Dodaj do ulubionych

Medialna rzeczywistość

01.10.09, 12:25
Czy są jeszcze ludzie, którzy oglądają rzeczywistość swoimi oczami?
Jak media podadzą że kopiowanie jest nielegalne i ściąganie z netu
jest nielegalne - to z automatu macie wyrzuty sumienia. Nielegalne
póki co to jest stosowanie przez koncerny zabezpieczeń
uniemożliwiających wykonanie kopii.
Na forum "światłych ludzi", sprzeciwiających się przymusowym
szczepieniom zastanawiają się nad tym jak zapobiec wprowadzeniu w
naszym kraju przymusowych szczepień. K..wa. Przymusowe szczepienia
są w Polsce możliwe od stycznia tego roku, odkąd zmieniono ustawę.
Mało tego - może je zarządzić wojewoda.
Nie wiem dlaczego, ale jako naród jesteśmy tępakami, nie znamy
swoich praw i media nam mogą wmówic co chcą. Nikt nie interesuje się
tym co uchwala sejm, media tego nie relacjonują, w szkołach nie uczy
się dzieci jak czytać ustawy. Stado baranów.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 12:28
      dobrze, że inne narody nie są tępakami i wcale nie oglądam w niemieckiej
      telewizji klientów, których oszukała ta czy inna firma posługując sie kruczkami
      prawnymi.
      • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:15
        alpepe napisała:

        > dobrze, że inne narody nie są tępakami i wcale nie oglądam w
        >niemieckiej telewizji klientów, których oszukała ta czy inna firma
        >posługując sie kruczkami prawnymi.

        Posłużenie się kruczkiem prawnym, to zupełnie co innego, niż
        napisanie małym drukiem bo "i tak nikt nie przeczyta". I nie czyta.
        W Niemczech działają organizacje konsumenckie, kontrolujące jakość
        produktów. U nas na legalu sprzedaje się wojskowe konserwy z 30
        letnim stażem - do spożycia przez ludzi, zatwierdzone przez sanepid.
        Koncerny mają polskich konsumentów w du.ie i produkują produkty
        gorszej jakości na nasz rynek - bo mają Polaków za baranów, którzy
        się nie połapią. Oczywiście część Polaków się połapała - i co z tym
        zrobili? Sprzedają na naszym rynku niemiecką chemię,
        pełnowartościową.
        Nie piszę, że inne narody tępakami nie są - vide ogół społeczeństwa
        amerykańskiego, ale przeraża mnie że u nas robi się to samo. Brak
        samodzielnego myslenia, brak swiadomosci, bezmyślna konsumpcja.
        Oglądanie rzeczywistości poprzez to co w TV powiedzą.
        • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 12:21
          eee tam, dopiero co była afera z trefnym mięsem wprowadzanym do supermarketów w
          niemczech.

          i jakoś nie podzielam zabobonnej wiary ludzi w prawdziwą chemię prosto z
          Niemiec. chemia jest chemia, skład jest skład, chyba że podejrzewasz producenta
          o nietrzymanie się składu. też są odpowiednie instytucje, które to sprawdzają.
          • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 12:34
            six_a napisała:

            > eee tam, dopiero co była afera z trefnym mięsem wprowadzanym do
            supermarketów w niemczech.

            za to w Polsce oficjalnie sprzedaje się przeterminowane mięso, z
            atestem Sanepidu i nie ma afery. na tym polega różnica pomiędzy
            państwami gdzie jest choć grupa swiadomych konsumentów i takimi
            gdzie jest ich jak na lekarstwo.
            >
            > i jakoś nie podzielam zabobonnej wiary ludzi w prawdziwą chemię
            prosto z Niemiec.

            Odsyłam do ostatniej Angory.

            >chemia jest chemia, skład jest skład, chyba że podejrzewasz
            >producenta o nietrzymanie się składu. też są odpowiednie
            >instytucje, które to sprawdzają.

            W Polsce jeśli podajesz skład i się go trzymasz wszystko jest okej,
            mozesz zmielić sznurówki wyrzucone przez wojsko dodac do nich stary
            tłuszcz i nazwać je parówkami, podac skład na zbiorczym opakowaniu i
            juz mozesz je sprzedawać. Oczywiscie przeginam, ale naprawdę tak
            jest, skład wędlin podawany jest na opakowaniach zbiorczych i
            konsument nie ma okazji przeczytac, że zamiast szynki zre hydrolizat
            z białka soi zaprawiony glutaminianem sodu.
            Skład chemii na Polski rynku jest inny. Skocz sobie na targ po
            niemieckiego ariela i prównaj skład z opakowaniem ariela polskiego.
            >
            • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 12:56
              W Polsce jeśli podajesz skład i się go trzymasz wszystko jest okej,
              mozesz zmielić sznurówki wyrzucone przez wojsko dodac do nich stary
              tłuszcz i nazwać je parówkami, podac skład na zbiorczym opakowaniu i
              juz mozesz je sprzedawać. Oczywiscie przeginam, ale naprawdę tak
              jest, skład wędlin podawany jest na opakowaniach zbiorczych i
              konsument nie ma okazji przeczytac, że zamiast szynki zre hydrolizat
              z białka soi zaprawiony glutaminianem sodu.
              Skład chemii na Polski rynku jest inny. Skocz sobie na targ po
              niemieckiego ariela i prównaj skład z opakowaniem ariela polskiego

              tak jest wszędzie, zapewniam. ta afera niemiecka dotyczyła właśnie jakości
              szynki, która nie była szynką, bo ją nastrzykiwali wszystkim dla zwiększenia
              masy czy tam czego.

              osobiście mam gdzieś różnice między składami ariela niemieckiego i polskiego,
              dopóki jestem z tego ostatniego zadowolona. więc skakać raczej nie będę, ale
              dzięki za radę:)
              przydałby się chemik do stwierdzenia, na ile te różnice są istotne dla jakości
              prania lub jakości produktu, a na ile są związane np. z innymi warunkami,
              jakością wody, innymi upodobaniami itd. np. we włoszech biel ma często odcień
              różowy, a sporo polaków lubi niebieskawy i dawniej w tym celu płukało się
              pościel w takim czymś niebieskim (nie pamiętam nazwy) - jeśli w tym kraju do
              proszku do białego dodadzą więcej tego kolorantu, a nie innego, to są różnice
              regionalne, a nie sfałszowany produkt.

              bez przesady, ciągle jakieś kompleksy mamy, że u nas to na pewno wszystko i że
              wszyscy nam wpychają swój badziew. no faktycznie, może złomu sprowadzanego z
              niemiec zresztą na własne życzenie, a nie wpychanego to dotyczy, ale ariela
              pewnie mniej.
              • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 13:16
                six_a napisała:

                > tak jest wszędzie, zapewniam. ta afera niemiecka dotyczyła
                właśnie jakości szynki, która nie była szynką, bo ją nastrzykiwali
                wszystkim dla zwiększenia masy czy tam czego.

                W polsce z takiego powodu nie wybuchają żadne afery. Żremy "wędliny"
                i siedzimy cicho. Do tego szwedzkie stare mięcho z atestem sanepidu.
                Odsyłam do angory www.angora.com.pl, wybrane artukuły mozesz kupić
                sobie płacąc smsem. Polecam nr 40: I tak ludzie to zjedzą oraz
                Niemiecka wydajnośc proszków. takich artykułów jest w prasie
                polskiej bardzo duzo, i co? I nic, nie ma afer.

                > przydałby się chemik do stwierdzenia, na ile te różnice są istotne
                dla jakości prania lub jakości produktu,

                odsyłam do artykułu.

                > bez przesady, ciągle jakieś kompleksy mamy, że u nas to na pewno
                wszystko i że wszyscy nam wpychają swój badziew.

                Kompleks jak najbardziej uzasadniony. W układzie stowarzyszeniowym
                przed wstąpieniem do UE zobowiązalismy się do skupowania zboza z ich
                rynku. Gdy inspektor sanitarny znalazł w niemieckim zbozu metale
                cięzkie w ilosci przekraczającej nasze normy...wyleciał z roboty.

                no faktycznie, może złomu sprowadzanego z niemiec zresztą na własne
                życzenie, a nie wpychanego to dotyczy,

                Niestety nie tylko złomu...

                >ale ariela pewnie mniej.

                Po co gdybac, skoro mozna sprawdzić...
                • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 13:49
                  > Po co gdybac, skoro mozna sprawdzić...
                  ok, ok:) ale weź pod uwagę, że odsyłasz mnie do angory, która jak najbardziej
                  współtworzy medialną rzeczywistość, tylko odkręconą o 180 stopni i nastawioną na
                  teorie spiskowe. jedno skrajność i drugie skrajność, jak dla mnie.

                  w sprawie szwedzkiego mięsa akurat była afera, są i pomniejsze, pamiętam aferę
                  jogurtową - no u nas prawa konsumenta jeszcze raczkują, ale powinno być coraz
                  lepiej. więc teksty o debilach są co nieco nieuprawnione.
                  • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 13:57
                    six_a napisała:

                    > > no u nas prawa konsumenta jeszcze raczkują, ale powinno być coraz
                    > lepiej. więc teksty o debilach są co nieco nieuprawnione.
                    >
                    Tylko co nieco ;)
                    • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 14:56
                      no, największymi debilami muszą być chyba ci, co nie mają od kogo ściągnąć, nie
                      mają frajerzy kompa ani nośników, w których by zapłacili twórcy, za to mają dvd
                      lub cd, albo też mają kompa i nośniki, ale z jakichś względów uważają, że
                      zapłacenie za sam nośnik jest nietenteges - i biedaki śmigają po oryginał;).
                      a mądrzy i sprytni to już wiadomo, co robią:)
                      • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 15:07
                        six_a napisała:

                        > no, największymi debilami muszą być chyba ci, co nie mają od kogo
                        ściągnąć, nie mają frajerzy kompa ani nośników, w których by
                        zapłacili twórcy, za to mają dvd lub cd, albo też mają kompa i
                        nośniki, ale z jakichś względów uważają, że zapłacenie za sam nośnik
                        jest nietenteges - i biedaki śmigają po oryginał;).

                        Bzdura.
                        > a mądrzy i sprytni to już wiadomo, co robią:)
                        I jeszcze jedna bzdura.

                        To co piszesz, nie ma zadnego pokrycia ani w stanie prawnym, ani w
                        rozkładzie wynagrodzeń twórców, ani w normach etycznych. Ale
                        zazwyczaj tak jest, ze jak ktoś merytorycznie nie potrafi prowadzic
                        sporu to uzywa argumentów niemerytorycznych. Uzasadnij swoja opinię,
                        to się do niej odniosę.

                        Osoba korzystajacego z dozwolonego uzytku to nie cwaniak, tylko
                        obywatel korzystajacy ze swojego prawa - które ma przyznane w ramach
                        ustawy i które gwarantuje mu konstytucja.

                        A z parawa jak z prawa - mozna nie korzystać i nie wszyscy
                        korzystają, co nie znaczy że sa frajerami. mam prawo do swobody
                        seksualnej, a wybrałam monogamię. I co?
                        >
                        • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 15:23
                          >Osoba korzystajacego z dozwolonego uzytku to nie cwaniak, tylko
                          obywatel korzystajacy ze swojego prawa
                          no ustaliłyśmy już, że jest domniemanie dozwolonego użytku po stronie
                          ściągającego i to go w zasadzie usprawiedliwia na cacy. o czym tu jeszcze pisać.
                          a, może o tym, że użytek dozwolony można rozciągnąć jak gumę do żucia?

                          > To co piszesz, nie ma zadnego pokrycia ani w stanie prawnym, ani w
                          > rozkładzie wynagrodzeń twórców
                          no, to wystarczy rozpocząć kontrdebatę na temat zarobków artystów, pisarzy,
                          dziennikarzy, niech się tłumaczą, dlaczego tacy pazerni i opłata za papier ksero
                          i płytkę dvd im nie wystarcza, w czym problem, przecież prawników obeznanych nie
                          brakuje?
                          • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 15:33
                            six_a napisała:

                            > a, może o tym, że użytek dozwolony można rozciągnąć jak gumę do
                            żucia?

                            Bzdura. A jak atrysci tak uwazaja to niech zaczna kampanie zmiany
                            prawa a nie wyzywaja obywateli, którzy z istniejacych praw
                            korzystają.
            • liisa.valo Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 15:00
              twojabogini napisała:
              > za to w Polsce oficjalnie sprzedaje się przeterminowane mięso, z
              > atestem Sanepidu i nie ma afery.

              Jak to nie ma afery? Właśnie TVN i Rzeczpospolita zrobiły aferę, dzięki której o
              tym wiemy.
              • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 15:03
                liisa.valo napisała:

                > twojabogini napisała:
                > > za to w Polsce oficjalnie sprzedaje się przeterminowane mięso, z
                > > atestem Sanepidu i nie ma afery.
                >
                > Jak to nie ma afery? Właśnie TVN i Rzeczpospolita zrobiły aferę,
                dzięki której o tym wiemy.

                Tak własnie działa medialna rzeczywistość. A mięsko sprzedaje się
                dalej. I ludzie je jedzą.
    • real_mayer Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 12:31
      Bardzo dużo osób patrzy "swoimi oczami" znam takich wielu.
      Wyrzuty sumienia przy kopiowaniu nie mają nic wspólnego z nielegalnością , a
      raczej z wątpliwościami moralnymi, czyli: okradam kogoś czy nie? działam na
      szkodę osoby która wydała płytę?
      • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:23
        real_mayer napisała:

        > Bardzo dużo osób patrzy "swoimi oczami" znam takich wielu.

        Cieszę się, bo ostatnio mało takich spotykam :)

        > Wyrzuty sumienia przy kopiowaniu nie mają nic wspólnego z
        nielegalnością , a raczej z wątpliwościami moralnymi, czyli: okradam
        kogoś czy nie? działam na szkodę osoby która wydała płytę?

        A to media właśnie przekonują, że to kradzież. Opłacamy takie rzeczy
        w ramach opłat za czyste nosniki i urzadzenia do kopiowania.
        wykonawcy dostają z tej puli kasę. Jak im się rozdział nie podoba -
        to niech się zwróca do ustawodawcy. Więc niech mnie taki Staszczyk z
        drugim Kaziem nawet nie denerwują, bo dostaja kasę od każdej pustej
        kartki i od kazdej płyty. Wiecie ile się tego używa na codzień w
        samych firmach? A jak chcą dużo płyt sprzedawać i to jest celem ich
        działalnosci artystycznej, to niech się przerzucą na to co robi Doda
        czy Wiśniewski.
        Ukazanie się zaś płyty w necie przed oficjalnym wydaniem, to nie
        wina osób sciagających z netu, tylko wydawcy, który nie zabezpieczył
        odpowiednio materiałów. To niech zerwie umowę z wydawcą z jego winy
        i zażąda odszkodowania tytułem strat. A jak jego umowa nie
        przewiduje kary umownej za taki numer ze strony wydawcy, to niech
        zmieni prawnika z modnego na myslącego i takiego co mniej koksu
        wciaga.
        • frisky2 Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:27
          Pierwsze slysze, żeby artysci dostawali procent od sprzedaży mptrojek, dvd itd.

          Ukazanie się zaś płyty w necie przed oficjalnym wydaniem, to nie
          > wina osób sciagających z netu, tylko wydawcy, który nie zabezpieczył
          > odpowiednio materiałów. To niech zerwie umowę z wydawcą z jego winy
          > i zażąda odszkodowania tytułem strat.


          Tak, a jak komus ukradną samochód na ulicy, to też się niech zwróci do
          producenta auta, a złodziej powinien być uniewinniony. Nie jego wina, że tak
          słabo zabezpieczają samochody
          • yannika Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:33
            Robisz powszechny błąd, przekładając świat fizyczny na świat elektroniczny. Tu
            nie ma analogii, to są 2 różne systemy działania. W tym wypadku akurat Bogini
            miała rację. Jest bardzo prosty sposób uniemożliwienia "przecieku" - nie trzymać
            materiałów roboczych na żadnym urządzeniu podłączonym do internetu.
            Swoją drogą zdziwiłbyś się ile firm ma niezabezpieczone sieci. Przejdź się z
            laptopem z kartą bezprzewodową koło biurowców, zobaczysz ile bezhasłowych
            połączeń wyłapie. Trzymając się analogii samochodowej: jak ktoś zostawia auto
            otwarte, z pełnym bakiem i kluczykami w stacyjce to sam się prosił...
            • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 12:17
              >nie trzymać
              materiałów roboczych na żadnym urządzeniu podłączonym do internetu

              a co to za problem wyprowadzić coś z firmy przez drzwi i na nośniku tradycyjnym,
              jakby tylko przez sieć można było kraść.
              • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 12:37
                six_a napisała:

                > >nie trzymać
                > materiałów roboczych na żadnym urządzeniu podłączonym do internetu
                >
                > a co to za problem wyprowadzić coś z firmy przez drzwi i na
                nośniku tradycyjnym
                > jakby tylko przez sieć można było kraść.

                Tyle, ze psim obowiązkiem wydawcy jest ochrona mateiałów do dnia
                premiery i powinna być ona zapewniona w kontrakcie, pod groźbą
                wysokich odszkodowań. A kradzieży dokonuja zazwyczaj nielojalni
                pracownicy, a nie internauci. Utwór rozpowszechniony to utwór z
                którego mozna korzystac w ramach dozwolonego uzytku. Domniemuje się
                legalność rozpowszechnienia.
                >
                • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 13:00
                  >A kradzieży dokonuja zazwyczaj nielojalni pracownicy, a nie internauci

                  nieee, internauci nie kradną, oni po prostu biorą ukradzione.

                  co to zmienia?

                  gdyby nie było popytu na kradzione czyli darmowe, to nie byłoby chyba problemu z
                  wynoszeniem z firmy, nie uważasz?
                  • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 13:23
                    six_a napisała:

                    > nieee, internauci nie kradną, oni po prostu biorą ukradzione.

                    Internauci korzystają z utworów w ramach dozwolonego uzytku i za
                    zryczałtowaną oplatą która ponoszą kupując czyste nosniki.
                    Oczywiscie opłatę to wnosza producenci i importerzy, ale nikt mi nie
                    wmówi, ze nie jest ona doliczana do ceny końcowej produktu. Więc
                    płacą konsumenci. Kasa ta - niemała - trafia do artystów.

                    Rozpowszechnienie utworu jest tozsame z mozliwością korzystania z
                    niego w ramach dozwolonego uzytku. Za naruszenia praw autorskich
                    zgodnie z obowiązującym prawem odpowiadaja osoby dokonujace
                    rozpowszechnienia utworu. Złodziejem jest ten kto wynosi nagrania z
                    wytwórni płytowej przed premierą, ten kto kopiuje utwory w celach
                    zarobkowych - np. sprzedaz utworów bez zgody i wiedzy autora.

                    > gdyby nie było popytu na kradzione czyli darmowe, to nie byłoby
                    chyba problemu z wynoszeniem z firmy, nie uważasz?

                    Jakby nie było oziębłych seksualnie zon, to nie byłoby prosutucji.
                    takim sposobem rozumowania dlaeko nie zajdziemy. Artysci dostaja
                    kasę za kopiowanie ich utworów tylko do nikogo to nie dociera, póki
                    co.
                    • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 13:55
                      i serio nie ma znaczenia, kto rozpowszechnił towar i czy towar nie był skradziony?
                      nie mówmy może: wyciekł z winy producenta, tylko został skradziony. skradzionego
                      towaru nie można uważać za "rozpowszechniony" i nie można do niego stosować
                      zasady o dozwolonym użytku.


                      > Jakby nie było oziębłych seksualnie zon, to nie byłoby prosutucji
                      nie każdy, kto korzysta z prostytucji, ma żonę, więc analogia taka sobie. za to
                      każdy, kto skopiował nie mając dostępu do oryginalnego produktu czy to swojego
                      własnego czy znajomego (w ramach dozwolonego użytku) - jest złodziejem. i opłaty
                      nośnikowe niewiele tu mają do rzeczy imo.
                      • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 14:11
                        six_a napisała:

                        > i serio nie ma znaczenia, kto rozpowszechnił towar i czy towar nie
                        był skradziony?

                        jełśi rozpowszechnieniu utworu odbyło sie z naruszeniem praw autora
                        ma prawo do roszczenia od osoby która utwór rozpowszechniła.
                        Przysługują mu roszczenia które sa w stanie zrekompensowac straty w
                        pełnej wysokosci. I wcale nie musi biedaczek biegac sam po sądach,
                        ma od tego organizacje zbiorowego zarządzania prawami i całe rzesze
                        prawników na usługach, którzy za to biora kasę.

                        > nie mówmy może: wyciekł z winy producenta, tylko został
                        skradziony. skradzionego towaru nie można uważać
                        za "rozpowszechniony" i nie można do niego stosować
                        > zasady o dozwolonym użytku.

                        Bzdura. Utwór rozpowszechniony to utwór, który można kopiować w
                        ramach dozwolonego uzytku. Roszczeń dochodzi się od złodzieja.
                        Istnieje domniemanie legalnosci rozpowszechnienia, a tresci
                        rozpowszechnione nielegalnie ma tropić armia tropicieli z
                        organizacji zbiorowego zarządzania prawami, które za to biorą kasę
                        od artystów i pobieraja połowe opłat od nosników itp.

                        Co do kradziezy radzę sprawdzić kogo obciąża wada prawna i co daje
                        domniemanie legalnosci rozpowszechnienia. Naruszam prawo kupując
                        ewidentnie piracką płytę, bo wtedy mam pełna swidomośc, ze towar
                        jest kradziony. Poza tym w necie zamieszczane sa rowniez utwory już
                        będące na rynku i to te sa głównie ściagane - jak najbardziej
                        legalnie.
                        >

                        > nie każdy, kto korzysta z prostytucji, ma żonę, więc analogia taka
                        sobie.

                        Nie każdy kto ściaga z sieci sciaga utwory skradzone, większość
                        ściąga utwory rozpowszechnione za wiedzą i zgoda autora. Analogia
                        jak najbatdziej na miejscu.

                        za to każdy, kto skopiował nie mając dostępu do oryginalnego
                        produktu czy to swojego własnego czy znajomego (w ramach dozwolonego
                        użytku) - jest złodziejem.

                        1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już
                        rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego.

                        Tak stanowi ustawa. Nie ma słowa o dostepie do oryginalnego nosnika
                        utworu.

                        I dalej:
                        Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z
                        pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w
                        związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub
                        stosunku towarzyskiego.

                        Związek osobisty łaczy np. uzytkowników tego forum.

                        i opłaty nośnikowe niewiele tu mają do rzeczy imo.

                        Opłaty nosnikowe to rekompensata za możliwośc wykonywania kopii.
                        dlatego pobiera się opłatę za czyste nosniki i daje kase artystom -
                        bo moga powstac na nich kopie utworów. Zgarnia się kasę ze wszystkie
                        nośniki, więc składzasz się na panow artystów nawet jak chcesz
                        nagrac swoje zdjęcia na CD dla mamusi.
                        • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 14:33
                          > Utwór rozpowszechniony to utwór, który można kopiować w
                          > ramach dozwolonego uzytku. Roszczeń dochodzi się od złodzieja
                          no właśnie o to mi chodzi, że utworu rozpowszechnionego z naruszeniem nie można
                          uważać za rozpowszechniony, więc ani rozpowszechniający z naruszeniem, ani ten
                          kopiujący nie mogą sobie w odniesieniu do tego utworu zastosować zasady
                          dozwolonego użytku. a roszczenia to inna sprawa. nie twierdzę, że mają się ich
                          domagać od kopiującego, ale stosunkowo nietrudno będzie udowodnić, że żadnego
                          użytku dozwolonego nie było, a w posiadanie utworów weszłaś nielegalnie.
                          kopiującego ratuje tylko niewiedza - no ale powiedzmy sobie szczerze, większość
                          wie, że bierze coś co nawet jeszcze premiery nie miało, prawda?

                          czyli kopiując bez wiedzy, czy produkt jest oryginalny i rozpowszechniony bez
                          naruszenia praw, wspierasz złodziejstwo. świadomie bądź nie. to samo robisz,
                          kupując podróbki perfum, podróbki dżinsów armaniego i tak dalej.

                          a za odsyłacze dziękuję, niewątpliwie poszerzą moją debilną wiedzę w temacie
                          kupno - sprzedaż - przywłaszczenie.
                          • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 14:51
                            six_a napisała:

                            > no właśnie o to mi chodzi, że utworu rozpowszechnionego z
                            naruszeniem nie można uważać za rozpowszechniony,

                            "utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy
                            został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie;"

                            Tyle ustawa. Czyli jeśłi płyta jest w sprzedazy oficjalnej - mogę ja
                            kopiować z sieci. Co do rzeczy rozpowszechnionej przed premierą z
                            kopi pochadzącej z kradziezy - uzytkowi internetu przysługuje
                            domniemanie legalnosci rozpowszechnienia. Ktos kto wie, ze to utwór
                            skardziony moze miec problem moralny, nie prawny. Zodziejem jest
                            jednak ten kto rozpowszechnił utwór i autor ma prawo skarzyc
                            wydawnictwo i osobe która rozpowszechniła i ta która udostępniła
                            miejsce itp.

                            więc ani rozpowszechniający z naruszeniem, ani ten
                            > kopiujący nie mogą sobie w odniesieniu do tego utworu zastosować
                            zasady dozwolonego użytku.

                            Rozpowszechniajacy nielegalnie - nie, kopiujacy - tak, po to
                            domniemuje się legalnosci rozpowszechnienia.

                            >a roszczenia to inna sprawa.

                            Nie to własnie kwestia zasadnicza, ze artysci maja mozliwośc
                            ścigania prawdziwych złodziei i uzyskania od nich rekompensaty strat
                            na korzystnych zasadach.

                            > nie twierdzę, że mają się ich domagać od kopiującego, ale
                            >stosunkowo nietrudno będzie udowodnić, że żadnego użytku
                            >dozwolonego nie było, a w posiadanie utworów weszłaś nielegalnie.

                            jesli skopiowałam utwór dostepny w sieci to zrobiłam to legalnie,
                            jesli zdjęłam nielegalne zabezpieczenia w celu wykonania kopi w
                            ramach dozwolonego uzytku osobistego, to zrobiłam to równiez
                            legalnie.

                            > kopiującego ratuje tylko niewiedza - no ale powiedzmy sobie
                            szczerze, większość wie, że bierze coś co nawet jeszcze premiery nie
                            miało, prawda?

                            To maleński procent przypadków zaciagania utworów z sieci.

                            > czyli kopiując bez wiedzy, czy produkt jest oryginalny i
                            >rozpowszechniony bez naruszenia praw, wspierasz złodziejstwo.

                            Nie wykonuję jedynie swoje prawo zagwarantowane ustawą, w dodatku
                            opłacone.

                            >to samo robisz, kupując podróbki perfum, podróbki dżinsów armaniego
                            >i tak dalej.

                            Bzdura. Kupowanie podróbek jest porównywalne z kupowaniem pirackich
                            płyt. Z kolei podrobka towaru to nie to samo co jego imitacja. Jeśli
                            kupię na bazarze "adidosy" to zaden koncern mi nie wmówi, że nie
                            miałam do tego prawa. Polskie sądy sa tu póki co rozsądne i nie
                            tylko wedel moze produkowac ciasta z galaretką w czekoladzie, czy
                            piankę w czekoladzie.

                            > a za odsyłacze dziękuję, niewątpliwie poszerzą moją debilną wiedzę
                            w temacie kupno - sprzedaż - przywłaszczenie.

                            Prawo autorskie to osobna regulacja i zawiera odrębne od k.c.
                            uregulowania, jak równiez własne niezalezne przepisy karne, tak więc
                            kodeks cywilny stosuje sie tylko posiłkowo kodeksu karnego - co do
                            zasady wcale. Lekturę polecam. Zwłaszcza tą dotyczacą jak
                            twierdzisz marginalnych i niewielkich kosztow opłat od nośników.
                            Starczy rzut okiem aby wyjśc z błędu.

                            2006 rok: Kwota przeznaczona do repartycji 1.229.563,26 PLN

                            To kasa tylko jednej z organizacji i tylko za papier ksero.

                            • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 15:17
                              >Tyle ustawa. Czyli jeśłi płyta jest w sprzedazy oficjalnej - mogę ja
                              kopiować z sieci

                              możesz, jeśli umieści ją tam producent/artysta, serwis typu iplay albo
                              dostaniesz od znajomego. chyba to jest jasne?

                              > tak, po to domniemuje się legalnosci rozpowszechnienia.
                              no, skoro tak się domniemywa, a ludzie są debilami, to przynajmniej prawnicy
                              powinni w try miga wyciągać "piratów" z celi. chyba że prawnicy też są debilami,
                              a wszystko jest kwestią interpretacji oraz luk, wtedy całe to prawo ochrony
                              własności intelektualnej jest do niczego.


                              > Nie to własnie kwestia zasadnicza, ze artysci maja mozliwośc
                              > ścigania prawdziwych złodziei i uzyskania od nich rekompensaty strat
                              > na korzystnych zasadach
                              a dlaczego myślisz, że tego nie robią? były przecież procesy dla serwisów
                              udostępniających - wiele dały? stąd jest i uderzenie od drugiej strony, reklamki
                              z cyklu: nie kradniesz telewizorów... bo generalnie twórca i wytwórnia w tym
                              wszystkim wychodzi jak kazik, czyli na mydle.
                              facet jest drastyczny, przyznaję, ale no niestety, sporo ludzi ma muzykę z
                              nielegalnego źródła, świetnie o tym wie i dobrze się bawi, bo skoro prawo
                              dozwala, to sumienie może iść spać.
                              • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 15:35
                                six_a napisała:

                                > >Tyle ustawa. Czyli jeśłi płyta jest w sprzedazy oficjalnej - mogę
                                ja
                                > kopiować z sieci
                                >
                                > możesz, jeśli umieści ją tam producent/artysta, serwis typu iplay
                                albo dostaniesz od znajomego. chyba to jest jasne?

                                Bzdura, rozpowszechnienie w jakiejkolwiek formie i tyle.

                                > > tak, po to domniemuje się legalnosci rozpowszechnienia.
                                > no, skoro tak się domniemywa, a ludzie są debilami, to
                                przynajmniej prawnicy powinni w try miga wyciągać "piratów" z celi.

                                I wyciagają. O czym w mediach cicho.

                                chyba że prawnicy też są debilami

                                Prawnik Kazika czy Staszczyka? Taki który nie potrafi dobrze
                                kontarktu zabezpieczyć?
                                • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 16:30
                                  z odpowiedziami typu bzdura to mi się, rozumiesz, nie chce dyskutować.
                                  przyznałaś, że można mieć moralny problem, tak? nazywanie debilami ludzi z
                                  problemem moralnym ma jakiś sens? najmniejszego.
                                  a prawne objaśnienie warunków pobierania do mnie nie trafia. ustawa za pięć
                                  minut się zmieni albo wejdzie rozporządzenie i będziesz mówić w inny deseń -
                                  dziś złodziejami nie są, tylko wspierają złodziejstwo, a jutro mogą być. a u
                                  mnie deseń ten sam: nie zapłaciłam, nie biorę i nie udaję, że jak zapłaciłam za
                                  nośnik, to mogę z utworem zrobić wszystko, bo tak powiedziała pani z foruma,
                                  uświadamiając ludzkość. pobrałam ze źródła, o którym wiem, że jest nielegalne,
                                  nie zasłaniam się domniemaniem bla bla bla, bo akurat w prawie tak zapisano.

                                  generalnie wolę prostsze zasady funkcjonowania niż grzebanie się w zawiłościach
                                  prawnych i szukanie w nich dla siebie korzyści na siłę - to typowy objaw
                                  pieniactwa. nie stać mnie, nie biorę. stać, płacę i mam.
          • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:37
            frisky2 napisała:

            > Tak, a jak komus ukradną samochód na ulicy, to też się niech
            zwróci do
            > producenta auta, a złodziej powinien być uniewinniony. Nie jego
            wina, że tak
            > słabo zabezpieczają samochody

            Kiepska analogia. Auto juz kupione jest własnościa osoby prywatnej a
            nie fabryki i to na niej spoczywa ryzyko jego utraty. Natomiast
            obowiązek zabezpieczenia materiałów przed premierą - czyli wydaniem
            płyty - ma wydawca, bo to w jego wyłącznej dyspozycji pozostaje
            nagrany materiał i na nim spoczywa ryzyko utraty. Jak myslisz kto
            wrzuca niewydane jeszcze i niedostępne na rynku płyty - internauci,
            czy nieuczciwy pracownicy wydawnictwa?
          • policjawkrainieczarow Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 16:36
            frisky2 napisała:

            > Pierwsze slysze, żeby artysci dostawali procent od sprzedaży mptrojek, dvd itd.


            no lepiej pozno niz wcale. Oplata dla tworcow byla w czystych nosnikach odkad
            pamietam, jeszcze dawno zanim w ogole wynaleziono DVD.
        • real_mayer Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:40
          "A to media właśnie przekonują, że to kradzież." tzn nie koniecznie, bo
          jeśli w mediach pojawia się artysta mówiący o kradzieży, to uosabia on swoje
          zdanie, czy zdanie mediów? (trzeba by teraz się zastanowić co to właściwie są te
          media przekonujące nas)
          Owszem manipulacja informacjami jest powszechna, jak będą ciągle pokazywać
          pokrzywdzonych artystów, to i ja zacznę nabierać przekonania, że mają oni
          słuszną i jedyną rację.
          Dlatego korzystamy z dyskusji z innymi ludźmi, oraz np. z internetu, żeby sobie
          wyrobić własną opinię.
          Niekoniecznie to że ja uważam za kradzież ściąganie z netu świadczy o tym że
          jestem "baranem bezmyślnym" , może po prostu po zaznajomieniu się z tematem
          obrałam takie właśnie stanowisko. :)
          • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:55
            real_mayer napisała:

            > [ może po prostu po zaznajomieniu się z tematem
            > obrałam takie właśnie stanowisko. :)

            A możesz uzasadnić na czym ta "kradzież" polega? Bo jak dla mnie
            takie stanowisko, to jest własnie powtarzanie za mediami, w których
            wystepują pokrzywdzeni artyści. Media mają obowiązek być bezstronne,
            co oznacza, ze po płaczku powinien wystapić np. profesor
            specjalizujący się w prawie autorskim który powie: zgodnie z
            przepisami, jest tak i tak.
            • real_mayer Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:11
              Tych płyt i praw autorskich się uczepiłam jako przykładu do dyskusji na temat
              mediów, a nie dyskusji o płytach samych w sobie.
            • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 12:29
              kradzież chyba stosunkowo łatwo zidentyfikować: bierzesz i nie płacisz: okradasz
              producenta, autora i sklep.

              dziwią mnie argumenty typu: najpierw muszę posłuchać, żeby kupić, a czy kupię
              czy nie kupię, to się okaże. większość sklepów internetowych ma zamieszczone
              fragmenty utworów, można iść do empiku czy media marktu i wysłuchać dowolnej
              płyty nawet w całości i kilka razy jak ktoś ma czas. w czym jest w ogóle problem?
              • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 12:59
                six_a napisała:

                > kradzież chyba stosunkowo łatwo zidentyfikować: bierzesz i nie
                płacisz: okradasz producenta, autora i sklep.

                Płacisz tylko o tym nie wiesz, istnieje ryczałtowa opłata od
                czystych nosników. Kasa trafia do autorów za posrednictwem
                organizacji zbiorowego zarzadzania prawami autorskimi. Płacisz za
                kazde czyste cd, każda czysta kartkę, każdy twardy dysk. za
                urządzenia reprograficzne itp. itd.
                • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 13:09
                  tak, czytałam o tym. zgadzam się, że jest cała masa opłat ukrytych i powinno to
                  zostać uporządkowane, ale to jest jak rozumiem opłata za skopiowanie, tak? jak
                  idziesz do ksero, to też za darmo kopii nie dostajesz, mimo że sam papier
                  teoretycznie opłatę za kopiowanie zawiera.

                  nie sądzę też, by opłata ta trafiała do twórcy, tzn. jakoś sobie nie wyobrażam
                  dzielenia jej na wszystkich twórców czynnych i nieczynnych i chyba tylko tych
                  zarejestrowanych, a co z debiutantami, którzy jeszcze nie biorą udziału w
                  podziale tych opłat z nośników. wreszcie: o jakiego rzędu opłatach za twórczość
                  możemy mówić w przypadku nośników kopiujących, jeśli nośnik kosztuje dwa zeta i
                  jakaś tam niewielka część zostaje podzielona na wszystkich twórców w kraju? to
                  muszą być szokujące wręcz kokosy.
                  • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 13:36
                    six_a napisała:

                    > tak, czytałam o tym. zgadzam się, że jest cała masa opłat ukrytych
                    i powinno to zostać uporządkowane, ale to jest jak rozumiem opłata
                    za skopiowanie, tak?

                    Istnieje opłata za czyste nosniki, opłata reprograficzna i jeszcze
                    parę innych. Odsyłam do rozporządzenia:

                    www.polskaksiazka.pl/rozporzadzenie_urz_nosniki.pdf

                    jak idziesz do ksero, to też za darmo kopii nie dostajesz, mimo że
                    sam papier teoretycznie opłatę za kopiowanie zawiera.

                    www.polskaksiazka.pl/index.php?page=platnik&sub=posiadacze
                    > nie sądzę też, by opłata ta trafiała do twórcy,

                    Trafia, pogrzeb sobie na stronie tej organizacji zbiorowego
                    zarządzania (najprzystępniej to wyjasnia). Inne organizacje masz
                    wymienione w roporządzeniu i tez są do odnalezienia w necie.

                    > tzn. jakoś sobie nie wyobrażam dzielenia jej na wszystkich twórców
                    >czynnych i nieczynnych i chyba tylko tych zarejestrowanych, a co z
                    >debiutantami, którzy jeszcze nie biorą udziału w
                    > podziale tych opłat z nośników.

                    A jednak jakos sobie poradzili...

                    >wreszcie: o jakiego rzędu opłatach za twórczość
                    > możemy mówić w przypadku nośników kopiujących, jeśli nośnik
                    kosztuje dwa zeta i jakaś tam niewielka część zostaje podzielona na
                    wszystkich twórców w kraju? to muszą być szokujące wręcz kokosy.

                    www.polskaksiazka.pl/index.php?page=oplaty&sub=podzial
                    Tu masz dane archiwalne. To nie są małe kwoty i to kasa tylko jednej
                    z organizacji w dodatku inkasujacej tylko za papier. Organizacje
                    inkasują tez np. od sklepów które puszczaja muze z radia i ch.. wie
                    ca co jeszcze... jak się artystom nie podoba to niech wnoszą o
                    zmiane sposobu podziału kasy bo ich wydawcy okradają. kazik miał
                    kiedyś odwagę zaspiewać "Mój wydawca jest", a teraz szczeka na
                    internautów. Z tego powodu przestałam go szanować, albo wyłączył
                    myslenie, albo jest tepy i nie wiem kto i za co mu płaci i kto
                    płacic powinien, albo stał się jeszcze jedna szmata sprzedająca się
                    dla kasy. Jak ktos wydaje płyty jedynie w celu nabicia sobie zer na
                    koncie - to jako artysta jest skończony. Najlepiej od razu zrobic z
                    siebie Dodę albo grac na wiejskich weselach, od razu konto urosnie.
      • alpepe Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:29
        A ja mam inne odczucia, odkąd mieszkam w Niemczech. Widzę na przykład, jak
        ludzie mają wyprane mózgi przez reklamy. Cukierki udają wartościowe jedzenie
        (nimm2, haribo), a matki w to wierzą, szczególnie w potęgę żelków-miśków, że
        takie cudnie zdrowe. To taki przykład z najbliższej mi rzeczywistości, jak
        przychodzę po córkę do szkoły, ale wiele innych też by się znalazło. Owszem,
        organizacje konsumenckie są tu silne, ale zwykli ludzie równie zmanipulowani,
        kto wie, czy nie bardziej od Polaków. Wiem, zboczyłam z tematu, ale denerwuje
        mnie takie naskakiwanie na Polaków. To normalne, że większość społeczeństwa jest
        głupia. Wystarczy poczytać to forum. Laski nie rozumieją tekstu komentowanego,
        nie potrafią znaleźć zależności przyczynowo-skutkowych, spały na lekcjach w
        szkole, albo zwyczajnie Bozia inteligencji poskąpiła. Czasem żal czytać
        normalnie, takie zmanipulowane papkami medialnymi, a własnego pomyślunku brak.
        A tak na marginesie, to w październiku zawitam do Polski, sądzę się z PZU. Cóż z
        tego, że pozew miałam napisany super (4 prawników (dwie sędzie i dwóch adwokatów
        oraz dwoje studentów prawa maczało w tym palce), jak sędzia dała ciała i proces
        się rozwija w dziwną stronę? PZU wie, co robi, odmawiając odszkodowań i
        odsyłając niezadowolonych do sądu. Wcześniej sama osiwieję, niż ten proces się
        skończy.
        • alpepe Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:35
          w dziwne miejsce mnie wpięło, to miało być bezpośrednio pod odpowiedzią bogini
          pode mną.
        • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:46
          alpepe napisała:

          > A ja mam inne odczucia, odkąd mieszkam w Niemczech.

          Może i mamusie wierzą reklamom, ale z drugiej strony są właśnie te
          silne organizacje konsumenckie, nie dpouszcza się bubli na rynek. No
          i jest swidomośc czegos takiego jak prawa obywatelskie.
          Ja nie twierdzę, ze Polacy sa tępakami na tle innych nacji. Stajemy
          sie tepym narodem, goniąc Eurpoę i USA. A bylismy swietnym i
          walecznym narodem, małym, ale takim, który umiał po swojemu zyć i
          choć mali, prowadziliśmy z rozmachem imperialną politykę.
          Dzieci wykarmione przez mamusie na beztłuszczowych lizakach i
          skutecznie otępione w szkole, wgapione w TV niczym nie będa się
          róznic od przytępych grubasków z tzw. zasobnych społeczeństw.
          • alpepe Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:32
            twojabogini napisała:

            >A bylismy swietnym i
            > walecznym narodem, małym, ale takim, który umiał po swojemu zyć i
            > choć mali, prowadziliśmy z rozmachem imperialną politykę.
            Chyba coś przespałam na historii, bo jakoś, mimo, iż w liceum miałam historię z
            wielkim patriotą, jakoś nie mam tak pozytywnego zdania o Polakach, jak Ty.
            • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:47
              Na historii nie spałaś. Po prostu zapomnieli o tym wspomnieć w
              programie. Pomińmy wieki srednie, choć chwalebne.

              Całe lata tkwilismy między państwami imprialnymi utrzymując swoją
              niezależną politykę zagraniczną. Utrata niepodległosci nie
              spowodowała zaniku państwa, owszem skłaniała też i do działań
              głupich, takich jak wzniecenie powstania listopadowego. Trzeba by
              popatrzeć jak Polacy potrafili wykorzystać każdą szansę w naprawdę
              trudnych warunkach, towarzystwa ziemskie, kredytowe, oświatowe,
              próby rozbudowy infrastruktury, plany naprawdę solidnych reform,
              zaangazowanie obywateli w sprawy państwa, zaangazowanie obywateli
              całego swiata w "sprawę polską".
              Odzyskanie niepodległosci i znów kawał dobrej roboty. Unifikacja
              prawa, rozsądny i wyważony, nowoczesny kodeks karny i cywilny,
              rozbudowa infrastruktury i zakładów przemysłowych, wtedy naprawdę
              gonilismy Europę, wydobywalismy się z zacofania, bylismy
              przedsiebiorczym narodem. Stawialismy tez na edukację dzieci,
              programy reformowano aby dostosowac je do warunków współczesnych.
              Jak zangażowana była ówczesna publicystyka, jak fajnie się czyta
              archiwalne materiały. Debata publiczna na szeroką skalę, choć
              wymagała organizowania spotkań, protestów, pisania listów otwartych
              itp. Netu nie było.
              Komuna nas juz wypaczyła, ale nie stracilismy ducha. Tracimy go
              teraz - patrząc bez refleksji w TV i pytając dzieciaka czy odrobił
              lekcje.
              • izabellaz1 Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:52
                Naprawdę masz taki wyidealizowany obraz polskiej historii, czy to robota "Pani
                od historii"?:)
                • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 15:21
                  izabellaz1 napisała:

                  > Naprawdę masz taki wyidealizowany obraz polskiej historii, czy to
                  robota "Pani
                  > od historii"?:)

                  Czytam w miarę możliwości źródła i poznaję historię mojego kraju z
                  róznych opracowań. Jak chcesz spojrzeć przychylniej na Polaków, to
                  zapomnij o tym czego cię w szkole nauczono. Dowiedz się za to np.
                  jak powstał i w jakich okolicznościach kanał augustowski. Jak i
                  kiedy zbudowano stocznie. Co to były polskie towarzystwa ziemskie i
                  kredytowe w czasach zaborów i do czego i komu służyły.
                  Zobacz ile udało się zdziałać Polakom w okresie międzywojennym.
                  Poczytaj o społecznej debacie nad kodeksem Makarewicza. Wogóle o
                  społecznych debatach, jakie miały wtedy miejsce. Nie było onternetu
                  w którym ludzie mogli sobie sprawdzać projekty ustaw, a jednak je
                  znali, mieli własne przemyslenia, uwagi.
                  • alpepe Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 16:10
                    tyle, że masy niepiśmienne wtedy nie miały internetu i były niepiśmienne i bez prawa głosu. Może z tym analfabetyzmem to przesadziłam, ale nigdy w historii "chamstwo" nie miało prawa głosu, dopiero teraz, kiedy jest internet i pisać każdy może. Miałam w domu bodajże Przegląd Sadowniczy z lat trzydziestych. Uwielbiałam go czytać, kaganki oświaty na wsi, to, co i ty wspominasz o różnych towarzystwach, ale nie łudzę się, że taka właśnie była Polska. Taka była Polska piśmienna, bogata, bo w końcu latyfundia mieli ziemianie, ludzie od zawsze z wyższej klasy społecznej.
                    • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 12:04
                      alpepe napisała:

                      > tyle, że masy niepiśmienne wtedy nie miały internetu i były
                      niepiśmienne i bez
                      > prawa głosu.

                      Zgadzam się i nie zgadzam. Generalnie nie ma nigdy tak, że cały
                      naród jako ogół jest swiadomy, aktywnie współtworzy swoją
                      rzeczywistość itp. Ale dobrze jest kiedy istnieje grupa ludzi
                      swiatłych, patriotów, którzy mają chcęć coś zrobić, zaangazować się
                      społecznie. Wiem, wiem: inteligencja najpierw zmuszona była do
                      emigracji, potem zginęla na wojnie a potem wyrżnęła ja komuna i tak
                      powstał naród baranów. Tyle, ze to nieprawda. Inteligentne i zdolne
                      do aktywnej działanosci jednostki rodzą się w kazdym pokoleniu.
                      Tyle, ze w tej chwili jednostki te nie są zaangażowane w tworzenie
                      rzeczywistości państwowej. Łykaja w szkole i w mediach taka papkę,
                      że mają gdzieś patriotyzm i siedza na zmywakach całej europy,
                      ewentualnie w zaawansowanych techonologocznie przedsiębiorstwach w
                      USA. Patriotyzm polega na pustych deklaracjach i czczeniu powstańców
                      i wszystkich poległych. Nikt nie czci tych, którzy budowali,
                      zmieniali, lobbowali. O emigrantach, którzy zbierali kasę, zabiegali
                      o podnoszenie sprawy polskiej itp. mówi się pogardliwie, że
                      zabawiali się na rautach i zyli w komfortowych warunkach, podczas
                      gdy kwiat mołodziezy wykrwawiał się w powstaniu, np. listopadowym.
                      Zapomina się tylko wspomnieć, ze ten kwiat młodzieży to było paru
                      napitych młokosów, którzy rozstrzelali polskiego generała wraz z
                      rodziną i przyległosciami, za to, że nie chciał objąć przywództwa w
                      powstaniu, zapewne przewidując jaki to moze miec konsekwencje. I ze
                      triumfalnemu pochodowi "powstańców" przez miasto towarzyszył trzask
                      zamykanych okiennic.

                      >Miałam w domu bodajże Przegląd Sadowniczy z lat trzydziestych.
                      >Uwielbiałam go czytać, kaganki oświaty na wsi, to, co i ty
                      >wspominasz o różnych towarzystwach, ale nie łudzę się, że taka
                      >właśnie była Polska.

                      Po owocach ich poznacie. Taka była Polska. Wystarczy spojrzeć jak
                      szybko kraj wydobywał się z zacofania cywilizacyjnego, jak rodził
                      się duch przedsiębiorczości, jakie inwestycje przeprowadzało
                      państwo. Poczytac ustawy, w większości naprawdę dobrej jakości,
                      zarówno od strony technicznej jak i merytorycznej. tak, mozna tez
                      poczytac felietony Boya, który wytykał bezlitosnie kołtuństwo, był
                      zacietym antyklerykałem i pisał o czarnej pladze, która wtrąca się
                      do legislacji. Mozna nawet przetrzec oczy ze zdumienia, jak wiele z
                      poruszanych problemów jest nadal aktualnych. Ale to dotyczyło sfery
                      obyczajowej.
            • izabellaz1 Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:48
              alpepe napisała:

              > twojabogini napisała:
              >
              > >A bylismy swietnym i
              > > walecznym narodem, małym, ale takim, który umiał po swojemu zyć i
              > > choć mali, prowadziliśmy z rozmachem imperialną politykę.
              > Chyba coś przespałam na historii, bo jakoś, mimo, iż w liceum miałam historię z
              > wielkim patriotą, jakoś nie mam tak pozytywnego zdania o Polakach, jak Ty.

              No z ust mi to wyjęłaś! :)
        • izabellaz1 Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:25
          alpepe napisała:

          > A tak na marginesie, to w październiku zawitam do Polski

          ooo, to może zanim osiwiejesz, to się piwka napijesz;)
          • alpepe Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:29
            Iza, zapraszam wobec tego na Jurę :-), choć nie wiem, jak to wszystko zrobię, bo
            już jest wojna ze starszą, jej koleżanka ma urodziny 11, a ja 12 mam rozprawę.
            • izabellaz1 Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:42
              Oj no to faktycznie ciężko będzie Ci się zmiksować z procentami:)
    • niebieski_lisek Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 12:41
      > Nie wiem dlaczego, ale jako naród jesteśmy tępakami, nie znamy
      > swoich praw i media nam mogą wmówic co chcą.

      Czuję się obrażona. Co chciałaś osiągnąć wyzywając innych? Więcej postów w
      wątku? Co wmawiają nam media?? Ja np. nigdzie nie przeczytałam/usłyszałam, że
      ściąganie filmów na własny użytek jest nielegalne, dyskusja się toczy wokół
      moralnego aspektu tej sprawy.

      > Nikt nie interesuje się tym co uchwala sejm, media tego nie
      > relacjonują

      na stronach internetowych ministerstw są wystawiane projekty ustaw i przyjęte
      ustawy, wydawany jest dziennik ustaw. Jeśli cię to interesuje, to czytaj. To
      nie jest tak, że są one ukrywane przed społeczeństwem. Muszą ci pokazać w TV,
      żebyś wiedziała co się stało? Jak to ma się do twojego apelu o oglądanie
      rzeczywistości swoimi oczyma?

      > w szkołach nie uczy się dzieci jak czytać ustawy

      Po co? Przecież uczą jak czytać ze zrozumieniem.
      • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:33
        niebieski_lisek napisała:

        > > Nie wiem dlaczego, ale jako naród jesteśmy tępakami, nie znamy
        > > swoich praw i media nam mogą wmówic co chcą.
        >
        > Czuję się obrażona. Co chciałaś osiągnąć wyzywając innych?

        Nikogo nie wyzywam. Opisuje rzeczywistość którą widzę na codzień.

        >Co wmawiają nam media?? Ja np. nigdzie nie przeczytałam/usłyszałam,
        >że ściąganie filmów na własny użytek jest nielegalne, dyskusja się
        >toczy wokół moralnego aspektu tej sprawy.

        Nie ma moralnego aspektu, dozwolony użytek jest opłacony przez
        społeczeństwo ze sporą nadwyżką! Zapomnieli w TV wspomnieć...

        > na stronach internetowych ministerstw są wystawiane projekty ustaw
        i przyjęte ustawy, wydawany jest dziennik ustaw. Jeśli cię to
        interesuje, to czytaj. To nie jest tak, że są one ukrywane przed
        społeczeństwem.

        Czytam. natomiast przecietny zjadacz chleba nie ma na to ani czasu,
        ani nawet przygotowania, aby zrozumieć tekstu ustaw. Pomijając
        zenujacy poziom naszych "legislatorów". Od tego są media, zeby zająć
        się tym, ze nowelizacja ustawy przewiduje np. ograniczenie
        nietykalnosci cielesnej w sposób naruszający konstytucyjne prawa
        obywateli. Albo zamiast przyklaskiwac wydawnictwom poinformować
        obywateli, ze kopiując i ściagając z netu nie kradną i nie naruszaja
        interesu wydawców.

        Muszą ci pokazać w TV, żebyś wiedziała co się stało?

        Nie oglądam TV wogóle, chyba że jestem u kogoś w domu, kto ma taki
        zwyczaj. Czytam gazety, w których tez głównie piszą o harcach na
        lodzie, ostatnim tangu prezydenta, i kastracji pedofili, małym
        druczkiem zas o przewidywanym na koniec roku przez GUS bezrobociu.
        Żadne źródło informacji.

        Jak to ma się do twojego apelu o oglądanie
        > rzeczywistości swoimi oczyma?

        Oglądam. Czytam ustawy, prognozy i statystyki. Patrzę uwaznie co
        dzieje się wokół mnie. A jak ściagającym z netu jakiś tandetny
        rockowiec na dorobku ubliża od złodziei to moge go olac, bo wiem, ze
        nie ma racji.


        >
        > > w szkołach nie uczy się dzieci jak czytać ustawy
        >
        > Po co? Przecież uczą jak czytać ze zrozumieniem.
        >
    • sweet_pink Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 12:51
      Ja nie jestem specjalnie "medialna".
      Jest taki cytat z Harrego Pottera (cytat z pamięci) "Prorok codzienny nie jest
      po to by informować, Prorok Codzienny jest po to żeby się sprzedawać" i ja
      właśnie myślę, że media są głównie po to aby się sprzedać i wszelkie informacje
      traktuje sceptycznie. Jak jakiś temat mnie interesuje/dotyczy to sama gdzieś
      drążę szukam danych i formuję opinie na dany temat. Podejmując codzienne decyzje
      kieruję się:
      a) własne hierarchią wartości, swoimi zasadami moralnymi, wiedza i doświadczeniem
      b) tam gdzie te nie wystarczą poradami specjalistów
      Nie zastanawiam się specjalnie czy wchodzę w konflikt z prawem czy nie, jakoś
      prawo nie leży w strefie moich zainteresowań. Może to niemądre, może i jestem
      baranem, ale żyje mi się całkiem przyjemnie. Będę się martwić jak moje interesy
      będą sprzeczne z prawem, wtedy się prawem zainteresuje/znajdę
      specjalistę/rozpętam rewolucje.
    • frisky2 Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:18
      ak media podadzą że kopiowanie jest nielegalne i ściąganie z netu
      > jest nielegalne - to z automatu macie wyrzuty sumienia.

      Sorry, ale jesli ktoś, kto coś wyprodukował nie rozdaje tego za darmo, to
      kopiowanie tego bez jego woli i wiedzy jest kradzieżą. I nie trzeba żeby media
      to ogłaszały, to po prostu wie każdy, kto nie zagłusza w sobie poczucia uczciwosci
      • jamnik_stepowy Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:20
        Według Twojej logiki nagrywanie muzyki z radia i filmów z tv też
        jest kradzieżą.
        • frisky2 Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:22
          Jesli producent zastrzega, że sobie tego nie życzy - tak
          • jamnik_stepowy Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:33
            Nie słyszałem, żeby jakiś twórca zabronił nagrywania muzyki z radia
            albo filmów z tv. Internet nie poddaje się tak łatwo nakazom i
            zakazom. Dla wielu ludzi zastępuje zarówno tv, jak i radio, a więc?
            Poza tym, czy np. youtube płaci tantiemy autorom?
        • sweet_pink Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:24
          Ale weź pod uwagę, że za radio/TV się płaci, a z kolej TV/radio płaci twórcy za
          wypuszczenie piosenki/filmu w eter...czyli za to że sobie nagrasz lub posłuchasz
          twórca dostaje zapłatę!! (małą bo małą ale nikt mu nie każde sprzedawać przez
          radio/tv)
          • jamnik_stepowy Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:27
            A za internet się niby nie płaci? To, że osoby udostępniające muzykę
            do ściągania nie płacą twórcom, nie powinno być moim problemem,
            nieprawdaż.
            • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:04
              jamnik_stepowy napisał:

              > A za internet się niby nie płaci? To, że osoby udostępniające
              muzykę
              > do ściągania nie płacą twórcom, nie powinno być moim problemem,
              > nieprawdaż.

              Płaci się i za kopie. Ile razy jeszcze napiszę, że istnieje opłata
              za wszystkie czyste nosniki i urządzenia do kopiowania i kasa ta
              trafia do twórców?
            • sweet_pink Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:05
              Jak nagrywasz z radia to dostajesz "produkt" za który zapłaciłaś pośrednio
              twórcy. Moralne.
              Jak ściągasz z internetu dostajesz "produkt", a zapłaciłaś tylko "kurierowi"
              który przetransportował ci "produkt" od pasera (+ ewentualnie samemu paserowi).
              Niemoralne.

              Ale to tylko moje patrzenie i nie musisz się z nim zgadzać.
              • jamnik_stepowy Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:07
                Ktoś chce być świętszy od papieża?
                • sweet_pink Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:12
                  Czyżby argumenty się skończyły, że zaczynają wycieczki osobiste?
                  Po prostu przedstawiam swoje poglądy, a świętość i papieża mam dużym poważaniu.
                  • jamnik_stepowy Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:14
                    Moje wycieczki są przecież dosyć niewinne, nie przesadzaj.
              • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:22
                sweet_pink napisała:

                > Jak nagrywasz z radia to dostajesz "produkt" za który zapłaciłaś
                pośrednio twórcy. Moralne.

                Słabo się orientujesz w temacie. Abonament nie jest przeznaczony na
                wynagrodzenie twórców.

                > Jak ściągasz z internetu dostajesz "produkt", a zapłaciłaś
                tylko "kurierowi" który przetransportował ci "produkt" od pasera (+
                ewentualnie samemu paserowi).
                > Niemoralne.

                Bzdura. W obu przypadkach zapłaciłeś z nadwyzką za kopiowanie w
                ramach dozwolonego uzytku, płacąc w sklepie za czyste nosniki,
                dyski, kartki, dyskietki itp. jak równiez urządzenia kopiujące. Ta
                kasa trafi do twórców.

                Powtarzach to co słyszysz w mediach, nie sprawdzasz jak jest, to
                własnie miałam na mysli mówięć o medialnej rzeczywistości.
                > Ale to tylko moje patrzenie i nie musisz się z nim zgadzać.
                • jamnik_stepowy Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:27
                  Właśnie dlatego pod tym względem nie widzę różnicy między radiem a
                  internetem, poza tym, że radio dokonuje opłaty dla zaiks.
                • sweet_pink Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:33
                  Twoja bogini...czyli jak sobie nagrywam swoje własne zdjęcia na płytkę cd, za
                  którą zapłaciłam 2 złote w kiosku, to jakiś nieznany Twórca dostaje z tego kasę?
                  od mojego laptopa, tez jakiś twórca dostaje kasę mimo, ze nie słucham na nim muzyki?
                  Nie to jak tak, to faktycznie jestem tym baranem o którym piszesz w pierwszym
                  postem i nie rozumiem otaczającej mnie rzeczywistości.
                  • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 15:30
                    sweet_pink napisała:

                    > Twoja bogini...czyli jak sobie nagrywam swoje własne zdjęcia na
                    płytkę cd, za którą zapłaciłam 2 złote w kiosku, to jakiś nieznany
                    Twórca dostaje z tego kasę?
                    > od mojego laptopa, tez jakiś twórca dostaje kasę mimo, ze nie
                    słucham na nim muzyki?
                    > Nie to jak tak, to faktycznie jestem tym baranem o którym piszesz
                    w pierwszym postem i nie rozumiem otaczającej mnie rzeczywistości.

                    Opłata jest również odprowadzana od czystych kartek do ksero, nawet
                    jeśli uzywane sa przez dzieci do mazania po nich albo wycinanek. Tak
                    własnie jest. I to mnie przeraża - o tym nikt nie wie. Najbardziej
                    przystepnym językiem opisane są te opłaty tu:

                    www.polskaksiazka.pl/index.php?page=platnik&sub=nosniki
                    Pogrzeb jeszcze na stronie, jest więcej o różnych kategoriach opłat
                    w tym stylu, np. opłacie reprograficznej. Wszystkie zapisy o
                    opłatach w tym od czystych nosników znajdziesz w ustawie o prawie
                    autorskim i prawach pokrewnych do odszukania m.in. na stronie
                    sejmowej w wyszukiwarce.

                    Pozdrawiam,
                    • sweet_pink Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 15:36
                      Dziękuję za odpowiedź i przede wszystkim za odesłanie do źródeł...dzięki temu
                      nie zmienię świadomości medialnej na świadomość twojoboginiową.

                      Btw Ja sie nie nadaję do dzisiejszych czasów, wolę prostotę na poziomie
                      prymitywnego handlu barterowego :/
                      • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 12:08
                        sweet_pink napisała:

                        > Dziękuję za odpowiedź i przede wszystkim za odesłanie do
                        źródeł...dzięki temu nie zmienię świadomości medialnej na świadomość
                        twojoboginiową.

                        Lepiej nie :)
                        >
                        > Btw Ja sie nie nadaję do dzisiejszych czasów, wolę prostotę na
                        poziomie prymitywnego handlu barterowego :/

                        Też czasem myslę, ze hasło powrotu na drzewa jest niezłym pomysłem,
                        albo chociaż do jakiejś przytulnej jaskini :) Tyle, ze to jak u
                        Mleczki na rysunku: siedzi dwóch jaskiniowców przy ognisku i jeden
                        mówi w ten deseń" "Mietek, coś jest nie tak, mamy duzo ruchu, zdrową
                        wodę i powietrze, naturalną żywność, k.., to dlaczego my tak krótko
                        zyjemy?"
      • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:01
        frisky2 napisała:

        > Sorry, ale jesli ktoś, kto coś wyprodukował nie rozdaje tego za
        darmo, to kopiowanie tego bez jego woli i wiedzy jest kradzieżą. I
        nie trzeba żeby media to ogłaszały, to po prostu wie każdy, kto nie
        zagłusza w sobie poczucia uczciwosci

        Po piersze istnieje prawo dozwolonego uzytku, w ramach tego prawa
        masz prawo wykonać kopię i np. udostępnic ja znajomym, równiez
        poprzez sieć. Masz prawo wykonac kopię na zapas, gdyby płyta ci się
        uszkodziła. Ceny płyt są ustalane z uwzględnieniem tego prawa. Czyli
        prawo to łamia koncerny, które ci skorzystanie z towjego prawa
        uniemozliwiają.

        Po drugie istnieje opłata za dozowlony uzytek i jest ona sciagana od
        wszystkich czystych noscników i urzadzeń kopiujacych - z automatu
        doliczają ja do ceny. Kasa trafia do wykonawców z ominięciem
        wydawców i stąd cały raban, bo wydawnictwa nie zarabiają na
        dozwolonym uzytku. A artysci, którzy sie dali wciagnąc
        w "antypiracką" kampanię to albo tępaki, które tez niewiele
        rozumieje z tego kto i za co im pałci, albo szmaty, które to ronią
        dla zysku.
        Pirat i złodziej to ktoś kto kopiuje płyty i sprzedaje je po
        zanizonej cenie.
        • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 12:46
          > Po piersze istnieje prawo dozwolonego uzytku, w ramach tego prawa
          > masz prawo wykonać kopię i np. udostępnic ja znajomym, równiez
          > poprzez sieć

          no tak, ale to nie dotyczy sytuacji wstawienia płyty na serwer, z którego
          wszyscy mogą ją kopiować, nawet jak nie są Twoimi znajomymi.
          zabezpieczenia: serio chciałabyś skopiować każdą oryginalną płytę, którą masz w
          domu i zrobiłabyś to, gdyby nie było zabezpieczeń?
          rozumiem, że można sobie skopiować płytę, żeby jej słuchać w samochodzie np. i
          to jest użytek jak najbardziej dozwolony.
          ze dwa razy zepsuła mi się płyta dvd i cd i normalnie wymieniłam w wydawnictwie
          na nową - w ogóle nie było problemu. odesłałam uszkodzoną i przesłali mi drugi egz.

          na tej samej zasadzie co artyści swoich interesów bronią posiadacze patentów -
          to też tępaki i szmaty? bo coś wymyślili, opracowali a teraz bezczele chcą, żeby
          im jakieś licencje płacić, zamiast za darmo rozdać?

          może i są uregulowania prawne, które pozwalają artystom czerpać korzyści jakieś
          tam zyski z nośników do kopiowania, ale co to zmienia? kopiowanie jest nadal
          nielegalne, jeśli nie zapłaciłaś za oryginalny produkt lub jeśli robisz to wbrew
          idei użytku dozwolonego.
          • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 13:56
            six_a napisała:

            > no tak, ale to nie dotyczy sytuacji wstawienia płyty na serwer, z
            którego wszyscy mogą ją kopiować, nawet jak nie są Twoimi znajomymi.

            W ustawie nie ma osób znajomych, tylko osoby które łaczy stosunek
            towarzyski. Stosunek towarzyski łączy mnie np. ze wszystkimi osobami
            na tym formum, jak rowniez z osobami skupionymi w sieci np. wokół
            portali umozliwiajacych wymianę plików. Dopóki nie robią tego za
            kasę - ich działność jest legalna i opłacona.

            > serio chciałabyś skopiować każdą oryginalną płytę, którą masz w
            > domu i zrobiłabyś to, gdyby nie było zabezpieczeń?

            Tak i byłoby to legalne i mogłabym kolekcje skopiowanych płyt
            podarowac mojemu znajomemu i to też byłoby legalne, albo wgrac
            koledze z pracy na kompa albo synowi na mp 3. tak to wszystko mozna
            zrobic i nie jest to złodziejstwem, opłatę juz za to pobrano - z
            góry.

            > rozumiem, że można sobie skopiować płytę, żeby jej słuchać w
            samochodzie np. i to jest użytek jak najbardziej dozwolony.

            Art 23 i 23 z ind 1

            > na tej samej zasadzie co artyści swoich interesów bronią
            posiadacze patentów - to też tępaki i szmaty? bo coś wymyślili,
            opracowali a teraz bezczele chcą, żeby im jakieś licencje płacić,
            zamiast za darmo rozdać?

            Po pierwsze oni za opatentowanie płacą i to niemało, po drugie
            artysci otrzymuja wynagrodzenia od społeczeństwa za to, ze
            społeczeństwo wykonuje kopie ich utowrów. Jak im mało to niech
            napiszą wniosek do parlamentu zeby zmienił zasady rozdziału kasy, bo
            to faktycznie jest złodziejstwo, za mało przypada artystom, za duzow
            wydawcom.
            >
            > może i są uregulowania prawne, które pozwalają artystom czerpać
            korzyści jakieś tam zyski z nośników do kopiowania, ale co to
            zmienia?

            Podałam konkretne linki, nie trzeba gdybać.

            >kopiowanie jest nadal nielegalne, jeśli nie zapłaciłaś za
            >oryginalny produkt lub jeśli robisz to wbrew idei użytku
            dozwolonego.

            Kwestia kopii z kopii była szeroko dyskutowana i wnioski sa takie -
            ezemplarz cd itp. jest jedynie nosnikiem utworu, warunkiem wykonania
            kopii w ramach dozwolonego uzytku nie jest nabycie oryginału cd,
            tylko rozpowszechnienie utworu.
            • six_a Re: Medialna rzeczywistość 02.10.09, 14:43
              > W ustawie nie ma osób znajomych, tylko osoby które łaczy stosunek
              > towarzyski
              dobra, wyślij mi utwór na maila, nie ma problemu. wstaw utwór na youtube'a,
              zniknie po pięciu minutach od wstawienia - prosta definicja kontaktu towarzystkiego?

              > opłatę juz za to pobrano - z góry.
              pobrano, o ile nabyłaś nośnik oryginalny, a nie pustą płytę dvd np. jeśli płytę
              pożyczył Ci sąsiad, a ty ją skopiowałaś wszystkim swoim sąsiadom, a oryginał
              zwróciłaś właścicielowi.

              jest jedynie nosnikiem utworu, warunkiem wykonania
              > kopii w ramach dozwolonego uzytku nie jest nabycie oryginału cd,
              > tylko rozpowszechnienie utworu
              nie za bardzo to rozumiem, ale doczytam. w ten sposób wydawca mógłby wydać płytę
              w nakładzie iks tysięcy, a mądre społeczeństwo kupiło by jeden egz. reszta może
              skopiować od "znajomego" - idioty, który nabył oryginał. zysk dla twórcy i
              producenta za dzieło i wyprodukowanie dzieła: brak, ew. tantiemy od dysków
              twardych, lol.
    • yannika Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:23
      Te same media też podały, że spośród tzw. "piratów" około 60% kupi DVD z filmem,
      który przypadł im do gustu. Choćby po to, żeby go obejrzeć w wysokiej jakości.
      To na co narzekasz, to zwykła medialna papka, którą jako społeczeństwo
      informacyjne w okresie niemowlęctwa jesteśmy karmieni, jak przystało na
      niemowlaki. Dojrzejemy to i "karma" się zmieni :)
    • rzeka.chaosu Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:29
      да, да
    • paco_lopez Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:39
      nasza boginio ty się tak nie denerwuj. kto by miał łeb do tego, zeby
      znac wszystkie ustawy. przypuszczam ze skala problemu jest
      ogólnoeuropejska, bo nasze cesarstwo błekitne uwielbia legislacje.
      mamy do utrzymania mnóstwo krawaciarzy, a oni legislując uzasadniają
      swój byt. fakt, ze uczeni w gazetach i dziennikach telewizyjnych są
      ludem makabrycznym.
      • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:12
        paco_lopez napisał:

        > nasza boginio ty się tak nie denerwuj. kto by miał łeb do tego,
        zeby znac wszystkie ustawy.

        Społeczeństwo nie ma czytac ustaw, nie ma na to czasu. Ale od tego
        są dziennikarze zeby informować ludzi o tym, jaki jest stan prawny,
        po to są organizacje konsumenckie, zeby zaprotestować, jak zezwala
        się np. na sprzedaż materiałów wykonanych z krótkiego włókna
        bawełnianego. Potem Polacy mówią, no jak amerykańskie ciuszki dla
        dzieci mielismy to prało się i prało i nic, ale te nasze, to po
        trzech razach szmaty...ciekawe dlaczego. Kur.a moglibysmy
        przynajmniej domagac się, zeby w szkołach w ramach wos dzieci
        nauczyły się jaki jest związek między jakoscią towarów a ustawą i
        rozporzadzeniem wykonawczym, gdzie dowiedzieć się czy moga skopiować
        książkę i czy mogą nagrać piosenkę w formacie mp3 dla koleżanki.

        A taki profesor jeden z drugim siedzi i słucha głupot w mediach i
        słowa nie powie. Albo sam zaczyna wierzyc w to co w mediach, albo
        tchórz. A dziennikarski etos, to juz od dawna w lamusie.
    • trust2no1 Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 13:50
      Widzisz, jakiś czas temu społeczeństwo składało się z (lepszych czy
      gorszych) obywateli.
      Teraz idziemy w kierunku zastąpienia obywateli - konsumentami.
      Dodatkowo, co kilka lat - stajemy się wyborcami.
      W interesie "trzymających władzę" leży abyśmy jako masa nie byli
      specjalnie lotni, bo to "im" utrudnia życie.
      Klient, który przychodzi do marketu z listą zakupów i nie daje sobie
      wcisnąć tego, czego nie potrzebuje - utrudnia życie dyrekcji marketu
      zmniejszając im zysk.
      Obywatel, który zna swoje prawa - utrudnia życie urzędnikom i innym
      przedstawicielom "waadzy".
      Dziecko nauczone czytać ustawy, może (gdy dorośnie, albo i
      wcześniej) zadawać niewygodne pytania, albo i wyciągnie z owych
      ustaw coś, co będzie nie na rękę tym, którzy je pisali :)

      Gdyby owe nakazy i zakazy były wbijane nam do głów policyjnymi
      pałkami, to w oka mgnieniu my, jako naród, zjednoczylibyśmy
      się "przeciw". Ale ponieważ owe "utępaczenie" ma formę ładną
      wizualnie i głęboko przemyślaną, to łykamy je jak indor kluski i
      tyle...
      Jeśli cię to pocieszy: gdzie indziej jest tak samo. Może nawet
      gorzej, ktoś się w tej materii wypowie? :))
      • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:17
        trust2no1 napisał:

        > Jeśli cię to pocieszy: gdzie indziej jest tak samo. Może nawet
        > gorzej, ktoś się w tej materii wypowie? :))

        Nie pociesza mnie to. Już mi Alpepe pisała, ze w Niemczech mamy
        karmią dzieci zdrowymi słodyczami, bo je reklamy przekonały, ze to
        zdrowe.

        Mnie martwi własnie to, ze jako nacja stajemy sie takimi tępakami
        jak reszta zasobnych społeczeństw. Durni amerykanie jak im szef
        powiedział, że sytuacja w budynku jest opanowana i maja pracować
        dlaej, to posłuchali i pracowali dalej. Mieli pecha, bo to akurat
        było WTC. Sory, ale póki co jeszcze wierzę we współplemieńców, że
        sam fakt że parę pięter wyżej zhajcował sie np. koleś ktory rano
        usmiechał się do mnie w windzie spowodowałby wyjście z roboty. To
        plus instynt samozachowawczy. Ale coraz mniej tego, coraz mniej.
        • trust2no1 Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:54
          Może nie jest aż tak źle. Jak tak dobrze pomysleć, to my jako nacja
          wcale nie jesteśmy tępi.
          Ja bym to raczej nazwał bezmyślną naiwnością. Z pogranicza
          ignorancji.
          Może to wynika ze zwykłego, poczciwego lenistwa? W końcu żeby nie
          dać się zrobić na szaro, to trzeba trochę wysilić komórki (te poza
          GSMem). A pokaż mi konia, co sam w chomąto wchodzi :)
          Niemyślenie jest łatwiejsze. Przyjemniejsze. A że niebezpieczne?
          Kogo to obchodzi? Jak nas coś uwiera w rzeczywistości, to naciskamy
          guzik pilota i rzeczywistość się zmienia...

          A co do amerykańców i innych im pokrewnych nacji: kult specjalisty i
          profesjonalisty. Skoro szef powiedział, że jest OK, to znaczy że
          jest OK. Bo szef wie co mówi, nie byłby managerem, gdyby nie
          wiedział...
          A my jesteśmy na drugim biegunie, z dominującą postawą "a co on mi
          tu będzie pie....ł, g...o się zna" :)
    • sundry Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:19
      Zgadzam się. Wątki o przymusowych badaniach mają po setki wpisów,a
      nikt tekstu rozporządzenia na oczy nie widział.Jedyne źródło
      informacji to stronka rfm fm.
    • izabellaz1 Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:38
      twojabogini napisała:

      > Czy są jeszcze ludzie, którzy oglądają rzeczywistość swoimi oczami?

      Są. Przesadzasz. W każdym kraju są ludzie zewnątrz- i wewnątrzsterowni.
    • hermina26 Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:55
      Moje pytanie nie wynikało z faktu, że bolą mnie kolana od klęczenia
      na grochu po tym jak media powiedziały mi, ze zle robie ściągając
      muzyke!
      Starałam sie spojrzeć na problem od strony etycznej i moralnej!
      Miło zaś, że tyle osób mówi też jak to wygląda od strony prawnej!
      Bardzej chodziło mi o wymiar aksjologiczny całego zjawiska, niż
      ekonomiczną analize przepływu gotówki miedzy korporacją i artystą!
      Nie uważam sie za tępaka i bezmyślną marionetkę! A i za baran też
      się nie uważam!
      Pytanie innych ludzi o opinię, posiadając jednocześnie własne zdanie
      na jakiś temat, nie koniecznie musi swiadczyć o bezmyślności i
      głupocie!

      W swoim uwielbieniu dla siebie potraktowałam Bogini Twojego posta
      jako aluzje do moejgo pytania! Jeśli się pomyliłam to wybacz!
      • izabellaz1 Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 15:01
        hermina26 napisała:

        > W swoim uwielbieniu dla siebie potraktowałam Bogini Twojego posta
        > jako aluzje do moejgo pytania! Jeśli się pomyliłam to wybacz!

        Oj no już bez przesady! Pokrzyczałaś pokrzyczałaś, to co będziesz przepraszać;)
      • twojabogini Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 15:32
        hermina26 napisała:

        > W swoim uwielbieniu dla siebie potraktowałam Bogini Twojego posta
        > jako aluzje do moejgo pytania! Jeśli się pomyliłam to wybacz!

        Spoks, lubię jak jest ostro :) A samouwielbienie to jest coś, co my
        kobiety powinnyśmy pielęgnować, brawo :)
    • cloclo80 Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 14:59
      twojabogini napisała:

      > Czy są jeszcze ludzie, którzy oglądają rzeczywistość swoimi oczami?

      Oczywiście, że są.

      > Jak media podadzą że kopiowanie jest nielegalne i ściąganie z netu
      > jest nielegalne - to z automatu macie wyrzuty sumienia.

      W żadnym wypadku.

      > Nielegalne
      > póki co to jest stosowanie przez koncerny zabezpieczeń
      > uniemożliwiających wykonanie kopii.

      Nie jest nielegalne, ale firmy albo ich w ogóle nie stosują, albo są nieskuteczne.

      > Na forum "światłych ludzi", sprzeciwiających się przymusowym
      > szczepieniom zastanawiają się nad tym jak zapobiec wprowadzeniu w
      > naszym kraju przymusowych szczepień. K..wa. Przymusowe szczepienia
      > są w Polsce możliwe od stycznia tego roku, odkąd zmieniono ustawę.
      > Mało tego - może je zarządzić wojewoda.
      > Nie wiem dlaczego, ale jako naród jesteśmy tępakami, nie znamy
      > swoich praw i media nam mogą wmówic co chcą. Nikt nie interesuje się
      > tym co uchwala sejm, media tego nie relacjonują, w szkołach nie uczy
      > się dzieci jak czytać ustawy. Stado baranów.

      Naiwnie wierzysz że PRL już się skończył.
    • jane-bond007 Re: Medialna rzeczywistość 01.10.09, 19:53
      wiekszosc ludzi wierzy naiwnie, biegnie i kupuje i o to chodzi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka