pretensjaa
21.10.09, 11:43
Jesteśmy razem prawie 4 lata i oboje wiemy, że to jest TO. Bardzo chcemy razem
zamieszkać, zwłaszcza, że studiowaliśmy w różnych miastach i ta rozłąka wiele
nas kosztowała.
W tym roku skończyliśmy studia licencjackie, mój chłopak kontynuuje studia
zaocznie i pracuje. Ja też pracuję, więc pomimo, że jesteśmy wreszcie oboje w
naszym rodzinnym mieście, nadal brakuje nam czasu dla siebie. On mieszka z
rodzicami, podobnie ja. Pracuje po 12h, co prawda nie codziennie, ale jednak.
W weekendy wyjeżdża na zjazdy, a gdy ma wolne, pracuję ja.
Ostatnio coraz częściej rozmawiamy o wspólnym zamieszkaniu. Razem z siostrą
jesteśmy właścicielkami 2-pokojowego mieszkania, które obecnie wynajmujemy.
Planujemy, że zapłacimy siostrze połowę równowartości mieszkania i zamieszkamy
tam.
Wszystko więc wygląda kolorowo.
Ćwieka nabiła mi moja mama, która twierdzi, że na moim miejscu nie spieszyłaby
się do wyprowadzki z domu. Twierdzi, że jestem w świetnej sytuacji, gdyż
pracuję, mam możliwość oszczędności (np. na samochód). W domu mam wszystko,
codziennie świeży obiad itd. Ale dla mnie obiad nie jest najważniejszy. Chcę
mieszkać z moim chłopakiem, zasypiać i budzić się przy nim. Spotkania, nawet
codzienne, i okazjonalne noclegi to nie to samo. Powiecie pewnie, że sama
odpowiedziałam sobie na pytanie.
To jednak dość poważna decyzja i nie chcę potem niczego żałować.
Może rzeczywiście warto pomieszkać jeszcze z rodzicami, a na dorosłość i tak
przyjdzie w końcu czas? Może lepiej odkładać pieniądze niż 'pchać się' do
opłat, odpowiedzialności, obowiązków. W końcu nie jest jeszcze ze mnie taka
stara dupa. ;)
W domu relacje są w porządku, tzn. między mną a rodzicami i rodzeństwem.
Czasem pojawiają się jakieś drobne zgrzyty, ale to chyba normalne.
Chciałam zapytać, co byście zrobili na moim miejscu.
Thanks. ;)