Gość: barbinator
IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
21.03.04, 13:38
Chciałabym tutaj podsumować dyskusję na wątku "z okazji dnia kobiet".
Skromny z zamierzenia wątek rozrósł się tak bardzo gdyż, jak to zwykle na
forum bywa, wypączkował w kierunku zupełnie różnym od intencji jego
założycielki.
Mieliśmy więc kolejną debatę aborcyjną.
Przebiegała ona najzupełniej typowo i zgodnie ze starym, dobrym schematem.
Najpierw, udając dobrą wolę i chęć nawiązania dialogu, podpuszcza się
zwolenników pro-choice żeby wyjaśniali dlaczego ich zdaniem aborcja powinna
być dozwolona. A jak już naiwniacy opiszą szczerze swoje poglądy, to zaczyna
się ulubiona zabawa prolajfowców: pokazywanie swoim oponentom jakie to z nich
są śmiecie i moralne zera.
Merytoryczne argumenty przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Liczą się juz
tylko słowa. Jak ktoś twierdzi, że człowiek wyróżnia się ze świata zwierząt,
to się o nim powie, że propaguje nazizm. Ale jak inny pro-choicowiec powie,
że kilkudniowy ludzki płód nie różni się pod względem rozwoju od krewetki, to
też się okaże że propaguje nazizm (w wersji hard brzmi to:
jesteś "nazistowski pojeb")
Zwolennik prawa do wyboru ZAWSZE w rozmowie z prolajfowcami prędzej czy
później usłyszy, że jest głupi, że się kompromituje, że brak mu uczuć, że
jest obłudny i zakłamany a to co mówi to bełkot. Dlaczego jest zakłamany? To
proste: bo ma inne poglądy na początek życia niż prolajfowcy...
Te poglądy okazują się być upiorną metafizyką, faszystowską z ducha a
bolszewicką z treści, są niekonsekwentne i niespójne, dziecinne i
ośmieszające zarazem jednak przerażające i odrażające.
Dlaczego są niespójne? To też bardzo proste... Ponieważ zdaniem prolajfowców
ich oponenci to idioci, więc uważają także, że to oni, prolajfowcy, wiedzą
lepiej co taka, dajmy na to barbinator myśli. Przeciez to kompletnie
nieistotne, co takiej idiotce się wydaje, że myśli - oni, prolajfowcy wiedzą
to lepiej... No a naturalnie wtedy to już bardzo łatwo jest wykazać, że
istnieje niespójność między tym, co się mówi a tym co się myśli "naprawdę"
(bo przecież tylko oni wiedzą, co taki durny prochoicowiec myśli
NAPRAWDĘ...) Jak prochoicowiec mówi, ze coś rozumie ale się z tym nie
zgadza, to zaraz usłyszy, że on tylko udaje, że rozumie... No bo jakby
NAPRAWDĘ rozumiał, to przeciez musiałby się zgodzić że aborcja to przecież
zabójstwo... i tak w koło macieju: tłumacz się człowieku, ze nie jesteś
wielbłądem oraz że chyba jednak sam wiesz najlepiej, co NAPRAWDĘ myślisz oraz
czy NAPRAWDĘ coś rozumiesz .
No i tak się toczą te nasze "dyskusje"...
Wielokrotnie pisałam i podkreślałam mój szacunek dla poglądów "prolajfowców" -
w zamian prosiłam tylko o jedno: o szacunek dla moich przekoanań. Nigdy tego
szacunku nie otrzymałam i coś wam powiem drodzy koleżanki i koledzy: mój
szacunek do was też nie jest dany raz na zawsze. Ostatnio zaczynam sobie
uświadamiać, że obdarzyłam was nim mocno na wyrost.
A w czasie jak my sobie tutaj "dyskutujemy" jakaś matka pewno właśnie zabija
swoje dopiero co urodzone dziecko i wrzuca je do szamba. Albo wkłada do
zamrażarki. Albo do beczki po kiszonej kapuście, razem z wcześniej urodzonym
rodzeństwem... Inna kobieta wstrzykuje sobie domestosa do macicy, bo nie stać
jej na zapłacenie lekarzowi 1500 zł - bo odmówiono jej należnego prawa do
legalnej aborcji a nie chce osierocić dwójki samotnie wychowywanych dzieci.
Inna której odmówiono aborcji rezygnuje w związku z tym z operacji mózgu w
wyniku czego umiera.
Ale co was to obchodzi, prawda?
Wy już spełniliście swój chrześcijański obowiązek, bo pokazaliście tej
barbinator jakie z niej moralne zero. Jakież znaczenie ma to, że ta
barbinator sama jest zdecydowanie aborcji przeciwna, że nigdy jej sobie nie
zrobiła, że doradzała i pomagała kilku dziewczynom w tej sprawie - i że
dzięki tej pomocy urodziło się kilkoro dzieci? Że sama urodziła dziecko mając
niewiele ponad 18 lat, w czasie gdy aborcja była jeszcze w pełni legalna,
oraz że za parę miesięcy urodzi drugie?
A jakie to wszystko ma znaczenie...
Przecież barbinator to wróg, którego trzeba napiętnować i zniszczyć - jak
każdego, kto jest za prawem kobiet do legalnej aborcji. O to właśnie wam
chodzi: ma być ZAKAZ i ma być ładnie, czysto, katolicko i moralnie... a
dzieci niech dalej lądują w beczkach po kapuście. To już nie wasz problem.
Ciekawe, że ilekroć próbowałam rozmawiać o tym, co należy robić by aborcji
było mniej, to jedynymi chętnymi do takiej rozmowy byli prochoicowcy...
Prolajfowców ten temat kompletnie nie interesował. Kiedyś mnie to dziwiło. Im
dłużej jestem na forum, tym mniej mnie dziwi. Zaczynam rozumieć o co w tym
wszystkim chodzi, a raczej o co na pewno NIE CHODZI...
Chwilowo mam was wszystkich dosyć. Chyba za dużo w was hipokryzji jak na mnie
jedną.
Informuję wszystkich moich rozmówców "aborcyjnych", że aż do ok. końca
września zawieszam moje rozmowy na ten temat. Znajdźcie sobie inny obiekt do
opluwania.
Pozdr. B.
PS
Z ostatniej chwili:
Kolegę bezdennego informuję, że niewątpliwie uda mu się udowodnić, że za
nielegalne eutanazje w Holandii TEŻ jest odpowiedzialna barbinator.
Do spółki z janciem wodnikiem i nazistkami z Langedorfa.
My, "nazistowskie pojeby" po prostu już tak mamy, że jak kogoś nie utrupimy,
to nie możemy spokojnie zasnąć. Jak będziesz miał, panie bezdenny problemy z
dowodzeniem to na tym forum jest mnóstwo wybitnych speców od logiki - jak
któryś ci pomoże, to wszystko wam się uda udowodnić. Ja w was wierzę.