unfaithfull
11.10.09, 19:56
Piszę to, bo czuję, ze musze to z siebie wyrzucić. Chciałabym, żeby ktoś
spojrzał na całą sytuację z boku i napisał mi szczerze, co o niej sądzi.
Jestem mężatką, mam małe dziecko. Jestem dorosłym dzieckiem alkoholika. Nie
mam siły , żeby pisać, jak wyglądał mój dom rodzinny. Powiem tylko że było to
pasmo, strachu, upokorzeń i cierpienia. Całe życie pragnęłam stamtąd uciec i
mieć prawdziwy dom. Pragnęłam stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa. Moje
związki z mężczyznami nie należały do udanych. Nie potrafiłam nikomu zaufać,
otworzyć się, opowiedzieć o swoich lękach. Porzucałam każdego mężczyznę, który
próbował się do mnie zbliżyć. W pewnym momencie zorientowałam się, że w ten
sposób nigdy nie będę miała prawdziwego domu. Pojawił się w moim życiu mój
przyszły mąż. To dobry człowiek, otoczył mnie opieką i dał poczucie
bezpieczeństwa.
Tak minęły dwa lata, pojawiło się dziecko. Tego drugiego mężczyznę poznałam
pół roku temu. Nie potrafię opisać, jak to możliwe, ale nagle zorientowałam
się, ze mogę z nim rozmawiać o wszystkim, otworzyć się zupełnie, zaufać bez
granic. On sam miał trudne dzieciństwo. Jest bardzo wrażliwy, moralny. Bardzo
się do siebie zbliżyliśmy. Podczas wyjazdu służbowego do innego miasta
rozmawialiśmy całymi nocami, kochaliśmy się. On ma narzeczoną, planują ślub.
Mówi, ze nigdy nie spotkał takiej kobiety, jak ja, że mnie kocha. Ze pierwszy
raz w życiu może być z kimś szczery. On podobnie jak ja kiedyś pragnie domu,
rodzinę. Mówi, ze nie mógłby rozbić mojej rodziny, zranić swojej narzeczonej.
A ja zdałam sobie sprawę, że moje uczucie do męża, to nie jest miłość,
przynajmniej nie taka jak do tego drugiego mężczyzny. W gonitwie za marzeniem
o rodzinie zagubiłam znaczenie słowa prawdziwa miłość. Kocham całą sobą innego
mężczyznę, który mówi, ze nie może mnie stracić, naszej przyjaźni. Ale że
powinniśmy walczyć o swoje związki. On ożeni się z inną kobietą i za kilka lat
będzie w tym samym miejscu co ja teraz – będą mieli rodzinę i będziemy do
siebie tęsknić. Tego jestem pewna. CO powinnam zrobić. O co walczyć? O moje
małżeństwo? Czy o miłość.