oliwkagold Re: Zdradziłam męża 12.10.09, 16:33 . Mówi, ze nie mógłby rozbić mojej rodziny, zranić swojej narzeczonej. > >Ja zaczęłam bardzo podobnie swój związek z teraźniejszym chłopakiem. Ja kogoś zraniłam, on zranił. Jesteśmy razem szczęśliwi. Czy myślisz, że on zrobi lepiej jeżeli bedzie z kobieta której nie kocha, a Ty uszczęśliwisz swojego męża jeżeli go nei kochasz? Przestaniesz mu dawać to czego on oczekuje od Ciebie - miłość, seks, będziecie się coraz częściej kłócić. A potem przestaniesz go szanować. Wtedy odejdziesz od niego, ale może być już za późno na tamtego którego kochasz Odpowiedz Link Zgłoś
ultraviolet6 Re: Zdradziłam męża 12.10.09, 18:25 Biedny...nie chciał zranić narzeczonej ale co miał umoczyć to umoczył. Jacy Wy moralni i dbający o bliźnich jesteście .. Odpowiedz Link Zgłoś
steady_at_najx Re: Zdradziłam męża 30.10.09, 15:24 > Jest bardzo wrażliwy, moralny Hehehe i dlatego zdradza narzeczona i naklania do zdrady mezatke :))) Ciekawe czy bardziej wrazliwy czy bardziej moralny :))) Glupiutka jestes, wiesz ? >Podczas wyjazdu służbowego do innego miasta >Mówi, ze nigdy nie spotkał takiej kobiety, jak ja, że mnie kocha >Mówi, ze nie mógłby rozbić mojej rodziny, zranić swojej narzeczonej. > Kocham całą sobą innego > mężczyznę, który mówi, ze nie może mnie stracić, naszej przyjaźni. hyhyhyhy, Eh glupia Ty glupia Ty (Oooooooooojjj glupia!!) Odpowiedz Link Zgłoś
ritsuko Re: Zdradziłam męża 30.10.09, 15:29 Jak mnie wpieniają tacy ludzie jak ten "Twój wymarzony". Buc zdradza przed ślubem i oczywiście nic sobie z tego nie robi tylko dalej planuje ślub. Skąd się tacy ludzie biorą?? Odpowiedz Link Zgłoś
haldeman79 Re: Zdradziłam męża 30.10.09, 16:05 ritsuko napisała: > Jak mnie wpieniają tacy ludzie jak ten "Twój wymarzony". Buc zdradza przed > ślubem i oczywiście nic sobie z tego nie robi tylko dalej planuje ślub. Skąd si > ę > tacy ludzie biorą?? Facet postanowił się wyszaleć przed ślubem, wybrał mężatkę jako bardziej przewidywalna kochankę. Zwykła rzecz. Odpowiedz Link Zgłoś
nanai11 Re: Zdradziłam męża 03.11.09, 15:03 Mam taką prosbe aby autorka postu nie tłumaczyła sie tym ze jest dzieckiem alkoholika itd. Po prostu zachciało ci sie seksu z innym i tyle. Ja też zdradzałam meza, a domu nie miałam w ogóle jako dziecko. Ale nie tłumaczę isę tym. Odpowiedz Link Zgłoś
unfaithfull Macie rację 04.11.09, 19:41 Długo się wahałam, czy odpowiedzieć na Wasze posty. Macie rację, wszystkie te słowa, jakie napisaliście - macie rację. I na wszystkie zasłużyłam, chociaż liczyłam raczej na wsparcie. Ale nie zasługuję na nie, to prawda. Klasyka gatunku - oczywiście on nie chce być ze mną, rozmowy tak, te kilka wspólnych chwil tak, ale narzeczonej nie zostawi. Nie chce mnie. Mówi, że pokochał, ale tamte chwile, te rozmowy, ale być ze mną nie może. I moją karą jest to piekło, kiedy widzę ich razem. Jego życie idzie dalej drogą, jaką sobie wyznaczył. Moje to teraz piekło. I powiem to, choć wiem że mnie zlinczujecie - nie mam wyrzutów sumienia, mam ból w sercu i poczucie niespełnionej miłości. Ja tego człowieka kocham, choć zniszczyłam przez to swoje małżeństwo. Zostałam z niczym. I nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Może znajdzie się wśród was ktoś, kto będzie w stanie swoimi słowami mi pomóc. Dla was jestem klasyczną idiotką, która usprawiedliwia swoją zdradę. A ja jestem w proszku. Powiecie, że zadłużenie. I będziecie mieć rację. Dla mnie to nie jest czarno białe. Złamane życie, złamane serce, niedająca się opisać tęsknota i rozpacz. Nie mam nic Odpowiedz Link Zgłoś
zycie_jak_bajka Re: Macie rację 04.11.09, 20:09 Kochana, też jestem DDa. Wiem jak to jest i doskonale cię rozumiem. Nikt, kto nie wychował się w dysfunkcyjnej rodzinie, nie zrozumie schematów w których żyłaś całe lata i spraw których nie umiesz zrozumieć. Skupmy się na faktach - fakt jest taki, że nie wiesz co zrobić, sama nie poradzisz sobie z odpowiedzią. Zanim rozsypiesz się totalnie pozwól sobie pomóc. Zgłoś się do ośrodka terapeutycznego dla DDA w swoim mieście - terapia jest refundowana. Tam pod okiem terapeuty, znajdziesz w sobie odpowiedź na dręczące cie wątpliwości. Nie słuchaj ludzi pełnych dobrych rad, którzy czują że wiedzą doskonale co powinnaś zrobić. Oni patrzą przez swój pryzmat doświadczeń. Tylko ty znasz swoje życie, wszystkie słabości. Tylko ty możesz dawać sobie dobre rady. Słuchaj tylko siebie. Odpowiedź musisz znaleźć w sobie - terapeuta pomoże ci znaleźć drogę do siebie. Życzę powodzenia Na pocieszenie, zajrzyj do mojego postu - dopiero go umieściłam, ale założę się, że za chwile parę osób napisze mi co powinnam zrobić i jak bardzo jestem głupia... bo nie zdają sobie sprawy, jak to jest kiedy nie wie się ja żyć - dosłownie :) Odpowiedz Link Zgłoś
croyance dobra rada 04.11.09, 21:49 Kochana, jesli jestes DDA i masz to nieprzepracowane, to - jak slusznie juz ktos w tym watku doradzil - szukasz czegos, czego nie da Ci zaden mezczyzna, bo zaden nie zastapi Ci ojca, i to jeszcze niepijacego. Uswiadom sobie, ze to jest iluzja, a Ty szukasz czego, czego w zadnym romansie nie znajdziesz, bo to jest potrzeba zupelnie innej kategorii, chociaz wyrazasz ja w 'dorosly' sposob seksem. Daj spokoj temu gosciowi, i kazdemu innemu (bo to sie bedzie powtarzac) i zajmij sie soba, swoim dziecinstwem i swoimi problemami. Teraz zajmujesz sie zastepczym problemem, i nic z tego nie bedzie, a rozpacz, ktora teraz czujesz, jest echem czegos zupelnie innego i nie ma NIC wspolnego z gosciem z delegacji. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: dobra rada 05.11.09, 11:34 Dam Ci jeszcze jedna rade: wiele osob pisalo, ze bycie DDA nie ma z Twoja sytuacja nic wspolnego. Ja uwazam, ze ma: ciagnie Cie do mezczyny, ktory Cie jawnie krzywdzi, oklamuje, wciska Ci kit, niszczy Twoje malzenstwo, oszukuje narzeczona, a Ty uwazasz go za 'moralnego i wrazliwego' bo MOWI (!) ze kocha. Popatrz jeszcze raz na jego CZYNY, a nie slodkie slowa, to moze dotrze do Ciebie, ze zachowujesz sie jak wspoluzalezniona, broniaca meza alkoholika zona (bije, bo go sprowokowalam, ale kocha dzieci ..) Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: dobra rada 05.11.09, 11:48 croyance napisała: > Kochana, jesli jestes DDA i masz to nieprzepracowane, to - jak slusznie juz kto > s > w tym watku doradzil - szukasz czegos, czego nie da Ci zaden mezczyzna, bo zade > n > nie zastapi Ci ojca, i to jeszcze niepijacego. Ja tez jestem DDA i co z tego? czy to znaczy, że za wszelkie swoje niepowodzenia czy trudnosci w życiu mam "obwiniać" ten właśnie fakt? Co za bzdura. Jestem DDA, nie chodziłam na żadną terapię w zwiazku z tym i związek jaki stworzyłam z moim mężem jest dla mnie idealny :) nie miałam żadnych problemów z tym, nie szukałam ojca, tylko partnera. Sama nie piję , mój mąż też nie. Nie lubię usprawiedliwiania zachowań DDA, ADHD, cięzkim dzieciństwem itd. Odpowiedz Link Zgłoś
pepita3 Re: Zdradziłam męża 04.11.09, 20:34 Ja też zdradziłam męża, to jest cudowne uczucie pokochac kogoś tak naprawę.. Mój mąż był straszny, zapatrzony w siebie zarabianie pieniędzy, a z osobą, z którą zdradziłam męża spędziła nbajpiękniejsze chwile w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
unfaithfull Re: Zdradziłam męża 04.11.09, 20:39 i jak sobie z tym teraz radzisz? zostałaś przy mężu? czy tamto uczucie wypaliło się z czasem? możesz normalnie oddychać? pogodziłaś się ze światem? tęsknisz? jak Ci się żyje? co się stało z tamtym mężczyzną? Odpowiedz Link Zgłoś
pepita3 Re: Zdradziłam męża 05.11.09, 06:08 Jestem po rozwodzie, odeszłam też od osoby, z którą zdradzałam męża. Uważam, że to było najrozsądniejsze. A teraz jestem bardzo szczęśliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
licorn-1 Re: Zdradziłam męża 05.11.09, 13:52 ja tez zdradzilam meza i to wielokrotnie. niektorzy pomysla ze pewnie go nie kocham, bo skoro sie kocha to... wiadomo. nie wyobrazam sobie zycia bez niego, wiem ze to co robie jest potepiane przez wszystkich. ale co mam zrobic kiedy nigdy go nie ma a nawet kiedy jest to tyyyle rzeczy musi zrobic? co mam zrobic skoro to mi sie zawsze chce a on znajduje wymowki typu jestem zmeczony? moze on tez sie z kims spotyka, jesli tak,moje sumienie bedzie troche lzejsze. nie potepiajcie nikogo za nic bo sami nie wiecie co by bylo gdyby...a pani, ktora zdradza niech nie szuka wymowek. kazdy wie co jest przyjete za norme i standard. ludzie po slubie poinni byc sobie wierni, a jak sa problemy to sie rozmawia, a jezeli nie ma ratunku to trzeba sie rozejsc i dopiero wtedy szukac nowego partnera. zycie jest troche bardziej skomplikowane niz kilka prostych regol a ludzie sa tylko ludzmi Odpowiedz Link Zgłoś