Gość: ela.k.
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
12.01.04, 14:34
Jestesmy razem jakiś czas, coraz cześciej mowa o legalizacji, jednak ostatnio
mój facet chyba po rozmowie z mama wymyślił, zebym sprzedała swoje mieszkanie
( mogę je wynajac) i dołożyła się do wykończenia domu. Dom dostal od ojca w
stanie surowym, wykończonyy jest jeden z 3 poziomów, tzn da sie mieszkać,
oczywiście nie ma mowy o zameldowaniu mnie jeżeli nie dam kasy, kluczy tez
nie dostałam, wiec wychodzimy i przychodzimy razem. On jeżeli bym dała kase,
a nie dam bo nie ma ( od razu mówie nie jestem biedna raczej jak na
dzisijesze czasy średniozamożna, mam własne auto, mieszkanie, dobrze
zarabiam) to ja wpakuje na konto własne i z zapisem, ze nawet po rozwodzie
nie mam do niego prawa, a do połowy domu mam bo go sobie kupiłam. Prosze o
radę, czy on jest normalny? pierwszy raz się spotykam, że ktoś wkupuje się,
ja nei chce tego domu, nie chce go nawet dziedziczyć, bo i tak ma go jego
siostra zapisany w testamencie, wiec gdybym była jego zoną to i tak nie
dostane, to oczywiście nie jest dla mnie problem, bo mam gdzie mieszkać,
jednak czy takie podejście jest ok, bo mnie do głowy nigdy by nie przyszło,
gdybym z kims miała mieszkac to żeby mi płacił za połowe mieszkania.
Oczywiscie gdybyśmy mieszkali razem to 2 pensja i kasa z wynajęcia tez szłaby
na wykończenie domu i to niewspólnego bo nie dałam 300 000 zł. Co Wy na to?