dal pewnych dokumentow, na 200% bo .....a
                          dzien pozniej, „wlasnie znalazlam pana dokumenty, byly w innej teczce, wpadly
                          mi do innego klienta (doslowny cytat!!!).
                          Ja naprwade chce jej pomoc a reszta w jej rekach.
                          Co do zwolnienia to zwolnic ja moge w zasadzie tylko ja lub jezeli nie bede
                          tego moge poprosic szefa biura ale to bedzie „obejscie regul”.
                          Tak wiec wracajac do tematu watku:
                          zastanawia mnie dlaczego ludzie nie potrafia isc po prostej przez zycie,
                          dlaczego zygzak jest wygodniejszy.
                          • misae Re: kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 18:40
                            Nie czepiam sie, tylko jesli chcesz naprawde uslyszec cos ciekawego procz rady
                            nie szczyp sie i zwolnij (niekoniecznie ode mnie) to powinnas zawsze napisac
                            cos wiecej. No chyba, ze wlasnie to chcialas uslyszec.
                            A ta pani wyraznie olewa Ciebie jak i reszte swiata wokol siebie. I nie dowiesz
                            sie dlaczego, pytajac nas na forum tylko u samego zrodla. Zgubione dokumenty,
                            ciagle spoznienia i niedociagniecia to powod do ostrzezenia i ewentualnego
                            zwolnienia. Tylko trzeba to powiedziec na glos, a ne tylko myslec o tym. Na tym
                            polega wspolpraca (tak mi sie przynajmniej wydaje), ze wyraznie trzeba
                            artykulowac oczekiwania wobec pracownika i pozwolic mu na ewentualna dyskusje.
                            Mialam, w swej karierze 7 roznych przelozonych i musze stwierdzic ze smutkiem,
                            ze tylko 2 mialo zdolnosci w kierunku kierowania personelem, reszta to dno (nie
                            jest to moja tylko i wylacznie opinia). Moge kierowac projektem od strony
                            technicznej, jesli natomiast wchodzi w gre zarzadzanie personelem na dluzsza
                            mete to nie czuje powolania. A takie powolanie miec trzeba (niekoniecznie
                            powolanie do pieniadza).
            • wojtusia Re: kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 14:00
              Nie rozumiem Twojego ataku na Kasię, która jako jedyna napisała, że szanuje
              swoich pracowników.
              • capa_negra Re: kasiu i inni zainteresowani 08.01.04, 14:12
                Jesli odebrałas mój post jako atak to chyba powinnas go przeczytac jeszcze raz
      • wasza_bogini bo to jest pomoc domowa tralalli 08.01.04, 14:48
        a tralalali sie wydaje, ze jest wielkim bossem. jacy pracownicy maja
        nienormowany czas pracy, zaleza tylko od jednej osoby i sa zwalniane ad hoc i
        jeszcze moga zadzwonic do bossa, ze sie spoznia. chyba tylko pomoce domowe albo
        pracownicy jakiejs bardzo niepowaznej firmy.

        zwolnienie pracownika na zachodzie to nie jest prosta sprawa, caly sztab dzialu
        human resources itd. tralala jest pania domu i szefowa swojej pomocy domowej,
        ktora ma nienormowany czas pracy i moze zadzwoin i powiedziec, ze sie spozni.
    • diab.lica a mi sie przypomnialo 08.01.04, 12:41
      tak a propos tego urlopu. w mojej pierwszej pracy (w zamierzchlych czasach
      zanim zostalam wolnym strzelcem) pech chcial, ze w pierwszym tygodniu pracy
      zachorowalam na grype. mialam wysoka goraczke i oczywscie nie poszlam do
      pracy. komentarz szefowej : "okres probny i juz chorujemy?" :)
      • diab.lica ale z urlopem 08.01.04, 12:44
        oczywiscie masz racje.
        • Gość: Kasia Re: ale z urlopem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 12:49
          Miałam kiedyś pracownicę, która co roku chorowała dokładnie 35 dni - czyli tyle
          ile w KP płaci pracodawca. Tak się zawsze składało, że chorowała przed Świętami
          głównie :) Powodem zwolnienia nie były jednak jej choroby, co myślę, że można
          zaliczyć mi na plus ;) Natomiast kilka lat później spotkałam ją w sklepie i w
          chwili szczerości stwierdziła, że ma przeprowadzkę, więc weźmie zwolnienie,
          żeby porządnie wszystkiego dopilnować :)))))
          Miałam i mam nadal pracownicę, która swoją pracę rozpoczęła od zwolnienia, ale
          obecnie jest moim najlepszympracownikiem i wiele bym dała za jeszcze kilku
          takich :)
    • charlie_x Re: kłamstwa 08.01.04, 12:52
      ..8)..ja stawiam kciuk do góry..oszczędż ją.miłego dnia
    • Gość: Anton A kiedy jej się kończy okres próbny? IP: *.acn.waw.pl 08.01.04, 13:51
      Przecież od tego jest, żeby dać szansę pracownikowi. Jak nie wykorzysta - no to
      adios, bracia hołysze!

      Chcesz się bawić w wychowywanie 46-latki? Życzę sukcesów, podobnie jak tej
      panience z 52-letnim wujem.
    • Gość: Eliza Re: kłamstwa IP: 195.205.73.* 08.01.04, 13:58
      Zwolnij i jeśli oferujesz ciekwaa pracę, zatrudnij mnie na jej miejsce,
      jestm obowiązkowa, godna zaufania, mam odwagę cywilną, no i oczywiście jestem
      profesjonalistką,
      ha!ha!
      pozdrowienia!
    • wasza_bogini to bardzo powazny problem 08.01.04, 14:16
      widze tralalumpku, ze Twoj umysl jest raczej bliskosiezny- jak wyprasowac
      koszule, co zrobic z pracownica, jakie watki nalezy powycinac z forum. teraz
      juz rozumiem dlaczego sie nie mozemy porozumiec.
      • wasza_bogini czy to jest pomoc domowa? 08.01.04, 14:18
        niepracujacej Polki na emigracji, zony Austriaka?
        • _kasia_ Re: czy to jest pomoc domowa? 08.01.04, 14:53
          :)))) bogini, kobieto złośliwa ;))
    • Gość: sel ja tez mam kłamczucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 14:48
      i wiem, że go zwolnię
      ale w najdogodniejszym dla mnie momencie
      bez żadnych skrupułów, pod byle pretekstem
      Szefuję ludźmi od 1987 ( z przerwami na urlopy wych.)i nauczyłam się, że ani
      po dobroci, ani po złości:
      1. z głupiego mądrego nie zrobisz
      2. z leniwego pracowitego
      3. z kłamcy uczciwego
      ...a jak kto kłamie, to i kradnie...
      • misae Re: ja tez mam kłamczucha 08.01.04, 14:52
        A moze jeszcze pijak, bo kazdy zlodziej to pijak
        • Gość: śka a z tym sie akurat nie zgodzę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 15:00
          bywają złodzieje abstynenci
          • misae Re: a z tym sie akurat nie zgodzę 08.01.04, 15:03
            ale u Bareji bylo ze kazdy zlodziej to pijak :o)))
            • j_u Re: a z tym sie akurat nie zgodzę 08.01.04, 15:10
              A mnie sie wydawalo, ze kazdy pijak to zlodziej...
              Ale moglam pomieszac...
              • misae Re: a z tym sie akurat nie zgodzę 08.01.04, 15:17
                sprawdze dzis wieczorem, ale wydawalo mi sie, ze "ukradl" szmate wiec zlodziej
                a potem pijak, bo kazdy zlodziej to pijak :o)))
      • Gość: KR$ Re: ja tez mam kłamczucha IP: *.riz.pl / *.riz.pl 08.01.04, 21:02
        I wlasnie dlatego, ze takie zera jak ty sa w Polsce szefami to tak wspaniale
        sie tutaj pracuje....
    • charlie_x Re: kłamstwa i...buty 08.01.04, 20:49
      tralalumpek napisała:

      > Mam nową pracownicę od 3 miesięcy. Jedną z cech jej charakteru jest kłamać.
      > Dzisiaj byłyśmy umówione na 10, jest w tej chwili 10.45 jej jeszcze nie ma w
      > pracy (ma nienormowany czas pracy ale termin ze swoja przełożoną czyli mną
      > miała ustalony). Zadzwoniła że ....(księżyc się ze słoncem zderzył)..... i
      > ona się spóźni 15 minut.
      > Jeżeli ją zwolnię to będzie obrażona że cały świat jest przeciwko niej a
      > jeżeli jej nie zwolnie to będzie oznaczało że wejdzie mi na głowę a tego nie
      > lubię.
      > Może zagłosujemy:
      > - zwolnić
      > - nie zwolnić
      > Podsumuję punkty po południu i zobaczymy co dzień przyniesie.
      >
      >
      >
      > ..powiedz, czy spadła główka tej nieszczęsnej..Co do kłamstw to powinna / owa
      stażystka/ mieć za parę latek niezła kolekcję..miłego wieczoru
      • tralalumpek Re: kłamstwa i...buty 08.01.04, 21:00
        charlie_x napisał:


        > >
        > > ..powiedz, czy spadła główka tej nieszczęsnej..Co do kłamstw to powinna /
        > owa
        > stażystka/ mieć za parę latek niezła kolekcję..miłego wieczoru



        ))))) tak, masz rację, pewnie ma niezłą kolekję....
        a co do zwolnienia to życie to nie internet i dyskusja na ekranie
        jak pisałam, przyjęłam ją do pracy i chce jej pomóc się utrzymać.
        zwolnić mogę ją kwartalnie i 3 mies czas wypowiedzenia (od końca kwartału) ale
        nie o zwolnienie chodzi
        ja się ciągle tylko dziwię jak ludzie mogą sobie sami tak bezsensownymi
        kłamstwami życie utrudniać
        pozdrawiam
        • charlie_x Re: kłamstwa i...buty 08.01.04, 21:17
          tralalumpek napisała:
          >
          >
          >
          > ))))) tak, masz rację, pewnie ma niezłą kolekję....
          > a co do zwolnienia to życie to nie internet i dyskusja na ekranie
          > jak pisałam, przyjęłam ją do pracy i chce jej pomóc się utrzymać.
          > zwolnić mogę ją kwartalnie i 3 mies czas wypowiedzenia (od końca kwartału)
          ale
          > nie o zwolnienie chodzi
          > ja się ciągle tylko dziwię jak ludzie mogą sobie sami tak bezsensownymi
          > kłamstwami życie utrudniać
          > pozdrawiam
          >
          ..ja też uczyłem się dlugo i boleśnie..Pewne prawdy rozumiemy dopiero w wieku
          dojrzałym.Mężczyżni też kłamią..8)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka